kwasna | e-blogi.pl
ŚPIEW O DOCZENOŚCI 2020-02-29

Ptaki śpiewają o szarości
I dawnym nieba błękicie,
One śpiewają o doczesności
I o kwiecie, co w rozkwicie...

Doczesność jest jaka?
Schorowana, zagniewana.
Doczesność jest byle jaka,
Biednych powala na kolana...

Ptaki śpiewają o miłości
I dziewiczych marzeniach,
One śpiewają o nicości
I o sprawach z więzienia...

Doczesność jest jaka?
Zawzięta, zła, bolesna.
Za mało zalać robaka,
To etiuda świtu, wczesna.

Ptaki śpiewają o wiośnie
I o kamieniach z polany,
One śpiewają też o sośnie
I o człeku, co niepokonany...

Doczesność jest jaka?
Zabójcza, skażona, mdła.
Zmiana potrzebna, draka,
Bo źle odgrywa się ta gra.

Ptaki śpiewają o umieraniu
I o życiu, które tutaj trwa,
One śpiewają o rozedrganiu
I pejzażu, który tuli mgła...

Doczesność jest jaka?
Okrutna, samotna, brzydka.
Rodak nie cierpi rodaka,
A okolica z plastiku, płytka.

Ptaki śpiewają o cierpieniu
I samotności wielu ludzi,
One śpiewają o kamieniu
I o prawdzie, co się budzi...

Doczesność jest jaka?
Sztuczna, biznes się liczy,
Za pomocą ciszy suwaka
Serce zerwie się ze smyczy.


ROZMOWY OD CZYSTOŚCI 2020-02-28

Mapa rozmów od czystości,
Spad chodnika, ale daleko,
Istota niechcenia w bytności,
Lecz kandydaci niczym rzeką.

W czym pani służyć mogę?
Ma pani orzeczenie lub status?
Założyłam więc noga na nogę,
Będziemy w kontakcie jak zawsze.

Mapa rozmów od czystości,
Kolejne rozmowy, kolejne nic,
Aż mgłą się krztuszę bez radości,
Jak zawsze wysiłek i wielki pic.


KIEDYŚ BYŁO JAKOŚ LEPIEJ 2020-02-28

Dookoła węże wiją się i syczą,
To wstęgi kolorowe, królik padł,
Ich spotkanie, zero ze smyczą,
On mówi, że tęskni, świat zbladł.

Kiedyś był kontakt nieznajomych,
Wtedy była wiosna, były motyle,
Teraz świat zombie i niewidomych,
A czas nie czeka, mijają tak chwile.

Dookoła węże wiją się i syczą,
To był moment, to było jak sen,
Teraz psy wirusem zła skowyczą,
A ten chłopak znów daleko, hen.

Kiedyś to było życie, kiedyś tak,
Dziś bezrobocie, rozbite marzenia,
Niby kocha, lecz samotność i wrak,
Będzie chciał, to bez wymuszenia.


MÓWIĄ TAK 2020-02-28

Mówią: nie ma biur ani kadrowców,
Zatem nie ma się pani kogo spytać,
Nie ma sekretarki, brak zawodowców,
Lecz cv może pani e-mailem wysłać...

Mówią: może pani wejść i spytać,
Szuka pani pracy? Proszę szukać,
Już po północy, już zaczyna świtać,
Nie da się przeznaczenia oszukać...

Mówią: myj ręce, nie kichaj, zasłaniaj,
Może przetrwamy jakimś cudem,
Z głowy hebanowe myśli już wyganiaj,
Trudno iść pod prąd, ogrom z ludem...

Mówią: mamy dość pracowników,
Lecz dobrze, że pani szuka tej pracy,
Zbyt mało złocistych jest datowników,
Jeszcze kolejna szansa dla płacy...

Mówią: chcemy się spotykać, chcemy,
Lecz potem milczenie jak krąg,
Znów samotności czynne są systemy,
Tak trudno spisać sens do życia ksiąg.


TELEFON DO FACETA 2020-02-27

Zadzwoniła do kochania,
Myślała, iż dobrze będzie,
Lecz sms bez odpisania,
Zatem miłość żyje wszędzie?

Zadzwoniła do swej miłości,
Przyjął do wiadomości słowa,
Zatem dobranoc, lecz nicości,
Nie odzywa się, boli ją głowa.

Zadzwoniła do chłopaka raz,
Wciąż stara się, bo przyjechał,
A teraz znów tamten jest czas,
Uciążliwość, kontaktów zaniechał?

Zadzwoniła do księcia z bajki,
Nawet miło, za rozmowę dzięki,
Lecz znów coś nie tak od fajki,
Nijakie dzieją się i grają dźwięki.

Zadzwoniła do faceta z daleka,
A facet mówi, iże jest ok wszystko,
Lecz jakoś nie tak, czas jak rzeka,
Budować się nie da, póki ściernisko.


RUNDA MILCZENIA 2020-02-27

Przyjechałeś na sekundę,
Pojechałeś już za chwilę,
Teraz milczenia masz rundę,
Umierają nieżywe motyle...

I niby chcesz, ale raczej nie,
Więc co ja mam sama działać?
Byłeś, zobaczyłeś dom i mnie,
A teraz mam o miłość błagać?

Przyjechałeś na sekundę,
Beznadzieję znów pokazujesz,
Teraz milczenia masz rundę
I znów to samo, mnie rujnujesz.

I jak to się ma do tego teraz?
W cztery oczy, że chcesz z nią,
Lecz smutki znów dajesz nieraz,
Jesteś jak zjawa, jesteś mgłą.


CO ZATEM CZYNIĆ? 2020-02-27

Umęczone prawdy, w płucach korona,
Strach potęguje się z każdą informacją,
Zanim będzie lek, ludzkość tu skona,
Zakończy się sprawiedliwością i fiksacją.

Co zatem czynić, jak żyć tutaj spokojnie?
Mała Polska i duża Polska, granice mdłe,
Nicość i zniszczenie dookoła tak hojnie,
Aż upadają zmęczeni, podnoszą głowy swe.

Umęczone prawdy, w płucach korona,
Coraz bliżej nas pani kostucha czarna,
Czy dusza ludzka zostanie zbawiona?
Egzystencja bardzo trudna, zmarszczona.

Co zatem czynić, jak żyć tutaj szczęśliwie?
Było i mija, mija i było, a potem sny,
Czy jeszcze zagrają melodię niefałszywie?
Ty tam, ona tu, bycia i nie bycia mgły.


WĘDROWIEC ZE WSPOMNIENIEM 2020-02-27

Była wędrowcem ze wspomnieniem,
Zapukała dwukrotnie do ich drzwi,
Lecz pan z kartą był jak spojrzenie,
Popatrzyła nań, zmarszczyła brwi.

Nie mogę pani wpuścić, nie powinienem,
Powiedział ten pan łaskawie, hojnie,
Domofon milczenia jest zagadnieniem,
Niech pani znajdzie telefon na spokojnie.

Była wędrowcem ze wspomnieniem,
Pocałunki i przytulenia jak żywe istoty,
Pokręciła się jak liść na wietrze, cieniem,
Poszła dalej, nie spytała o ważne roboty.


NIE ROZUMIEM SYTUACJI 2020-02-27

Nie rozumiem tego spotkania,
A pochodnie płoną i stos płonie,
Trudno na odległość, kochania,
Lecz rozłączone mamy dłonie.

Nie rozumiem tego stanu rzeczy,
Po latach przyjechałeś do mnie,
Chwilami czyn słowom tak przeczy,
Iż głowa pęka, jest nieprzytomnie.

Nie wiem już nic, nie znam losów,
A ta rzeka jak wąż czy gąsienica,
Na odległość nie ma nosków, nosów,
Samotnością wyasfaltowana ulica.

Nie rozumiem nikczemności chwili,
A przecież wspólne spacery i smak,
Serce teraz zbudzone głośno kwili,
To pisklę bezbronne, razem brak.

Nie rozumiem już tego wszystkiego,
A tylko pragnie się godnego życia,
Blisko szaleństwa, kochaj tak kolego,
Nie dopuśćmy łącznie do przegnicia.


JEJ OGŁUPIENIE 2020-02-27

Ogłupiła się momentem milczenia,
Sygnały twe jak dymne, sprzeczne,
Do księżyca wilki wyły, sedno cienia,
Chciała tylko chwil, co są bezpieczne.

Spłonęła pragnieniem twego pisma,
A ty spałeś sobie w najlepsze rzekomo,
Nie przeczytała lektury, czasopisma,
A ty mówisz, że chcesz, lecz nie wiadomo.

Ogłupiła się momentem milczenia,
Nic jej nie odpowiadałeś w uczuć zakresie,
Musi powrócić do dawności, skupienia,
Jest jak kiedyś, lecz stosunek na marginesie.

Spłonęła pragnieniem twego spojrzenia,
A ty robiłeś swoje, ona produkcję kropel,
Trudno ogarnąć całe kręgi twego milczenia,
Serce znów może zmienić się w sopel...


PARASOLKI ADONISOWE 2020-02-26

Parasolki adonisowe
Mienią się szarością,
Słowa takie kolorowe,
Wszystkie życzliwością.

Parasolki adonisowe
Mienią się błękitem,
Dzbany puste o połowę,
Nowe z nowym zenitem.

Parasolki adonisowe
Mienią się złocistością,
Wiadomości wzorowe,
Wszystkie z uprzejmością.


OSTATKI 2020-02-25

To już ostatki,
Tydzień od wtedy,
Płyną w dal statki,
Biało już od kredy.

To już ostatki,
To jej wyznania,
Sadzi kwiatki,
Chce kochania.

To już ostatki,
Tydzień od wtedy,
Odległość gratki,
Znamię od biedy.

To już ostatki,
Kuleją te chęci,
Dobre obiadki,
Żyje w pamięci.

To już ostatki,
Nie czas na bal,
Sny to w kratki,
Znów tkwi ta dal.

To już ostatki,
Powroty niebytu,
Serce to matki,
Wilk do skowytu.

To już ostatki,
Spać się chce,
Noce i bławatki,
Puste serce te.

To już ostatki,
Popiół się sypie,
Wesołe dziatki,
Kruk okiem łypie.

To już ostatki,
Marsz kolejny,
Suszą się gatki,
Obraz to olejny.


POKRZYWA POPARZONA 2020-02-25

Deszczem okraszony świat,
Lecz przez chwilę słońce żywe,
Miała nadzieję, że to kwiat,
Lecz zapytała, ożywiła pokrzywę.

Parzyła żalem do pracowników,
Pół pracowników i tych na dzień,
Poparzenie nóg woskiem znaczników,
A do niej, że miła jest, lecz cień.

Deszczem okraszony świat,
Lecz przez chwilę nie płynęły łzy,
Miała nadzieję, że to brat,
Lecz odmowa była i te same sny.

A sny mówiły: powodzenia w szukaniu,
A także życzenia powrotu do zdrowia,
Lecz deszcze jak bicze, chwila w rozedrganiu,
Matka z dzieckiem i gołąb - posąg biały.


SCHEMATY PRZEMYŚLEŃ 2020-02-25

Schematy przemyśleń nakreślane
Od świtu do pierwszej północy,
Tęsknoty w wazonie pstrokate tak...

Kredką rozłąki rysunki kolorowane
Od momentu do śladów nocy,
Tęsknoty na wyspie jak statku wrak...

Życiowe prawdy na nieba skłonie
Od szarości po granaty i biel,
Sercem pamiętam chwile motyli...

Splecione mieliśmy swoje dłonie
Od spaceru do spaceru, chmiel,
Tęsknota na polu losu się tu pyli...

Schematy przemyśleń nakreślane
Od świtów do ostatniej północy,
Siedzi jak bezpański teraz pies...


HEJ PRZED ZAKUPAMI 2020-02-24

Poszłam do sklepu na zakupy,
Idę, idę i idę... mijam miasto,
Patrzę, znajoma niesie już łupy:
I chlebek, i mleko, i też ciasto.

Uśmiechy dwa niczym banany,
"Hej" - mówimy wnet życzliwie,
Lecz znajoma z synem, co kochany,
Więc nie było rozmów możliwie.

Poszłam do sklepu na zakupy,
Idę, idę i idę... widzę miasto,
Patrzę, znajoma minęła już słupy,
A ja w torbie: chlebek i też ciasto.


BŁĘDNIKI 2020-02-24

Błędnikowe rozesłania lotów,
Astronom jadł pierniki ot tak,
Ucieczka na orbitę od kłopotów,
Lecz doskwiera monet brak.

Modlitwa do Boga w świątyni,
Słoneczna ściana opalająca,
Okolicy pojawia się znawczyni,
System swój w chwili resetująca.

Astronomiczne również ceny,
Paweł i Piotr w okolicy razem,
Nie robiłam ci już więcej sceny,
Miło popisać było z wyrazem.

Błędnikowe punkty nerwicowe,
Dobrze, że łzy nie płynęły już,
Witraże męki pańskiej kolorowe,
Pisałeś, a ja spacer wśród wzgórz.

Odnajdywałam siebie w samotni,
Bo przecież nie może być tak,
Iż wciąż będziemy biedni, markotni,
W końcu naprawi się statku wrak.

Lecz ty już inne rejsy losu rzeką,
Masz do tego prawo tak całkowite,
Nie ufałam też nad ranem powiekom,
Lecz drożdżówki z budyniem smakowite.

Błędnikowe ilości myśli, tona więcej,
Mała pomoc w jestestwie, odmowa,
A potem telefoniczne słońce i goręcej,
Duszy umarła, duszy żyje tu połowa.

Trzeba być tylko dobrej już myśli,
Już więcej nie da się umierać w cieniu,
Wtedy uśmiech losu i się dobro ziści,
Lecz trudno przetrwać w brzemieniu.

Zatem mam siebie, przede wszystkim
I pojedyncze osoby z życzliwością,
Nie wolno się poddać, to jest oczywistym,
Byle do kwietnia, tylko wytrwałością.


PODSTAWY NICOŚCI I BEZNADZIEI 2020-02-24

Wykrzyczeć ten ból, beznadzieję kraju,
Ziarno nie może wykiełkować, choć chce,
Zabijają się, zatapiają i krążą na haju,
To krążowniki pustelnicze, bezpańskie...

Wyrzucić kamienie z serca jak z worka,
Poczynić kroki wprost do mety właściwe,
Usunąć się z mapy zniszczenia, norka,
A w norce zwierzątka małe jak myszy...

Walnąć o stół pięścią z całej to siły,
Ażeby nożyce odezwały się w mig,
Porastają bluszczem odkryte mogiły,
A miasto inwestuje: kolejny to dźwig.

Wykrzyczeń ten ból, skreślić wegetację,
Wymazać gumką wszelkie cierpienia,
Wiem, że teraz i wtedy osiągam fiksację,
Podstawy nicości treścią przeznaczenia?


INNA BAJKA 2020-02-24

Byłeś, lecz to już inna bajka,
Przeminęło wprost z wiatrem,
Teraz lutego pali się fajka,
A brak pieniędzy jest teatrem.

Byłeś, lecz wyboista ta droga,
Wodospady spadają i rwą...
Boli serce, boli dusza i noga,
Wciąż jak kołdrą otulona mgłą.

Byłeś, lecz to już inna bajka,
Teraz jest teraz, ćmy doczesne,
Samotności spaceruje czajka,
Zrywy bolesne, zrywy wczesne.

Byłeś, lecz teraz ciebie nie ma,
Znów głazy zatapiają tę łajbę...
Życie się toczy, obraca się Ziemia,
A ona jak dzban, pustki szajbę.


SPÓŹNIŁA SIĘ 2020-02-23

Przywitała się spóźnieniem,
Lecz przyjęto ją do grona,
Krok ze zniechęceniem,
Lecz już jest obecna strona.

I zaczyna się cała egzekucja,
Od definicji, celu, po wykonawcę,
Stoją dwie znajome, destrukcja,
A deszcz pada, widać sprawcę.

Przywitała się spóźnieniem,
Lecz miło widzieć znajomych,
Czasoumilaczem, rozbawieniem,
Coraz więcej jest tu wiadomych.

I zaczyna się cały szał tych ciał,
A ciała niebieskie i granatowe,
Wiatr zawsze w oczy tak tu wiał,
Oblicze będzie jak tęcza kolorowe.


JUŻ I JESZCZE 2020-02-23

Już. Powstać najwyższa to pora,
Otrząsnąć się z wilgoci deszczów,
Pustki dopadła znienacka zmora,
Lecz jeszcze żyjemy dla dreszczów.

Było tyle marzeń na mapie losów,
Lecz zostały one strącone ciosem;
Nadzieja została dla jego wrzosów,
Lecz trudno polemizować z chaosem.

Już Powstać najwyższa to pora,
Otrzepać się z popiołów umierania,
W duszy kamień, kamienia nora,
Lecz trzeba iść dalej, byle do świtania.

Jeszcze są marzenia na mapie losów,
Może przyszłość jeszcze zaskoczy wnet,
Przestanie zadawać boleści i stek ciosów,
Wówczas melodię szczęścia da nam flet.


STAN PUSTY 2020-02-23

Tak boli ten stan, pęcznieje,
Wciąż nie ma nas, a będzie?
Nawet jeśli się lato zadzieje,
To nadal pustka tak wszędzie.

Inni mają dom, mają rodzinę,
Lecz tu samotność jak przyjaciółka,
W złą poznałam cię godzinę,
Sekrety w dal, za mało ta szkółka.

Tak boli ten stan, wybuchnie,
Uczucie jak wulkan, igły i kamienie,
Znów jest jak było, oko spuchnie,
Płaczę do lustra, znów widzę cienie.

Inni żyją, cieszą się i złoszczą,
Lecz tu nie ma takich wachlarzy,
U najbliższych z przekąską goszczą,
A my? Może miłość złapie na plaży?


PŁONIEMY SAMOTNOŚCIĄ 2020-02-23

Płoniemy jak pochodnie samotnością,
Po latach uśmiech zaczynał zakwitać,
Teraz ten sam ból, walka z odległością,
Serce znów nie ma z kim się przywitać...

Wiadomości od czasu do czasu słane,
Listy to wysyłane i nawet rozmowa była,
Lecz warstwami kamienie są układane,
Ta miłość jak nie miłość, dziurę zaszyłam.

Jedno mi uświadomiłeś przyjazdem swym,
Iż jednak lubiłeś mnie w tamten czas, teraz,
Lecz stos smsów nie zastąpi sam na sam...
Samotnością aż kipi mój cichy tutaj wyraz...

Płoniemy jak pochodnie samotnością,
Nie wiem, może ty już nie, ja się spalam,
Chciałabym być wiosną, być radością,
Lecz krople niebieskie z oczu tu wydalam...


LOGARYTMY LOGISTYCZNE 2020-02-22

Beznadzieja jak królowa i siostra,
Wciąż towarzyszy w pełznięciu tym,
Chce się żyć, lecz znamię i krosta,
Biegiem w kierunku dobrym, złym?

Przebudzenia logarytmów trwają,
Banialuki wewnątrz krainy snów,
Litery P są idealne i się zgadzają,
Lecz problem finansowy do głów.

Przebudzić się z popiołów zimy,
Lecz zima zimą nie jest, jesienią,
Myślą jak nożem los swój kroimy,
Kawałeczki tortów, tęcze się mienią.

Przebudzenia logarytmów trwają,
Trzeba być specjalistą w logistyce,
Bramy pragnień się tutaj otwierają,
Lecz też czas jak rzeka w fabryce.


STAN TĘSKNIENIA 2020-02-22

Myśli jak kamienie, myśli jak głazy,
A przy drodze akacje już zakwitają,
Niepewność tańczy, pobudza skazy,
Pół na pół niebo, serca się obmywają.

Tęsknić to trudny jest stan... dziwny,
Smutki przygnębiają z żywego braku,
A człowiek chciałby, lecz już nienaiwny,
Udzielono odpowiedzi, on ją lubi tak.

Myśli jak wiosna, myśli jak motyle,
Serce pulsuje gorące jak lawa wulkanu,
Ręce złączone, wspaniałe to chwile;
Dość bujania w obłokach, dość skanów.

Tęsknić to trudny jest stan... oliwny,
Prawda wypłynie na powierzchnię,
Chyba zakochała się od nowa, sztywny,
Wszystko zakrywa ubranie wierzchnie.


SFERA ROZŁĄCZENIA PO LATACH 2020-02-22

Jak nazwać sferę rozłączenia?
Myśli dzielą się, mnożą, grupują,
To już tydzień od siebie zobaczenia,
Teraz dni samotnością smakują.

Znów ten sam los, bardzo podobny,
W tle miłość nie do końca pewna,
A sercem człowiek życia jest głodny,
Idzie wiosna jak dziewczę zwiewna.

Jak nazwać sferę rozłączenia?
Znów w swoich miastach bez ruchu,
Jednak obietnica do łączenia,
Lecz raczej ćmy niż motyle w brzuchu.

Chciałoby się być razem nad wyraz,
Lecz powracający tylko minę dał,
Rzeczywistość jest tutaj, jest teraz,
Rozbudził serce i autokarem odjechał.


RZEMIEŚLNICZE KRESKI 2020-02-21

Rzemieślnicze rzeźbienie kresek,
Absolutorium wszelakości, całusy,
Wśród kniei widmo starych desek,
A w oddali plusy miłości, minusy...

Płakało niebo łzą niczym biczem,
Rozmówki polsko-polskie w tle,
Można słowo nazwać dużym kiczem,
Lecz życie toczy się dalej, losy swe...

Dziś nie czuje się wtorków minionych,
Już inna rzeczywistość, ta tutejsza,
Lecz w sercu wspomnienie o czułości,
Jaka szansa będzie - większa, mniejsza?

Rzemieślnicze rzeźbienie kresek,
Dni mijają bezpowrotnie, miesiące, lata,
Rudy kotek, a może czarny piesek,
Piękna była spotkania waszego data...

Zaułki wszelakości, dokumentów spis,
Trzeba produkować, trzeba tworzyć,
Może wreszcie zaświeci słońce, cichy cis,
Może uda się drzwi spełnienia otworzyć...

A teraz kawa jak nektar bogów płynie
I pachnie, i nęci zapachem ziarna,
Taki to jej los, widać wszystko po minie,
Egzystencja piękna, lecz też marna...


PÓŁ NA PÓŁ W UMĘCZENIACH 2020-02-21

Umęczone prawdy deszczem,
Przemarsz wojska przez ulicę,
Numer pięć niczym kleszcze,
Spotkało ją to, miała spódnicę.

A sny spadziste niczym dachy,
Nawet nie weszła po schodach,
Patrzy, spóźnienie, to strachy,
Odwróciła się i już po zawodach.

Umęczone prawdy deszczem,
Przemarsz wojska przez ulicę,
Zabytkowy dom, idą dreszcze,
Po powrocie witają ją rodzice.

A sny kiełkują jak ziarenka,
Takie młode, piękne, świeże,
Nowa szansa, nowe czółenka,
Sercem szeptane są pacierze.


GŁÓWNY ŻART 2020-02-20

Główny żart to życia jest,
Jakieś wstępne umówienia,
Piątek niczym chrzest,
Istnienie posiada odrętwienia.

Teraz już czas na drogę,
Trzeba iść, załatwiać życie,
Bez monet niewiele mogę,
Lecz marzy się przykrycie.

Koleżanki dzwonią, mówią,
Rozmowa o lakierach i pracy,
A ja mam prędkość żółwią,
Trudno żyć tutaj, rodacy...

Koleżanki zapraszają na wieś,
Lecz bez monet - niemożliwe,
A tu w mieście kogut gdzieś,
Kroki są ciężkie, niczym z ołowiu.

Dla smarkających chusteczki,
A biel to jak ściany, a bladość,
Darmowe to są miasta próbeczki,
W sercu lęku wielka śniadość.

Dobrze, że słońce dziś świeci,
Nadzieja dla serca niczym dama,
Wczoraj łzy z nieba, losu śmieci,
W przeszłości też facet, jego rama.

Główny żart to życia jest,
Jakieś umówienia, odrzucenia,
Ciężko tak, trudny to test,
Lecz serce zaczyna swe gojenia.


PRZYJECHAŁEŚ TYM RAZEM 2020-02-20

Przyjechałeś do niej tym razem,
Nie wierzyła do samego końca,
Ze stresu nerwicowym obrazem,
Lecz już później blask słońca...

Dłonie spletliście jak warkocze,
Całowaliście się tak soczyście,
A to owoc nie zerwany jest całkiem,
Pojechałeś do domu i mgliście...

Przyjechałeś do niej tym razem,
Cała dygotała i drżała jak osika,
Zaczęła się oswajać z tym wyrazem,
Lecz za chwilę odjazdu rytmika...

Serce łopotało jak żagle na wietrze,
Drugi raz wchodzicie do tej samej rzeki,
Lecz niełatwo jest, bo dziury w swetrze,
Samotne znów marzą wasze powieki...

Przyjechałeś do niej tym razem,
Rozmowy w toku dość życiowe, ważne,
Lecz odległość ta posiada skazę
I milczenie na słowa takie tu odważne...

Jedno jest jak pewniak cenowy,
Iż oboje chcecie kolejnego spotkania,
To przyprawia o zawrót głowy,
Brak finansów do ostatecznego kochania.


WZAJEMNIE NIE WIADOMO 2020-02-15

Wzajemnie cicho, walizkę pakujesz,
Tak mi mówisz, tak mi piszesz,
A ja w rytmie tańczę, nie oszukujesz?
A ja w rytmie nadziei, ty się kołyszesz
Jak statek na morzu lub oceanie,
Pierogi przywieziesz, to jest w planie?

Wzajemnie z niewiedzą, jutro będziesz,
Tak mi mówisz, tak mi powiadasz,
Lecz nie wiem, czy serce się me zdobędzie
Na pokonywanie szczytów, wsiadasz
Do autobusu rano, dajesz mi dymne znaki,
Patrzę, widzę: ty to ten mężczyzna w khaki?

Wzajemnie nieprzytomni, walentynki na migi,
Tak mi mówisz, tak mi odpowiadasz,
Lecz nie wiem, czy po latach pomogą dźwigi,
By podnieść upadłe jak mur uczucia me,
Lecz przyjmę cię, otworzę dobroci ludzkie swe.

Wzajemnie cicho, walizkę spakowałeś,
Tak mi nie mówisz, tak mi nie piszesz,
A ja nie wiem, czy to prawda, czy żartowałeś
Sobie ze mnie, chwilą niemą się kołyszesz
I już nadchodzi sobota, co wskaże chwilę;
Dziś na razie dobranoc, sny fruną jak motyle.


NIC Z MIŁOŚCI 2020-02-14

Wielkie świata obietnice,
Wiją się węże tej szarości,
Ropieją i krwawią ulice,
Tyle, czyli nic z jego miłości.

Walentynki to nadeszły,
Żadne życzenia już są,
Tak słońca kiedyś wzeszły,
Dziś otuleni smutku mgłą.

Wielkie świata obietnice,
Pną się liany tej szarości,
Fruną świadome czarownice,
Tyle, czyli nic z jego miłości.


SYNAGOGA 2020-02-13

Była tam pływalnia miejska,
Jako dziecko uczyła się pływać,
Dziś niszczeje budowla ot tak,
Co tam powstanie za jakiś czas?

Średniowieczna to synagoga,
Tam Hitler pogrom zrobił swój,
To była prawdziwa rzeź, laboga,
Historii rozwinął się nieco zwój.

Była tam pływalnia miejska,
Nawet człowiek nie wiedział tego,
Dama piękna, dama wiejska,
A teraz hotel powstanie z tego?

Średniowieczna to synagoga,
Rabin Eger Akiva - zasłużony,
Turyści pstrykają foty, droga,
Uwaga na dachówki, to ptaki.


JEDNAK Z PRZEPRASZANIEM 2020-02-13

Jednak z przepraszaniem,
Teraz dwie strony są kwita,
Żale, że nie odbieraniem,
Inny świat już to ją tak wita.

Jednak z przepraszaniem,
Lepiej już do tego nie wracać,
Lepiej zająć się poszukiwaniem,
Kijem Wartę i Wisłę zawracać.

Jednak z przepraszaniem,
Teraz dwie strony i ulżyło,
Odrodzenie z nowym świtaniem,
W początku się pomnożyło.

Jednak z przepraszaniem,
Pierwsze koty za płoty,
Tylko czemu z dygotaniem
Osiki trzęsie się ziemia?

Jednak z przepraszaniem,
Taka kwestia, wybór to taki,
Losu jak kota głaskanie,
Świadkiem niemym są krzaki.


ZMIANY NA MAKSA 2020-02-13

Odważnie jak lwica zaatakowała,
Lecz danej osoby nie było już,
Żadnej informacji nie uzyskała,
Oddzwonią potem zza tych wzgórz.

Lecz to nie urząd, lecz nie Zus,
Inna to stacja, inna adnotacja,
Polityka się zmienia, jest plus,
A minus w kieszeni już największy.

Teraz zaklęte kręgi w milczeniu,
Zmiany są planowane, koronawirus,
Niby na wolności, lecz w więzieniu,
A w reklamie tańczy zielony Vivus.

Niczym struś głowę znów schowała,
Teraz wszystko od nowa zacząć,
Może zbyt mocno się tu stresowała,
Bo już przyszłość maluje się gorzej.


RETORYKA ZYCIORYSU 2020-02-13

No cóż? Płaskorzeźby śmiechu.
A to dobrze, trochę trzeba żyć,
Z dala od sedna, blisko grzechu.
Warto było niczym wilk tak wyć?

No cóż? Widnieje w świadomości.
Grafomania istnienia w niebycie,
Zawsze marzyła sercem o miłości.
Teraz zimowy czas, walka skrycie?

No cóż? Taniec nagich gałęzi.
A to dobrze, że rytmy jeszcze są,
Wciąż duszę jak psa ma na uwięzi.
Czy bez sukni pożegna się z mgłą?

No cóż? Czasu cofnąć się już nie da.
Znamiona i rysy na szkle wyraźne,
Na tablicy życia znaki spisuje kreda.
Czasy krwawe, ostre, czasy zakaźne?

No cóż? Było i minęło, zbyt szybko.
Parę zdarzeń chciałoby się wymazać,
Lecz trzeba z nimi żyć, jest rybką.
Na mrok nie wolno jej się już skazać.


CZŁEK Z ODDALI P. W X LATACH 2020-02-13

Odezwał się z oddali człek,
Napisał, iż ona się wykręca,
Lecz ona czeka cały wiek,
A on kluczy i wciąż skręca...

Z drogi prostej skręca w bok,
Patrzy na nią, milknie sam,
To już siedem lat żaden krok,
Kim on jest? Los ten znam.

Odezwał się z oddali człek,
Napisał, iż walizka nadal pusta,
A ona czeka siódmy już wiek,
Czy tym razem chwila tłusta?

Sobota wskaże niczym znak,
A przy drodze głazy jak szare,
Mówił tyle, że kocha ją aż tak;
Zmarzła, okrył się polarem...


WIROWANIE 2020-02-13

Wiruje nieustannie jak liść,
Pijana już od tych wirów, pląsów...
W dłoni decyzji trzyma kiść,
W świetle szarym obraz dąsów...

Lecz to nie tak, lecz to inaczej,
W rozumieniu małych cząstek...
Wciąż w bezkresie tkwi raczej,
Nie chce zaciskać swych piąstek...

Wiruje nieustannie jak liść,
Pijana jak statek w wierszu pewnym...
Cóż ma czynić, musi tak iść,
Może spotka człeka, co jej zwiewnym...

Lecz to nie tak, lecz to odmiennie,
Wszyscy jak bogowie lub królowie...
Wciąż wiruje targana wiatrem niezmiennie,
Tańcują w podobieństwie posłowie...


MARZENIE O COFNIĘCIU CZASU 2020-02-13

Ważne zdania, a czas ucieka,
Skaleczenia od brzytwy życia;
Wciąż drży jak osika powieka,
Chciałoby się cofnąć czas...

Do pierwszych dni, też marzeń,
Wymazać część lub całość spraw;
Chciałoby się nie pamiętać zdarzeń,
Do tej pory nie słychać tu braw...

Ważne zdania, a czas ucieka,
Znów trzeba posklejać serce jak dzban;
Czasem myśli, iż jest jak kaleka,
Lecz los to niezbyt miłosierny pan...


GODZINY JAK MĘCZENNICE 2020-02-12

Umęczone godziny krzyż niosą,
Wodospady utkane z łez spadają,
Hejnały brzmienia ku wrzosom,
Sztylety nieudania przeszywają.

Z morza tych łez kropelki mocne,
Zabrzmiały dwa dzwony stacjonarne,
Sny były nietrzeźwe, sny tak nocne,
Aż trzeba zapominać iskry figlarne.

Umęczone godziny krzyż niosą,
Wodospady jak bicze tną z ukosa,
Hejnały rozpaczy ku wrzosom,
Była wściekła jak pies albo jak osa.

I wyszło na to, że ona złoczyńcą,
Lecz już nie wiadomo, czy to ona,
Dla serca swego jest pobratymcą,
Wichrowe wzgórza i jedna matrona.


WYKRĘCONA DUSZA 2020-02-11

Wykręciła się dusza jak sprężyna,
Kamienie dziećmi głazów, nicość,
Posępna posągów na cokole mina,
Ni żadne życie, radość czy też litość.

Znów nostalgia w szarościach żyje,
Wicher wieje, wicher dmie, ziomki,
To kadrowa otworzyła buzię i szyje,
Teraz zakwitają puste tu poziomki.

Wykręciła się dusza niczym ścierka,
Boli zrzeszenie turbulencji w toku,
Mimo tego należy się bombonierka,
Teraz już tylko swoistość jej kroków.

Znów nostalgia w szarościach żyje,
To luty i jego żołnierze jak jedynki,
To znów samotny wilk głośno wyje,
Jest jak utracjusz, utrapienia minki.


PO PROSTU 2020-02-11

Po prostu beznadzieja
Oplątała się dookoła szyi,
Ani Kościuszko,ani Matyi,
To Sabina i jej zawieja.

Po prostu beznadzieja
Wypełniła serce jak dzban,
Nie takie prawo i plan,
Lecz zapowiedź w kniejach.

Po prostu beznadzieja
Okryła niczym kołdra, koc,
Odradza się już nadzieja,
Trzeba dalej żyć, jest moc.


ANI TAK, ANI NIE 2020-02-11

Ani tak, ani nie - żadna odpowiedź,
A raczej odpowiedź dyplomatyczna;
Do szuflady słowa tworzą spowiedź,
Nijak, czekać na telefon, bajeczna...

Ani tak, ani nie - takie kadr alkowy,
Bo jeszcze kandydat jeden w południe;
Jak dobrze, że ma te kochane słowy,
Inaczej skończyłaby raczej paskudnie...

Ani tak, ani nie - na telefon czekać,
Powinniśmy zadzwonić, a może nie;
Ojciec każe czekać i nie iść, zwlekać,
Lecz czy czekanie nie skończy się źle?

Ani tak, ani nie - niby kultura jest,
Lecz zgrzyta piasek między zębami;
Jakieś to chyba kręcenie tutaj jest -
Czeka całe życie za ich odpowiedziami...

Ani tak, ani nie - i cóż czynić teraz?
Czekać na odpowiedź łaskawą, czy nie?
Bywało już tak, bywało nie inaczej, nieraz,
Znów widzi nicość i gęstą jak sos mgłę...


NIEWYBREDNOŚĆ ZBUDZONYCH BYTÓW 2020-02-11

Niewybredność zbudzonych nietoperzy,
Lecą jak liście, jak liście wirują w tańcu,
Nikt nie wie, nikt nie zna i nie zmierzy,
A wartości pucołowate jak pies w kagańcu.

Wieje z siłą niszczenia, a świat senny,
To życie, co jak bajka, to los, co żywy,
Wciąż w sposób pijany i tak niezmienny,
Iż wykręcają się słońca w stronę pokrzywy.

Trzeba biec z jęzorem na brodzie,
Lecz jakoś nie robi to wrażenia w chwili,
Wszystko na wierzchu, lecz na spodzie,
A prawda jedna i chora, to ona kwili.

Niewybredność zbudzonych mrówek,
Biegną rzędem jak sznurek przycięty,
Nie ma co liczyć na mnogość stówek,
Lecz serce to mięsień nieźle zwichnięty.


JESZCZE ŻYCIE TRWA 2020-02-10

Bez przepraszania, nowa nadzieja,
A łzy z nieba lecą jak krople życia;
Tańczą wiatry, produkuje się zawieja,
Jeszcze można żyć, coś do odkrycia.

Czekają na nią: naczelnik i rekruter,
Już jakby miała odpłynąć łódką ciszy;
Lecz nie poddaje się, działa tu ruter
I słychać pisk, i słychać tupot myszy.

Bez przepraszania, nowa nadzieja,
Zaczyna się semestr jak nowa droga;
Tańczą wiatry, plotkują o ludzi dziejach,
Jeszcze można żyć, póki zdrowa noga.

Czas wskaże mistrza miesiąca lutego,
Cicho serce wierzy w dobro, dwa motyle;
Już bez zadawania pytania: dlaczego?
Od nowa początek, zakwitają już badyle.


PRZESTRASZONA 2020-02-10

Przestraszyła się rzeźby października,
To była maszkara, groźba zniewolenia,
To straszna odbywa się wciąż rytmika,
Wypatruje słońca, a tonie w cieniach...

Ale musi powstać z kolan, znów upadek,
To minie, czas przejściowy, to minie,
Świętej pamięci babcia, tak samo dziadek,
Dzień za dniem życie jak rzeka płynie...

Przestraszyła się rzeźby stycznia, lutego,
Iskierka nieśmiała z kominka blaskiem,
Lecz inną drogę wybrała, trzymaj się tego,
Bo chyba nie chcesz, by śmierć z trzaskiem?

Tak powie jej mama i koleżanka, też tata,
Zatem nie może już się bać, nie może,
Przecież latka lecą, nie młodnieje jej data;
Żeby tylko nie przegniło chęci jej podłoże...


FILTRY WYBORÓW I DECYZJI 2020-02-10

Filtrując dotychczasowe kroki,
Strach patrzeć na drogi i ścieżki,
Wciąż bez fryzjera robią się loki
I liczenie minut w toku przebieżki.

Czy da sobie radę bez szpady?
W tejże samotności jak z kochankiem...
Słowa jak balsam, słowa do szuflady,
Przechadza się cicho krużgankiem.

Lecz musi dać sobie radę, musi,
Nikt jej nie pomoże, nie zatrzyma,
Choć to Polska, a nie los na Rusi,
Ona wargi ma z natury, nie wydyma.

Filtrując dotychczasowe kroki,
Strach spoglądać wstecz, na wybory,
Dookoła zieją ogniem złe smoki,
Lecz musi wygrać, pokonać potwory.


SPACER W POBLIŻU DOMU TRAMWAJARZA 2020-02-09

Srebrne ikony z warkoczami,
Spacer raźny, spacer na sto dwa,
Budowla zabytkowa z tramwajami,
Przechodzień każdy gdzieś gna.

Jeszcze przed zmierzchem
Latarnie zapalają się jak gwiazdy,
Odskocznia od zła wierzchem,
To namiastka radości i też jazdy.

A jechało dziewczę tramwajem,
Zieleń jak trawa lub nadzieja,
Samotność żywa miasta zwyczajem,
Może pewnego dnia ucichnie zawieja.

Srebrne ikony z warkoczami,
Spacer raźny, spacer na sto dwa,
Bawią się dzieci, tańczą z nutami,
Porywa rytm do życia, blada mgła.

I już czas dla niej na powroty,
Pomknęła przed siebie, fotografia,
Opowiada rodzicielom, to głupoty -
Rzuca ojciec, pada ponura żyrafa.

Taki żywot, cielesny w kolorze,
A serce samotne płacze za dnia,
Lecz dobrze, że wyjść sobie może,
W końcu kiedyś minie ta mgła.


SUKNIA NIEDZIELI 2020-02-09

Ubrana w suknię niedzieli
Tańczy świtezianka północy,
Jazda ostra na tej karuzeli,
Łapanie pyłków ku mocy...

To nie oblubienica losów,
Szkarłatne kroki, ołów butów,
Wszelako wprost z chaosu,
Prawie dwa lata bez surdutów.

Kropki pijane czynią przecinki,
Spadziste dachy, spadzisty czas,
Nawet nie zasłona z trzcinki,
Obumiera podmiejski już las...

Ubrana w suknię niedzieli
Tańczy świtezianka południa,
W jednostce nic się nie podzieli,
A smak płowy jeszcze z grudnia...


ŻYCIE I ŚMIERĆ PĘDRACZA 2020-02-09

Pędrak przygnieciony głazem,
Ściśnięte gardło i tułów cały,
Szarym malowany jest wyrazem,
To światy wszelkie oszalały.

Zmieniła się struktura bycia,
Jeszcze do niedawna myśli,
Iż prawdomówność dla życia,
Lecz ani to, ani tamto się iści.

Wyjdzie pędrak spod głazu?
Tak trudno po śmierci wstać.
Bez oddechu wprost z obrazu,
Tak trudno jest wegetować.

Całość nie jest jak witraż w oknie,
Tylko szarości, tylko granaty,
Nawet wróbel poleciał pochopnie,
Na co dzień nic i ostre baty.

Pędrak przygnieciony głazem,
Śmierci doznaje sromotnej,
Bez konsultacji i słów z płazem,
W wersji zawsze tej samotnej.

Pogrubione warstwy nicości,
Kredka ma ślady użytkowania,
Wciąż z dala od wielkiej radości,
Sytuacja nie jest tu do opisania.


TYLKO DWA ROZDZIAŁY 2020-02-09

Dwa rozdziały do zakończenia,
Coraz bliżej mety, bliżej końca,
Stęchlizna bytów, rozwidlenia,
Taniec, zaklinanie się do słońca.

Beznadziejności niczym wieczność,
Wciąż ta sama śpiewka, kołowrotek,
Chociaż trzyma w sobie waleczność,
Lecz chwila ta czyni uraz jak młotek.

Dwa rozdziały do zakończenia,
Wegetacja od samego urodzenia,
Bagienne potwory z krainy cienia,
Znów nadchodzi aura księżycowa.

Tylko uśmiech, spodnie nowe,
Ale nie to, by miliony były wydane,
Może przyniosą szczęście kolorowe,
Może nowe życia będą zakładane.


W OCZACH INNYCH 2020-02-08

Zabójstwa naoczne charczą, gardłowe,
Wyniki spotkań testujących są jak mgła
I weź tu wzleć motylu, gdy szare, barowe,
A rytmy bez oddechu, a rytmy jak martwe.

Padają kamienne deszcze, ona jak szczur,
Mówią jej zawsze, mówią jej donośnie,
Czasem coraz częściej myśli: dobry sznur,
Lecz zmiłuj nie będzie, cena życia wzrośnie.

Nie ma stałego źródła miedzianych blaszek,
Ledwo tak da się wegetować jak roślina,
Ważne, że na razie jeszcze ma swój daszek,
A następnie nieznana myśl, smutna mina.

Zabójstwa naoczne charczą, zgrzyt zegara,
Wciąż pokazują jej, że jest wielkim śmieciem
I na nic to, że chodzi, pyta, szuka i się stara;
Dla nich wszystkich jest gównem i cieciem.


RZECZYWISTOŚĆ A MARZENIA 2020-02-07

Dążenie do celu i punktów,
Różowe są kropeczki na skórze,
Milion to chyba już rund...

Właściwość testów w jej piórze,
Wesołe minki z satysfakcji,
Przejaśnienie, mrówki po murze.

Dążenie do miłości i rodziny,
Granatowe są kropeczki na planach,
Milion to chyba już z godziny...

Marzyły się w młodości muśliny,
A nawet małże w jeziorze żyły,
Dziś życie przycięło nadziei rośliny.


PODEJMOWANIE DECYZJI 2020-02-07

Myśli jak latawce w górze,
Podjęte decyzje, czy dobre?
We wtorek zakwitną róże?
Kroki raźne, chwile szczodre.

Masaże jak uwolnienie miłe,
Czas na relaks, idzie sobota,
Poszukiwania jak drogi zawiłe,
Taka rzeczywistość i ślepota.

Do przeszłości przeszły chwile,
Było i minęło, to już wspomnienie,
Pofruną do góry świeże motyle,
Wreszcie przejdzie losu zaćmienie.

Myśli jak latawce w górze,
Trudno, mleko się już rozlało,
Widać już kolejne wzgórze,
Teraz następne będzie się działo.


ZIELONO - CZERWONE 2020-02-05

Zielone światła, a czerwone mgły,
Ciężar nad ciężary, nie ma opcji,
Nie chcą spełniać się piękne sny,
Krajowa schizofrenia przy adopcji.

Już znów biec trzeba z jęzorem,
Nie ma rozmów na scenie bytów,
Kaczka dziwaczka nie potworem,
Bez właściwości organów i odbytów.

Czerwone światła, a zielone mgły,
Nie takie siły, ażeby statuą być,
Zatem tylko z ciekawości inne sny,
A przy reszcie można sobie żyć.

Już znów biec trzeba niczym struś,
A ten to pędził jak szalony w bajce,
Test wiedzy, brak wiedzy, taki truś,
Całość zatańczyła dymem w fajce.


SYK PÓŁ NA PÓŁ 2020-02-05

Syczą węże pół na pół,
Niewyspana tu głowa,
Dylemat: pióro czy stół,
Niewyspane tu słowa.

W wyścigu szczurów bieg,
A gdzieś w oddali żale,
A gdzieś w oddali śnieg,
Nadal nie są stałe bale.

Jakaś słaba motywacja,
Lubieżne zdania w notesie,
Żadna to jest satysfakcja,
Woli biec sobie w dresie.

Syczą węże pół na pół,
Niewyspane są myśli,
Ani szczyt, ani też dół,
Dlaczego inni stąd wyszli?

Nocne straszydła mocne,
Leciały jak nietoperzy sznur,
Słowa z rana nieprawomocne,
Niezdecydowania to chór.

A między przestrzeniami
Połączone drogi jak naczynia,
Senność między godzinami,
Co ona tam tak wyczynia?

Syczą węże pół na pół,
Czas biegnie jak wyścigówka,
Człek jeden jak żywy muł,
Stop, rozwiązana sznurówka.

Górnolotne wizje, test wiedzy,
Trzeba zakuwać to żelazo,
Lecz inny to punkt na miedzy,
Rosną żaby w zieloną potęgę.

Syczą węże pół na pół,
Kaszlące posągi i kichające,
Ciągnie krzyż pański wół,
A serce pijane  już i pulsujące.


DOBRANOC I DZIEŃ DOBRY ŚWIECIE 2020-02-04

Już dobrze, dobranoc świecie,
A o świcie dzień dobry wesołe,
Wiadomość o uldze w gazecie,
Pozdrawiam gałęzie drzew gołe.

Nowa twarz w zwierciadle dnia,
O czarno-białe chodziło druki,
Mżawka jak nożyki, szara gra,
A zasady jak wypełnienie luki.

Już dobrze, dobranoc świecie,
A o świcie dzień dobry milutkie,
Wysyłam Wam pachnące kwiecie,
Śnią dorośli, śnią dzieci malutkie.

A na końcu drogi czyste serca,
Wspólnota wieczorów wspaniała,
Nienawiści znalazł się morderca,
Rodzina to Ty, to Polska tu cała.


NA ZAMÓWIENIE 2020-02-04

Próbuję całą sobą schwycić przestrzeń,
Policzyć gwiazdy niepoliczalne we snach,
Jak parking w niedzielę pusta ma kieszeń,
Trudno się przyznać do tańca w oparach...

Noszę drugie oczy, światło w euro, dolarach,
Ale przecież papierki nie są najważniejsze,
Dziś to wiem, sama dusza - mało w czarach,
Serce czerwone jak maki jest najcenniejsze.

Próbuję całą sobą schwycić lustrzane siostry,
Policzyć korale chwil, wspomnień nie zabiorą,
Wierzę, że zagoją się rozdrapane me krosty,
Choć na razie życie jest niesamowitą zadziorą.

Noszę tysiąc lęków, śpiewają pieśni obawy,
Lecz ten rok jest parzysty, więc to odrodzenie,
Skończyły się wszelkie już umizgi i zabawy,
Teraz zacznie się życie, życie na zamówienie.


SZCZĘŚCIARY I ŻÓŁWIE 2020-02-04

Koleżanki ze szkolnych lat tak szczęśliwe,
Może to tylko pokaz jest dla ludzi z fejsa,
A może prawda w całości, szpilki są kąśliwe,
Lecz jedni mają szczęście, drudzy z pejsa.

A jakby jedna z nich się pożaliła światu,
Że jej źle i ciężko, że jej smutno tak samej,
To czy by ją wsparły koleżanki do kwiatów?
Chyba jednak nie liczyłoby się ukochanej.

Koleżanki ze szkolnych lat dawno ułożone,
Może to tylko pokaz jest dla ludzi z netu,
A może prawda w całości, labirynty splecione,
To warkocze dla tej samotnicy bez bagnetu.

A jakby jedna z nich się pomodliła do Boga
O ocalenie dóbr niematerialnych, to jak by było?
W samotności zawsze zwątpienie i też trwoga,
Lecz wiem jedno, że też marzenie by się ziściło.


MAPA PAKTÓW I ROZWODÓW 2020-02-04

Już i nic, ślady Polski i Francji,
Spotkanie władców na gruncie,
Potrzeba zgody i deka tolerancji,
To nawet dobrze w historii punkcie.

Wielka Brytania rozwód wzięła,
Czasem tak bywa, miłość i koniec;
Rosja w tle cosik nam ziewnęła,
A Chiny produkują, kataru goniec.

Już i nic, ślady Francji i Polski,
Górne wargi na tak, dolne na nie;
Schab się poruszył w puszce tyrolski,
A tańcują sobie królewny za mgłę.

Wielka Brytania teraz jest singielką,
To dziś jest moda nad wszelkie mody;
Kanada z liściem, lecz nie Angielką,
Coś kapie z nieba, to nowe są zawody.


ROLADY MYŚLOWE 2020-02-04

Nocą zawijanie myśli w rolady,
Taka wersja jest bytowania;
Słowa jak wiersze idą do szuflady,
Głowa z wrażeniami do spania.

Listy wysłane do rektora zwłaszcza,
Nawet ciekawość występuje na scenie;
Nadzieja tkwi pod połacią płaszcza,
Może pojawi się jakieś rozwidlenie?

Nocą zawijanie myśli w rolady,
Taka wersja jest pisania;
Schowane już od walki białe szpady,
Szybkość jednego reagowania.

Pani jedna do rozmowy dryń, dryń,
To przeszłość jak kosmetyczny płat;
Lecz pod względem głazu zupa z dyń,
Jedna prośba i upływanie znów dat.

Nocą zawijanie myśli w rolady,
Taka wersja jest istnienia;
Wiadomo, każdy ma zalety i wady,
Każdy chce do słońca z cienia.

A po drugiej nad ranem te rymy,
A na cóż więcej trzeba czegokolwiek?
Dookoła tańczą białe i szare dymy,
Żyje się, jakby nie było cokolwiek...


PUNKTY I MIEDZIAKI 2020-02-04

Po kolei punkty wypełnione,
Bieg po potwierdzenie był,
W saunie poty też poczynione,
Człek jeden sobie tak żył.

Ostatnie miedziaki dźwięki dają,
Smutna to melodia, pieśń...
Lecz we trzy dzielnie się trzymają,
Bez nich wyrośnie totalna pleśń.

Po kolei punkty wypełnione,
Powrót do domu i radość z życia,
Notesy zasadami przepełnione,
A także listów dziesięć, odkrycia?

Ostatnie miedziaki dźwięki dają,
A deszcz wtóruje im na blachach...
Niech jak najdłużej się nam ostają,
Koty harce wyprawiają na dachach.


ODZIENIA ZE SNÓW I JAWY 2020-02-03

Sukienki ze snów i galaktyka,
Biją zegary na alarm albo nie,
Coś doskwiera, łyk energetyka,
Jesteśmy gotowi, nie będzie źle.

Tak mówią i tak tu śpiewają,
Przygotowani na atak zarażenia,
Nie wiem tego, w trudzie się tarzają,
A na boku odleżyny od leżenia.

Swetry ze snów i personalizacja,
Nektary bogów już wypite z kielicha,
Coś zgrzyta, ściśle lutego to racja,
Jak się masz? Pytam o to Zdzicha.

A teraz prawda i zderzenie z nią,
To czołówka, twarzą w jej twarz,
Lekkie przejaśnienie, myśl z myślą,
Wielka chęć na spacer wśród plaż.


JEST PRZEŁOM? 2020-02-02

Miejmy nadzieję, przełom przełomu,
Teraz więcej i łatwiej będzie badać,
Lecz o co chodzi, o bytności złomu?
Chciałoby się szczęściem tu władać.

Podniosło serce swe skrzydła blade,
Prawie gotowe do lotu, miasto cierni,
Za chwilę postawią na stole roladę,
Może bogowie powstaną już wymierni.

A aniołowie płaczą, aniołów to łza,
Czyste kałuże lśnią blaskiem odbicia,
Rozdziela się jak przedziałek mgła,
Nikt nie chce dożyć swego przegnicia.

Miejmy nadzieję, przełom przełomu,
Trochę to tak, jakby średniowiecze,
Komórka od komórki, sedno biomu,
Pan Bóg powstrzyma biologii miecze?


PRZYGOTOWANY NOTATNIK 2020-02-02

Wypisane w statucie wyższej władzy,
W dziekanacie kolejka po indeksy,
Kolejna iskra pożaru, ślad po sadzy,
A piórem nie poety robią się kleksy.

Zdjęcia rektorów w klatkach internetu,
Ta pani taka, a ten pan takowy;
Za pomocą kropek i kresek oraz fletu
Napełniają się kielichy jak owe słowy.

Przygotowana platforma jak tratwa,
Może to jest pomysł, może szansa,
Lecz los z oddali wszystko gmatwa,
Życia bardzo niestabilna jest plansza.

Dane teleadresowe już w notatniku,
Przeczekać do poniedziałku, to sąd,
Słońce zakręciło się jak na patyku,
Rejs długi po rzece, rejs pod prąd.


SNY O CHŁOPAKU 2020-02-02

Już czas na sny, a sny o chłopaku,
Nie podoba mi się wcale on -
Rzekła matka, sens jak w pędraku,
Pobudka i snu nastąpił zgon...

Otworzyłam oczy o świcie blasków,
Okiennice odsłoniłam, disco polo,
Choć dookoła cisza i trochę trzasków,
Zawsze marzyliśmy: spacer po molo...

Już czas na sny, a sny o chłopaku,
Czy odzywa się ten twój kolega -
Spytała matka, sens jak w robaku;
Miłość niedokończona, o nią biega...


ELEMENTARZ SZANSY I STRACHÓW 2020-02-02

Elementarz przygotowania w trasie,
Stanęły plany, czekanie na ocalenie,
Informacja ratunkowa od znajomej;

Jakby znajomość w czwartej klasie,
Wykonanie telefonu = zatrudnienie?
Wizja na przyszłość do niewidomej;

Elementarz dodatkowego balastu,
Stanęły plany, czekanie na ocalenie,
Jak się zachować, jak funkcjonować?

Bukiet lęków i wygłaszanie toastu,
Dziwny styczeń, a i luty ma skaleczenie,
Za wcześnie na śmierć, nie żałować?

Elementarz upiornych myśli, to nic,
To przeznaczenie jest dla świata?
Uspokajają, że jest całkiem bezpiecznie;

Nie znam prawdy, widzę mgłę i pic?
Nie było bardziej zjadliwego już bata,
Nie było, ale teraz to już niebajecznie;

Elementarz dziękczynny ku znajomej,
Miło z jej strony, dobry z niej duch,
Tu i teraz, nic nie ma już poza tym;

Nie było szans, ta też do znikomej,
Lecz może światełko się zapali, ruch,
Lecz teraz walka z czymś istotnie złym.


2020 ROKIEM ZAGŁADY? 2020-02-02

Jeszcze żyjemy, tą jedną chwilę,
A potem bogowie spotkają Boga?
Skażone stały się życia motyle,
W głowie i w sercu wielka trwoga.

Nietoperze i węże nas załatwiły?
Koniec, kto przeżyje, a kto umrze?
Oby płomienie życia się nie zgasiły,
Nie starczy drewna na trumny...

Jeszcze żyjemy, tą jedną chwilę,
Ostatnia być może niedziela,
A dalej nietoperze już, nie motyle,
Zombie na ulicach, śmierci karuzela.


BLASZANE PRZEBUDZENIE 2020-02-01

Blaszane nożyce wiadomości,
To najprawdziwsze przebudzenie,
Pełzną z Wuhan węże szarości,
Strach przed jadem, majaczenie.

Zimne głazy się nie wzruszają,
Tajemnice weekendów, smutek,
Łzy zawieszone, los napotykają,
A przy sianokosach liczba grupek.

Blaszane nożyce wiadomości,
To najprawdziwsze przebudzenie,
Może uratuje się świat ludzkości,
Trzeba odnaleźć dobre nastawienie.


ZASADY PO KOLEI 2020-02-01

Zasady jak przykazania,
W tle chińskie to balety,
Pole dla wykropkowania,
Ukłony stare dla rakiety.

Gardełko jak bitwy pole,
Lecz nie smęćmy w nocy,
We wspomnieniu topole,
Nabieranie sił i też mocy.

Zostawiam w tyle minione,
Było fajnie, było szkaradnie,
Wspomnienia ujarzmione,
Teraz ukłon i uśmiech ładnie.

Zagadki łącznie, miasta dwa,
Ocieplacze z apteki, rodzina;
Przemija żałoba, niknie mgła,
Lutego zaczyna się już godzina.


STYCZEŃ NA MECIE 2020-02-01

Dobiegł styczeń do mety,
Zakończył dziś swój rajd;
Grał melodię na dwa flety,
Zahaczył jeszcze o maj.

Trochę martwa to epoka,
Fakt, czas ucieka prędko;
Zaciekawiona patrzy foka,
Oby nie złowili jej wędką.

Dobiegł styczeń do mety,
Ostatni list wysłał w dal;
Jeden sukces tej kobiety,
A dalej nic i trochę żal.

Lecz nic się nie poradzi,
Przebiegł swoje metraże;
Uwierzyć w luty nie zawadzi,
Zaczynają się ostre wiraże.

Dobiegł styczeń do mety,
Zaznaczył dwa spotkania;
Liczył zaćmienia swej kobiety,
Dał szansę do pokochania.

A teraz dobranoc już mówi,
Odchodzi do lamusa i tyle;
To dla młodych wyścig żółwi,
Luty rozpościera swe badyle.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]