kwasna | e-blogi.pl
SNY SĄ OD PRZEPRASZANIA 2019-01-30

Rozgrzeszenie ust w myślach cielesnych,
Niedotknięte pióra w locie klucza ptaków,
Moment gorący jak lawa we wczesnych
Nadziejach i pragnieniach, otwartość serca...

Dziś turbulencje mają ptaki, lecące zawsze,
Skarabeusze oddają pancerze niczym łzy,
Samotne są dłonie i usta, chwila tu głaszcze
Dziecko po głowie, gałęzie rozpostarte...

Rozgrzeszenie oczu w wizjach cielesnych,
Niedotknięte zmysły pierzyną z chmur,
Moment złoty jak w uśmiechach pociesznych,
Lecz wtedy była prawdziwość na miłość...

Dziś stygną kilometry, dziurawe kryją swetry,
Wiatr nuci pieśń o samotnościach tych,
Dziś stygną serca, prawie jak lód, już metry,
Przepraszam, wybaczmy sobie w snach...


GŁOS ECHA 2019-01-30

Na drodze puste echo zabrzmiało,
Nic nie poczynione więcej,
Nieraz tak właśnie już się zdarzało,
Że słońce tylko świeciło goręcej.

Pokolorowane księżyce hebanowe,
Zadziorność nosów wysoka do góry,
Lecz w sercu barwy miłe, kolorowe,
A czas przepływa jak woda, chmury.

Potęga władzy niesiona w koszu,
Ryczące te wierzby przy drogach,
Ratunek nieraz w zwykłym kaloszu,
Dziś jednak nie było ich na nogach.

Nie będą płakać deszczem oczy,
To nie skończył się jeszcze świat,
Z każdym momentem się kroczy,
Choć powoli i od długich już lat.

Prawdziwość w kuluarach pikseli,
Chrupią z kukurydzy przekąski,
Długo zalegało się w niedzieli,
Teraz maszerują do rządu gąski.

Na drodze puste echo zabrzmiało,
Nic nie poczynione następnie,
Nieraz tak właśnie już zagrzmiało,
Lecz jutro kocha się namiętnie.


MGŁY ZE SNÓW 2019-01-30

Gęste mgły ze snów utkane,
Jeszcze o świcie trudno dojrzeć
Horyzont dalszego działania.

Drzewa słońcem z liści rozebrane,
Przez taflę szkła można spojrzeć
Na ten świat, piękno rozedrgania.

Gęste mgły z myśli wydziergane,
Jeszcze popołudnie ma ich wzór
Perlisty, przejrzysty, lustrzany.

Serca tegoż miasta wciąż łatane,
Nadziei potężny śpiewa chór,
Bielą śniegu jak kredką pokolorowany.


RAJD PO MIEŚCIE 2019-01-30

Dróżki kręte kocie mają łby,
Dudni wóz, wozów całe tysiące,
Slalom to rajdowy, płoche łzy,
Rozdrażnienie jak wilk wyjące.

Zakręty niebezpieczne, mgła,
Metalowe barierki dla przeróbki,
Po pasach skacze raźnie pchła,
Dokręcane ostatnie są tu śrubki.

Z listy wszystko już odhaczone,
Poznane nowe alejki towarowe,
Wszystko ok, nic nie przekreślone
I dłonie do pracy też są gotowe.

W progu śpiących rzeczywistości
Już mrugają gwiazdy złociste,
Dobrze sny w sukni przejrzystości,
Odganiam smutki, te smoliste.


KONCERT LEŚNYCH ZAPOMNIEŃ NAS 2019-01-30

Rozhukały się sowy w lesie,
W twoim mieście deszcz ciszy,
Do mnie go chwila niesie,
Serce nieme, lecz dobrze słyszy.

Sama nie wiem, co czynić,
Ani tak, ani inaczej, nic...
Nie ma co nikogo tu winić,
Miłość wielka, a potem pic.

Rozrosły się grzyby w lesie,
W twoim mieście deszcz niczego,
Do mnie go chwila niesie,
A ty nie pytasz z powodu jakiego.

Tak pewnie jest lepiej, będzie,
Kroku zrobić nie da się żadnego,
Lecz kocham tutaj, wszędzie,
Pozdrowienia ślę dla chłopca miłego.

Rozbiegały się wiewiórki w lesie,
W twoim mieście deszcz obrazy,
Do mnie chwila go niesie,
Dla nas składam ostatnie wyrazy.

Nie chciałam zranić, chciałam być,
Lecz tak trudno wisieć w przestrzeni,
Trzeba też jeść, trzeba za coś żyć,
Bez starań sytuacja ta się nie zmieni.

Rozśpiewały się ptaki w lesie,
W twoim mieście deszcz zimowy,
Do mnie chwila go niesie,
Wciąż z mamą, wciąż niegotowy.

I ja jestem winna tego stanu nas,
Nie umiałam unieść gór skalistych,
Resztę dokańcza za nas czas -
Płyniemy wśród wód żywych, falistych.

Rozkwitły kwiaty i mech w lesie,
W twoim mieście deszcz nowości,
Do mnie chwila go niesie,
Ku innej idziemy już przyszłości.


POWRÓT DO SZCZĘŚLIWOŚCI 2019-01-30

Powrót do szczęśliwości miganej,
Mam życie, mam świat,
Serce ku elektronicznej kochanej,
Znów mój uśmiech jak kwiat.

Powrót do szczęśliwości miłej,
Mam nadzieję, mam siłę,
Nie ma usterki w ciele zgniłej,
Można smutków dać mogiłę.

Powrót do szczęśliwości żywej,
Mam dobro, radość mam,
Naprawa należała do właściwej,
Swoją drogę dobrze znam.

Powrót do szczęśliwości zwykłej,
Mam system, mam sieć,
Trochę myśli, co jak lis chytre
I jedna rzecz: mocno chcieć.


ŚWIATAŁEKO UTKANE 2019-01-22

Światełko utkane z przestrzeni,
Zakochani po uszy - tak mówisz,
Wyrywasz mnie smsem z cieni,
A potem milczysz i milczysz tak...

Chciałabym zwyczajnej realności,
Lecz tak dawno rozdzielił czas,
Chciałabym zwyczajnej namacalności,
Lecz tak samotnie szemrze las...

Światełko utkane z przestrzeni,
W nowym pokoju do wynajęcia,
Dal czesana palcami z grzebieni,
Kiedyś tonęliśmy w objęciach...


CZĘŚCI DO NAPRAWY 2019-01-22

Trzeba oddać serce do naprawy,
Będzie tęsknienie, będzie myślenie,
Koniec zacznie się też zabawy,
Lecz sprawi radość to naprawienie.

Chciałoby się, żeby tak właśnie było,
Żeby zabawa dalsza możliwa była;
Chciałoby się, by dobro się ziściło,
Żeby poprawa stanu wreszcie ożyła.

Trzeba oddać duszę do naprawy,
Będzie pustka, będzie tęsknienie,
Na razie koniec słownej zabawy,
Lecz po naprawie tylko rozanielenie.


BABCIOWY DZIEŃ 2019-01-22

Babci dzień, maszerują wnuki,
Lecz jedna babcia jest samotna,
Zima mrozem wypełnia swe luki,
Jedna łezka, łezka ta markotna.

Szybko, prędko, samoistnie też,
Już załatwione, ciastka wypieczone;
Do babci przyszedł też wnuk jeż,
A tej jednej babci oczy załzawione.

Babci dzień, maszerują wnuki,
Lecz jedna babcia jest zapomniana,
Zima nawołuje skrzypieniem kruki,
Jedna tęsknota, tęsknota ta do rana.

Szybko, prędko, błyskawicznie,
Już zapytane, kawka postawiona,
Przychodzi wnuk - jest magicznie,
Babcia jedna chce być odwiedzona.


TERMINY 2019-01-22

Terminów cała teczka na stole,
Jedne zawite, inne jak instrukcja,
Słychać hymn termita w dole,
Chwilowa stała się też destrukcja.

Można ich nie dotrzymać, dotrzymać,
Przywrócić, kijem rzekę zawrócić,
Lecz zawsze trzeba wytrzymać,
By się na pięcie znów nie odwrócić.

Terminów cały pęk czy bukiet nawet,
Jedne długie, inne jak zapałka,
Wszystkie mają triumf, są klawe,
Gonią siebie nawzajem, czynią zabawę.


DZIEŃ Z PROSTĄ RADOŚCIĄ 2019-01-21

Pobudka ziemniakiem i ogórkiem,
Spojrzenie w dal, zima z chłodem,
Rozmowa z niedalekim pagórkiem,
Dzień nie przymierał tu głodem.

Opieka matczyna - rzecz bezcenna,
Miłe słowo, ściany też są weselsze,
To już schron, nie cela więzienna,
A serce dalej żywe, lecz już bielsze.

Zasypianie herbatą i mandarynką,
Rachunek sumienia rzeczywistości,
Przez chwilę być małą dziewczynką,
Dzień miał korale z prostej radości.


JUŻ CZAS NA ZDROWIE 2019-01-21

Łyk napoju dla zdrowia,
Witamina C i też inne,
Już czas na nowe słowa,
Na czynności zwinne.

Już czas wstać na nogi,
Złapać oddech nowy,
Już czas przestąpić progi,
Złapać życie w podkowy.

Kęs owocu dla zdrowia,
Witamina C i pozostałe,
Już czas na nowe słowa,
Na zdobywanie szczytów.


TO JUŻ TYDZIEŃ 2019-01-21

Tydzień to już przemija,
Jak przemijają minuty,
Wstęga życia się rozwija
Jak dywan do reduty...

Jedni płaczą łzą żywą,
Drudzy jak wąż z jadem;
Zakańczam chwilę leniwą,
To śnieg z gradem...

Przepłyną łzy hebanowe,
Przeminą smutki złe,
Czy wyjdą tęcze kolorowe,
Przegonią niezgody mgłę?

Tydzień to już przemija,
Jak przemijają sekundy,
Niech człek więcej nie zabija,
Na tym koniec rundy...


ZA CHWILĘ... 2019-01-19

Wirują jak liście iskierki dokuczliwe,
Drażnią, łaskoczą niczym piórkiem,
Zapiąć wszystkie guziki możliwe,
Ważne, że rzeka nie spływa ciurkiem
Już pokrętna, rwąca...

Chustka jak śnieg w dłoni, pachnąca,
To w wyobraźni kwiaty spełnione są,
Jeszcze ciała czarne pilnują pnącza,
Ale życie otwiera bramy, melodię swą
Wysyłają dobrzy ludzie...

Przez chwilę dłuższą jeszcze płacze,
A potem słońce nadejdzie z wiosną,
Już dobrze, lecz zupełnie inaczej...
Po tych deszczach kwiaty wzrosną
Potężne jak serca i czerwone...

Wirują jak liście iskierki dokuczliwe,
Drażnią swoimi harcami na przełaj,
Wyprostować wszystkie ścieżki krzywe;
Ważne, że znów jest chęć do dzieła
Czynienia, tworzenia miłości...


PŁYNIEMY POLACY 2019-01-19

Ostatnie zdania zawarte w treść,
Już na spokojnie trwać pozostaje,
Powrót serca - wspaniała to wieść,
To z kolan dobra Polska powstaje...

Wstrząs to sejsmiczny był...
Zamarło życie, cicha obietnica,
Nie ma człeka, przed chwilą żył,
Rzeką ludzi wypełniła się ulica...

Ostatnie zdanie zawarte w treść,
Pamiętamy stratę, dalej żyjemy,
By w dłoni bukiety dobroci nieść,
Pod prąd, z nadzieją płyniemy...


DO WIDZENIA PREZYDENCIE - PAMIĘTAMY... 2019-01-19

Swędzą bąble zwątpienia,
Odszedłeś do aniołów...
Żegnaj dziś, do zobaczenia
Wśród świętych dołów
Za jakiś czas...

Dobre serce powstało,
Żyć będzie jeszcze mocniej,
Znów światełko zajaśniało,
Większe starania od teraz.

Swędzą bąble nadziei nowej,
Odszedłeś do aniołów...
W drodze do mety kolorowej,
Po drugiej stronie lustra
Spotkamy się...


POŁĄCZENIA SZEROKIE 2019-01-19

Łączą się łańcuchy w warkocze,
Płock, Sosnowiec, Poznań;
Jedzie dzień, jak wóz turkocze,
Wiele łez, wiele też doznań.

Postępowanie wszczęte w mig,
Odpowiedź zwrotna, nachalna,
Coraz bliżej meta, trwa wyścig,
Chwila żywa, chwila namacalna.

Łączą się liany rzeczywiste,
Płock, Filipiny, Poznań;
Płyną statki czyste i mgliste,
Wiele dobra, wiele też doznań.


CZARNE ŁZY 2019-01-19

Spływają łzy jak smoła czarne,
Flagi dumne na wietrze powiewają,
Hymny brzmią pożegnalne,
Wielkie serca wielkie serce żegnają.

Przykry to czas nadszedł,
Posągi też smutne miny mają,
Ta bezradność jest najgorsza...
Kondolencje usta ciche składają.

Spływają łzy jak heban czarne,
Tysiące jednostek, wielki to tłum,
Hymny brzmią pożegnalne,
Żałoby słychać donośny szum.

Przykry to czas i bezsensowny,
Mógł żyć, mógł żyć...
Lecz czyn zły, czyn kosztowny,
Zepsute jabłko powinno zgnić.


ZAWIASY PRZESZŁOŚCI DO PRZYSZŁOŚCI 2019-01-19

Zawiasy przeszłości charczą rdzą,
Przejścia bolesne przez progi,
Usta otwierają mowę słabą swą,
A w zaciszu powstaje list załogi.

Wysypka na dłoniach krwista,
Kryteria powiązania właściwe,
Aura śniegu i też przejrzysta,
Drogi długie, splątane, krzywe.

Zawiasy przeszłości charczą rdzą,
Do przyszłości otwarte są drzwi,
Oczy spoglądają, mają wizję swą,
A w zaciszu tulą się do serca sny.


JEDEN SMAK 2019-01-18

Ogromne góry milczenia,
Telefon dzwoni i wibruje,
Krostki niczym skaleczenia,
Chwila radością tu smakuje.

Bo dobrze nie jest ani źle,
Chodź Polska płacze i pluje,
To taniec w pewnym śnie
I mandarynka też smakuje.

Do drinków nawołuje ktoś,
Lecz potęgą wiatr tu hula,
Radość i smutek - takie coś,
A w dłoni dla wróżby kula.

Istota lubieżna w zasadzie,
Selekcja, a jednak wyższości,
Stan ducha głęboko w szufladzie,
Wciąż słychać ludzkie podłości.

Ogromne morze w trwaniu,
Idea jest nadzieją na dobro,
Coraz bliżej przy spaniu,
Oddane zostało całe żebro...


STYCZEŃ 2019 2019-01-17

Uciemiężony jest świat,
Płaczą oczy strumieniem,
Krwawy stycznia to kwiat,
Chwila ta jest łzawieniem.

A z oddali prawdy dawne,
Rzeczywistość każdy widzi,
Czyny jeszcze niesprawne,
Lecz z serca się nie szydzi.

Uciemiężony jest świat,
Płaczą oczy kamieniem,
Krwawy stycznia to kwiat,
Chwila ta jest zdrowieniem.


DWA WODOSPADY 2019-01-17

Dwa wodospady równoległe:
Jeden z łez, drugi jak sól,
Spojrzenia widać odległe,
Kropla krwi, w niej duży ból.

Zesztywniałe palce, zimne,
Dotyk anioła w półmroku,
Spojrzenia milkną płynne,
Zasady czynne z doskoku.

Dwa wodospady równoległe:
Jeden smutny, drugi jak wiara,
Serca budzą się poległe,
W motyla zmienia się poczwara.


SKRĘCONA NOGA ITP. 2019-01-16

Skręcona noga, afera stulecia,
Iskry trzaskają krystaliczne,
Ostrość zabiła długiego miecza,
Skończyły się czasy magiczne.

To było dawno temu, dawno,
Za czasów dziecięcej naiwności,
Dziś już niebyt w istotę sławną,
Lecz nadal przy życiu, w gotowości.

Nocne bycie łobuzem i nie bycie,
Odpowiadać już się nie chce w tle,
Płyną dni jak rzeki, płyną skrycie
I taniec w styczniowej tej mgle.

Skręcona noga, afera epoki,
Trzaskają miecze językowe,
Krzyczą ludzie, słychać kroki -
To dalsze życie już wzorowe.


PROTOKÓŁ I ADNOTACJA 2019-01-16

W protokole ujęto wody,
Deszcz ten jak sromotnik,
Brak zdrowej tu pogody,
Deszcz ten jak samotnik.

Adnotacja o nawoływaniu
Z przeszłości głosów,
Także zapis o odgadywaniu
Talentów ze zboża kłosów.

W protokole ujęto szaty,
Kolor ten jak tęcze dwie,
Wiatru szaleją tu baty,
Kolor ten smutny na dnie.


KONIEC MILCZENIA 2019-01-14

Milczałam długo, patrzyłam...
Nienawiść leje się przez ulice,
Zabito ostatnie dobro kraju,
Śnieg dźwiga plamy morderców...

Milczałam długi, patrzyłam...
W dobro jeszcze wierzyłam,
Lecz szatan w boskiej szacie
Zabił człowieka na pokaz....

Milczałam długo, patrzyłam...
Skoro są od Boga - mówiłam,
To zła czynić nie mogą -
Bardzo się pomyliłam....

Milczałam długo, patrzyłam...
Teraz krzyczę - dość rozlewu krwi!
Dość szerzenia nienawiści!
Dość - bogowie bez boga w sobie...

Milczałam długo, patrzyłam...
Dość pobłażania złym osobom,
Dość łez wylanych, dość tego!
Stał się zamach na ostatnie dobro...


OKROJENIE 2019-01-14

Okrojono słowem jak nożem,
Nie dająca rady dziewczyna,
Kędzierzawa, z jednym porożem,
To tango czerwone w muślinach.

Debaty trwające jak jarmarki,
Złośliwość czynu, pełzanie larw,
Ciemne bywają serca zakamarki,
Odstawiam piwo, jasność barw.

I szepcze tłum: dobro i zło,
Tysiąc serc najczerwieńszych,
Przebito ciało ważne, to jest grą,
Zuchwałe oczy patrzą prosto.

Nie chcę już tu dłużej debatować,
Idę do lasu, tam baśnie żyją,
Nie chcę już tu dłużej składować,
Idę do miasta, tam flagi szyją.

Okrojono słowem jak nożem,
Pulsowanie w zagłębieniu kropli,
Mimo sztyletu mijam rozdroże,
Oddaję wiosnę dla miliona sopli.


SŁÓWKA, SŁÓWECZKA 2019-01-14

Wyzute słowa jak guma,
W pewnym to momencie,
Chwila jedna jak puma,
Jeden uśmiech na zakręcie.

Nie odbieram telefonów,
W zapomnienie się tulę,
Nie zaliczam już zgonów,
Odrzucam szczere bóle.

Zakładam maskę białą,
Niczym klaun śmiertelny,
Kompletnie nie doskonałą,
Płonę, ogień to piekielny.

Nie martwię się już wcale,
Tańczę tylko dla siebie,
Tańczyć należy w karnawale,
Odstawiam do domu ciebie.

Wyzute słowa jak kęs,
W pewnym to momencie,
Trzepotanie mych rzęs,
Wspomnienie na firmamencie.


POKONASZ KNIEJE 2019-01-14

Pędzlem dodajesz kamieni,
Gdy potrzebowałam, brak,
Nie widzę obrazu, sepleni
Tylko przeszłość znów tak.

Koszty i szkaradne chwile,
Na bezdechu jechałam,
Wypuściłam słabe motyle,
Na ile umiałam, pocieszałam.

Piórko ze skrzydeł życia,
Oddaję je tobie właśnie,
Idę do tajemnic w ukryciach,
Czas drzwi nam zatrzaśnie.

Jednak to nic się nie dzieje,
Zamierają lica, rodzą się inne,
Kamieniem stają się knieje,
Uwalniam twe palce zwinne.

Dasz radę w walce z mgłą,
To twoja mgła, ją pokonasz,
Zawiruję jeszcze z deszczu łzą
I stanie się dobro w uśmiechu.


JEŻOZWIERZ I PIĄTKA 2019-01-13

Jeżozwierz blisko się skrada,
Klucz do potęgi jak piątka,
Tezy świat dookoła zakłada,
Jedno spojrzenie i dziesiątka.

Złociste słońce wzeszło w górze,
Wyrzucanie śmieci do kosza,
Koniec wędrówki na szarej chmurze,
Łąka rośnie i mieni się od grosza.

Jeżozwierz blisko się skrada,
Założenie maski karnawałowej,
Oświadczenia świat dookoła składa,
Wstęga na księdze kolorowej.


DWIE CYTRYNY 2019-01-12

Soczyste dwa owoce,
Całe jak słońce jasne,
Zdrowie dają, dają moce
I uśmiechy własne.

Kwaśny strumień soku,
Do herbaty, do obiadu,
Energia w długim kroku
I zdrowie z półprzysiadu.

Soczyste dwa owoce,
Warte jak skarb cenny,
Zdrowie dają, dają moce
I to fakt jest niezmienny.


ODPOWIEDZIALNOŚĆ DWÓCH RODZAJÓW 2019-01-12

Ponoszę odpowiedzialność deliktową,
Lecz czy faktycznie to moja strona?
Czas włożyć czapkę zdrowia kolorową,
Słowem całości miła jest to ochrona.

Wskrzeszając zmarłych powrotami,
Budzę niepokój duszy o nowość,
Bez przeszłości już między myślami,
Coraz bliżej trzymam swą gotowość.

Ponoszę odpowiedzialność kontraktową,
Lecz czy faktycznie to moje posunięcie?
Czas włożyć czapkę zdrowia wzorową,
Nie odpuszczać chwili, iść z nią zawzięcie.

Wskrzeszając zmarłych powrotami,
Budzę nicość życia o bóle sromotne,
Bez przeszłości już między dniami,
Jak najdalej zostawić drogi samotne.


CZAS NA ZAPOMNIENIE 2019-01-12

Zapomnieć najwyższy to czas,
Nie wracać do chwil nieżywych,
Już nie ma nas, żadnych nas,
Nie wracać do chwil krzywych.

Choć były chwile dobre i miłe,
Pełne uśmiechu, pełne nadziei
Niczym dzbany, lecz zawiłe
Losy wskazały środek tych kniei.

Zapomnieć najwyższy to czas,
Nie wracać do chwil substytutu,
Już nie ma nas, żadnych nas,
Zmieniam właściwość statutu.


SZPILKI I KROPELKI 2019-01-11

Bolesność szpilkowa,
Płomienie świeże,
Pastylka kolorowa,
Ciche nocą pacierze.

Kolorowe sukienki,
Kolorowe bluzeczki,
Uśmiech panienki,
Radości wstążeczki.

Bolesność kropelkowa,
Płomienie do ugaszenia,
Pastylka neonowa,
Bliżej tylko już rozwidlenia.


WSZYSTKO PO TRZY 2019-01-10

Chlebek i masełko,
Jogurty i śledzie,
Nawet kadzidełko -
Wszystko po trzy.

Bluzeczki i spodnie,
Zapięcia i musztarda,
Słowa mówione godnie -
Wszystko po trzy.

Serek i mleczko,
Kisiel i budyń,
Nawet z flaszeczką -
Wszystko po trzy.

Głód pani kasjerki,
Zamyślenie klienta,
Świeże też kajzerki -
Wszystko po trzy.


ZABRAĆ NAM CHCĄ... 2019-01-10

Zabrać chcą wolność nam,
Zakuć w kajdany nowoczesności,
Mówić chcą, co wolno, co nie,
Dybią na nasze małe radości.

Zabrać chcą nam zdanie,
Wgrać program myślenia,
Liczą na nasze się poddanie,
Prowadzą nas do więzienia.

Zabrać chcą nam jedzenie,
Każą zaciskać coraz więcej pasa,
Bo za grubi jesteśmy, siedzenie,
Kary za wszystko, za oddychanie.

Zabrać chcą nam zdrowie, życie,
Każdą rzecz, a nader wolność,
Niezbyt wielkie to odkrycie,
Dzieje się to poprzez powolność.

Zabrać chcą nam nadzieje,
Powód do życia, powód do uśmiechu,
Wrzucić w nędzy krzywe knieje,
A oni są zawsze święci, bez grzechu.


EPIZOD DEPRESYJNY 2019-01-09

Epizod depresyjny - rzecze książka,
Lecz jej nie kupię, bo mnie nie stać,
Epizod depresyjny - smutku wstążka,
Lecz nie mam nic więcej, dalej trwać
Muszę albo też nie muszę, w rzece
Wysokie spoczywają tłumy...
Łzy zbieram i wypuszczam wirujące,
Codzienności słyszę szumy:
Ktoś kogoś zabił, ktoś kogoś okradł,
To znów ktoś bogaci się cudownie,
To ktoś zamarzł, jak ściana zbladł,
A ktoś toasty wznosi miło, gustownie.

Epizod depresyjny - rzecze książka,
Lecz jej nie kupię, bo mnie nie stać,
Epizod depresyjny - brak pieniążka,
Leje się strumień łez, trudno stać
W pionie, wieje wiatr w oczy smętny,
Odciąć swą przeszłość kamienną
I uwierzyć w świat, lecz świat pokrętny
Na całość każe mi iść, i być jak on -
A na Olimpie słychać śmiech zuchwały,
A w dolinach dzwonu boleści ton -
Skorupy ziemskie całe się rozdygotały.


GRUDKI RZECZYWISTOŚCI 2019-01-09

Grudki rzeczywistości w zupie miętowej,
Senność pada wraz z deszczem z nieba,
Nie ma jeszcze aury miłej, aury nowej,
Kończą się też ostatnie okruszki chleba.

Mały spoczynek myszy w nikłym kącie,
Lęk i strach jak przyjaciel najwierniejszy,
Bóle serca w stan rzeczy ujęte w trójkącie,
A dar jest szary, dar jednak najcenniejszy.

Wypluwam ziemiankowe z siebie kolory,
Łza się w oku kręci nad przeżyciami,
Bardzo styczniowe niesie życie tu walory,
Ukojenie duszy w relacji z ciszą i wierszami.

Tylko znaleźć entuzjazm bym chciała,
Niegdyś go miałam zawsze i wszędzie,
Tylko drżeć niczym osika bym nie chciała
I nie martwić się jutrem, czy ono będzie.


WYJĄTKOWY KRAJ 2019-01-09

Prąd nie podrożeje,
Pani z Banku zapłaci,
Tak wesoło się śmieje,
Bo się najbardziej bogaci.

Produkty nie podrożeją,
Nic nie podrożeje, sielanka,
Bogowie ładnie się śmieją,
Lecz pusta cała szklanka.

Nic a nic nie podrożeje,
Cudowny zatem to kraj,
Lecz wisielców pełne knieje,
A w rzece topielców gaj.

Piękne obietnice szczęścia,
Nikt nie zaciska pasa,
Nawet robaki w jego objęciach,
Ten kraj - pierwsza klasa.


KONWALIDACJA I KONWERSJA 2019-01-08

Zamknięta w życia ścianach,
Lecz nie niewolnica Izaura,
Nadzieja i trud jest w planach,
Na próżno szukać dinozaura...

Konwalidacja czerstwości serca,
Pustostan Maurycego chwilą,
Krzepnie żywica do kobierca,
Intuicje wielkie się nie mylą.

Przebite włócznią świadomości,
Gryzmoły na przemian plecione,
To warkocze miłe dla przyszłości,
Dłonie wierne, ze sobą złączone...

Konwersja dróg wybrukowanych,
Zastój do pędu, pęd do zastoju,
Szlak miejsc wypunktowanych,
Zabłysnąć jak gwiazda w przekroju.


SŁONECZNY WIZERUNEK PIERWSZEJ SOBOTY 2019-01-05

Słoneczny wizerunek tej soboty,
Nadzieje kiełkują na nowy początek,
Ułaskawienie z minionej Golgoty,
Nadchodzi nowy ład dla pieczątek.

Pejzaże z wczoraj są jeszcze świeże,
Nie wyschły krople farby smętnej,
Lecz już nowa droga, długie pacierze,
To koniec podróży bardzo pokrętnej.

Już tylko prosta droga do szczęścia,
Jedynie cierpliwość jest potrzebna,
Co z nami i nie z nami - brak pojęcia,
Czeka mnie chwila niemalże podniebna.

Słoneczny wizerunek tej soboty,
Rosną niczym kwiaty na wiosnę siły,
Koniec czynienia jednej głupoty,
Zaczynam żyć, roku mój nowy, miły.


W NOWYM PORANKU 2019-01-05

Sny niczym majaki przedziwne,
Zgrzeszenie przez odrzucenie,
Posągi z wąsem całe sztywne,
Nagłe stało się przebudzenie.

I stał się dzień zupełnie nowy,
Wolny od łez, wolny od myśli,
Czas ten inaczej jest kolorowy,
Nadzieja, że dobro się ziści.

Sny niczym majaki skręcone,
Posiedzenie poranne, życie,
Miejskie zgiełki połączone,
Czas na nowe już odkrycie.


NIEPARZYTY KOŃ 2019-01-04

Nieparzysty koń liczbowy,
Przyzwyczaić się trzeba,
Kod daty już trójwymiarowy,
Na razie nic, też i gleba.

Mroźny to czas, dziwnie,
Padały łzy, sople teraz,
Do tej pory głupio, naiwnie,
Będzie dobrze jeszcze nieraz.

Nowa wiara, nowa siła,
Potęga w nadziei rośnie,
Ubiegły rok - trochę mogiła,
A teraz jabłka na sośnie.

Nieparzysty koń liczbowy,
Przyzwyczaić się trzeba,
Kod daty zupełnie nowy,
Czas pójść do raju, do nieba.


UPADEK CZASU NA POCZĄTKU 2019-01-04

Przed nosem spadł czas,
Zmiana decyzji wielka,
Zapłakał lodową łzą las,
Cisza, kolejna butelka.

Bez sensu cała akcja,
Krzywe odezwy, blask,
Lecz przez chwilę akacja,
Gałęzi słychać trzask.

Łamane kości styczniowe,
Biały kożuch grzeszności,
Nadeszły dni stare i nowe,
Nowy rok już bez miłości.

Przed nosem spadł czas,
Dalszy zastój w senności,
Nadzieją ożywa tu cicho las,
Potem już tylko w gotowości.


WĘŻE NOWOROCZNE 2019-01-04

Węże noworoczne się wiją
Niczym szale wzdłuż szyi...
Komary nicości sny piją
Niczym wampiry w nocy...

Taki zapał, ranek chłodny,
Człek skostniały na wylot,
Człek gruby i nadal głodny,
Może jutro będzie sukces?

Węże noworoczne się wiją
Niczym dymy wokół komina,
Sąsiedzi radością cali żyją,
A tutaj wciąż nietęga mina...


PĘD DO URZĘDU 2019-01-04

Pęd na łba skręcenie,
Przed czasem minut dwie,
Niemalże to spóźnienie,
Skończyło się ni tak, ni źle.

Słowo wymienione ze słowem,
Jakaś oferta od pośrednika,
Pytanie o staż dzielone na połowę,
Podpis jak autograf, czas ma bzika.

Następny raz będzie już potem,
Od siedmiu miesięcy bez zmian,
Nadal z tym samym żyję kłopotem,
Ostatni pozostał tutaj plan.

Pęd na łba skręcenie,
Noworocznie, nijak, życzenia,
Dusza zamieszkuje więzienie,
Już tylko: dziękuję i do widzenia.


WZWYŻ I OBNIŻENIE 2019-01-03

Wzwyż i obniżenie,
Nostalgia jak potęga,
Noworoczne widzenie,
Smętna ta księga.

Jeszcze nic, ani kapki,
Trudno jest wierzyć,
Gdy marzną tu łapki,
Z losem trzeba się zmierzyć.

Wzwyż i obniżenie,
Zimno płynie z dworu,
Noworoczne siedzenie,
Nadzieja bez koloru.

Jeszcze nic, ani ciut,
Trudno uśmiech zachować,
Niby życie proste jak drut
I aby niczego nie żałować.


KONIEC ETAPU I OD NOWA 2019-01-02

Koniec jednego etapu,
Do siebie już wracam,
Nie przekroczę pułapu,
Drogę sobie tu skracam.

Dziesięć łez, jasność też,
Nowe szanse, nowe jutra,
Schował się pies i też jeż,
Wcale nie chcę tu futra.

Koniec jednego etapu,
Do siebie powracam,
Ominę istotę okapu,
Drogę sobie tu skracam.


MÓJ BŁĄD 2019-01-02

Mój to jest błąd,
Że wzywam ciebie,
Idąc pod prąd,
Gubię tu siebie.

Mój to jest błąd,
Że kolejny rok,
Precz mi stąd,
Taki to jest krok.

Mój to jest błąd,
Że smsa wysłałam,
Kłótni znów swąd,
A kochać chciałam.

Mój to jest błąd,
Że wracam do ciebie,
Ludzie mówią zewsząd:
Nie pasujecie do siebie.

Mój to jest błąd,
Że dobre serce mam,
Idę już sobie stąd,
Muszę, spokój ci dam.


DO ZOBACZENIA ZA ROK 2019-01-01

Czy to Nowy Jork, czy Chicago
Kevin pomysły ma w kieszeni,
Czy to Francja, czy Colorado,
To jedno się nam nie zmieni.

Maluje farbami twarze złodziei,
Zęby im złociste wybija,
Daje sobie radę w mieście, w kniei,
Akcja zawsze się dobrze rozwija.

Czy to palmy, czy świerk zielony
Kevin zawsze taki zapracowany,
Za dobry uczynek wnet nagrodzony,
Do zobaczenia za rok Kevinie kochany.


NOWY KROK 2019-01-01

Łzy i fajerwerki na niebie,
Już nowe zaczęło się tu,
Znów nawykiem ja do ciebie,
Koniec kolejnego snu.

Lecz zdaję sobie sprawę,
Że iść muszę, że iść trzeba
I choć w sercu mam obawę,
Muszę w końcu do chleba.

Łzy i fajerwerki na niebie,
Już odliczanie kolejne trwa,
Wspomnimy kiedyś siebie,
To będzie miła tylko mgła.

Lecz zdaję sobie sprawę,
Że trzeba mi się przełamać
I choć zaczynam zabawę,
Nowy etap, żeby nie skłamać.

Łzy i fajerwerki na niebie,
Wszyscy starsi są o rok,
Muszę przestać wołać ciebie,
Czas postawić nowy krok.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]