kwasna | e-blogi.pl
DO SYLWESTRA 2018-12-30

Zarezerwowany toast w formach bez garnituru,
Jeszcze przez chwilę myśli kołaczą się sztywne,
Przylegające wspomnienia do białego marmuru,
Już loty rozpędzone na skrzydłach są wyrywne.

Ostatnie przygotowania, ostatnie makijaże,
Odliczanie coraz to głośniejsze, jeden łyk,
Jeszcze nie zakończyły się ostatnie wiraże,
A już tańczą kryształki na szybie, ich syk.

Zapisy na wyspach mądrości zdobytej,
Jeszcze trudno odetchnąć w tym czasie,
Kilka płaszczyzn tajemnicy nieodkrytej,
Krok na coraz wyższym to jest obcasie.

Przeszłość pyta o plany na Nowy Rok,
A plany jak to plany, bez nagany,
Życie dalszy ciąg ma, dalszy jego tok,
Zmieniają się jak kameleony firany.


SEN O NIEDAWNYM TOBIE 2018-12-30

Miałam sen o tobie niedawnym jeszcze,
Kłamcą wielkim mnie nazywałeś w chwili,
Dziwne przeszyły mnie chłody i dreszcze,
W oddali usłyszałam, życie jak pisklę kwili.

Miałam sen o tobie niedawnym jeszcze,
Twoja matka patrzyła na nas z uwagą,
Zauważyłam fałszywe nuty twe i kleszcze,
Wspomniałam o Janie Pawle II z powagą.

Miałam sen o tobie niedawnym jeszcze,
Mówiłeś, że jesteś wierzący i religijny taki,
A brak przebaczenia, spłynęły deszcze,
Wytłumaczyłam ci, że ty też masz braki.

Miałam sen o tobie niedawnym jeszcze,
Nie umiesz przebaczać, nie wybaczasz,
Przebaczenie papieża niemalże wieszcze,
Odchodzisz, zapominam, już nie osaczasz.

Miałam sen o tobie niedawnym jeszcze,
Zbudził mnie budzik swym dźwiękiem,
Czas przyjdzie po całej tej naszej reszcie,
Pożegnamy się z gracją, wdziękiem.


ZA CHWILĘ NOWY ROK 2018-12-30

Już za chwilę, już za minutę
Zacznie się bal Nowego Roku,
Już za moment skończę pokutę
Starych czasów, krok po kroku.

Zatańczę z deszczu kroplą,
Zawiruję, popłynę do przodu,
Już nie będę głupią, pochopną
Jak nieraz chwila, nie czuć głodu.

Wytrę szybko kałuż dwanaście,
Drzazgi z serca wnet pousuwam,
Odetchnę z ulgą tuż po północy,
Nabiorę siły, nabiorę nowej mocy.

Przekreślę grubą krechą niemożliwe,
Ubiorę suknię z marzeń złocistą,
Rozliczę chwile: te dobre, te krzywe
I stanę się radością rzeczywistą.

Już za chwilę, już za minutę
Zacznie się bal Nowego Roku,
Już za moment skończę redutę
Zła i bólu, szczęście będzie w toku.


NIGDY WIĘCEJ DZIWNYCH AKCJI 2018-12-30

Nigdy więcej własnych rozgłosów,
W zaciszu woalki spacer korytarzem,
Nigdy więcej wyrywania włosów,
Serce obwinięte jak mumia bandażem.

Nigdy więcej łudzenia się nadzieją,
Drapanie o ściany paznokciami,
Nigdy więcej odpadania z zawieją,
Rozmowa ze śnieżnymi bałwanami.

Nigdy więcej marszczenia swych brwi,
Kaskady łzawe suszą się w nowości,
Nigdy więcej tworzenia kałuż z krwi,
Więcej życia, jak najwięcej do radości.

Nigdy więcej czekania na niemożliwe,
Splatają się warkocze w skosie chwil,
Nigdy więcej sytuacji, co są krzywe,
Frunie na wolności piękny motyl.

Nigdy więcej akcji rodem z wariatkowa,
Zadziwienie faktem tego świata,
Nigdy więcej traktowania złego w słowach,
Rozkwitnięcie dobroci, miła tylko data.


PROBLEM Z TYRANEM 2018-12-30

Nie przeskoczy się tyrana,
Ni alfy, ni omegi wielkiego,
Wielki mętlik cały od rana,
Nie ma kontraktu owocnego.

Może szansa byłaby znaczna,
Lecz umieranie w trumnie,
Sytuacja jak postać pokraczna,
Milczenie ust w zimna kolumnie.

Nie przeskoczy się tyrana,
Ni Boga, ni szatana w osobie,
Wielki mętlik cały od rana,
Sytuacja spoczywa już w grobie.

Może szansa byłaby poważna,
Lecz umieranie z każdym dniem,
Jednak nie jestem zbyt odważna,
Muszę zrezygnować, już to wiem.


PRZESZŁOŚĆ UMILKŁA 2018-12-29

Przeszłość odeszła bez słowa,
Pojednania nie ma, nie będzie,
Innym życiem zajęta jest głowa,
Życie toczy się zawsze, wszędzie.

Już ucichł bełkot tego samego,
Milczenie lubieżnie nie męczy,
Trochę spraw dla życia nijakiego,
Jeszcze bąk w słoiku brzęczy.

Przeszłość odeszła bez słowa,
Nijakość zesztywniałych karków,
Puchnie serce, dziwna sowa,
Odchodzę od mopa, od garnków.


DZIWNY TEST 2018-12-29

Dziwny nadszedł czas,
Nikłość czynności wnet,
Zastygł spokojnie las,
Posągowy zagrał flet.

Może będzie żal i płacz,
Nie wiadomo co lepsze,
Jeden uczciwy jest gracz,
A życie dziwnie bajeczne.

Dziwny nadszedł czas,
Bezwiednie myśli osunięte,
Nieznajomość tych tras,
Drzewa słaniają się przeklęte.

Może zła decyzja podjęta,
Wporzo i nie wporzo jest,
Myśl jak gąbka nasiąknięta,
A życie jak jeden wielki test.


JUTRO 2018-12-29

Jutro będzie lepiej, powinno,
Bez grozy, bez kaskad z łez,
Przestawić myśl dziś czynną,
Zmienić zakres swoich tez...

Jutro zaświeci słońce złociste,
Zaróżowieją się twarze nikłe,
Odejdą postacie złe, mgliste,
Zakwitną łąki wiosny aksamitne...

Jutro będzie lepiej, powinno,
Bez smutku, bez łamania drzew,
Wylać żal - lawę czerwieni płynną,
Zabrzmi nadziei nowy śpiew...


NA RAZIE KISZKA... 2018-12-29

Chcąc poprawić swój byt,
Trzeba mieć siłę i mądrość,
Trzeba mieć wiarę i spryt,
Lecz zdrowie najważniejsze...

Mętlik w głowie czyni świat,
A ludzie jak pchły skaczące,
Dziś siostrę morduje brat
I ojcowie, i matki płaczące...

Chcąc poprawić swój byt,
Trzeba lizać dupę władzy,
Trzeba mieć broń i spryt,
Lecz serce całe jest w sadzy...

Krwawią mocno wrażliwcy,
Coraz więcej rośnie kamieni,
Uciekają ślimaki płoche,
Boję się tej krainy cieni...


BOŻE UCHOWAJ... 2018-12-29

Alfą i omegą się nazywa,
Skraca głowy za błędy,
Włosy człekowi wyrywa
I idzie niczym Bóg...

Odbiera oddech i życie,
Jest niczym wszechmocny,
W oczach zło trzyma skrycie,
Ma władzę, jest mocny.

Pogróżki na dzień dobry,
Wszystko mu wolno - twierdzi,
Wydaje się jak szczodry,
Lecz wujkiem nie jest na żerdzi.

Uczulenie na stres się pojawiło,
Alfa i omega jak król świata,
Nagle dziewczynę ze strachu zemdliło,
Boże uchowaj, chyba trafiła na wariata!


SOSNOWIEC PRZY POZNANIU 2018-12-27

Sosnowiecki las rośnie wzdłuż płotu Poznania,
Każdy oddech gwarą zapisany w życia notesie,
Jakieś szumy dla wdzięczności i też zawirowania,
To kolędy melodią zwartą wiatr z daleka niesie.

Dźwięki opowiadają się po śląsku tu zawsze,
Dzień w dzień, noc w noc, w noc i w dzień,
Już przesiąkają gąbki w kuchni i też płaszcze,
A dziewczyna niewzruszona i głucha w pień.

Sosnowiecki las rośnie wzdłuż płotu Poznania,
Każde spojrzenie na książkę z twarzami,
Jakieś sylaby zwiędłe, lecz nikłość spotkania,
Przegryzione kęsy innością, coś między zębami.

Kolory w paski, szarości w kropki rozwinięte,
Opowieści człeka jednego, niestrudzonego,
Listy polecone wysłane, w rulon tam zwinięte,
Lecz bez próśb wysłane, to coś jest dziwnego.


LIST DO KOCHANKA W ODDALI 2018-12-27

Kochanku oddalony o mgły,
Przejrzyste ślady tu zostawiasz,
Rozdzielone są nasze sny,
W jakimś sensie nas ponawiasz...

Kochanku oddalony o czas,
Chciałbyś naszej miłości znów,
Wspomnienia szeleści las,
Księżyc oddaje nam swój nów...

Kochanku oddalony o łzę,
Chciałbyś, bym była identyczna,
Niegdyś bardzo kochałam cię
I każda chwila była magiczna...

Kochanku oddalony o monetę,
Chciałbyś cudów, których nie ma,
Inną miałeś we mnie kobietę,
Dziś samotna cała ta Ziemia...

Kochanku oddalony o rodzinę,
Wzdychasz do mnie, ja do ciebie,
Niegdyś szczęśliwą miałam minę,
Dziś inne gwiazdy lśnią na niebie...

Kochanku oddalony o poglądy,
Prawdę wnet wielką ci wyznałam,
Porwały nas silne życia prądy,
Złamane serce już zreperowałam...

Kochanku oddalony o przeszłość,
Czuję nową rzeczywistość w sobie,
Po deszczu długim słońce wzeszło,
Idę w dal... nie zapomnę o tobie...

Kochanku oddalony o kolejną miłość,
Ostatnie całusy ślę ci namiętne,
Odchodzę, kończę tę naszą zawiłość,
Chwile przed nami takie piękne...


DWA CEPY 2018-12-27

Był sobie jeden cep,
Głowę miał jak sklep,
Boczny wyraz to jego,
Dał uśmiech na całego.

Był sobie cep drugi,
Ze śmiechu już smugi,
Wyraz pionowy jego,
Dał uśmiech na całego.

Razem to dwa cepy,
Serca pełne krepy,
Gra słowna nauczyła,
Rodzina cała to była.


TAKIE RODZINNE SPOTKANIE 2018-12-27

Dzwoni telefon, to brat z bratową
Jadą prędko po mszy świętej,
Już spotkanie to chwilą kolorową,
Gospodarze w pidżamie pomiętej.

Prędko kawusia ciepła na stół,
Życzenia złożone w locie,
Gwiazdorek zjedzony jest w pół,
Rozmowa zdania ma w splocie.

Brata i bratowej wnet pożegnanie,
Pędziwiatry z nich to właściwe,
Jeszcze uścisk i życzeń składanie,
Takie to spotkanie świątobliwe.


OD ŚWIĄT PO NOWY ROK 2018-12-27

Ociężały klimat poświąteczny,
Wypełnieni tonami jedzenia,
Sen to był piękny i bajeczny,
Miliard kalorii do zrzucenia.

Już minęły szybko święta,
Sylwester zbliża się krokami,
Świąt już nikt nie pamięta,
Już niebo błyszczy kolorami.

Już szampan do kieliszków,
Bąbelków wielki taniec,
W mieście paru opryszków,
Pies oddał też kaganiec.

Za chwilę wkroczy Rok Nowy,
Nieparzysta liczba jego,
Życzę, by był bardzo kolorowy
Dla was, dla ciebie, dla każdego.


NAWET W ŚWIĘTA 2018-12-25

Ciągle do niej piszesz,
Swoje racje prezentujesz,
Ciągle jak łódka się kołyszesz
I jaki to wykwintny pokazujesz.

Ona nie sprosta Tobie,
Zachciankom Twoim,
Nie będzie ci w ozdobie,
Woli żyć życiem swoim.

Więc nie ściągaj jej w dół,
Nie smuć jej obietnicami,
Nie łam znów serca na pół,
Skończone między wami.

Ciągle do niej piszesz,
Swoją osobliwość pokazujesz,
Ciągle szkice na szkle,
Nawet w święta spokoju nie darujesz.


JAK TO DOBRZE 2018-12-25

Jak to dobrze, że Rudolf jest
I Mikołaje całe z czekolady,
Jak to dobrze, że rodzina jest
I że wiersze płyną do szuflady.

Jak to dobrze, że lampka wina
I kunsztowne potrawy, wybitne,
Jak to dobrze, że ciepła godzina
I że kęsy sernika takie aksamitne.

Jak to dobrze, że słowa zabawą
I wesoło dookoła dzieje tu się,
Jak to dobrze, że blat tu ławą
I że już nie wyczekuję więcej nic.

Jak to dobrze, że lampki w kolorze
I że migoczą niczym gwiazdki,
Jak to dobrze, że cep i w oborze,
Szczęścia i świąt to są pierwiastki.


ZNÓW ROBISZ TO SAMO... 2018-12-25

Znów męczysz mi duszę,
Z oddali w przeszłość wtrącasz,
Znów wspominasz gruszę
I łokciem mnie tu trącasz...

Znów mam być na zawołanie,
Z oddali rajstopy posyłasz,
Znów mam być ci jak kochanie,
Z oddali pocałunki wysyłasz...

Znów męczysz mi serce,
Z oddali miętosisz dwa cycki,
Znów zajmujesz me ręce
I niszczysz z parapetu doniczki...

Znów mam być seksi kochanką,
Z oddali wzdychasz lubieżnie,
Znów jestem pustą do połowy szklanką,
Posiadasz mnie tu drapieżnie...


WIGILIJNIE 2018-12-25

Wre praca w kuchni małej,
Sałatki, pierniki, dania,
Trochę łzy spłynęło spleśniałej,
Pani domu jak robocik zaiwania.

Podwinięte rękawy, sprzątanie,
Choinka w rulon zwinięta,
Opłatkiem rodziny się przełamanie,
Atmosfera ciepła rozwinięta.

I kolędowanie wraz z Polsatem,
Kevin też zawitał - gość honorowy,
Fotografie na pamiątkę wesołe
I świat lampek cały kolorowy.

Jedna kawka i serniczek pyszny,
Pasterka w kościele nieopodal,
Znak pokoju wielce zamaszysty
I życzenia miłe, radości bal.

To Jezus Chrystus się narodził,
Wszyscy się radują, świętują,
Świat z grzechu oswobodził;
Smakowitości najlepiej smakują.


TRUDNO OTWORZYĆ OCZY 2018-12-24

Trudno tak otworzyć oczy,
Sen na powiekach siedzi,
To już nowy rok kroczy,
A serce nadal się biedzi.

Trudno tak zacząć żyć,
Przeszłość dusi myśli,
Do księżyca chce się wyć,
Czy dobro się ziści?

Trudno tak otworzyć oczy,
Sen na powiekach siedzi,
To już Kevin stary kroczy,
A serce nadal się biedzi.


JEDNO TAK 2018-12-22

Odpowiedź brzmi: tak.
Ale kto? Jaka sprawa?
Konkretu jest tu brak.
To chyba jakaś zabawa.

Odpowiedź brzmi: tak.
Nic poza tym słowem.
Za chwilę trafi szlag,
Muszę prężyć tu głowę.

Odpowiedź brzmi: tak.
Ale w czym rzecz, sęk?
Stresu stanął duży kłak,
Chrzęści kluczy tu pęk.

Odpowiedź brzmi: tak.
Co z tym faktem począć?
Podpisu wielki tu brak.
Pracę mam już rozpocząć?


KU NAPRAWIE 2018-12-22

Poszukiwanie układów najlepszych,
Zwycięzca od strony Dąbrowy jest,
W granicach danych bezpiecznych,
Naprawienie awarii jak wielki test.

Jest nadzieja na naprawę tanią,
Jest nadzieja na powrót do życia,
Jest nadzieja, że oni nie cyganią,
Jest nadzieja na dalsze odkrycia.

Poszukiwanie układów skończone,
Zwycięzca od strony pól i łąk jest,
Jeszcze chwila, sprzęty naprawione,
Zdany zostanie niedługo wielki test.


SPLENDOR ŻYCIA 2018-12-22

Splendor rzeczywistości,
Niech spadną te deszcze,
Splendor zwyczajności,
Niech przejdą te dreszcze.

Wyrzucić kamienie za burtę,
Wysłać listy w butelce,
Czas otworzyć rdzawą furtę,
Odnaleźć sens w kropelce.

Splendor rzeczywistości,
Niech spadną te płatki,
Splendor w wirtualności,
Niech rosną życia kwiatki.


KAMIENNE WODOSPADY 2018-12-22

Kamienne to wodospady,
Zamykam oczy, widzę sen,
Wspomnienie z szuflady,
Myślałam o tobie- to ten.

Dziś jest dziś, cisza w tle,
Już nawet smsy milkną,
Dziś jest dziś, widzę mgłę,
Nowość ku tym motylkom.

Kamienne to wodospady,
Zamykam oczy, widzę jawę,
Wspomnienie z szuflady,
Myślę o tobie - tą zjawę.

Dziś jest dziś, samotność,
Już nawet e-maile cichną,
Dziś jest dziś, markotność,
Tylko domownicy tu kichną.


PRAWIE JEDWABIE, AKSAMITY, MUŚLINY 2018-12-22

Sprężenie powietrza w płucach,
Stres wiruje jak na karuzeli,
Niepokój spokój tu zakłóca,
Nic nie łączy, wszystko dzieli.

Pędzą minuty, pędzą godziny,
Prędkość światła być może,
Prawie aksamity, prawie muśliny,
Jesień z zimą kłócą się na dworze.

Rozprężenie powietrza w płucach,
Rozładowanie kamieni z duszy,
Termin z tym dniem się skróca,
Smak jabłka i smak też gruszy.

Pędzą sekundy, pędzą godziny,
Prędkość światła być może,
Prawie jedwabie, prawie muśliny,
Do pałacu bramę wnet otworzę.


DZIWNY GROM 2018-12-22

To grom z jasnego nieba,
Trzask w koronę nieświadomości,
Dadzą zjeść kawałek chleba?
Potrzeba tu wiele cierpliwości.

Bezimienna prośba o kontakt,
Tylko domysły niczym chmury,
Dziwna sytuacja, dziwny takt,
Głowa z dołu wprost do góry.

Prośba imienna o wyjaśnienie,
Konkret musi to być cały,
By mogło zaistnieć to sklepienie,
By rączki pracę zacząć chciały.

To grom z jasnego nieba,
Trzask w koronę niespodziewania,
Dadzą zjeść kawałek chleba?
Dziwność od dziejów to zarania.


KOLEJNOŚĆ 2018-12-21

Kolejne łapanie napisów w  locie,
Kolejne sprawy, dni i noce,
Kolejne myśli w wielkim kłopocie,
Kolejne upadki i też moce.

Kolejność to niepoprawna,
Wciąż tak samo, wciąż bez zmian,
Kolejność to mało zabawna,
Wciąż nie zrealizowany jest plan.

A życie upływa z każdym dniem,
Już nie wiem, co i jak,
Już nie wiem, co jawą, co snem,
Taki głupi odczuwam brak.

Kolejne deski ratunku słabe,
Kolejne składania puzzli,
Kolejne upadanie na posadzkę,
Kolejne łzy kapiące z bursztynu.


CZEKANIE NA ODPOWIEDŹ 2018-12-21

Pęd w nicość, biały puch,
W nieskończoność czekanie,
Kamień jak jeden druh,
Co nadejdzie, co się stanie?

Pytanie bez odpowiedzi,
Kolorowe lampki bez tęczy,
Niepewność w kącie siedzi
I już budzik znów brzęczy.

Pęd w nicość, dygocze nadzieja,
Liściem jest się na wietrze,
Niech przeminie straszna zawieja,
Niech życie nicość w proch zetrze.

Pytanie bez odpowiedzi,
Czy to żart był tylko okrutny?
Niepewność w sercu siedzi,
Czas oczekiwania taki smutny.


ŚWIĄTECZNY WĄŻ 2018-12-20

Czerwieni się jak Rudolfa nos,
Długi to wąż, świetlisty wąż,
Jedzie przez Polskę, król szos,
Dojechał też do Poznania.

Mieszkańcy do św. Mikołaja
Ustawiają się w kolejkach,
Śnieżynek tańczy zgraja,
Uśmiechając się w tulejkach.

Czerwieni się jak Rudolfa nos,
Długi to wąż, świąteczny wąż,
Jedzie przez Polskę, król szos,
Dojechał też do Poznania.


ZA ŚNIEŻNYM OBRAZEM 2018-12-20

Za śnieżnym obrazem
Łzawe płyną rzeki...
Jednym ciszy wyrazem
Mijają człeka wieki...

We wnętrzu domu
Obiad niezjedzony,
Ślad białego gromu
Przegonił kruki i wrony.

Za śnieżnym obrazem
Chmury westchnień...
Jednym ciszy wyrazem
Smutki są jak mgła...

We wnętrzu domu
Kompot bez owocu,
Nie mówiąc nikomu
Schodzę po zboczu.


DO ZOBACZENIA LUB NIE 2018-12-19

Niewyjaśnione sprawy,
Niedopowiedzenia,
Mniej jest już zabawy,
Do zobaczenia lub nie...

Gdzieś tam jesteście
Tacy, a nie inni właśnie,
Gdzieś tam w mieście,
Dopóki piorun nie trzaśnie...

Trwam sobie tu chwilą,
Objęcia samotności mam,
Wskażę drogę motylom,
Pójdę samotnie sobie tam...

Przyjdziecie lub też nie,
Będę lampką na choince,
Ujrzycie tam właśnie mnie,
Dam prezent dziewczynce...

Niewyjaśnione sprawy,
Niedopowiedzenia,
Więcej jest już obawy,
Do zobaczenia lub nie...


DO NAPRAWY 2018-12-19

Cena nie tak wysoka,
Lecz oryginału brak,
Nadzieja jest szeroka,
Naprawy widać szlak.

Trzeba naprawić
Zepsute dzbany,
Trzeba naprawić
Zepsute stany...

Cena nie tak wysoka,
Sprawdzimy pozostałe,
Nadzieja jest szeroka,
Naprawy widać niebywałe.

Trzeba naprawić
Zepsute bramy,
Trzeba naprawić
Zepsute gramy.

Cena nie tak wysoka,
Lecz to początek,
Nadzieja jest szeroka,
Sedno będzie w piątek.


OBSZERNOŚĆ MIEJSKA 2018-12-19

W obszerności miasta przestrzeni
Coś pędzi i coś jak nadzieja się zieleni,
Wiatr oddaje właściwość grzebieni,
A sens odnaleziony w małej kieszeni.

Za mostem jednej ruchliwości
Komunikaty nadawane dla potomności,
Skręcając w zaułek pospolitości,
Droga odnaleziona dla małej fajności.

A na końcu wszystkich tych dróg
Stoi i czeka cierpliwie jeden Bóg,
Lecz również czyha wielki wróg,
Więc wiatr dmie silny w życia róg.

W obszerności miasta przestrzeni
Coś mknie i jak nadzieja się mieni,
Deszcz oddaje wibracje do ziemi,
Wkrótce karta życia się odmieni.


MÓJ ALGORYTM DLA CIEBIE 2018-12-19

Wystukałam do ciebie algorytm
Pełen wspomnień i doczesności,
Napisałam melodię, zwykły rytm,
Chciałam powrotu do miłości?

Sama nie wiem, czego chciałam,
Gdy spojrzałeś czule, zawirowałam
Jak liść na wietrze, zapomniałam
Złe czasy, a dobre śpią, dałam
Odrobinę światła i też pocałunek.

Wystukałam do ciebie algorytm
Pełen uniesień i wzdychania,
Napisałam pieśń, zwykły rytm,
Chciałam wprawić nas w wibracje?

Sama nie wiem, czego chciałam,
Gdy powiedziałeś czule, zechciałam
Ponownie ciebie mieć, zadrżałam
Niczym osika, jasno spojrzałam,
Dwa kieliszki, z bąbelków trunek.


PIERZYNA 2018-12-19

Cisza w pierzynie śniegu
Skryta wczoraj, dziś łza
Jesienna, wciąż w biegu,
Zapętlenie się w snach.

I oddechu mało tak,
Rzeczywistość w smogu,
Ten sam czuć brak,
Odnaleźć się w Bogu?

Cisza w pierzynie deszczu
Skryta dziś permanentnie,
Serce w jednym dreszczu,
Jakoś tak beznamiętnie.

I oddechu mało tak,
Rzeczywistość słaba,
Ten sam czuć brak,
Aż wzdycha w stawie żaba.


WESOŁYCH ŚWIĄT 2018-12-18

Wesołych świąt życzę dziś!
Pani z kiosku i też z poczty,
Pani z punktu jednego ksero,
Panu od spisania licznika,
Sąsiadowi z lewa i też z prawa,
Księdzu z parafii i siostrze,
Bratu, mamie i też tacie,
Nieznajomym i znajomym,
Ludziom i też zwierzętom,
Wesołych świąt życzę dziś!


ZAJĘTA CZĘSTOTLIWOŚĆ 2018-12-18

Zajęta ta przeszłość moja
Pakowaniem ubrań i ubranek,
Niegdyś cudowna ostoja,
Dziś spoglądanie zza firanek...

Znów cię kocham i nie kocham,
Nawet już nie wiem, jak to było,
Znów szlocham i nie szlocham,
Być może to tylko się przyśniło...

Zajęta ta przeszłość moja
Przeprowadzką zbliżoną dalej,
Niegdyś silna ma boja,
Dziś tylko cisza, wody mi nalej...

Znów mam nadzieję i nie mam,
Nawet nie wiem, jak to będzie,
Uniknąć tęsknienia i też plam,
Zatańczymy ze sobą wszędzie...


NIE SKORZYSTAM... 2018-12-18

Wystukujesz do mnie propozycje,
Nic już nas dawno nie łączy...
Niezgodne nasze są życia pozycje,
Chowam się wśród swoich pnączy...

Nie skorzystam z tej wiadomości,
Inne mam swoje kręte drogi...
Nie wiem, ile we mnie dojrzałości,
Lecz nie dla nas te same progi...

Wystukujesz do mnie propozycje,
Nic już nas więcej nie połączy...
Mało czasu, nikłe nasze forsycje,
Coś zaczyna się, coś się kończy...

Nie skorzystam z tej wiadomości,
Inne w głowie mam marzenia...
Krok po kroku wracam do radości,
Szczęście czeka do spełnienia...


NA SZCZĘŚCIE 2018-12-18

Spadła moneta na podłoże,
Orzeł czy reszka?
Wydane groszy pięćdziesiąt,
Myśl telepie się po dworze,
Już biegną iskry w grzeszkach,
Bezpowrotnie wydana...

Nikt jej nie zwróci, nie odda,
Wydrukowane zapiski w tle,
Troszkę smętny to smak,
Lecz ta myśl się nie podda
I jednak nie będzie źle,
Zniknie w końcu wielki brak...

Spadła moneta na podłoże,
Reszka czy orzeł?
Takie niewinne są obietnice,
Już przejść całkiem człek może,
Lecz najpierw rolnik pole orze,
W snach wielkie tajemnice...


SYGNAŁ 2018-12-18

Sygnał jak hejnał z rana,
Nadzieja wzrosła nagle,
Już była przygotowana,
Drugi sygnał i po diable.

Cisza jak mgła gęsta,
Ciche też westchnienia,
Jak wachlarz jest rzęsa,
Lecz tylko do widzenia.

Odwołane to spotkanie,
Obiecane i zabrane,
Dalej bez zmiany trwanie,
Przeprosiny są oddane.

Sygnał też popołudniu,
Nadzieja opadła nieco,
To stało się w grudniu,
Praca i bez pracy - hecą.


DOBRE UCZYNKI 2018-12-17

Dobre uczynki - co o nich wiemy?
Wokół tylu jest potrzebujących,
Lecz w plastikowej klatce żyjemy,
Wokół tylu  jest głodujących.

Dobry uczynek oddaniem rzeczy,
Wskazaniem właściwej drogi,
Odnalezieniem serca ze streczy,
Także obniżone miasta progi.

Dobry uczynek miejsca ustąpieniem,
Posiłkiem się podzieleniem, kocem,
Uśmiechem, atmosfery ociepleniem,
Podzieleniem się warzywem, owocem.

Dobry uczynek pomocą w czytaniu,
Przeprowadzeniem przez pasy,
W noszeniu produktów, ich kupowaniu,
Mały gest, gdy nieczułe czasy.

Dobre uczynki - co o nich wiemy?
Wokół tylu jest płaczących,
Lecz w plastikowej klatce żyjemy,
Wokół tylu jest cierpiących.


SYSTEM PIĄTECZKOWY 2018-12-17

Małe przebłyski piątego słońca,
Ptaszek zielony zaświergotał,
Nieznana droga jest do końca,
Kochanek zdziwiony zadygotał.

Jedynkowa Noteć obecności,
Salwy wybuchały śmiechu,
Wesołość działa się w całości,
Myśli krążyły wokół grzechu.

Małe przebłyski cywilnego słońca,
Ptaszek zielony zaświergotał,
Nieznana droga jest do końca,
Kochanek samotny zachybotał.

Tło w pomarańczowej czerni,
Siatka strachu do zwinięcia,
Nie byliśmy ani razu mierni,
Mała nadzieja u kartki zgięcia.

Małe przebłyski piątego słońca,
Ptaszek zielony zaświergotał,
Nieznana droga jest do końca,
Kochanek dawny zachichotał.


PRZEZ KAMIENNOŚĆ DO OPŁATKA 2018-12-15

Kamienne drogi i łby kamienne,
Wciąż płaczą wierzby przy drodze,
Dni mijają w boleści niezmienne
I chwiejność wielka o jednej nodze.

Nie rozwinięta jeszcze dorosłość,
Jak tu nie złamać się w pół?
Żadna też jest tu świąt wzniosłość,
Nikt nie rzuca dla ratunku kół.

Ale trzeba iść, kawy łyk długi,
Trzeba iść, taka już zasada,
Wytrzeć ścierką łez pełne smugi,
Życia na stole to rolada.

Kamienne drogi i łby kamienne,
Zdjąć obcasy, by nóg nie złamać,
Słowa jedyne, słowa zbawienne;
Opłatkiem z Wami chcę się przełamać.


OCZYSZCZALNIA ŚCIEKÓW 2018-12-15

Oczyszczalnia jedna ścieków,
Słowo za słowem, jest ulga,
Praca ta trwa już od wieków,
W sercu życia tkwi bulwa.

Wysłany list do przeszłości
Niczym s.o.s., cisza tylko...
Samotna droga do radości,
Oddam wolność motylkom.

Oczyszczalnia jedna ścieków,
Zdanie za zdaniem, jest dobrze,
Praca ta trwa już od wieków,
W sercu rozmowa o bobrze.

Już iść wypada dalej tylko,
Żegnaj przeszłości obca,
Oddam wolność motylkom,
Spotkam nowego chłopca.


MA KTOŚ IBUPROM LUB APAP? 2018-12-15

Boli świat, boli czekanie,
Rozpłynęły się lodowce,
Ze snów już jest ziewanie,
Potrzebne ciepłe pokrowce.

Lecz nie obtula świat,
Ciepła dłoń nie skryje łez,
Zamiera serca kwiat,
Czy na wiosnę zakwitnie bez?

Boli świat, bolą obietnice,
Których nie spełniono ni raz,
Wymarły wszystkie dziewice,
Nawet kot z płotu zlazł.

I nie obtula świat,
Bez kołdry, bez koca,
Los jest jak kat,
Wybite okno, bólu proca.


BLASKI I NIBY CUDA 2018-12-15

Wszędzie świąteczne blaski,
Niczym gwiazdy świecą jasne,
Wszędzie tłumów dźwięk,
Aż miedziaków słychać trzaski,
W wózku miejsca już ciasne,
Biedni w sercu czują lęk.

To lęk jest straszny, wielki,
To samotność w noc wigilii,
Bez litości jest ten świat,
Słaby zagląda do butelki,
W snach bukiet z żonkili,
Będzie siostra, będzie brat?

Niby cudów jest to czas
I zwierzęta mówią jak ludzie,
Niby dzieje się wspaniale,
Lecz nie ma dawno już nas
I spacer po kamieniu, grudzie,
I posępność w karnawale.

Wszędzie świąteczne blaski,
Żal sprzedawców bez klienta
I renifery jakieś doskonałe,
Lecz cisza jak muchomor, wrzaski
Oddalone nocą, serce pamięta,
Nogi idą, o drogę całe niedbałe.


HEBANOWE NIEBO 2018-12-15

Czarne niebo, niebo hebanowe,
Leją się łzy deszczu płaszczem,
Niegdyś lata jak witraż kolorowe,
Dziś tylko wiatr świstem głaszcze.

I czekanie to nieskończone,
Dzień za dniem upływa jak woda,
Pola i łąki pragnień zamglone,
To dla znajomków jest pogoda.

Czarne niebo, niebo jak smoła,
Leją się łzy deszczu płaszczem,
Niegdyś wesoło działo się dookoła,
Dziś tylko smutek wielki klaszcze.

I czekanie jak choroba przewlekłe,
Dni mijają za sobą jak karawana,
I tylko oczy patrzą jak psy wściekłe,
Szczęśliwość wciąż nie jest dana.


PREZENT NA ŚWIĘTA 2018-12-15

Kręcił się jak karuzela,
Minął wtorek i niedziela,
Stęknął, jęknął, stanął,
Chwila pociechy nie daną.

Już nie zapisze plików,
Już nie odczyta danych,
Nie stać jest na magików,
Wiele łez teraz rozlanych.

Kręcił się jak karuzela,
Minął piątek i niedziela,
Charknął, zwolnił, stanął,
Chwila pociechy nie daną.

Już nie nauczy języków,
Już nie skreśli dużej nudy,
Teraz zbieranie tylko patyków
I pies schował się do budy.


CHODŹMY JUŻ STĄD 2018-12-14

Niedomknięte okiennice,
Sny uciekają niczym ciepło,
Wspomnień pełne sukiennice,
Ogień przygasł, by nie piekło
W duszę i w serce równocześnie,
Zbyt późno, też zbyt wcześnie...

Zakwitają jabłonie przejrzyste,
Nie dzieje się nic i wszystko,
Problemy wielkie, te ojczyste,
A za miastem błotne ściernisko;
Struchlały drzewa przydrożne,
Posągi z kamienia to mnożne...

Skafander w szafie zawieszony,
Mole będą miały istny raj,
Sąsiadka i rodzic jej pochylony,
To jest szary obraz, kraj;
Liczby ostatnie, pewna solidarność,
Nicość i życie, zachwyt i marność...

Domknięte już okiennice,
Na parapecie kwitną kwiaty,
Magiczne są to donice,
A na buraki świąt lekkie rabaty;
Bujanie gwiazdeczek na prąd,
Chodźmy, chodźmy już stąd...


NASTĘPSTWA RACHUNECZKÓW 2018-12-14

Rachuneczki w kolejce stoją,
Pani na poczcie jak dzięcioł,
Pieniążki drżą, obcych się boją,
Lecz góra uderzy wnet pięścią.

Płacić więc trzeba rachuneczki,
Posępna mina, nos zwieszony,
Już świergotają dzwoneczki,
Oddech pastą ekstra odświeżony.

Kolejne wydatki lśnią z portfela,
Święta idą, idą wielkim krokiem,
A z pozycji Kiepskiego fotela,
Wiwat! Powitanie z Nowym Rokiem.

Rachuneczki w rzędzie równym,
Trzeba płacić i płakać się chce,
Powodem smutku jest to głównym,
W portfelu pustka lśni na dnie.


ZANIM POKOLORUJĘ ŻYCIE 2018-12-14

Zanim pokoloruję kontury życia,
Zamknę oczy w siwiźnie dnia...
Parę dróg jeszcze do odkrycia,
Świat niczym kołdra otuliła mgła.

Na jawie, a może już tylko w snach
Wybuchają wulkany lawą gorącą...
Na noc, a może właśnie na dniach
Zakwitną marzenia różą pachnącą.

Zanim pokoloruję kontury życia,
Zamknę usta i milczeć będę...
Tajemnice śpią w serca ukryciach,
Spadnę w dół, szczyt zdobędę.


WSTĘGA CZEKANIA 2018-12-14

Spuchnięte powieki od czekania,
A czekanie niczym wstęga długa,
Kolana bolą od żywego klęczenia
I na szybie oddechu jedna smuga...

Zatańczyć z życiem by się chciało,
Zaśpiewać, uśmiechnąć się do losu,
Chciałoby się, by wiać już przestało
I przegnać cząstki wielkiego chaosu.

Spuchnięte dłonie od zaciskania
I od modlitw najbardziej gorliwych,
I drżące myśli w strachu, błagania,
Czy obietnice w realizacji możliwych?

Zatańczyć w deszczu by się chciało,
Zaśpiewać, zawyć jak wilk do księżyca,
Padać łzami by przestać już mogło,
Samotna w kącie czeka popielnica...


MIŁOWANIE A SAMOTNOŚĆ 2018-12-13

Mówisz o miłowaniu,
Lecz czas sobie mija,
Mówisz o kochaniu,
Lecz nic się nie rozwija.

Nie ma kroku w przód,
Wciąż takie same słowa,
Czuć z tej dali chłód,
Samotnością tętni głowa.

Mówisz o pożądaniu,
Lecz nie ma dotyku,
Mówisz o rozedrganiu,
Lecz niebyt w kosmyku.

Nie ma kroku w przód,
Wciąż oddzieleni na pół,
Czuć z tej dali głód,
Samotnością pachnie stół.


ZAPISY W PARAGRAFACH 2018-12-13

Jakość prawa dla rzeczy,
Posiadanie, pożyczanie,
Życie jak wrona skrzeczy,
Obiecywanie, gdybanie.

Zapisane w paragrafach
Wszystkie prawdy duże,
Uśmiech tkwi w żyrafach,
A teraz widać sporą kałużę.

Jakość prawa dla rzeczy,
Oddawanie, sprzedawanie,
Dzień nocy coś przeczy,
Wieczność i czekanie.


TRWANIE TAKIE 2018-12-13

Trwanie w wieczności,
Zawieszka nicości,
Smak samotności,
Tak mało jest radości.

Miłości brak całkowity,
Przyjaźni też brak,
Brak pracy niesamowity,
Grudniowy ten szlak.

Trwanie w wieczności,
Zawieszka w kolorycie,
Smak samotności,
Zapisy w tymże zeszycie.


RAZ TAK, RAZ NIJAK 2018-12-12

Zawezwałam ciebie raz ponowny,
Chciałam uzyskać datę spotkania,
Ty atak na mnie pełen słowny,
Jak mam oddać się do kochania?

Raz mówisz, że kochasz mocno,
Za chwilę milczysz przez wieczność,
Raz mówisz, że jestem jedyną,
Za chwilę przezywasz od najgorszych.

Zawezwałam ciebie raz ponowny,
Chciałam tylko zapytać, nic więcej,
Ty atak na mnie pełen wymowny,
Jak mam pokochać ciebie goręcej?

Raz mówisz, że tylko ja, nikt inny,
Za chwilę wszystko mi wytykasz,
Raz mówisz, że nasz czas powinny,
Za chwilę wypowiedź zdania zatykasz.

Zawezwałam ciebie raz ponowny,
Poprosiłam o nowy adres twój,
Ty dasz znać, a jesteś gołosłowny,
Jak mogę stwierdzić, że jesteś mój?

Raz mówisz, że myślisz o mnie,
Za chwilę, że jestem taka i owaka,
Raz mówisz, że wielbisz nieprzytomnie,
Taka nasza od lat męka i draka!


NAJGORSZE JEST OCZEKIWANIE NA NIC 2018-12-12

Najgorsze jest oczekiwanie na nic,
Moc obietnic niczym bukiety ładne,
Najgorsze jest, gdy zakwita tu pic,
Moc działań, lecz ważne czyny układne.

I tak za każdym razem, dniem,
Raz góra, a raz dolina - słabo,
I tak nadzieja między jawą a snem,
Rozmowa bociana z jedną żabą.

Najgorsze jest oczekiwanie na nic,
Moc obietnic niczym łańcuchy złote,
Już czasem nie chce się nawet śnić,
Lecz nowy dzień przyniósł ochotę.

Ochota ta do życia, do dalszej walki,
Raz mieczem, a raz maczugą,
Dookoła szum melodyjny teatralki,
Droga jest kamienną i długą.


URODZINKOWO DLA MAMY 2018-12-12

Urodzinowy tort - pyszna potrawa,
Wiwat, wszystkiego najlepszego!
Urodzinowa kawa - super zabawa,
Wiwat, wszystkiego najlepszego!

Droga mamo, dziś urodziny Twe,
Więc pijemy, więc świętujemy,
Przyjmij od serca życzenia me,
Więc pijemy, więc tańcujemy.

Urodzinowy czas - piękna chwila,
Wiwat, wszystkiego najlepszego!
Urodzinowy moment - piękno motyla,
Wiwat, wszystkiego najlepszego!


BLUŹNIERSTWO 2018-12-12

Znów zabluźniłam, przeszłość wezwana,
Uderz w stół, a nożyce się odezwą,
Znów zbłądziłam, przeszłość rzuca na kolana,
Czekam na sny, aż chwilę złą tą skreślą.

Kolejna nauczka moja, kolejny w nos prztyk,
Znów grę w ping ponga tu uprawiamy,
A tam słychać ból, a tam słychać krzyk,
O dawnych prawdach przeto zapominamy.

Z jakiegoś powodu nie było nam dane,
Coś wskazało odmienne kierunki, przeciwstawne
I na nic dłonie, i serca w modlitwie składane,
Na nic myśli wysyłane w dal poprawne.

Znów zabluźniłam, przeszłość wezwana,
Uderz w stół, a kubek wnet spadnie,
Znów zbłądziłam, przeszłość rzuca na kolana,
Policzkować się wciąż wzajemnie - czy to ładnie?


SERDECZNIE DOŚĆ 2018-12-12

Mam dość rzucanych na wiatr słów,
Dość pod nosem uśmieszków, też ułudy,
Mam dość wrzucania innych w rów,
Dość obietnic i całej tej wielkiej obłudy.

Mam dość flirtów tylko dla seksu odbycia
I tej nagości, co subtelność zabija,
Mam dość zamiany ludzi w roboty życia,
Dość plastikowego dywanu, co się rozwija
Przed królami ze styropianu...

Mam dość jałowych dyskusji, próżni mdłej
I murów zbudowanych z materializmu,
Mam dość eliksirów doskonałości w chwili swej,
Dość tych krzywych spojrzeń, obrzucania
Błotem mniej zamożnych od siebie...

Mam dość stawianych diagnoz znachorów,
Dość spojrzeń spode łba za nic,
Mam dość pazerności wśród życia kolorów,
Idę spać, dość taniości chwil i pic.


ZŁOŻONE DOKUMENTY 2018-12-12

Złożone raporty w systemy,
Cisza, znów cisza niemiłosierna...
Wciąż widoczne są problemy,
Czy los się odmieni, czy łatwowierna
Tylko jestem jak głupiec?

Najgorsza jest niewiedza, niepewność,
Tak trudno porzucić ciężar czekania...
To już zima, umarła wiosny zwiewność,
Wieczna nicość cieszyć się tu zabrania.

Złożone sprawozdania w próżność,
Cisza, znów cisza bardzo bolesna...
I na nic cała królom usłużność,
Krwawi gwiazda, choć jest wczesna
Na niebie z serca delikatnego...


INFORMACJA NAJWAŻNIEJSZA 2018-12-11

W ostatnim zapisaniu
Upadły ten kochanek,
W pełnym literowaniu
Splątany ten gałganek.

Jednak brak odezwy,
Wybrani wykształceni,
Jednak brak odezwy,
Wybrani przysiężeni.

Porada nie płakania,
Rzeczywistość doszła,
Cała widoczna litania,
Nowość tak przeszła.

W ostatnim zapisaniu
Upadły ten kochanek,
W pełnym rozeznaniu
Nie pękł jej ten ganek.


SPIJAĆ NEKTAR MIŁOŚCI CHCESZ 2018-12-11

Spijać nektar miłości chcesz z mych ust,
Trzymać za ręce mocno i pieszczotliwie,
Spijać nektar miłości chcesz z mych ust,
Lecz dziś taka relacja brzmi niemożliwie.

W oddali szeleścisz kartką zapisaną,
W myślach sny projektujesz barwne,
Powtarzasz, że jestem twoją ukochaną,
Lecz sama już nie wiem, jak to jest...

Stawiam kielichy prawdy i nawołuję,
Byś do mnie przyszedł i ujrzał mnie,
Wtedy zobaczysz jak nektar smakuje,
Lecz wciąż w pobliżu nie widuję cię...

Spijać nektar miłości chcesz z mych ust,
Dotykać i chrapać oddechem w szyję,
Spijać nektar miłości chcesz z mych ust,
Lecz samotność niczym wilk tutaj wyje.


WARSTWA EKSCENTRYCZNA 2018-12-10

Warstwa ekscentryczna momentu,
Wąsy zawijane w mądrości profesora,
Jeszcze chwila, blisko już zakrętu,
Uwierzyć w siebie - nadeszła pora.

Pewność siebie - wartość dodana,
Dyskusja także o odzyskiwaniu,
Jeszcze ze dwa lata drogi na kolanach,
Szansa na lepsze w połyskiwaniu.

Małe słoneczko, dokumentację wysłać,
Nowy rok może będzie czymś nowym,
Można stałą posadę wreszcie zyskać,
Lecz trzeba być zwartym i gotowym.

Warstwa ekscentryczna momentu,
Łyk herbaty razy dwa, coś o Japonii,
Inność też rzeczywistego firmamentu,
Wszystko jasne jest jak na dłoni.

Jeszcze z trzy tygodnie do wyroczni,
Trzeba poczekać i ujrzeć nadejście,
Jeszcze przez chwilę cisi, mroczni,
Słońca na niebo czyni się wejście.

Na jednym oddechu też uśmiechanie,
Lekkie pobolewanie trwa brzucha,
Może wreszcie stabilizacja się stanie,
By ujrzeć niewinnego w świecie zucha.


SPACERY W BOK I WYPRAWY PODNIEBNE 2018-12-09

Taki ktoś podmiejski
Nawigację ma złotą,
Lecz klimat jest wiejski,
Żywi się też głupotą.

Na co spacery w bok?
Po cóż to komu?
Najlepszy prosty krok
Do jedynego domu.

Taki ktoś dorodny,
Nawigację ma srebrną,
Lecz wrażeń głodny,
Chce wyprawę podniebną.

Na co anioły poboczne?
Po cóż one komu?
Najlepiej jedną mieć wyrocznię
I iść do swojego domu.


ZAPĘTLENIE DO PRZESZŁOŚCI 2018-12-09

Nawoływanie do przeszłości,
Wzywanie jej wiadomością,
A ona przytula w gotowości,
Lecz też tylko wiadomością.

Zapętlenie w czasoprzestrzeni,
To jesień, choć zima,
Nadzieja, że coś się zmieni,
Lecz życie wargi wydyma.

Nawoływanie do przeszłości,
Nieśmiałe próby, delikatne,
Powrócić jakoś do miłości,
Lecz dni i noce nie adekwatne.

Zgarbiona staruszka w oddali,
Kolor mądrości ma we włosach,
Pechowo się w sobie zakochali,
Że tylko złoto zawsze w kłosach.


ŚWIĘTOŚCI 2018-12-09

Dzwony kościelne, wiernych tłum,
Białe płatki zniknęły magicznie,
Spóźniony powstał nagle szum,
Podejście do stołu strategicznie.

Już opłatek w liczbie cztery
I świeca płonie żywotnością,
Znak krzyża, święte maniery,
Co łaska ze skrupulatnością.

O opakowaniu we wstążeczki
Mowy nie ma i nie będzie,
Otwarte święte są tu książeczki,
Dobra nowina niesie się wszędzie.

Dzwony kościelne, pokoju znak,
Dookoła ni jednej duszy,
Dookoła samotność, ludzi brak,
Na pustyni serce się wysuszy.


PADANIE DESZCZU 2018-12-09

Padał deszcz, padał jak bicz,
Padał równy i gęsty,
Niemal krzyczał, że to kicz,
Zmoczył damskie rzęsy.

Państwowej wagi misja,
Przeszkadzał deszcz,
Z wiatrem jeszcze scysja,
Jeden przebiegł dreszcz.

Padał deszcz, padał cięty,
Padał niczym riposta,
Spojrzał człek na pół zgięty,
Z deszczu zimna chłosta.


ESKAPADA TERAŹNIEJSZA 2018-12-08

Strudzenie w kamienności posągów,
Miedziaki przepływają jak woda,
Już tylko świst słychać tu przeciągów,
Zimno-ciepła aura i cała pogoda.

A te deszcze, co padają jak bicze,
Zmywają trwogi i nikczemność szarą,
Już nie płoną listopada znicze,
A te wiatry zimowe są jedną marą.

Zacząć oddychać chcą jej płuca,
Tutaj smog atakuje straszliwy,
Lecz trzeba iść, drogi nie zakłóca
I ominąć człeka, co wprost fałszywy.

Zamknąć noc w ciszę i ukojenie,
Burze przeminęły i czas błądzenia,
Złej myśli na haku zawieszenie,
Padam w nocy miłe spojrzenia.


IŚĆ W DOBRĄ STRONĘ 2018-12-08

Iść, złapać słońce w dłonie,
Zapłonąć jak pochodnia,
Iść, ujrzeć żywe jabłonie,
Zatrzymać też przechodnia.

Pogadać o życiu, o celowości,
Zarumienić się jak jabłuszko,
Być skromnym i w gotowości,
Podzielić się chlebem z kaczuszką.

Iść, złapać księżyc w serce,
Zabłysnąć niczym gwiazda,
Iść, pokochać tylko goręcej,
Jechać przed siebie wciąż...

Nie odliczać straconych dni,
Patrzeć przez okulary różowe,
Zbierać jak koraliki dobre sny
I trzymać z szacunkiem głowę.

Iść, złapać gwiazdy w duszę,
Przemyć je łzą nocy krystaliczną,
Iść, ujrzeć wspomnień gruszę,
Odnaleźć znów drogę magiczną.


MOŻE TO JEST ŚWIATEŁKO NADZIEI 2018-12-08

Dane raz ogłoszenie wdzięczne,
Cisza i cisza, nagle propozycja,
Zaświeciła latarnia nadziei zielona,
Myśli w głowie tkwią podręczne,
Jeszcze nic, żadna to inkwizycja,
A postura nieco jest pochylona.

Jednak do upadłego walka tu,
Może będzie odpowiedź kolejna,
Spojrzenie w sufit, liczba do stu
I chwila jedwabna, farba olejna,
A za zakrętem nowa niedziela,
Iść, iść, iść... święta nadchodzą,
Życie jest jak rozpędzona karuzela,
Tylko wilki samotne nocą zawodzą.

Dane raz ogłoszenie wdzięczne,
Cisza i cisza, odpowiedź bezwiedna,
Zaświeciła latarnia blaskiem zielonym,
Już głowa powstaje, myśli podręczne,
Może dziewczyna przestanie być biedna
I już człek nie będzie pochylonym.


OCEANY ROZLANE 2018-12-08

Oceany rozlane na mapę zdarzeń,
Lampki jeszcze nie zabłysnęły,
Kłótnie trudne burzą wielką wyrażeń
I nagle płyty tektoniczne tąpnęły.

I rozpętała się wojna z wojną,
Gwiazda zaszła nicią hebanową,
Sytuacja była zacięta, a hojną
Ręką pocieszał świadek zjawiska.

Przeszłość sfrunęła niczym ptak
I woła, jaka to nie jestem wspaniała,
Lecz papierek z lizaka - żaden smak,
Więc i osika z chłodów zadygotała.

Odpowiedź nadeszła obszerna,
Akacja słodka dalej sobie trwa,
Strata żadna, strata wymierna,
W tyłek ugryzła losu nagle pchła.

Oceany rozlane na mapę zdarzeń,
Wszyscy biegną na ląd kolorowy,
W sercu wielość żyje dużych wrażeń,
Świat błyszczy nadzieją jak gwiazda.


AFERA A 2018-12-08

Wybuch afery na A,
Wielkie ale i ech,
Mikrofaza tu trwa,
To A jak jeden pech.

Filtracja zdania stron,
Nazewnictwo okruchów,
Rząd rozkrzyczany wron,
O pilnowanie maluchów.

Wybuch afery na A,
Wielkie ale i ech,
Makrofaza tu trwa,
To A jak jeden grzech.

Trzecia strona mdła,
Nie przejmować się,
W serce naszła mgła,
Cierpliwość nie trawi już.

Wybuch afery na A,
Wielkie upadanie,
Święta to jest królowa,
Cisza i dalej się stanie.

Nic się nie poradzi,
Istotność wysokości,
Dalsze życie w szadzi,
Droga tylko ku radości.


PRZEDŚWIĄTECZNE WĘŻE 2018-12-08

Wijące się węże tworzą serpentyny,
Długie zdrowaśki zdąży się odmówić,
Na siedząco spora cierpliwość godziny,
Cały czas zdążył się spleść w warkocz...

Przy kasach też węże długie, syczące,
Wszędzie światełka nadziei i pokuty,
Przekupki biegnące i się przepychające,
Każdy człek w bogactwo biegnie obuty.

By kupować wielkie pudła ze wstążkami,
Złociste srebra, złociste brązy też brane
I między nie wyplutymi jak jad słowami
Skrzą się malutkie trolle w serduszkach.

Podzielenie się nitką z mąki jak opłatkiem,
Gest starszego pana w wielkiej kulturze,
Podziękowanie z uśmiechem i z kwiatkiem,
Czas zakończyć nienawiści wielką burzę...

I spadł z nieba nagle śnieg styropianowy,
Kolęda wzniosła się na skrzydłach zakonnych,
Świat cały w blasku, od lampek kolorowy,
Tylko boli ciężar poczynań wciąż płonnych.

Trzeba jednak wierzyć, wierzyć do upadłego,
Wypłynąć z rzek rwących wszystkie brzegi,
Wznieść oczy do tego tam Najwyższego
I nie przestawać, uprawiać jak pasję biegi.

Obładowani przechodnie, silniki pracują,
A węże dłuższe i dłuższe, rekord nowy,
Czekolady jak maki na przyszłość smakują,
Czas, oczekiwanie na moment ten właściwy.

Zabłyśnie gwiazdka pierwsza jak co roku,
Przełamiemy się w pół opłatkiem białym,
Urodziny Boga już za chwilę będą w toku:
Życzę, by świat stał się bardziej możliwym...


MOSTY NADZIEI 2018-12-08

Zapadły się mosty nadziei na chwilę,
Od dawna nie były one remontowane.

Zbyt stare słupy, drewniane słupy,
Tonaż ciężarówek coraz to większy.

Wpadła furmanka do rwącej rzeki,
Nurt ostry jak brzytwa, pocięte opony.

Przyjechał dźwig złocisty, robotnicy,
Postawili most nadziei z powrotem.

Odbudowanie mostu trudną pracą,
Lecz może dojrzy się światło w tle.

Może przystań po drugiej jego stronie,
Trzeba iść i nie oglądać się wstecz.


BARWA ŁEZ ANIELSKICH 2018-12-08

Płaczą anioły łzą jak smoła,
Obmywają głazy niewzruszone,
Narada kruków trwa dookoła,
Drzewa sędziwe dość pochylone.

I jeden człek jak one pochylony,
Z rękawów wyciąga ból i smęty,
Żaden kłos nie jest rozgrzeszony,
Przeszłość robi duże tu zamęty.

Płaczą anioły łzą jak heban,
Obmywają głazy wielce zimne,
Tu rządzi mistrz, rządzi pleban
I tworzą się kałuże słynne.

A wiatr targa włosy zmurszałe,
Mech ma niepokalane poczęcie,
Powieki podnoszą się całe obolałe
I upadają na grudnia zakręcie.

Płaczą anioły łzą jak węgiel,
Dźwięki dzwonków zaburzone,
W dłoni trzymany jest pędzel,
A pejzaż straszny - miasto zburzone.

Dobrze, że jeden anioł czuwa,
Modlitwę posyła w dobroci matki,
Serce trochę miłości odczuwa
I wychodzi z upadłych, z klatki.


LIST DO ŚW. MIKOŁAJA 2018-12-06

Cała moc oderwana z warstwy,
Noc trzyma w dłoniach czerń,
Chleb zajadam już czerstwy
I ze skrzydła wyciągam cierń.

Życie ze śmiercią, dzień z nocą
Łamią się opłatkiem świętym,
Nicość z nadzieją, słabość z mocą
Składają sobie życzenia święte.

Górnolotne słowa jak rzeki,
Lecz trudno wyrazić mi chęci,
Niczym z ołowiu mam powieki,
A karuzela wciąż się tak kręci.

To szalona jest karuzela,
Kolorowa jak tęcza i choinka,
Poniedziałek, to już niedziela
I czy pamiętasz jeszcze?
Zapałki miała dziewczynka.

To szalona jest zawieja,
Marzenie ubrane w złoto,
Jak anioł upada nadzieja,
To znów wzbija się, o to
Były kłótnie nieme, ciche,
A dziś stajenki są liche.

To szalone jest istnienie,
Srebrzą się gwiazdy i ty,
Do słów serca iskrzenie
I łapanie w locie, to sny,
A czerwień jest obszerna,
Jestem im jak pies wierna.

Wykrzyczeć kolędą chcę,
Całość duszy wyśpiewać,
By sensu większego nabrać
I już na los się nie gniewać,
Wrażliwość zbyt duża,
Aż puchną oczy od rzek,
I lśni jak gwiazdka kałuża.

Wymazać milczenie myślą,
Zaniechać samobójstwa chwil,
Rozkołysać się wiatrem
I marzeniem lekkim jak piórko,
Nie zganiać winy na ilość mil
I zadbać o kochane biurko,
Relikwia całości w cząstkach.

Już w zaułku melodia sań,
Dzwonki dzwonią złociste,
Przewijam taśmę: drań
I dni czyste, i dni mgliste;
W kalendarzu królowanie,
Narodziny wkrótce Boga,
W sercu pragnienie i trwoga,
List w butelce, niech się stanie,
A prawdy nowe zmyją ból.

Szklane ekrany migoczą,
Głośne to migotanie w tle,
Słabe nadzieje tu łaskoczą
I każą się nie poddawać,
I każą zwyczajności udawać,
Więc wierzę w anioły miłe,
Choć drogi wciąż są zawiłe;
Flamastrem piszę życzenia,
Mikołaju św. - do zobaczenia.


KOLOROWO I SZARO-BURO 2018-12-06

Dookoła kolorowe światełka,
A tutaj nicość ma tętnienie,
W kącie czeka już miotełka,
Nocą największe osamotnienie.

Kawa też kredką pokolorowana,
Dwie uśmiechnięte są buzie,
Mikołaj bierze dzieci na kolana,
W sklepie dojrzały Zuzię.

Dookoła kolorowe światełka,
A tu dalej młyn rzeczywisty,
Już aniołowie czyszczą skrzydełka,
Nocą świat staje się przejrzysty.

Kawa też kredką pokolorowana,
Wszędzie widać już święta,
Przez noc droga do rana,
Śpiewają kolędy głośno bydlęta.


BUKIET MIKOŁAJKOWY I ŚWIĄTECZNY 2018-12-06

Mikołajów bukiet wielki,
Jeden fioletowy jak fiołek,
Drugi czerwony jak szelki,
A śniegowy tu fikołek
Robi bałwanek z reniferem,
To Merry Christmas tuż.

Moc melodii kolędniczej,
Smak czekolady wszak,
W budowli tej malowniczej
Lśni choina dumna tak,
Kolejki jak malowane jadą,
Poczęstunek czekoladą.

Czapki, czapeczki, szaliki,
Renifery, baletnice, śnieg,
To świąt zaczynają się baliki,
Do sklepów to jest bieg
Po prezenty, po magię,
Otwieram baśń sędziwą...

Mikołajów bukiet wielki,
To Laponia czy coś takiego,
Zielony jeden, ma szelki
Prezent przydałby się dla każdego,
Lecz szał to zaczął się,
Czas szybko tak mknie.


PĘKNIĘTA GRANICA 2018-12-06

Granica pękła jak szkło,
Popłynęły drżenia łzawe,
Serce zasnute jest mgłą
I rzeki płyną już niemrawe.

Chwila poderwania się do lotu,
Lecz kamieniem w łeb,
W myślach splątanych u splotu,
Ostatnia nadzieja na chleb.

Granica pękła jak plastik,
Zadrżały osiki nicości,
Wszędzie kolorowo, fantastik,
Lecz co dla przyszłości?


PRZEMYTNICZKA 2018-12-05

Tkwię gdzieś pomiędzy polami,
Przeszłość dawna, też ta świeża,
Już niby nie ma nic między nami,
Lecz tkwię jak posąg czy wieża
I wypatruję znaku jakiegoś, sygnału,
Lecz wiem, że iść dalej mi trzeba,
Iż zapomnieć powinnam pomału
I nie zwlekać z kupnem chleba...

Dni mijają i noce mijają, koraliki,
Bale i nie bale, góry i padoły,
W dłoni coraz obszerniejsze śpiewniki
I coraz cięższą pracę czynią woły,
Zatem czas upływa, rzecz banalna,
Trzymam klepsydrę niewidzialną,
Czasem chwila zdarza się fatalna,
Lecz nadzieję niosę tu realną...

Tkwię gdzieś pomiędzy łąkami,
Pachną kwiaty wspomnień...
Pstrykam szybko swymi palcami
I już czas to oprzytomnień;
Zatem idę do przodu, normalność,
Liczę każdy wpływ do księżyca,
Produkuję w fabryce neutralność,
Dobre słowo do świata przemycam...


TERAPIA 2018-12-05

Kiedy ciebie poznałam,
Może się uda - pomyślałam,
Lecz ty mi powiedziałeś,
Że jeden procent szansy...

Kiedy ciebie nie znałam,
Olśnienia wnet doznałam,
Zdziwiłeś mnie słowem,
Polubiłam cię, nie powiem...

Kiedy trochę ciebie znałam,
Prawie się już zakochałam,
Lecz ty ot tak stwierdziłeś,
Iż wszystko możliwe uczyniłeś...

Kiedy już trzy lata wybiły
I sny o szczęściu się wzbiły,
Ty odchodzisz tak brutalnie,
Kończysz nas momentalnie...

Kiedy już ciebie nie widzę,
Brak mi słów i się brzydzę
Swojej naiwności, ufności,
Nie mamy już tej miłości...

Kiedy już ciebie nie znam,
Wymazuję każdą z plam,
Filtruję ciszą wspomnienia
I mówię: cześć, do widzenia...

Kiedy już ciebie nie pamiętam,
Oddycham, potem klękam,
Modlitwa o przyszłość mknie,
Dam radę, nie będzie źle...


TRZECI DZIEŃ Z SZAROŚCI 2018-12-05

Z szarości trzeci dzień zrodzony,
Wirujące listki na wietrze chłodu,
Człek trochę jakby rozmarzony,
Modlitwa, by nie doznać głodu.

Zapisy składane w koperty,
Dokańczane prace dla kontroli,
Myśli w głowie spore sterty,
Nowa epoka nadchodzi powoli.

Z szarości trzeci dzień zrodzony,
Mandarynki z drzewa są zrywane,
Człek trochę jakby pochylony,
A w dłoniach łzy głęboko skrywane.

Przeszukiwanie morza zapisów,
Szpilka w ikonie ukryta złocistej,
Dziesiętna liczba życia długopisów
I tylko sny w pelerynie ojczystej.

Z szarości trzeci dzień zrodzony,
Niepewność jutra w nieznanym,
Człek trochę jakby ożywiony,
Zmienić zawsze mogą się plany.

I wspomnieniem jedynie oddech,
Lecz głębokość mała do powierzchni,
Oddalony już w czyśćcu grzech,
Jazda po kociej trwa nawierzchni.


MAJAKI I WIERNA NICOŚĆ 2018-12-04

Majaczą się przeszłości w tle,
Choć dzień nowy już wstał,
Rozpuszczają senną na świat mgłę,
Wiatr chętny nagle tu ustał.

I jedna kawa już wypita duszkiem,
Biało-czarna jej barwa, kres snom,
Już łączeni wszyscy łańcuszkiem,
A łańcuszek złoty z odrobiną srebra.

I nie wiadomo już, co czynić dalej,
Choć słońce odrobinę śle uśmiechu,
I można zimie powiedzieć: szalej,
Lecz droga wciąż w nie pośpiechu.

Z jednej strony to dobra jest rzecz,
Lecz lampiony nie świecą na wodę,
Przegonić mary wszelkie, idą precz,
Podziwiać grudniową całą pogodę.

Majaczą się teraźniejszości w tle,
Choć dzień nowy już zachodzi
I jest niczym słońce, trochę źle,
Nicość wciąż za nią wierna chodzi.


WŁASNOŚĆ I RZECZ 2018-12-02

O własnościach ta rozprawka,
Jeden właściciel, nawet dwóch,
Z fabryki wyjdzie zabawka,
A cisza - wytrwały jest druh.

Kilka godzin dla przejrzystości,
Charaktery się nie zmieniają,
Kilka łyków dla wytrwałości,
A światy forsy tylko tu żądają.

O rzeczach to opowiadanie,
Zbywać i nie zbywać, normalne,
Znów zmierzch i nowe świtanie,
Myśli upadły wnet niemoralne.


JAK ZAWSZE TO SAMO 2018-12-02

Tylko jedna myśl w jego głowie,
Jedna i jedyna, to nie stałość,
I cóż dziewczynie po jego słowie,
Gdy w głosie wielka ospałość?

Za każdym jego wielkim kocham
Spuszczanie nadziei w dół rzeki,
Za każdym jego wielkim powrocie
Śliwki topią się w kompocie.

Tylko jedna myśl w jego głowie,
Jedna i jedyna, to nie miłość,
I cóż dziewczynie po tej połowie,
Gdy wciąż uparta występuje zawiłość?

Za każdym jego przyjazdem,
Który nigdy się nie odbywa,
Za każdym ech i ach rozgwiazdy,
I martwa nadzieja się rodzi...


Z ROZBITEGO DZBANA 2018-12-02

Rozbity dzban, woda rozlana,
Morze wezbrało aż po kolana
I fale zniosły człeka w bok,
Trudny jego każdy jest krok.

Na wyspę kieruje się bez ludzi,
Lecz budzik ciągle budzi
I nie ma już wyspy tej złocistej,
Jawa jest szara w rzeczy oczywistej.

Sen pierzchł jak bańka mydlana,
Tylko mama jest zawsze kochana,
A cała reszta to nic nieznaczenie,
Taki czas, takie przeznaczenie.


GRUDNIOWA SZAROŚĆ 2018-12-02

Myśli w szarości ubrane, tańczą dymy,
Przy lampce zapalonej, to latarnia,
Płyną niczym rzeka zwykłe rymy,
A za oknem życia huczy młockarnia.

O przeszłości nie ma co już wspominać,
Choć ona ciągle żyje w sercu i duszy,
Czas nową drogę, tę właściwą zaczynać,
Minął smak jabłoni, minął smak gruszy.

Myśli w szarości ubrane, tańczy nadzieja,
Przy kulisach miłości, przy jej granicach,
Rozbijana jak młotkiem zimna zawieja,
W przyszłości zawarta jest duża tajemnica.


CZUĆ CHŁODY 2018-12-02

Chłody czuć na karku,
Choiny już rozkwitają,
Spacer samotny w parku,
Usta do nocy ziewają.

Czas na ziemię zejść,
Sytuacja niepocieszna,
Czas w dorosłość wejść,
Sytuacja nieśmieszna.

Pięćdziesiąt twarzy,
Przesypany tu piasek,
Kamień sporo waży,
Siarczysty ten pasek.

Chłody czuć na karku,
Bombki już błyszczą,
Spacer samotny w parku,
Z chwilą jedną, wyższą.


ODLICZANIE DO ŚWIĄT 2018-12-02

Dziadek Mróz wita piękną zimę
I mieszczańskie, liczne twarze,
Wesołą dzieci mają swą minę,
Już kolorem błyszczą witraże.

Życzenia składa pan prezydent,
Życzenia świąteczne, prawdziwe,
Kolędnik niczym świetny rezydent,
W czas magii wszystko możliwe.

I już połyskują lampki tęczowe,
Kolędy niosą się ciepłe w dal,
Stragany z frykasami już gotowe,
Zaczyna się betlejemski bal.

Dziadek Mróz miło pozdrawia
I odchodzi do następnego roku,
Spotkanie na Rynku uzdrawia
I odliczanie do świąt już w toku.


ZMARZLINA NIEPLANOWA 2018-12-02

Świt łaskawy tylko w połowie,
Trzeba było wstać na spotkanie,
Nagle myśl błysnęła w głowie,
Lecz realizacja tego, co w planie.

A plan wykręcił się zmarzliną,
Słabą pogodą, pogodą barową,
Droga z odwrotem i godziną,
Zdarzenie dobitnie chwilą nową.

Zakańcza się zmierzchem,
Koniec wykrętów tego planu,
Oliwa wypływa wierzchem,
Cząstka szczegółowego skanu.


ZAKOŃCZENIE ZBACZANIA Z DROGI 2018-12-02

Skręciła w bok z drogi prostej,
Wziął ją w marszu na stronę,
Noc wydzieliła w pośladek chłostę,
Nie ma nic zupełnie na obronę.

I znów tęsknoty się zaczynają,
To była decyzja nie na miejscu,
I z obietnic znów czyny nie wynikają,
Daleko i jeszcze dalej w przejściu.

Odwróciła się na pięcie, ucieka,
Jednak niewłaściwa droga boczna,
Znów rozczarowanie jak rzeka,
To chwila słabości była mroczna.

Czas wrócić na drogę prostą,
Pożegnać przeszłość, i to już,
Zagoić się wraz ze świeżą krostą,
Oddać bukiet słów, bukiet róż.


NALEPKA 2018-12-02

Nalepiony wers na gzyms przemijania,
Znienacka wtrąca się głos majestatu,
Ucięto potok przyjemnego kochania,
Postawiona kropka, koniec jest tematu.

Nalepiony wers na gzyms wspomnienia,
Informacja przekazania darów małych,
Nakaz odejścia i chwil do zapomnienia,
Nie ma już iskierek tych doskonałych.

Nalepiony wers na gzyms rzeczywistości,
Cisza brzmi w słuchawce, nic namalowane,
Taniec w objęciach bliskiej samotności,
Inaczej kontury zostały tu pokolorowane.


WYŁANIAJĄCY SIĘ KOCHANEK 2018-12-01

Przeszłości kochanek oddany,
Lecz wyłania się dziś z głębin,
Gorąca herbata, on rozgrzany,
Ona słucha śpiewu delfinów.

I tak niedobrani, nie scaleni,
Rąk nie łączą w splocie,
Ni oddechów, chwilą zapętleni,
Znów śliwka w kompocie.

Przeszłości kochanek oddany,
Lecz wyłania się dziś z dali,
Znów puzzel nie dopasowany,
On i ona na zupełnie innej fali.


ZAMKNIĘTY PRZEJAZD KOLEJOWY 2018-12-01

Opuszczone znów szlabany,
Rzecze pewien nagle człek,
Zamknięty przejazd, skazany,
Za każdym razem mija wiek.

Lecz cóż począć w sprawie?
Choć nie na Gdańsk tu kurs,
To minuty uciekają w zabawie.

Opuszczone znów szlabany,
Kiedyś był tu tunel właściwy,
Dochodzi trzecia, panie kochany,
A dziś przechodnia los krzywy.

Lecz cóż począć w sprawie?
Choć nie na Warszawę tu kurs,
To minuty uciekają w zabawie.



JUŻ NIEAKTUALNE 2018-12-01

Już nieaktualne, ekipa zebrana,
Choć miejsce poznane w czasie,
Jeszcze chęć nie została oddana,
Czyste serce w lichym tym szałasie.

I rozpędzonym autobusem powrót
Do domu - rzecz jasna jak słońce,
I rozpędzonym autobusem powrót
Do domu, a kij zawsze ma swe końce.

Już nieaktualne, za pół roku może,
Lecz to za długo czekać, ważny czas
I zanim bramę kluczem otworzę,
Po sąsiedzku przemawia do mnie las.

I już siedzenie przed komputerem,
Zapis po zapisie wciąż sprawdzany,
Bez wydechu, by nie stać się zerem,
Wieczorową porą chwil wielkie skany.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]