kwasna | e-blogi.pl
ZWYCZAJNIE I BEZ CUDÓW 2019-05-31

Zwyczajnie i bez cudów,
Dwie łzy z oka i z nieba,
Usnąć można z nudów,
Droga wyboista do chleba.

Wydatki, koszty, przychody,
Działalność zawirowała w tle,
Na szczyt wysokie schody,
Taniec snów w gęstej mgle.

Zwyczajnie i bez cudów,
Smak borówki z Ameryki,
Dookoła pełno ludów,
Leniwe odbyły się teatrzyki.


JUŻ USTALONE I BIEG PONOWNY 2019-05-31

Kosmetyka już ustalona,
Już bieg się rozpoczyna,
Data sobót rozświetlona,
Pospieszna nawet mina.

Kawa wypita już druga,
Już pęd w wir się przemienia,
Z serca zmywana smuga,
To los na lepszy się odmienia?

Spotkania już ustalone,
Już bieg się rozpoczyna,
Tylko drzewa są pochylone,
Godzina, minuta i godzina.


ENIGMA ŻYCIA 2019-05-31

Nowi kochankowie mają nadzieję
Na miłość i na przyjaźnie w locie,
Lecz raczej wywołam sporą zawieję
Na polach zwyczajności, w kłopocie
Nie jest mi to na rękę ani na nogę,
Zatem może wyślę list dla przeprosin,
Nie chcę zranić, zraniona być mogę
Jak za każdym razem, iskra przenosin
Do świata alternatywnego, trudne
Bywają te mądrości, piwo z życia kłosa,
A przecież nie mogę fałszywych ruchów
Wykonywać, czasem biegam bosa,
Lecz bardziej bosa byłam w przeszłości,
Mosty upadły, połamane są kości...

Koleżanki jak stare, dobre drzewa,
To jest najbardziej pomysłem miłym,
Dookoła i w dali nadzieja śpiewa
Jak ptak wzniosły, opuściłam mogiły
W pewnym zarysie zgasiłam znicz;
Nawet sny jak sito dziurawe się śniły,
Nadzieja, wejście i upadek - kicz,
Lecz przemyślane życie skalistą drogą,
Poranione stopy, usta wyschnięte,
Dlatego milczą, nie dają słów, mogą
Inni być Herkulesami, a Ikar spadł;
Walka z lękiem, walka z trwogą,
A panika schowana za pazuchę, kradł
Serca złodziej, uciekł drugi to raz...

Nowe wersy kładą się niczym koce
Na człowieka śniącego o blaskach nocy,
Gdzieś widać głazy, dorodne moce
Zbierane jak kwiaty w bukiety, stoczy
Być może się czas albo medal dostanie,
Zakładam to drugie, teraz krew broczy
I przeradza bolesne wzgórza w maki;
Noga za nogą stawia się, ścieżką kroczy
Własną jak kot, pamiętam jego oczy;
Dziwnie wytyczyłeś piórem me szlaki,
A na koniec odnalazłam horyzont ze snów;
Milczenie jest odpowiedzią dokładną,
Dawniej liczyłam gwiazdy, księżyc miał nów;
Na skrzydłach motyla byłam ci zgrabną.


DZIAŁANOŚĆ W SZEREGACH MAJA 2019-05-31

Działalność w szeregach maja,
Koncesja jak pozwolenie wieży,
Świadkiem trawa przy ruczajach,
Nauczyciel wiedzę linijką zmierzy.

Słowo za słowem jak żółwie,
Istny wyścig czasu z mądrością,
Zawisły firany leniwie, obuwie,
Przygotowanie wazy z formalnością.

Działalność w szeregach maja,
Zezwolenie jak otwarta brama,
Dookoła tylko meszek zgraja,
Oby nie powstała wielka plama.


BAJANIE OD POCZĄTKU 2019-05-31

Zapomnieć totalne fiasko,
Twoja siódemka nie robienia,
Woalka ze słów i z maską,
Nadzieja umiera w cieniach.

Zapomnieć totalne bzdury,
Twoje słowa, mamienie głowy,
Nic a nic, jedynie chmury,
Serce pozbawione swej połowy.

Zapomnieć totalne bajanie,
Dawna nadzieja cała sina,
Żadne było jednak kochanie,
Splecione myśli jak wiklina.

Zapomnieć totalne już nic,
Ani spotkać, ani puścić w tan,
Jeden lał się nam tu pic,
Dziwne to wszystko, też pan.


TWOJE "ZALEŻY MI NA TOBIE" 2019-05-31

Milczysz, nazwę cię posągiem,
Siedem lat to już w obietnicach,
Milczysz, nazwę cię drągiem,
Zaśniedziałe serce w kotwicach.

Zgrabne były twoje słowa,
Nawet ostatnie dość świeże,
Na nic kolejne daty, głowa,
Na nic w niej gorliwe pacierze.

Milczysz, nazwę cię niepokojem,
Niczym cisza przed samą burzą,
Milczysz, nazwę cię znojem,
Koniec przed każdą naszą podróżą.

Zgrabne były twoje myśli,
Że zmysły twe do lotu podrywam,
Lecz słowo twe się nie iści,
Znów bumerangiem tu obrywam.


ZA KOTARĄ KSIĘŻYCOWĄ 2019-05-31

Za kotarą księżycową prawdy się dzieją,
Ktoś milczy w swoim kącie, jest jak mysz,
Nadzieje ziarnem życia w sercach się sieją,
Lecz rzeczywistość mówi: idź stąd, a kysz!

Namalowano mur pędzlem wielkiej biedy,
Zrozumiałabym jeszcze, gdyby tylko chwila,
A to już mija siódmy rok, brak białej kredy
I łamie się serce jak skrzydło motyla...

Prawdę napisałam piórem elektronicznym,
Tylko tyle, żadnego wyrazu krzywego
I stało się milczenie... czas magicznym,
Lecz dziś nie ma spojrzenia możliwego...

Za kotarą księżycową prawdy się dzieją,
Ktoś nie przyjedzie milionowy już raz...
Wiatry smutne przez połacie serca wieją,
Związane ręce, los zabiera ich czas...


TYLE SIĘ WYDARZYŁO... 2019-05-30

Tyle już minęło z wiatrem, z czasem,
Dawne marzenia, pragnienia, chwile,
W tenisówkach, w butach z obcasem,
Różne barwy mają z natury motyle.

Tyle kursów i szkoleń się odbyło,
Tyle łez płynęło w rzeki zmienionych,
Zamki, ogrody, wielkie życie się śniło
I jedno włosów wspomnienie zmierzwionych.

Tyle westchnień i pracy mych Syzyfów,
Zapinanie guzików, czekanie przez wieki,
Wśród głazów i słońc, nuta też syfów,
Zamykają się w tęczy i ołowiu powieki.

Tyle spojrzeń i próbowania miłości,
Posiłki z jednej miski, brak stołu,
Krainą smutków, krainą też radości,
Nowa droga z boku, a także u padołu.

Tyle się wydarzyło już w mieście tym,
Znamię za znamieniem, kropki dwie,
Bez odpowiedzi pytania w kręgu swym,
Gwiazdy migoczą, księżyc jest snem.


SZKLANY REJS 2019-05-30

Łódki jak łupiny orzecha,
Głębokość fal obszerna,
Los scenariusza nie zaniecha,
Choć ocena tylko mierna.

Już zakres powiększony,
To kosztów są kalkulacje,
Plan życia na raty rozłożony,
Za chwilę zaczną się wakacje.

Wydatek monety złotej,
Srebro w ramionach ciszy,
Chwilami nawet ma się ochotę,
Pęknięcie w nadziei kliszy.

I już rejs w morze głębokie,
Posągi milczą, echo to AP,
Kosmetyka dalszym krokiem?
Łódź rzeźbiona na szkle.


PROCES BRAKU PIENIĘDZY I ODWAGI 2019-05-30

Spadłeś z choinki jak szyszka,
Wyskoczyłeś też jak Filip z konopi,
Przy obiedzie bez zupy łyżka,
Proces pytań wykwintny wśród kopii.

Zadałeś pytanie te same od lat,
Dlaczego nie wspominam o spotkaniu?
Powtarzalność tu zimowych dat,
Ani razem, ani myśleć o rozstaniu.

Zadałam ci pytanie pierwszy raz,
Czy pożyczysz na bilet pieniądze?
Zamilkłeś nagle, odwleka się czas,
Znudzone serce, niespełnione żądze.

Cóż zatem mi sądzić o tym pozostaje?
Słowa jak zawsze piękne i kuszące,
Lecz spotkania brak, suche ruczaje,
Słońce inaczej już świeci, łąki pachnące.


KROPLE CHWIL 2019-05-28

Krople z nieba niczym łzy
Wirują w tańcu pierworodne,
W dal odchodzą już sny
Perłowe, majowe, modne.

Na polanie nowego dnia
Zakwitają kwiaty wyznań,
Z kryształów widnieje mgła
Dookoła prawd i przyznań.

Marsze w miejscu trwają
Na przełaj i na skos jeden,
Myśli u jego boku zostają
I każą skreślać inny Eden.

W zaroślach zdarzeń wielu
Pozostałości po liściach,
Dookoła aniołów niewielu
Zostało, czekanie w listach.

Krople z nieba niczym łzy
Wirują w tańcu odnowy,
W dal odchodzą już sny
Zielone, czarne i sen beżowy.


ZŁOTA RÓŻA 2019-05-26

Złota róża stanęła w wazonie,
Wybrali kandydatów do świata,
Ci, co grają na lutni oraz puzonie,
Matczyna w kalendarzu to data.

Złota róża stanęła w wazonie
I jak słońce świeci jaskrawa,
Do życzeń klaszczą miłe dłonie,
To wspaniała chwila i zabawa.

Złota róża stanęła w wazonie,
Celujący trafił do dziennika,
Przeszłością pochodnia płonie,
Bez deszczu brzmi rytmika.

Złota róża stanęła w wazonie,
Papierowe dowody na podróże,
Umęczone radością skronie,
W wazonie tulipany i też róże.

Złota róża stanęła w wazonie,
Bluzka jak ulał jest prawie,
Sen nadchodzi po lewej stronie,
Szare i zielone zapisy w sprawie.


PISZĘ I PISZĘ 2019-05-25

Piszę i piszę te słowa jak księgi,
Wzdycham do chwili, z nią kołyszę
I liczę nowe na sercu pręgi...

Piszę i piszę te słowa jak zdania,
Przeżywam odtrącenie, łapię ciszę
I spadam z gwiazdą ponowną...

Piszę i piszę te słowa jak poematy,
Nie rozumiem pewnych typów,
Znów fundujesz mi darmo dramaty...

Piszę i piszę te słowa jak wyznania,
Lecz nie mam sił na rwące rzeki,
Jak najdalej od każdego kochania...

Piszę i piszę te słowa jak hieroglify,
Dusza ubrana w hebanową suknię,
Stoję na brzegu, niebezpieczne klify...

Piszę i piszę te słowa jak znaki,
Westchnienia i ból sobotniej minuty,
Z głowy poleciały też kłaki...

Piszę i piszę te słowa dla ukojenia,
Znów się odważyłam serce otworzyć,
Teraz znów za kratami cierpienia...

Piszę i piszę te słowa dla wyzwolenia,
Zapomnieć okrucieństwo twoje,
Idę zapisać następne losu zwoje...


RZECZYWISTOŚĆ W SOBOTĘ 2019-05-25

Nowa rzeczywistość w starych stronicach,
Widoki i spojrzenia te same, lecz inne,
Coś z przeszłości tkwi w jej źrenicach,
To nadchodzą czasy jak węże zwinne.

Sny gdzieś w tle pozostały pijane,
Już godzina kolejna w swoim toku,
Jeszcze liście z wiosny całe rozedrgane,
Powoli, lecz ciągle krok po kroku.

Nowa rzeczywistość w starych murach,
Rytm serca odzyskuje sprawność,
Tajemnica gdzieś tylko w chmurach,
Zasada do zasady i już jest wprawność.


PO PIJAKU WYZNANIA 2019-05-25

Po pijaku zapytałam o miłość,
A kochanek, czy mam wątpliwości?
Trudno ich nie mieć, skoro zawiłość,
Odpowiedział, że jest cały z miłości.

Po pijaku zapytał o miłość,
A ja, czy wątpliwości posiadasz?
Trudno, żeby nie, skoro zawiłość,
Dlaczego już obok nie siadasz?

Po pijaku pocałunki ślemy sobie,
Trzeźwość opary oddzielności daje,
Ale pamiętam i wspominam o tobie;
Żyć dalej, jedynie to nam pozostaje.


BYŁAM 2019-05-25

Byłam tu i byłam tam,
Krowy miejskiej pastwisko szare,
Dziś już prawdę jedną znam,
Pogardziła złotym Polski dolarem.

Byłam tu i byłam tam,
Kopia na przyszłość dokumentu,
Powiedziano, że ładne pismo mam,
Ślad niebieskiego atramentu.

Byłam tu i byłam tam,
Cyganka obiad spory wyżebrała,
Teraz biedniejsza trwam,
Na Półwiejskiej mnie zastała.

Byłam tu i byłam tam,
Prezenty od serca są dla mamy,
W nadziei sobie trwam,
Otwarcie złotej w chwili bramy.

Byłam tu i byłam tam,
Trakcję zakładają od nowa,
Za pazuchę myśl schowam,
Uspokoi się wnet głowa.

Byłam tu i byłam tam,
Pranie ze sznurka już zebrane,
Piwo z bratem jedno wypijam,
W rozmowie uczucia poskładane.

Byłam tu i byłam tam,
Dzień pędzi jak rakieta,
W życie dalej sobie gram,
Znamię sekundą się zasklepia.


TABLICA 2019-05-23

Ocena bardzo dobra, także laurka,
Przejażdżka wehikułem czasu i przestrzeni,
Przebiegła korytarzem jaszczurka,
Choć to żaba, o pracy pytania, zostawieni
W samoistnym świecie obsługiwania;
Nowy kontakt bez zdjęcia, znana ulica;
Nic nie wiąże rąk, nic już iść nie zabrania
Do przodu, zapisuje się życiem tablica.


ODCHODZENIE DO LAMUSA 2019-05-23

Baba Jagi odchodzą do lamusa,
Czarownice z nosem do nieba,
Pozostałość w sercu jednego całusa,
Wędrówka w obrębie bułki i chleba.

Żaba dla nadziei zamiast słonia,
Bo słoń z podniesioną trąbą zły,
Jabłko dojrzało się już w dłoniach,
Najwyższy czas, by zniknęły mgły.

Plotki poszybowały wysoko w eter,
Prawie jak ptaki to zrobiły,
Lecz w życiu niejeden z dziurą sweter,
Wirtualne osoby notkę sporządziły.

Jednak koniec już umartwiania,
Kolejność następuje, zegar w pracy,
Najwyższy moment do spania,
Życie wystawione na targowej tacy.

Odchodzą obietnice niespełnione,
Kochankowie wymazują się jak ołówek,
Serce budzi się z zimy poranione
I nie dziwi świat pojedynczych połówek.

Zatem zasłony już dawno na oknach,
Sny nadchodzą, płyną łodzią sprawną
I choć jeszcze czuje się samotna,
To tamto życie chwilą bardzo już dawną.


PRZED PÓŁNOCĄ OSTATNIE WERSY 2019-05-22

Przed północą ostatnie wersy,
Segregatory, pieczątki, listy,
Koty dachowce i koty persy,
A wiatru nowe słychać świsty.

Przy drodze maki jak krew,
Słońca utkane spojrzeniem,
Podziękowań stał się zew,
Pożegnanie z bólem i cieniem.

Przed północą ostatnie wersy,
Dziennik praktyk pełny jak dzban,
Jogurty, może i też krakersy,
Na jutro już nowy czeka plan.


SIÓDEMKA PRAWDY 2019-05-22

Ułuda w kochanku z daleka,
Który nie płacze, nie czeka,
Obietnice śle w listach żadnych,
A słowa należą do tych ładnych.

Trudno pogodzić się z klęską,
Do miłości nie zmusi się nikogo,
Czasem pomacha się rzęską,
Jednak chłód muru ceną srogą.

I mimo chęci, mimo starań -
Stagnacja w rzeczywistości tej,
Nadzieja żywa, żywa i wiara,
Lecz tak trudno odpowiedzieć: hej.

Zatem wzywać nie będę kochanka,
On zasiedział się w płockiej ziemi,
Nieszczera była chwila w porankach,
Wybrednością niemą są rozłączeni.

Można wiecznie zrzucać na odległość,
Lecz to nie wina odległości zwykłej
I choć wówczas bez granic uległość,
To dziś w sytuacji już tak przywykłej.

Było pięknie, cudownie, raz pierwszy,
Wielkie skrzydła jak u anioła,
Lecz nie jego ten świat moich wierszy,
Dziś do jutra nas mocno woła...

Szczęśliwa siódemka - liczba twoja,
Nie chciałeś się nią z nikim dzielić,
Wielka rana goi się, słowa jak ostoja,
Dziś czas, by grządki losu wypielić.


POSTANOWIONE 2019-05-22

Szkarłatny moment zamyślenia,
Zebrać życie w bukiety graniczne,
Od momentu jednego skreślenia,
A za zakrętem uśmiechy magiczne.

Do tej pory płacz w kącie pustym,
Przezwiska, wyzwiska, obelgi,
Choć na dnie życia robalem tłustym,
To czas wymienić już felgi.

Wolność jest jak ptak szybujący,
Powróciłoby się na dawne miast ulice,
Wyciszyć głos w tle obrażający,
Odnaleźć pierworodne dziewice.

I zamyślenie dobrym tylko czasem,
Na drodze zawiłej odnaleźć siebie,
Stuknąć kielichem, stuknąć obcasem,
Odnaleźć miłość, prawdziwego ciebie.


ZAKOŃCZENIE PRAKTYKOWANIA 2019-05-22

Ostatnie listy wysłane w świat,
Segregatory koloru nawet tęczy,
Ostatni świstu pobudki bat,
Już praktyka duszy nie męczy.

Ostatnia herbata wypita,
Słowa zamienione z panią B.,
Ostatnia godzina znakomita,
Wolność jawą, już nie snem.

Ostatnie przejście się korytarzem,
Odwiedziny także w ubikacji,
Ostatnie wspomnień zbieram witraże,
Jeden krok do cudownych wakacji.

Wszystko już ostatnie w chwili,
Żaba z zaskoczenia na pamiątkę,
Pieczątka i autografy, moi mili,
Kierownik pocałował nawet w dłoń.

Ostatnie podziękowania, ochy i achy,
Uściski, jazda autem do rybaków,
Trochę pajęczyn, trochę też blachy,
Ostatnie spojrzenia przydrożnych maków.


SMUTEK I JEGO KONIEC 2019-05-22

Smutek wyrasta z kamienia,
A kamienie mnożą się jak grzyby po deszczu,
Ludzkość sny w koszmary zmienia,
Ślad rzeczywistego dreszczu.

Lecz powstała tęcza w zwierciadle,
Kryształem ozdobiły się kwiaty,
Psy przystanęły, nie szczekają zajadle
I słońce powstaje - dobre tematy.

Lecz ciemna strona medalu zbladła,
Smutek wyparował w jeden czas,
Intuicja nowe szanse tu odgadła,
Już tylko nadzieją szeleści nam las.


DO WOLNOŚCI JUŻ CHĘĆ 2019-05-20

Twarde jak orzech zderzenie z dniem,
Pospałoby się, nie myślałoby się,
Lecz jawa ostatnich dni nie jest snem
I trzeba być, trzeba trwać; nie ma cię
Na tej półce z brzegu garażu z pleśnią.

O maratonie kilka słów, koleżanka -
Lecz rzeczywistość jest bardziej prawdziwa
Niż kawy samotnej ta tutaj filiżanka;
Spojrzenia wszystkie, mowa fałszywa
Być może, jakieś żale, nawet pretensje.

Twarde jak orzech zderzeniem z dniem,
Połamane kości, pióra i też serca,
Jawa ostatnich dni praktyki nie jest snem,
Czuć świst bata, rozpuszcza go morderca
I odlatują motyle na lewo od strumieni.

W poczekalni jakoby między telefonami,
A czekanie na wolność całą i zupełną,
Za zrośnięciem się ran, za skrzydłami;
Frunąć chce się w górę, poza ten czas
I tak szelestem liści nawołuje wciąż las.


CZAS NA NOWE SZLAKI 2019-05-19

Stęchlizna, lecz jeden egzamin zdany,
Dzwonił też kolega kilkakrotnie,
Z przeszłości kochanek znów wywołany,
Nie ma sił, dusza za oknem moknie.

Okrąglak świadkiem spacerów długich,
Aksamitne niebo okryte hebanem,
Trzeba się wyrwać, zetrzeć te smugi,
To wszystko nie było dobrym planem.

Ale już niedługo skończą się męki,
Mąka będzie w młynie, gardło boli,
Dość tracenia chwili, otwarcia szczęki,
Czas zrobić porządek, choć powoli.

Baba Jaga odchodzi do lamusa już,
Lecz w sercu wielkie szramy i znaki,
Skończyło się pasodoble tych burz,
Czas odkryć zupełnie nowe szlaki.


NA NIC TEN MARATON 2019-05-19

Spotkanie po miesiącach,
Maraton na pieszo przebyty,
Lecz chamstwo w jej pląsach,
Kompromis nie jest zdobyty.

Prawda to smutna i przykra,
Koleżanka z niej jest żadna,
Niefajna, a nader jak lis chytra,
Ani piękna, ani też ładna.

Spotkanie po miesiącach,
Całe miasto wzdłuż i wszerz,
Lecz chamstwo w jej pląsach,
Zabity gołąb, zabity też jeż.

Niestety, nie będzie przyjaźni,
Dla niej koleżanka niefajna,
Rozdwojenie losu i też jaźni,
Do domu powrót, bolą nogi.


PORANNA ŚMIAŁOŚĆ 2019-05-18

Samorządy westchnień i rządy nicości,
Dookoła krzyczą kruki o wróblach,
Krowy na wypasie mają okres w całości,
A usta bez kagańców, serce w bublach.

I przeszłość dała milion obietnic, cisza,
Głowa puchnie od diabelskich sztuczek,
I weź tu wierz w człowieka... pękła klisza,
Uwaga: drobną jak mak czcionką kruczek.

I chciałoby się podnieść czoło ku słońcu,
Nie patrzeć więcej na miasta betonowe,
Świat ludzi zmierza ku zagładzie, ku końcu,
Niegdyś śniły się sny z nadzieją, kolorowe.

A dziś ciężar kamieni przygniata do parteru,
Przełożone egzaminy na dojrzałość,
Matka samotna w swój dzień, chęć bliska zeru,
Rzec słowem mam o poranku śmiałość.


KAMIENNE DESZCZE 2019-05-18

Kamienne deszcze jak biczowanie,
Mętlik w głowie już całkowity powstał,
Na ulicy trwa ludzi wielkie obrażanie,
Uraz do gatunku w czasie pozostał.

Wszędzie pedofile, mordercy, gwałciciele,
Niewyparzone gęby, krzywe oczy,
Wszyscy jak bogowie, wszyscy to zbawiciele,
Lecz naprawdę tylko krew broczy.

Kamienne deszcze jak umartwianie,
Dusza skomli nad losem i sytuacją tą,
Na ulicy trwa ludzi wielkie zabijanie,
Jak kołdrą świat przyodziewa się mgłą.


WODNY BAL MAJOWY 2019-05-16

Bal za oknem trwa w najlepsze,
To dreszcz tańczy dla maja.
Pod parasolami na czasy lepsze,
Końcówka snów jak włos się rozdwaja,
A na bagnach, a przy ruczajach
Kropla pochłania kroplę...

I tak zupełnie bez wiosny wyrazu
Przesiąkają ludzie płaczem z nieba,
Przystanęłam obok niemego głazu,
Szepnął mi, że iść dalej mi trzeba
W pokorze i z prośbą do losu cichego;
Odkładam ból na później...

Bal za oknem trwa w najlepsze,
To chłód tańczy dla maja.
Sny wyblakły pod naporem łez,
To łzy wszystkich straconych...
Odzyskałam sens w tym balu,
Przenośny dach taki ładny...

I tak zupełnie z wiosną w przyjaźni,
Słońce jak gwiazda błyszczy miłe,
Odwrócenie rzeczywistości w jaźni
I choć słowa jak jabłka nieco zgniłe,
To chęć do życia rozkwita jak kwiat...
I wszelka trawa, co jest mu jak brat.


MOWA PRAWIE PIJACKA 2019-05-14

Bujają się konary przed Rumcajsem
Z lasu bodajże zielonego, a trawa
Też zielona ku niebu strzela;
Ni powaga w tych szeregach, ni zabawa -
Udawanie, że się ma zajęcie, strzela
Ucho jak z armaty, proca nicości pod ręką,
Opadają gzymsy i filary wraz ze szczęką
Praktykantki głupszej niż do tej pory...

Można uznać, że teoria zbyt pijacka,
A czas to nieodpowiedni, chwila do południa,
Z wieży hejnał, a wieża zwana Mariacka,
Choć bardziej kozły trykają się swymi rogami;
Nagle orzech rozłupany kierownictwa,
A kierownica skręca w lewo ku prawdopodobieństwu...
Spadają deszcze w przelocie klucza ptaków;
Nagle pokój jak dzban wypełniony po brzegi...

Sytuacja polsko-ruska, ratunek dla orzecha,
Czekają zasady na przestrzeganie, sprawa,
Pomyślunek na przechowanie segregatorów;
Maj nie jest upalnym miesiącem, taka zabawa,
Nie potrzeba tutaj żadnych wentylatorów;
Kaznodzieje prawd, moment rzeczywisty -
Kierownictwo odchodzi w siną dal, czas na siku,
Słońce przez chwilę, hałas rozłupywania orzecha...


NOTKA OPTIMUM 2019-05-14

Notkę można dodać na zachętę,
Urzędowe dziś wojaże i klapa,
Na suma weź haczyk i przynętę,
Pieśń dla bogacza, dla żebraka.

Przez godzinę trzeba wytrzymać,
Taki los duszy gotowej do nauki,
Z systemu tego można wyżymać,
A woda płynie w podłogowe luki.

Rozprawa obszerna w ramach,
Zasada senności ma królowanie,
Nic nie uczą w praktyk łamach,
A to jest prawdą na zawołanie.

Notkę można dodać na zachętę,
Urzędowe dziś wojaże i maksimum,
Bez zakochania, zgubiono miętę,
Chłód i nuda w wersji jest optimum.


PARAGRAFY 2019-05-12

Zasady zwyczajne służb oczywistych,
Zamszowe kozaczki głęboko w szafie,
Czas w drogę po łąkach kamienistych,
Wykorzystają wysokość szyi w żyrafie.

Ocean niechęci na poniedziałek,
Zielona herbata to nie jest wóda,
Na scenie parodię zapodaje śmiałek,
A gdzie ukojenie po tych trudach?

Zasady zwyczajne władzy oczywistej,
Sandałki doskonałe na dnie szafy,
Znów dusza w brei mocno oleistej -
Zaczynają się wysokie tu paragrafy.


CUD I SZPAK 2019-05-12

Jednak zdarzył się cud,
Podał adres chłopak,
Pszczoła zebrała miód,
Jednak nadal na opak.

Bo wciąż samotne dni
I noce, morze codzienności,
Bo wciąż samotne sny
I jawa, ocean przyziemności.

Jednak zdarzył się cud,
Podał adres chłopak,
Nadal odległości czuć chłód,
Spojrzał się czarny szpak.


PORANKI Z LAMUSA DO LAMUSA 2019-05-11

Poranki powracające do lamusa,
Przemyśleń cały stoi tu rząd,
Za każdym razem tylko całusa,
Lecz rozmów nie i już pod prąd.

Za każdym razem smutek wielki,
Gdy okazuje się, co tego pana jara,
Nawet wspólne zbieranie muszelki
Nie jest możliwe, nieudana para.

Poranki powracające do lamusa,
Wciąż gdybanie i westchnień bukiet,
Za każdym razem tylko całusa
I cielesność, brak duchowej miłości.

Za każdym razem intuicja niezawodna,
Rozgryzła kolejny orzech w skorupie,
Aura za oknem wiosną swobodna,
W kręgosłupie moralnym już nie łupie.


KSIĘŻYCU MÓJ JEDYNY 2019-05-10

Księżycu piękny i złocisty jak złoto,
Dotykam cię palcem spojrzenia...
Jesteś latarnią, oświetlasz błoto
I drogi zawiłe jak w labiryncie...

Księżycu cudowny i srebrzysty jak lis,
Dotykam cię perłą czerwoną jak mak...
Jesteś tajemnicą wielką tu dziś
I zamykam cię pod powiekami...

Księżycu wyjątkowy i cichy jak liść,
Dotykam cię myślą wzajemności...
Wraz z porankiem musisz iść,
Lecz teraz zabierz na stronę miłości...


NAUKA TRUDNEJ SZTUKI 2019-05-10

W brzuchu urwiska skalne,
Przelewa się woda oceaniczna,
Pochodnie lęku łatwopalne,
Chwila ciężka, lecz magiczna.

Czas myśleć pozytywnie,
Nauczyć się sztuki od nowa,
Stać się wikliną i sztywnie
Nie przeplatać się w mowach.

Wypędzić niewiarę i smutek,
Przestać siebie karać za intuicję,
Zdjąć ciężar stalowych kłódek
I poznać zaczarowaną Alicję.

W brzuchu zbocza leśne,
Zakwitanie muchomorów,
A tu słońce takie wczesne
Niszczy postacie potworów.


BYĆ MOŻE NIE BĘDZIE KLĘSKI 2019-05-10

Nie uczyniła zapoznania z tematem,
A temat bardzo liczny jak króliki,
Wyszła z leniwym wręcz poematem,
A teraz liczy łzawe z niebios koraliki.

Taka z niej to już dziewczyna,
Pędzi na oślep, zna też granice,
Przez chwilę stresów trampolina,
Dwie przemknęły burzy błyskawice.

Rozpoczęła teatr swój rozmowy,
W smsach mowa o urlopach,
Lecz wciąż brak jednej połowy,
Chwila czasem bywa w ukropach.

Wznowiła wizerunek, ale prywatny,
W końcu przepisy są rodowe,
Teraz czeka na dzień już płatny
I określa minuty blade, kolorowe.

Być może to strzał będzie w dziesiątkę,
Zerwie jak owoc siłę prawdziwą,
Postawi kropkę nad i oraz pieczątkę,
I już ponownie będzie szczęśliwą.


DOBRE UCZYNKI CÓRKI 2019-05-10

Zaprowadziła córka tatę
Do chirurga umiejętnego,
Wyznaczył kolejną datę,
Rozruszać palca zrośniętego.

Wybrała się córka z tatą
Na zakupy spożywcze,
Spodnie miała z jedną łatą,
A produkty takie odżywcze.

Dotrzymała córka tacie
Towarzystwa podczas czekania,
Przypomniała o zdrowej sałacie,
A teraz już czas jest do spania.


PEŁNA SPIŻARNIA 2019-05-10

Ukryte w spiżarni są smutki,
Czuć je w smaku kompotu,
Czuć je też w smaku wódki,
Nie ma i nie będzie nalotu
Samolotów pełnych zdarzeń.

Nie przekreślam dawnych dni,
Lecz mam zasady i pragnienia,
Czy to źle, że jawą dobre sny
Chciałabym wielce uczynić,
A życie nakreślam sama sobie?

Próbowałam zakładać bandaże
Na serca zwichnięte i połamane,
Oślepiło mnie słońce o witraże
I dotknęłam serca, było kochane,
Następnie niebo zaszło chmurą.

Poczułam powiew wiatru zimnego
Niczym głaz przy drodze, jak osika
Zadrżałam, spłynęła łza czystego
Czasu w moje dzbany samotności;
Uśmiech losu, melodyjna rytmika.

Nie wypowiedziałam ni słowa
W oczekiwaniu na dalszy rozwój,
Za oknem księżyc i sowa
Niczym kochankowie stęsknieni;
Na półce stoi przeznaczenia słój.

Mimo, że kilka dni usypiałam,
To nie niszczę kropel nadziei,
Jedną myślą bolesność zmazałam
I tkwię wśród niemych tu kniei;
A za bramą trzecie podejście czeka.

Ukryte w spiżarni są radości,
Czuć je w smaku dżemu i powideł,
Czuć je w smaku istotności,
Motyle z poczwary w kolor skrzydeł
Przeobrażają się, w jedyną miłość.


DŹWIĘK WIARY I NADZIEI 2019-05-10

Odgarniając włosy z czoła
Liczę krople na słońcu różowe,
Dookoła cisza tylko woła
I wywołuje wspomnienia zacne...

Biała chustka, cztery jej rogi,
Jeden tylko żal, iż w cielesności,
A reszta to już za wysokie progi
I ścielę jak pościel doczesności,
I garnitury zakładam nieskazitelne...

Odgarniając włosy z czoła
Liczę krople na chmurze zielone,
Dookoła przestrzeń goła
I oczy błękitne jak tafla jeziora...

Na ostatnim piętrze zdarzeń
Spoglądam w dół, lekki to lęk,
W sercu pozostało parę marzeń,
W tej ciszy wiary budzi się dźwięk...


KROPLE SPADŁY... 2019-05-10

Spadły krople nicości
Po porannym trzęsieniu,
Zabrały iskrę radości
W smutnym zamyśleniu...

Cisza spotęgowana,
Otchłań wielka zdarzeń,
Rzucona na kolana,
Pozostało coś z wyrażeń...

Pięć tematów znanych,
Kolorowanie myślą mapy
Ścieżek i dróg, rozedrganych
Osik znów las, wilka łapy...

Wytarte smugi brudne
Niczym łzy chusteczką,
Czy to drogi są schludne?
Powiedz me lustereczko...


WIELKIE SZCZĘŚCIE 2019-05-09

Ze snów wyrwana,
Złapana za kark,
Jak trawa potargana,
Fałszywy spacer przez park.

Odzież roboczą każą brać,
Bo robota jest do zrobienia,
Na praktykach nauka powinna się dziać,
A nie wykorzystywanie niewolnicze.

Już, natychmiast i bez ale...
Praktykantka ma inne plany?
Cały dzień w złości i w szale,
Sytuacją człek jest wykorzystywany.

Tu jest Polska, tu się wykorzystuje
Każdego po kolei, korupcja, inne sprawy;
Życie w firmie się marnuje,
Półtora tygodnia i koniec złej zabawy -
Wielkie to szczęście!


JESZCZE PARĘ EGZAMINÓW 2019-05-09

Skończona notatka zapisem,
Spółki podsumowane kreską,
Litery błękitnym długopisem,
Uklepane usterek tu deską.

Praca kontrolna uzupełniona
Jak dzban czystą wodą,
Uczennica bardzo zadowolona,
Nie smuci się smutną pogodą.

Teraz tylko jeszcze chwila,
Poczytać notatki jest czas,
Egzamin zdać i w barwie motyla
Odnaleźć wakacyjny już las.


DWIE NOWE KSIĄŻKI 2019-05-09

Na skrzyżowaniu długich dróg
Dwie historie za dziesięć złotych,
Losu przejechał potężny pług,
Do lektury mózg nabrał ochoty.

Teraz tylko trzeba mieć czas,
Dużo czasu na cudne czytanie,
Dookoła rzeka, łąka, nawet las,
Cudowne chwile są teraz w planie.

Na skrzyżowaniu długich dróg
Dwie historie za dziesięć złotych;
W ochronie kolega, nie wróg,
Odrzucone już wielkie głupoty.


HISTORIA MACAJĄCEGO 2019-05-09

Znów z oddali macał cycki,
Bluzkę podnosił, rękę wsuwał,
Co ona na to - pytał mycki
I nicość z jej ust wysnuwał...

A ona do wiadomości przyjęła
I dalej sobie żyła, tak już jest,
Czy byś chciała? Zaprzeczyła,
Lecz delikatnie, dla niego test.

Znów z oddali macał uda,
Spodnie zdzierał, penisa dawał,
Żądał od niej same cuda,
Bez odpowiedzi już zostawał.

A ona go nie zatrzymała,
Seks po siedmiu latach?
Kiedyś tęskniła, go kochała,
Lecz samotna w datach...


PLĄSY ODWOŁANE 2019-05-09

Odwołane pląsy na trzęsawisku
Piątków i sobót w jednym rogu,
Już nie wołają po nazwisku,
Nie zabijają mieczem u progu,
Tylko szkoda - rzeczą - i trudno,
Kilka godzin dla przemyślenia,
Znajomość raczej zwą tą brudną;
Odwołanie pląsów dla uspokojenia,
Bo inne to rasy, bo to inne gatunki -
K. pija herbatę, A. same trunki.


BABA JAGA 2019-05-09

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Co wyskoczy zza rogu,
Ratunek tylko w Panu Bogu.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Co za włosy zaraz schwyci,
W ciemnym lesie ukryci...

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Co za chwilę zakrzyczy,
Dziecię w klatce, na smyczy.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Czyje oczy przerażone
Spojrzą i umrą przekrwione.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Choć premiera, to napięcie,
Horroru wielkie rozwinięcie.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Matka córkę odzyskała,
Córkę miłość matki uratowała.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Mąż matki zabity,
W worku teraz, jedzą go termity.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie,
Z piekieł ona powstała,
Z medalionu niewolnicę zyskała.

Baba Jaga na ekranie,
Strach patrzeć, co się stanie
I już koniec horroru,
Strach wyjść teraz na korytarz.


STRASZNOŚĆ PRZEBUDZENIA 2019-05-08

Ołowiane sny w krainie,
Lęki przechodzą jak fala,
Życie jak rzeka płynie,
Innych ona nie zadowala.

Wszyscy czegoś chcą,
Żądają, instrukcje dają,
Nożami zachcianek tną
Wrażliwość na plastry.

To griil pośrodku nicości,
To mnóstwo seksu po latach,
To branie jak leci miłości,
A serce i ciało całe w łatach.

Ołowiane sny w krainie,
Prawdy za gardło ściskają,
Dookoła dzięcioły stukają,
Spokój jak mydło w płynie.


KOSZ SIÓDMEGO 2019-05-08

Siódmy upadłe anioły sprowadził,
Poranek był jak kłębek błyskawic,
O namiętność wcale nie zawadził,
Tylko gębę można było rozdziawić...

Siódmy dziwaczne kikuty dostarczył,
Zwęglił otwory gwiazd i księżyca,
Kolejnym wstrząsem barki obarczył,
Niech już zakwita bujna pszenica...

Siódmy znów wkłada banialuki,
Wypełnia świadomością niczego,
Aż czerwone robią się kluki,
Lecz nie ma człowieka ukochanego...

Siódmy rozłożył warstwy swej cebuli,
Swatkę puścił w ruch straszliwy,
A dziewczyny już nic nie rozczuli,
Rozmazuje się obraz, obraz krzywy...

Siódmy dał balsam i farbę czarną,
Zakreślił w kółko cenę lodów,
Oddał kulę burzową wielce marną,
Rzucił na piedestał schodów...

Siódmy nakarmił rybą smażoną
I rozniecił nikłą iskrą nadzieję,
A potem popchnął chwilę w wir,
Rozszerzył szarości i zawieję...

Siódmy oznaczył władzę czasu,
Podkreślił kokardę na butach,
Komunijne to buty, nieco hałasu,
A następnie zastał w skrótach.

Siódmy był jak ukryta kamera,
Skafandry przeciwdeszczowe,
Obietnica kłamstwo zawiera,
A oczekiwanie na sny kolorowe.


SZCZYT WSZYSTKICH WĄTKÓW 2019-05-08

Zmęczone dziobaniem dzięciołów ślepych
Serce czerwone jak krew, ropieją stany...
Zmęczone swataniem myśli, skrępowane
Usta i dłonie, złość na świat, a plany
Do śmieci zostały wyrzucone, teraz ślub?
Po siedmiu latach nie widzenia się wcale?

Czy jestem w ukrytej kamerze? Co jest?
Takie zabawy, takie podchody dookoła,
Psyche umiera, dla niej zbyt twardy chrzest,
Najpierw praca i ukończona szkoła...
Nie pisz do mnie wulgarnych listów,
Nie ślij w butelce niczym w kadrze z filmu,
Wyrastam na glebie wielkich egoistów...
Potrzebny spokój dla odzyskania siły.

Zmęczone dziobaniem dzięciołów trudnych
Jak drogi kręte i labirynty zawiłe...
Nie ślij mi całusów lubieżnych, paskudnych,
Moje serce zamyka swą mogiłę...
Ciągłe pytania, czego oczekuję i czy seks będzie,
Widzę niemoc i ciemność wszędzie...

Czy to jakieś żarty? Czy to jakieś egzaminy?
Bez pracy wciąż, a każą myśleć o ślubowaniu...
A serce jeszcze takie niezagojone, ranne,
Krwawi siną kroplą z łez, myśl o umieraniu
Wszechobecna, chaos zbiera żniwo duże,
Potrzeba w samotni usiąść, znaleźć równowagę.


CHCĘ W KOŃCU ŻYĆ... 2019-05-07

Dość łamania kości i marudzenia,
Dość żądań, pretensji i wykorzystywania,
Dość łez w oczach i krwawienia,
Serce ma obrzęki, posiniaczenia...

Dość mówienia, że jestem taka i owaka,
Dość pokazywania mnie palcem,
Dość  wyskakującego zewsząd ptaka,
Oczy puchną od świństw tego świata...

Dość mówienia, kim i jaka mam być,
Dość oceniania bez spojrzenia w lustro,
Dość już nocy, czas przestać śnić
Te koszmary na jawie... chcę w końcu żyć...


WALKA Z TRAUMAMI 2019-05-07

Westchnienia jak piórko ze skrzydła,
Na półce ze słoikami różnych miłości
Odnalazłam pomarańczowe powidła...
Jedna chwila, jednak wielkie upadłości.

Z innego słoika wyłażą komplementy,
Że ładna jestem i czy się poznamy?
Odległość spora, słabe to fundamenty,
Lecz nic się nie stanie, jak poklikamy.

Westchnienia jak chmura deszczowa,
Wyrzucić kamienie z serca muszę...
Już było lepiej, znów aura kolorowa
Zniknęła i przygniata bąblem bólu...

Trujące produkty jak sromotnikowe
Grzyby, zwane muchomorami...
Godziny, dni, miesiące znów nowe,
By otrząsnąć się z tysiąca traum...


KROPKI NAD I 2019-05-04

Kropki z nieba w kształcie łzy
Stawiane jakby nad literą i,
Gdzieś w oddali wędrują sny,
A myśl jak nostalgia brzmi...

Z pocztówki żółw pospolity
Wychyla głowę, dumny taki,
Polak z niego jest rodowity,
Tylko na zapleczu są braki.

Dwie kawy wypite szybko
I teoria o ludziach niema,
Za oknem szaro i brzydko,
W chmury odziała się Ziemia.

Kropki z nieba w kształcie łzy
Stawiane jakby nad literą i,
Utrącić przeszłości całe kły
I iść, wyprostować swoje brwi...


WIZYTA W STARYM ZOO 2019-05-04

Wietrzne bicze, słońce słabe,
Łaskotanie świeżością w zimę,
Biedronka wita łabędzia i żabę,
Na zapleczu strumyk płynie.

Żółw błotny głowę wystawia,
Karpie niczym rybki złote,
To już osioł osła namawia,
Dobre liście - już mają ochotę.

Jedynie lama nie opluwa,
Patrzy samica człowieka,
A lama trawę sobie przeżuwa
I król Julian tańczy, nie czeka.

Wiatr na ludzkich powiekach,
Rodziny jak w ulu pszczoły,
Wzdłuż motyli, na zasiekach
Świeci tyłek dziecka goły.

A za roślinnością śpiew wesoły,
Wata cukrowa, (nie pamiętam smaku),
Kozły jurne, króliki i lisy od smoły,
A także srebro w domku dla robaków.

Kaczki, lecz nie na talerzu,
Świnie i dzikany rzeczne, kucyki,
W Poznaniu, a nie w Zgierzu
Takie trwają bezpłatne teatrzyki.

Rozgardiasz piękny i koleżanka,
Następnie krokiem ku jedzeniu,
Zapiekanka mega, kawy filiżanka,
Ale już w domu, ku upamiętnieniu.


OBCHODY KONSTYTUCJI 3 MAJA 2019-05-04

Świętowanie Konstytucji maja trzeciego,
Wiwat! Wiwat! Rekordy w spacerach.
Ojczyzna w sercu Polaka każdego,
Doniosłością pieśni stoją na manierach,
Ze strzelbą, na baczność, salutowanie,
Nawet konie dumne i rasowe pierś prężą,
Flagi narodowej na wietrze falowanie,
Wiwat! Wiwat! Nie dać się syczącym wężom!

I nie damy siebie, nie pozbawimy się krwi,
Hymn do nieba, hymn dookoła rozbrzmiewa,
Wyprasowane koszule, czoła, też i brwi,
I myśl uroczysta na wietrze z flagą powiewa;
Upadając, wzniesiemy się z kolan zawsze,
Serce jak tarcza ze szczerego srebra i złota;
Niespokojne nadal wiszą w sieni płaszcze,
Nadejdzie dla obrony wielka w szeregu ochota.

Świętowanie Konstytucji maja trzeciego,
Wiwat! Wiwat! Dumne chodzą pawie.
Ojczyzna w sercu Polaka każdego,
Uroczyste podrygiwanie dzieci malutkich,
Prosto jak linia, mundury i obucie czarne,
Przemowy, apele do grup i do samiutkich;
Tylko kroki obok pijane, kroki marne,
Reszta wielkim świętem, zachwyt i duma.


GAJOWA NUMER CZTERY 2019-05-04

Na Gajowej numer cztery
Żyła i umierała poetka...
Proste rymy, dobre maniery,
Wielka pani, wierszokletka.

Iłła, Iłłakowiczówna,
Imię jej Kazimiera,
Wyższa albo i równa
Ludziom, aż zapiera
Dech w piersiach
Na to odkrycie w czasie...

Iłła, Iłłakowiczówna,
Imię jej Kazimiera,
Niechby nicią, a główna
Świadomość przedziera
Całe gąszcze prawd...
Teraz blisko jest gwiazd.

Iłła, Iłłakowiczówna,
Imię jej Kazimiera,
Wykształcony człowiek,
Bogactwo w sobie zawiera
Życiorys tejże pani -
Utraceni, odzyskani...

Iłła, Iłłakowiczówna,
Imię jej Kazimiera,
Sekretarzem Józefa,
Piłsudskiego Józefa,
Kilka tajemnic na czole,
Przedstawić panią pozwolę.

Na Gajowej numer cztery
Żyła i umierała poetka...
Jak wulkany i jak kratery
Pani gorąca, samotna...


TRZECI DZIEŃ MILCZENIA 2019-05-03

Trzeci dzień milczenia,
Cisza jak przewlekła choroba,
Czeka aż do znudzenia,
Zanika powoli serca żałoba.

Obietnica podzielona na pół,
Niby wzajemność powstała,
Nożyce milczą, bo milczy stół,
Ile ona będzie jeszcze czekała?

Trzeci dzień milczenia,
Myśli biegną jak tabun koni,
Serce wysyła jej złudzenia,
A przecież dawno rozłączenie dłoni.

Słowa jak malowane czerwienią,
Te wypowiadane na walentynki,
Lecz mija lato, liście już się mienią,
Samotne serce tej dziewczynki.

Trzeci dzień milczenia,
Nie dzwonisz od lat, nie piszesz,
Przez jeden dwa się nie odmienia
I tylko wspomnieniem się kołyszesz.

Wielkie słowa, wielka miłość -
Tak się jej wtedy zdawało i teraz,
Lecz prosta już jest ta zawiłość,
Rzeczywistość wasza tu umiera.


PRAWIE ARMAGEDON 2019-05-03

Kolejki jak przed armagedonem,
Wózek o wózek trącany raz i dwa,
Parę groszy, rozliczenie telefonem,
Jedna pani drugą panią popycha,
Twierdząc, iż tak będzie szybciej,
Tutaj jest kolejka, nie wpychać się.

Na przystankach pijane krzyki,
Rząd człeków na ławeczce żółtej,
Przesunięcie, kulturalne nawyki,
Po godzinie wpół do tamtej i tej
Nadjechał autobus jak jamnik,
Do przodu, tłok, wolne siedzisko.

W ramach świętowania drożdżówki,
Smak rabarbaru jak boski smak,
Spojrzenie pod kątem żarówki
I już lepszy humor, smutku brak,
A na jutro też świętowanie będzie,
Pyszne kokosy dla rodziny.

Kolejki jak przed armagedonem,
Pan o jednym kiju przepuszczony,
Grzecznym była ona tu tonem,
Pan cały szczęśliwy i zadowolony,
Lecz bez widocznego śladu;
Spotkanie umówione z półprzysiadu.


PRZYTUL SŁONECZKO 2019-05-02

Przytul mnie słoneczko promieniem,
Rozświetl drogę jak gwiazda o północy,
Przytul mnie sercem i ramieniem,
Rozpuść chmury, dodaj nowej mocy.

Zatrzyj ciepłem złe wspomnienia,
Wlej nadzieję jak paliwo do zbiornika,
Zabierz z krainy wielkiego cienia,
Ożyw głaz przy drodze, niech zapyta
O samopoczucie wreszcie i chwilę,
Zabierz panią spod latarni i krawężnika,
Podaruj więcej niż tęczowe motyle.

Przytul mnie słoneczko promieniem,
Rozświetl drogę jak świętojański robaczek,
Przytul mnie obecnością i złocieniem,
Niech cieszy się i jarzębinowy maczek.


GŁUPIE TĘSKNIENIA 2019-05-02

Tęskne wzgórza falą przecięte,
Jedna łza spadła i pękła w pół,
Widać sędziwe drzewa, zgięte,
Gwiazdy miłości spadają w dół.

Dookoła każdy mówi: tylko ja,
Nie ma już ludzi na świecie tym,
Dookoła tylko cywilizacji mgła,
Roboty ożyły w ewolucji, dym.

Zasypiają samotne posągi,
W tle niesiony śpiew życia,
Pędzą w dal czasu pociągi,
Strzałą doszło do przebicia.

Myśli dziurawe i pragnienia mdłe,
Sposób doręczenia różny,
Zostawić cały ból, smutki swe
I wejść na szczyt podłużny.


PIERWSZOMAJOWE 2019-05-02

Pochód na 1 maja z przeszłości,
Kiełbasa wyborcza, lody bambino,
Wiele uśmiechu, wiele radości,
Dzieci idą z zaciekawioną miną.

Pranie na 1 maja obecnie,
Także sprzątanie dookoła,
Pisma doręczane grzecznie,
W ciszy trwająca ta szkoła.

Kevin sam w domu na 1 maja,
Z rodzinką wesoły czas,
Muszek zbiera się już zgraja,
Zieleni się nadzieją też las.

Milczenie na 1maja i tęsknota,
Czas w bukiet zebrać myśli,
Westchnienie, ćwierć i głupota,
Czy obietnica twa się ziści?

Pochód na 1 maja z opowieści,
Woda z saturatora i Gierek,
Piętnaście lat w Unii - takie wieści,
Wafel, kawa, jeszcze cukierek.


POCZĄTEK MAJA 2019-05-01

Początek dziś ma maj,
Święto pracy i takie tam,
W oddali zielony gaj,
Dziś cisza dana jest nam.

Dziś nie wiem, co wczoraj,
Rozum w królowaniu,
Dziś majówkowa już pora,
Nie myślę o kochaniu.

Dziś jest dziś, sprawy inne,
Te, co zawsze, upływa czas,
Serca, dusze jak winne,
Smak kiełbasy wśród mas.

Początek dziś ma maj,
Święto pracy i takie tam,
Kevin ma zimowy raj,
Słońce macha ku nam.


KWIETNIOWY TREN 2019-05-01

Chwila szepcze do ścian
Prawdę o westchnienia...
Cały czas w toku jest plan,
Z nadzieją spojrzenia...

Wirujące terminy we mgle,
Wzrok się starzeje,
Doręczenie pism w szkle,
Chwila się też śmieje.

Wargi niemą dają mowę,
Zegar wskazuje czas na sen,
W oddali słychać sowę,
Kończę kwietniowy już tren.


SPOWIEDŹ RECYDYWISTKI 2019-05-01

Wyspowiadała się recydywistka
Ze swoich grzechów dla świata,
Piórem wyryła prawdę w listkach,
Ominęła matkę, siostrę, brata.

Dała upust swemu zachowaniu,
Jak wulkan wybuchła lawą,
Teraz jak osika w rozedrganiu,
Doszło do niej, że nie jest zabawą.

Chwila kilkakrotnych upadnięć,
Za kratami i w kajdanach za pysk,
Duże kwoty jasne dla osłabnięć,
Teraz strata dla niej, nie zysk.

Stwierdziła machnięciem ręki,
Że psy chowa w głębokim rowie,
Opadły dookoła ludzkie szczęki,
Niezła agentka - myśl po głowie.

Wyspowiadała się recydywistka
Ze swoich grzechów dla świata,
Za wyrozumiałość dzięki, realistka,
Brak na nią porządnego bata.


ZABAWA W PIELĘGNIARKI 2019-05-01

Wtorkową  jedną datą
Zabawa w pielęgniarki,
Nowy opatrunek z tatą,
Podziękowanie z chwilą.

Chwiejne nieco nogi,
Kapie woda odkażająca,
Kapie na warstwę podłogi,
Ręka mocno drgająca.

Dwa psiknięcia i więcej,
Warstwa czystego bandażu,
Słońce świeci goręcej,
Kolory zdrowia w witrażu.

Wtorkową jedną datą
Zabawa w pielęgniarki,
Nowy opatrunek z tatą,
Podziękowanie z chwilą.


COŚ STRASZNEGO 2019-05-01

Coś strasznego: podróżnik zabity,
Egzekucję sprawiono jedną kulką,
Serce wyrwane, w narkotykach moskity,
Ludzie jak potwory szatana cebulką.

Straszne wizje pokazuje nam świat,
Pieniądz środkiem wielkiego grzechu,
Siostra okrada siostrę, zabija brata brat,
Wszystko w biegu, w dużym pośpiechu.

Coś strasznego: dziewczyna zabita,
Chciała zobaczyć tylko piramidy,
Naćpana, wyrzucona przez okno, pyta
O okoliczności rodzina, cisza i gnidy.

Boli serce i dusza na te zła obrazy,
Przechodzą dreszcze w okolicach myśli,
Człowiek jako gatunek - wielkie skazy,
Łza za łzą, diabły na ziemię przyszli.

Coś strasznego: polityk zabity,
Mowa zamieniła się w hymny nienawiści,
Anioł nożem węża na wylot przebity -
To armagedon dla ludzi się tu iści...

Maki na Monte Cassino rosną z krwi,
Przelana w przeszłości, dziś też się leje,
Marszczy się niebo jak brew, grzmi -
Ludzie, co się z Wami tak dzieje?!?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]