kwasna | e-blogi.pl
IDZIE 2020 2019-12-31

Już idzie, stawia swój krok
Ten Nowy 2020 to już Rok...

Ludzie tańczą i też wirują,
Tylko dziś, potem po staremu;
Ludzie śmieją się i świrują,
Tylko dziś, potem wała każdemu.

Już idzie, stawia swój krok
Ten Nowy 2020 to już Rok...

Życzenia dla ludzi dziś ślę:
Bądźcie lepsi dla bliźniego,
A nowy rok będzie lepszy...
Nie krzywdźcie istnienia żadnego.

Szczęśliwego Nowego 2020 Roku!


KONIEC ROKU 2019-12-31

Umorzenie postępowań tego roku,
A on już się kończy jak dobre ciasto,
Czasem wychodził zakalec w amoku,
Domem zawsze wielkie jest miasto.

Rachunek sumienia dobrze wychodzi?
Kołowroty pamięci i rdza wyjątkowa,
Przyszłość portfele nam oswobodzi,
A obietnice kończą się, aura kolorowa.

Umorzenie postępowań tego roku,
A on już się kończy jak droga ślepa,
Trochę obawa o nowy rok w kroku,
To niebo dziwnie jakoś się zasklepia.

Rachunek chwil robimy w minutach,
Dobry czy zły był ten życia rok?
Dziury robiły się spore w surdutach,
A także nastąpił w połowie mrok.

Umorzenie postępowań tego roku,
A on już się kończy jak cały świat,
Postanowienie - wychodzimy z mroku,
Nadzieja na podstawowy tylko kwiat.

Rachunek wzlotów i upadków w toku,
I jak to suma ma się do różnicy?
Starsi jedynie ponownie, głowa w koku,
Ostatni wiersz lub zapis na stronicy.


POŚRODKU CZARNYCH MOCY 2019-12-29

Dookoła rosną muchomory,
Złe sny złą nocą się zjawiły,
Dookoła zjawy i też potwory,
Co najchętniej człeka by zabiły.

Dookoła złe mary i złe wieści,
Koniec roku jak duże brzemię,
Dookoła smutku spore części,
Lecz nie odda się, jej to siemię.

Dookoła fałszywych pojęć czas,
Za każdym progiem też mrok,
Lecz śpiewa o nadziei ten las,
Idzie, stawia kolejny swój krok.

Dookoła myśli i uczynków moc,
Szarugę za chwilę przegonią w dal,
Wstanie, pofrunie jak anioł,
Rozpocznie się niesamowity bal.


BEZ ZROZUMIENIA 2019-12-29

Bez zrozumienia pozostaje znów,
Wolał pokazać, że chce połączenia,
A ona nie wolała, księżyc i nów,
Rozedrganie ich całego brzmienia.

Bez zrozumienia pozostaje znów,
Palec dożywotni jak parol niewoli,
A ona chce żyć, omija ten już rów,
Nie da jej jeść, musi iść już powoli.

Bez zrozumienia pozostaje znów,
Samotna wśród trudów i znojów,
Żółw oddał skorupę i swój tułów,
Nie zapisze z nią życia zwojów.

Bez zrozumienia pozostaje znów,
Ale dobrze, że ma słowa i rodzinę,
Na literę P nie będzie już ich słów,
Pozostawił na pastwę tę dziewczynę.

Bez zrozumienia pozostaje znów,
Ale to nie koniec przecież świata,
Chór zawtórował dzikich to krów,
Nadzieja na zakwitnięcie w latach.


POSTĘPOWANIE DECYZYJNE 2019-12-29

W postanowieniach zapisane litery,
Prawdy i wyznania w warkocz splecione,
Plastikowe usta jak foch, a to maniery!
Znów dobitnie bębny zabiły i spalone.

Pierwiastki migotania jak tęczy kolory,
Pieścił ją zmysłem pragnienia bez dotyku,
Nagle stanął jak słup soli, a to walory!
Przecięta pępowina, odlot jak po narkotyku.

W decyzjach zapisane rozstrzygnięcia,
Bolesne powroty wieloletniej tu nicości,
Dopuścili się stanowisk, w nich przegięcia!
Jednak nie będzie powrotu do miłości.

Kamienne biadolenie zaspanych twarzy,
Wolał czynić ruch słowem, brak czucia,
Przecież on tak mocno o niej wciąż marzy!
Jak zawsze łobuziara z niej bez wyczucia.

I wszczęte zostało postępowanie minuty,
Termin do rozpatrzenia około miesiąca,
A przecież żyć trzeba, przeliczanie waluty!
I znowu beznadzieja w łapaniu zająca.


TRZY KROKI 2019-12-29

Trzy kroki do przodu
Zrobiła dziewczyna;
Mniej będzie głodu
I rozwesela się mina.

Trzy kroki do przodu
Postawiła w sobotę;
Mniej będzie smrodu
I pozostawiła głupotę.

Trzy kroki do przodu
Poczyniła raźnie tak;
Do szczęścia porodu
I już odrodzi się wrak.

Trzy kroki do przodu
Postawiła dzielnie;
Pokonała część schodów,
Pójdzie teraz samodzielnie.

Trzy kroki do przodu
Poczyniła przez dzień;
Z robotniczego ona rodu,
Trwa jak drzewa pień.

Trzy kroki do przodu
Zrobiła dziewczyna;
Nie potrzebuje samochodu,
Aby dobra wybiła godzina.


REAKCJA NA ODMOWĘ 2019-12-29

Kamienie stroją pióra, wernisaż prawdy,
Dobiło stwierdzenie, że karuzela niema,
Na ustach produkują się ciszy zajady,
Nagle stanęła w ruchu swoim ich Ziemia.

Ale co miała uczynić? Jak Pinokio kłamać?
Powiedziała prawdę na niezrozumienie czynu,
A rozmówca jak szaleniec zaczął się łamać:
Deszcze padają i obmywają cienie z muślinu.

Teatry miłosne zamknęły wiraże rzeczywiste,
To już dogorywanie tysiąca lat w senności,
Dawne były czasy, lecz skończyły się perliste;
Znów groza w milczeniu i cisza w samotności.

Ale co miała uczynić? Spółkować z przymusu?
Odpowiedziała zgodnie z sumieniem swoim,
Lecz pan ten niesamowity nie zrozumiał zusu,
Już wyznał i odszedł, jednak nie jest twoim.


ZACZYNAMY BAL NOWEGO ROKU 2019-12-28

Szarości pędzlem maluje sobota,
Ukatrupione ciszą wielkie miłości,
O złym nie myślimy, jest ochota,
Ochota na życie blisko radości...

Czas przetrzeć oczy, okulary wdziać,
To nowy dzień, to nowe wyzwania,
Finał 28 zbliża się, orkiestrze grać,
W końcu przecież należy się śmiać.

Szarości pędzlem maluje sobota,
To, co złe, niech odchodzi w dal,
Przyjdzie mądrość, zniknie głupota;
Nowy Rok się zacznie, jego to bal.


DZIEŃ W GARDEROBIE 2019-12-28

Dzień ubrał się w kubrak cudowny,
Przejażdżka wehikułem z nadziei,
Jedynie lęk czai się, człek słowny,
Siła w myśli i w sercu, koniec zawiei...

Dzień ubrał się w suknię jaskrawości,
Zmierzch nastąpił małymi krokami,
Wysłany list s.o.s., iskra ku radości,
Przetrawienie pogardy między nami...

Dzień ubrał się w dresy odpoczynku,
Zakup po starej cenie produktów raz,
Zamilkła kochanica, tynk z budynku,
Na uśmiech do losu nadszedł to czas...

Dzień ubrał się w lampki migotliwe,
Piękne krajobrazy całego to miasta,
Odrzucanie myśli, co jak żmija kąśliwe,
Po powrocie kawa i kawałek ciasta...

Dzień ubrał się w stroje karnawałowe,
Rocznica sto pierwsza Powstania w Wlkp.,
Bo przecież smutki nie mogą być stalowe,
Cieszą się życiem także w Małopolsce...

Dzień ubrał się w ponowną nadzieję
I tańczy kankana, i tańczy też poloneza,
Wiarą w dobro przegoni złośliwą zawieję,
A chłopak nogami wywija w majonezach...

Dzień ubrał się w przypadkowe spacery,
Lecz zwinięto jak flagę wystawę historyczną,
Ale to nic, poznańskie dzieją się maniery,
Powrót do życia stworzył chwilę tak magiczną...

Dzień ubrał się w kupno upominków,
Anioł w dzień, a w nocy jak diablica,
Bez kropek i myślników, bez przecinków,
Szczęścia i wiary wielka widnieje tablica.


ADONIS MILCZY, A PRZESZŁOŚĆ MA OCHOTĘ 2019-12-28

Adonis popłynął łódką po śniegu,
Milczy wacianym płatkiem do kosmosu,
A kosmos wciąż jest gotów do biegu,
Dobrze, że nie gotowali dużo bigosu...

Kluczem samotności otworzyła frazę,
A przeszłość od razu daje wyznania,
Lecz potem znów fala zrzuca wazę
I cóż ma odpowiedzieć na te błagania?

Kluczem samotności otworzyła frazę,
A przeszłość od razu wylewa mleko,
Lecz ona nie ma ochoty na tą skazę,
Więc milczenie ust staje się jej rzeką.

Adonis skończył chyba swój poemat,
Ciszą pisze nowy wers jak długopisem,
Takie kołowroty w ruch idą - to temat,
Epizody przeplatają się z jej życiorysem.


WERSJA SYMFONII 2019-12-28

Cała wersja symfoniczna w głosie,
Ból w sercu uwiera jak drzazga,
Lecz nie spłonie jak czarownica na stosie,
Wdeptała pogardę, z pogardy miazga.

Koniec płakania niczym wierzba płacząca,
Plączą się słowa, ale to tylko bąbelki,
Teraz już tylko z radości będzie skacząca,
Taniec rozpoczynają w duszy frędzelki.

Cała wersja symfoniczna w poniżeniu,
Bez pomagania, a zatem nie przeszkadzać,
Złote minuty w zielonym tu ogrodzeniu,
Koniec, nie będzie upadać ani zawadzać.


GDZIE SĄ DOBRE SERCA? 2019-12-28

Dobre serca, gdzie one są?
W oczach euro, w oczach dolary,
Dinozaur pokryty cały mgłą,
Nowy rok, do nieba te fanfary.

Dobre serca, gdzie one są?
Plastikowe cycki, plastikowe tyłki,
Słowa ludzkie jak noże tną,
Wszystko dla cichej to zmyłki.

Dobre serca, gdzie one są?
W myślach sukcesów wielka żądza,
Założyłam chwilę na duszę swą;
Świat chce kąpać się w pieniądzach.

Dobre serca, gdzie one są?
Gdzie się schowały, za jakim drzewem?
Jest noc, zatem one sobie śpią;
Odmowa wzorców, nadzieja ze śpiewem.


NIE DAM SATYSFAKCJI SADYSTOM 2019-12-27

Od dziś znikam jak kamfora,
Nie będę zawadzać kopiącym,
Dookoła dość jest kałuż i zła,
To najwyższa już nadeszła pora,
By stać się człekiem pachnącym
I zejść z oczu nienawiści, mgła.

Nie chcą kochać siostry biednej,
Niech nie kochają, niech idą sobie;
Zapomnieli, że też z klasy średniej,
Wymazać boleść co w serca ozdobie.

Od dziś znikam jak zjawa biała,
Nie będę nadstawiać drugiej strony,
To najwyższa pora z kolan wstać,
Chwila z nimi oczy mi otworzyła,
Bo to są sroki, kruki, to są wrony,
Nie poddam się, nie dam satysfakcji.


PÓŁ NA PÓŁ 2019-12-27

Pół na pół, prawdy przemyte łzą,
Życzenia stały się piorunem boleści,
Lecz nie wszystko okryło się mgłą,
Najwyższy czas, by były dobre wieści.

Zapytana o datę swojego urodzenia,
Podała wiek powyżej 26 wnet lat,
Nawet pewnie nie rzekną: do widzenia,
Za stara na ulgi, niech płacze zza krat.

Pół na pół, prawdy przemyte krwią,
Na nowy rok nadejdą nowe zasady,
Wzrok pogardę daje, jak noże tną,
Tylko słowo spisane wprost do szuflady.

Pół na pół, prawdy przemyte potem,
Brat staje się królem, już nie pogadasz,
Spotkanie stało się dużym kłopotem;
Tak czy siak - inną mową tu władasz...

Pół na pół, prawdy przemyte boleścią,
Czas nadchodzi następny, wymazanie,
Rzeczywistość jest trudną i złowieszczą,
Lecz po upadku będzie zawsze wstawanie.


ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH 2019-12-27

Święta, święta i po świętach,
Dobrze, że poszły sobie w dal...
Jezus cierpiał, cierpiały bydlęta,
Zawsze wojna o zielony szmal...

Święta, święta i po świętach,
Wypłakany limit łez z jej oczu...
Zderzenie z czołgiem, przeklęta,
Amoniak zapach ma końskiego moczu...

Święta, święta i po świętach,
Dobrze, że poszły sobie w dal...
Zapłakało serce, blisko cmentarz,
Uduszona przez zawiści ten szal...

Święta, święta i po świętach,
Wypłakane limity prawd i ból...
Lecz już mija zło, dobra bliźnięta,
A nadzieja zakwita wśród pól...

Święta, święta i po świętach,
Już dość pozornych relacji z rodziną;
Kartka papieru już niezmięta,
Wytykanie palcem było łez przyczyną.

Święta, święta i po świętach,
Ciasto żony brata jak zakalec...
Powstały z kolan owce, bydlęta,
Jezus w sercu, uciekł zła padalec...


I ZNOWU ZEPSUTE ŚWIĘTA 2019-12-26

I pięknie, zepsute święta,
Jak zawsze moc kamieni,
Serce ból ten wciąż pamięta,
Przez chwilę nie było cieni.

Nie wyciągną dłoni z pomocą,
Tylko bić, szydzić i poniżać...
A gdy powstanie z wielką mocą,
To będą chcieli miskę wylizać...

I pięknie, zepsute święta,
Jak zawsze zdołować musiano,
Popłakały się nawet bydlęta,
Pozory znów mocno zdeptano.

Cholerna ta myśl, znów boli,
Znów trzeba wstawać z kolan,
Czy kiedyś brat żyć jej pozwoli?
Wypluć gorycz od tych Polan...


OD SAMEGO URODZENIA 2019-12-26

Od samego urodzenia kamienie dodawane w duszę,
Zawsze sama, zawsze jak samotne drzewo na polanie,
Szubienica nasuwa się na myśl, zabić więc się muszę?
Bo brat zazdrosny o młodszą siostrę, boli wzrastanie.

Od urodzenia zawsze palcem pokazywana jak śmieć,
Zawsze tylko mierzenie wzrokiem i wzrokiem zabijanie,
A siostra dawała prezenty i pomagała, chciała chcieć,
Lecz po pokazaniu gdzie jej miejsce, zadra pozostanie.

Od samego urodzenia święta rozbijane są zawiścią,
A jak ma się bronić dziewczyna pozostawiona sama sobie?
Zawsze marzyła o dobrym bracie, lecz z nienawiścią
Ją traktował, bił prętem, bił jej ukochanego psa, już w grobie.

Od samego urodzenia boli egzystencja przez brata
I do ludzi zrobił się dystans, by także nie skrzywdzili,
Z ciastem bratowej i zniewagą brata wrócił obraz kata...
Aż tatę potrąciłby samochód na zielonym, zły to dzień...

Od samego urodzenia trzeba święta zapominać, ból,
Dobrze, że pierwszy dzień miły i dobry z rodzicami,
Szkoda, że człek dla człeka jak tutaj siostra i brat, pól
Ewidentne zakwitanie śmieci dorodnych, i są królami...


ZAPOMNIEĆ WIZYTĘ BRATA I BRATOWEJ 2019-12-26

Stało się, rozlało się mleko z kawą,
Siostra pokazana palcem, bo jest,
Słowa w rozmowę się złożyły - zabawą,
Lecz dla oka ludzi, żal duży i test.

Zawsze ta sama śpiewka - masz pracę?
Przecież łatwo znaleźć pracę smarkulo...
Nie padły słowa, gesty wskazują tacę,
Nawet nieładna jesteś, ty brzydulo...

Stało się, popłynęły wodospady rześkie,
Wizyta brata i bratowej - rodzina jak sroki,
Zakończyło się odbębnienie z Wieśkiem,
Za zawiść w oczach zawartą płyną łez potoki...

Szkoda, że tak jest, że brat nie cierpi siostry,
Urodziła się młodsza, nieporadna także,
Zawsze bił i w psychice robił jej czerwone krosty;
Zapomnieć to wszystko, zapomnieć, a jakże!


CHOINECZKI W ŚWIĘTA 2019-12-26

Choineczki błyszczą jak malowane farbkami,
Padają krople deszczu - nowa wersja śniegu,
W oczekiwaniu na gości, oby nie tsunami,
Gotowi już do startu, gotowi już do biegu...

Kolędy dawno zaśpiewane, urodzony Bóg,
Teraz jeszcze sadło zrzucić i będzie git;
Patrzę: goście wchodzą, mijają już próg,
Święta Bożego Narodzenia zawsze jak hit...

Choineczki błyszczą jak gwiazdki na niebie,
Oczekiwanie wzrasta w potęgę i też siłę,
Dobrze było widzieć po pół roku ich i siebie,
Miłości odkryto jak ropy wielką w ziemi żyłę?


PRZEGANIANIE SENNOŚCI 2019-12-22

Senne majaki, krzyk jak błyskawica,
Przemiana w złoto posągów szarych,
Posprzątane wszystko, biała rękawica;
Z końcem grudnia brać się już za bary.

Polowanie na wieloryba wczoraj było,
Sztormy, burze i tak dalej to szło;
Wspólnie i w zgodzie rodzinie się żyło,
A nad ranem kłótni zlało się tam tło.

Senne majaki, krzyk jak grzmot burzy,
Przemiana w srebro mowy i milczenia,
Zamiast sopli bazie kwitną i krzak róży,
Ucieczka z głębokiego jak ocean więzienia.

Myśli ze spadochronem skaczą z głowy,
Czas do pracy iść, zakasać rękawy,
Oto takie senne tworzą się tutaj słowy,
Koniec, a potem początek znów zabawy.


KOLORYT ŻYCIA 2019-12-21

Szarości splecione z błękitem,
Dury w językach jak muchomory,
Lecz życie trwa swoim kolorytem,
Aniołowie kontra wielkie potwory.

Plątanina lian, labirynty zawiłe,
Grają na bębnach bębniarze,
To hymny czyste, hymny miłe,
Nie przeszkodzą nawet włodarze.

Nieważne głosy zbywania w czas,
Bożek jak żyto będzie zmłócony,
Dookoła taniec plastikowych mas,
Tylko dąb jak mędrzec pochylony.

Szarości splecione z błękitem,
Grzebieniem wiatru czesane myśli,
Zakończenie modlitwy skowytem,
Dobro wygra, dobro się nam ziści.


SZURU BURU 2019 2019-12-20

Szuru buru, szuru buru -
To porządki na święta trwają,
Metal, drewno i błysk marmuru,
Test białej rękawiczki zapodają.

Szuru buru, szuru buru -
To zmywanie, pranie, mycie;
Radio namiastką chórów,
To życie niczym w Madrycie.

Szuru buru, szuru buru -
Krzątają się panie i panowie;
Ścierka i mop niczym guru,
Jezus narodzony i są aniołowie.

Szuru buru, szuru buru -
Błyszczy się już cały ten dom,
Zamiast śniegu trochę wiórów,
Świąteczny zapisuje się tom.


MANTRA ADONISA 2019-12-20

Oj tam, oj tam, jak zawsze
Machanie ręką jak wachlarzem,
Najważniejsze słodkie płaszcze
I to, że przy kasie włodarzem.

Oj tam, oj tam, pierdzielisz,
Poszedł adonis, jak przyszedł,
A potem zdziwienie, że ścielisz
Sobie łoże niczym łąkę kwiatów.

Oj tam, oj tam, jak zawsze
Wzdryganie ramionami na wieść,
Ważne, że adonis ma płaszcze
Całe i nie będzie głodny, to cześć.

Oj tam, oj tam - to już mantra,
Bezosobowe zapoznanie z oj tam,
Ważne, że adonisa nie bierze chandra,
A deszcz bez ustanku: pam, pam.


PRZEBUDZENIE UMĘCZONYCH 2019-12-20

Przebudzenie umęczonego dziada,
Sny niczym upadłe anioły upadły,
Bieda niczym król tutaj tak włada,
Aż nadzieje umęczone sobie siadły.

Stagnacja życiowa trwa jakiś czas,
Lampki jak tęcze się mienią, zmyła,
Śpiewa z tęsknoty zielony tu las,
Podstawy jedynie, by jak inni żyła.

Przebudzenie umęczonej baby,
Sny zniknęły niczym suknia z mgły,
Dookoła tańczą bogate dziady,
A przy zakręcie wściekły się psy.

Wegetacja roślin z biologii wyciętych,
Grożenie palcem przez życia bożki,
A przecież tylu ludzi jest pominiętych;
Choinki tworzą geometryczne stożki.

Przebudzenie umęczonych bytowań,
Słońce stało się gwiazdą i blask daje,
Do tej pory decyzje godne pożałowań,
Serce winy swe zna, lecz się nie poddaje.

Zatem powstawanie z kolan i z błota,
Odrobinę jeszcze chwil na peronie,
Znajdzie źródło i napełni kosz do złota,
Złota rybka szczęście skrywa w ogonie.


POLITYCZNE WPŁYWY NA LUDZI 2019-12-19

Polityczne zawijasy jak zepsute gołąbki,
Jad sączy się niczym strumień rzeczny,
Wybrane grupy, reszta ma zepsute ząbki,
Skończył się świat pokoju, świat grzeczny.

Polityczne codziennie wywody idą w dal,
Ojciec i matka nerwicy się nabawiają tak,
A wszystko rozchodzi się zawsze o szmal,
A córka nie jest studentką, pracy jej brak.

Polityczne gotują się kwaśne bigosy,
A człowiek nie jest młodszy, nie młodnieje
I zamiast wspomóc ludzi biednych, skosy,
A elita odgórna pod niebiosa się śmieje.

Polityczne batalie na słowa, "świnie i szczury",
Słychać wciąż na szklanym ekranie,
Gniją morza i oceany, umierają też góry,
Takie zgotowała władza ludziom bytowanie.

Polityczne bijatyki przenoszą się na świat,
Lecz trzeba iść mimo mowy tej nienawiści,
Zapomnieć, że nie kocha siostra ani brat,
Przetrwać przejście przez pola całej zawiści.


WEGETACJI DZIEŃ 2019-12-19

Kolejny wegetacji to dzień,
Ruszyć ręką nie da się zbytnio,
Głodu śledzi ją to cień,
Walka z nieśnieżną rzeką łez...

Kolejny wegetacji to dzień,
Lampki rozbłyskają jak gwiazdy,
Lecz związane ręce i sień,
Nie można wystartować do jazdy.

Kolejny wegetacji to dzień,
Gdyby było za co godnie żyć,
To zniknęłaby mgła i cień,
A tak pozostaje wilkom tylko wyć.

Kolejny wegetacji to dzień,
Trochę marudzenie, lecz nie do końca,
Niezapamiętany został sen,
Nadzieja wielka na blask słońca...


KOLEJ RZECZY 2019-12-17

Kolej rzeczy jak wegetacja,
Trzeba znów iść, czas jak rzeka,
Zastój przed świętami, racja,
Co za zakrętem nas tam czeka?

Kolej rzeczy jak szaruga losu,
Trzeba znów wstać, zegar szalony,
Poplątanie spraw - gotowanie bigosu,
A człek jak drzewo jest pochylony.

Kolej rzeczy jak niezmienność,
Trzeba znów znaleźć siły na życie,
Dookoła polityków nikczemność,
Ameryka odkryta, więc jakie odkrycie?

Kolej rzeczy jak wielka samotność,
Trzeba znów zakasać rękawy do spraw,
W sercu pustka i jedna markotność,
Łódką z orzecha przez dzień wpław.


MOŻNA PO PÓŁNOCY 2019-12-17

Można już zrzucić maski z twarzy,
Minęła północ, nagość pod kołdrami,
Można łapać diamenty z samej plaży,
Przywitać się z wypoczynkiem i snami.

Można zrzucić kamienne kajdany,
Minęła północ jak jedno wybawienie,
Można zasłonić okna zasłonami,
Przytulić blask, odrzucić istne cienie.

Można odetchnąć z ulgą, nowy czas,
Minęła północ, ramiona dobroci,
Można wspomnieć słońce i też las;
Kolorowe jak tęcze choiny, kosz łakoci.

Można założyć uśmiech na duszę,
Minęła północ, nie było źle aż tak,
Można stworzyć jabłoń, też gruszę,
Naprawia się człowieczy w niej wrak.


PÓŹNE ZAPISY I PRZEPOWIEDNIA 2019-12-17

Bezkresem zaokrąglenia czynione w mig,
Jak dama głowę podniosła, na nią patrzyli,
Miasto staje się betonowe, za rogiem dźwig,
Sprawdzali jej stal i jak detektywi węszyli.

Być może grafomania jak potęga we władzy,
Lecz ważne, że słowa jak ostoja i oaza,
Dookoła ze smogu lecą pyły i odrobina sadzy,
Posiłki czynione, zapełnia się wiarą waza.

Smutne zapisy wysyłane w butelkach ze szkła,
Lecz żadne niedopasowane uczyniły się puzzle,
Dookoła wilgoć, a nad samym ranem mgła
I wyjące wilki w stadzie, myśli te są późne.

Nowy czas zamknięty w ramy dwóch kalendarzy,
Hity Prl-u oraz święty rodak - Jan Paweł Drugi,
Serce goi się kroplą deszczu, koniec bandaży,
Popłacone rachunki z wieczora, żadne są długi.

Pętlą czasu wskazany sędziwy wiek staruszki,
Lecz czy do roku 2079 przetrwa ta planeta?
Dziś jemy plastikowe jabłka, plastikowe gruszki;
Nawet nie wie, kiedy stała się z niej kobieta.

A na wymiarach liczenia pokuty w całej masie
Rozpiski na przyszłość, za chwilę będzie podwyżka,
Gramolą się ostatnie złotówki, ryba w okrasie,
Przyda się widelec, nóż, a także siostra łyżka.

Bezkresem zaokrąglenia czynione w mig,
Jak dama opadła z sił. lecz nie pokazała tego,
Przez ulicę przebiegł zrozpaczony dzik;
Sprawi się cud, rok 2020 rokiem wspaniałego.


PAWIE, SROKI I SZARE MYSZKI 2019-12-15

Defilady rozpoczynają się bytów z koszmaru,
Paw za pawiem się ustawia, tworzą rząd ptasi,
Głowa pod niebo, kolory rodem z koszarów,
A na złoto ostatnie sroka z rodziną się już łasi.

Ale szare myszki nie poddadzą się tak łatwo,
Swoje szeregi utworzą, równym marszem idą,
Żadna z nich nie będzie ścierką ani szmatką,
Uzbrojone wszystkie w łuk, strzelbę i z dzidą.

Ale szare myszki nie poddadzą się tu wcale,
Swoje życie obronią, swoje marzenia osłonią,
Bo żyć chce każdy, równowaga w tym kanale,
Potęga w nich budzi się, dobro też obronią.

Defilady rozpoczynają się złego z horrorów,
Kruki niczym ze smoły utworzone i z węgla,
Lecz szare myszki mówią: nie dla terroru,
Jedna z nich walkę do upadłego przysięgła.


ZDANE I CZAS PRZYGOTOWAŃ 2019-12-14

O przebytych ścieżkach zgodnie z bhp
Powiem tylko, że zakończone w minut pięć,
Znienacka też wykonanie pracy, nieźle
I już ulga niczym anioł śliczny oraz chęć.

Zgodności pod kątem profesora on-line,
Trochę nieścisłości, lecz w grupie raźniej,
Bez znajomości oceny, lecz i tak dobrze,
Już koniec trzeciego semestru wyraźniej.

O przebytych drogach zgodnie z bhp
Powiem tylko, że z głowy są już teraz;
Koleżanka do koleżanki: wesołych świąt,
Grudzień kolory jak z witraża zawiera.

I już można trochę odetchnąć, wstać,
Pójść na spacer i choinkę przystroić
Niczym piękne, zielone dziewczę i trwać,
Z myślą o nowym roku się też oswoić.


BLIZNA 2019-12-14

Biją pałą po głowach i sercach ludzi,
W pewnym sensie powrót do średniowiecza,
W ojcu lęk przed katastrofą się budzi,
Walka za pomocą lasera, a nie miecza...

Blizny na twarzy, świszczą baty podatków,
Miało być wspaniale, królicze jamy,
A serce chce do życia, do grona bławatków,
Lecz dookoła same markety i samy...

Biją paskiem po dłoniach i po stopach,
Pozbawieni oczu i ust oraz słuchu niektórzy,
Księżyc umarł, teraz Ziemia w okopach,
Czy przeszłość cała się nam powtórzy?...

Blizny na sercu, dusza jak ocean wezbrany,
Sny Hitlera i jemu podobnych w zwierciadle,
Stresuje się tato jedyny, tato kochany -
Koty miauczą, psy szczekają tak zajadle...

Biją prętem z metalu po wolności słowa,
Spierdalać do lasu nie wystarczy, brak lasu,
Pęka jak dzban myśl, pęka też głowa,
Ostatnie minuty i sekundy, koniec czasu...

Płoną krzewy jak pochodnie przeznaczenia,
Ktoś chciał sprawiedliwości tylko dla siebie,
Kamienne byty za kratami jednego więzienia,
Sprawiedliwość właściwa w piekle albo niebie...


ANIOŁY W LOCIE 2019-12-13

Anioły fruną, włosy cherubinów,
Zasady bhp do przestrzegania,
Dookoła taniec szarych dymów,
W głowie marzenie do składania.

Nadal bez miedzianych medali,
Lecz to nic się nie stało wcale,
Dookoła taniec genów i robali,
Zalążek w nowym już karnawale.

Anioły fruną, włosy jak grzywy,
Zasady szaleństwa zamknięte,
Szał ciał trwa, gzyms to krzywy,
Drzwi stare nogą wnet kopnięte.

Nadal w martwym stoi punkcie,
Lecz zapłonie pochodnia szczęścia,
Powstaną fundamenty na gruncie,
Na razie zdobywanie o życiu pojęcia.

Anioły fruną, to ptaki w locie,
Zasady milczenia i też przeszłości,
Koniec myślenia o dużym kłopocie,
Czas najwyższy iść ku radości.

Głowa od szarości nadal tak boli,
Lecz serce żywe i jak liść na wiosnę;
Jedna myśl przeżyć jej pozwoli:
Odejdą chmury, co o słońce zazdrosne.

Anioły fruną, klucze gęsi wysoko,
Zasady życia i z gardzieli wyciągania,
Jak wierzba płacząca płacze oko;
Nadeszła pora właściwa do ziewania.

Moce czarnych kotów i trzynastki,
Lecz nie wierzy w zabobony żadne,
Już migoczą z nieba do niej gwiazdki,
Sny projektują się jak filmy ładne.


SZTUCZKI SŁOŃCA 2019-12-13

Słońce udawało, że jest księżycem,
Bardzo wiarygodnie wzdłuż szarości,
Myślało: gwiazdę na lasso schwycę,
Lecz się wydało w pętli samotności.

Słońce udawało, że jest gwiazdką,
Bardzo wiarygodnie wzdłuż niemocy,
Myślało: nie oddam się pierwiastkom,
Lecz się wydało, widok to proroczy.

Słońce udawało, że jest całe ze złota,
Bardzo wiarygodnie wzdłuż zaćmienia,
Myślało: dobra ta moja tu robota,
Lecz się wydało, z bladością do czynienia.

Słońce udawało, że jest prorokiem,
Bardzo wiarygodnie wzdłuż tych czasów,
Myślało: zamienię się w boga z krokiem,
Lecz się wydało, kobieta bez obcasów.


NAJDROŻSZA ZABAWA 2019-12-12

Początki nowe, lecz stare pejzaże,
Końcówki pysznych tortów i chwili,
Niegdyś białe jak śnieg były witraże,
A dziś umierający zwierz tu kwili.

Kończy się świat, jaki znają ludzie,
Nawet Bałtyk przybiera wodę martwicy,
To szary i deszczowy trwa grudzień,
Umarły też już ostatnie okazy dziewicy.

Początki nowe, lecz stare pejzaże,
Jedynie nadzieja wiecznie jak trawa,
Dopalacze i inne wzmacniające draże,
Taka to najdroższa w życiu zabawa.


ODPOWIEDŹ SPOD PAZUCHY 2019-12-12

Odpowiedź wyciągnięta spod pazuchy,
Gwiazdy łapane do wazonów marzeń,
A na stole cisza, pusty dzban i kluchy,
Dookoła splatają warkocz ze zdarzeń.

Wykańcza się świat jak ten tu rok,
Skapują ostatnie łzy, śmieci ziarna,
Po cóż było ścinać drzewa? zły krok,
Egzystencja szarych bytów tak marna.

A pijąc z kielicha nektary srebrzyste,
Upijają się czaszki przed lotem w górę,
Za oknem suknie piękne i mgliste,
Zdmuchnąć czas smutków wielką chmurę.

Wykańcza się świat jak ten tu czas,
Ostatnie zawirowania liści i wspomnienia,
Otulanie się kołdrą, chłodzi się las,
Z turbulencją rzeczywistości do czynienia.

Pokuty doczesności nabrzmiałe w kielichu,
Śmierć zebrała żniwo z matki niewiekowej,
Wyjrzał z przeszłości zawezwany Zdzichu,
A spływ grudnia powstał z kredki kolorowej.

Gruba warstwa kurzu, umęczenie kołowe,
Gatunek prawd ubrany w rozmowy w toku,
Korytarz ożył i opadł jak zakalec o połowę,
Trudno stać spokojnie i spoglądać z boku.

Odpowiedź wyciągnięta spod pazuchy,
Pozdrowienia dla grzeczności i mucha też,
Senne już nocą dłoni dzieją się ruchy,
Wyobraźnia jak matka, kameleon i jeż.


FRAGMENTARYCZNOŚĆ 2019-12-11

Fragmentaryczność złudzeń w popiele,
Maszty muszkieterów jak szpady białe,
Wolność być może stanie się w niedzielę,
A każda czynność i rzecz są podrożałe.

Zasady zobowiązań podjętych na stałe,
Myśl jak słowo wychodzi spod długopisu,
Bajka o Kopciuszku z Meksyku, iskry małe,
Nadzieja na życie dalsze, ślad cienkopisu.

Kamienne zasłony niczym kotary losu,
Alergiczne kichanie na wers nietypowy,
Już dość dookoła tego całego kosmosu,
Człek nie będzie już nigdy bardziej gotowy.

Fragmentaryczność spraw upiętych w chwilę,
Bukiet róż dany prosto z serca i życzenia,
Pod myślą ubierają się dni i noce, to Chile,
Rachunek przedświąteczny jednego sumienia.


KĘDZIERZAWY ADWOKAT 2019-12-11

Za milczenie kary przewidują,
A adwokat człeka D kędzierzawy,
O życie dziewczyny zapytują,
Wszczynanie fałszywej tu sprawy.

Miałaś się umówić na kawę z D,
Lecz tego nie zrobiłaś i cisza...
Ty taka i owaka... jak ci, źle?
Przebiegła złośliwa jedna mysz...

Za milczenie nagonka krzywa,
A adwokat człeka D kędzierzawy,
Spokój z serca dziewczyny wyrywa
Jak zdrowy ząb, koniec zabawy.

Śmierdzi ruszona kupa, niestety,
Lecz nieprzyjemność z adwokatem,
Nie lubi dziewczyna tej kobiety,
Kędzierzawość alergiczna tematem.


W OSTATNIEJ SEKUNDZIE 2019-12-09

Ostatnia sekunda, by spojrzeć na facjatę
Bladych ścian i pejzaży błędów w nicości,
Taką z góry wybrano i ustalono też datę,
A po spowiedzi niemych warg trochę złości.

Skierowała na kierunek statki kłamliwe,
Dwa lata zbierania grzybów i diamentów,
Spojrzenia ostre jak brzytwy i złośliwe,
Lecz odpowiedź odebrana z fundamentu.

Nic więcej nie zadziało się w tym temacie,
Zapłakały topnieniem istoty z lodu powstałe;
Gniewny bóg dawał pioruny przy krawacie,
Odrzuciła kosmyki spływające łzą niedbałe.

I stwierdziła orzeczeniem pomocy z nauki,
Podziękowania losu i ludzi jak miłe chwile,
W głowie i być może w sercu jakieś żyją luki,
A wademekum prawd, iż wolnością są motyle.

Przeszłość wyznała uczucia w głębi oceanu,
A prośba wizytacji jak skamlenie, łapówka
W rytmie całej dawnej drogi, życzenia z planu,
Chwilami z ołowiu trzydziestoletnia główka.

Prawdy w ekipie topnieją, ocieplenie klimatu
I zamiast kwiatów zakwitają plastiki, śmieci;
Do napisania głębokiej nuty treść poematu;
Dziś śniegu i czystej wody nie znają już dzieci.

Aksamitem ściągane zaklęcia i przekleństwa,
Kończy się pewna historia, piszczele kamienia;
Dookoła ból i śmierć, wołają: dość męczeństwa;
Noc użycza jak przyjaciel swego już ramienia.


PRZEBUEDZENIE PO PRZEKĄTNEJ 2019-12-06

Przebudzenie po przekątnej, płonie stos,
To pomioty szatana upadają w ogniu śmierci;
Przespacerował się po dzielnicy ten los,
Nowe przekopy, ale to dla poprawy w ćwierci.

Już bombki wyrastają niczym po deszczu grzyby,
Cieszą się oczy piękną jak dziewicza plaża chwilą,
Dzieci nie mają głosu, głosu nie mają też ryby;
Znów zabijemy karpia, ale żyć damy jeszcze motylom?

Przebudzenie po przekątnej, margines spraw,
Mleko w kartonikach droższe o kolejną podwyżkę,
Posmutniał wieczorem kolega jeż i kolega żuraw,
Do zupy trzeba było wziąć substytutu tę łyżkę.

Kurze wspomnień wytarte ścierką nowego czasu,
Porządek przedświąteczny czas zacząć powoli,
Dookoła cisza, a potem nikczemność też hałasu,
Czy nowy rok dziewczynie żyć dalej pozwoli?

Przebudzenie po przekątnej, liturgia rzeczywistości,
Zginął ptak, zwany dzięciołem, szkoda to wielka,
Tabele przećwiczone również w zeszycie nicości;
To materia żywa, materia grudnia, pusta butelka.

Adonisowe marsze w zwyczajności tylko pisania,
A pisać ona i on potrafią - flaczki to z olejem;
A chciałoby się do godności i ciepła, do kochania;
Może jeszcze złączy się ona z filarem serca klejem.

Przebudzenie po przekątnej, marsze to słoneczne,
Reklamy z okazji mocy mikołajów i ulga serca;
Szkoda, że brak śniegu, kiedyś święta jak bajeczne;
Echo odbija się o skały samotni, dal i morderca.

A teraz już drzemki nadchodzą i sny przyprowadzają,
Do nauki marsz, zaproszenia jak do świętowania;
Serce jak łąka, w nim nadzieje na życie zakwitają...
Zamki cudowne, życzenia dla Darków, iskra bajania.


MOC MIKOŁAJÓW 2019-12-06

Mikołaje opanowują całe miasto,
W czerwonych strojach i zwyczajni,
Co w zwykłym ubraniu dają ciasto
Oraz paczkę makaronu, ci są fajni.

Mikołaje opanowują cały świat,
W strojach z reklam i ci zwyczajni,
Co dzielą się okruszkiem, kwiat
Miłości rozsiewają dookoła, ci są fajni.

Mikołaje opanowują cały ten kraj,
W garniturach od Armaniego i zwykli,
Dzieci się cieszą, a głodni mają haj
Niczym narkomani po narkotykach.

Mikołaje opanowują każdy zakątek,
W strojach świecących od gwiazd i księżyca,
Idą święta, taki roku to jest porządek,
A serce samotne słowem się tu zachwyca.


DOBRANOC DLA WSZYSTKICH I WSZYSTKIEGO 2019-12-03

Dobranoc mówię kamieniom,
Śpijcie dobrze, niewzruszenie;
Dobranoc mówię też cieniom,
O świcie nowe przebudzenie.

Dobranoc mówię kwiatom,
Śpijcie dobrze, wkrótce wiosna;
Dobranoc mówię tematom,
Nie jestem o was wcale zazdrosna.

Dobranoc mówię poetom,
Śpijcie dobrze, tkajcie poezję;
Dobranoc mówię też kobietom,
Macie w sobie styl i finezję.

Dobranoc mówię mężczyznom,
Śpijcie dobrze, czyńcie dobrze;
Dobranoc mówię też tym bliznom,
Pamiętam o was tu szczodrze.

Dobranoc mówię mijającej chwili,
Niech śpi dobrze, rodzi nową;
Dobranoc mówię Wam, moi mili;
Podążajcie drogą tak kolorową.

Dobranoc mówię blogowiczom,
Śpijcie dobrze, cieszcie się snem;
Dobranoc mówię też paniczom;
Jak przyjaciele słowa, tak, wiem.


WIECZNA OBAWA 2019-12-03

Wiecznie ten strach
O przyszłość, o życie.
Dobro wielkie - dach
I całe prawdy, odkrycie.

Wiecznie ten lęk
Pobrzmiewający w ciele.
Okropny to dźwięk
Dziś i jeszcze w niedzielę.

Wiecznie te obawy
O brak środków w losie.
Nic nie ma z zabawy,
Płonę za grzechy na stosie.

Wiecznie te myśli,
Jak tu sobie zaradzić
I nadzieja, że się ziści
Dobro, głód już zgładzić.

Nie chcę błyskotek
Ani pakunków cudnych,
Nie chcę maskotek,
A koniec chwil paskudnych.

Chcę jedynie pracy
Stałej, bo zlecenia jak chwila,
Lecz śmieją się rodacy,
Trzeba było łapać motyla...


KRESKI I KROPKI 2019-12-03

Kreski i kropki jak rodzina,
Słowo do słowa tu przylega,
Pewny etap, późna godzina,
O walkę, o szansę tu biega.

Rusza ratownik na ratunek,
Zwolnienia w marketach są,
Maszyna jak zwierza gatunek,
Wymienią wszyscy kadrę swą.

Kreski i kropki jak rodzina,
Zdania tworzą ciekawą prozę,
Około miesiąca jak gadzina,
Cierpliwości musi mieć dozę.

Rusza ratownik na ratunek,
Słowa w złotych koronach są,
Już adonis daje cichy trunek,
Otulają się serca jakby mgłą.

Kreski i kropki jak rodzina,
Kamienie zapisują w sobie treść,
A miedziaki jak skamielina,
Oczekiwanie na cud, niemą wieść.

Rusza ratownik na ratunek,
Słowa zaklęcia uderzają w sen,
Już gotowy na urodziny pakunek,
Tragikomiczny rozbrzmiewa tren.

Kreski i kropki jak rodzina,
Słowa mają swój ustalony wzór,
Do tej pory dzikość jak przyczyna,
Lecz powstał jak potęga stwór.

Rusza ratownik na ratunek,
Trudna prawda i brzuch ze strachem,
Długopis i kartka jak ekwipunek,
Na razie dobrze, bo pod dachem.

Kreski i kropki jak rodzina,
Może ruszyć w dal jak koziołek?
Droga papryka, jabłko i malina,
Może ruszyć w dal jak Matołek?

Rusza ratownik na ratunek,
Melodia ze słów na skrzydłach nuty,
W sercu przeszłości tkwi malunek,
To grudniowe odbywają się pokuty.

Kreski i kropki jak rodzina,
Odwołania uwzględnione i wnioski,
Marzenie o spokoju muślinach,
Likwidują się te polskie kioski.

Rusza ratownik na ratunek,
Jemu chwała, jemu cześć i słowa,
Przygotowany czeka już szalunek,
Noc trwa, spoczywa serce i głowa.


STAGNACJA A ŻYCIE 2019-12-02

Stagnacja w momencie niczego,
Odnotowanie w notesie parę zdań,
Koleżanki mają faceta odlotowego
I chwalą się pod niebo, nie drań.

Cieszyć się tylko i gratulować tego,
A tutaj życie ma zupełnie inny smak;
Na myśli złapać motylka kolorowego
I potem wypuścić go, wiosny szlak.

Chciałoby się zebrać kosz kwiatów
I słońce rozebrać z jego promieni,
Lecz na ekranie dobrobyt tematów,
A cała reszta niczym skamielina...

Stagnacja w momencie niczego,
Odnotowanie w notesie parę zdań,
Serce dręczy się z powodu tego,
Śmiech wyrzeźbionych, śmiech e-pań.

Trzeba ubrać się w mocne pancerze,
Cierpliwość nie rośnie na sosnach,
Klęczeć na grochu, mówić pacierze,
Nadzieja i wiara, to idzie już wiosna.


ISTOTA PRZEBUDZENIA 2019-12-01

Przebudzenia najjaśniejsze
I zgarbione jak starzec,
Moce życia najmocniejsze,
Lecz nadzieja w darze...

Przebudzenia najtrudniejsze
I zarazem świeże jak owoce,
Śniadanie najsmaczniejsze,
Lecz ciało jak wielkie kloce...

Przebudzenia najcenniejsze
I prawdziwe w zaspaniu powiek,
Chwile życia najzgrabniejsze,
Lecz to toczy się XXI ten wiek.

Przebudzenia najsztywniejsze
I już branie na barki godziny,
To życie jest jednak najfajniejsze,
Choć łzy z oczu dziewczyny...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]