kwasna | e-blogi.pl
PRZEDZIWNA 2019-07-31

Słowa jak spowiedź dla przestępcy,
Recydywistka z niej niepoprawna,
Do wodopoju idą tylko ludzie męscy,
A ona jak kaleka, decyzją niesprawna.

Teraz musi żyć se swoim wyborem,
Sama sobie robi krzywdę za krzywdą,
Nie jest aniołem, wręcz potworem,
Sama jest życiem, chwilą przedziwną.

Słowa jak rozgrzeszenie i pokuta,
Recydywistka z niej niesamowita,
Znów jest jakby z gardła wypluta,
Cała głupotą mgły mocno spowita.

Teraz musi dalej nieść swój krzyż,
Nikt jej nie pomoże, nie prosi,
Ale nawet dla niej śpiewał dorosły czyż,
Teraz winę do lamusa już przenosi.


WINNA SKRĘTU 2019-07-31

Jej wina, jej tym razem,
Skręciła w aleję lawendy,
Fałszywym jest wyrazem,
Ślad rezygnacji z legendy.

Jej wina, jej tym razem,
Skręciła w aleję topoli,
Krzywym jest tu obrazem,
A ojca Polska cała boli.

Jej wina, jej tym razem,
Skręciła w aleję ławek,
Z kroplą uzyskuje skazę,
Rusza do swoich zabawek.

Jej wina, jej tym razem,
Skręciła w aleję wodospadów,
Jest błotnistym wymazem,
Bicze jak noże z prawd opadów.

Jej wina, jej tym razem,
Skręciła w aleję zieloną,
Złym ona drogowskazem,
Znów jest istotą pochyloną.


MARZENIA A CODZIENNOŚĆ 2019-07-30

Marzenia o spacerach nad morzem,
A rytmy zakochane w klimacie statków,
Lecz jeszcze zbyt wcześnie o porze,
Powrót do przyziemnych tu kwiatków.

Sms za smsem, słowo za słowem,
Dawny ukochany całuje na odległość,
Lecz w sercu aleje długie i płowe,
Losu to karty, istnienia mają uległość.

Marzenia o spacerach do kina,
Film może być ciekawy lub nie,
Na razie wzdycha sobie dziewczyna
I myśli, że w końcu będzie nieźle.


WSZYSTKO SIĘ OKAŻE 2019-07-30

Jutro wszystko się okaże,
Spotkanie na rozmowie,
Być może drogowskaz wskaże
I będzie już po słowie.

Jutro wszystko się okaże,
Czy będą poświęcenia,
Czy przeszłość się wymaże,
Berlin czeka do zwiedzenia.

Jutro wszystko się okaże,
Spotkanie na rozmowie,
Być może to tylko draże
I będzie nicość w słowie.


ZMIANA KIERUNKU 2019-07-30

Zamiast rosnąć w ogrodzie jak kwiat
Pofrunęła lotem ptaka w inną stronę,
Spalał się jak pochodnia cały świat,
A ona pośrodku pola złapała wronę.

Obie szukały numeru jedynkowego,
Zaszły daleko, aż pod piętnastkę,
Już były blisko zrezygnowania wielkiego,
Na koniec znalazły szukaną gwiazdkę.

Zamiast rosnąć w ogrodzie jak drzewo
Wybrała się w inny wnet kierunek,
Spojrzała w prawo, spojrzała też w lewo
I wypiła z wroną słoneczny trunek.


TE SAME WESTCHNIENIA 2019-07-30

Wciąż te same westchnienia,
Przeszłość znów zawołała,
Wciąż brak jego ramienia,
Już nie raz bardzo się dołowała.

Zapytania jej składają panowie,
Czy są jedyni, czy nie są jedyni,
A dziewczyna drapie się po głowie,
Który na dłużej będzie w życiu?

Wciąż te same westchnienia,
Przeszłość stwierdza o ważności,
Lecz już ona nie dotknie ramienia,
Wszystko rozchodzi się po kości.


DESZCZOWY DZIEŃ I SENNOŚĆ 2019-07-30

W deszczowy dzień wzleciały
Niczym astronautki do gwiazd,
Opóźnione w czasie zawirowały
Niczym liście na wietrze, zjazd.

Upalne ramiona oplątały je
Swoją niemocą w senności,
Chłodne ramiona jak te swe
Odkryte na rzeczywistość.

W deszczowy dzień przywitały
Siebie nawzajem dwie znajome,
Trochę się jakoś nie dogadały
W godzinę turbulencji, znikome.

Krowę i świnię zjadły ze smakiem
W drożdżach ukryte jak tajemnica,
Jedna drugą swatała z chłopakiem,
A na patelni miasta wielka jajecznica.


ZNÓW NOC JĄ ZASTAŁA 2019-07-29

Noc znów ją zastała przy biurku,
Pisze słowa, a słowa jak rzeki,
Tkwi w kamieniu, woli w piórku,
Zegar tyka, jak z ołowiu powieki.

Obrazy dnia zamknięte pod powieką,
Sny jak w kalejdoskopie zmienne,
Szkice i scenariusze z wielką teką,
Nadchodzą godziny już takie senne.

Noc znów ją zastała przy biurku,
Niczym pająk tka pajęczynę swą,
Smak w ustach fasolowego żurku,
Życie zmęczyło ją swoista grą.


DO PARY? 2019-07-29

Pisze do niej ładne słowa,
Piękne jak kwiaty w wazonie,
Aż cieszy się jej serca połowa,
Lecz to gra brzmi na puzonie.

Promienieją jak słoneczka,
Dwie osoby do siebie piszą,
Spoglądają z okieneczka
I jak korony drzew się kołyszą.

Pisze do niej ładne słowa,
Poważne podobno ma zamiary,
Lecz ołowiana jest jej głowa,
To będzie już chłopak do pary?


WYKRZYCZEĆ NIEMOC 2019-07-29

Wykrzyczeć tę niemoc do gwiazd,
Zamknąć bramy dla zła i nicości,
Kolejny wiraż, kolejny ostry zjazd,
Wciąż zamotana w gęstej mgle...

Wykrzyczeć to nie bycie studentem,
Ani obywatelem Ukrainy;
Praca na umowę byłaby prezentem,
Beznadzieja jest u dziewczyny...

Wykrzyczeć to nie bycie cwaniakiem,
Ani osobą z orzeczeniem;
Ratowanie się dla ubogich koniakiem,
Walka trwa nieustannie z wiatrakami...

Wykrzyczeć ten ciężar nad ciężary,
Odetchnąć wreszcie, podnieść głowę,
Bo choć branie życia za jego bary,
To w smole ma więcej niż duszy połowę.

Wykrzyczeć cały ból świata i morderstwa,
Pstryknąć palcami, zaczarować czas,
Lecz wciąż z dala od wielkiego harcerstwa,
Jedynie snem szepczących liści koi las.


RODZINKA.PL 2019-07-29

Lód smaczny w towarzystwie,
Córka z rodzicami jedli deser,
Zjawił się syn wnet przejrzyście,
A bywał nieraz jak słoni treser.

Otwarta dla gościa brama,
Przywitał tata i też siostra,
Przywitała też syna mama,
Chwila wzniosła, lecz prosta.

Brat siostrze wdzięczny jest,
Nic nie mówił, nie potrzeba,
Zdała dla ciotki wielki test,
Lecz smutna taka, bo bez chleba.

Lód smaczny w towarzystwie,
Kawa też wypita symbolem,
Chiny nastały zamaszyście,
Brak krzesła skończyło swawolę.


ZAKOŃCZONE ANALIZY 2019-07-29

Zakończone analizy z załącznikami,
Ulga jak wielki brat nadeszła,
Uśmiech słońca między chmurami;
Nadzieja jak gwiazda wzeszła
Właśnie nocą, gdy smsów wymiana;
Wyliczono smutek przez kamienie,
Do fundacji weszła ona jak zmiana,
Z serca wciąż bólu są plamienia.

I tylko dłonie zaplata do modlitwy,
Wiele uczyniła błędów, upadków sto,
W oddali widać lecące dwie rybitwy,
Lecz butelki z życiem widać tu dno,
Aż mdli na samo wspomnienie cieni,
Nie tak miało być, lecz zabłądziła...
Na polach sadzonki głazów, kamieni,
Jeszcze za grzechy się nie spłaciła?

Zakończone analizy z zawartością,
Ulga jak piórko białe gołębia,
Człowiek chce żyć wreszcie z godnością,
Lecz stał się upadek jastrzębia,
Połamał skrzydła w swej młodości,
Teraz przyziemne bycie syreną;
Ewidentne zmazywanie śladów radości;
W suchą trawę istoty się tu zmienią.


LIST S.O.S. 2019-07-29

Wysłałam list do przeszłości,
Fotografii nie zamieściłam,
Dostanę odpowiedź dla przyszłości?
Nie chciałam, ale się zmusiłam.

Nie ma co już bujać w obłokach,
Deszcz miedziaków nie spadnie,
Wielki ból po serca dwóch bokach,
Lecz scenariusz nie pisze się ładnie.

Wysłałam list do przeszłości,
Rozpoznają mnie twarze znajome,
Mnóstwo w nich było zawziętości,
Szanse więc są bardzo znikome.

Wyjścia innego już tutaj nie ma,
Kończy przesypywanie się piasku,
Topnieją lodowce, płonie Ziemia,
Zwierzyna znalazła się w potrzasku.


POCZĄTAEK PLĄSÓW 2019-07-28

Żar z nieba jak lawa,
To zaczyna się zabawa,
Już kołowroty idą w tan,
Jaki na niedzielę plan?

Wypić kawę, wypić sok,
Zrobić kolejny krok,
A potem zakołysać się,
Uśmiechem powitać cię.

Jak puzzle poskładać myśli,
Może lepszy los się ziści,
Dobrać też odpowiednie słowa
I uspokoi się serce, głowa.

Żar z nieba jak lawa,
To zaczyna się zabawa,
Już pląsy człek czyni swe,
Drugiej kawy pić się chce.


ZNÓW PIJANA 2019-07-28

Znów pijana jak te statki na oceanie,
Ciało niczym Herkulesa, dwa muskuły,
Kolejna zawieszka ogłaszająca szukanie,
Plany pierwsze jak sweter się popruły.

Nowa lista do zrealizowania, kropli stado,
Zmokła w połowie jak to bywa ze szklanką,
Ta cisza w eterze wygląda nieco blado,
Jeszcze nie ustalone terminy z koleżanką.

I cała reszta w rulon zawinięta za dnia,
Ubrania nie mogące schnąć na słońcu,
Gdzieś w oddali rozpościerała się mgła,
Lecz blask jak diament już przy końcu.

Znów pijana jak te statki na oceanie,
Nadzieja karmiona każdym szelestem,
Pisanie smsów zamieni się w kochanie?
Dzień za dniem bywa jakby testem.


SYRENY POŁUDNIOWE 2019-07-27

Syreny dają koncert południowy,
A w powłoce mglistych snów szał,
Jeszcze człek do drogi nie gotowy,
Lecz już spoiwa tworzą się z ciał.

Filiżanka kawy jak napój pierwszy,
Sny płyną jeszcze strumieniem,
Przebudzenia w rzędzie wierszy,
Słońce grzeszy już promieniem.

Syreny dają koncert południowy,
Czas się budzić do życia w wegetacji,
Jeden sen czarny, drugi kolorowy,
A w sercu lęków tona do fiksacji.

Filiżanka kawy to już druga będzie,
Poukładać stos zdarzeń w kostkę,
Chciałoby się być tu i wszędzie,
Lecz najpierw zdrapać starą krostkę.


NIECH PUŚCI UŚCISK 2019-07-27

Niech puści uścisk muchomora,
Bo w koszu powinny być prawdziwki,
Wciąż jak dziecko, a tu już pora
Na dorosłość, rozsypane zszywki,
A za oknem stukanie się w czoło,
Tamta przygoda w biurze jedna,
Dziś trzeba się podnosić wkoło,
Przecież jeszcze nie umiera, biedna.

Niech puści uścisk żab i bocianów,
Bo doświadczenie nie nadejdzie
Ot tak, po prostu, bez zatrudnienia;
Coraz mniejsze krople z kranów
I wciąż testy, czy słońce wzejdzie,
Jego to jest zadanie bez wytchnienia.

Niech puści uścisk zjawa tej jaźni,
Bo pełne dzbany wyleją zawartość
I zasną na krawędzi istoty bez oczu;
Alejami samotnej idzie wyobraźni,
W tle liczy ilość dni, mają wartość,
Tylko zapach kału, zapach moczu
Przeszkadza w centrum w południe;
Otwieranie bram trwa tu żmudnie.


ZAWINIĄTKO 2019-07-27

Zawinięta w kożuchy z mleka,
A orzech taki twardy do zgryzienia,
Co za zakrętem ją tam czeka?
W archiwum piętrzą się wspomnienia.

Wraz z ćmą odbywa karne loty,
Ląduje na zasłonie z roślinności;
Kamienne woalki i dłoni sploty,
A na zakończenie trochę radości.

Zawinięta w kożuchy z mgieł,
A rzeczywistość jak orzech twardy,
Linia tradycyjna, losu ostry kieł,
Po obiedzie ślad to musztardy.

Wraz z motylem uczy się kolorytu,
Nadzieja nie umarła, lecz jest głaz,
Wyścig szczurów trwa, brak sprytu,
Puszczona zawsze na boso w las.


NOCNE OBSERWACJE 2019-07-27

Nocą obserwacje lotów złote,
Pierwsze iskierki, dwa wyznania,
Domniemań obrzucono błotem,
Myśl o powrocie do dawnego kochania.

A dawne kochanie w mieście na P,
Lecz w innym mieście, bez Warty,
Cały czas smutek, tęsknota, źle,
Czy los dał im coś, teraz wytarty.

Wieczne sprawdzanie o słuszności,
Jednak żadne nie dąży do spotkania,
Być może węzły sztuczne tej miłości,
Ten mecz już chyba nie do wygrania.

Nocą obserwacje lotów srebrne,
W słowach zawijane nadzieje na jutro,
Serce chwilami ma loty podniebne,
Ale przecież cisza założyła swe futro.


ZAOPIEKOWANY TATA 2019-07-27

Opieką jak kołdrą tato otulony,
Już czas na rehabilitację dłoni,
Sztuczny tłum, numer 8 poproszony,
Uśmiech taty jak owoce jabłoni.

I już dalej ruszamy w rejsy,
Słońce z ludzi robi prażynki,
Wspomnienie niczym pejsy,
Karta darmowa w pół godzinki.

I pytanie motoryzacyjne się wkradło,
Nie znano odpowiedzi na nie,
Tacie się jak ściana nieco zbladło,
Cicho sza, nie rzeknięto mamie.

Opieką jak kocem tato otulony,
Coraz bliżej do zdrowia,
Pewien etap leczenia zakończony,
Jeszcze trochę, jeszcze połowa.


PSZCZOŁA ZAMĘTU WINNA 2019-07-27

Pszczoła zamęt zrobiła mocny,
Baba Jaga oskarżyła niewinną,
Jak sędzia dała wyrok prawomocny,
Jedną ręką, jedną myślą zwinną.

A pszczoła nieświadoma afery,
Fruwała sobie jak wolna istota,
Naruszenie nietykalnej sfery,
Bezsensu góra, wielka głupota.

Pszczoła zamęt zrobiła poważny,
Baba Jaga wskazała paluchem,
Głos sprzeciwu z gardła odważny,
Dobre serce okryło się kożuchem.


KOLEJNOŚĆ 2019-07-27

Kolejne losowanie do szczęścia,
Lecz pasma niewidoczne kłosów,
Wciąż taka blada, bez pojęcia,
Staje na baczność rząd włosów.

Kolejne prawdziwości w chwili,
Bez przerw na zjednanie myśli,
Pisklę nadzieją zielone kwili,
Czy tym razem życie się ziści?

Kolejne ukłony do króla i królowej,
Zapisane w notesie słowa,
W oddali symptomy iskry nowej,
W emocjach cała jej głowa.

Kolejne sprawdziany w poziomie,
Cisza rozebrana na cząsteczki,
W duszy jak pochodnia sens płonie,
Sklejane porcelany są kawałeczki.


PAN ZAKRĘCONY 2019-07-25

Zdarzyło się dziwne coś,
Poszła kupić chleb i bułki,
Jej kosz, sernik włożył ktoś,
Rozejrzała się wzdłuż półki.

Dziwna sprawa, pusto wkoło,
Jedynie jakieś dzieci są,
Patrzą podejrzanie i wesoło,
Sprawcami żartu one są?

Pan podchodzi znienacka,
Czy to nie jest sernik pana?
Och, przepraszam, moja tacka,
A ja dziś taki jestem zakręcony.

Zdarzyło się dziwne coś,
Kupiła chleb, kupiła bułki,
Pan zakręcony, taki ktoś,
Uśmiechnęła się już do półki.


PANI ROZWIĄZŁA 2019-07-25

Pani rozwiązła nogi rozłożyła
Jak skrzydła do lotu, cała naga,
Przecież już dwa miesiące pościła;
Już tabun panów, panów plaga.

Pani rozwiązła cyckami macha
Jak pomponami pomponiara,
Jak się jej odwidzi, zmieni gacha,
A tamta, co taka z niej sztywniara?!

Pani rozwiązła wije się jak wąż
I mruczy jak kot dziki, gwizd w tle,
Jeden pan, pan drugi, żaden mąż,
A trzeci skrzywił się i rzekł: ble!


WYDRĄŻONA CHWILA 2019-07-25

Głęboka kroplą chwila wydrążona,
On taki wesoły, żyć mu się chce,
Ona jak starzec, życiem pochylona,
Razem nie zatańczą, nie są snem.

Miło się pisze wiadomości, miło,
Lecz życie jak nauczyciel brutalny,
Wciąż wędruje ona drogą zawiłą,
Start w swoje przeznaczenie fatalne.

Musi zmienić adres w notesie swym,
Numerem wycofać spod ostrzału,
Musi skończyć z przykładem złym
I zacząć się cieszyć chwilą pomału.

Głęboka kroplą chwila wydrążona,
On taki uprzejmy, wręcz szarmancki,
Ona jak na wyspie jest zagubiona,
W oddali taki miły on i elegancki.


KŁODY POD NOGAMI 2019-07-25

Odpaść jak tynk ze ściany,
Posypać się jej nakazano,
Kłoda pod nogi, nowe plany,
Chcieli złamać, nie złamano.

Być może dobrocią w tle
Zarysuje sukces złocisty,
Być może tańcem we mgle
Zakończy marsz mglisty.

Utonąć w łyżce wody kazano,
Wpaść do studni bez dna,
Lecz ona ma zdrowe kolano
I nie dała się, odchodzi pchła.

Być może koniec nie jeszcze,
Możliwe, iż to dopiero początek,
Przejdą trzęsienia i dreszcze,
Zatriumfuje dobro i porządek.


KAMIENIE A GODNOŚĆ 2019-07-25

Kamienie urosły w brzuchu jak chwasty,
Ciążą straszliwie, ciążą bardzo mocno,
Nowy tydzień, a starodawne to balasty,
Środa w pewnej części tylko jest owocną.

Długopis prawdy wyznaczył eksponaty,
Dokładnie i rzetelnie wszystko objęte,
Brak chleba i bezpieczeństwa - trudne tematy,
Stres nie chce pozostać za zakrętem.

Królowe życie idą na seks, biegną niemalże,
Gratulować im, czy nie gratulować?
Żebrak idzie, potyka się o srebrne małże,
Drinki będzie można z palemką smakować.

Kamienie urosły w brzuchu jak chwasty,
Ciążą niemiłosiernie, ciążą sromotnie,
Czas zrzucić te paskudne stresu balasty
I iść, i żyć nie za bogato, ale godnie.


SKOŃCZY SIĘ... 2019-07-24

W końcu zniknie matrix cały,
Uschną serc badyle,
W popiół obrócą się motyle,
Zwierzęta i ludzie...

W końcu zniknie ludzki świat,
Domy, fabryki, bramy,
Z łez zakwitnie jeden kwiat,
Nie będzie z oleju plamy...

W końcu zniknie nienawiść i szał,
Bogate ucichną bale,
Dobry nie będzie się już bał,
Że umrze, leżąc w złego kale...

W końcu zniknie ból i cierpienie,
Otworzą się bramy złociste,
Wejdzie ten, co ma sumienie;
Znikną wreszcie korytarze mgliste.


CZAS NA DETRONIZACJĘ 2019-07-24

Zdetronizowanie królowej w promocji,
Zabłysnęły gwiazdy słowem pocieszenia,
Nie dojechała wozem do centrum Szkocji,
Czy chce ona tulić się do blond ramienia?

Kapusta z grochem gotuje się w kotle,
Strzelają do niej spojrzeniem jak pociskami,
Byłoby lepiej, gdyby umiała latać na miotle,
A tak snuje się jak cień między wersami.

Zwiedzanie odbyło się zgodnie z planem,
Folwark Edwardowo, prywatna posesja;
Zapoznała się z czasu i jego skanem,
Kryształy natury znalazła, potem recesja.

Kręta ścieżka jak wstążki pląsy kolorowe,
Doszła do mety, ujęła w dłonie wspomnienie,
Napisała życiorysy dobre, całkiem nowe,
Teraz spowiada się, oczyszcza swe sumienie.

Zdetronizowanie królowej w materii ceny,
Zabłysnęły gwiazdy słowem wsparcia,
Dotarcie sprzedawcy do piątej już sceny,
Czas na zmianę, tyle łez do wytarcia...


UPADKI MITYCZNE 2019-07-24

Skrzydła anioła roztrzaskane,
Padły nieprzyjaźni trupy...
Zwierciadło siłą serca poskładane,
Kłamstwo i złośliwość - dwa słupy...

Pogruchotane kości złym słowem,
Wielka to zawiść emanowała...
Wdeptana w ziemię, krótsza o głowę,
Jak czynny wulkan poczerwieniała.

Skrzydła anioła roztrzaskane,
Powstały mury z gruzów...
Dzbany ze szkła łzą ponapełniane,
Koniec nabijania guzów...


JUŻ OK 2019-07-23

Już lekka jak piórko,
Nadzieja skrzydeł dostała,
Hebanowe tylko biurko,
Jak liść jesienny zawirowała.

Już lody stopniały zimne,
Znów chęć do życia jest,
Odeszły bóle nagminne,
Przeszła przez kolejny test.

Już chmury z nieba ustąpiły,
Nadzieja wzleciała jak ptak,
Serca smutne się rozweseliły,
Właściwy prowadzi ją szlak.


TAKI MÓL KSIĄŻKOWY 2019-07-23

Mole czytają książki,
Wchłaniają je w kęsie,
Ten traci pieniążki,
Potem staje na rzęsie.

Mole czytają książki,
Wchłaniają je od razu,
Ten sprzedaje wstążki,
By kupić trochę obrazu.

Mole czytają książki,
Wchłaniają tekst jak gąbka,
Ten odsprzedaje cążki,
By w hejnale była trąbka.

Mole czytają książki,
Wchłaniają je prędko,
Ten nałogu ma zalążki,
Łowi książki wędką.


WYBIERAJĄC SIĘ NA MIASTO 2019-07-23

Wybierając się na miasto
Można spotkać pewne osoby,
One lubią drożdżowe ciasto
I kalają jak wrony na groby.

Wybierając się na miasto
Można odbyć ciekawą rozmowę,
Temat - drożdżowe ciasto
I mieć ożywioną swoją głowę.

Wybierając się na miasto
Można dowiedzieć się wiele,
Na przykład, że światło zgasło
Albo co ludzie robią w niedziele.

Wybierając się na miasto
Można poznać babci wnuki,
Zaprosić ich nawet na ciasto
I przytaknąć, potęga nauki.

Wybierając się na miasto
Można pomachać ręką sobie,
Stać się we wniosku piastą
I wspomnieniem być w ozdobie.


KOLEŻKA I ONA 2019-07-23

Koleżka z niego aksamitny,
Miłe słowo, miły gest i już,
Zdrowy jak ten jogurt pitny,
Czy lubi dawać bukiety róż?

Koleżka z niego błękitny,
Szczere ma swe spojrzenie,
Jak lis przebiegły i sprytny,
Czasem przegoni złe cienie.

Koleżka z niego niepoznany,
Czasem dobry, czasem jak wilk,
Wczoraj trzeźwy, dziś pijany -
Otworzył karton z napisem: milk.

Koleżka z niego niematerialny,
Zawsze duchem i też myślą,
Blondyn z niego taki naturalny,
Z ciastem do sprzedaży wyślą.

Koleżka z niego wielkomiejski,
Słabość ma hebanową w duszy,
Dzierży w dłoni kij czarodziejski,
Woli smak jabłka czy też gruszy?

Koleżka z niego wesołkowaty,
Niby jest, lecz go nie ma w sumie,
A ona wciąż ma gorsze swe daty,
Zgubili się w milionowym tłumie.

Koleżka z niego milusiński,
Jak ten miś z dzieciństwa w sklepie,
Słodki jak lizak, on Jagodziński,
A ona gorzka biedę wciąż klepie.


PIASKOWE ZOO NAD MALTĄ 2019-07-23

Na małej plaży przy Malcie
Rosną piaskowe zwierzęta,
Babci uśmiech przy starcie,
A aparat chwilę te zapamięta.

Sowa jak drapieżny ptak,
Rodzina pingwinów i koali,
Chrabąszcz, żółw byle jak
I delfiny płynące na fali.

Na małej plaży przy Malcie
Rosną piaskowe figury,
Dziadka uśmiech przy aucie,
Nad Maltę ruszaj, nie w góry.


WYBROCZYNY 2019-07-23

Wybroczyny z malunków na ścianie,
Przejrzał na oczy niebieskie w ciszy,
Zerwał kwiat z klombu na zawołanie,
Lecz zapomniał o istnieniu myszy.

I myszy go dopadły jak króla Popiela,
Zawyły syreny jak wilki, występ gruby,
Smutków łza błazna w oddali rozwesela,
Przytaknięcia na słowa, mocne śruby.

Wybroczyny z malunków na ścianie,
Chór gardeł podchwycił taniec dymu
I już tylko niczym koguta tu pianie,
Wielką miłością jest miłość do rymu.

I zamieniony w popiół, rozsypany,
To jednak jest podróż zbyt krótka,
Po reinkarnacji wierzy w jej plany,
Lecz to raczej  błyszcząca kłódka.


WYRWANA ŁZA 2019-07-23

Wyrwano znów łzę z deszczu,
Napisano w życiorysie zdanie,
Wysłano jak list przy dreszczu,
Czy cokolwiek wydarzy się?

Zakiełkowała roślina z ziarna,
Paniczyk - klasa to pierwsza,
Pomoc w słowach, lecz marna,
Smutek w wersie tego wiersza.

Wyrwano znów łzę z deszczu,
Zapisano numer do czystości,
Westchnienie przy dreszczu,
Czy cokolwiek wydarzy się?


OGRODOWA PRZYGODA 2019-07-22

W ogrodzie miała swą przygodę,
Podpalenie domu przez dziewięciolatka,
Spojrzeniem zwieńczyła pogodę,
A błękit wylał się, otwarta jest klatka.

I nowe znajomości na schodkach,
Prawie jak zakochane to gołąbki,
W stolarskich mienił się gablotkach,
Wyszczerzyli w uśmiechu ząbki.

W ogrodzie miała swą przygodę,
Matki akceptacja na narzeczonego,
Pomyślunkiem zerwała jagodę,
A wszystko w czasie na bujanego.


MALUNEK ZZA OKNA 2019-07-22

Za oknem maluje się noc,
Cała jak hebanowa chwila,
W księżycu przesyła moc,
I budzi szarego motyla.

Serca wyzwolone tętnią,
To galop myśli jak koni,
Wyłapują jedną chętną,
Wróżby z linii na dłoni.

Za oknem maluje się dzień,
Cały jak wapienny mur,
Wiatrem odsłania z liści pień
I śpiewa skowronków chór.


PIERWSZY MARZYCIEL 2019-07-22

Pierwsza miłość miała być jedyną,
Z oddali czasem wyrasta jak kwiat,
Polny to kwiat, głos dany muślinom,
Lecz czymś musi żywić się ich świat.

Buziak przesłany w butelce ze szkła,
Ognisko nadziei całkiem nie wygasło,
Wbite ciernie w bok, panuje tu mgła,
Lecz światło gwiazd jeszcze nie zgasło.

Pierwsza miłość miała być jedyną,
Chłopak niezdecydowany, odległość,
Chciałaby być mu właściwą dziewczyną,
Lecz on woli, jak tylko ma jej uległość.

Rzekł, że ogląda często jej fotografie
I myśli non stop, jest myślicielem,
Figurka siedmiu lat stanie na szafie,
A on wciąż jej pierwszym marzycielem.


W ZESZYCIE NOTATKA 2019-07-22

W zeszycie działalność gospodarcza,
Słowo po słowie, kropka po przecinku,
Strategia marketingowa jak tarcza,
Produkt z ziarna niebieskiego kminku.

Najpierw streszczenie, dane firmy,
Krok za krokiem, produkt i cena,
Żadnej wzmianki o istnieniu Birmy,
Obszerna wiedzy tutaj jest scena.

W zeszycie działalność gospodarcza,
Zdanie po zdaniu, punkt po myślniku,
Analiza Swot i załączniki - to wystarcza,
Produkt na zyski jest w przeliczniku.


PISZĄ SOBIE SMSY 2019-07-22

Piszą sobie smsy jak listy,
Żartują, powaga w rozmowach,
W oddali życie wydaje świsty,
Nadzieja żyje w ich głowach.

Być może to pieśń jest nowa,
Coś się zaczyna znów dziać,
Być może droga jak kolorowa,
Żeby tylko nie musieć wiać.

Piszą sobie smsy jak listy,
Flirtują, plany na życie snują,
W oddali obraz przejrzysty,
Czy oni się w sobie zakochują?


ABSTRAKCJA ŚCIAN 2019-07-22

Kamienie rosną w ścianach,
Abstrakcja życia jak malina,
Mnoga liczba jest w planach,
Zestresowała się dziewczyna.

Dawne, obecne i też przyszłe
Momenty zamieniane na żeton,
Oranżady tego lata są pyszne
I kruszy się powoli serca beton.

Kryształy rosną w ścianach,
Abstrakcja życia jak jeżyna,
Nadzieja żyje w losu planach,
Uśmiechnęła się dziewczyna.


NADZIEJA MIMO WSZYSTKO 2019-07-22

Upiorność w nicości skryta,
Przejrzane portale na wylot,
Jaskinia pracy nie odkryta,
Lecz nadzieja na dobry lot.

W supeł związał się żołądek,
Życie mocno uciera jej nos,
Lecz wiara, że nastanie porządek,
Że dobre karty odsłoni los.

Porowatość w chwili skryta,
Metody wyczerpane co do joty,
Góra pracy nadal nie zdobyta,
Lecz nadzieja ma wysokie noty.


MOŻNA ZAKWITAĆ 2019-07-21

Okiennice już otwarte,
A sen jeszcze jak żywy,
Blizny powoli zatarte,
Ktoś przytulił, wspaniale.

Rozpoczęły się bale,
Ulga do serca spłynęła,
Odeszły wszelkie żale,
Nad ranem ziewnęła.

Okiennice już otwarte,
Słońce czas przywitać,
Goją się rany obtarte,
Jak kwiat można zakwitać.


SUKIENKI I BLUZKI NA SZLAKU 2019-07-21

Słowami ubiera suknię pocieszenia,
W tym samym mieście dwa człony,
Lecz w oddali chwilowe zawieszenia,
Nadal brak męża, nadal brak żony.

Po co jednak mają się spieszyć?
Prędkość rakiet czy też światła,
A życiem należy się przeto cieszyć,
Choć niełatwe to, gdy się gmatwa.

Słowami ubiera bluzkę z nadziei,
Dwa odmienne miasta, jeden człon,
Diamenty znajdywane w zawiei,
Trzeba zawsze trzymać dobrze pion.

Nikt się nie spieszy, tak dobrze jest,
Bo co nagle, to po diable - mówią tak,
Na spokojnie, a każdy dzień jak test,
Trzeba odnaleźć prawidłowy ten szlak.


ROZGRZESZENIE 2019-07-21

Rozgrzeszeni już balujący,
Spowiedź i pokuta w ciszy,
Pędzel wybaczenia malujący,
Słychać tylko pisk myszy.

Było i minęło, mamidło w tle,
Zupełnie z zaskoczenia,
Król i skoczek już są we mgle,
Dobranoc i do widzenia.

Rozgrzeszeni już balujący,
Odmówione pacierze boczne,
Zwój liści jak fala brzmiący,
Skończyły się rzeki krwotoczne.

Było i minęło, ojciec prawdziwy,
Gra w warcaby z losem,
Sposób na słowa jest możliwy,
Taniec energiczny z chaosem.


CAŁOŚĆ 2019-07-21

Przepraszam i dziękuję już było,
Wulkan wybuchł lawą, teraz ostygły,
Przez chwilę nic się w ogóle nie śniło,
Na koniec uzbroiły się losu widły.

Ukłuta w bok, intryga z dłubaniem,
Pani lekkich obyczajów przybyła,
Nie można nazwać ich kochaniem,
W ogrodzie kałuża czysta zalśniła.

I niczym wąż się wiła ta pani cała,
Nawet jak rzep do ogona się lepiła,
Trzepnięta packą na muchy zadrżała,
A afera pijacka jak papieros się zgasiła.

Zatem zakwitła na chleb nadzieja,
Zalśniła jak złoto i wybawienie,
Na chwilę ustała nerwów zawieja,
Teraz blaski, odsunąć już cienie.

Z oddali sznur kochanków w całusie,
Niewidzialny adonis, niewidzialny cherubin,
Tylko w play, nie w zielonym plusie,
Wykiełkował myślą do przyszłości rubin.

Opadły kanciaste zasłony w oknie,
Zwiewność letnich sukienek, ciepło,
Złożone prośby niezbyt tu pochopnie,
Najważniejsze, by po soli nie piekło.


PIJACKI BAL I KONSEKWENCJE 2019-07-20

Pijackie mordy, trwa bal,
Wrzaski, śpiewy, gwizdy,
Odchodzę w siną dal,
Pijackie nawet są pizdy.

Zarwana cała noc i rano,
Ból głowy jak topora bicie,
Nieodpowiedzialnych przez kolano,
Tak się nie da, to nie życie.

Pijackie mordy, trwa bal,
Tańcowanie, świsty, kurwy,
Odchodzę w siną dal,
Pijackie dzieją się burdy.


BRAK SŁÓW 2019-07-20

Czołgów pluton, rozjechana,
To nie ona była na weselu,
A kac ogromny, sponiewierana,
Niesmak w ustach i portfelu.

Uczynek dobry zrobiła, wielki,
Lecz zdrowiem swym przypłaciła,
Nie dotykając dna butelki
Pijaństwem się od pijaków zaraziła.

Stado słoni, jak placek płaska,
To nie ona była na weselu;
Jak dobra wróżka była, ich łaska,
Brak słów na pijaków wielu.


BĘDZIE NIAŃKĄ 2019-07-19

Nazajutrz będzie niańką zawodową,
Gra jednak zbyt obszernych gabarytów,
Wizję ujrzała jak tęczę taką kolorową,
Żeby tylko nie było jakichś zgrzytów.

Cała noc na czuwaniu jak w telewizorze,
Rodzice dzieciny będą mocno balować,
Niepokój utkany w całym tym wzorze,
Nastolatka będzie niańka już pilnować.

Nazajutrz będzie niańką zawodową,
Spakowane wszystko już do wyjścia,
Wizję ujrzała jak kałużę błota brązową,
Na igłach do opiekunów tu przyjścia.


HYMNY WYKRZYCZENIA 2019-07-19

Wykrzyczeć nienawiść całego świata,
By płuca nie pękły jak bańki pełne,
Powstrzymać rozlew krwi, dobra data,
Rozlały się łzy na przystanku zupełne.

Wykrzyczeć cały ból, ból każdego z nas,
By serca nie pękły jak porcelana,
Powstrzymać szał, niech szumi tylko las,
Niech zagoi się jak ocean głęboka rana.

Wykrzyczeć całą złość pulsującą jak krew,
By usta nie szeptały z grobu serenady,
Najwyższa pora by stać się jak król lew,
Zapiski w kołdrze rymów na dnie szuflady.


BYŁA MU JAK NIKT 2019-07-18

Spadła jak kamień na ulicę,
Kochał ją wtedy, ale na niby,
Widział w niej ostatnią dziewicę,
Odpłynęły złote marzeń ryby.

Listy słał jej w butelkach,
Zostawiał ślady kropel łez,
Umieszczał ją w swoich szelkach,
Aż zakwitły róże, lilia, bez.

Okazał prawdę w słowach dziś,
Że też żałuje odległości i sytuacji,
Spadła z drzewa jak żółty liść,
Los oddał złośliwość swoich racji.


MANIERY AGRESJI 2019-07-18

Po zachodzie słońca się stało,
Szepczą pacierze ściany cztery,
Serce smutne się rozdygotało,
Na ulicach agresji są maniery.

Od dziwek nazywają i kurew,
Aż strach patrzeć na człeka,
To nienawiści jest ten śpiew,
Za chwilę popłynie krwi rzeka?

Teraz serce drży jak osika,
Głowa pulsuje tu strasznie,
Kamienna to rysa i rytmika,
Gaz pieprzowy nabyć właśnie?

Po zachodzie słońca się stało,
Szepczą pacierze ściany cztery,
Serce samotne się przebrało,
Na ulicach agresji są maniery.


TRUDNO MIEĆ NADZIEJĘ NA POPRAWĘ 2019-07-18

Nie zmieni się już nic, nie odmieni,
Kochanek z oddali tylko kochankiem,
Przeszłość jak tęcza, przyszłość dla leni,
Znów napoił bezsensem i cyganerią.

Żaden pan nie mówi dobrych słów,
A bukiety są z pokrzyw i badyli,
Zawsze płaczliwy księżyca nów,
Odchodzą panowie, gdy szczyt zdobyli.

Trudno wierzyć, że przeszłość wróci,
Teraźniejszość jest biedna i smutna,
Rozsądek niech te męki już skróci,
Rzeczywistość jak chwila pokutna.


JUŻ DZIŚ A JAKBY NADAL WCZORAJ 2019-07-18

Nowy dzień się zbudził,
Wczorajsze oddechy
Jeszcze bardzo żywe,
Człek się nim utrudził.

Zmieniły się plany,
Piwo nie skiśnie wnet,
Priorytetów to skany,
"Szkoda" - odezwał się flet.

Nowy dzień się zbudził,
Wczorajsze oddechy
Jeszcze bardzo żywe,
Człek się wnet ostudził.


ZGNIŁE OWOCE 2019-07-18

Zgniłe jabłka w jej sercu rosną,
To fizyczny kochanek i odległość,
Ani latem, jesienią czy wiosną,
Nie ma sił i zdrowia na uległość.

Niepotrzebnie wskrzeszała go,
Teraz tylko lody by chciał świeże,
Na samą myśl robi się mdło,
Po północy szeptane są pacierze.

Niepotrzebnie nakreślała nicość,
Teraz tylko podziwiałby ją na wskroś,
W oczach niesie dla niej litość,
Zamurowało ją w momencie coś.

Zgniłe gruszki w jej sercu rosną,
To fizyczny kochanek i odległość,
Teraźniejszość nie jest zazdrosną,
To pozorna miłość i niepodległość.


WYCIECZKI TRAMWAJEM 2019-07-18

Wycieczki tramwajem po wspomnienia,
Tu ją odprowadzał na przystanek,
Tam ona pracowała i były rozjaśnienia,
Wróciła po chwili na swój tylko ganek.

Wycieczki tramwajem po uśmiech złoty,
Tu raz słońce, tam są ołowiane chmury,
Chciałaby zejść już z wybujałej Golgoty,
Rozrastają się morza, rozrastają góry.

Wycieczki tramwajem po analizę myśli,
Tu zaproszenia do bycia nocną niańką,
Wesele innym ludziom tylko się ziści,
I jak koniem jazda mydlaną bańką.

Wycieczki tramwajem po dalsze siły,
Wiatry lipcowe jak jesienne grały,
Nie chce kłaść się jeszcze do mogiły,
Dziwne melodie tutaj się odegrały.

Wycieczki tramwajem po dzień nowy,
Puchną oczy od łez i od smutków,
Zaproszenie od sąsiadki, nocnej sowy,
A świat udaje, że zrobiony z łupków.


BRUTALNOŚĆ ODMOWY 2019-07-17

Odmowa jak cuchnąca ściera,
Na urlopie też są właścicielki,
Odrzucenie jak drzazga uwiera
I skurczyły się uśmiechu szelki.

Miedziaki uciekają ze skarbnicy,
Każda minuta jak duży koszt,
Łzy dogoniły ją na środku ulicy,
Smutny, żebraczy jej jest los...

Odmowa jak siarczysty policzek,
Nadzieja zawarta w białym dokumencie,
Pusty stał się w kuchni stoliczek
I sen utknął w nocy fundamencie.


PRZEBUDZENIA DO RZECZYWISTOŚCI 2019-07-17

Przebudzenia do rzeczywistości,
Zbyt odległa jej jest kraina,
Nie chce jej facet do zawodowości,
Smutna teraz siedzi dziewczyna.

Brzemię z nocy jest jak skała,
Przefiltrowała myśli porankiem,
Znów jak liść, spadając zawirowała,
Nie był i nie będzie jej kochankiem.

Przebudzenia do rzeczywistości,
Zbyt milcząca poza w posągach,
Materiał zmęczenia ma długości,
Oddech tylko już w przeciągach.


CHWILA MOCY 2019-07-17

Ostatnie słowa tej nocy,
Opuchlizna schodzi z dnia,
Czas na sen, chwila mocy,
Jak kotara rozsuwa się mgła.

Wodospady jogurtowe,
Woda do picia i zmywaki,
Witraże w oknach kolorowe,
To tęcze dla niepoznaki.

Ostatnie słowa tej nocy,
Powieki są już jak ołowiane,
Czas na sen, chwila mocy,
Serca chcą być mocno kochane.


PORUSZENIE MIĘDZYŚCIENNE 2019-07-17

Poruszenie między ścianami,
A przecież to nic nie znaczy,
Wirują obrazy wraz z wizjami,
Wytworność żywa dwóch graczy.

Powroty do przeszłości rzadsze,
Może to lepiej, że ich już brak,
Serce staje się jak skóra gładsze,
Choć bardzo kochało wtedy tak...

Poruszenie między ścianami,
A przecież to tylko zwykłe oferty,
Miłość wzrasta między słowami,
A na stole nadziei tkwią sterty.


PŁOTY STRUDZENIA 2019-07-17

Wzdłuż płotów strudzenia
Ten jeden marsz poważny,
Zwrot kosztów jeżdżenia,
Moment ten jest pokaźny.

To nadzieja mała ożyła,
Iż jednak będzie chleb,
Serce jak bramę otworzyła,
Najpierw przywaliła w łeb.

Wzdłuż płotów strudzenia
Ten jeden marsz nieprzerwany,
Kilka ofert do przejrzenia,
Los jak puzzel jest układany.


ROZGNIECIONE ZIARNA 2019-07-17

Rozgniecione ziarna powagą,
Wciąż tłumaczy jej swe zdanie,
Trzeba by okazać się odwagą,
Lecz brak odpowiedzi na pytanie.

Gdzie jest twoja cukiernia stała?
Takie to pytanie na blat padło.
Pierwsza w nocy, ciszę otrzymała,
Myśli są teraz jak całe abecadło.

Rozgniecione ziarna powagą,
Wciąż tłumaczy sobie o pisaniu,
Ropuch weźmie ślub z żabą?
Na razie nie ma mowy o kochaniu.


ZIARENKA RZEŹBIARZY 2019-07-16

Lepią rzeźbiarze ziarenkami
Figury geometryczne, ładne,
Przybywają tłumy ulicami,
By zobaczyć rezultaty składne.

Nie można pozwolić na łzy,
Bo twórczość rzeźbiarzy spłynie,
Nie można pozwolić na kły,
Bo pijaństwo zaczyna się przy winie.

Lepią rzeźbiarze ziarenkami
Figury wielkie, może to góry,
Przybywają tłumy łąkami i polami,
Patrzę, na niebie tańczą chmury.

Nie można pozwolić na smutki,
By miny figur nie odstraszały,
Nie można wypijać całej wódki,
Żeby nogi i ręce się nie poplątały.


PROŚBA O NUMER MATKI 2019-07-16

Ciotka najjaśniejsza ze Śląska
Poprosiła o numer matczyny,
Brat zadzwonił do siostry, kąska
Chciał doznać, adresu trociny
I kilka słów spowiedzi właściwej,
Córka siostry należy do krzywej.

Na falach morza teraz statki,
Pozdrowienia z Władysławowa,
Bez zaproszenia, więdną kwiatki,
Dziwna tej rodziny jest zmowa
I te pytania o wiek, o emeryturę,
Ciężko załatać losu tę dziurę.

Ciotka najjaśniejsza ze Śląska
Poprosiła o numer matczyny,
Wujek się otworzył jak książka,
O drugim wnuku oświadczyny
I radość matki z kolejnych dzieci,
Dziwnie to życie tak tutaj leci.


NIE WIEM, CO TO BYŁO 2019-07-16

Nie wiem, co to było,
On też nie wie tego,
Nagle się rozjaśniło,
Na razie nie kolegą
Nawet ani trochę,
Stało się prochem?

Nie wiem, co to było,
On też nie wie tego,
Nagle się coś ziściło,
Na razie zbiegom
W sercach ta przemowa,
Jak bania jest głowa.

Nie wiem, co to było,
On też nie wie tego,
Nagle coś się skończyło,
Choć nawet nie zaczęło;
Kredka do kolorowania,
Dziwne podsumowania.


PIORUN PRAWDY 2019-07-16

Piorun prawdy trafił w drzewo,
On chciał szybko się spotkać,
Lecz ona spojrzała się w lewo -
Po co ten cały tutaj pośpiech?

I się zestresowali słowem,
Przecież na żywo się nie znają,
Przyparł do muru serca połowę,
Już wiewiórki razem nie biegają.

Piorun prawdy trafił w drzewo,
On chciał od razu do ołtarza,
Lecz ona oddała się śpiewom,
Nie zdążyła zdjąć jeszcze bandaża.

I się skotłowało jak na fali oceanu,
Za dużo dla niego było informacji,
A ona stanęła wzdłuż swojego planu,
Nie rozumie jej zachowania i akcji.

Piorun prawdy trafił w drzewo,
On twierdził, że mu na niej zależy,
Lecz ona ufa tylko białym mewom,
Teraz niesmak obok nich leży.

I się zepsuła relacja jak pudełko,
Powstały mury wyolbrzymione,
Przez chwilę śmiechów pachnidełko,
Teraz serca płaczą, są zranione.

Piorun prawdy trafił w drzewo,
On powiedział, że dobrze będzie,
Lecz ona widzi inne tu marmury,
Najpierw szczyt ważny zdobędzie.

I teraz pytanie się nasuwa:
Czy odezwie się on do niej jeszcze?
Myśl strudzona z głowy się wykluwa,
W snach przechodzą ją dreszcze.


BLADE I CZARNE SPOJRZENIA 2019-07-15

Blade spojrzenia świtu,
Każdy dzień przemija,
Myśl jak skała dolomitu,
Dywan szary się rozwija.

Zaspane wyspy dnia,
Oleandry chwili minionej,
Biedy otacza tu mgła,
Skrzydła w osi skrzywionej.

Blade spojrzenia południa,
Każdy dzień przemija,
Myśl przypomina trutnia,
Dywan brązowy się rozwija.

Przetrzeć oczu nie wystarczy,
Okiennice na pół otwarte,
Coś w trybach zgrzyta i charczy,
Serce jak gumką wytarte.

Czarne spojrzenia zmierzchu,
Każda noc przemija,
Prawda jak oliwa na wierzchu,
Granatowy dywan się rozwija.

Smutek spotęgował się chwilą,
Moneta dała dwa całe wskazania,
Czapką chylę się motylom,
Miło było podczas słów pisania.


ZEZNANIA PRZY NIEDZIELI 2019-07-15

Na piedestale zeznania o stabilności,
Streszczenia planów i charakterystyka,
Konto na miłość połamało słowa w całości,
Sms za smsem - galopująca to rytmika.

Aż opadają szczęki i zasłony w czasie,
Nie ma sił, by myśleć, zajechana,
Gdzieś marszczą się brwi, po hałasie,
To znów początek będzie z białego rana.

Wszystko prędko, w świetle błyskawicy,
Nie ma słów na wirowanie przypadkowe,
Nie ma już śladu po ostatniej dziewicy,
Serce jak tęcza, potem zaś purpurowe.

Na piedestale zeznania o niepewności,
Fajnie wymienia się słowa wzajemnie,
Lecz serce nadal w uścisku przeszłości,
Nie da się kochać i szaleć potajemnie.


TRAWIENIE OGNISK 2019-07-14

Zmęczona głowa od wiadomości,
Pisze bardzo dużo i też często,
W pędzie życia poboczne radości,
Lecz od blizn w sercu jest gęsto.

Jeszcze żałoba nieskończona,
A tu już kolejne nadchodzą próby,
Moneta losu złota, rozłożona,
W głowie labirynt, pełno zguby.

Zmęczona głowa od wiadomości,
S.o.s. w tych wiadomościach,
Niegotowa na powagę miłości,
Pogubiona w życia zawiłościach.

Jeszcze nie przetrawiła jednego,
A tu już kolejne galopują konie,
Przypomina człeka poczochranego,
Ognisko nadziei słabo płonie.


NIE POWRACA JUŻ... 2019-07-13

Jak bumerang dziś nie powraca,
Lśni jak kałuża swoją świeżością,
Tajemnicą losu, piórem przewraca,
Byli wyjątkowi, byli jedną miłością.

Teraz czas wyczyścić buty do życia,
Stokrotka zakwitnie na wakacjach,
Za ścianą mchu serce do ukrycia,
Jedna była to i najlepsza wariacja.

Jak bumerang dziś nie powraca,
Być może jest jak wir przejrzysty,
Ścieżki prawdą sobie skraca,
Tęsknota ma smak tak oczywisty.


BŁYSKOTKA 2019-07-13

Błyszczy się kryształ jak gwiazda,
To kropla zwariowała, szalona taka,
Turbulencja, po wybojach jazda,
Wysycha na sznurku czysta draka.

Odgłosy wirujących myśli w oddali,
Narzekania na koronę królewską,
Najważniejsze, by ludzie nie płakali,
Lecz aurę język ma tu niebieską.

I liczona godzina na swej tarczy,
W zwierciadle uśmiech dziewczyny,
Coś pod nosem deszcz charczy,
Wzrastają jagody, wzrastają maliny.

Błyszczy się kryształ jak gwiazda,
To westchnienie zapisane na papierze,
Prosta droga, przyjemna jazda,
Cisza do ścian wymawia swe pacierze.


INTENSYWNE KOLOROWANIE 2019-07-13

Intensywnie kolorujesz jej szarości,
Różne barwy mają kredki twoje,
Zabrałeś ją ze sobą do przeszłości,
A i ona odkryła przed tobą zwoje...

Z jednej strony, a potem z drugiej
Oglądacie swoje medale złociste,
Wobec drogi krętej i bardzo długiej
Spowiedzi prowadzicie tu jedwabiste...

Intensywnie farbujesz jej kontury,
A ona wciąż niegotowa na te loty,
Wymazujesz złe szkice i całe chmury,
Aż serce boi się, że będą znów kłopoty...

Z jednej strony to cud nad cudami,
Lecz w duszy przeszłość pierworodna;
Stoją posągi, rozmyślają, są drzewami,
Niedokończona miłość jest modna...


ŻYCIORYSY GOTOWE 2019-07-13

Życiorysy utworzone jak obrazki,
Teraz tylko, żeby listy słać można;
W tle śpiew ptaków, miasta wrzaski,
Chwila dla możliwości jest mnożna?

Dobrze, by tak było, by się iściło,
Dzień za dniem, noc za nocą;
By życie w ładnych barwach się śniło,
By dusza człeka żyła z nową mocą.

Życiorysy utworzone jak dokumenty,
Teraz tylko, żeby można pracować;
Czas postawić silne fundamenty,
Lecz na razie nie ma czym fundować.

Dobrze, by zaczęło się lepiej dziać,
By nie trzeba się martwić o jutro;
Dobrze, żeby na normalność było stać,
Tu już nie chodzi o zwierzęce futro.


SAMOTNY MECZ 2019-07-13

Pejzaże nowych znajomości,
Zbierane w warkocze i bukiety,
Lecz w głowie dawne żyją miłości
I spowalniają ruchy rakiety...

Rzeczywistość daje odpowiedzi,
Samotne drogi, samotne ścieżki,
W sercu wspomnienie wciąż siedzi,
Zaznacza kółka, kropki, kreski...

Pejzaże nowych znajomości,
Zbierane w skoroszyty i teczki,
Lecz w głowie żal przez zażyłości,
Co napęczniały wprost do beczki...

Rzeczywistość daje odpowiedzi,
Pytania były zadawane wstecz,
Myśli marzną jak woda w gołoledzi,
Samotny rozgrywa się tu mecz...


ALARM TRZYNASTY 2019-07-13

Na alarm wyją syreny,
Sny rozgonione jak chmury,
Przeraźliwe dzieją się sceny,
Spadły w dolinę góry...

Powieki jak ołowiane,
Nie zdążyło się wstać,
Kredką są kolorowane,
Od nowa czas trwać...

Na alarm wyją syreny,
Myśli rozgonione jak chmury,
Podmokłe chwilą tereny,
Popłynęły morza w góry...


ŚWIADKOWIE WIELU SPRAW 2019-07-13

Ściany są jak świadkowie,
Widzą bardzo wiele spraw,
Matki kochane i ojcowie,
Rzeka przepływana wpław.

Faluje firana falą spojrzenia,
Zamknąć drzwi do rozdziału,
Już dawno nie użycza ramienia,
Odszedł do innego przedziału.

Kochanek nie lubi słodkości,
Nie lubił też powagi kochanki,
Naiwność i koniec już miłości,
Przegrano szansę i filiżanki.

Ściany są jak świadkowie,
Widzą bardzo wiele spraw,
Córki wyrodne, dobre w słowie,
Los dumny jak w zoo paw.


CHWILA MOTYLA 2019-07-13

Droga wysłana lipcem łzawiącym,
Afryka dawno temu się skończyła,
Na patyku słońce nie jest palącym,
A serca puchną od zachwytów...

Pustynna trawa dała swe objęcia,
Chwila marszu dla zdrowia miła,
Biały motyl na źdźbła zgięciach,
Fotografka obraz ten schwyciła...

Droga wysłana lipcem kapryśnym,
Dzieci bardziej ułożone niż miesiąc,
Sposobem pędzel jest wymyślnym,
A serca uciszają dźwięk skowytów...


MRÓWKA I WIEWIÓRKA 2019-07-13

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o swym gatunku,
Mrówka podtrzymuje główkę,
Smak wesołości czują w trunku.

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o życiu i o losie,
Mrówka daje słów całą stówkę,
Czy to aby nie gra na nosie?

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o ogrodach i chwili,
Wiewiórka pokazuje aktówkę,
Czy to serce jak pisklę kwili?

Spotkała wiewiórka mrówkę,
Rozmawiają o łzach z deszczu,
Wiewiórka wygoniła krówkę,
Zapomniała się cała w dreszczu.


SPORZĄDZANIE SZKICÓW 2019-07-13

Sporządzanie szkiców, wersji kilka,
Wersja różowa jak kwiat i śliczna,
Skowyt nocą księżycowego wilka
I płynie rzeka, kroplą jest magiczna.

Za kotarami prawdy są sędziwe,
Powrót z oddali, powrót do pnia,
Nie wiadomo, co jest tu możliwe,
Jak wąż wije się dookoła mgła.

Sporządzanie szkiców, wersji kilka,
Wersja szara jak chmury deszczowe,
W pośladek kłuje ostra szpilka
I wychodzą tęcze wielkie, kolorowe.


MIMO WSZYSTKO 2019-07-13

Brama pełna spojrzeń świtu,
Nowa karta z nowym numerem,
Taniec dookoła jednego mitu,
Mimo wszystko nie jest zerem.

Miedziane ramy rdzewieją chwilą,
Nie ma chleba już w chlebaku,
Zdjęcie zrobione pokoju motylom,
Nadzieja o lipcowym jest smaku.

Brama pełna spojrzeń świtu,
Nowe plany ze starym kramem,
Taniec dookoła jednego mitu,
Mimo wszystko nie jest chamem.


ANTOSIOWIE 2019-07-12

Antosiowie są jak szyszki,
Twarde, brązowe, natura,
Do toastu zawsze kieliszki,
O zdaniu innych - bzdura.

Antosiowie są jak szyszki,
Spadają nagle z drzewa,
Nie patrzą na szare myszki
I na ptaka, co w lesie śpiewa.

Antosiowie są jak szyszki,
W głowę potrafią przywalić,
Niepozorne są ich fiszki,
Sens mogą całkiem obalić.

Antosiowie są jak szyszki,
Zdolni i świecą się jak złoto,
Nie grają przy nich kiszki,
Lecz uwielbiają swoje błoto.

Antosiowie są jak szyszki,
Lubią naturę swego lasu,
Gryzą ich jeże, gryzą myszki,
Często nie mają oni czasu.


ZŁOCISTOŚĆ I SREBRZYSTOŚĆ 2019-07-12

Złocistość chwili ma wymianę,
To uśmiech w rozmowie pisanej,
Na dnie serca widać znamię,
Puzzle życia jeszcze niepoukładane.

Rozmarzyć się w słońca zachodzie,
A fale morza jak jęzory błękitne,
Wspomnienie jedzie w samochodzie,
Marzenia są jak płatki, aksamitne.

Nowe drogi lub tylko inaczej kręte,
Do przeszłości drzwi zapukano,
Myśli jak kartki papieru są pomięte,
Karty losu zostały tutaj im rozdane.

Srebrzystość mają gwiazdy na niebie,
A ona idzie wzdłuż płotu zielonego,
Szuka zgubionego ciebie, szuka siebie,
Stawia kropkę na końcu zdania bladego.


CO JEST NAJWAŻNIEJSZE? 2019-07-12

W głowie myśli mają produkcję,
Życie, pieniądze, miłość, zdrowie;
Z oddechów i snów ma konstrukcję,
Co jest najważniejsze? Kto powie?

Zapytana fuksem o zdanie właściwe,
Lecz odpowiedź negatywna na staże,
Dookoła spojrzenia rosną krzywe,
Z duszy zdejmowane są już bandaże.

Nadal jednak rzeczywistość ta sama,
Oczekiwanie na przelew miedziany,
Zamknięta dla starszych jest brama,
Świat boleśnie w księdze zapisywany.

W głowie myśli mają produkcję,
Życie, pieniądze, miłość, zdrowie;
Z marzeń i chwil ma swą konstrukcję,
Co jest najważniejsze? Kto powie?


WYPRAWA NA LOTNISKO 2019-07-12

Wybrała się podróżniczka
Na lotnisko pod miastem,
Falą poszła jej spódniczka,
Poczęstowała się chwili ciastem.

Podróżni lecieli i powracali,
Miasto je wita jak ojciec i matka,
Obcokrajowcy posąg zastali
Z brązu odlany, złość i zapadka.

Wybrała się podróżniczka
Na lotnisko wielkie jak świat,
Sprytna z niej jest zawodniczka,
Czeka na lot metalowy ptak.


O SPOTKANIACH 2019-07-11

Zastukał w korę płaszcza
Dzięcioł starszej pani,
Usiadła pasażerka zwłaszcza,
Obie były jak na bani.

W znajomościach pierwiastki
Częstych wizyt w sklepie,
Znajome twarze jak gwiazdki,
Ona wciąż biedę swą klepie.

Spotkania po raz drugi
Na trzeźwe parametry życia,
W tle z chwil rosną smugi,
Kolejny dzień, jego odkrycia.


PRZESZŁOŚĆ DZIKA 2019-07-11

Przeszłość drapieżnie całuje,
Zwierzę dzikie z tej przeszłości,
Lecz dziś pocałunek nie smakuje,
Kręta droga - labirynt doskonałości.

Tylko słowem odpowiedziane,
To także machnięcie ręki,
Dwa serca nie są już związane,
Cześć, pa i jak zawsze dzięki.

Przeszłość pozostaje w tyle,
Ziewanie jak wielka produkcja,
Jak liść wirujący ziarno w pyle,
Prawdziwa losu to konstrukcja.


TYDZIEŃ ZNAJOMOŚCI 2019-07-10

Tydzień znajomości opisowej,
Na początku wiewiórki z kitami,
Blisko tęczy bardzo kolorowej,
Lecz naznaczenie kreskami...

Kreski to rzeczywistości mdłej,
One dają szkic domu w polu,
Wciąż tkwienie w sytuacji złej,
A zaczęło się już w przedszkolu...

Tydzień znajomości opisowej,
Nadzieja była na kawę i sok,
Lecz dotknięto struny brązowej
I cofnął się odważny krok...

Przeszłość wiąże węzły lękowe,
Można by ruszyć, lecz obawa,
Iż bańki prysną, rany gotowe,
Nie chce być znów jak zabawa...

Tydzień znajomości opisowej,
Było pięknie i aż tak złociście,
Nie ma serca i duszy gotowej,
Nowa droga, zbyt przejrzyście...

Powrót do rzeczywistości się stał,
Trzeba twardo po ziemi stąpać,
Deszcz pada, a wiatr będzie wiał,
Nie można prawdy przeciągać...

Tydzień znajomości opisowej,
Rusza dziewczyna w swoją stronę,
Nie ma wiewiórki już płowej,
Zdjęła z głowy uśmiechu koronę...

To już tylko znajomość opisowa,
Wspomnienie jak zdjęcie w albumie,
Za rok księżna będzie jak królowa,
Odnajdzie połowę swą w tłumie...


DZIEŃ PO BALU 2019-07-10

Dzień po balu posągi stanęły
Jak wryte marmury w podłoże,
Chórem na znak ziewnęły
I otworzyło się balów morze...

Bal deszczowy i wietrzny bal,
Wysoka szpilka - but giganta,
Słońce zaświeciło w swoją dal,
Kropla z kroplą grała w palanta.

Dzień po balu posągi stanęły
Jak wryte marmury w podłoże,
Lasy zaśpiewały i się powzięły
W gałęzie jak w objęcia czułe.

Bal złocisty i szarości bal,
Rdzawi ludzie w centrum samym,
Po calu mierzony był cal,
Człek w chwilę dobrą był ubrany.


KONIEC BALU PIĘKNA 2019-07-10

Poranek jak kropka nad i,
Zakończony to bal piękna,
Zdjęcie w albumie lśni,
Ścieżka dalsza, pokrętna.

Rzęsy jak wachlarze i brwi
Ciemne jak hebanowe płótno,
Melodia budzika nie brzmi,
Nie trzeba iść, trochę smutno.

Poranek jak kropka nad i,
Zakończony to bal piękna,
Wspomnienie w głowie grzmi
Jak burza duża i namiętna.


FALE CZYSTOŚCI 2019-07-07

Porządne fale czystości,
Słowa zajaśniały jak słońce,
Wiewiórki miały wiele radości,
Z krzesła dojrzały dnia końce.

Kilka dni mają znajomości,
A tak jakby życie całe się znały,
Czy to droga do nowej miłości?
Liście z wiatrem zawtórowały.

Porządne fale czystości,
Otwarte bramy do ogrodu,
Mało we mgle przejrzystości,
Kiełkuje ziarno od spodu.


MAMIENIE JEJ SERCA 2019-07-07

Wczoraj mamiłeś obietnicą
Ciszy, a dookoła pełno lawy,
Stała ci się znów dziewicą
I statkiem płynęła do zabawy,
Lecz zgasła noc chmurami,
Długa była, niekończąca się,
Radość znów między wami,
Lecz raczej nie zobaczy cię.

Wizje malowane pędzlem
Czasu i odległości, oddech,
Połaskotała cię miło frędzlem,
Lecz potem cisza, śmiech;
Pisała do ciebie wiadomości
Rozpromieniona chwilą nocy,
Lecz za dnia inne są radości;
Otworzyła na nowo swoje oczy.

Wczoraj mamiłeś obietnicą
Bytności, lecz dzwony nie biją,
Stała ci się na chwilę kotwicą,
A potem dalej płyniesz, piją
Z dzbanów dzioby milczenia
I składają modły, czekają,
Nie nadchodzisz, zaciemnienia;
Serca oddzielone pozostają.


ZATRZYMYWANIE 2019-07-07

Zaraz, jeszcze chwilka -
Zatrzymywanie rakiety,
Skowyt mocny wilka,
Lecz to nie dla kobiety.

Jakieś granice i bramy,
Wciąż to samo mówione,
Niechęci widnieją plamy,
Twarze są już wyłączone.

Zaraz, jeszcze chwilka -
Zatrzymywanie gwiazdy,
W duszy kłuje szpilka,
Nie czas na takie jazdy.


W WOALCE NOCY 2019-07-07

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce nocnych serca bić,
Jak dzban czuje się rozbita,
Wody życia chce się jej pić...

Obudził w niej nadzieję,
Że jednak kocha i pragnie,
Przegonił na chwilę zawieję,
Lecz deszcz losu smagnie...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce podniebnych lotów,
Strzałą amora lekko przebita,
Chce odejść z armii robotów...

Obudził znów w niej wiarę,
Że jednak kocha i będzie,
Lecz życie rodzi poczwarę,
Pustka dookoła wszędzie...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce pytań i odpowiedzi,
Kwiat raz umiera, raz rozkwita,
Lecz kochanek w oddali siedzi...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce prawdy i kłamstwa,
Od oparów rozmowy spita,
Jak najdalej od zła i chamstwa...

Jeszcze mgłą snów spowita,
W woalce rzeczywistości,
Lecz zegar sekundami tyka,
Bez spotkania wciąż i miłości...


GRZECH BEZ GRZECHU 2019-07-07

Zgrzeszyli bez grzechu,
Nocą migotały nutę gwiazdy,
Na spokojnie, bez pośpiechu,
Ze szczerością, bez jazdy...

Zgrzeszyli bez grzechu,
On płonął jak pochodnia,
Ona gorąca jak lawa była,
Po trzeciej spać się położyła...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Rzeka słów płynęła wartko,
Wspomnienia w orzechu,
Spotkać może jest się warto...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Wyznania jak życia prawidła,
Wielkie donice wśród mchu,
Był dżem, były i powidła...

Zgrzeszyli bez grzechu,
Przystojniak przywrócony,
Spokojnie, bez pośpiechu,
Lecz los dalej niewzruszony...


WCZORAJ DO PORANKA 2019-07-06

Przeminęło do poranka z turbulencją,
Niesmak wczorajszego zachowania,
Zbyt straszną znów ukazał się frekwencją,
Lepiej niech więcej już nie wydzwania.

Po co rysować szkice nieszczęścia?
Korytarze zbyt ciasne i zbyt kręte,
To węże egoizmu wchodzą do pojęcia,
Minione dni zostały nagle przeklęte.

Przeminęło do poranka z niebytem,
Niesmak po wczoraj jeszcze w duszy,
Nie pokazał się uczciwym sprytem,
Spadła śliwka z matki swej gruszy.

Po co rysować szkice niedopasowania?
Tęskniła, lecz lepiej bez telepatii już,
On chce tylko fizycznego kochania,
Przyszłość ich skończyła wśród wzgórz.


SZEPTY 2019-07-06

Jakieś szepty do ucha ze ścian,
Płyną rzeki emocji wzburzonych,
Na przystanku zrodził się plan,
Myśl na skrzydłach serc odrodzonych.

Życzenia spłynęły od byłego kota,
Zdziwienie to lekkie niczym piórko,
Dziwna, lecz miła z tej strony robota,
Wiele pamięta z hebanu to biurko.

Gwiazdy też szepczą nutą z poezji,
Tkają wizerunek kryształków chwili,
W dłoń zebrana myśl dla finezji,
Serce jak małe dziecko tutaj kwili.

Zgrzeszyli lub nie właśnie wtedy,
Dziś prawdy w lustrze mają odbicia,
Nie chciano wpaść w środek biedy,
Spojrzeli na siebie, czasu odkrycia.

Nie dodzwonił się kochanek blady,
Szlag go trafia, ale ma się zmuszać?
Serce ma znamiona, serce ma ślady,
Czas do krainy snów już wyruszać.

Jakieś szepty do ucha ze ścian,
Wzburzone morza, wzburzone oceany,
W głowie jeden jest tylko plan,
Niech będzie człowiek już kochany.


JEGO MASZT I JEJ STALOWE MAJTKI 2019-07-06

Stawia swój maszt na baczność,
Chce numerków dużo z ukrycia,
Stwierdza swoją chcicę i dziwaczność,
A ona ma stal nie do przebicia...

Ten kochanek z lat dawnych,
Dzwoni telefonem po nocy,
Nie ma już serc wytrawnych,
On zalicza fantazję po północy...

Stawia swój kołek na wampiry,
Chce warkocza z dwóch ciał,
Lecz bez szacunku jego są wiry -
Nie da się mu, nie będzie jej miał...


CUKIERKI 2019-07-06

Słodkie jak cukierek wiadomości,
Nie widzieli się na żywo jeszcze,
Życzliwość w całej swej okazałości,
Nadzieja ma swoje tutaj dreszcze.

Rozmowy ważne i nieważne są,
Płyną rzeki złotą wodą, uśmiech,
Lecz z ostrożnością idą swą,
By nie powstał znów szloch i grzech.

Słodkie jak cukierek wiadomości,
Być może spotkają się na kawie,
Nie chcą mącić brudem tej radości,
Miłość platoniczna to jest prawie.


Z ANIOŁA PO PRAWDZIWĄ TWARZ 2019-07-06

W myślach jest ci fantazją,
Lecz tylko tą erotyczną;
Podchodzi z mikrodermabrazją,
Byś był chwilą znów magiczną.

Z anioła cudownego szatanem
Wcielonym i podłym człekiem,
Innym byłeś zupełnie planem,
Lecz twarz prawdziwa z wiekiem.

W myślach jest ci kochanicą,
Tą najbardziej wyuzdaną;
Nie jest już tamtą dziewicą,
Lecz nadal chce być kochaną.

Z anioła wyśnionego przez lata
Diabłem srogim i czarnym;
Dziś od bólu puchnie ta data,
Okazałeś się partnerem marnym.


ŻYCZENIE IMIENINOWE 2019-07-05

Stało się, znów zapłakała deszczem,
Życzenie imieninowe posłała w górę,
Zatańczyła ze smutkiem i z dreszczem,
Przegoniła radością szarości chmurę.

Wypiła toast za zdrowie z rodzinką,
Lecz rodzinka nie jest na www i pl;
Częstowała wpierw kwaśną minką,
A potem wyszło słońce, dobry cel.

Dobre ciasto zjadła, kawę wypiła,
Pocałowała tatę z okazji ich święta,
Na jawie miły sen sobie przyśniła,
Sercem na zawsze dzień zapamięta.

Stało się, znów zapłakała deszczem,
Życzenie imieninowe posłała do nieba,
Osiem minut święta zostało jeszcze,
Życzenie: ciągłość niechaj będzie chleba.


CZY TY JESTEŚ CHORY NA GŁOWĘ? 2019-07-05

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz bardziej myśli takie.
Stanowię niby talerza połowę,
Lecz Twoje życzenia są byle jakie.

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz częściej sny takie.
Kaleczysz me serce złym słowem
I przepraszasz, że tak wyszło...

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz bardziej wizje takie.
Spotkań nie ma, szanse płowe,
Nie czuję się już przy tobie bezpieczna.

Czy ty jesteś chory na głowę?
Miewam coraz częściej spojrzenia takie.
Tulę do serca księżyc i sowę,
Rozsądniej iść oddzielnym szlakiem...


SŁABE IMIENINY 2019-07-05

Wraz z deszczem padają łzy,
Jedna za drugą, w serce uderzają,
Mordercze dzieci - takie sny,
Wiatry jesieni z drogi zawracają...

Zła margaryna z półki, nie odgadła,
Maczugą marudzenia przez kark,
Stała się deszczem, wnet zbladła,
Nie pozwalają płakać, idzie przez park.

Wraz z deszczem padają łzy,
Jedna za drugą, płyną, rwą brzegi,
Mordercze dzieci - takie sny,
Nieudane w imieniny przebiegi...

I szary stał się cały świat, smutny,
Tylko te słowa są jak przyjaciele,
Wiatr jak bicz smaga paskudny,
Składa modły w swoistym kościele.


IMIENINOWY BAL 2019-07-05

Imieninowe chmury na niebie tańczą,
Przebudzenia w tysiąc się zmieniły,
A on przebywa w oddali z szarańczą,
Oczy jak smutek, owoce nadziei zgniły.

Jeden promień, potem drugi się zjawił,
Rodzice złożyli życzenia szczere, mądre,
A ten, co w oddali, w złą opinię się wsławił,
Przegonić smutku wstrętną tę flądrę.

Imieninowe chmury na niebie tańczą,
Ich pląsy jak rejs statku na oceanie,
A on sam jest księciem z pomarańczą,
Życzeń inne jest w momencie składanie.


PROSTOKĄTY PRZED PÓŁNOCĄ 2019-07-03

Prostokąty przed północą,
Wymiana słów w smsach,
Sny popłyną swoją nocą
Jak rzeką, chłód w kłosach.

Afryka się skończyła,
Wieją jesienne wiatry,
Czasem by się rozdwoiła
Jaźń, rok starszy i teatry.

Prostokąty przed północą,
Do szuflady schować maski,
Już wspomnienia turkoczą
Jak wozy przejazdem i blaski.

Zakończona strona w spisie,
Znów bieg się rozpocznie,
Cieniem kreślone linie w zarysie
Pejzażu, serce niech odpocznie.


SPÓŹNIENIE KWADRANSOWE 2019-07-03

Spóźnienie do kwadransów trzech,
Lista w obieg ruszyła, okrężny ruch,
Już wołają na łóżko, pandy grzech,
Armia kobiet jak plaga miejska much.

Prawie maczugą została zdzielona,
Puchnie głowa, ręce drżące jak liście,
Uczulenie na tusze, nagle wyzwolona,
Wzięto ją pod obserwację przejrzyście.

Już było tworzone, pandy i nietoperze,
Jedna księżniczka z różem mocnym,
Jeden kęs, jeden łyk, mówiła pacierze,
Zakręciła się, południe czasem owocnym.

Spóźnienie do kwadransów trzech,
Nic się nie stało, rzekła prowadząca,
Już zakończone, rośnie ulgi mech,
Przygoda z kosmetyką się kończąca.


NIEUDANE TANGO 2019-07-03

Zaczęło się tęsknienie,
Milczysz w oddali sobie,
Za tobą zawsze łzawienie,
Nie zapomniałam o tobie...

Miałeś być miłością jedyną,
Lecz jestem zbyt biedna,
Miałam być twoją dziewczyną,
Lecz kraina zbyt odległa...

Zaczęło się tęsknienie,
Milczysz w oddali doskonale,
Tuliłeś cudownie ramieniem,
Lecz dawno skończyły się bale...

Miałeś być miłością na zawsze,
Lecz mówiłeś słowa nieprawdziwe,
Miały ze sobą wisieć płaszcze,
Lecz wyznania twoje były krzywe...

Zaczęło się tęsknienie,
Ubolewam nad tą historią naszą,
Do dziś smutne westchnienie,
Upływają lata, ognisko nam gaszą...

Miałeś być miłością już do końca,
Lecz bez kochania się nie dało,
Miałeś dostarczać promieni słońca,
Tango to nam się właśnie nie udało...


NAJTRUDNIEJSZE 2019-07-02

Przebudzenia takie trudne,
Rząd kamiennych głazów,
Zabiegi straszne, też żmudne,
Łatwiejsze życie płazów...

Otrząsnąć piórka by się chciało,
Malują obrazy na nocy podobieństwo,
Chciało by się, aby nie bolało,
Lecz coraz większe to męczeństwo.

Przebudzenia takie trudne,
Miłe słowa w wiadomościach słane.
Lecz minuty płyną paskudne,
Żeby tylko zdrowie było zachowane.


CHCIAŁA KROMKĘ CHLEBA ZJEŚĆ 2019-07-02

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz parzą jej skórę i duszę,
Paraliż nóg, strach jest przejść,
Zakończyć chce już tę katuszę.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zasysają jej policzki,
Paraliż myśli, aż można zejść,
Trzęsą się i drżą jej paliczki.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zalewają ją w formę,
Paraliż życia, jak posąg z wosku,
Przerażenia przechodzi reformę.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zamieniają ją nietoperza,
Paraliż rąk, aż można zejść,
Kreska kosmetyczna zmierza.

Chciała kromkę chleba zjeść,
Teraz zesztywniała ze strachu,
Paraliż ciała, trudno tak przejść,
Uciekać chce spod tego dachu.


ŚWIECOWANIE USZU 2019-07-02

Świeca płonie we wnętrzu ucha,
Spala myśli, przerażenie w tle,
Potrzeba tutaj wielkiego zucha,
By wykonać zadanie w tej mgle.

Oczy z orbit swych wychodzą,
Serce jak osika, rozum przeczy,
Lampki się zapalają, mgły schodzą,
Nie znało się takowych rzeczy.

Świeca płonie we wnętrzu ucha,
Wielki kamień na duszy zalega,
Umarła biedronka, padła mucha;
Teraz już się wie, na czym to polega.


RÓŻNORODNOŚĆ LUDZKA 2019-07-01

Jednym podoba się zielony,
Innym torebki niczym sportowe,
Drugim dziad kłania się pochylony,
Trzecim ukazują się tęcze kolorowe...

Dla jednych las pełen grzybów,
Dla innych fale morza jak jęzory,
Piątym melodie grają trybów,
Dla siódmych niestraszne potwory...

Jedni kochają, drudzy nienawidzą,
Sąsiad do sąsiada zagląda,
Jedni życzliwi, inni tylko szydzą,
Różnorodność ludzi tak wygląda...

Jedni szczęśliwi, drudzy płaczą,
To świderki lepsze albo kulkowe,
Jedni doznają strat, inni się bogacą,
Życie ludzi - kolorowe i matowe...


CZAS WSKAŻE DROGI... 2019-07-01

Zmienił dla niej pióropusz swój,
Aktywuje swoją władzę do słów,
Chciała skreśleń dokonać, zwój,
Powstrzymał ją księżyca nów...

Być może to droga do snów...
Odpowiedziała cierpliwością,
Kwiatów nadziei rasowy chów,
Odpowiedziała zrozumieniem...

Lecz dłuższy ciąg niezmienny,
Niczym koledzy w znajomości,
Rytuał przyniesie codzienny,
Ale to zawsze trochę radości...

Co się urodzi, a co zniknie -
Czas ukaże właściwe drogi,
A teraz miasto powoli cichnie,
W dal prowadzą losu nogi...


KRZYCZĄ USTA 2019-07-01

Krzyczą usta, są jak bonsai,
To pioruny odbite od ściany,
Za rogiem szatan się czai
I warczy jak pies przywiązany...

Trzęsą się podłoża, osik rząd,
Popłynęły łzy jak deszczowe,
Mała łódeczka, rejs pod prąd,
A serca smutne, a serca płowe.

Krzyczą usta, są jak liana,
To błyskawice rzucane w dół,
Szata diabelska przyodziana,
Jęk nożyc, pięść rzucona w stół...


PAZNOKCIE DO POPRAWY 2019-07-01

Senność w powiekach,
Dla testów paznokcie,
Szpic przy zasiekach,
Z duszy zdarte łokcie.

Rzęsy jak wachlarze,
Kolor pokrywa kolor,
Potrzebne są bandaże,
Słaby chwili to walor.

Konieczność przybycia,
Piątek skasowany,
Grzybicze są tu odkrycia,
Moment sfrustrowany.

Senność w powiekach,
Paznokcie do poprawy,
Wieczność w chwili wiekach,
Tydzień i koniec zabawy.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]