kwasna | e-blogi.pl
CODZIENNOŚCI LOKACYJNE 2019-02-28

Ekstra lokacje, głosu wibracje,
Doskonałość niepoliczona,
Los ma swoje tylko tu racje,
Decyzja na tak w czasie odłożona.

Nadal zatem nic, przyszedł pit,
W skrzynce się rozłożył jak liść,
Obliczanie podatków jest jak mit,
A w ręku marzeń płonnych kiść.

Wysłanie kolejnego wołania s.o.s.,
Czekanie w melancholii przy moście,
Takie życie, taki ten już stał się los,
Serce w codziennej bywa chłoście.

Ekstra lokacje, czasu wibracje,
Nietęga mina, monet nie ma,
Takie życia są tu wciąż racje,
Taka Polska, taka Ziemia.


WIZYTA PO ZDROWIE 2019-02-28

Wizyta po zdrowie
Droższe niźli chleb,
Frasunek w połowie,
Rozbolał aż łeb...

Pusta teraz kieszeń,
Oczy takie smutne,
Kosztowna to jesień,
Ceny są pokutne...

Wizyta po zdrowie
Droższe niźli bułka,
Frasunek w połowie,
Droga z apteki ampułka...

Pusta teraz szafa,
Oczy takie smutne,
Koralowa była rafa,
Zdrowie wraca żmudne...


BIAŁY SEN Z SZARFĄ HEBANOWĄ 2019-02-27

Biały sen z szarfą hebanową,
Ruszyć ciałem, ruszyć głową,
A w temacie dnia syzyfowa praca,
Przeszłość chwilami powraca
Do przestrzeni w nocnych iskrach,
Ponad nadziei w sercu trzysta,
A marsz długi po krętej drodze,
Stać czy skakać na jednej nodze?

Niemożność rozliczenia z sensu,
Nagle cisza przeplatana z włosem,
Odcięty to warkocz, pół kredensu,
Taniec trwa w najlepsze z chaosem
I wciąż serce pragnie jedności...
Lecz nicość, lecz brak jednej miłości
I śluzem zaznacza ślad istnienia
Biedny ślimak bez skorupy cienia.

Wytrwałość jak dąb, lecz deszcze padają,
Nie ma bytów, co na wieczność zostają,
Bo ziemia jest jak czarodziejka z chwilą,
Pokłony wiosny kolorowym motylom,
A pejzaże rozkwitają w nadziei i życiu,
Jeden prawie trup w lustrzanym odbiciu;
Kiedyś się uda, rozstąpią się wnet rzeki,
Dziś jednak tom wierszy nieco kaleki.

Biały sen z szarfą hebanową,
W pelerynie pomysłów gotową
Jest ta postać, otarcie smutku,
Ziarenko w marzeń ogródku -
Zamknąć rozdział o zapytania,
W jednej pracy proces gdybania,
Ale kiedyś zaowocuje drzewo -
Patrz na prawo, patrz na lewo.


MOC ODMÓWIENIA I DALEJ 2019-02-27

Głębokość wzorów do liczenia
To monety dwie jak złote i pół,
Na nic bez koperty przyrzeczenia,
Spojrzenie w górę, głowa w dół.

Niegdyś straszona komornikiem
Sytuacja pierwszej młodości,
Dziś odmowy zapis szybki rysikiem,
Kamień rzucony z odległości.

W momencie drugiego kroku
Wielkie zdziwienie blond boga,
Chwila zatoczyła się jak w amoku,
Prezes odda odpowiedź do bloga.

I w tym pierwiastku byłby koniec,
Lecz głos hejnałów odmówienia
Wezbrał na sile, dziewiąty goniec,
Popłynęły łzy trudnego istnienia.

I w tym pierwiastku byłby koniec,
Lecz wehikuł w swej zieloności
Podał nowy pomysł, czysty goniec,
Moc w słów wielkiej wytrwałości.


TO NIE TAK 2019-02-27

Zrzucić z siebie płaszcz zbrudzony
Najwyższy to już nadszedł czas,
Podnieść początek głowy pochylony
I zapomnieć najdawniejszych nas.

To nie tak, że nie widać barw,
Lecz znikomość potwierdzenia;
Płynąc po morzu szarych larw,
Rozbija się łódka o skały istnienia.

Wyrzucić przez okno głazów stado,
Nie wahać się ani chwili, ni momentu,
Raczyć się nadziei zdrową roladą,
Nie bać się ostrości kolejnego zakrętu.

To nie tak, że nie widać kolorów,
Lecz ciągłość kiwania głową na nie,
Dostrzeganie jednak dobra walorów -
Tylko postój trwa, tak mijają dnie.


DWA DZBANY 2019-02-27

W jednym z dwóch dzbanów
Kałuże słonych jak morze łez,
Plecionki trzymam gałganów,
Znieczulenie wśród życia tez.

Gdzieś pomiędzy kuchnią a pokojem
Wędzą się myśli ogarem nocy,
Gdzieś pomiędzy nerwicą a spokojem
Odnajdują się ślady nowej mocy.

W drugim z dwóch dzbanów
Stosy szarych jak mysz kamieni,
Wisi rząd białych kaftanów,
Dobrze, że wiosna już się zieleni.


SURFING 2019-02-26

Zawijane warstwy internetu jak rolada,
Matka się zdziwiła na los sprzątacza,
Lecz w kraju cudowności tak się składa,
Że nie ma miejsca dla tego rzygacza.

Zwiotczała dusza musi uczynić sprawę,
By nie opadać na dno, by nie umierać,
Tak więc kończy swą trwogę, swą zabawę
I idzie dalej, z losem musi się zmagać.

Zawijane warstwy internetu jak w cebuli,
Matka westchnęła na los córki takowy,
Lecz umowa o pracę będzie końcem bóli,
Życiorys pełen jak dzban, czas gotowy.


KRÓLEWSKI PONIEDZIAŁEK 2019-02-26

Królewska korona na głowie,
Taki mały żart koleżanek,
Wielkość we wspólnym słowie,
Kawa duża w środku filiżanek.

Marsz energiczny aleją sklepów,
Ciastko także już wiosenne,
Bez drani dookoła i bez cepów,
Takie chwile miłe, dobre, cenne.

Niczym skarb złocisty jedna rzecz,
Drobna i przydatna na co dzień,
Smutki poszły sobie już precz,
Poniedziałku kręgosłup i pień.

Królewska korona na głowie,
Taki mały żart koleżanek,
Radość w każdym ich słowie,
Lektura o lotnictwie wśród firanek.

Witanie się z manekinami,
Podziwianie cen różnych wdzianek,
Blask pierścionków z brylantami,
Taki los w poniedziałku koleżanek.

Długi to spacer, również marsz,
Paczka z lasu sosnowego odebrana,
Na obiad był szybki barszcz,
Poniedziałek - chwila ta udana.



ZOSTAWIAM CIEMNOŚCI 2019-02-25

Zostawiam w oddali smugi po łzach,
A smugi te na szybach w balkonie,
Odnajduję ciebie w gasnących mgłach,
A tamta pochodnia dawno nie płonie.

Nie będę jednak o niej dywagować,
Zbyt wiele lat odeszło w dal sinawą,
Zbyt młoda, by czas swój marnować,
Wstaję i biję sercu głośne brawo.

Zostawiam w oddali smutki w butelce,
Od nowa składam puzzle swoiste,
Odnajduję ciebie w morskiej muszelce,
A tamte drzewa pozostają mgliste.

Już jestem daleko, już jestem inna,
Świecie, ślę ci uśmiech jak słońca blask,
Już wiem, jaka droga jest powinna,
Na podłodze głaz, spadł, jego trzask.


SAMOLOTY ZE STALI 2019-02-25

Lecą samoloty w jutra przestrzeń,
A dziś zbierane pranie ze sznurka,
Nie tęga w swoim wnętrzu kieszeń,
Lecz jest nadzieja na sukces nurka.

Rzemiosło wskrzeszane spokojnie,
Nie dać się światu mamonom,
Uśmiechać się w łzach nawet hojnie,
Stać się prawdą i dobrą matroną.

Taki cel dziś wybrany tu został,
Koniec z umieraniem, na życie czas,
Wiatr zimny jak lód nie będzie chłostał,
Nie będzie więcej płakał samotny las.

Lecą samoloty w jutra przestrzeń,
Nieśmiałe próby jak dziewicze,
Lecz słońce nie zgasło, jego deseń,
Opadły niewolnictwa wnet smycze.

I kołyszą się statki, falują jak liście,
Przeszłość jak czarna chmura,
Lecz złocista brama otwiera się zaiste,
Nieważne, że klęska, ptak ma pióra.

Przez chwilę tylko kaszlenie w dolinie,
Już dobrze, bo tylko tak już będzie,
Czas jak rzeka - niestrudzony płynie,
A jutro, a dziś i zawsze, już wszędzie.


NIEDZIELNE DRGANIE 2019-02-24

Słoneczne drganie w niedzieli,
Boskie wzniesienia na wyżyny,
Wiek minął od wyjścia z pościeli,
Oskary albo złote rozdają maliny.

Słowem "dziękuję" namalowanie
Obrazka wdzięczności pokątnej,
Jednak w głowie myśli zebranie
Trwa na dobre o chwili wątłej.

Bo cóż uczynić - samotna droga,
Dwóch przyjaciół - tylko i aż;
Najważniejsze - zdrowa ręka i noga,
A reszta... sprawę sobie zdasz.

Tylko ten jeden smutek jak łza,
Co nie chce nigdy odejść, minąć;
Słońce w niedzieli tak sobie drga,
Nikt nie chce przecież zginąć...


TEN SZAL 2019-02-24

Rejestry odznaczone uśmiechem i brawami,
Teraz już wszystko jasne jak słońce,
Znajomość zwierzchnicza pomiędzy ścianami,
Nadchodzą wreszcie zim wszystkich końce.

Właśnie obudziłam się jak niedźwiedź ze snu,
Koniec wymiotowania po każdej zawierusze,
Suknię wkładam wiosny, suknię z czystego lnu
I cieszę się tańcem motyli szczęśliwych...

Prostuję druty i drogi, wiele strumieni krzywych,
Nie zwracam uwagi na nienawistne spojrzenia;
Zdrowie - nie ma wartości bardziej możliwych,
Bo bogactwo to nic, ramiona mają odrodzenia.

Nie wracam już myślami do dawnych nas,
Bo przecież to nie wskrzesi upadłych marzeń,
Czasem wspomni nam siebie jeden las...
Przystanę, pójdę dalej z bagażem swych wrażeń.

Twarz znajoma - to dobrze i miło ją spotkać,
Handel gruszkami na straganie nadmorskim;
Już odpuszczam, i tak nie będzie można zostać...
To nic, choć smagana losu ramieniem szorstkim.

Teraz już niewidzialna, niedostrzegalna nikomu,
Odpływam falą jak statek coraz dalej, w dal...
Pozostawiam cząstkę historii w miejskim domu
I nie ma już cierpienia, pozostał się ten szal...


WOLNOŚĆ UKOCHANA 2019-02-24

Koniec liczenia łez w dzbanie,
Wolność na kartach życiorysu,
Nie wracam już, nie wracam...

Frunę jak ptak, szczęśliwa,
Choć złamanej słomki brak,
Wiem swoje, Polska niemożliwa,
Lecz ja frunę, jestem jak ptak.

Koniec umierania w mogile
I choć nie stać nawet na chleb,
Nie wracam już, nie wracam...

Wysoko jak chmurki błękitne
Sobie jestem, nienamacalna
I odkrywam twarze aksamitne...
Już niewidzialna, nieformalna.

Koniec zmywania plam suchych
Niczym liść sprzed kilku lat...
Wiatr we włosach - wolność moja...

Daleko, jeszcze dalej droga,
Cudowne życie, cudowne dni,
Z modlitwą kierowaną do Boga
I podziękowaniem za te sny...


HELLO - NOWY DZIEŃ 2019-02-23

Nowy przywitał się dzień,
Co tam u ciebie słychać?
Ten sam korytarz, sień,
Nie mogę przestać wzdychać.

A dlaczego wzdychasz?
Bo szansa przetrącony ma łeb.
A dlaczego ledwo dychasz?
Bo głupota niedorosłości była.

Nowy przywitał się dzień,
Nie trać wiary - wciąż mówią;
Ten sam drzewa tu pień.
Równowaga niezrównoważona.

A dlaczego ty się nie cieszysz?
Bo mam duże zmartwienie.
A dlaczego ty się tak spieszysz?
Bo wyścig szczurów trwa...


TWARDE PRZEBUDZENIA 2019-02-23

Przebudzenie zieloną melodią głoszenia
Własnych zdań przy łące, a pole ogórkiem
Posadzone, trzy złote stracone, odnowienia
We wspomnianym ogórku, ze sznurkiem
Wywieszone serca jak wyprane ubrania,
Przydałby się drink dla lepszego myślenia,
Tylko w oddali pejzaże zostały do kochania,
Dziś jedynie łza, dziś jedynie do widzenia.

W odpowiedziach lekka jak piórko troska,
Fala wdzięczności uderzyła jak tsunami,
Zapełniła się potęgą myśli  jedna wioska,
Coś działo się wtedy między nami,
A dziś rozlewane są kałuże w dzbany,
Nikłość warstw, cebula i czosnek jak bracia,
Na głowie warkocz długi, chwilą uczesany,
Noc nadchodzi i odchodzi, noc się skraca.

Przebudzenie zieloną poezją wrzasku,
Niczym wrony rozszalały się dwie twarze,
Wyrwana ze snów do dnia blasku
I nagle rozkwitły wspomnieniem plaże;
Jednak trzeba było pozbierać kamienie,
Odchrząknąć, puls serca przyspieszony,
Jeszcze nie czas, jeszcze nie ramieniem
Otulone są te starania, czas zawieszony.

Pytania i odpowiedzi, zabita w tv rodzina,
To już prawie jest codzienność zwykła...
Ale wierzę w cuda... zła gra, dobra mina,
Aż gąbka do naczyń płynem nawykła;
Dwie dwójki do siebie dodane - cztery,
Mgła nad lasem pełnym krwi i deszczu,
Och, życie - bardzo trudne twe maniery,
Wschody i zachody w pochodzie dreszczu.


ZASTYGANIE I UPADEK 2019-02-23

Zastyganie fal w marmurach,
Wyrzeźbione prawdy - to cena,
Deszcz potęgą jest w chmurach,
Zadrżała od gromów burzy scena.

Bohaterowie na ratunek,
Wdzięczne serce jest całe,
Dwie dwójki, jeden trunek,
A myśli są wolne i obolałe.

Zastyganie pejzaży złocistych,
Czemu nie da się cofnąć czasu?
W wiatru powiewach oczywistych
Można rozbić się o skałę życia...

Bohaterowie na ratunek,
Wdzięczne serce jest całe,
Dwie dwójki, jeden gatunek,
A nadzieje wciąż wytrwałe.

Upadek tych wszech czasów,
Bolesny to upadek był,
Lecz już powrót do szałasów,
Teraz człek będzie śnił.


KROPKA NAD I 2019-02-23

Przelała się czara z goryczą,
E-mail z dobitną odmową
Jak kropka nad i...

Promienie słońca skowyczą
Jak pies z samotności,
Kropka nad i...

Nie ufam twarzom, słowom,
Lecz e-mail czarny, biały,
Kropka nad i...

Bez słów, ruch tylko głową,
Lawina niebieska
Jak kropka nad i...

Sens życia poniósł śmierć,
Trzeba sobie poradzić
Z kropką nad i...

Iść trzeba dalej, dobra mina,
A gra ani trochę,
Kropka nad i...

Choć dobra, smutna dziewczyna,
Mają ją gdzieś światy,
Kropka nad i...

I w oka kącie wiary ćwierć
Jeszcze błyszczy, skrzy się
W kropce nad i...

Na ból głowy kładą się sny,
Wymazać, zresetować
Kropkę nad i...


CZY POWINNAM IŚĆ NA TĘ KAWĘ? 2019-02-23

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy w sercu rana krwawi jak wodospadem?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy myśli są i spadają jak deszcz z gradem?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy mężczyzna dużo starszy jest ode mnie?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy bieda coraz silniejsza i jest przyziemnie?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy zapraszający jest tylko osoby mej ciekawy?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy tak drogą kamienną idę, dla zabawy?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy znajomość tylko z portalu wierszy?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie
I ukazać swoje całe istnienie na żywo?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy na co dzień jest zimno i krzywo?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Skoro kiedyś trzeba będzie odejść?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Gdy tylko jeden cel w głowy stanie?

Czy powinnam zgodzić się na spotkanie,
Czy to nie będzie błąd, czy złego coś się nie stanie?


NOCNE CZYNNOŚCI 2019-02-22

Nocne zawijanie rolady,
Z boku na bok turlanie,
Miłość do wiernej szuflady,
A pora dobra na spanie.

Nocne picie herbaty,
Smak mięty i winogrona,
Miłość do tej tu daty,
Marzenie o cieple ramion.

Nocne chustek używanie,
Przegląd filmów wstecz,
Miłość do ciszy na zawołanie,
Smutki idą sobie precz.

Nocne literek pieszczoty,
Gojenie się myśli i serca,
Do życia napływają ochoty,
Dziwna płeć stoi u kobierca.

Nocne chwile szybko płyną,
A jakie miłe są to chwile...
Sprzyjają nocnym czynom,
Budzą się poranne motyle.


ROZMÓWKA SMSOWA 2019-02-22

Usta wirtualne rzekły o pracy,
Taki mały wywiad między ścianami,
Pytanie padło o wielkości płacy,
A przecież to kraj z wiosny kwiatami.

Struś głowę w piasek tu chowa,
Lecz zbiera się na odwagę potężną,
Tylko żeby nie pękła mu głowa,
Gdy znów uderzą go łopatą mosiężną.

Usta wirtualne rzekły o pogodzie,
Taki mały wywiad między ścianami,
Pytanie padło o jakości w urodzie,
A przecież sklepy pełne z cekinami.

Może jednak nie będzie tak źle,
Może struś przeżyje, ktoś doceni go,
Lecz w momencie tym jakby we mgle,
Widać ledwo jutra pierwsze minut sto.

Usta wirtualne rzekły o poprawie bytu,
Taki mały wywiad między ścianami,
Pytanie padło odnośnie czasu, niebytu,
A przecież tęsknota za bałwanami.

Takie białe coś i takie coś zielone,
Płyną rzeki szemrzące, by wciąż żyć,
A serca pulsują, pulsują jak szalone,
Od początku, z czystą kartą tu być.


NUDZIŁO MI SIĘ 2019-02-22

Nudziło mi się w owym czasie,
Wezwałam cię palca skinieniem,
Znalazłeś mnie w ciszy hałasie,
"Jestem" - rzekłeś z rozrzewnieniem.

A ja nie wiem, co odpowiedzieć,
Pierwszy raz nie wymagasz odpowiedzi...
Tylko dlaczego oddzielnie siedzieć
I nie móc budować nowych mostów?

Nudziło mi się w owym czasie,
Wezwałam cię pytaniem o deszcz,
Znalazłeś mnie w poezji szałasie,
Przewędrował po sercu dreszcz.


OTWARTA BRAMA MYŚLI 2019-02-22

Głębokość przestoju, myśl oceaniczna,
Debaty prowadzone pod schematem,
Punkcik pełen życia, chwila strategiczna,
Chciałoby się skończyć z tym tematem.

W pejzażach rodzonego kraju znów łzy,
Białe płatki też mają się jeszcze pojawić,
Tak zza ukrycia wychodzą gromadą sny,
Lecz dziś prawdy nie mogę  im wyjawić.

W zamyśle schludnym jak pomieszczenie
Gromadzone są ślady z kałuż i z nadziei,
Płaszczy cielesnych na hak odwieszenie,
By kołysać się niczym statek w tej zawiei.

Dlatego otwieram bramy świeżej myśli,
Dopuszczam promienie wprost ze słońca,
W końcu wiosna, a wiosną jak uroczyści
Są ludzie, budzą się, radość z zimy końca.



DUŻO WODY PŁYNIE 2019-02-22

Łzy jak kryształy na szybie sumienia,
Błąd w strategii niegdyś zdrowia,
Dziś jest podobnie, w krainie cienia,
Lecz dalsze analizowanie tułowia
Księżycowego, a tam już wodospady
Wartkie i przejrzyste, szum wielki
I zanim pozamykam chwili szuflady,
Nabiorę rytm w dzban, w nim muszelki.

Odchrząknę niczym w hejnale głos,
Upuszczę część wody, która spłynęła,
Już kwitnie czas w losie, a to wrzos
I już otwieram połacie płaszcza, stanęła
Postać niemalże utkana z mgieł...
Ponowne zawezwanie do alfy i omegi,
I jeszcze przed wymianą oczu, szkieł,
Doglądam podobieństwa, dalsze biegi.

Jednak lecznicze bandaże nie leczą,
Żadna poprawa, a zaleganie na półkach
To jest pożądana wartość, kaleczą
Milczenia w gąbczasty mięsień w czółkach;
Jednak nieruchomości gdzieś w tle,
Lecz dopiero posłany list w butelce wodą,
Kontynuujemy ze sobą wielką grę
I zmieniamy się wraz ze zmienną pogodą.

Nadzieja jak kapitan na statku płynie,
To rejs bardzo długi, burzliwe oceany,
W dawnym czasie i w obecnej godzinie
Pożądany pejzaż idealny, poukładany;
Namiętne skrobanie słów na tablicy,
Może to coś da, może kogoś zachwyci;
Pragnienie ciche upadłej jak anioł...
Za zakrętem wzory, w maskach ukryci.


ROZGARDIASZ 2019-02-20

Rozgardiasz rozbieganych robali,
Nagle spadł z nieba cały deszcz,
Tak wysoko słońce, ludzie mali,
Zwodniczy przebiega tu dreszcz...

Warstwy ołowianego czekania,
Tylko na co i po co? Czas płynie.
Kolejne wiadomości i zmagania,
Nawet mydło teraz w płynie...

A na polu pełnym ziół różnych
Nie zakwitły nagietki, ich brak;
W oczach niemalże wzdłużnych
Zakwitał zielony w cętki kwiat...

Ten kwiat to oznaka choroby,
Gdzieś, na dnie oceanu życia
Rozkłada dookoła liczne groby,
Lecz nie czas na spadek ten...

Nic nie mam do bąbelków tych,
Nie mam nic do Piły i Sosnowca,
Lecz w osłabieniu ramion mych
Skojarzeń mnożenie jak w tabliczce...

Sól odnaleziona w Wieliczce
I kołek na te chmury nad głową,
Cukier jak kryształ w cukierniczce,
Słowa są tworem, zdań zmową...

Więc ogarniam ten rozgardiasz,
Wyrzucam robale poza dom duszy;
O świcie znów swój bagaż targasz
I biegniesz z czasem do gruszy...

A grusza jak człowiek z maską,
Nie ważne jak, nie ważne ile,
Ważne, że z wielką idziesz kaską,
Wiosna za darmo daje motyle...

I taki jeden sen patriotyczny,
Sen biały, sen to śnieżny,
Dzwon bije na alarm magiczny,
Zwierz ten cały jest drapieżny...

Ale to nic, i to przetrwamy,
Każde zderzenie z pionem,
Wyzdrowienie, spadają kajdany,
Skromność jest tym tronem.


ZAKOCHANY W SOSNOWCU 2019-02-19

Był sobie raz niestary pan,
Patriota lokalny, jakich mało,
Taki jego był na życie plan:
Tarocista objawił mu o Sosnowcu
Wizję; aż serce mu zaśpiewało,
Teraz tę pieśń niesie dalej w kraj,
Czy to styczeń, wrzesień czy maj;
Innego tematu nie uważa,
Tylko Sosnowiec jeden i jedyny,
Nie potrzeba mu żadnej dziewczyny,
Bo zakochany w Sosnowcu jest,
Niepoprawnie zakochany...


STARANIA JAK WIECZNOŚĆ 2019-02-19

Starania jak wieczność cała,
A wciąż to samo myślenie
I choćby nawet Ziemia zadrżała,
To wciąż nic i osamotnienie.

Pomoc jedna, a druga niepełna,
Bujanie w obłokach niemożliwe,
Pełnia księżyca, a to jak wełna,
Podatki do rozliczenia krzywe.

Jakieś wywiady o porankach,
Ankieta: pracujesz czy nie?
Oddech w życia tu gałgankach,
A przecież życie jak we śnie.

Starania jak wieczność cała,
Królewskie berło księżniczki
I choć wiosna się już zaczynała,
To test mają białe rękawiczki.

I z zapartym tchem gonitwa
Po placu boju, twarz znajoma,
Nagle rozkrzyczała się rybitwa
Nad wodą wysychającą, rzekoma.

Milczenie niebios, życie rusza,
To wiosna, a nawet już lato,
We wspomnieniu jabłoń i grusza,
Dziś jest też odmowną datą.

Starania jak wieczność cała,
Wyśnić się cudów nie da w kraju,
Święta ziemia się rozdygotała,
Ludziom przez ciernie do raju.


EKSCESY PORANKOWE I POPOŁUDNIOWE 2019-02-19

Przebudzona skrzydła machnięciem,
Zrodzona wnet nadzieja na realizację,
Lecz pierwsze słowo z ziewnięciem,
Następnie wiadomość dała rezygnację.

Zły program, zbyt obszerny nawet,
Jednostka prywatna stała się bezradna;
Odmowy nigdy nie są klawe,
Lecz kultura odpowiedzi całkiem ładna.

Przebudzona skrzydła machnięciem,
Dystans jeszcze w noworodku chwili,
Słowo radosne, lecz z ziewnięciem,
Jednak odmowa jak pisklę tu kwili.


NIE HERBATKOM 2019-02-19

Za jedną herbatką
Eliksir pierzasty,
Usta zatkane szmatką,
Oddech kanciasty.

Być może za tą sprawą
Zdaje się ten kłak,
Nie jest to żadną zabawą,
Gdy zdrowia brak.

Za jedną herbatką
W miłym otoczeniu,
Gardło zajęte chrypką,
Pojawiło się w oka mgnieniu.

Być może za tą sprawą
Stoi sprawca wirusowy,
Podrażnienie jest obawą,
Iż wirus jak granatowy.

Już herbatek żadnych
W miejscu żadnym,
Choć kolor będzie ładny
I też smak zgrabnym.


TAK SOBIE, PO PROSTU 2019-02-18

Zachwiane szczyty,
Błędne patrzenie,
Kwitną tu dolomity,
Życia jedno lśnienie.

Wiewiórki w lesie
Niech sobie będą,
Wiatr słowo niesie,
Szczyty zdobędą.

Zimne parapety,
Ciężki ten czas,
Kruche pakiety,
Nie ma też nas.

Niewiedza właściwa,
Niby tak, niby nie,
Wieża raczej krzywa,
Dobrze, ale i źle.

Chwile minione,
Minionki ze snów,
Prośby złożone,
Walka trwa znów.

Tylko w jakim celu
To wszystko jest?
Ludzi jest niewielu,
Co dobry ich gest.

Marudzić nie będę,
Pójdę dalej w dal,
Gdzieś tam będę,
Aż skończy się bal.


SZKODA TYCH MOTYLI RACZEJ 2019-02-17

Schwytane w locie motyle wolne,
Przemieniają się w tęcze miłe
I choć kroki korytarzem powolne,
Skończą się przejścia tak zawiłe.

Wysyłane w locie wiadomości
W dalekie przestrzenie i bliskie,
Być może bez wzajemności,
Lecz kałuże jak lody są śliskie.

Nie będzie więcej kapania tu,
Koniec ze skraplaniem się,
Tak blisko i tak daleko snów,
Lecz nie zapomnę nigdy cię.

Jednak dziś tylko podziękowanie,
Nic poza tym, zawieszenie,
Nie chcę, to nie będzie knowanie,
Dla przyszłości całe siwienie.

Tylko te motyle schwytane
Obumierają, w ćmy się przemieniają,
Więc chyba szkoda ich...
Słońca od wieków świat rozświetlają.


JEDNA NIEOBECNOŚĆ 2019-02-16

Nieobecność w jeden ten czas,
Nieplanowana, niezapowiedziana,
Senny zbudził się za oknem las,
Wnet stałam się senna i pijana.

Nieobecność w jeden ten raz,
Nikt nie zauważył, nikt nie zapłakał,
Wcisnęłam hamulec, nie gaz,
W gardle sen jeszcze zadrapał.

Nieobecność w jeden ten czas,
Nic niestracone, nic nie zmalało,
Gdy dosięgnę już mych gwiazd,
Na zajęcia iść będzie się chciało.


JESTEŚ FENIKSEM 2019-02-16

Jesteś jak Feniks z popiołów,
Wciąż powstajesz nieoczekiwany,
Jesteś jak mlecz u padołów,
Cały ten czas jak labirynt splątany.

Niby kochasz, niby łakniesz,
Lecz spotkać ze mną się nie chcesz,
Tu rączkę, buzię, tu cycek smagniesz,
Lecz ja nie czuję, czy to wiesz?

Jak mogę czuć dotyk bez dotknięcia?
Na zdjęcia patrzysz i się podniecasz,
A ja ani w przód, ani w tył zgięcia,
Nie płonę, choć ogień niby wzniecasz.

Jesteś jak Feniks z popiołów,
Wyłaniasz się tak znienacka,
Jesteś jak jeden z apostołów,
Dosięga mnie twoja macka.

Chciałabym wierzyć ci i ufać,
Lecz stało się, co się stało,
Dziś nie umiem już słuchać,
Serce boleć jeszcze nie przestało.

Jeszcze woda nie wyschła,
Drży ciało, drży i dusza,
Ciśniesz, mur w mych zmysłach,
Oddalam się, w dal wyruszam.

Jesteś jak Feniks z popiołów,
Znikasz i się pojawiasz ot tak,
Lecz gdy zapraszam do stołów,
Odmawiasz, spotkania brak.


TYLKO ZAPOMNIEĆ 2019-02-16

Zapomnieć, zamurować wspomnienie
To jedno, to wredne wtedy zdarzenie,
Zamknąć drzwi, odzyskać  istnienie,
Otworzyć serce, odrzucić smutne cienie.

Oddzielić się grubą kreską od tego,
Już pamięcią nie wracać, wykreślić,
Znaleźć punkt nowy i dążyć do niego,
Całą traumę w pamięci przekreślić.

Zapomnieć, wymazać niczym gumką,
Pognieść jak kartkę papieru, wyrzucić,
Pocieszyć się słońca złotą tu sumką,
Przestać łzawić, przestać się smucić.

Odciąć się jak nożem od pępowiny,
Nie myśleć już więcej, odsunąć się,
Zamknąć bramy, wypełnić szczeliny
I już nie tęsknić za niczym tak...


NIC NIE MAM DO TEJ PRZESZŁOŚCI 2019-02-16

Od porady Walentego przeszłość
Znów dokleja łatki i figli łaknie,
Wiele lat minęło, wiele dróg się zeszło
I serce już tylko spokoju pragnie.

Nic nie mam do tej przeszłości,
Lecz teraźniejszość zbyt straszna,
Nie ma czasu na powroty, radości
Teraz potrzeba, by chwila własna
Stała się piękną różą w wazonie.

Nic nie mam do tej przeszłości,
Lecz teraźniejszość ma swoje sprawy,
Nie ma siły na powroty, spokojności
Teraz potrzeba, by odeszły obawy
O jutro i o całą resztę doczesności.

Od porady Walentego przeszłość
Znów powraca i chce dzikości tu,
Lecz dziś jest inaczej, słońce wzeszło
I głowa przytulona już do snów.


REHABILITACJA 2019-02-16

Głębokość dźgnięcia rudą strzałą,
Nadzieja przebita na wylot została
Chwilą okrutną, chwilą niedbałą,
A później dusza jak osika zadrżała.

I popłynęły wodospady zniszczenia,
Zadygotały liście na wietrze kruche,
Kamienie spadły, uderzyły sumienia
I oczy mokre, stają się teraz suche.

I wysycha cały ocean szkaradności,
Jeszcze jeden dzień, jeszcze dwa dni
Miną, zanim odżyją skamieniałości,
Jeszcze chwilę burza groźnie grzmi.

Głębokość dźgnięcia rudą strzałą
Zmniejszy się i zabliźni w znamię,
Po jednej radzie będzie doskonałą
I życie odda jej miłość, swe ramię.


NA KONIEC JEDNA SPRAWIEDLIWOŚĆ 2019-02-16

Choć słońce rozświetla świat,
To w niej coś umarło znów...
Ludzie depczą każdy kwiat,
Burzą piękno prosto ze snów...

W pamięci zadra kolejna
Tkwi, jak drzazga uwiera,
Bolesna ta farba olejna,
Zły człowiek innym poniewiera.

Choć słońce rozświetla świat,
To w niej przelewają się oceany...
Ludzie wpychają do krat,
Niweczą innym piękne plany...

W sercu kolejna rana krwawi,
Bogaci nazywają się omegą i alfą;
Wszyscy martwi kiedyś, niemrawi,
Wieniec tylko będzie różny z szarfą...


ROZMOWA NA BIS 2019-02-16

Na czas właściwie, susem jak lis,
A to boczna aleja, hala bordowa,
Rozmowa stała się nam na bis,
Test z zaskoczenia, hardkorowa
To chwila, to minuta i sekundy,
Teraz czekanie na wynik rundy.

Napije się czegoś pani? Wody?
Może herbaty, zaraz wracam.
Czekania zebrane duże jagody,
Nie wyliczone netta, skracam
Całe zadanie, coś odnotowane,
Nagle zmierzch, sny zebrane.

I nagle popłynęły łzy, podatek,
Czy od miłości? Od życia właśnie,
Biję się w piersi, głazu datek,
Nagle piorun załamany trzaśnie;
Nie tracić wiary, nie tracić nadziei,
Pokonać zło, wyjść z tej zawiei.

Wtulenie głowy w noc z hebanu,
Zapomnień oby nadszedł czas,
Od nowa dom ze styropianu
I melodia nucona cicho przez las;
Lekcja życia kolejna, totalna,
Wciąż jestem, wstaję namacalna.


OTCHŁANIE 2019-02-16

Otchłanie walentynkowe, wyznanie w oddali,
Kręcą się drugi dzień karuzele zębate, pstre,
Jeszcze słabi, jeszcze mali, jeszcze ospali
W swej bajce dziewiętnastego roku, lecz grę
Prowadzą bezsensowną, a być może to sens.

Ze snu trzeba się obudzić, może z koszmaru,
A przecież waluty były przeliczone, zablokowane,
Prawie do upadku doszło, prawie do pożaru
Słodkiego napoju w filiżance, coś tam nabazgrane,
Jakieś wzorki i wyliczenia, datek się osunął
W niebyt minionego czasu, bóg szufladę zasunął.

Nadzieja umiera ostatnia - tak zawsze głoszą,
Czas czekania i może cud nad cudami się stanie,
Lecz mało prawdopodobne, pilotem zgłoszą
Ten program, a łzy wypływają najpotężniejsze;
Siła umierania znów przybrała jak rzeka w roztopie.

Pogubiona jedna kreska z drugą, coraz gorzej,
A serce chce wierzyć, że właśnie lepiej będzie,
Trudno już myśleć o zachodzącej we mgle porze;
Może trzeba stać się robalem i wszędzie
Rozmnożyć się jak plaga, zwycięstwo spore wtedy,
A linia zacznie pulsować życiem i odda znamiona.

W cichości usta, walentynkowe otchłanie,
Tyle lat kochają się wzajemnie bez granic,
W granicach jest niemożność dotknięcia;
I już nie chce się myśleć, cud się nie stanie,
Żałoba po martwych już prawie gwiazdach.


RUDE DŁONIE 2019-02-15

Rude dłonie ścisnęły ją za gardło,
Nie puszczają od wtorku poniżenia,
Pejzaż ten trzeba zamalować farbą,
A potem zapomnieć podłość niemą...

I znów uwierzyć w drugiego człeka,
Spojrzeć przychylniej na te gatunki,
I tak czas płynie jak rzeka, ucieka,
Sączą się smutne, mocne trunki...

Zapętlenie do powrotu, drugi raz,
To samo miejsce, choć zmienione,
W głowie maluje się bolesny obraz,
Szczęka opadła, ręce rozłożone...

Rude dłonie ścisnęły ją za krtań,
Nie puszczają od wtorku znieważenia,
Właściciel ten jest niczym drań,
Powód wielkiego łez strumienia...


OD NOWA NA OKRĄGŁO 2019-02-15

Krzyczy z hejnałem, ubarwienie świtu
W różach i złocistościach wielkich...
Tak blisko szczęśliwości, jego mitu,
Aż oddech zamknął się w czeluściach
Piekieł osiągnięcia nicości jak trąd...

Znów rzeka płynie ciężko, pod prąd,
Aż stygmaty wybuchają wulkaniczne;
Chciałaby odejść daleko już stąd,
Lecz łzy zbierają żniwo oceaniczne...
I falują w locie ptaka gdzieś wysoko,
Nad twarzami w maskach jurnych...

Pełne życzeń i pełne modlitw są urny,
Lecz życie odbija się od zawodników
Pierwszych na starcie, mieli doping,
A dziś odnowa rytuałów i nocników;
Branie garściami niemożliwe jest,
A bogowie zacierają święte dłonie...

Inaczej się nie da, serce całe płonie
Niczym pochodnia i spala się tu;
I jak gąbka wodę myśl chłonie
Czerniawe traktowanie przez ludzi;
Od nowa do marzenia się budzi...


WALENTYNKI BEZ WALENTYNKI 2019-02-14

Przebudzenia zamaszyste,
Oczy jak serca czerwone,
Walentynki dziś wodniste,
Na piątek plany ustalone.

Wielcy zakochani milczą
Niczym posągi z kamienia,
Okazałam się jagodą wilczą
I płyną rzeki osamotnienia.

Pierwsze próby nieudane,
Walentynki bez walentynki,
Pola miłości prawie zaorane,
Nowe posadzone na nim minki.

Przebudzenia zamaszyste,
Jedna kawa - za mało jest,
Chmury otulają serce czyste,
Od nowa dla życia chrzest.


DOBRY KONIEC 2019-02-14

To już koniec, płoną stosy,
Zabiła ją, nawet nie wie,
To już koniec, smutku kłosy,
Wraz z wiatrem s.o.s. śle.

Budzenie się do życia,
Od nowa zapisywane wersy,
Nic nie ma tu do ukrycia,
Aksamitne, wytarte persy.

To już koniec, poród snów,
Budzi się jak kwiat we wiośnie,
To już koniec, dobro słów,
Jak zdeptane ziarno odrośnie.


DO KOLOROWYCH PEJZAŻY 2019-02-14

Niescalone dłonie w splocie,
Milczenie wydłuża się jak guma,
Kot też nie siedzi już na płocie,
W sercu jeszcze trwa dżuma.

Nieznane wciąż współrzędne,
Co plan to człek go przekreśla,
Spojrzenia martwe, obłędne,
Serce z życia krwawi i się określa.

A przecież to walentynki już,
Samotności kwitną potężne,
Zdążyły dawno opaść płatki róż,
Serca pojedyncze, mosiężne.

Stawiam tamę na rzece łez,
Oddaję przeszłości utrapienie,
Czekam, aż zakwitnie bez,
Zachowam miłe wspomnienie.

Już czas niepatrzenia wstecz,
Chcę odnaleźć drogę do wolności,
Rdzawe chmury niech idą precz,
Chcę utonąć w oceanie błogości.

Dziś nie spotkałam mordercy,
Lecz zabija mnie od wczoraj,
Spojrzenie jedno szydercy
I długiego gojenia się pora.

Kładę się cicho w noc pierzyny,
Zamykam powieki granitowe,
Prawdy idę od pierwszej godziny,
Jutro tylko pejzaże kolorowe.


IDZIE DALEJ POMIMO WSZYSTKO 2019-02-14

Ubrana w strach dalej idzie znów,
Może judaszom to nie na rękę,
Ramiona z łez w księżyca nów
Sięgają głęboko i w serca wnękę...

Chciałoby się wymazać z pamięci
Kolejne kopnięcie kapitanów;
Już wysiadła, to znów się kręci
Cała karuzela, moc bocianów...

Jedyne pocieszenie w słowach,
Zdania też są pomocne, dobre;
Jeszcze wiosna życia niegotowa
I szkoda, że istoty nieszczodre...

Ale może pokona ten strach,
Może pokona też ten ból nad światem;
Dobry dom, dobry dach,
Lecz podłość nieczuła długim tematem...

I zaczesując gwiazdy grzebykiem
Nocy kolejnych i następnych,
Udowadnia, że znów powstaje
I idzie z berłem jak z patykiem...

Może znów odnajdzie iskierkę
Tę najcenniejszą, iskierkę szacunku,
Może będzie mogła oddać siekierkę
Innym dniom, które nie nadejdą...

I trzynasty niepokój zniknie wnet,
Zapodzieje się gdzieś daleko;
I zawtóruje dawnej wiary w ludzi flet,
Może to za górą, może to za rzeką...

Ubrana w lęk dalej idzie znów,
Może judaszom to nie na rękę,
Porusza się z chrzęstem tułów
I prostuje serce, prostuje udrękę...


RZEŹBY NIC NIE CZUJĄ 2019-02-13

Wenus z Milo nie poczułaby obrazy,
Ani tej zniewagi prosto w oczy...
Nie jestem tą Wenus, serce ma urazy
Do osoby bezdusznej, do potwora...

Atena czy Marsjasz nie poczuliby zła,
Ich skóra nie drży, nie jest gęsią...
Nie jestem Ateną ni Marsjaszem -
Wojna wybuchła między mną
A szatańskim mesjaszem...

Dyskobol nie poczułby łamania kości,
Nie zgiąłby się w pół ani w ćwierć...
Nie jestem tym Dyskobolem -
Na karku czuję zło, czuję śmierć...

Zeus nie poczułby podłości człeka,
Trójzębem zniweczyłby debilizm...
Nie jestem tym Zeusem, powieka
Drży od spojrzeń na głupców...
Rzeźbiarz rzeźbi i mnie...



TACY Z WAS BOGOWIE 2019-02-13

Bogowie, co po znajomości w niebie siedzą,
Zwykłych śmiertelników traktują jak śmieci,
Za cudze podróżują, za cudze dania jedzą
I mądrzy tacy, bo nie cierpią ich własne dzieci...

Bogowie, co z dziada pradziada są bogaci,
Zwykłych śmiertelników przebijają pogardą,
Tak samo są święci, tak samo są rogaci,
A karma wraca jak upominek z kokardą...

Bogowie, co nigdy nie zaznali cierpienia,
Zwykłych śmiertelników kopią po czaszce,
Za pieniądze unikają na stosie spalenia,
Lecz sprawiedliwość w losu jednej igraszce...

Bogowie, co od urodzenia noszeni wielce,
Zwykłych śmiertelników zabijają decyzją,
Wołam do swojego boga o głos naprędce,
A idźcie w diabły ze swoją całą wysokością...

Bogowie, co patrzą z góry na resztę świata,
Zwykli śmiertelnicy też umieją analizować -
Nadejdzie w końcu siła, nadejdzie data,
Iż będziecie musieli ustąpić, zło zresetować...

Bogowie, co nawet między sobą walczą,
Zwykłych śmiertelników depczą jak trawnik
I choć dziś marną siłą jestem służalczą,
Jutro przywita was mój osobisty prawnik...

Bogowie, co mają szyldy kamienia,
Zwykli śmiertelnicy przemówią chórem,
Wtedy nie będzie litości ani zrozumienia,
Pakt sprawiedliwy zapisany piórem...


SPOTKAŁAM RUDOWŁOSĄ 2019-02-13

Spotkałam rudowłosą jak wiewiórka,
Zadawała pytania mega wysokie,
To jednak kanciasta była jaszczurka,
Zabijała mnie swym wzrokiem...

Spotkałam rudowłosą jak marchewka,
Odpowiadałam dobrze na pytania,
Mimo to brak szansy - łez konewka,
Mądra taka, rękawice do rozdania...

Spotkałam rudowłosą jak pomarańcza,
Zwodzi mnie cały czas i odradza,
Przywitała mnie jak ogromna szarańcza,
Chyba jej zagrażam, zawadzam...

Spotkałam rudowłosą jak odblaski,
Nożem zadała ranę wielką, podłość,
Stwierdziła, że błąd, czasu zatrzaski,
Ale karma zawsze do nas wraca...

Spotkałam rudowłosą jak ostrzeżenie,
Zabrakło mi słów, utrata wiary,
Ale nie poddam się, moje zastrzeżenie,
Na sercu powstały nowe dziary...

Spotkałam rudowłosą jak pomidory,
Dobrze, że za kudły nie chwyciłam,
Spokojna byłam do tej tu pory,
Cierpliwość spadła i się zraziłam...


ODSŁONIĘCIA TWARZY 2019-02-12

Kolejne odsłonięcia twarzy,
Liczba czyni się w tysiące,
Wspomnienie jest na plaży,
Łapie słońce miłe, gorące.

Wzdycham do przestrzeni,
Nowy krok, za nim drugi,
Koniec zimy, koniec jesieni,
Przeszłości nikną smugi.

Kolejne odsłonięcia twarzy,
Uśmiech niczym tęcza,
W głowie moc piękna witraży,
To życie z życiem się zaręcza.


ZAGADKA WSZECHŚWIATA 2019-02-12

Zagadka wszechświata, masło z lodów,
Pączki jeszcze słodsze od miodu,
Bieg środkiem długich tutaj schodów,
Nie czuć dziś bólu, nie czuć dziś głodu.

Jadalne naczynia i gumy na ścianie,
Kłódki umierają przebite rdzą,
Z oddali rozsądku słychać wołanie,
To walentynki ciche już nadchodzą.

Odezwy w potylicy jakichś szmerów,
Dyspozycja od marca pierwszego,
Od teraz jak najdalej od kraterów,
Żadnych zakochań, zawodu żadnego.

Zagadka wszechświata, tatuaż psa,
Trytytka wynalazkiem dopinania;
Dawne życie, dziś strajk, nowa rasa,
Podmiot liryczny i czas zapominania.


DZIEŃ RZECZYWISTY TO PONIEDZIAŁEK 2019-02-12

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Odmierzanie krawędzi pościeli,
Jeden to pan niczym śmiałek,
A czas sprintem jest ku niedzieli.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Zapytanie o adres przechodnia,
Liczenie kropli, ciepło grzałek,
Aleja wskazana - aleja wschodnia.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Marmury wyciągane z przepisu,
Chwila odrębna, myśli przedziałek,
Żywotność pełna mego długopisu.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Data dla zdrowia całoroczna,
We wnętrzu ogrodów i działek
Rośnie nadzieja wnet owocna.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Nowa część do argumentów,
Nie ma tu istot i ich przechwałek,
Rozliczenie roku segmentów.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Akuratność dziejowa korytarza,
Nowe mowy daje nam marszałek,
Z daleka trzeba od bandaża.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Wypite kawy jak eliksiry dobra,
Era zapalniczek, brak zapałek,
Rosół smaczny z kury i bobra.

Dzień rzeczywisty, poniedziałek,
Zapominania czas trwający,
Kropka nad i, kończy się rozdziałek,
Człek uśmiechnięty, ziewający.


SPADANIE KROPEL PROSTE 2019-02-11

Krople spadają niebieskie, czyste,
Spadają prosto z przestrzeni nieba,
Myśli słone jak morze, przejrzyste -
Powrót do jawy, tylko chleba potrzeba.

Może i czegoś więcej też potrzeba,
Lecz los wie lepiej, samotność daje,
Zatem fruną krople prosto z nieba,
Idę, cichnę, biegnę, tu pozostaję.

Znaczy się w słowach tych miłych,
W słowach co jak przyjaciele są,
By przestąpić krok znów zawiły
I ukoić spłakane oczy, duszę chcą.

Krople spadają niebieskie, ładne,
Spadają prosto z domu boskiego,
Zagoić serce, by nie było szkaradne,
Zapomnieć, iść do czasu kolejnego.


KOCHAĆ ŻYCIE 2019-02-10

Łapiąc oddech żywy w płuca,
Żyję przejściem w przejście,
Jedna myśl wszystko zakłóca,
Sił i wiary ze sobą się zejście.

Zapięte na ostatni guzik
Surduty gospodarne.
Bieg włączony na luzik,
Nie może iść to na marne.

Wyprostować plecy wreszcie,
Nie dać plamy więcej,
Oddychać całkiem nareszcie
I żyć, żyć już goręcej.


OBUDŹMY SIĘ WSZYSCY 2019-02-10

Oleander w wietrze zapoczątkowany,
Bujają horyzonty nad wściekłością,
Dalszy pakt jest z losem spisywany,
Mowa nikczemna żyje i nad radością.

Zasklepione powieki jak niebiosa,
Czarny sen nad ranem się śnił...
Dziś we włosach ślad złotego kłosa,
A wąż stygmatyzmów się też wił...

Wszyscy krzyże niesiemy na życzenie,
Choć niby jesteśmy jak ludzie,
A na głowach mamy rogi jelenie,
Tylko pies szczery szczeka w budzie.

Opadające liście w tańcu kankana,
Osłupienie wielkie w posągach tych,
Bolą słowa, bolą ciosy, na kolana,
Zbyt dużo krzyków wokół złych...

Zatem do słońca wybierzmy drogę,
Nie bijmy się i nie plujmy jak lamy,
Podnieść głowę, podnieś też nogę -
Jeden z nas gatunek, siebie mamy.

Nie bądźmy dla siebie jak wilki,
Nie zabijajmy, nie rańmy innych,
Na nic te wszystkie ostre szpilki,
Nie wybronimy się spod zwinnych
Palców kostuchy - pianisty...

Ale dziś możemy zapalić słońce,
Zmienić świat na dobry, a mglisty
Zamknąć w piekle, dwa końce,
A potem możemy być szczęśliwi -
Zdrowi, młodzi, piękni, możliwi...

I w tej nieregularności cichnę,
Zamykam bramy do zwierciadeł,
Otulam warstwę wrażliwą, liche
Oddaję do naprawy, prześcieradeł
Biel niczym flaga dla pokoju...

Ujarzmione smoki w lampionach,
Bez powrotów tym razem proszę,
We własnych tonę dziś ramionach
I zakładam do przeprawy kalosze,
Susza nie jest już potrzebna...

Cały świat to Chrystus na krzyżu,
Pomieszały się języki, zmieńmy to,
Bądźmy jak Franciszek z Asyżu,
Nie opadajmy na butelek samo dno,
Czas na przebudzenie z letargu...


WAŻNE PODPISY I NOWE ZNAKI 2019-02-10

Wygrawerowano nowe znaki
Na papierze niezapisanym,
Są luki, są też w piśmie braki,
Czas jest jednym i kochanym.

Śmiech łupkowy ze ścian wypływa,
Marudzenie wyciągane z rękawa,
Tu mądrość się wielką zdobywa,
Taka to zaoczna trwa zabawa.

Nasycone oczy, uszy nasycone,
Zapałki podpierają powieki,
Pejzaże dziesiąte są stworzone,
Nadchodzą już kolejne wieki.

W granulacie smaku truskawka,
Już godzina miniona w południe,
Długopis niczym dziecka zabawka,
Podpis ważny widnieje schludny.


WYBUDZONA 2019-02-08

Wybudzona ze snów jak oceany,
Namiastka w monetach złotego,
Kosztowne wydruki, cenne skany,
Nie było przyjęcia tragicznego,
Lecz niesmak pozostał w ustach,
Namacalność niczego wysoka,
Biała flaga w białych chustach,
Myśl krnąbrna, myśl głęboka.

Wybudzona ze snów jak oceany,
Kamienność w dłoniach i stopach,
Mosiężne w posągach są plany,
A wiara trzyma się w okopach;
Zagryzanie wargi na przystanku,
Oczekiwanie na coś lepszego,
Zapomnieć trudno o krużganku,
Gdzie poznało się ukochanego.

Wybudzona ze snów jak oceany,
Słońce zaświeciło wielką migreną,
Już człek jak morze jest pijany
I miasto zawyło głośno syreną;
Namiastki życia, utracjusze dni,
Spojrzenia smętne, opadnięcie,
Nadchodzą najnowsze tu sny,
Czasem się nie chce, czasu zgięcie.


OBRAZ DZIŚ KRZYWY 2019-02-06

Nowy dzień, nowe westchnienia,
Dwie z mapy skreślone miłości,
Nowe analizy, stare osamotnienia,
Tak mało w nas teraz radości.

Być może w jednym i w drugim
Radość kwitnie wybujała jak chwast,
Na sercu jak na szkle smugi,
Bez sensu był nasz ten przejazd.

Nowy dzień, nowe strapienia,
Liczne szanse, strach możliwy,
Głowa jak u strusia przez przewinienia,
Coś ten obraz dziś jest krzywy.


DO BŁYSZCZENIA KROK 2019-02-06

Serduszek moc w czerwieni krwi,
Szpilki ubrała kobieta - dziecina,
Zaproszenie do wspólnych dni,
Wokół jeziora tęskni trzcina...

Falują w łodzi nauki i dążenia,
Morze przed zimą i po zimie morze,
Spięcia wysokie i tchu sprężenia,
Widzieć możliwość w dobrym kolorze.

Tak trzeba, inaczej się nie powinno,
Odrzucić kamienność w łupaniu,
Zaprzyjaźnić z wiewiórą tak zwinną
Jak czas przepływający w trwaniu.

Z uśmiechem podzielić się ławką,
Udzielić informacji zwyczajowych,
Ucieszyć się zardzewiałą agrafką
I oddać multum kropek kolorowych.

Zgrzytanie zamków nieco zębatych,
Milknięcie na potęgę wiarygodną,
Poparcie umierających ras garbatych;
Zaszyć się w przestrzeń wygodną.

Skreślić błędne wizje, czyny błędne,
Zatrzymanie momentu dla oddechu,
Wyprostować skrzywienia zbędne,
Zapomnienie w meritum jest grzechu.

Na ostatniej linii drogi mlecznej
Odkryta gwiazda niczym kryształ,
Do złotej bramy, bramy bezpiecznej,
By człek empatią tu nam błyszczał.


GWAŁT DANYCH 2019-02-06

Nieposłusznej nocy tu garstka,
Czuję kamienie nabrzmiałe...
Nikczemnik jak kot tam parska,
Spotkanie to niedoskonałe.

Spojrzeniem zgwałcone dane,
Bez zapytania o możliwość,
Przepisy wścibstwem złamane,
Niekulturalna dokuczliwość.

Gdzieś w kropli szemrzącej
Naliczenia struktur maleńkich,
Myśli od pochodni palącej -
Palenie granic tam cienkich.

Nie padło "przepraszam" żadne,
Niełaskawe pomocy udzielenie,
Obsługiwanie klienta nieładne,
Punkt powielania na inny zmienię.

Nie będą dane już gwałcone,
Gwałt niedozwolony w tym kraju,
Nie będą oczy zaspokojone,
W złym stało się to zwyczaju...


SEKWENCJA 2019-02-05

Skreślone myśli świtem jak kredą,
Ubrane ciało w suknię staranności,
Walka o jutro, by nie być z biedą,
By otulić czas, wyrzucić przykrości.

Zapomnień fala jeszcze nie nadeszła,
Jeszcze nie wymazała licznych łez,
Lecz to już jutrzenka cicho wzeszła
I zakwitł gęstwiną pachnienia bez.

Otwarte bramy rzeczywistych chwil,
Spotkania rodzinne w piwnicy są,
Nie pokonaliśmy muru ani też mil,
Lecz siłą rzeczy czyszczę ranę swą.

Odżywione myśli świtem jak mlekiem,
Ubrana głowa w czapkę trawiastą,
Mądrość nadchodzi nieraz z wiekiem,
Zapowiedź otrzymałam kanciastą.

Spodziewałam się czegoś więcej,
Lecz więcej znaczy mniej i cisza,
Zapalam słońca w sercu goręcej
I milczę za tobą, u ciebie klisza.

Odetchnąć chcę totalnie chwałą,
Momentem nie zwiotczenia źdźbła,
Mówią: bądź silną, bądź wytrwałą -
Przeganiam chmury, potężna mgła.

Ukojone myśli świtem jak gołębiem,
Jakieś kreski i kropki tłumaczenia,
Rozlewam czas, rozlewam też głębię
I idę do przodu, mam wspomnienia.

Biegną minuty w spacerze dawniej,
Ta sama rudera, filary pamiętają;
Po kradzieży godności zabawniej
Spoglądać na utracjuszy przeszłości.

W zaczepionych słowach o zamsz
Zlutowano nagłe wydarzenia i krę,
Wykrzyczeć się w ogumienie tam,
Jednocześnie myszą i królem lwem.

Odkażone myśli świtem jak mrozem,
Szkarlatyna strachu oddała oczy,
Z własną intuicją jadę prędko wozem,
Czas ma długie nogi, raźnie kroczy.

Utulam hebanową noc jak firanę,
Falujące metry, wieczorne jęzory,
Tkam nicią planów różową falbanę
I łatam nadzieją dziurawe wzory.

Podziękowanie niosę ciche, moje,
Niosę do rodziców i dobrych ludzi,
Otwieram snów do zapisania zwoje,
Jutro budzik niemiłosierny zbudzi.


POPRZECZNE KRESKI REKRUTACJI PRAKTYCZNEJ 2019-02-05

W poprzek odznaczone kreską,
Ujęte w dłonie szkarłatne wnet,
Z praktyczną przy szyi pinezką
Dokumentacje wrażliwe, drżące.

Nadzieja jak słońce świecące,
Spojrzenia, wymarsz, czekanie;
W myśli sekundy są pałające,
Odpowiedź kadr, teraz ustalanie.

Rozmowa za tydzień kolejna,
Z jakim rezultatem ona będzie?
Dziś na pędzlu barwa olejna,
Nadzieja maluje się wszędzie.

W poprzek wysłane zapytanie,
Ujęte w milczenie wirtualne,
Jeszcze zima, jeszcze czekanie,
Lecz gwiazdy prawie namacalne.


SZYBKIE WERSY 2019-02-04

Kalambury w pełni widoczne,
Na tarczach niesione złoto,
Głosy gdzieś mkną poboczne,
Uwaga: by nie wpaść w błoto.

Pospiesznie numer wybrany,
Odpowiedzi z ust jak perła,
To świat po puzzlu składany,
Jasna kawa, trzonek berła.

I falują myśli niczym głębiny,
Rosną serca, a w nich nadzieje,
Białe słońce, białe jarzębiny,
Słucham: cichną groźne knieje.

Pokusić się na rzeczywistość,
Szkic rysownika zabliźnionego,
Przemilczę pustą mglistość
I odkryję pejzaż życia dobrego.

Jabłka znów rumiane jak lica,
Gruszki smakowite jak dawniej,
Powrót do chwil, radość w ulicach,
Pusty kubek na stole - wyraźniej.

I mienią się kolory jak tęczowe,
Lalki jak kobiety żywe na wystawie,
Kończę pochód słów, tę mowę,
Wejście na szczyt - już prawie...


MIECZEM I DZIDĄ 2019-02-03

Kamienne przebudzenia życia,
Mkną przez świat awatarem,
Już nic nie ma do ukrycia,
Walka z zawziętym zegarem.

Adresy, dane, ich ochrona,
Teczki zapełniają się miło,
Starań coraz grubsza błona,
Drogą wieczną, drogą zawiłą
Ten spacer i każdy też inny,
Czynne witryny już dla ludu,
Niesie się krzyk zwinny,
Dookoła nie ma już brudów.

Posprzątany mały ten świat,
Granice wytrzymałości stygną,
Z pokrzywą rośnie ten kwiat,
Nadzieja jest własną enigmą,
Totalne akcje, potwierdzenia,
Bąbelki powietrza w jeziorze,
Spożytkowane chwile siedzenia,
Aż noc ma heban w kolorze.

Dokładnie wyliczone wzory,
Wywiady najwyższej tajności,
Nie przyszła, spóźnione walory
I źdźbło wysokiej samotności,
Lecz Wenezuela - ciepły kraj,
A Polska pokryta kożuchem,
Za moment rozbudzi się maj,
Motylem, już nie karaluchem.

Przebudzenia piór do lotów,
Ptaki wzbijają się do nieba,
Dzidy wśród skał bez grotów,
Niczym skarb złoty kęs chleba.


NAZAJUTRZ GÓRSKI SZCZYT 2019-02-03

Nazajutrz górski szczyt,
Definicja tutejszych strachów,
Mądrość ważna i spryt,
By zdobyć część do dachów.

Zwarte rąk i nóg szeregi,
Już gotowość czekająca,
Zaczynają się ważne biegi,
Tylko myśl taka drżąca.

Nazajutrz górski szczyt,
Drżą serca samotne chwilą,
Mądrość ważna i spryt,
Niech ludzie się przychylą.


PORA NA POBUDKĘ 2019-02-03

Świt ubrał głowę w ból,
Płacze niebo szarością,
Ciężko wstać, duży mól,
Uporać się z samotnością.

Pierwsza miłość i druga -
Oszustwo na skalę wielką,
Łza smutna i po niej smuga,
Nadzieję poraniono wszelką.

Jak teraz zaufać komuś?
Jak oddać serce w całości?
Czy to Adam, czy też Tomuś?
Świat z kłamstwa jest utkany.

Świt ubrał głowę w kamienie,
Nostalgia mieni się spora,
Smutne mam to wspomnienie;
Pobudki to już jest pora.


ZACHŁYŚNIĘCIE I RODZICE 2019-02-03

Zachłysnęłam się myślą o tobie,
Chciałam kochać i być w ozdobie,
Lecz liczyć na ciebie nie mogłam,
Smutna, samotna, miłości głodna.

Z pomocą biegną moi rodziciele,
To anioły w ludzkim tu ciele,
Pocieszają, szczerą prawdę dają,
Bezwarunkowo córkę swą kochają.

Zachłysnęłam się myślą o tobie,
Wierzyłam, że lepsze twoje róże,
Widziałam nadzieję w twej osobie,
Lecz rozpętały się grube burze.

Z odsieczą biegną moi rodziciele,
Nocą ocierają łzy źle wylane,
Są przy swej córce nawet w niedzielę,
Osoby najwspanialsze, kochane.


CZEŚĆ - CZEŚĆ 2019-02-03

W przejściu korytarzem prędko,
Przejażdżka z punktu A do B,
Naukową ryba złapana wędką,
Kolega zauważył też i mnie.

Cześć - cześć, przywitanie takie,
Już schodkami zbiegał, mknął,
Miłym kolegą, zwykłym chłopakiem,
Zagadałam, wnet przystanął.

Wymiana kilku słów, też i zdań,
Pożyczone powodzenie do końca,
Resztę dnia, miał swój plan,
Promienie nieoczekiwanego słońca.


ZŁOCISTY, WIRTUALNY CZŁOWIEK 2019-02-03

Złocisty, przyjazny człowiek,
Wirtualny taniec w słowach,
Do snów i właściwych powiek,
Propozycja spotkania w mowach.

Wyjątek od reszty świata,
Lecz nikt nie jest ideałem,
O miłości jego bywa data,
Znajomość powolnym cwałem.

Złocisty, przyjazny człowiek,
Odpowiedź o polubieniu mnie,
Nowa era, nowy to jest wiek,
Może nie pech i też nieźle.

Lecz czas pokaże wszystko,
Czy to łąki zakwitną, chciałabym,
Czy zrodzi się nowe ściernisko -
Na razie po zimie jest dym.

Złocisty, przyjazny człowiek,
Bezpiecznie w swych kuluarach,
Miło się pisze, miłe to człek,
A ja zawsze chodzę w okularach.

Niech będzie miło, przyjaźnie,
Niech zakwita dobra relacja,
Lecz nie miłości są to jaźnie,
Nie miłości kolejnej fiksacja.


KOLEŻANKO ZE SZKOLNYCH LAT 2019-02-03

Propozycja spotkania na kawie,
Powroty z cudownych gór, siła;
Zdrowie zwierzęcia słabe na ławie,
Oby wyzdrowiał pies, przemiła
Koleżanko ze szkolnych lat.

Propozycja spotkania na spacerze,
Twoje smutki i moje w zaciszu są;
W dobrym działaniu, w dobrej wierze,
Radosna chwila cieszą duszę mą
Koleżanko ze szkolnych lat.

Propozycja spotkania w kontakcie,
Co do tego obie się zgadzamy;
Słowa szczere i miłe w tym pakcie,
Na wiosnę na pewno się spotkamy
Koleżanko ze szkolnych lat.



POŻYCZONE, NIEODDANE 2019-02-03

Pożyczone małpki z pluszu i różańce,
Modlitwy, tęsknienia, żale, płacze...
Wspominam tamte całusy, kuksańce,
A dziś serce samotne z lękiem skacze.

Nieoddane małpki z pluszu i różańce,
Z dalekich krain trudno przyjechać...
Dziś milczące listy, na ustach kagańce,
Martwych starań już czas zaniechać.

Pożyczone aparaty dawne, fotograficzne,
Błagania, prośby, argumenty...
Zanim urodziły się, to już zmarły magiczne
Chwile, irytacji teraz segmenty.

Nieoddane aparaty z sentymentu wartością,
Wciąż nowe kłody pod nogami...
Jak mocno zrośniętym trzeba być z podłością,
By tak ciosać jak drwale siekierami?


DRUGIE POLE 2019-02-03

Pierwsze kroki na drugim polu,
Już zadania nowe są zadane,
Mało dzieci w tym przedszkolu,
Lecz ścieżki więcej pokolorowane.

Nowe to wyzwanie, głębsze lasy,
Nowe kubraki na grzbiecie,
Nowe to wyzwanie, dalsze czasy,
Znajomość w innej kobiecie.

Pierwsze kroki w drugim polu,
Już zasady omówione w szczególe,
Przez pół roku, spotkanie na molu,
Rok będzie zaliczony w tej regule.


MAM ŚWIADOMOŚĆ 2019-02-02

Strzepane z rzęs nieśmiałe sny,
Przywitanie z jasnym jak anioł świtem,
Smak po wczoraj jeszcze mdły,
Byliśmy, lecz byliśmy tylko mitem.

Dziś to sobie uświadamiam mocno,
Nie było szans na porozumienie,
Decyzja o pożegnaniu wielce owocną,
Jabłka straciły swe polne rumienie.

Dziś to sobie uświadamiam całkowicie,
Nie było szans na murów burzenie,
Do zawarcia ugody czas jest znakomicie,
Jedno ostatnie moje spojrzenie.

Strzepane z rzęs ostatnie sny,
Przywitanie z ciemnym jak smoła zmierzchem,
Smak po wczoraj jeszcze zły,
Prawdziwa twarz odkryła się wierzchem.

Dziś to sobie uświadamiam w tłumie,
Nie było nici silikonowych do szycia,
Dziś wiem i nadal wszystko rozumiem,
Lecz chcę korzystać z prawa do życia.

Dziś to sobie uświadamiam w słowie,
Nie było zgody losu na cokolwiek więcej,
Dziś wiem, co masz naprawdę w głowie,
Nie zaświeci moje słońce dla ciebie goręcej.


FALE POTĘŻNE 2019-02-02

Rozbujały się fale potężne,
Zabrały ze sobą cierpliwość,
Rozbite o skały mosiężne,
W oczach złość i ckliwość.

Rozpromienione słońca Toskanii
Grzeją nową nadzieję na spokój,
Z dala od Wielkiej Brytanii,
Niczym oaza jeden cichy pokój.

Rozbujały się fale potężne,
Zabrały ze sobą resztkę dobroci,
Niczym węże czy koty prężne,
Dość już deszczy, z oczu wilgoci.


ZŁE ZAKLĘCIE 2019-02-01

Ani nie, ani tak,
Bez względów
Odpowiedzi brak,
Jedzenie zębów.

Potwierdza się
Niekulturalna
Anonimowość
Nieznanych.

Ani nie, ani tak,
Bez zająknięcia
Odpowiedzi brak,
Zmiana zaklęcia.


BITWA Z POWĄTPIEWANIEM 2019-02-01

Powątpiewanie jak kulawy głupiec,
Nie dam się, mgła z duchów trwa,
Nie chcę już odejść, nie chcę uciec,
Tankuję paliwo, dalej będę szła.

Trochę stary mój to samochód,
Flinstonowie niemalże jak rodzina,
Niewidoczny w kieszeni dochód,
Pierwotna wynika z tego przyczyna.

Powątpiewanie maluje tu strachy,
Nie dam się, słońce namaluję,
Będę filarem, podtrzymam dachy,
Zobaczę, że życie dobrze smakuje.


SUKCES NAD DYGOTANIEM 2019-02-01

Dygocząca jak osika w amoku,
Zupełna cisza nałożona warstwą,
Albo upaść, albo życie w toku,
Ognisko zapłonęło ciepła barwą.

Nie jest w takim układzie źle,
Flaga małego zwycięstwa wbita,
Odnaleziona droga we mgle,
Prawda czysta jak łza, znakomita.

Jest nadzieja na zbawienie miłe,
Stanie się cud nad cudami wnet,
Wyprostują się drogi te zawiłe
I nutę wesołą rozpuści nam flet.

Nie będzie więcej drżenia liści,
Odrodzą się feniksy z popiołów,
Dobry świat od nowa się ziści,
Wstaną martwi ze swych dołów.


WSKRZESZENIOMAT 2019-02-01

Być może wskrzesiłam cię nocą,
Myślałam wówczas o tobie,
Żartują o powrocie, lecz z mocą
Jestem wyższa o głowę sobie.

Nie poproszę o nic już ciebie,
Niepotrzebne jest mi to wcale,
Wdzięczność mam na niebie,
Tańczę z nadzieją w karnawale.

Być może wskrzesiłam cię nocą,
Myślałam wówczas o tobie,
Podziękowanie za słowo procą
Wysłanych odpowiedzi w ozdobie.

Nie poproszę o miłość więcej,
Niepotrzebna mi już teraz ona,
Jednego pragnę najgoręcej -
By nietknięta była kliszy błona.


NADCHODZI NOWE 2019-02-01

Oddając myślą sens pracy dzięcioła,
Malując pędzlem irytacji w pomocy,
Muzyka miła płynie jak fala dookoła,
Koniec już dla nienawiści i przemocy.

Nadchodzi nowy członek do rodziny,
Trochę inny, być może piękniejszy,
Lecz przy starym serce dziewczyny,
Moment jak dzban może pełniejszy.

Oddając myślą relację przeznaczenia,
Pisząc piórem kolorów ołówkowych,
Wizja szklana wznosi toast milczenia,
Wszystko dla nadejścia czasów nowych.


PRZEMIANA NIEBYTU W BYT 2019-02-01

Wskrzeszenie niebytu jednym pytaniem,
Nagminne stukanie palcem w klawiaturę,
Odpowiedzi są nieusłyszane klaskaniem,
Cierpliwości igłą trzeba zszyć serca dziurę.

Ponowienie stanu nastąpi w swojej kolejce,
Bujanie się na fotelu, mądrość falująca,
Cała zawartość mieści się w jednej tulejce,
A za domem roślina jak krzew gorejąca.

Nie będą płakać wierzby te płaczące,
Nie będą spadać ptaki z nieba przestrzelone,
Nie będą usychać kwiaty na łące,
Nie będą umierać serca życiem naznaczone.

Wskrzeszenie bytu jednym kart rozdaniem,
Tym ostatecznym, tym właściwym,
Chwila do chwili - puzzli jest tu składaniem,
Nie przejmować się odbiciem lustra krzywym.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]