kwasna | e-blogi.pl
WTEDY JUŻ RAZEM... 2019-04-30

Rozkrzyczana jak mewa nad falą
Była istota pragnienia i obrazów,
Myślała o murach, co się walą
Cegła po cegle, pustostan wyrazów...

Nagle zaświeciło słońce złotem
Obietnicy, iż spotkanie będzie,
Ojcowie wybijają tę myśl młotem,
Lecz miłość szczyt swój zdobędzie...

Jednak kazano przymrużyć oko,
Bo obietnica nieraz była słana
Jak listy w butelkach, ptak wysoko
Siedzi na gałęzi, modlitwa składana...

A w niebiosach dla życia toasty,
Motyle wiosny jednym rozkazem
Fruną i tańczą, odpinają balasty,
Jak się spotkamy, to już razem...


TWOJE OBIETNICE 2019-04-30

Obiecywałeś złote góry,
Że chcesz być z nią na stałe,
Miałeś przegonić chmury,
Lecz odpowiedzi już żadne.

Kolejną kawę pije z rana
I myśli, co z ciebie za człek,
Łzą zanosi się po kolana,
Siódmy mija rozłąki wiek.

Obiecywałeś błękitne oceany,
Że chcesz z nią spaceru i wesela,
Lecz zupełnie żadne są plany
I w nicości nadchodzi niedziela.

Kolejne śniadania i kawy,
Samotność tylko towarzystwem,
Złamane serca, same obawy,
Sny umarły, myśli już czyste.


ZALICZONE I ODHACZONE 2019-04-28

Zapętlone pomyłki po godzinie ósmej,
Dzienniki jak cztery płatki śniegu,
Po schodach gonione kilogramy tłuste,
Inny profesor, początek wykładu w biegu.

Garnizony pułku pismem powołane,
A linea i układ blokowy, notki ważne,
Lecz mniej od ust pijanych, zgrane
Krzyki bitewne w locie, gesty poważne.

Skrzyżowane bagnety słów w rozmowie,
O kreatywności urzędników opowieść,
W niebie ziemskim tańczą posłowie,
A daty dla testów czas w eter zanieść.

Grochowe łąki, banany zgorszenia,
Nie wypowiadam się, milczę w złocie,
Haczyk pozytywny do postawienia,
Dzień w nietoperza już jest locie.


DIETA OCZYSZCZAJĄCA 2019-04-28

Wywołana przeszłość do zadania,
Niemożność złożenia słów w zdanie,
Koniec męczeństwa, też kochania,
Lecz to znana prawda we władanie
Bierze jak berło króla i  nadzieję,
Nadzieję głupiej dziewczyny -
Ona nadal pragnie być kochana;
A przecież zły książę dał zawieję
I zaprowadził na łąkę w rośliny:
Odmiana pokrzyw i ostów różna,
Rzucił ją w myśl wygody na kolana,
Jego jestestwo jak twarz próżna
I do dziś kołowrotek nicości
Kręci się jak karuzela, musi zapomnieć
Te piękne słowa i te piękne chwile -
To było oszustwo, czas jej oprzytomnieć
I odnaleźć wiosny  żywe motyle...

Ach, głupia ta dziewczyna była,
O cudach świata miała marzenia,
O pięknie miłości zawsze śniła,
Lecz nagle trafiła do więzienia
Zbudowanego z kłamstw, wykorzystania
Jej naiwności i chęci szczęścia;
Stworzona z porcelany umiłowania
Liczyła każde słowo, zawijała w złoto,
Nie miała jednak bladego pojęcia,
Iż księcia i żabę jedno łączy błoto...
Dziś otwarte oczy ma szeroko,
Dookoła kumkają rozwodnicy...
A przeszłość wskazuje, że głupia
Jest i była, była i jest, spowiednicy
Są słowami obleśni, twarz trupia,
Na cmentarzu pochowana została
Jej miłość każda, podkreślenie,
Choć wcale nie owdowiała,
To krzywe na wykresie jak cienie...

Wywołana przeszłość do odpowiedzi,
Brak humoru lichym usprawiedliwieniem,
Dalej w zaparte brnie chłop i siedzi
Na wzgórzu za Wisłą, jest myśleniem
Nie wiadomo o czym ani o kim;
Spuchnięte serce od łez i deszczów...
W pejzażu wspomnień teraz złym
Przedstawia się aktorem, dreszczów
Wodospad, oddech na jeden raz,
Pochodnie nie płoną, dłonie osobno,
Na przebudzenie się to już jest czas...
Stać się chwilą i magnolią ozdobną
W ogrodzie życia, wielkie postanowienie:
Zatem drogą inną, choć podobną
Iść, zrzucić kajdany smutku i więzienie
Pozostawić za sobą... nadzieje mokną
W deszczu życiodajnych przyszłości...


CZERSTWOŚĆ BUŁKI ZAMIENIĘ 2019-04-28

Czerstwa jak bułka przestrzeń,
Płaczą aniołowie, deszczem płaczą,
Pusta staje się polska kieszeń,
To bogowie miodem się raczą...

Wykonywanie prac zaistniałych
W rytmie falujących chmur,
Podnieść kamienie ociężałych
Posągów i rozdanie piór...

Skąpana rzeczywistość w łzie,
Łza to niebieska na przestrzeni,
Rozpoznanie prawd po skosie,
Zima w lato się przemieni...

Idylla tylko w snach, pejzaże
Prawdziwe w zwierciadłach,
Motyle pofruną, zdejmą bandaże
Z ran, obmycie w mokradłach...

I bułka zmieni się w żyto złote,
Mocniejsze dęby będą rosły,
Zapomni się młodzieńczą głupotę
I zagoją się na sercu krosty...


PONIEKĄD HEBANY 2019-04-27

Czarne myśli i włosy,
Kapie z nieba jedna łza,
Z serca mówią tu głosy,
By iść mimo, że mgła...

I nagle się przejaśnia,
Termin zachowany jest,
Czas analizą wyjaśnia,
Co zdarzyło się... test.

Skutki niezachowania
Powagi i też humoru,
Przerwa od kochania,
Wyjść z tego horroru.

Czarne słowa i włosy,
Słońce daje blaski,
Nadzieja, wzejdą kłosy
Złote, będą też oklaski...


ZACHMURZENIE NIEBA 2019-04-27

Zachmurzyło się niebo
Na dzień nowy;
Wiatr rysuje kredą
Linie lotnicze...

Obudzić się trudno,
Sny jak płaszcze,
Dookoła myśli chudną,
Czas w policzek głaszcze.

Obudzić się trudno,
Kawa wypita jako pierwsza,
Trochę jakoś smutno,
Chmura jak bułka czerstwa.

Zachmurzyło się niebo,
Chłód przywrócił bit,
Wiatr rysuje kredą
Linie lotnicze...


SZCZEPIONKA 2019-04-26

Zaszczepienie przestrzeni kropką,
Wymiana zdań w powłoce przejazdu,
Przeszłość jest zeszłoroczną szopką
I tylko marzenie odnośnie wyjazdu.

Zawinięte słowa w oceanu głębiny,
To fale błyszczą i lśnią jak kryształy,
Z rabarbarem kosztowne muffiny,
Z oczu klapki dziewczynie pospadały.

A tęsknienie schowane w skorupę,
Ślimak wystawia rogi i mknie pędem,
Kucharka gotuje z pomidorów zupę,
Postanowienie, że szczyt swój zdobędę.

Założona noga na nogę, pląsanie,
Wijące się węże nadziei miastem,
Rozpoczęło się wielkie zapominanie,
Poczęstunek drożdżowym ciastem.

Zaszczepienie przestrzeni kreską,
Wymiana zdań w akompaniamencie,
Styczność z naturalności deską,
A jedynka oceną w apartamencie.


ŚCIĄGNIĘCIE SZWÓW 2019-04-26

Zdjęto dziś z serca szwy,
Wymiana bandażu na duszy,
W nocy zostały nasze sny,
Nie padają łzy, słońce suszy.

Spotkanie drugie jegomościa,
Utylizacja szkarłatnych myśli,
Nadzieja jak pani na włościach,
Czas, w którym życie się iści.

Grzeczna mina dziewczynki,
Szelest strumieni wody jak piosnka,
Włosy całe jak sprężynki,
Ujrzenie w chwili pierwiosnka.

Zdjęto dziś z serca szwy,
Wymiana bandażu na duszy,
Następny krok do gry,
Pamiętny smak jednej gruszy.


PORZĄDKI NA WIOSNĘ 2019-04-25

Rzeczywistość ubrana w blask,
Słońce to grzeje za dwóch,
Odpowiedź z bębna, trzask,
A jeden chłopak jak zuch
Na tym przystanku w czekaniu,
Przelotem spraw głaskanie,
Z pracy w ciągłym powracaniu;
Już nie myślę, co się stanie...

Bo miłości martwe, choć wiosna,
Sina dal milczy w swoim blefie,
Tulipan czerwony, blisko Krosna
I wszystko początek ma w wuefie;
Spojrzenie spacerowiczów na świat
Wielkomiejski, ruch jak w ulu,
Chwilami chmura, piękny kwiat,
Kocham swój dom, moja matulu...

Odpowiedzi o początku maja,
Telefon zapowiedziany w słowie,
Matka natura złość rozbraja
Niczym złego rycerza, w głowie
Nowe marzenia się rodzą:
Podróże - jest już plan B
I kiedy cienie smutku zwodzą,
To jadę w dal nieznaną we śnie...

Rzeczywistość ubrana w decyzje,
Własna ścieżka, własne potoki,
A łzy wyschły, susza, też i scysje,
Już bez bólu, nie płyną krwotoki;
Dookoła zbudzony jest świat,
Śpiew ptaków niczym hymny,
Bieli śniegu doznał w kuchni blat,
Niebezpieczeństwo, znak dymny...

Ubieram suknię w geometrię,
A decyzje trzeba podjąć w terminie,
We włosy źdźbło trawy wepnę
I zobaczę przeszłość w cocolinie;
To była bańka mydlana, czas
Dobry i magiczny, także kamienny,
Znów witam znajomy mi las
I trwam, a los jest niezmienny...

Rzeczywistość ubrana w możliwości
I nowe karty rozdaje z nadzieją,
Nie jestem wróblem, okruchy miłości
Nie zapełniły serca... wiatry wieją,
Lecz kieruję się jak kwiat do słońca;
Był piękny czas, czas marzeń...
Odliczam łzy do pamięci końca...
Najwyższy moment na przebudzenie.


PODRÓŻ MIEJSCOWA 2019-04-25

Jamnik zielony
Jak wąż i dzban,
Świat rozpromieniony,
Jak kryształ plan.

Rodzynki w cieście
Z cebuli i śledzi,
Gwarno w mieście,
Trochę też miedzi.

Widoki na budynki,
Motocykliści i piesi,
Chłopcy i dziewczynki,
Podróż to miejscowa.

Jamnik zielony
Jak wstęga i wir,
Świat zadowolony,
Idzie jak świr.


SPOŁECZNICA 2019-04-24

Społecznicą się zowie pannica,
Przy chodniku jak pokrzywa,
Otwarte serce i ciało a stolnica,
Społeczność męską podrywa
Jak wiatr do lotu i podskoków,
Inni dla niej aspołeczni są
I nie liczy łaciny do kroków,
Jest jak huragan, duszę swą
W skorupie trzyma smoków
I tylko społeczność męska
Najważniejsza, reszta aspołeczna,
Dla niej lot sokoła to klęska;
Sytuacja z nią jest już wsteczna.


PRZYNAJMNIEJ WIEM 2019-04-23

Przynajmniej wiem, co myśli świat,
Jakie skrywa prawdy, tajemnice...

Przynajmniej wiem, jak wygląda kwiat
Tulipana pośrodku klombu miasta...

Przynajmniej wiem, jaki kłamstwa smak
I krzywe zwierciadła w obrębie chwili...

Przynajmniej wiem, jaki powstaje wrak
Po burzach najbardziej śmiertelnych...

Przynajmniej wiem, gdzie mam kłak,
Zaraz go wyjmę i wyrzucę z serca...

Przynajmniej wiem, jaki kruk i szpak,
A także wrona w locie nad wiosną...

Przynajmniej wiem, że kamień twardy
Jak orzech, a nawet szpony zła...

Przynajmniej wiem, że słoń jest słoniem
I nieważne, że nie akceptujesz go...

Przynajmniej wiem, jak warkocze dłonie
Mogą być, piękne marzenie senne...

Przynajmniej wiem, miłość i jabłonie,
A także grusza z dawnych lat...

Przynajmniej wiem, kto jest kim
I komu ufać wolno, a komu wcale...

Przynajmniej wiem, jaki jest świat,
Że kocha mama, tata, pies i brat...

Przynajmniej wiem, że własna droga
Wyboista, kręta, lecz osobista...

Przynajmniej wiem, iż kiedyś toga,
A dziś nowe sny w produkcji nocy...


INNA PELERYNA 2019-04-23

Też mi zagrożenie, że propozycji brak,
A przecież alkoholizm to nie mój styl,
Foch na terytorium Ziemi, wielki wrak,
Lecz dusza wolności chce, jest jak motyl.

Inne peleryny bohaterów pozostałych,
Taki jest mój wybór, własna ścieżka,
Depczę nią po swojemu, dla nieśmiałych
I tych śmiałych, kierownik jak koleżka.

Sąsiadka do sąsiadki daje deszcz kału,
Ile w tym prawdy - pojęcia nie mam,
Zaczynam żyć od nowa, idę pomału,
Egzamin przymuszenia - czy zdam?

Jedna opłata z minionego w protokole,
Szybka reakcja i decyzja w etapach,
Patrz: to pierś kamienna na cokole,
Wszystko w człowieka kryje się łapach.

Ogumienie zmienione na bandaże,
Zloty komików na sofie w pokoju,
Poniedziałku wredne mienią się witraże,
Zamykam drzwi, chcę trochę spokoju.


ROZKAZ ASPOŁECZNOŚCI 2019-04-23

Aspołeczną ma zostać dziewczyna,
Powodem niemożność jest spotkania,
To właściwie żadna jest nowina,
Iż struna fałszywa w dźwięku trwania.

Zawsze niefajna, gruba, panna stara,
Listopadowy do kosza trafił śmieć,
Mur zbudowany z braku zaufania, para
To żadna nie będzie, bluzga jak cieć.

Wybór towarzystwa nie oznacza przeto,
Iż aspołecznym się jest, każdy ma prawo
Do własnych wyborów i polubień, żyto
Na polu w końcu odrośnie dobrą sprawą.

Aspołeczną nie jest i nie będzie,
Każdy ma prawo do bycia sobą,
Bez zrozumienia w tym rzędzie,
Dla właściwych ludzi jest ozdobą.


PRZEWINIENIE PRZED KRÓLOWĄ 2019-04-23

Zawiniła brakiem pokłonu
Królowej i księżnej w jednym,
Od aspołecznego zgonu
Rytmem rąbania w biednym
Pniu, już idzie królowa
Drogą twierdzenia, że nigdy
Więcej, ona tylko kolorowa
I rzuca błyskawice jak igły,
Zmechaciła się droga polna;
A idźżeż sobie królowo blada,
Jak ogórek jesteś małosolna,
Bez ciebie lepsza jest rada...

Zawiniła brakiem pokłonu
Królowej i księżnej w jednym,
Wybiła rytm złości do dzwonu,
Fałsz na miejscu sąsiednim,
A przecież nie w tym rzecz,
By wciąż obrażać przyjaciółkę,
Rzekomą przyjaciółkę, precz
Zatem idź królowo, ściółkę
Odnajdź i wyczyść pióra kruka;
Bez jazdy po skórze poddanej,
Prawdziwość - wielka sztuka,
Nie trafiłaś do szafki umiłowanej.


CHRZCINY NA ZAJĄCA I ŚMIGUS DYNGUS 2019-04-22

Ochrzciłeś ją swym zającem,
Utuliłeś do snu jak jedwabiem,
Zabrałeś chmury, dałeś słońce,
Choć czas na gwiezdną moc...

Śmigus dyngus - będzie ślub.
Szybko to się zdarzy, wnet,
Wtedy wyblaknie złącze śrub,
Zawtóruje do miłości flet...

Wysłałeś do niej wiadomość,
Zapytałeś się jej wprost:
Oblał cię wodą jakiś jegomość?
Idzie stara panna przez most.

Śmigus dyngus - dziwne sny.
Serce czerwieni się jak tulipany,
Czy przed ołtarzem to wy?
Jesteś daleko, lecz kochany.


KIEDYŚ MOŻE DO WIDZENIA 2019-04-22

Do tej pory szansa za szansą,
Lecz niedoceniona w swej chwili,
Czystość jaskrawa z nową planszą
I już jest porządek, moi mili.

Blokada na krzywe zwierciadła,
Już nie ma podglądania snów,
Najwyżej sobie na pniu siadła,
Nie będzie potknięć o nów.

Było nawet miło, lecz to koniec,
Każda w swoją drogę sobie pójdzie,
Taki los, przeznaczenia goniec,
Trochę żal, ale decyzja ta ujdzie.

Bo po co sobie dokuczać i ubliżać?
Po co ranić i oszukiwać w oczy?
Po co siebie obgadywać i poniżać?
Życie zbyt krótkie, niech się toczy.

Niech się toczy swoim torem życie,
Nie mam żalu, życzę powodzenia,
Każdy dzień jak Ameryka - odkrycie,
Żegnaj, kiedyś może do widzenia.


POLSKIE ŚWIĘTOWANIE 2019-04-22

Zając podarował kalambury,
Weseli się rodzina mała,
Weselą się myszy i szczury,
Miłość z przyjaźnią się zgrała.

Nagle mężczyzna na motorze,
Opowieści z lat siedemdziesiątych,
Taniec chmur i słońca na dworze,
Wspomnienia z tych przodujących.

Spisane zwoje na papier wieku,
Lany poniedziałek tylko za oknem,
Miłość i przyjaźń, trochę leku,
Co niektóre koszulki dziś mokre.

Zając podarował na tv patrzenie,
Weseli się rodzina mała,
Jezus Chrystus daje nam zbawienie,
Polska Wielkanoc świętowała.


CHWILA CZEKANIA ZA MIZERIĄ 2019-04-22

Chwila jak bańka mydlana,
Życzenia od osób z fałszu,
Tata, mama kochana,
A myśli zrobione z farszu
Życia, nowi chrześcijanie,
Bomby pospadały z góry,
Śpiew jak anielski, miłowanie,
A po świętach złości chmury
Zawisną na niebie uczuć,
Lecz trzeba trwać w tej materii,
Uważać znów, by się nie ukłuć
I czekać na lipiec do mizerii...


ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH 2019-04-22

W skafandry ubrane kurczaki
I baranki oczy robią maślane,
Jajka w skorupach, w ruch pisaki,
A obok osoby sercem umiłowane.

Wspólne śniadanie jak malowane,
To baby puchate, to kiełbasy tłuste,
Rozmowy w toku, życzenia składane,
A na głowie niewiasta ma chustę.

Pita kawa niczym nektar z dzbana,
Sernik z rodzynkami taki smaczny,
Selfie - pstryk, msza święta z rana,
A pogoń za zającem w sposób dziwaczny.

Zając już dawno pokicał na wakacje,
Dookoła życie się toczy, toast piwem,
Do domu powrót, dusze mają racje,
A na kolację poczęstunek mięsiwem.

Już siostra miała być pożegnana,
Wariacja telefonu w elektronice,
Nagle składa życzenia zapamiętana,
A na dalszy los spisuję się stronice.

Chmury już na niebie, lanie wodą,
Zastój w swojej przestrzeni z rodziną,
Trudno być wakacyjną tu pogodą,
A godzina mija za minutą i godziną.

Kolejny toast, tym razem herbatą,
Modlitwa po śniadaniu święconym,
Święta Zmartwychwstania z mamą, tatą,
A jutro w świat pęd ruchem pokręconym.


CZY NAPRAWDĘ WIERZĘ W BOGA? 2019-04-22

Czy naprawdę wierzę w Boga?
Zadał ksiądz świąteczne pytanie.
Z Ojcem lżejsza bywa droga,
Na Sri Lankę nagłe bombardowanie.

Czy naprawdę wierzę w Boga?
To pytanie jest nad pytania.
Rzeczywistość, w niej trwoga,
Zdjęte maski do miłowania.

Czy naprawdę wierzę w Boga?
To pytanie - jak być, czy nie być.
Wiosna jest, zima była sroga
W sercach ludzi, teraz czas śnić.


MIŁOŚĆ INNA 2019-04-20

Wtula się w słowa jak w ramiona,
Oddaje swój życiorys w ich władanie,
W nich może żyć, w nich też skona,
To jest miłość, to jest i kochanie...

Trzyma w dłoniach ze słów pąk
Tak delikatny jak pąk dzikiej róży,
Przyleciała pszczoła, przyleciał bąk,
Rozkwitowi miłości tej to służy...

Dotyka opuszkami palców tak
I rozsyła listy w butelce morzem,
Tęskni do niego, słów czuć smak
I widzi w snach szczęścia zorze...

Tańczą w oddali jak zakochani,
Taniec słów z ich pragnieniami,
Ze wzajemnością są wsłuchani
W teatr tańczących lekko słów...


WIOSNA 2019-04-20

Świat ubrany w suknię wiosny,
Złoto w słońcu, maki na wzgórzu,
Ptak kręci głową, bo zazdrosny,
A ja tańczę w zielonym podwórzu.

Tylko tęcze z fałszywych twarzy,
Które widzę w rzędzie drzew,
Kaleczą duszę i zabierają z plaży,
Lecz koniec tego, dobra śpiew.

Świat ubrany w suknię wiosny,
Błękit na niebie, krew tulipana,
Ptak kręci głową, bo zazdrosny,
A ja tańczę z marzeniem od rana.


PRZEDŚWIĄTECZNE MARZENIE 2019-04-20

Kurz wytarty, szklanice lśnią
Niczym słońce na niebie,
Zające na święcenie mkną,
Spojrzałam dziś na ciebie.

Okulary jakby były różowe,
Pocałunki i uśmiechy ślesz,
Okulary twe stare, nie nowe,
Wielkie serce, czy o nim wiesz?

Pościel zmieniona, firany białe
Niczym śnieg z początku zimy,
Serca po spowiedzi jak doskonałe,
Wraz z zającem potrawy święcimy.

Dotykam nieba mym ołówkiem,
Zamyślenie o odcięciu przeszłości,
Przytuliłeś znów półsłówkiem,
A ja marzę o powrocie miłości.


SMUTNY ZAJĄCZEK 2019-04-20

Zające już skaczą, kicają,
W koszyku moc pisanek,
W sercu jednak umierają
Radości, smutku gałganek.

Dookoła moc rodzin, rodzinek,
Lecz tutaj pustka w dzbanie,
Nie ma braci ni kuzynek,
Ciężkie jest ziemskie trwanie.

Zające już skaczą, kicają,
W koszyku sól i chrzan,
Dzień dobry niektórzy powiadają,
Lecz los ma swój własny plan.


PAMIĘTNIK CZŁEKA 2019-04-20

Opowiedzieć bym musiała
Na upamiętnienie historii człeczej:
Trzynastego marca zaistniała
W liczbie dla matki trzeciej;
Było to ponad trzydzieści cztery lata temu
W grodzie wartym poznania...

Kulanina - święta ni ma, śpiew brata,
Potem pierwsze wiosny i jesienie,
Aż przez zimy i do następnego lata,
Odkąd pamiętam - blaski i cienie
Na jej drodze, stworzona do tęsknoty
Za dobrem w człowieku i w świecie;
Strzegła się zawsze zła i głupoty,
A teraz smutek na jej twarzy i w sercu...

Były jednak dobre lata, pełne zdrowia
I zielonej nadziei w ogródku z fasolką,
Pomidory i ogórki, grusza i jabłonie,
Kąpiele wesołe w wodach jak aksamit,
Aż marzeń pełne serce, pełna głowa,
Młodością cieszyły się jej dłonie
I pierwsza miłość - miłość jak dynamit...

Miłość to pierwsza w rzeczywistości,
A nieletnia już nie była, po dwudziestce,
Motyle ją niosły na skrzydłach, lecz odległości
I brak finansowych wygód w pestce
Przekreśliły tę wiarę, że znalazła miłość...
Rozłąka, zerwanie, samotna znów droga,
Życie swe dywany rozwija, daje zawiłość;
Już jutro wstanie Jezus Chrystus, syn Boga...

W międzyczasie szkół stało się bez liku,
Technik bezpieczeństwa i higieny pracy,
Nauka o płacach i kadrach w ręczniku,
I jeszcze administracja w locie, rodacy;
Druga miłość w rezultacie wielkiej próby,
Trzy lata znajomości, etap poznawania,
Spotkania z przyjaciółmi jego, brak śruby
Połączenia na wieki, znów bez kochania...

Znów idzie drogą jak wędrowca samotny,
Mija lasy, łąki, miasta, ogrody i rzeki,
Raz uśmiech na jej twarzy, a raz markotny
Jej obraz na ścianie losu... senne powieki
Nad ranem, okiennice duszy pół otwarte...
Poszukiwania wieczne stałej pracy,
Lecz Polska trudów jest krajem, teraz strajk
Edukacji dla dzieci, pieniądze na tacy,
A najbiedniejsi i samotni sami sobie trwają...

Platoniczne miłości, nadzieje, dorastanie,
Zawsze stojąca na boku niczym obserwator,
Smutna prawda: człek dla człeka jak wyzwanie,
By inaczej nie powiedzieć; idzie lato, wentylator
Będzie w ruchu i pamiętne lody z działalności
Rodziców... zaszczepienie ziarna do podróży;
Diana, Mika i Alma - kochane zwierzęta,
A przy drodze jak symbol każdy krzak róży,
Serce wszystkie te chwile jej pamięta...

Traktowana przez ludzi jak śmieć była
Wiele razy, płakała wraz z wierzbą przy drodze,
Zawsze sercem o kolorach nocą śniła
I witała bociany, co na czerwonej stoją nodze;
Byłe koleżanki jak wampiry, złe to sny,
A także aniołowie naprawiający parasolki
W ramionach korytarzy uniwersytetu prawdy;
Dziś uczy się żyć na nowo, chować kły
I miłować każde robaczki, miłować fasolki,
Odznaczać życie od omamów z bilbordu...

Opowiedzieć musiałam
Historię całą człeczą,
Stojąc z boku ją widziałam,
Jak rodziła się trzecią
Dla matki swej
I dla ojca drugą do kompletu;
Idę w swoją dal, zapach bukietu
Mieszanki wiosennej dla życia...


DO TRZECH RAZY SZTUKA 2019-04-13

Była niegdyś romantyczna miłość,
Soczyste pocałunki jak owoce,
Przyszła chwila, dróg tych zawiłość,
Czas użył z odległości procę...

Było niegdyś chodzenie na randki,
Dłonie jak warkocze splecione,
Przyszła chwila, prawda z ramki,
Relacje te już dawno skończone...

Dziś jest odpoczynek i rehabilitacja,
By wytrwać już za trzecim razem,
Do grobowej deski - taka fiksacja;
Na starość zdjęcie dobrym obrazem.


JAKBY ZDROWSZYM I NOWSZYM 2019-04-13

Wstęgi prawne istotności małej,
Oddech za oddechem - to życie,
Zwrot szacowny dla radości całej
I już człek ma się znakomicie.

I choć samotność jak wierny pies,
To nie płaczą deszczem oczy,
I choć straszy nieznanego bies,
To krew żywą rzeką już nie broczy.

Już kikuty wierzb jak zdrowe pnie
Mienią się włosem zielonym,
Już nadchodzą nowe, dobre dnie
I człek nad mrówką pochylonym.

Jeszcze szarości tu odrobina,
Lecz nadzieja nie zabija wcale,
Już zające niosą wiosnę, łupina
Orzechowa jak łódka, są fale.

Zamykając oczy jak okiennice,
Widzi się świat jakby zdrowszym,
Nie płacze Stary Rynek ni Sukiennice,
Człek także jakby bardziej znośnym.


DUMNA DUSZA 2019-04-13

Dusza jak rzeźba z kamienia
Dumną pierś wskazuje;
Patrzy na świat w półcieniach
I z życia wcale nie rezygnuje.

Ostre cięcie, czerwone rzeki,
Jęki i wzdychania, do karetki,
Omdlewanie spod powieki,
Ratowanie życia i kabaretki.

Bez sygnału, wielkie marudzenie,
Lecz odcięte palce prawie,
Chirurg znawca jak marzenie
I już weekend jest, po zabawie.

Teraz tylko lizać rany trzeba
I cierpliwością dobrze grzeszyć,
Zjeść kromkę dobrego chleba
I do zdrowia tutaj się spieszyć.

Dusza jak rzeźba z kamienia
Dumną pierś wskazuje,
Patrzy na świat w złocieniach
I do życia nadal się raduje.


JEDNORĘKI ALPINISTA 2019-04-13

Jedna ręka jak wycięta,
Sztywna po złamaniu,
Sztywna po piłowaniu,
A już chwila napięta -

To alpinista się wspina
Na szczyty niebezpieczne,
Zdrową ręką się zapina,
Chwile to ekstremalne.

Jedna ręka jak odcięta,
Sztywna po wypadku,
Sztywna po spadku,
A już chwila jest wymięta -

To alpinista na wysokości,
Nie boi się, że spadnie,
Zdrową ręką ku żywotności,
Nie spadł - jest ładnie.


SEN O SPERMIE 2019-04-13

Ze spermy żywa fontanna -
Taki głupi sen nad ranem;
Zdziwiona spogląda panna,
To tylko kilka kocich ruchów...

Penis sztywny jak drut,
Piękny i ładny, żywotny,
Ręka nie trafiła pod spód,
A już powstał pierwotny...

Ze spermy mleczna droga -
Taki głupi sen nad ranem;
Matka wchodzi - o la Boga,
Pożegnaj się już z panem...


CZAS SIĘ ZBUDZIĆ 2019-04-09

Tyle obietnic, teraz cisza wielka,
Nie mam sił, by czekać i czekać,
Wyschnięta już dawno butelka,
Nie ma co z dalszą drogą zwlekać.

Nic się nie dzieje, wielka pustka,
Smutek w oczach, chłodem czuć,
Łzami nasiąknięta biała chustka,
Nie chcę jak zjawa się już snuć.

Tyle obietnic, teraz cisza trwa,
Nie mam sił łudzić się i łudzić,
Bezlitosna z twej strony to gra,
Czas najwyższy z zimy się zbudzić.


BĘDZIE UWOLNIENIE 2019-04-09

W garnku groch z kapustą,
Nie uczą nic, nie uczą nic,
Z głową wyjdą ludzie pustą,
Jednak jest to wielki pic.

Czyste podziękowanie
Względem pomidora,
Znów czeka wstawanie,
Od ołowiu dusza chora.

Ale nie jest źle, plus,
Kontakt schwycony,
Praktyki męczy tu guz,
Człek już pochylony.

Ale będzie lepiej, czas,
Będzie ukończenie,
Latem uśmiechnie się las,
Będzie to uwolnienie.


BLISKA FIKSACJI 2019-04-09

Zastyganie kątem praktyki,
Cisza, czasem pisk i ból głowy,
Dookoła dźwięki i też patyki,
A huczą ogromem tu sowy.

Dziś w artykule podmiot i prawo,
Także zlecenie i o dzieło,
Tylko pytania: czy nuda zabawą?
Jajko się wzięło i się ścięło.

Z nudów tych oczywiście tęczowych,
W ramionach rzeczywistości twarz,
Umiejętności mniej jest kolorowych,
Lecz to zasady, według których grasz.

Chcesz czy nie chcesz, grasz w grę,
Korzystanie za darmo z bytności,
Wchodzisz, przemieniasz się w mgłę,
A lista jedna, dwadzieścia pięć punktów.

Nowa poczta, ale stara w sędziwości,
List wysłano, doszedł do adresata,
Zaczyna brakować już tu cierpliwości,
Niech zakańcza się ostateczna data.

Zastyganie kątem praktyki,
Cisza, czołg przejechał stagnacji,
Dookoła szum i złe nawyki,
Można zarazić się iskrą fiksacji.


BIEGNĄC 2019-04-08

Biegnąc po wertepach miasta
Napotyka się krzewy różane,
Drożdżówka kawałkiem ciasta,
A oczy łzą z tęsknot zapłakane.

Przymierzane skorupy różne,
Lecz gabaryty zbyt duże są,
Kształty mają owalne, podłużne,
Lecz ceny jak brzytwy tną.

Rachunki według licznika,
Narzekanie wśród władzy,
Nie dla nauczycieli, dla tucznika
Odrobina złota i sadzy.

A co dalej będzie, nie wiadomo,
Czas zamknąć przeszłości bramy,
Ekologia, by ziemia nie skażoną,
Serce z duszą liżą swoje szramy.


DŹWIGANIE AKT 2019-04-08

Schodami jak labiryntem
Dźwigane tony kamienne,
Ułożone w rzędzie sprintem
Wszystkie akta, to niezmienne.

Żadnej nauki ni pracy,
Tylko korzyści za darmo,
Żadnej wiedzy ni płacy,
Los jest życia kiepską karmą.

Ale cóż? Pieczątka będzie
Na zaliczenie rytmów bębna,
Wiosna już jest wszędzie,
Trochę dziewczynka zbędna.


ZBYT PÓŹNA REAKCJA 2019-04-08

Reakcja twa niczym żółw,
Znów jest dziobaskiem,
Zgięty ma cały tułów,
Drzwi zamknięte z trzaskiem.

Nie będzie więcej męczyć
Twojej osobowości mgłą,
Nie będzie ciebie dręczyć
I zanudzać osobą swą...

Reakcja twa jak ślimacza,
Znów jest wielkim nikim,
Taka już dola poszukiwacza
Miłości w świecie bez miłości.


ZARZEKAŁEŚ SIĘ... 2019-04-08

Zarzekałeś się na wszystko,
Że kochasz ją jak ukochaną,
Lecz ciszą tworzysz ściernisko,
Spotkasz ją już zapłakaną...

Zarzekałeś się na bogów,
Że kochasz ją jak siebie,
Lecz dziś jest bez ciebie,
Tańczy i skacze do progów.

Zarzekałeś się na miłość,
Że kochasz ją jak jedyną,
Lecz ciszą sprawiasz zawiłość,
Budzi się z letargu jodyną.


SERCE CZEKA WCIĄŻ... 2019-04-07

Kamienna  skorupa dla serca,
Odwieszenie konta na miłość,
Rok minął, słowo się przewierca
I znów samotność, i zawiłość.

Piękne obietnice w codzienności,
Z dzisiaj i z jutra dosłownie
Płyną jak statki smutki i radości,
A tęsknota żyje tak wymownie.

Ale może kiedyś stanie się cud,
Pokocha ktoś prawdziwie jak człeka,
A na razie gorzka czekolada, miód,
Serce na miłość wciąż tu czeka.


BYŁO MIŁO 2019-04-07

Spacer słoneczną aleją,
Dookoła ptaków śpiew,
Z oddali smoki zieją,
Ogień duży, duży gniew.

Zapytania o odpowiedzi,
Żarty trzymają się im,
Przeznaczenie tu siedzi,
Język słów i jest dym.

Szklą się oczy jak szkła,
Samotność dookoła tkwi,
Cisza z oddali, jest mgła,
Zmarszczone są jej brwi.

Półki jak zwierciadła czyste,
Propozycja sprzedaży butów,
Nowy tydzień, dni dżdżyste,
Aleja przydrożnych kogutów.

Podarunek losu w parku,
Czas jak skarb najcenniejszy,
Sędziwość już na karku,
Minął dzień jeden najfajniejszy.


GRA W NIEDZIELĘ 2019-04-07

Karuzele stanęły jak posągi,
Słońce na patyku rozgrzewa,
Samotności czuć wciąż przeciągi
I miło, jak ptak za oknem śpiewa.

Sny jak kanciaste kształty,
Marchewka, jajka i takie tam,
Zazwyczaj vat, także i ryczałty,
A tutaj w niedzielę sobie gram.

Dwa punkty są jak kamienie,
Szarość w nich jak potęga,
Chcę, kiedyś to może zmienię,
Tak zapisuje się życia księga.

Karuzele stanęły jak zalane,
Błękity rozlewają się jak woda,
A serca smutne, bo nie kochane,
Lecz za oknem cudna pogoda.


CZY TO JUŻ MIŁOŚĆ? 2019-04-06

Słodka miłości, zdjęcia słane
Niczym listy z całusem ust,
Drżące ciała, warkocze rozplatane
I dotyk anioła w jej biust...

Romantyczny splot dłoni,
A dłonie mają długie,
Cień zazdrosnej jabłoni,
Słowa smutków są pługiem.

Cudowna miłości, jest syreną
I wabi ciebie jak marynarza,
Wiosna jest przyjemną ceną,
To powrót miłości się zdarza.

Szepty do ucha, pocałunki
Jak maliny i jagody, cudo,
Spijane namiętności tu trunki,
Płatek róży, dreszcz przez udo.

Daleka miłości, powracaj już
W rzeczywistość, a marzenia
Jak motyle, koniec jest burz,
Nie szczędź serca i ramienia.

Przymknięte oczy, statek na fali,
Oboje pragną być jednością...
Na skrzydłach wiosny fruną cali,
Czy to można nazwać już miłością?


SPADOCHRONY MYŚLI 2019-04-06

Granatowe spadochrony myśli,
Bez przywódcy wszyscy wyszli,
A miasto całe oblane złotem,
Aż na miłość ma się tu ochotę.

Sosnowieckie lecą latawce,
Rozkołysane miasta pejzaże,
Niczym słońca są dmuchawce,
A w sercu malują się witraże.

Sześcian był już na początku,
Tak powiadają o teorii życia,
Kamienne deszcze i w porządku,
Kilka jaskiń zostało do odkrycia.

Zwężenie strategii w polu widzenia,
Kolega zagaduje koleżankę,
Polowanie spore, lecz bez złocenia,
Gorąca kawa wlana w filiżankę.

Zielone spadochrony myśli,
Czy pragnienie ciche się ziści,
Tego nie wie nikt, nikt nie wie,
Wolność w wiatru ciepłym śpiewie.


ŚNIADANIE Z WRÓBELKIEM 2019-04-06

Mieszkanka miasta jadła ser,
Spadł kawałek dla wróbelka,
Przyszedł, zdobył świeży żer,
A ona na niego sobie zerka.

Taki mały ptaszek, szary,
A taki sympatyczny jest,
Z bliska dzieją się to czary,
Wróbelek zawsze the best.

Mieszkanka miasta jadła bułkę,
Spadły okruszki dla wróbelka,
Drugie śniadanie z nim na spółkę,
Ptaszek radosny teraz ćwierka.


DOM 2019-04-06

Dookoła drzewa jak sąsiedzi,
Zielone mają ubrania, płaszcze,
Wróbel pod ławką sobie siedzi
I wiatr dłonią podmuchów głaszcze.

Zgiełk jak w ulu, szum i gwara,
Tańczą liście na balu wiosny,
Na lewo zakochana idzie para,
A kruk czarny jak heban, zazdrosny.

Przechodniów cała masa jak lawa,
Jedni w koszulkach, inni w kurtkach,
Promienie ciepłe i jest zabawa,
Myśli o miłosnych rodzą się wzgórkach.

Dookoła krzewy jak sąsiadki,
Rozczochrane mają włosy, zadziorne,
Rzeczka wypływa spod kładki
I błękity spoglądają okiem przezorne.


BRAK ZAJĘĆ 2019-04-06

Strajk mędrców, zajęcia nieme,
Zaproszono do nauki i zonk,
Słońce rozgrzewało nam ziemię,
Wszyscy poszli w wiele stron.

Cierpliwość słuchaczy dość spora,
Rozwrzeszczane stado wron,
Do dziesiątej, dalej iść pora,
Nie zostało się nikogo, schron.

Praca biurowa nie jest wykonana,
Wyrwano mędrca ze snów jak pełnia,
Stan zaspania od białego rana,
Słuchacz rubrykę obecności wypełnia.

Strajk mędrców, zajęcia żadne,
Nieznane są powody zaistnienia,
Popołudnie słoneczne, chwile ładne,
Czekaliśmy, teraz: do widzenia.


TĘSKNOTY DO KOCHANIA 2019-04-05

Pod sercem tęsknoty,
Wierzby płaczące żyją,
Pod strzechą są kłopoty,
Już płaszcze lata szyją
Szwaczki, a osika drży
Jak ciało na pierwszy raz...

Przy drodze widoczny głaz,
Samotność pokrywa skorupę
Ślimaka, a żaba już zielona
Rechocze przy stawie, czas
Nadchodzi cudowny, grupę
Przechodniów bierze w ramiona...

Pod sercem tęsknoty,
Starania prawdziwe i wyznania,
Z samotności burze i grzmoty,
Do łąk, do lasów i jeziornych fal,
Niech wiosny rozpocznie się bal -
Serce chce niezwłocznie do kochania...


SMAK PRAKTYKI 2019-04-05

Jak nie masz co robić,
Wpinaj do teczek, wpinaj,
Nie myśl, by plan zrobić,
Tylko wpinaj i zapominaj.

Wpina na prawo i na lewo,
Rozmawia, dyskutuje,
Przysłuchuje się mewom,
Służbę swą tu sprawuje.

Wpina na lewo i na prawo,
W zeszycie pisze, koloruje,
Zamiast nauki czas zabawą,
Los praktyki tak smakuje.


PRZYGODA Z PRAKTYKAMI 2019-04-05

Dzień w dzień fikcja praktyczna,
Pająków łapanie w ściereczki,
Chwila długa, chwila bezgraniczna
I spojrzenie na listy z wycieczki.

Taka to przygoda za złotych zero,
W myślach pustka, senne oczy,
Władza z praktyczną stoi siekierą,
A czas nadchodzi, czas kroczy.

Dzień w dzień fikcja praktyczna,
Piłeczek dla kota odcinanie,
Już dwa tygodnie, iskra strategiczna,
Do teczek dokumentów wpinanie.

Taka to przygoda w kwietniu i maju,
Może to zaowocuje pracą stałą
I trafi dusza skamieniała do raju,
Teraz jednak trzeba być wytrzymałą.


GENIALNOŚĆ ZACHODÓW 2019-04-05

Och, słońca zachody,
Tarcza z pomarańczy,
To nic, że wysokie schody
I rój zielonej szarańczy.

Och, słońca zachody,
Obraz pod powieką schowany,
To nic, że kałuże z wody
I życiorys taki nieposkładany.

Och, słońca zachody,
Cudowność chwili w nich,
Czas iść na maliny, jagody
I posłuchać śpiewek lasu.

Och, słońca zachody,
Widok to niepowtarzalny,
By żyć są to dobre powody,
Uśmiech tutaj maksymalny.


FLIRT NA ODLEGŁOŚĆ 2019-04-05

Pisze smsy do Ciebie,
Kołysze biodrami jak łania,
Wyznaje coś o niebie
I z uczucia się tu słania.

To pragnienia i marzenia
O byciu razem znów,
Lecz w chwili osamotnienia
Odnajduje kilka łez i słów.

Odległość wciąż niepokonana,
A marzenia silne jak dąb,
W sercu wiosna, ale też rana,
Na dachu pokoju usiadł gołąb.

Pisze smsy do Ciebie,
Nawołuje z sinej oddali,
Wyznaje coś o niebie
I płynie łodzią na fali.


SEN JUTRZENKI 2019-04-05

Śni o tobie snem jutrzenki,
Kocha ciebie przez westchnienia,
Tyś skradł serce tej panienki,
Wzdycha, pragnie twego ramienia.

Chciałaby wrócić do chwil miłych,
Tych pełnych nadziei i uśmiechu,
Wyjść z labiryntów zawiłych
I poczuć smak miłości oraz grzechu.

A grzech to nie grzech, gdy się kocha,
To radość, to kropka złota nad i;
Spojrzyj, z tęsknoty drży, łzą szlocha,
Wciąż o tobie myśli, wciąż śni...

A ten sen jest snem jutrzenki,
Poczuła twoją obecność w duszy,
Zaprasza ciebie do łazienki,
By zażyć kąpieli w jabłku i gruszy.



BANANOWO I NIE TYLKO 2019-04-05

Bananowy raj,
Karmelowe krowy,
Kwiecień, potem maj,
Nocą budzą się sowy.

Wywiad bezpośredni:
Z kim mieszkasz,
Czy masz chłopaka,
Zaocznie masz szkołę?

Moment życia odpowiedni,
Powiedz, co lubisz robić?
Odpowiedzi to już draka,
Trudno chwilę swą ozdobić.

Bananowy raj,
Balsamiczne dłonie,
Bębny ma kraj,
Pochodnia płonie.

Idź, poszukaj wiosny
I do poniedziałku,
Włącz uśmiech radosny,
Ucz się nam pilnie.


DAJ MI POWÓD 2019-04-03

Kamienne a lowe you,
Czas jest błyskawicą,
Daleko jest nam do snu,
Twoją tylko dziewicą.

Wywołany buziakiem,
Poddenerwowanie,
Powracasz okrakiem,
Na odległość kochanie.

Kwietniowe a love you,
Kiepski odbiera poród,
Brak już jest tutaj tchu,
Chcę żyć, daj mi powód.


PRZEMINĘŁO I POWODZENIA 2019-04-03

Miłość przeminęła z wiatrem,
Aparat fotograficzny odzyskany,
Widziałam aktora pod teatrem,
A ty byłeś niczym statek pijany.

Niczym rozbójnik z czarną brodą,
Już wiosna - koszulka krótka,
Trochę niezręcznie, ale ze swobodą
Już ruchów, może wspólna wódka?

Miłość przeminęła z wiatrem,
Aparat fotograficzny odzyskany,
Widziałam aktora pod teatrem,
A ty byłeś obcy już w całości.

Na razie rzekłeś, wymiana słów,
Grzeczności i życzenia wspólne,
Teraz swój mam księżyca nów,
Życzyłam tobie powodzenia...


BIEGUSIEM 2019-04-03

Biegiem, biegusiem,
Bystry pędziwiatr struś,
Samouczek w toku,
Pani B. z dużym cycusiem,
Kilka cukierków, bez róż,
Igły w każdym kroku.

Właściwość życia tego,
Samoistność nauki,
Kociambry w tematach,
Wkładu dużo niebieskiego,
Praktyki jak banialuki,
Oni i ona - w innych światach.

Biegiem, biegusiem,
Bystry struś pędziwiatr,
Mniej zamiast więcej,
Pani K. w Hollywood,
Ptak by coś tu zjadł,
Słońce świeci goręcej.


MINIATURA ODNOŚNIE STRESZCZONA 2019-04-03

We witrażu klauny kolorowe,
Metody nauczania - inicjacja,
W skałach krople wzorowe,
A w godzinie wielka wariacja.

Decyzje, wnioski, projektowanie,
Kurzem okryte niczym kocem,
Po schodach wielkie bieganie,
A człek środkowym jest klocem.

Barbary powracające z wakacji,
Ruch jak w ulu, woda na herbatę,
Fikcja trwa, w niej tysiąc racji,
A jutro czas brać za łom i łopatę.

Kurtka zbyt jasna do tańców,
Machanie ręką w ukos pokoi,
Prawda w liczności kagańców,
Szepty przerywane, zegar stoi.

Faktury z wartością odpowiednią,
Istotność klauzul rodowych,
Program przerobiony własną średnią,
W oczach nieco odcieni matowych.

Gra jest taka, brakowanie akt,
Pewien rodzaj szemrania tu,
To z diabłem zawarty jest pakt,
A diabeł wyliczył się do stu.

Pisanie jak taśma długa i szeroka,
W tle melodia dawnych czasów,
To chwila praktyczna głęboka,
Lecz chce się do wiosennych lasów.


BEZ FIKCJI 2019-04-01

Oderwana warstwa snu z powieki
Niczym plaster zbutwiały z rany,
Bezczynność poranku wybiła ząb,
Siedziała i czekała na coś wieki,
Człek głosem kierownika wyrwany
Z dobrych myśli, upadł tu dąb.

Fikcji nie będzie szef podpisywał,
Nie będzie i koniec, a fikcja trwa,
Będzie jechał nad morze do córy;
Praktykant nie będzie zgadywał,
Że to jest nijaka i zimna gra,
Zatrzęsły się powierzchnie i góry.

Teraz już tylko linią prostą,
Skoro służba nie jest drużbą,
Sztywnym kołkiem trzeba być,
By nie zostać uderzony chłostą
Braku podpisu, złą wróżbą
Okrasić myśl, w trzeźwości żyć.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]