kwasna | e-blogi.pl
BLADE I CZARNE SPOJRZENIA 2019-07-15

Blade spojrzenia świtu,
Każdy dzień przemija,
Myśl jak skała dolomitu,
Dywan szary się rozwija.

Zaspane wyspy dnia,
Oleandry chwili minionej,
Biedy otacza tu mgła,
Skrzydła w osi skrzywionej.

Blade spojrzenia południa,
Każdy dzień przemija,
Myśl przypomina trutnia,
Dywan brązowy się rozwija.

Przetrzeć oczu nie wystarczy,
Okiennice na pół otwarte,
Coś w trybach zgrzyta i charczy,
Serce jak gumką wytarte.

Czarne spojrzenia zmierzchu,
Każda noc przemija,
Prawda jak oliwa na wierzchu,
Granatowy dywan się rozwija.

Smutek spotęgował się chwilą,
Moneta dała dwa całe wskazania,
Czapką chylę się motylom,
Miło było podczas słów pisania.


ZEZNANIA PRZY NIEDZIELI 2019-07-15

Na piedestale zeznania o stabilności,
Streszczenia planów i charakterystyka,
Konto na miłość połamało słowa w całości,
Sms za smsem - galopująca to rytmika.

Aż opadają szczęki i zasłony w czasie,
Nie ma sił, by myśleć, zajechana,
Gdzieś marszczą się brwi, po hałasie,
To znów początek będzie z białego rana.

Wszystko prędko, w świetle błyskawicy,
Nie ma słów na wirowanie przypadkowe,
Nie ma już śladu po ostatniej dziewicy,
Serce jak tęcza, potem zaś purpurowe.

Na piedestale zeznania o niepewności,
Fajnie wymienia się słowa wzajemnie,
Lecz serce nadal w uścisku przeszłości,
Nie da się kochać i szaleć potajemnie.


TRAWIENIE OGNISK 2019-07-14

Zmęczona głowa od wiadomości,
Pisze bardzo dużo i też często,
W pędzie życia poboczne radości,
Lecz od blizn w sercu jest gęsto.

Jeszcze żałoba nieskończona,
A tu już kolejne nadchodzą próby,
Moneta losu złota, rozłożona,
W głowie labirynt, pełno zguby.

Zmęczona głowa od wiadomości,
S.o.s. w tych wiadomościach,
Niegotowa na powagę miłości,
Pogubiona w życia zawiłościach.

Jeszcze nie przetrawiła jednego,
A tu już kolejne galopują konie,
Przypomina człeka poczochranego,
Ognisko nadziei słabo płonie.


NIE POWRACA JUŻ... 2019-07-13

Jak bumerang dziś nie powraca,
Lśni jak kałuża swoją świeżością,
Tajemnicą losu, piórem przewraca,
Byli wyjątkowi, byli jedną miłością.

Teraz czas wyczyścić buty do życia,
Stokrotka zakwitnie na wakacjach,
Za ścianą mchu serce do ukrycia,
Jedna była to i najlepsza wariacja.

Jak bumerang dziś nie powraca,
Być może jest jak wir przejrzysty,
Ścieżki prawdą sobie skraca,
Tęsknota ma smak tak oczywisty.


BŁYSKOTKA 2019-07-13

Błyszczy się kryształ jak gwiazda,
To kropla zwariowała, szalona taka,
Turbulencja, po wybojach jazda,
Wysycha na sznurku czysta draka.

Odgłosy wirujących myśli w oddali,
Narzekania na koronę królewską,
Najważniejsze, by ludzie nie płakali,
Lecz aurę język ma tu niebieską.

I liczona godzina na swej tarczy,
W zwierciadle uśmiech dziewczyny,
Coś pod nosem deszcz charczy,
Wzrastają jagody, wzrastają maliny.

Błyszczy się kryształ jak gwiazda,
To westchnienie zapisane na papierze,
Prosta droga, przyjemna jazda,
Cisza do ścian wymawia swe pacierze.


INTENSYWNE KOLOROWANIE 2019-07-13

Intensywnie kolorujesz jej szarości,
Różne barwy mają kredki twoje,
Zabrałeś ją ze sobą do przeszłości,
A i ona odkryła przed tobą zwoje...

Z jednej strony, a potem z drugiej
Oglądacie swoje medale złociste,
Wobec drogi krętej i bardzo długiej
Spowiedzi prowadzicie tu jedwabiste...

Intensywnie farbujesz jej kontury,
A ona wciąż niegotowa na te loty,
Wymazujesz złe szkice i całe chmury,
Aż serce boi się, że będą znów kłopoty...

Z jednej strony to cud nad cudami,
Lecz w duszy przeszłość pierworodna;
Stoją posągi, rozmyślają, są drzewami,
Niedokończona miłość jest modna...


ŻYCIORYSY GOTOWE 2019-07-13

Życiorysy utworzone jak obrazki,
Teraz tylko, żeby listy słać można;
W tle śpiew ptaków, miasta wrzaski,
Chwila dla możliwości jest mnożna?

Dobrze, by tak było, by się iściło,
Dzień za dniem, noc za nocą;
By życie w ładnych barwach się śniło,
By dusza człeka żyła z nową mocą.

Życiorysy utworzone jak dokumenty,
Teraz tylko, żeby można pracować;
Czas postawić silne fundamenty,
Lecz na razie nie ma czym fundować.

Dobrze, by zaczęło się lepiej dziać,
By nie trzeba się martwić o jutro;
Dobrze, żeby na normalność było stać,
Tu już nie chodzi o zwierzęce futro.


SAMOTNY MECZ 2019-07-13

Pejzaże nowych znajomości,
Zbierane w warkocze i bukiety,
Lecz w głowie dawne żyją miłości
I spowalniają ruchy rakiety...

Rzeczywistość daje odpowiedzi,
Samotne drogi, samotne ścieżki,
W sercu wspomnienie wciąż siedzi,
Zaznacza kółka, kropki, kreski...

Pejzaże nowych znajomości,
Zbierane w skoroszyty i teczki,
Lecz w głowie żal przez zażyłości,
Co napęczniały wprost do beczki...

Rzeczywistość daje odpowiedzi,
Pytania były zadawane wstecz,
Myśli marzną jak woda w gołoledzi,
Samotny rozgrywa się tu mecz...


ALARM TRZYNASTY 2019-07-13

Na alarm wyją syreny,
Sny rozgonione jak chmury,
Przeraźliwe dzieją się sceny,
Spadły w dolinę góry...

Powieki jak ołowiane,
Nie zdążyło się wstać,
Kredką są kolorowane,
Od nowa czas trwać...

Na alarm wyją syreny,
Myśli rozgonione jak chmury,
Podmokłe chwilą tereny,
Popłynęły morza w góry...


ŚWIADKOWIE WIELU SPRAW 2019-07-13

Ściany są jak świadkowie,
Widzą bardzo wiele spraw,
Matki kochane i ojcowie,
Rzeka przepływana wpław.

Faluje firana falą spojrzenia,
Zamknąć drzwi do rozdziału,
Już dawno nie użycza ramienia,
Odszedł do innego przedziału.

Kochanek nie lubi słodkości,
Nie lubił też powagi kochanki,
Naiwność i koniec już miłości,
Przegrano szansę i filiżanki.

Ściany są jak świadkowie,
Widzą bardzo wiele spraw,
Córki wyrodne, dobre w słowie,
Los dumny jak w zoo paw.


CHWILA MOTYLA 2019-07-13

Droga wysłana lipcem łzawiącym,
Afryka dawno temu się skończyła,
Na patyku słońce nie jest palącym,
A serca puchną od zachwytów...

Pustynna trawa dała swe objęcia,
Chwila marszu dla zdrowia miła,
Biały motyl na źdźbła zgięciach,
Fotografka obraz ten schwyciła...

Droga wysłana lipcem kapryśnym,
Dzieci bardziej ułożone niż miesiąc,
Sposobem pędzel jest wymyślnym,
A serca uciszają dźwięk skowytów...


MRÓWKA I WIEWIÓRKA 2019-07-13

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o swym gatunku,
Mrówka podtrzymuje główkę,
Smak wesołości czują w trunku.

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o życiu i o losie,
Mrówka daje słów całą stówkę,
Czy to aby nie gra na nosie?

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o ogrodach i chwili,
Wiewiórka pokazuje aktówkę,
Czy to serce jak pisklę kwili?

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o łzach z deszczu,
Wiewiórka wygoniła krówkę,
Zapomniała się cała w dreszczu.


SPORZĄDZANIE SZKICÓW 2019-07-13

Sporządzanie szkiców, wersji kilka,
Wersja różowa jak kwiat i śliczna,
Skowyt nocą księżycowego wilka
I płynie rzeka, kroplą jest magiczna.

Za kotarami prawdy są sędziwe,
Powrót z oddali, powrót do pnia,
Nie wiadomo, co jest tu możliwe,
Jak wąż wije się dookoła mgła.

Sporządzanie szkiców, wersji kilka,
Wersja szara jak chmury deszczowe,
W pośladek kłuje ostra szpilka
I wychodzą tęcze wielkie, kolorowe.


MIMO WSZYSTKO 2019-07-13

Brama pełna spojrzeń świtu,
Nowa karta z nowym numerem,
Taniec dookoła jednego mitu,
Mimo wszystko nie jest zerem.

Miedziane ramy rdzewieją chwilą,
Nie ma chleba już w chlebaku,
Zdjęcie zrobione pokoju motylom,
Nadzieja o lipcowym jest smaku.

Brama pełna spojrzeń świtu,
Nowe plany ze starym kramem,
Taniec dookoła jednego mitu,
Mimo wszystko nie jest chamem.


ANTOSIOWIE 2019-07-12

Antosiowie są jak szyszki,
Twarde, brązowe, natura,
Do toastu zawsze kieliszki,
O zdaniu innych - bzdura.

Antosiowie są jak szyszki,
Spadają nagle z drzewa,
Nie patrzą na szare myszki
I na ptaka, co w lesie śpiewa.

Antosiowie są jak szyszki,
W głowę potrafią przywalić,
Niepozorne są ich fiszki,
Sens mogą całkiem obalić.

Antosiowie są jak szyszki,
Zdolni i świecą się jak złoto,
Nie grają przy nich kiszki,
Lecz uwielbiają swoje błoto.

Antosiowie są jak szyszki,
Lubią naturę swego lasu,
Gryzą ich jeże, gryzą myszki,
Często nie mają oni czasu.


ZŁOCISTOŚĆ I SREBRZYSTOŚĆ 2019-07-12

Złocistość chwili ma wymianę,
To uśmiech w rozmowie pisanej,
Na dnie serca widać znamię,
Puzzle życia jeszcze niepoukładane.

Rozmarzyć się w słońca zachodzie,
A fale morza jak jęzory błękitne,
Wspomnienie jedzie w samochodzie,
Marzenia są jak płatki, aksamitne.

Nowe drogi lub tylko inaczej kręte,
Do przeszłości drzwi zapukano,
Myśli jak kartki papieru są pomięte,
Karty losu zostały tutaj im rozdane.

Srebrzystość mają gwiazdy na niebie,
A ona idzie wzdłuż płotu zielonego,
Szuka zgubionego ciebie, szuka siebie,
Stawia kropkę na końcu zdania bladego.


CO JEST NAJWAŻNIEJSZE? 2019-07-12

W głowie myśli mają produkcję,
Życie, pieniądze, miłość, zdrowie;
Z oddechów i snów ma konstrukcję,
Co jest najważniejsze? Kto powie?

Zapytana fuksem o zdanie właściwe,
Lecz odpowiedź negatywna na staże,
Dookoła spojrzenia rosną krzywe,
Z duszy zdejmowane są już bandaże.

Nadal jednak rzeczywistość ta sama,
Oczekiwanie na przelew miedziany,
Zamknięta dla starszych jest brama,
Świat boleśnie w księdze zapisywany.

W głowie myśli mają produkcję,
Życie, pieniądze, miłość, zdrowie;
Z marzeń i chwil ma swą konstrukcję,
Co jest najważniejsze? Kto powie?


WYPRAWA NA LOTNISKO 2019-07-12

Wybrała się podróżniczka
Na lotnisko pod miastem,
Falą poszła jej spódniczka,
Poczęstowała się chwili ciastem.

Podróżni lecieli i powracali,
Miasto je wita jak ojciec i matka,
Obcokrajowcy posąg zastali
Z brązu odlany, złość i zapadka.

Wybrała się podróżniczka
Na lotnisko wielkie jak świat,
Sprytna z niej jest zawodniczka,
Czeka na lot metalowy ptak.


O SPOTKANIACH 2019-07-11

Zastukał w korę płaszcza
Dzięcioł starszej pani,
Usiadła pasażerka zwłaszcza,
Obie były jak na bani.

W znajomościach pierwiastki
Częstych wizyt w sklepie,
Znajome twarze jak gwiazdki,
Ona wciąż biedę swą klepie.

Spotkania po raz drugi
Na trzeźwe parametry życia,
W tle z chwil rosną smugi,
Kolejny dzień, jego odkrycia.


PRZESZŁOŚĆ DZIKA 2019-07-11

Przeszłość drapieżnie całuje,
Zwierzę dzikie z tej przeszłości,
Lecz dziś pocałunek nie smakuje,
Kręta droga - labirynt doskonałości.

Tylko słowem odpowiedziane,
To także machnięcie ręki,
Dwa serca nie są już związane,
Cześć, pa i jak zawsze dzięki.

Przeszłość pozostaje w tyle,
Ziewanie jak wielka produkcja,
Jak liść wirujący ziarno w pyle,
Prawdziwa losu to konstrukcja.


TYDZIEŃ ZNAJOMOŚCI 2019-07-10

Tydzień znajomości opisowej,
Na początku wiewiórki z kitami,
Blisko tęczy bardzo kolorowej,
Lecz naznaczenie kreskami...

Kreski to rzeczywistości mdłej,
One dają szkic domu w polu,
Wciąż tkwienie w sytuacji złej,
A zaczęło się już w przedszkolu...

Tydzień znajomości opisowej,
Nadzieja była na kawę i sok,
Lecz dotknięto struny brązowej
I cofnął się odważny krok...

Przeszłość wiąże węzły lękowe,
Można by ruszyć, lecz obawa,
Iż bańki prysną, rany gotowe,
Nie chce być znów jak zabawa...

Tydzień znajomości opisowej,
Było pięknie i aż tak złociście,
Nie ma serca i duszy gotowej,
Nowa droga, zbyt przejrzyście...

Powrót do rzeczywistości się stał,
Trzeba twardo po ziemi stąpać,
Deszcz pada, a wiatr będzie wiał,
Nie można prawdy przeciągać...

Tydzień znajomości opisowej,
Rusza dziewczyna w swoją stronę,
Nie ma wiewiórki już płowej,
Zdjęła z głowy uśmiechu koronę...

To już tylko znajomość opisowa,
Wspomnienie jak zdjęcie w albumie,
Za rok księżna będzie jak królowa,
Odnajdzie połowę swą w tłumie...


DZIEŃ PO BALU 2019-07-10

Dzień po balu posągi stanęły
Jak wryte marmury w podłoże,
Chórem na znak ziewnęły
I otworzyło się balów morze...

Bal deszczowy i wietrzny bal,
Wysoka szpilka - but giganta,
Słońce zaświeciło w swoją dal,
Kropla z kroplą grała w palanta.

Dzień po balu posągi stanęły
Jak wryte marmury w podłoże,
Lasy zaśpiewały i się powzięły
W gałęzie jak w objęcia czułe.

Bal złocisty i szarości bal,
Rdzawi ludzie w centrum samym,
Po calu mierzony był cal,
Człek w chwilę dobrą był ubrany.


KONIEC BALU PIĘKNA 2019-07-10

Poranek jak kropka nad i,
Zakończony to bal piękna,
Zdjęcie w albumie lśni,
Ścieżka dalsza, pokrętna.

Rzęsy jak wachlarze i brwi
Ciemne jak hebanowe płótno,
Melodia budzika nie brzmi,
Nie trzeba iść, trochę smutno.

Poranek jak kropka nad i,
Zakończony to bal piękna,
Wspomnienie w głowie grzmi
Jak burza duża i namiętna.


FALE CZYSTOŚCI 2019-07-07

Porządne fale czystości,
Słowa zajaśniały jak słońce,
Wiewiórki miały wiele radości,
Z krzesła dojrzały dnia końce.

Kilka dni mają znajomości,
A tak jakby życie całe się znały,
Czy to droga do nowej miłości?
Liście z wiatrem zawtórowały.

Porządne fale czystości,
Otwarte bramy do ogrodu,
Mało we mgle przejrzystości,
Kiełkuje ziarno od spodu.


MAMIENIE JEJ SERCA 2019-07-07

Wczoraj mamiłeś obietnicą
Ciszy, a dookoła pełno lawy,
Stała ci się znów dziewicą
I statkiem płynęła do zabawy,
Lecz zgasła noc chmurami,
Długa była, niekończąca się,
Radość znów między wami,
Lecz raczej nie zobaczy cię.

Wizje malowane pędzlem
Czasu i odległości, oddech,
Połaskotała cię miło frędzlem,
Lecz potem cisza, śmiech;
Pisała do ciebie wiadomości
Rozpromieniona chwilą nocy,
Lecz za dnia inne są radości;
Otworzyła na nowo swoje oczy.

Wczoraj mamiłeś obietnicą
Bytności, lecz dzwony nie biją,
Stała ci się na chwilę kotwicą,
A potem dalej płyniesz, piją
Z dzbanów dzioby milczenia
I składają modły, czekają,
Nie nadchodzisz, zaciemnienia;
Serca oddzielone pozostają.


ZATRZYMYWANIE 2019-07-07

Zaraz, jeszcze chwilka -
Zatrzymywanie rakiety,
Skowyt mocny wilka,
Lecz to nie dla kobiety.

Jakieś granice i bramy,
Wciąż to samo mówione,
Niechęci widnieją plamy,
Twarze są już wyłączone.

Zaraz, jeszcze chwilka -
Zatrzymywanie gwiazdy,
W duszy kłuje szpilka,
Nie czas na takie jazdy.


W WOALCE NOCY 2019-07-07

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce nocnych serca bić,
Jak dzban czuje się rozbita,
Wody życia chce się jej pić...

Obudził w niej nadzieję,
Że jednak kocha i pragnie,
Przegonił na chwilę zawieję,
Lecz deszcz losu smagnie...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce podniebnych lotów,
Strzałą amora lekko przebita,
Chce odejść z armii robotów...

Obudził znów w niej wiarę,
Że jednak kocha i będzie,
Lecz życie rodzi poczwarę,
Pustka dookoła wszędzie...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce pytań i odpowiedzi,
Kwiat raz umiera, raz rozkwita,
Lecz kochanek w oddali siedzi...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce prawdy i kłamstwa,
Od oparów rozmowy spita,
Jak najdalej od zła i chamstwa...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce rzeczywistości,
Lecz zegar sekundami tyka,
Bez spotkania wciąż i miłości...


GRZECH BEZ GRZECHU 2019-07-07

Zgrzeszyli bez grzechu,
Nocą migotały nutę gwiazdy,
Na spokojnie, bez pośpiechu,
Ze szczerością, bez jazdy...

Zgrzeszyli bez grzechu,
On płonął jak pochodnia,
Ona gorąca jak lawa była,
Po trzeciej spać się położyła...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Rzeka słów płynęła wartko,
Wspomnienia w orzechu,
Spotkać może jest się warto...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Wyznania jak życia prawidła,
Wielkie donice wśród mchu,
Był dżem, były i powidła...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Przystojniak przywrócony,
Spokojnie, bez pośpiechu,
Lecz los dalej niewzruszony...


WCZORAJ DO PORANKA 2019-07-06

Przeminęło do poranka z turbulencją,
Niesmak wczorajszego zachowania,
Zbyt straszną znów ukazał się frekwencją,
Lepiej niech więcej już nie wydzwania.

Po co rysować szkice nieszczęścia?
Korytarze zbyt ciasne i zbyt kręte,
To węże egoizmu wchodzą do pojęcia,
Minione dni zostały nagle przeklęte.

Przeminęło do poranka z niebytem,
Niesmak po wczoraj jeszcze w duszy,
Nie pokazał się uczciwym sprytem,
Spadła śliwka z matki swej gruszy.

Po co rysować szkice niedopasowania?
Tęskniła, lecz lepiej bez telepatii już,
On chce tylko fizycznego kochania,
Przyszłość ich skończyła wśród wzgórz.


SZEPTY 2019-07-06

Jakieś szepty do ucha ze ścian,
Płyną rzeki emocji wzburzonych,
Na przystanku zrodził się plan,
Myśl na skrzydłach serc odrodzonych.

Życzenia spłynęły od byłego kota,
Zdziwienie to lekkie niczym piórko,
Dziwna, lecz miła z tej strony robota,
Wiele pamięta z hebanu to biurko.

Gwiazdy też szepczą nutą z poezji,
Tkają wizerunek kryształków chwili,
W dłoń zebrana myśl dla finezji,
Serce jak małe dziecko tutaj kwili.

Zgrzeszyli lub nie właśnie wtedy,
Dziś prawdy w lustrze mają odbicia,
Nie chciano wpaść w środek biedy,
Spojrzeli na siebie, czasu odkrycia.

Nie dodzwonił się kochanek blady,
Szlag go trafia, ale ma się zmuszać?
Serce ma znamiona, serce ma ślady,
Czas do krainy snów już wyruszać.

Jakieś szepty do ucha ze ścian,
Wzburzone morza, wzburzone oceany,
W głowie jeden jest tylko plan,
Niech będzie człowiek już kochany.


JEGO MASZT I JEJ STALOWE MAJTKI 2019-07-06

Stawia swój maszt na baczność,
Chce numerków dużo z ukrycia,
Stwierdza swoją chcicę i dziwaczność,
A ona ma stal nie do przebicia...

Ten kochanek z lat dawnych,
Dzwoni telefonem po nocy,
Nie ma już serc wytrawnych,
On zalicza fantazję po północy...

Stawia swój kołek na wampiry,
Chce warkocza z dwóch ciał,
Lecz bez szacunku jego są wiry -
Nie da się mu, nie będzie jej miał...


CUKIERKI 2019-07-06

Słodkie jak cukierek wiadomości,
Nie widzieli się na żywo jeszcze,
Życzliwość w całej swej okazałości,
Nadzieja ma swoje tutaj dreszcze.

Rozmowy ważne i nieważne są,
Płyną rzeki złotą wodą, uśmiech,
Lecz z ostrożnością idą swą,
By nie powstał znów szloch i grzech.

Słodkie jak cukierek wiadomości,
Być może spotkają się na kawie,
Nie chcą mącić brudem tej radości,
Miłość platoniczna to jest prawie.


Z ANIOŁA PO PRAWDZIWĄ TWARZ 2019-07-06

W myślach jest ci fantazją,
Lecz tylko tą erotyczną;
Podchodzi z mikrodermabrazją,
Byś był chwilą znów magiczną.

Z anioła cudownego szatanem
Wcielonym i podłym człekiem,
Innym byłeś zupełnie planem,
Lecz twarz prawdziwa z wiekiem.

W myślach jest ci kochanicą,
Tą najbardziej wyuzdaną;
Nie jest już tamtą dziewicą,
Lecz nadal chce być kochaną.

Z anioła wyśnionego przez lata
Diabłem srogim i czarnym;
Dziś od bólu puchnie ta data,
Okazałeś się partnerem marnym.


ŻYCZENIE IMIENINOWE 2019-07-05

Stało się, znów zapłakała deszczem,
Życzenie imieninowe posłała w górę,
Zatańczyła ze smutkiem i z dreszczem,
Przegoniła radością szarości chmurę.

Wypiła toast za zdrowie z rodzinką,
Lecz rodzinka nie jest na www i pl;
Częstowała wpierw kwaśną minką,
A potem wyszło słońce, dobry cel.

Dobre ciasto zjadła, kawę wypiła,
Pocałowała tatę z okazji ich święta,
Na jawie miły sen sobie przyśniła,
Sercem na zawsze dzień zapamięta.

Stało się, znów zapłakała deszczem,
Życzenie imieninowe posłała do nieba,
Osiem minut święta zostało jeszcze,
Życzenie: ciągłość niechaj będzie chleba.


CZY TY JESTEŚ CHORY NA GŁOWĘ? 2019-07-05

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz bardziej myśli takie.
Stanowię niby talerza połowę,
Lecz Twoje życzenia są byle jakie.

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz częściej sny takie.
Kaleczysz me serce złym słowem
I przepraszasz, że tak wyszło...

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz bardziej wizje takie.
Spotkań nie ma, szanse płowe,
Nie czuję się już przy tobie bezpieczna.

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz częściej spojrzenia takie.
Tulę do serca księżyc i sowę,
Rozsądniej iść oddzielnym szlakiem...


SŁABE IMIENINY 2019-07-05

Wraz z deszczem padają łzy,
Jedna za drugą, w serce uderzają,
Mordercze dzieci - takie sny,
Wiatry jesieni z drogi zawracają...

Zła margaryna z półki, nie odgadła,
Maczugą marudzenia przez kark,
Stała się deszczem, wnet zbladła,
Nie pozwalają płakać, idzie przez park.

Wraz z deszczem padają łzy,
Jedna za drugą, płyną, rwą brzegi,
Mordercze dzieci - takie sny,
Nieudane w imieniny przebiegi...

I szary stał się cały świat, smutny,
Tylko te słowa są jak przyjaciele,
Wiatr jak bicz smaga paskudny,
Składa modły w swoistym kościele.


IMIENINOWY BAL 2019-07-05

Imieninowe chmury na niebie tańczą,
Przebudzenia w tysiąc się zmieniły,
A on przebywa w oddali z szarańczą,
Oczy jak smutek, owoce nadziei zgniły.

Jeden promień, potem drugi się zjawił,
Rodzice złożyli życzenia szczere, mądre,
A ten, co w oddali, w złą opinię się wsławił,
Przegonić smutku wstrętną tę flądrę.

Imieninowe chmury na niebie tańczą,
Ich pląsy jak rejs statku na oceanie,
A on sam jest księciem z pomarańczą,
Życzeń inne jest w momencie składanie.


PROSTOKĄTY PRZED PÓŁNOCĄ 2019-07-03

Prostokąty przed północą,
Wymiana słów w smsach,
Sny popłyną swoją nocą
Jak rzeką, chłód w kłosach.

Afryka się skończyła,
Wieją jesienne wiatry,
Czasem by się rozdwoiła
Jaźń, rok starszy i teatry.

Prostokąty przed północą,
Do szuflady schować maski,
Już wspomnienia turkoczą
Jak wozy przejazdem i blaski.

Zakończona strona w spisie,
Znów bieg się rozpocznie,
Cieniem kreślone linie w zarysie
Pejzażu, serce niech odpocznie.


SPÓŹNIENIE KWADRANSOWE 2019-07-03

Spóźnienie do kwadransów trzech,
Lista w obieg ruszyła, okrężny ruch,
Już wołają na łóżko, pandy grzech,
Armia kobiet jak plaga miejska much.

Prawie maczugą została zdzielona,
Puchnie głowa, ręce drżące jak liście,
Uczulenie na tusze, nagle wyzwolona,
Wzięto ją pod obserwację przejrzyście.

Już było tworzone, pandy i nietoperze,
Jedna księżniczka z różem mocnym,
Jeden kęs, jeden łyk, mówiła pacierze,
Zakręciła się, południe czasem owocnym.

Spóźnienie do kwadransów trzech,
Nic się nie stało, rzekła prowadząca,
Już zakończone, rośnie ulgi mech,
Przygoda z kosmetyką się kończąca.


NIEUDANE TANGO 2019-07-03

Zaczęło się tęsknienie,
Milczysz w oddali sobie,
Za tobą zawsze łzawienie,
Nie zapomniałam o tobie...

Miałeś być miłością jedyną,
Lecz jestem zbyt biedna,
Miałam być twoją dziewczyną,
Lecz kraina zbyt odległa...

Zaczęło się tęsknienie,
Milczysz w oddali doskonale,
Tuliłeś cudownie ramieniem,
Lecz dawno skończyły się bale...

Miałeś być miłością na zawsze,
Lecz mówiłeś słowa nieprawdziwe,
Miały ze sobą wisieć płaszcze,
Lecz wyznania twoje były krzywe...

Zaczęło się tęsknienie,
Ubolewam nad tą historią naszą,
Do dziś smutne westchnienie,
Upływają lata, ognisko nam gaszą...

Miałeś być miłością już do końca,
Lecz bez kochania się nie dało,
Miałeś dostarczać promieni słońca,
Tango to nam się właśnie nie udało...


NAJTRUDNIEJSZE 2019-07-02

Przebudzenia takie trudne,
Rząd kamiennych głazów,
Zabiegi straszne, też żmudne,
Łatwiejsze życie płazów...

Otrząsnąć piórka by się chciało,
Malują obrazy na nocy podobieństwo,
Chciało by się, aby nie bolało,
Lecz coraz większe to męczeństwo.

Przebudzenia takie trudne,
Miłe słowa w wiadomościach słane.
Lecz minuty płyną paskudne,
Żeby tylko zdrowie było zachowane.


CHCIAŁA KROMKĘ CHLEBA ZJEŚĆ 2019-07-02

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz parzą jej skórę i duszę,
Paraliż nóg, strach jest przejść,
Zakończyć chce już tę katuszę.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zasysają jej policzki,
Paraliż myśli, aż można zejść,
Trzęsą się i drżą jej paliczki.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zalewają ją w formę,
Paraliż życia, jak posąg z wosku,
Przerażenia przechodzi reformę.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zamieniają ją nietoperza,
Paraliż rąk, aż można zejść,
Kreska kosmetyczna zmierza.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zesztywniała ze strachu,
Paraliż ciała, trudno tak przejść,
Uciekać chce spod tego dachu.


ŚWIECOWANIE USZU 2019-07-02

Świeca płonie we wnętrzu ucha,
Spala myśli, przerażenie w tle,
Potrzeba tutaj wielkiego zucha,
By wykonać zadanie w tej mgle.

Oczy z orbit swych wychodzą,
Serce jak osika, rozum przeczy,
Lampki się zapalają, mgły schodzą,
Nie znało się takowych rzeczy.

Świeca płonie we wnętrzu ucha,
Wielki kamień na duszy zalega,
Umarła biedronka, padła mucha;
Teraz już się wie, na czym to polega.


RÓŻNORODNOŚĆ LUDZKA 2019-07-01

Jednym podoba się zielony,
Innym torebki niczym sportowe,
Drugim dziad kłania się pochylony,
Trzecim ukazują się tęcze kolorowe...

Dla jednych las pełen grzybów,
Dla innych fale morza jak jęzory,
Piątym melodie grają trybów,
Dla siódmych niestraszne potwory...

Jedni kochają, drudzy nienawidzą,
Sąsiad do sąsiada zagląda,
Jedni życzliwi, inni tylko szydzą,
Różnorodność ludzi tak wygląda...

Jedni szczęśliwi, drudzy płaczą,
To świderki lepsze albo kulkowe,
Jedni doznają strat, inni się bogacą,
Życie ludzi - kolorowe i matowe...


CZAS WSKAŻE DROGI... 2019-07-01

Zmienił dla niej pióropusz swój,
Aktywuje swoją władzę do słów,
Chciała skreśleń dokonać, zwój,
Powstrzymał ją księżyca nów...

Być może to droga do snów...
Odpowiedziała cierpliwością,
Kwiatów nadziei rasowy chów,
Odpowiedziała zrozumieniem...

Lecz dłuższy ciąg niezmienny,
Niczym koledzy w znajomości,
Rytuał przyniesie codzienny,
Ale to zawsze trochę radości...

Co się urodzi, a co zniknie -
Czas ukaże właściwe drogi,
A teraz miasto powoli cichnie,
W dal prowadzą losu nogi...


KRZYCZĄ USTA 2019-07-01

Krzyczą usta, są jak bonsai,
To pioruny odbite od ściany,
Za rogiem szatan się czai
I warczy jak pies przywiązany...

Trzęsą się podłoża, osik rząd,
Popłynęły łzy jak deszczowe,
Mała łódeczka, rejs pod prąd,
A serca smutne, a serca płowe.

Krzyczą usta, są jak liana,
To błyskawice rzucane w dół,
Szata diabelska przyodziana,
Jęk nożyc, pięść rzucona w stół...


PAZNOKCIE DO POPRAWY 2019-07-01

Senność w powiekach,
Dla testów paznokcie,
Szpic przy zasiekach,
Z duszy zdarte łokcie.

Rzęsy jak wachlarze,
Kolor pokrywa kolor,
Potrzebne są bandaże,
Słaby chwili to walor.

Konieczność przybycia,
Piątek skasowany,
Grzybicze są tu odkrycia,
Moment sfrustrowany.

Senność w powiekach,
Paznokcie do poprawy,
Wieczność w chwili wiekach,
Tydzień i koniec zabawy.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]