kwasna | e-blogi.pl
WIOSNA I MODLITWY 2020-03-31

Wiosna przyodziała suknię śnieżną,
Zima jak aktorka w roli jesieni,
Taką aurę szkicuje rysownik dziejów.

Decyzję podejmują kruki zbieżną,
A wrona skrzeczy na widok Ziemi,
Sny to szatana, sny to są złodziejów.

Nadzieja żyje, czasami drży jak osika,
Lecz żyje, prawda trudna i czas,
Kończy się marzec żniwem od kosy.

To bardzo poważna, ciężka rytmika,
Zamartwia się w samotności głaz,
Lecz prośba:niech  poprawią się losy.

Wiosna przyodziała suknię słońca,
Jesień była jak prawda, była jesienią,
Modlitwa zakonników ku zaprzestaniu.


MGŁA W ZAPĘTLENIACH 2020-03-31

Telefoniczne pytania do żabki,
A ona miała imię jak te moje,
Nawet wiosną noszenie czapki,
Nadeszły przecież wielkie znoje.

W zapętleniach czasowych mgła,
Elipsa jak tor szybkiej jazdy,
Taka sytuacja nie była w snach,
Płaczą z nieba chmury i gwiazdy.

Dyrektorzy szkół każą się logować
I materiały z wiedzą pobierać,
Nikt nie myślał, że będą żałować,
Iż będzie im dystans doskwierać.

W zapętleniach czasowych mgła,
Koła i okręgi, ale wyborcze to nie,
Kiedyś dziewczyna sobie tak szła,
A celem była dal, niemożliwe dnie.

Rozmowa w innym znaczeniu,
A kolega z archiwum ma szczęście,
Bo pracę ma zdalną, ona w cieniu,
Lecz teraz życie i zdrowie jak pojęcie.

W zapętleniach czasowych mgła,
Trójkąty i czworokąty też niemożliwe,
Nie było lodu, nie spływa też kra,
Rosną faliste, ale maleją już krzywe.

A podatki jakby zawieszona gra,
Lecz to tylko na chwilę, trzy miesiące,
A dalej jak? Skacze beztrosko pchła,
Zatrzymały się bogów wielkie żądze.

W zapętleniach czasowych mgła,
Siedzenie w domu, w domu siedzenie,
Motyle tańczą w cyrku, och, krach,
Opuścimy kiedyś to zimne więzienie.

Takie teraz dzieje i losy ludzkości,
Z dnia na dzień, z nocy na noc,
Nie ma planów, nie ma bliskości,
Lecz wygrać musimy, razem jest moc.


WPLECIONE KŁOSY 2020-03-31

Wplecione kłosy niewoli w warkocze,
Tak brzmi rytuał z przepisu wprost,
Samotny wsią traktor sobie terkocze,
A w mieście nie wolno już pod most...

Niczego już nie wolno, to są klatki,
Ale to dla dobra jest tej ludzkości,
Nawet rozdzielają syjamskie kwiatki,
Och, tęskno do statuy jest wolności...

Wplecione kłosy strachu w warkocze,
Tak brzmi pieśń rzeczywistości zła,
Nawet bocian zdziwiony nam klekocze,
Coś się dzieje, koronacja i mgła...

Szkoda, że chleb nie pada jak deszcz,
Nie trzeba by było w ogóle wychodzić,
Pracy nie ma i szukać nie da rady, dreszcz,
Kajdany wielkie, nie da się oswobodzić...

Wplecione kłosy beznadziei w warkocze,
Tak brzmi głos z serca, głos z duszy,
A gdzieś w głowie: "nie wierzę", osocze;
Kiedy życie na nowo się nam wzruszy?

Zatem siedzimy jak chomiki w domach,
Dobrze, że pisać wiersze sobie można,
Po pandemii poezja w licznych tomach,
Na baczność istoto, musisz być ostrożna...

Wplecione kłosy ułamków w warkocze,
Tak brzmi chęć do życia i do normalności,
Zbyt młodzi na koniec, serca wciąż ochocze,
Zróbmy wszystko dla zdrowotności...

Zatem trwamy, miesiąc będzie czwartego,
Kiedy wróg nas zaatakował podstępny,
Kochani, dużo zdrowia i siły dla każdego,
By wrócił czas radości, czas tak namiętny.


ODA DO ZGROZY 2020-03-31

O, zgrozo nadludzka,
Weszłaś jak do siebie,
Atakujesz nam płucka,
Nikt nie chce tu ciebie.

Zatem spadaj, a, kysz!
Jesteś niczym kłak,
Boi się kot, boi się mysz,
Więzienia czujemy smak.

O, zgrozo najgorsza,
Weszłaś sobie ot tak
I urządzasz mieszkanie,
A niech cię trafi już szlag!

Zatem spadaj, znikaj,
Jesteś jak z bagien potwór,
Skąd wyszłaś, tam wnikaj,
A świat zostaw, życia otwór.


OBUDŹMY SIĘ 2020-03-30

W popłochu szablą wymachiwanie,
Spłukana ze środków jest karta,
Trzeba było, konieczne kupowanie,
Druga lokalizacja lepsza i warta.

A teraz w ciszy modlitwy mówione,
By odwołać zagładę tego świata,
W myślach pijane kruki i też słonie,
Prawie miesięczna to już jest data.

Na około tygodnia spokój będzie,
Oby tak było, znów w locie korona,
Egzaminy wieszają się tak wszędzie,
Lecz trzeba wierzyć, iż jasna strona.

Może to dla ludzi jest nauczka,
By się nauczyli, że nie są królami,
Taka drastyczna Niebios sztuczka
Lub też piekieł, wyznanie słowami.

Część godzin upłynęło z zegarów,
Zasady i konta dla rozpoznania,
Zakupy on-line i lista tych czarów,
Obudźmy się już z tego chorowania.


CZOŁGI JADĄ 2020-03-30

Jadą czołgi ścieżkami snów,
Huczą armaty, armaty ze szkła,
Zachorował księżyca już nów,
Dookoła skażona oblega mgła.

Kiedy skończy się ten sprawdzian?
Marni uczniowie są z tych ludzi,
A na czele szczerzy się pawian,
To uśpi czy wszystkich zbudzi?

Jadą czołgi ścieżkami marzeń,
Walczą szabelkami z wrogiem,
Więcej i więcej tych jest zdarzeń,
Rozmowa codziennie z Bogiem.

Kiedy skończy się ten sprawdzian?
Zaczniemy kiedyś zdrowieć?
Umęczona myśl w rulonie dywanu,
Cicha w słowach moja spowiedź.


ZOSTAŃ W DOMU, ALE KONIECZNOŚĆ WYJŚCIA 2020-03-29

Zostań w domu, ale chleba brak,
Sąsiad nie kupi, sąsiadka też nie,
Zaraz wulkan wybuchnie lawą tak,
Zatem zakupy czekają mnie...

Zostań w domu, ale mleka brak,
Pomoc społeczna zakupów nie zrobi,
A stres sytuacją jak ten krzywy szlak,
Życie jak lekcja się nie odrobi...

Zostań w domu, ale warzyw brak,
Brat zakupów już więcej nie zrobi,
A w sercu lęk i wielki strach, mak,
A na końcu drogi chaos światowy...

Zostań w domu, ale owoców brak,
Siostra nie dostarczy jedzenia,
Skończyło się, wolności był smak,
A teraz mówię: jeszcze do widzenia.


CHCEMY ŻYĆ! 2020-03-29

Wzburza się morze i oceany wszystkie,
Pogoda nie ma humoru w ciele chmur,
Nadeszły stany bardzo złe, łzą szkliste,
A dookoła kłótnia trwa, śmierć z dziur...

Chcemy żyć, chcemy żyć, drodzy inni,
Zachowujmy się jak zgrana ekipa,
A nie mówmy: my niewinni, oni winni,
To radość szatana, szatana to rytmika...

Zmienił się czas automatycznie tak,
Lecz czy to nas uratuje? Uratuje nas?
Padają łzy jak bicze, statków wrak,
Szemrze pieśni bardzo smutne las...

Chcemy żyć, chcemy żyć, drodzy inni
I to powinno być jak list priorytetowy,
Nie usprawiedliwienie, przeżyją zwinni,
Lecz potem rozliczy pohukiwanie sowy...


BAL CHAOSU TOTALNY 2020-03-29

Kolejne zakażenia i kolejne,
Końca nie widać wcale,
To kaczki fruną jak olejne,
Czy ktoś myśli o karnawale?

Właściwie strach o życie jak król,
Lecz niektórym niestraszne nic
I w tym nieustraszeniu dają ból,
Zakażają, by inni nie mogli śnić.

Kolejne zakażenia i kolejne,
Końca nie widać wcale,
Stany Zjednoczone mają party,
Świat jak papier jest podarty.

Właściwie lęk wychodzić po zakupy,
Czy wróci się całym i zdrowym?
Paraliż stanem tym, nie cieszą łupy,
A kaczki rodowe są jak pechowe.

Kolejne zakażenia i kolejne,
Końca nie widać wcale,
Reklamy mówią o rozruszaniu,
Lecz jak pływać w kanale?

Gdyby pigułka na grypę pomogła,
Gdyby zabiła liczne korony,
To by radość w człeku się wzmogła,
A tak zgroza na wszystkie strony.

Kolejne zakażania i kolejne,
Końca nie widać wcale,
Każą na wybory iść i na śmierć,
Najważniejszy król na piedestale.

A życia ludzkie jednak się nie liczą,
Nie liczy się ludzi zdrowie,
Mają być wybory: kaczki tak kwiczą,
Kłócą się, zamiast chronić, posłowie.

Kolejne zakażenia i kolejne,
Końca nie widać wcale,
Jak to się skończy, czarna plama,
Dla kogo boska otworzy się brama?

Opamiętajcie się ludzie i ludziska,
To nie jest gra komputerowa...
Przełożono nawet olimpiad igrzyska,
Ludzie chcą żyć, a nie jakieś pierdoły.


GŁUPI PTAK 2020-03-28

Wzleciał ptak z klatki wysoko,
Leciał nad polami srebra i złota,
Z niedowierzania urosło oko,
Lecz to ptak z kwarantanny jest...

Przez takie właśnie ptaki
Choroba nie ustaje i się roznosi,
Ten ptak z zagranicy wrócił,
Właśnie ten ptak o śmierć prosi...

Wzleciał ptak z klatki wysoko,
Leciał szczęśliwy i zarażał innych,
Głupota sieje się w życie głęboko,
A potem chorują też medycy...

Przez takie właśnie ptaki
Inne ptaki nie mogą frunąć,
Patrzą ze zdziwienia robaki,
Dlaczego świat pełen takich ptaków?


NIE ZDĄŻYŁAM... 2020-03-27

Nie zdążyłam rozmawiać z wiosną
Ani nacieszyć się swoim życiem,
Pochodzenie z biedy, odrosną -
Myślałam, moje szanse, wyciem
Stałam się wilczym do księżyca,
To miał być wreszcie szczęścia rok,
Lecz teraz tylko klatka i koniec...

Nie zdążyłam oddać serca na zawsze
Ani stworzyć warunków dla istnienia,
Samotności coraz obszerniejsze płaszcze,
Kradzież, morderstwo - nie moje przewinienia,
Lecz za nie wylewam łzy i opadam
Jak liść spleśniały od mokrej tu jesieni...
Bez szans na życie, bez szans na dobro...

Nie zdążyłam wstać na nogi, a już umieranie,
Tak nagle i niepostrzeżenie kończy się świat,
Opuszcza mnie nadzieja, wiosna nie dla nas...
Chociaż sowa, wróbel i gołąb, wolności kwiat;
Szkoda, że za zło innych ludzi cierpią wszyscy...
Stan klaustrofobiczny wchodzi w głowę jak pył...

Nie zdążyłam zatańczyć na swoim weselu
Ani zostać mamą... nie przedłużyłam gatunku,
A teraz padamy jak muchy, już nas niewielu,
Trzy tygodnie w jednym byciu i meldunku,
I nikt nie przytuli, nie pocieszy, dziura czarna;
Sytuacja jak wojna, sytuacja straszna i marna...

Nie zdążyłam zwiedzić pięknych miejsc świata,
A jutra już nie ma... jak Mars stanie się Ziemia;
Taki los, takie to przeznaczenie jest dla ludzi,
Bo ktoś miał dość złego czynienia i wypuścił bat;
Mówią, że od zwierząt pochodzi ta ostra śmierć...
Ja jednak w to nie wierzę... to mutacja świadoma.

Nie zdążyłam obudzić się ze śpiączek cierpienia,
A tu już nowe trucizny fruną na skorupie węża...
Krwawe księżyca dzieją się ciągłe zaćmienia
I już hejnały zaganiania do domów, ból zwycięża,
Ale walka trwa, ale piłka wciąż jest w grze...
Do widzenia, słowo upadłościowe się tu spręża...


KONIEC WSZYSTKIEGO 2020-03-27

Skończyło się życie, to koniec,
Wojna trzecia bez rozlewu krwi,
Zaraza jak śmierci jest tu goniec,
Skończyło się życie, umarły sny...

Nie będzie założenia rodziny,
Nie będą pokończone szkoły,
Samotne serca mają dziewczyny,
Dookoła czarno od tej smoły...

Ludzie w klatkach jak chomiki,
A pandemia się nie skończy,
Ani lato, ani wiosna, ani jesień;
Modlitwy martwe w słów tomiki...

Skończyło się życie, to koniec,
Bez odtrutki, bez lekarstwa nic,
To już jest kres, z koroną goniec;
Dinozaury znów będą sobie żyć...


KAMIENIE EPIDEMICZNE 2020-03-27

Kamienie epidemiczne jak lawa wulkanu,
Wszystko jest inaczej, wszystko jest inne,
Jutro nieznane dla każdego, coś z planów?
Niech nadejdzie ozdrowienie już czynne...

Kamienie epidemiczne jak masaże biczem,
W oddali miłość, ten rok bez spotkania już,
Może moje słowa są tęsknotą oraz kiczem,
Lecz tęsknią wszyscy za wiosną zza wzgórz...

Kamienie epidemiczne jak baty wietrzne,
Wciąż się rozprzestrzeniają, wciąż zarażają,
Oby te czasy nie pozostały nam wieczne,
Bo jak nie od zarazy, to z głodu poumierają.

Kamienie epidemiczne zrzucam jak balast,
Musi to minąć, ten niepożądany los i stan,
Musi zniknąć obrzydliwy wirus, zgrozy zaraz,
Przetrwać i nie zarazić się - taki teraz plan...


KORONACJA UPADŁOŚCIĄ 2020-03-27

Wirus zabiera zdrowie i życie,
Krzyżuje szyki, plącze drogi,
To dla dziadków jest odkrycie,
Związuje ręce, zamyka progi.

Fryzjerzy, kosmetyczki nic,
Klientów już nie ma wcale,
Biura, produkcje i już pic,
Nikt nie chce tkwić w kanale.

Wirus zabiera bezpieczeństwo,
Krzyżuje plany, zamyka interesy,
Pandemia niczym męczeństwo,
To wyją wilki, to wyją też biesy.

Nauczyciele, rodzice w domu;
Medycy to bohaterowie są!
Siedźmy w domu, bądźmy w domu,
Świat otulony pandemii mgłą.

Wirus wyniszcza ludzkość,
Gospodarki padają jak trup,
Aż w głowie się to nie mieści,
Dla kogo z tego będzie łup?

Bezrobotni i bezdomni kaput,
Lecz trzeba wierzyć w wygraną,
Nie da się iść wcale na skrót,
Ziemia została zainfekowaną.


PREMIER WIELKIEJ BRYTANII CHORY 2020-03-27

Koronę założyli premierowi Brytanii Wielkiej,
Nie wiem, co stwierdzić na ten właśnie stan,
Chciał, by obywatele doznali zarazy wszelkiej,
A teraz jego dotknęła zaraza, losu to plan?

Ale nie cieszę się nieszczęściem tego pana,
Bo to niefajna jest rzecz, chcemy zdrowia.
Życzę zdrowia, niech do niego wraca w skanach,
Wielkie prośby słane jak listy w mych słowach.

Koronę założyli premierowi Wielkiej Brytanii,
To nie jest wesoła nowina, żadna już nie jest,
Choć pan może jak ogr, coś tam może na bani,
Lecz zdrowia dla każdego, wielki to chrzest.


DRŻY OSIKA 2020-03-27

Drży z piątku tego osika,
Listonosze bez masek są,
To wzrostu zarazy rytmika,
Kevin pociesza duszę mą.

Jakoś brak ochoty na los,
Nie chce się robić nic,
Leniwiec drapie się w nos,
Nawet nie chce się śnić.

Drży z piątku tego osika,
Zamknięte z nas chomiki,
Korona ohydą i ma bzika,
Kawy pocieszają tu łyki.

Jakoś brak ochoty na los,
Handlowiec, praca zdalna,
Lecz dla tych, co mają stos
Doświadczenia handlowego.

Drży z piątku tego osika,
Szare niebo obleka świat,
Zegar i czasu to gramatyka,
Kain Ablowi? Bratu to brat?

Jakoś oczy widzą smutki,
Tęsknota za dawnym życiem,
Nie, nie napiję się wódki,
Lecz będę liściem wirującym.


ŚPIEWKA DLA WIRUSA 2020-03-26

Śpiewka ta sama od marca,
Siedzimy w kącie jak mysz,
Nie ma za co włożyć do garnca,
Wirusie zły, spadaj, a kysz!

Niewinnych omijaj z daleka,
Bo oni tylko chcą chleba,
Winnych też omijaj, jak kaleka
Są oni, chore umysły mają.

Śpiewka ta sama od marca,
Siedzimy w kącie jak struś,
Nie ma za co włożyć do garnca,
Człeku, o życie swe i innych proś.

Wirusie przebrzydły, jak byt,
Lecz bez uczuć i podziałów,
Większy od ludzkiego masz spryt,
Ale odejdź, nie zabijaj oddziałów.

Śpiewka ta sama od marca,
Siedzimy w kącie jak więźniowie,
Nie ma za co włożyć do garnca,
Modlą się w Niebie święci aniołowie.

Wirusie okrutny, idź sobie stąd,
Odejdź tak, jak przyszedłeś,
To nie jest dobry dla nas prąd,
Od tyłu jak zbój nas zaszedłeś.

Śpiewka ta sama od marca,
Siedzimy w kącie jak chomiki,
Nie ma za co włożyć do garnca,
Różańca rozgrzewają się koraliki.

Odejdź molekuło chemiczna,
Stworzył cię jakiś ogr zimny,
Plama na sercu już anemiczna,
Nie taki los dziać się powinien.


RZECZYWISTOŚĆ IRRACJONALNA 2020-03-25

"Dlaczego ja?" jak wybawienie
I telefon od pani z Warszawy,
Kliknięcia przez książkę twarzy;

Propozycja pracy jak dwa cienie,
Bo masaże to niedobre zabawy,
Lepiej nie ryzykować dla kuraży;

Nauka przez internet i egzaminy?
Jakoś nie widzę efektywności,
Lament do ścian i modły szeptane;

Zakaz szukania pracy dla dziewczyny,
Bo z domu wyjść już nie można,
Co teraz, gdy złotówki na chleb brak?

Coraz cięższe nadchodzą godziny,
A chimera się rozkręca, jej mnożna,
Czy skończy niczym statku wrak?


DYWANY PRAWDY 2020-03-25

Rozwijają się prawdy dywany,
To skrzyżowanie dwóch zaraz,
Teraz człek w śmierć zawijany,
Dzieje się źle, ofiary są naraz.

Kamienie szare jak mysz stado,
Bezdomny jak uciekinier w tle,
Może być wszędzie, to jest blado,
Może zarażać, inny człek we mgle.

Rozwijają się prawdy dywany,
To nie jest zemsta matki natury,
Dookoła płot kolczasty zakładany,
To jest piekło, to nie są bzdury.

I nie da się od tego uciec gdzieś,
Miasta jak wymarłe, apokalipsa,
Może swobodniej ma teraz wieś,
Lecz nadzieja, iż ustanie ta elipsa.


MYŚLI O COVID-19 2020-03-24

Węże zjadły rząd muchomorów,
Zatruły Chińczyka i cały świat.
Zbyt wielu na świecie reformatorów,
To życia wiosną umiera kwiat...

Boli stan pejzażu tego tu właśnie,
Zbyt młodzi jesteśmy na śmierć.
Modlitwa o życie, niech nie gaśnie,
Choć odeszła już pewnie nas ćwierć...

Może ostatni miesiąc roku da lek,
Może uratuje nas miesiąc grudzień.
Do egoistów wysyłam swój tu skrzek,
Zarażając innych, nie będzie złudzeń...

Węże zjadły rząd prawdomównych,
Zatruły Niemca, Hiszpana, Włocha.
To temat dziś jedyny, temat główny,
Zarazo z koroną, a kysz! Wynocha!

Słowem zdejmuję kamienie i obrożę,
Nastanie dzień szczęśliwości wreszcie,
Okna bez strachu o życie szeroko otworzę -
Będzie radość w Poznaniu i całej reszcie...

Tak trzeba myśleć i schować się w domu,
Nie chodzić, nie widywać się z sąsiadem.
Modlić się i prosić Boga sercem po kryjomu,
Zaprzyjaźnić się ze skłonem i przysiadem.


KOLEJNY DZIEŃ EPIDEMII I PANDEMII 2020-03-24

Kolejny dzień przebudzenia
Na świat chory,
Wciąż wzrasta liczba zakażenia,
Zły to czas z ołowianej pory.

Kolejna śmierć nastała,
Zaraza jak ocean czy morze,
Każda istota jest mała,
Czy Bóg nam tutaj dopomoże?

Kolejny dzień przebudzenia
Na świat chory,
Nowe zakazy przemieszczania,
Sytuację takową zrobiły potwory?

Strach coraz większy i jak wir,
Gdyby można pod łóżko wejść,
Lecz tak się nie da, niejeden świr,
Skutkiem, ze świata można zejść.

Kolejny dzień przebudzenia
Na świat chory,
Większość słucha sumienia;
Bydlęta pójdą do obory?

Wszystko powinno stanąć,
Nie tylko ruch komunikacji,
Nawet wybory, nie kłamiąc,
Zero szkoły, ruchu i wakacji.

Kolejny dzień przebudzenia
Na świat chory,
Bez leków wirus i pomnożenia,
Prawdy to są wprost otwory.

Ale nadzieja nie umiera,
Że choroba zatrzyma się,
Niewola teraz dość doskwiera,
Lecz na razie nie pocałuję cię.

Kolejny dzień przebudzenia
Na świat chory,
Ciężko patrzeć przez zamglenia,
A wiosna ma życia kolory.

Wielkie proszenie do Pana Boga,
Zatrzymaj zarazę pomoru ludzi,
W sercach niepokój i wielka trwoga,
Niech każdy z nas się wciąż budzi.


PROŚBA DO HALINKI 2020-03-24

Halinko droga, tak powiem:
Prośbę mam wielką, dużą,
Nie odchodź w dal nieznaną...

Halinko droga, tak powiem:
Nie znam osobiście Ciebie,
Lecz w wierszu jakbym znała...

Halinko droga, tak powiem:
Wspaniała z Ciebie jest osoba,
Zostań jeszcze, przeproś Boga...

Halinko droga, tak powiem:
Bez Ciebie świat poezji inny,
Słabszy, jakby mniej stabilny...

Halinko droga, tak powiem:
Pisz wiersze, nie przestawaj,
Kochane, dobre serce masz...

Halinko droga, tak powiem:
Uśmiech posyłam i pozdrowienia,
Jesteś wspaniałą nam poetką.


OBY 2020-03-23

Oby najgorsze się nie stało,
Teraz niepewność nieziemska,
Ale trzeba było kupić chleb...

W maseczkach biegają sobie,
A niby mają być dla chorych...
Ktoś kaszlnął raz w ozdobie,
Trauma, okropne są to pory...

Oby najgorsze się nie stało,
Teraz niepewność nieziemska,
Ale trzeba było kupić mydło...

Ocierają się ludzie jak śledzie,
Zamiast zachować odstęp ważny,
Śniadanie z kawą, po obiedzie,
By robić zakupy, człek odważny...

Oby najgorsze się nie stało,
Modlitwa coraz bardziej gorliwa,
Ale trzeba było kupić warzywo...

Pot ciurkiem spływa ze stresu,
Sałata nawet zgniła w sekundzie,
Dinozaury dwa na pamiątkę...
Oby nie przegrać w tej tu rundzie...

Oby najgorsze się nie stało,
Prośba do Boga coraz głośniejsza,
Ale trzeba było kupić jabłko...


SPRAWA ZBYT MAŁEJ POWIERZCHNI MARKETU 2020-03-23

Ujmę sprawę wprost:
Odległości przy kasach,
A co z powierzchnią sklepu?

Przy kasie się nie zarazisz,
Lecz przy pieczywie ciasno,
Przy kasie się nie skazisz,
Lecz przy warzywach tłum...

Ujmę sprawę wprost:
Przy kasach są zasady,
A na hali sprzedaży śledzie.

Więc co z tego, że zasady,
Jak facet włazi na kobietę,
Towaru wybrać nie da rady,
Lecz półki nie takie puste...


DZIĘKUJĘ, ŻE CZYTACIE 2020-03-22

Jak to jest fajnie,
Że słowa me czytacie,
Cieszę się zwyczajnie,
Radość w tej jest dacie.

Dziękuję Wam za to,
Z duszy i serca dziękuję,
Dzięki Wam jak bogatą,
Lecz nie w złota i srebra.

Jak to jest fajnie,
Że czytacie me rymy,
Cieszę się zwyczajnie,
Choć dookoła dymy.

Dziękuję Wam za to,
Z uśmiechem dziękuję,
Dzięki Wam jak bogatą,
Lecz nie w pałace i baseny.

Jak to jest fajnie,
Że wiersze me czytacie,
Cieszę się zwyczajnie,
Siostro ma i mój bracie.

Dziękuję Wam za to,
Z dobrocią dziękuję,
Dzięki Wam jak bogatą,
To mnie wielce motywuje.


ODROCZENIE I ZMIANA PLANÓW 2020-03-22

Wszystkie plany się skończyły,
Stanęły jak słup soli, jak manekin,
Niepewność jutra, istoty zgrzeszyły,
To rozgrzeszenia nadpłynął rekin?

A niebo błękitne jak zazwyczaj,
Oczyszcza się atmosfera płynem,
Wiosna przyszła, jej to zwyczaj;
Kobieta córką, mężczyzna synem.

Pobyt w domu i czekanie na cud,
Wielkie modły poza świątyniami,
Może uratuje nas czosnek i miód?
Dobre serce między tymi wersami.

Wspomnienie ostatniej wiosny,
Praktyki dwa miesiące i kwiaty,
Żabka zielona, czas to radosny,
Dobre decyzje to i dobre tematy.

Wspomnienie ostatniego lata,
Kurs na kosmetyczkę się trafił,
Teraz w myśli najlepsza to data,
Bez smutków wśród ortografii.

A wcześniejsze lata? Docenianie.
Lecz epidemii i pandemii trzeba,
By pieniądze zmienić na umiłowanie,
Bo oprócz zdrowia, dachu i chleba.

Wszystkie plany się odroczyły,
Siedzimy sobie w domach, czas,
A czas upływa, czasy się zmieniły,
Oczyszcza się Ziemia, szumi las.


COVID-19 NAWET WE ŚNIE 2020-03-22

Sny jak koszmary i majaki,
Ucieczka przed Włochem,
Wywiady i rwane z głów kłaki,
Nikt nie chce stać się prochem.

Ale będzie dobrze, musi być,
Choć nowa śmierć nadeszła,
37 lat miała i mogła nadal żyć,
Lecz korona na nią tak weszła.

Ale będzie dobrze, musi być,
Choć nowa śmierć nadeszła,
43 lata miał i mógł nadal żyć,
Śmierci żniwo, chmura wzeszła.

Ale będzie dobrze, musi być,
Choć funkcjonować nie można,
O leku na ten syf trzeba śnić,
W końcu minie, radość mnożna.

Sny jak koszmary i białe zjawy,
Ucieczka przed człowiekiem,
Każdy produkuje lęk i obawy;
Przeminie zło, otworzymy powiekę.


ROZMNAŻANIE TEORII 2020-03-22

Skurcze grzechotników,
Wiją się pnącza jak macki,
Walka o ilość srebrników,
Wszystko na święte tacki.

Teorie mnożą się jak króliki,
Kto, dlaczego i w jakim celu
Nacisnął śmiercionośne guziki,
Prawdę zna z nas tak niewielu.

Skurcze grzechotników,
Wiją się pnącza jak promienie,
Walka o władzę do gazików,
To człowiek nadesłał te cienie.

Osobiście też teorię mam,
Zaraza jak król jest zamachem,
Lecz oszczędzę jej już Wam,
Bo sytuacja dzieje się z rozmachem.


ODA DO SŁOŃCA 2020-03-22

Kochane słoneczko,
Jak balsam twe promienie,
Kochana mateczko,
Przeganiasz czarne cienie.

Kochane słoneczko,
Jak banan uśmiech miałam,
Kochana córeczko,
Przez chwilę już nie drżałam.

Kochane słoneczko,
Jak motyl na ramieniu,
Kochana chwileczko,
Woda niczym w strumieniu.

Kochane słoneczko,
Ciepło jak od kaloryfera,
Kochana wioseneczko,
Zaczniemy tutaj od zera.

Kochane słoneczko,
Jak zdjęcie mam wspomnienie,
Zdradzę słóweczkom,
Iż dziękuję Bogu za twe istnienie.


ZAPROSZENIE NA KWIETNIA 2020-03-22

Wysłano zaproszenie na kwietnia,
Lecz w związku z sytuacją wirusa,
Nie będzie to chwila odpowiednia,
A na wybory pójść? Zając dał susa.

Zaczesane podatki grzebieniami,
To ten od lasu i od samochodów,
Melodia pracy zgrabnie palcami,
Do tej pory bez liku jest wywodów.

Wysłano zaproszenie na kwietnia,
Lecz w związku z sytuacją wirusa,
Nie będzie jej obecności i średnia,
Lecz lepiej nie dawać mu całusa.

Upadki z wysoka, kamień w czole,
Młody blondyn jak Adam od Ewy,
Taki byt dzieje się na tym padole,
Tylko wiary niech słychać śpiewy.

Wysłano zaproszenie na kwietnia,
Lecz w związku z sytuacją wirusa,
Siedzą wszyscy w domu, poobiednia,
Modlitwa do Boga, prośba do Zeusa.

Ukochany w tamte bywał czasy,
A dziś jakby od nowa, lecz jest strach,
Na nic silikon, paznokcie, obcasy,
Najlepiej schować się głęboko pod dach.

Wysłano zaproszenie na kwietnia,
Lecz w związku z sytuacją wirusa,
Przestaną lecieć ptaki lotu, letnia,
Oby aura miesięcy wygnała intruza.

Świeciło słońce jak mocna kula, tarcza,
Iskierka nadziei, życie nadal trwa,
Słowo do słowa, małe coś, a wystarcza,
Minie w końcu ta okropna tutaj mgła.


BEZ ŻALU NA TEN MOMENT 2020-03-22

W tym momencie nie płacze,
Nie żałuje, że nie jest mamą,
Z radości również nie skacze,
Lecz wychodzi jedną tu bramą.

A brama ze słów zbudowana,
Włożona w płot niczym przejście,
Na chorobę i śmierć niegotowa,
Nadzieja, by na górę było wejście.

W tym momencie nie drży,
Nie żałuje, że nie jest mamą,
O dziecko nie wylewa swej łzy,
To atut, raczej nie jest plamą.

Może kiedyś mamą zostanie,
Lecz dziś dobrze, że singielka,
Myśl cicha wiersza nie skłamie,
A jej imię Agnieszka lub Amelka.

W tym momencie nie płacze,
Nie żałuje, że nie jest mamą,
Tak wrona po sąsiedzku kracze,
Otula się snem, otula pidżamą.


ZMĘCZENIE ANIOŁÓW 2020-03-22

Aniołowie zmęczone mają skrzydła,
Trudno wzlecieć wysoko do nieba,
Używają wody, używają ciągle mydła,
By stać się niczym okruchy chleba...

Podupadłe filary prawie połamane,
Choć to nie są zapałki ani słomki,
Nikt się nie spodziewał, rozdygotane,
Trzeba oszczędzać herbatę i kromki...

Aniołowie zmęczone mają aureole,
Wzlecieć na wyżyny prawie niemożliwe,
Trzeba czekać, lecz liche są pergole,
Trzeba czekać, ostre dźwięki, krzywe...

Słońce łaskocze ramieniem promieni,
To dobry znak, dobra jedna chwila,
Wielka prośba, niech się to odmieni,
Nie chcemy przecież zarazić motyla...


STAN ZWIĄZANY 2020-03-21

Cóż więcej można uczynić?
Być w domu, tu bezpiecznie,
Ale tylko w miarę, władza
Ma już większe prawa do cywila...

Można być oddelegowanym
Do walki z wrogiem bez twarzy,
Samochód może być zajmowanym,
Nikt już nie wie, co się wydarzy...

Cóż więcej można uczynić?
Środków do życia jest brak,
Lecz zostań w domu, ślini się
Wróg bez twarzy i mutuje...

Prawie pięćset chorych już jest,
Apele władz przez megafony,
To jak wojna, to jak chrzest,
Straszydło goni, wszystkie strony.

Cóż więcej można uczynić?
Bez złotówki, serca i wątroby?
Wirusa przecież nie będą winić,
Stan popłochu i jakby żałoby...

Wielkie życzenie, koniec do jesieni,
Lecz to chyba pobożne życzenie,
Dziesięć dni dom wiruje i się leni,
Stan epidemii dolał oleju w cienie...

Cóż więcej można uczynić?
Jak tutaj żyć, jak żyć się nie da?
Zostań w domu, oczywiście,
Lecz to nie wakacje, skrzypi kreda...

Wielka modlitwa do monitora,
Panie e-Boże, ześlij zaprzestanie,
Rodacy wrócić mają problem, pora
Jakby stanu wojennego i wojny...

Cóż więcej można czynić?
Korona z pałą lata jak czarownica,
Węża można o to tu winić?
Stało się: pusta każda ulica...

Dobrze, że słoneczko nam świeci,
Wczoraj minęło, jutra już nie ma,
Strach o dziadków i małe dzieci;
Po nas dalej będzie trwała Ziemia.


NIECH SIĘ SKOŃCZY TA EPIDEMIA 2020-03-21

Liany rzeczywistości zacieśniają się,
Duszą jak wróg, duszą jak morderca,
Tęsknoty w łodziach, panika ma cię,
A ja w słowach otulam biedne serca...

Dokąd uciekać, gdzie się chować?
Albo ginąć dla chwały ludzkości...
Przeszłość najpiękniejsza, całować
I tylko w duchu unosić się ku radości...

Niech się skończy już epidemia ta,
Może niedługo ten stan już trwa,
Lecz o ten czas za długo, gęsta mgła,
W najgorszych nie działa się snach...

Liany rzeczywistości zacieśniają się,
Co dalej? Jak dalej? Niepewność...
Dziś zaczyna się wiosna, smuci mnie,
Bo wirusem zainfekowana zwiewność...


SNY PRZESTRZEGAJĄCE 2020-03-21

Sny jak przestroga,
Ciężkie sny z ołowiu,
Trucizna to wroga,
Księżyc krwawy w nowiu.

To stan już wojny,
A wróg niecielesny,
Los jest w zło hojny,
Koniec przedwczesny.

Sny jak przestroga,
Ciężkie sny z żelaza,
Opada ręka i noga,
Ucieczka w wyrazach.

To stan już epidemii,
A wróg szczęśliwy,
Nie mamy nań chemii,
Oby sukces był możliwy.


TO KONIEC ŚWIATA? 2020-03-20

Czy to kończy się nam świat?
To atakuje wróg w koronie,
Mimo choroby, wiosny kwiat,
Widzę: miasto tutaj płonie.

Czy to kończy się nam świat?
Nie ma już miłości, spotkań,
Dobrze, że jest gdzieś brat,
Dusza cierpi, wpadła w otchłań.

Czy to kończy się nam świat?
To atakuje wróg w koronie,
Błyszczy od dezynfekcji blat,
Łza się produkuje na stronie.

Czy to kończy się nam świat?
Robot recepcjonista już jest,
Kiedy skończy się piekło? Szmat,
Szmat to czasu, prawdy chrzest.

Czy to kończy się nam świat?
Krokusy zakwitają pomimo zła,
Spoglądamy na miasto zza krat,
Ale kiedyś zniknie i gęsta mgła.

Czy to kończy się nam świat?
Już nie ma co planów tu czynić,
Niepokoju i zniewolenia smak,
Iść według zasad, prostej linii.


SPRAWIEDLIWOŚĆ? 2020-03-20

Czy te korony są sprawiedliwe?
Chorzy biedni, chorzy bogaci,
Rosną fale z burzy, linie krzywe,
A nad Wartą i Wisłą to wariaci.

Chorują ministrowie i aktorzy,
Chorują lekarze i pielęgniarki,
Także policjanci, los stworzy,
A może nie - chorują zegarki.

Chorują Polacy i obcokrajowcy,
Każdy z nas jest celem wirusa,
Nie radzą sobie tutaj fachowcy,
Korony jak hebanowe, dać susa.

Czy te korony są sprawiedliwe?
Myślę, że to jakaś jest zagłada,
Lecz ozdrowienie jest możliwe,
W grupach być teraz nie wypada.


NOCNA SPOWIEDŹ 2020-03-20

Nocna to spowiedź,
Ciche modły, msza...
Bóg daje zapowiedź,
Nauka to niesamowita.

Nocna to spowiedź,
Nadzieje są zielone,
Serca to odpowiedź,
Drzewa także schylone.

Nocna to spowiedź,
Prawdy są prawdziwe,
Krawędź to i gołoledź,
Lecz stop, to krzywe.

Nocna to spowiedź,
Senne już są wizje,
Dobra to zapowiedź,
Wyłączam telewizję.


KONSEKWENCJE WIRUSA 2020-03-20

Taki wirus jeden sobie
Fruwa niczym ptak, leci,
Formułę ma w ozdobie,
Infekuje dorosłych, dzieci.

Za bilet pieniędzy zwrot,
Wniosek złożony w mig,
To przez wirusa ten lot,
Finansowy byłby to dźwig.

Taki wirus jeden sobie
Zmienia ludziom świat,
Tańczy na łóżku, globie,
Jak chwast aniżeli kwiat.

Za bilet pieniędzy zwrot,
Wniosek złożony w błysk,
Dobre posunięcie i splot,
Mała strata, to nie zysk.

Taki wirus jeden sobie
Pogromcą dla człowieka,
Trwa walka jak wojna,
Zwycięstwo na nas czeka?

Za bilet pieniędzy zwrot,
Wniosek złożony na raz,
To pozytywów jest płot,
Pół straty, lekko jak blask.


ZAWIESZONA WIZYTA 2020-03-20

Miała być zupełna wizytacja,
Lecz przychodzić nie kazano,
Minął termin, cicha narracja,
Powstać, choć strzał w kolano.

Czas jedynie wskaże jak znak,
Znak drogowy w zieleni barwie,
Może jednak to nie jest wrak,
Nadzieja w zdrowotności i larwie.

Miała być zupełna wizytacja,
Lecz przychodzić nie kazano,
Minął termin, cicha sytuacja,
Brak autografów, nie podpisano.

Nadzieja jak żywa jest istota,
W razie "w" pismo odwołania,
Nadzwyczajna jest to robota,
Nie powinno dojść do wypisania.


NIE KŁAMCIE RATOWNIKA 2020-03-20

Nie kłamcie ratownika,
To światu nijak pomoże,
Mówcie mu prawdę...
Wtedy on innym pomoże.

Nie kłamcie ratownika,
To nic nie daje marcowi,
Jak zgrzyt w trybikach
Stanowi kłamstwo z ust.

Nie kłamcie ratownika,
To zabiera nam ratunek,
To trucizna w kanalikach,
Bądźmy jak super gatunek.

Nie kłamcie ratownika,
Bo każdy z nas chce żyć,
Też człowiek, tak wynika,
Każdy z nas chce tu śnić.

Nie kłamcie ratownika,
Nie bądźcie wciąż egoistami,
Rozumiem, że panika,
Walka nierówna z wirusami.

Nie kłamcie ratownika,
To jest bardzo ważna rzecz,
Szept w różańca koralikach,
Koronawirus pójdzie precz!


TAMTO JUŻ NIEWAŻNE 2020-03-20

Dotychczasowe zmartwienia
Niczym pikuś, niczym pryszcz.

Że nie kocha, że nie istnieje,
Że łez wylane rzeki po brzegi.

Dawne błędy są bez znaczenia,
Nowa prawda, oczu wytrzeszcz.

Stare odchodzi na dalszy plan,
Teraz trzeba być zdrowym, żyć.

Być może zesłał koronę Pan,
Byśmy nauczyli się dobrze być.


ŁÓDKI TĘSKNOTY 2020-03-20

Tęsknoty w łódkach jak łupiny,
Wzdychania w wiadomościach,
Chłopak tęskni do dziewczyny,
A dziewczyna w odległościach.

Teraz sytuacja niczym atuty,
Zarazić się nie mogą wcale,
On mecz, a ona ma swe druty,
Tak to jest na tym kanale.

Tęsknoty w łódkach jak łupiny,
Wyznania słane niczym listy,
Teraz jak wspomnienie maliny
I truskawkowe dłonie, i świsty.

Teraz i tak sytuacja niemożliwa,
Więc trzeba tylko im wzdychać,
Patrzeć w lustro, kwiat, pokrzywa
I czekać, wierzyć oraz oddychać.


PRAWIE NORMALNIE 2020-03-20

Normalnie jest prawie,
Dobry syn dla rodziców,
Bank ujęty w zabawie,
Oby było wszystko ok.

Na razie można być
Sobie w domku miło,
Uczyć się, jeść, śnić,
Oby złe się skończyło.

Normalnie jest prawie,
Dobry syn i cappuccino,
Koło złe w tej tu sprawie,
By nie być tylko rośliną.

Na razie można być
Sobie w domku, dobrze,
Sprzątać, jeść i żyć,
Los i nadzieja w bobrze.


PODATEK OD NIERUCHOMOŚCI 2020-03-20

Podatek od nieruchomości
Swój charakter posiada,
Słowo po słowie w kolejności,
Pismo, aż mucha nie siada.

Jeszcze tylko zwolnienia
Odnotowane w rodzajach,
Słowo po słowie w cieniach,
Nauka on-line w urodzajach.

Podatek od nieruchomości
Swoją stawkę radą określa,
Słowo po słowie w zgodności,
Jeśli błąd, szybko skreślam.


KORONACJA W TOKU 2020-03-20

Coraz więcej ukoronowanych,
A błędne koło się nie kończy,
Rozumie się w udekorowanych,
Każda służba jak pies gończy.

Ponad trzysta ukoronowanych,
A młodzi apele w poszanowaniu,
Lecz prośba do tych zachwianych,
Nie łaźcie w grupach, w zdaniu.

Coraz więcej ukoronowanych,
Wolne ptaki z Francji i Włoch,
To ich lot, lecz dla napotkanych -
Być może mogiła, pył i proch.

Ponad trzysta ukoronowanych,
A teorie coraz to lepsze i nowsze,
Tyle uciekinierów niezłapanych,
Cierpi Wielkopolska i też Mazowsze.

Coraz więcej ukoronowanych,
Zatrzymajmy straszydło w koronie,
Do wszystkich i nieusłuchanych,
Niech zdrowie i życie zasiądą na tronie.

Ponad trzysta ukoronowanych,
Być jak Ferdek, być jak Kevin,
Kontury należą do niepomalowanych,
Z serca prośba: zostańmy w domu.


POLA ŚRODKOWE 2020-03-20

W środku samej nocy
Zakwitają struny myśli;
Walka z całej siły i mocy,
Zdrowie się nam ziści.

Musi tak się stać, musi,
To nie czas jeszcze jest;
Chociaż młody się udusi,
Pije piwo nad Wartą, test.

W środku samej nocy
Zakwitają kwiaty chwili;
Mobilizacja nasza z mocy,
Odpowiedzialność, Mili.

Razem, lecz oddzielnie
Musimy pokonać straszydło;
Zatem już samodzielnie -
Do boju: w ruch woda i mydło.


CICHE WODOSPADY 2020-03-18

Ciche wodospady spływają łzą,
Słońce jak złota tarcza błyszczy,
Lecz zza szyby widok, noże tną,
Aż serce dostaje armię pryszczy.

Chciałoby się biec niczym łania,
Łąki, pola, lasy - cudowne chwile,
Chciałoby się wzlecieć, lecz bania,
Uciekają stąd nawet wiosny motyle.

Mimo wszystko trzeba powstać,
Zebrać się w całość, otrzepać kolana,
Trzeba zawalczyć, zwyciężyć,
Zamknąć, niech zagaja się ta rana.

Ciche wodospady niczym w suszy,
Trzeba myśleć pozytywnie, dobrze,
Unicestwienie skał, kropla je kruszy,
Tylko wierzyć obficie, wierzyć szczodrze.


WIĘŹNIOWIE PANIKI I FALI KORONACJI 2020-03-18

W klatkach zamknięci jak myszy,
To dla waszego dobra, mówią,
Lecz powietrzem nie da się karmić,
Strach ogromny w chwili tej kliszy,
Marsze zaganiaczy jak wojskowe,
Wszędzie korona, także na Warmii.

W klatkach zamknięci jak chomiki,
To dla waszego dobra, powiadają,
Lecz o genezie problemu milczenie,
Wierszy powstają tu setne tomiki,
Ludzie ludzi na kilometry unikają,
W nie byciu jest tylko to zbawienie?

W klatkach zamknięci jak szczurki,
To dla waszego dobra, powtarzają,
Badania i eksperymenty jak błyskawica,
A ktoś kto pomysłodawcą - chórki,
Chórki ze szczęścia odbywa, oglądają,
To dzieło twórców, by wstała dziewica.

W klatkach zamknięci jak więźniowie,
To dla waszego dobra, to już mantra,
O świętach nie wolno myśleć, nie czas,
To narady mają alfy i omegi, bogowie,
Lecz nawet ich dopada korony chandra,
Śpiewa paniczną arię samotny las...


DEPOPULACJA 2020-03-18

Z całego świata lecą ptaki,
Tysiące królów w koronach,
Człek nie może, rwie kłaki,
Co to ma być w stronach?

Krzyki znerwicowania lecą,
Stygmaty i paraliż duszy,
Władze pożar tu wzniecą,
Podpalą nawet pień gruszy.

Nie ma ratunku, nic nie ma,
Ktoś chciał końca, to koniec,
Skażona cała jest już Ziemia,
Biegnie czarny śmierci goniec.

Mało ludzie mają tu trosk,
Mało głodu i syfu, ugnoimy,
Nie pomoże pszczeli wosk,
Żywota ludzi tak skrócimy.


LEJCE KORONY 2020-03-17

Walą koronami jak maczugą w łeb,
Pewni profesorowie dają inne światło,
Walą koroną, otumaniają i znów jeb!
Jednak nie jest tak lekko, tak łatwo.

Odwołali zaszeregowanie obligatoryjne,
Informacja przyniesiona przestrzenią,
Jak to dalej będzie? Odpowiedź nieznana.
Za oknem promienie słońca się mienią.

Walą koronami jak kijem od baseballa,
Pewni zwykli ludzie mówią o pół na pół,
Widziałam w tv wrocławskiego krasnala,
Kartki na święta kupują, izolacji to stół.

A ja na normalność czekam, błagam,
Do lipca w klatce jakoś wytrzymam,
Lecz potem? Niczego nie zakładam,
Ktoś władzę nad ludźmi jak lejce trzyma.


WYCZYSZCZONA SZAFA I NADCHODZI CZWARTEK 2020-03-17

Wyczyszczona już szafa, wieszaki,
Zapisane kodeksy rozdziałem w dal,
Zeszło się, początek czystej draki,
Nadzieja żyje wiecznie, dobry to bal.

Ten dobry bal się zacznie dopiero,
Słaby buziak przesłany smsa dłonią,
Zawsze w duszy wyznanie: te quiero,
Rozmowa z osiką, rozmowa z jabłonią.

Wyczyszczona już szafa, wieszaki,
Rozmowy rodzinne na temat korony,
Inne też tematy, inne to są draki,
Zagadki w Miami, stróże dla ochrony.

Obawa zakwita jak chwast, zakupy,
Apel: zostańcie w domu, trzeba iść,
Bo w lodówce skończą się już łupy,
Kiedyś człeka nie martwił suchy liść.

Wyczyszczona już szafa, wieszaki,
Dla jednych zgroza, walczą medycy,
To nasi bohaterowie, piszą pisaki,
Przemawiają z tv do nas politycy.

Na razie jeszcze w domu ten dzień,
A potem czwartek się tak tu zbliża,
Nie ma lekko, lęków spory to cień,
Możliwość zakażenia...zła to bryza.


KORONNA PÓŁNOC 2020-03-17

Północ zagląda jej przez ramię,
Dochodzą głoski o śmierci czwartej,
Zaraza z koron jest jak znamię,
Rany posypane solą, kartki podarte.

Strach ma wielkie oczy i też dłonie,
A czwartek spędza sen z powiek,
Dookoła pochodnia zgrozy płonie,
Boi się i walczy z wrogiem człowiek.

Jak się nie zarazić, kiedy iść mus?
Dla głupiego autografu w urzędzie,
Lecz nie wsiada w tramwaj ni w bus
I modlitwa, by nie stać w rzędzie.

Północ zagląda jej przez ramię,
Niegdyś bywało lepiej i też gorzej,
Lecz tamto już nieważne, plamię,
Modlitwa, tylko Pan Bóg pomoże.


NIEWIARYGODNY MARZEC 2020-03-16

Wszystko teraz on-line,
Brak chleba, brak mleka,
Spotkanie z nianią Fain,
Co w czwartek ją tam czeka?

Co dalej? Jak dalej?
Miłość już tylko on-line,
Covid-19 ma zabawę,
A co będzie z egzaminami?

Wszystko teraz on-line,
Jedynie nadzieja i modły,
Ratuje fb, ratuje skype,
Siewca koron jest tak podły.

Co dalej? Jak dalej?
Przerażenie w oczach żyje,
Cóż, drinka se nalej,
Syrena epidemii głośna wyje.

Wszystko teraz on-line,
Dookoła ogrom wiadomości,
Skóra schodzi od mydła,
Czy będą jeszcze radości?

Co dalej? Jak dalej?
Bez złotówki przeżyć we mgle,
Głupawka atakuje, szalej,
Lecz najlepiej w domu być.

Wszystko teraz on-line,
Na nudę książka, sprzątanie,
Oczy wielkie, uszy wielkie,
Przeżyjmy Panowie i Panie.


LAS CHORYCH 2020-03-16

Las chorych szumi
Liczbą sto pięćdziesiąt,
Szum ten życie tłumi,
Trzecia wojna świata?

Serce bije jak szalone,
Boją się posągi nieme,
Krzyże stoją pochylone,
Upadki z tym systemem.

Las chorych szeleści
Liczbą sto pięćdziesiąt,
Ze świata złe wieści,
Trzecia wojna świata?

Myśl jedna: nie przypadek,
Grożono paluchem światu,
Nie jeden będzie świadek,
Ziarno zarazy, ziarno braku.

Las chorych szumi
Liczbą sto pięćdziesiąt,
Każdy plan się tłumi,
Trzecia wojna świata?

Prorokują, że to cały rok,
Nie ma rady, nie ma leku,
Niespodziewany zła krok,
Ból głowy z tego zamętu.

Las chorych szeleści
Liczbą sto pięćdziesiąt,
Pandemia - takie wieści,
Trzecia wojna świata?

Nie ma myśli o przyszłości,
Nie ma planów, marzeń,
Modły mówić bez zawziętości,
Nikt nie widział tych zdarzeń.


W KLATCE 2020-03-15

Kichnięcie i jakby życie się skończyło,
Podziękowania od prezydenta, nie można:
Spotykać się z ludźmi, spacerować tak.

To nowa rzeczywistość, jej się nie śniło,
Liczba zakażeń wciąż rośnie i mnożna,
Wolności ptakom odczuwa się tu brak.

Dzień w dzień w domu jak dawniej było,
Lecz wtedy izolacja z samej chęci,
A dziś korona liczna do tego przymusza.

Teraz tylko, by być tak się chciało, żyło,
Niedługo też wiosna karuzelę rozkręci,
W samotności tęskni jabłoń, tęskni grusza.

Siedzenie jakby za kratami właśnie,
Chciałoby się ruszyć przed siebie, w dal,
Lecz nie można, bo koronę zakładają.

Może jakiś piorun z góry nam trzaśnie
I wszystko wróci do normy, będzie bal,
Wszyscy na unicestwienie wirusa czekają.


SEKS ON-LINE 2020-03-14

Stało się coś tak wirtualnego
Niczym rzeczywiste połączenie,
Z serc dwóch, jeden do jednego,
W słowach i oddechach zbliżenie...

Najbezpieczniejszy teraz seks,
Ten seks on-line, bez dotyku,
Dawniej robiła dla niego keks,
Droga do gwiazd zza gotyku...

Stało się coś tak wirtualnego,
A dreszcze jak żywe w oceanie,
Bliskość i do świata kolorowego,
Kochaliśmy się, moje kochanie...

Najbezpieczniejszy teraz seks,
Ten seks on-line, bez zbliżenia.
Tutaj postawię kropkę, kleks,
Wielka nadzieja, że do zobaczenia.


APEL SŁOWNY 2020-03-14

Kochane słowa, wiersze kochane,
Zaplatam warkocze nadziei i modlitwy,
Tkwimy w domach, tkwijmy tak,
Niech wyzdrowieją ludzie i rybitwy...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Wtulam się w ramiona kojących zdań,
Słońce jaskrawe świeci jak złoto,
Witajmy się tylko skinieniem głów...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Zaplatam kosze z wikliny na strach,
Zamknę go potem i wyrzucę raz,
Spokojnie będzie chronił nas dach...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Moi przyjaciele, prawdziwi przyjaciele,
Módlmy się, ale w domach najlepiej,
Bo korona zakłada się też w kościele...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Uśmiech jak półksiężyc, oddychanie,
Błękity nieba widoczne, lecz zakazane,
Będzie dobrze, zdrowie nam nastanie...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Tylko nie zarażajmy się wzajemnie,
Bądźmy odpowiedzialni, wygrane,
Mówię Wam bezpiecznie i potajemnie...

Kochane słowa, wiersze kochane,
Piekę z nich ciasto, wąsy podkreślam,
I te puzzle będą dobrze poukładane,
Izolacja i higiena - w kółko zakreślam.


PANIKA, ALE ODDYCHAJMY 2020-03-14

Strach przed zakażeniem
Niczym wielki wódz i król,
Być w domu, lecz z jedzeniem,
A bez trzeba i tak wyjść...

Głowa boli i pulsuje serce,
Drżą osiki o zdrowie każdego,
Nie w głowie teraz kobierce,
Ani witanie się z sąsiadami...

Lęk ten jak straszydło jest,
Wszystko zamknięte, to zaraza,
Oby lepiej zdać ten tu test,
Aby to nie była dżuma w obrazach...

Oddychajmy głęboko, spokojnie,
Świat zostanie uratowany,
Módlmy się, lecz w pełnej izolacji,
Jeszcze żyjemy i wygramy.


DZIEŃ URODZINOWY 2020-03-13

Dzień to urodzinowy,
Piątek trzynastego,
Tort czeka już gotowy,
Życzenia z przestrzeni.

Tylko fotografia miła
Oraz rodzice pamiętający,
A dalej to droga zawiła,
Rodzice zawsze kochający.

Dzień to urodzinowy,
Piątek trzynastego,
Dźwięk muzyki odlotowy,
Bez życzeń od reszty.

Tylko łokciami uściski
I machanie łapką przez szybę,
E-learnig, dobre pociski,
A na obiad może dać rybę?


WIĘZIENIE 2020 2020-03-12

Już bardziej uwięzić się nie da,
Przyszła kostucha po panią z Poznania,
Lata jej życia zapisuje kreda,
Gdzie uciekać, by dożyć przetrwania?

Nie takich czasów oczekiwałam,
Nie końca świata pragnęłam zawsze,
A teraz gorzko zapłakałam,
Ochronią nas nadziei cichej płaszcze?

Już ograniczone wszelkie wyjścia,
Tylko jeszcze te zakupy jak kłopot,,
Jutro urodziny, lecz marzeń brak...
Chyba z tych nerwów wypiję kompot.

Nie takich czasów wyczekiwałam,
Nie świata z wirusami i smogiem,
Zawsze prosiłam, deszczem byłam,
Pojednana zawsze z Panem Bogiem.

Już czterdzieści siedem chorych,
Coraz więcej zarazy w tym kraju,
Szczęście odeszło, złe to są pory,
Jak żyć? Chyba lepiej być na haju.

Nie takich czasów chciałam dożyć,
Nie takiego zniszczenia i mordu,
Siedzę w domu, jak nam nakazano,
Lecz korona koronuje ludzi hordy.


ZAINFEKOWANY CZAS 2020-03-11

Zajęcia zostały odwołane,
Sms z taką to informacją,
Ręce człek ma poskładane,
A mesjasze głoszą z gracją
I zapraszają na modły takie,
Modły prawdziwe, wspólne.

Cóż robić, cóż czynić?
Brak miedziaków i także zer,
Kogo za koronę winić?
Trudno utrzymać dobrze ster,
By płynąć łódką dalej, w dal,
Omija się już centrum i skwer.

Tylko do urzędu osobiście,
By autograf złożyć biały,
Nie ma co, jest zarąbiście,
Oto dzieje się znak doskonały,
Bo mówią, że koniec świata,
Koronna, niespodziewana data.


KORONA A ZAWAŁ 2020-03-11

Paranoja się dzieje, panika jak koń,
Wszyscy niczym siewcy sieją zarazki,
Niby bieługi winne i węże, ale to broń,
Kolega z fejsa, że to z Biblii są obrazki.

Ktoś kaszlnął, ktoś kichnął, chory świat,
Nerwy strzępione jak kartka papieru,
Chciałoby się nie myśleć, być jak kwiat,
Lecz nagonka na zdrowe głowy u steru.

Paranoja się dzieje, uwięzieni w domu,
Jak zrobić zakupy, jak iść do urzędu?
Nie wolno spotykać się już nikomu,
Płacz w oczach i płacz w sercu z rzędu.

Ktoś kaszlnął, ktoś kichnął, chory świat,
Nerwy strzępione jak skrawek materiału,
A miał być szczęśliwy rok, teraz na wznak,
Drżą osiki, umierają, dostały zawału.


SPORY BIGOS 2020-03-09

Dzika bestia, inteligencję ma,
Rozmowy w tramwaju i autobusie,
Mimo wszystko kręci się Ziemia,
A rozmawiają ludzie o koronawirusie.

Jedni się śmieją i kaszlą sobie,
Drudzy mówią, że to jest polityka,
Inni dłubią w nosie, palce w ozdobie,
Za dnia i nocy taka odbywa się rytmika.

Koleżanka mówi, że to taka grypa,
Rozmawiała przecież z lekarzem,
Więc luzik, stwierdza, nie rusza typa,
Tylko z witaminy c bądź bandażem.

Dzika bestia, inteligencję ma,
Służby w kombinezonach z kosmosu,
To spirala strachu, jego mgła,
Ktoś narobił ludziom sporo bigosu.


STYCZEŃ, LUTY, MARZEC 2020-03-09

W styczniu w Chinach
Rozpętała się walka,
Zgrzyta ząb i się zacina,
Umiera człek, nie lalka.

W lutym we Włoszech
Rozlewa się mleko zła,
Napełniają się nim kosze,
Śmiercionośna to mgła.

W marcu już w Polsce
Zaczyna się armagedon,
Granice otwarte bardzo,
Trzeba wyjść, ale strach.

Dożyjemy do kwietnia?
Podstawowe to pytanie.
Gorzej niż jej średnia,
Nie zdążyła nic, rozstanie?

W maju mają być wybory,
A biznesy się kręcą,
Serce płacze, ma opory,
To spirala jest śmierci?


ANGIELSKA NIEDZIELA 2020-03-08

Skąd jesteś i jak się masz?
Od a na fali oceanów, morza,
Po ciąg dalszy, czy znasz?
Dla niektórych polska zorza.

Liznęła kiedyś paru słówek,
Lecz to było jak jedna chwila,
Pan profesor jak stado stówek,
Angielskiego łapali to motyla.

Czym się interesujesz? Spółka,
Wesoło jak w cyrku, ręki ruch,
Od papierosów leciała jaskółka,
A reszta niczym odwaga, zuch.

Skamieniałe patrzą twarze,
A inne usta dywagują sprawnie,
Cóż, angielski pełen wrażeń,
Od a do z smakują wytrwanie.

Do mistera zadzwoń, proszę,
Zwrot ten niczym dżentelmeni,
Zapełniają się wiedzą kosze,
Na głęboką wodę tak rzuceni.


OSIEM NA ÓSMEGO 2020-03-08

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
Damian pozdrawia swą Gosię,
Daje jej tulipana czerwonego.

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
Józek ściska radośnie Zosię,
Lecą już ptaki niemożliwego.

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
Edmund cicho uwielbia Dosię,
Czy nie może być spokojnego?

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
Granice otwarte, wejść proszę,
Zaczynamy kaszleć na całego.

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
Złotych jajek tutaj nie znoszę,
Efekt domina, psik dla każdego.

Wczoraj sześć, dzisiaj osiem,
Osiem na marca to ósmego,
A jutro ile? Dziesięć i kalosze?
Modlitwa do Najjaśniejszego.


SZÓSTKA Z KORONĄ 2020-03-07

Już jest, szczęśliwa szóstka,
Koronę mamy od sąsiadów,
Aż boli mózg, aż boli trzustka,
Modlitwa i stos cały przysiadów?

Czyli co? Zamknąć się w domach,
A zamknąć nie raczą granic,
Będą karać kodeksem w tomach
I kto tu kogo na serio ma za nic?

Już jest, szczęśliwa szóstka,
Koroną kłaniają się szczodrze,
Aż boli serce, aż boli nóżka,
Góra uspokaja, będzie dobrze...

Czyli co? Położyć się na Miłostowie,
Czy udać się w kosmos głęboki?
Korona śmierci, a tańczą posłowie,
I cóż? Zakres zagłady tak szeroki?


WSZYSTKIE RACJE OD POCZĄTKU 2020-03-07

Wszystkie racje od początku,
Wielkie szczęście bez morderstwa,
Nadzieja, iż będzie w porządku,
Lecz rzeczywistość stała się czerstwa.

Teraz posągi i manekiny jak bracia,
Paraliż kroków i ruchu, kamienie,
Niejeden pęcherz puszcza w gaciach,
Nad światem złowrogie tańczą cienie.

Jakieś ukończenia, jakieś semestry,
Trzecie w zasadzie i szuflada wierszy,
Dookoła odwagi sprawdzane są testy,
Nadal ostatni człek, nadal nie pierwszy.

Jednak trzeba żyć dalej, iść w dal,
Choć droga taka samotna i pusta,
Może na wiosnę, może latam bal,
Na razie nadzieja jak pączek tłusta.

To jedno spotkanie minęło jak chwila,
Nawet nie uśmiech, nawet nie myśl,
Nie zdążyło się złapać kolorów motyla,
Prężną trzeba wystawić pierś do walki.

Wszystkie racje od początku,
Wielkie szczęście złamanej choinki,
Nadzieja, iż będzie w porządku,
Lecz na razie zmieszane widać minki.


GUZIK ALBO ZAMEK 2020-03-07

Koszulki zapinane na guzik,
Święto kobiet już za rogiem,
Lecz to tyle, włączyć luzik,
Bo taniec z koroną i wrogiem.

A echo odbija zdania ciche,
Milczenie krąg zatacza, mewa,
Uczucia stygną nieco, liche,
A to ptak o tęsknocie śpiewa.

Hulają wiatry, łamią świerki,
Tak to było jednych wakacji,
Polityczne prawdy i te gierki,
A przeznaczenie swoich racji.

Zaproszenia do teatru nagle,
Wielkie zdziwienie, zaskoczenie,
Miło, że wiatr dmie w żagle,
Lecz asertywne było odmówienie.

Nauka potęgą dzieje się sama,
Lecz Dzień Kobiet po angielsku,
Szara furtka, szara to brama,
Może ulec w locie temu zielsku?

Pięć przypadków zachorowania,
Wargi wydymają się od strachów,
Modlitwy w górę, odruch kichania
I myśl jedna: wystarczy dachów?

Koszulki zapinane na zamek,
Święta czy nie święta, jeden los,
Myjcie ręce, nie liżcie klamek,
A może nie zginiemy na skos.


ŚMIERĆ OPCJI 2020-03-06

W sercu kolejna dzida,
Przebita szansa na wylot,
Cud na pewno się przyda,
Nie ma podatku i przelot.

Palcem to przelot po mapie,
Inaczej jest to niemożliwe
I co z tego, że deszcz chlapie,
Jak nowotwory są złośliwe.

W sercu kolejna zadra,
Nic z tego, śmierć nadziei,
Może położyć się w chabrach
I pozostać jak skamielina?


SZAROŚCI NIEWZRUSZONE 2020-03-06

Nic, szarości jak niewzruszone,
Deszcze rozpuszczają jak bicze,
Sms jak list, lecz niewiadome,
Nic nie odpisujesz, płoną znicze.

Rzeczywistości powrót do normy,
Poszukiwania pracy i szkoła w tle,
Ta miłość raczej nie wróci do formy,
Bo wciąż widać kryzys i gęstą mgłę.

Nic, szarości jak kołdra z pierza,
Otula całą swoją istotą, ramieniem,
Już nic niewarte słowa przymierza,
Droga z wielkim osamotnieniem.

Tu i teraz, nic więcej tu nie ma,
Ciebie nie ma, turbulencje uczuć,
Lecz bez z tego obraca się Ziemia
I wirus nie zatrzyma smutku ukłuć.

Nic, szarości niczym kolor głazu,
Byłeś, nie ma cię, obraz to taki
I na nic, że dam ci bukiet wyrazów,
Skoro nasz kontakt jest byle jaki.

Było i minęło, czas przestać śnić,
Że może jednak mnie tam lubisz,
Twoje kurwiki jak jabłko będą gnić,
A w oddali inną sobie tam zaślubisz.

Nic, szarości niczym wielka potęga,
Takie nastały czasy, taki klimat,
Smutkiem i żalem zapisuje się księga,
To odległości brutalny jest schemat.

Wracam do siebie, do swego miasta,
Tak widocznie być musi, nie inaczej,
Być może upiekę kawałek tu ciasta,
Lecz to chyba nie zmieni nic raczej.


SZKODA, ŻE TAK JEST 2020-03-06

Byłeś i o spotkaniach mówiłeś,
Obietnica też z ust nam padła:
Będziemy w kontakcie, zgubiłeś
Być może siebie, być może nas...

Miły był to czas, wspólny czas,
A teraz samotność jak królowa
I te myśli ciągle biegnące w las;
Sytuacja niefajna, chwila patowa...

Byłeś i o spotkaniach mówiłeś,
Lecz męczy mnie twe milczenie,
Nie mogłeś i się nie rozdwoiłeś,
Znów wątpliwości niczym cienie...

Poprawny był to czas, spotkanie,
Zaszło małe co nie co, lecz mało,
Stygną serca w odległości, kochanie,
To jeden wir, liściem zawirowało...


CHCĘ WIERZYĆ W NAS 2020-03-06

Chcę w nas wierzyć, chcę,
Lecz to milczenie jak strach,
Było słońce, widzę mgłę,
Nadal niepewny nasz dach.

Gdybyś kontaktu chciał,
Byłoby lżej i niemalże wiosna,
Lecz tylko ja piszę i piszę,
Płacze samotna tak sosna.

Chcę w nas wierzyć, chcę,
Lecz to milczenie jak młot,
Odległości głaz sama pchnę?
Ciszą zapisuje się tu spot.

Gdybyś napisał czasem: "cześć",
To sprawiłbyś uśmiech na twarzy,
A tak pusty dzban, żadna wieść
I co, da nam coś spacer po plaży?


DESZCZE BAGNISTE I SŁONECZNA NADZIEJA 2020-03-05

Puchną komórki od wścieklizny,
Dookoła tańcują pierwotne zezy,
U boku brak ramienia mężczyzny,
Pociecha w smaku białej bezy?

Tylko słońce pokazuje nadzieję,
Świeci mocno i wytrwale, z siłą,
Chciałoby się przejść tą zawieję,
Nikt nie chce witać się z mogiłą.

Puchną komórki od substancji,
Dookoła tańczą brawurą manekiny,
Brak spokoju na tej tutaj stancji,
Czasy podłe dla ludzi, złe muśliny.

Tylko słońce pokazuje nadzieję,
Świeci takie piękne, tak złociste,
Chciałoby się ominąć już knieje,
Lecz na razie deszcze są bagniste.


KRESECZKA 2020-03-05

Ukazała się kreska, falista linia,
Nadzieja kolorowana kredką tak,
Lecz adres bez numeru, świnia -
Czyste zwierzę wbrew pozorom...

Zbyt wiele opluwania i szydery,
Dlatego tak boli serce od ludzi,
Na cóż nam wszystkim bajery?
Każdy z nas TAM się wnet zbudzi...

Kreskę wymazano, chęć zdrowia,
Najważniejsza to wartość życia,
Placki końskie, żyzność krowia,
Mało się żyło, chęć nadal tu bycia...

Zbyt wiele opluwania i dzikości,
Dlatego tak boli serce od środka,
Cóż po nas zostanie?Pamięć, kości.
Popatrzmy na przeczenie przodka...


NADRABIAMY W PISANIU 2020-03-05

Gryziemy pióra, brakowało słów,
Teraz można nadrobić w ciszy...
To wojny i nie wojny, łowcy głów,
Tylko żal mi tej szarej tu myszy.

Rozmawiamy słowami bez dotyku,
To powrót w pewnym sensie...
Znów wiem, iż piękno w gotyku,
A ty jesteś tam, wiersz w kredensie.

Kochamy pióra, to Dedal i Ikar,
A w nawiasach punkt kodeksowy,
Zagubieni w mamonie, też bryka,
Lecz to świat umiera wyjątkowy.

Rozmawiamy słowami bez słów,
To powrót do nadziei i od nowa,
Tym razem inaczej, lecz do snów
Ta droga prowadzi, dobra zmowa.

Trzymamy pióra, kałamarz czerni,
To nic, że jak dinozaury umieramy,
Musimy powstać, nie jesteśmy mierni,
Przecież w duszy siebie kochamy.

Rozmawiamy słowami o pejzażach,
Cieszymy się, iż było nam dane,
A reszta zapisze się o bandażach,
Ostatni puzzel, losy już poukładane.


ZDOLNY WIRUS Z CHIN 2020-03-05

Wirus z Chin zamknął usta
Prawidłom i prawidłowościom,
Dziś już w Polsce ta langusta
Rozprzestrzenia się z godnością.

A takie były ambicje na wzgórza,
Teraz strach, że się nie ukończy,
Zapomnieć można o podróżach,
To biegnie dziki pies, pies gończy.

Wirus z Chin zamknął usta
Królom niższym i królewiczom,
Dziś już w Polsce ta rozpusta
Odrywa tynk z twarzy dziewicom.

Teraz tylko z nadzieją i modlitwą,
Iż nie pochłonie nas antychryst,
We wspomnieniu mowa z rybitwą
Nad morzem, nad morzem...


TYLKO MIŁOŚĆ 2020-03-05

Miłość jak fala oceanu,
Czy jak bryza błękitów,
Miłość jak zmiana planu
I zachwyt od zenitów...

Miłość jak złoto słońca,
Czy korale z jarzębiny,
Miłość jak uśmiech gońca
I czułość tej dziewczyny.

Miłość jak zielona łąka,
Czy kolorowe kwiatów dywany,
Miłość jak lot dziki bąka
I człowiek, co tak ukochany.

Miłość jak łódka w powodzi,
Czy nadzieja cicha po nocy,
Miłość jak przyjaciel, co się zgodzi
I nowa siła ze środka mocy.

Miłość jak czysta kałuża po burzy,
Czy wzgórze z tajemnicami,
Miłość jak lot ptaka i bukiet róży,
I cisza, i wrzask między nami.

Tylko miłość potrafi budować,
Reszta cała, choć silikonowa,
Potrafi: szpanować i rujnować,
To prawda stara, bardzo wiekowa.


SPRAWIEDLIWOŚĆ KORONAWIRUSA 2020-03-04

Media harmider produkują,
Aż głowa boli od słuchania,
Głośno krzyczą, tak szczują,
Aż nie ma sił do zwalczania.

Głowa boli, zaraz wybuchnie,
Uwaga na kichających, kaszlących,
A tych dookoła, miasto puchnie,
Nie ma dnia bez wieści wibrujących.

Najlepiej siedzieć w domu,
Nie wychodzić, nie żyć ni nic,
Nie podawać ręki też nikomu,
A jeść chyba figę i cały pic.

Głowa boli, zaraz wybuchnie,
Jak nie morderstwa, to wirusy,
To zamiast bomby, co gruchnie,
Tak sieją się strachy i dzikusy.


WIELKA NIEWIADOMA 2020-03-03

Nic już nie wiem
I już nie powiem,
Co jutro, a co nie,
Czy dobrze, czy źle.

Lęki jak dźwięki,
Strach się szerzy,
Cisza i pustostany,
A szarości z wieży.

Próby sto razy,
A nawet więcej,
Blakną tu obrazy,
Słońce zawieszone.

Nie ma miedzianych
I planów też brak,
Na morzu rozkołysanych,
Lecz statków tu wrak.

I nawet jeśli się chce,
To ręce są tak związane,
I tak mijają noce, dnie,
Wegetacja i przymieranie.

Nic już nie wiem
I już nie powiem,
Co jutro, a co nie,
Czy słońce, czy we mgle.


WIRUSY ALADYNA 2020-03-01

Latają na dywanach wirusy,
Dookoła królowie jak płaszczki,
Wirtualne sieją się całusy,
Zapas robić trzeba już kaszki?

Nie siać paniki, powiadają,
Pewnie to prawda jak całość,
Ręce za ręce sobie zakładają,
Niepewność jutra bardziej...

Wychodzą z lamp Aladyna,
Dookoła nieprzygotowani żyją,
Kiedyś siostrę zabiła Balladyna,
A dziś staniki na maski szyją...

Myć ręce, unikać kaszlących,
Mądre to posunięcia, ot tak,
Lecz świadomość szalejących,
Skąd się wzięło, że teraz kłak?


NIE ODBIORĄ PAŃSTWU 2020-03-01

Nie odbiorą Państwu tego,
Co dane Wam zostało...
Piękne słowa króla modnego,
Aż wszystko wnet zawirowało...

To prawda, trudno zabrać
Figę z makiem, pasternakiem...
To prawda, nicości nie zabiorą,
Pomieszanie zmysłów z makiem...

Nie odbiorą Państwu tego,
Co dane Wam zostało...
Cudowności źródła szarego,
Aż niebo brzytwą zapłakało...

To prawda, trudno odebrać
Figę z makiem, pasternakiem...
To prawda, trudno coś zebrać,
Gdy do wyrzucenia ślimakiem...


SEN O MATKACH ODRADZAJĄCYCH 2020-03-01

Sen o matkach,
Co robią raban;
Pusta kieszeń w gatkach,
Na miłość szlaban.

Lecz córki nie są małe,
Wiedzą i czują swoje;
Może serce niedoskonałe,
Lecz życie czyni zwoje.

Sen o matkach,
Co zięć się nie podoba;
Mowa o kwiatkach,
Rozłąka trochę jak choroba.

Lecz córki nie są małe,
Wiedzą i chcą spróbować;
Może nadzieje niezrozumiałe,
Lecz nie chcą one żałować.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]