kwasna | e-blogi.pl
OCEANICZNA GŁĘBOKOŚĆ 2018-11-30

Głębokość oceanu tego duża,
Skradzione listki z drzew jesieni,
Rozlała się z szarości kałuża,
A w lesie stado całe żyje jeleni.

Prawdy szkarłatne mają łapy,
Przed oczami tylko góry tkwią,
Raz dobrze, a raz od czapy,
Jednak każdy ma duszę swą.

Głębokość oceanów większa,
Oddane listki drzewom wiosny,
Chęć do życia jeszcze silniejsza,
Uśmiecham się, nie bądź zazdrosny.


AUTOBUS PEŁEN PIŁECZEK I POSĄGÓW 2018-11-30

Autobus mknie jak szalony,
Podskakują pasażerowie,
Piłeczek obraz nakreślony
I gonitwa myśli w głowie.

Przez całe miasto mroźne,
Przez skrzyżowania, ulice,
Odpowiedzi miłe, lecz groźne,
Smutek w sercach, smycze.

Autobus mknie jak szalony,
Pasażerowie niczym posągi,
Kamienie w czas i na salony,
W głowie liczne jadą pociągi.


POMIMO SZAROŚCI 2018-11-30

Szarość, burość ma powietrze
I ta kawa w północ samą,
Drżenie myśli w jednym swetrze,
A sweter z jedną plamą.

Wywoływacze do miasta - hej ho!
Zgodność linii odmiennych,
Prosto w dal, podążanie za mgłą,
Splot warkoczy dzisiaj imiennych.

I spadziste dachy w burzy zrywane,
Wszędzie króluje pani samotność,
Serca inne wzajemnie są rozrywane,
A kawałeczki zawierają markotność.

Lecz trzeba iść dalej, bez upadku,
A jeśli nawet upadek się zdarzy,
Pomyśleć o babci, także o dziadku
I wrócić do fal morza, złotej plaży.


SZANSA W GERANIUM 2018-11-30

W liściu geranium szansa
Na nowe szczęście złociste,
Przegonić wizje mgliste,
Z nadziei do gry plansza.

Za ścianą kolorowe wzory,
Kamienne na szyi korale,
To zaczną się znów bale
I w radości będą walory.

Do życia walory, do chwil
Bezimiennych jeszcze,
Przestaną padać deszcze,
Lekkość dalekich mil.

W liściu geranium szansa
Na nowe szczęście perłowe,
Witraże rozbłysną kolorowe,
Z nadziei do gry plansza.


ZIMNY CEL 2018-11-29

Nie znalazłam, nie dojrzałam
Grzybów bogactwa w lesie,
Głowa spuszczona, zaniechałam,
Wiatr na skrzydłach zimę niesie.

Skostniałe palce u nóg i dłoni,
Kot przemknął wzdłuż krzaka,
Telefon już milczy, nie dzwoni,
Nie doszłam do celu, ot draka!

Nie znalazłam, nie ujrzałam
Posążków bogactwa w mieście,
Widocznie niezbyt chciałam,
Uśmiech mam w swym geście.

Skostniałe ciało i też dusza,
Życie toczy się dalej jak zawsze,
Dygocze jabłoń i też grusza,
Coraz grubsze trzeba nosić płaszcze.


POLSKIE ZAKUPY 2018-11-29

W mig przeczesane drogi poły,
Buraczki tylko z cebulką,
Portfel opróżniony, cały goły,
Spotkanie z śliczną koszulką.

Lecz portfel cały goły już,
Śledzik jeden, słodkość jedna,
Nie stać na bukiet róż,
Klientka wraca do domu biedna.

W mig przeczesane drogi poły,
Bułka tylko w ziarno tarta,
Oberwane ramiona, u stodoły,
Brama już czeka otwarta.


POWRÓT DO WCZORAJ 2018-11-29

Wracając do wczoraj jeszcze,
Nadzieja na pocałunek,
Przez chwilę miałam dreszcze,
A dziś piję w ciszy trunek...

Mówiłeś, że mały twój rozumek,
Myślę, to nie tak jest właśnie,
Wystawiłeś mi szybki rachunek,
Jak serce na pół trzaśnie...

Bliscy ciebie tutaj wspominają,
Boli prawda i rzeczy ten stan,
Bliscy zapomnieć ciebie nie dają,
Choć los ma inny dla nas plan...

Wracając do wczoraj jeszcze,
Nadzieja na rozmowę,
Przez chwilę miałam dreszcze,
Inną masz już swą połowę...


BEZ SKRÓTÓW 2018-11-29

Ogromna kula piorunów,
Strzał w dal, nicość ta,
Dookoła wiele szogunów,
Samotność i jedna łza.

Nie chcę już wspominać
I do przeszłości "cześć",
Nie chcę już przeklinać,
Trzeba w końcu coś jeść.

Ogromna kula strachów,
Strategia wymyślna, nowa,
Dookoła wiele dachów,
W szwach pęka już głowa.

Nie chcę już wzdychać
I do przeszłości wracać,
Jednak muszę oddychać,
Drogi nie idzie skracać.


DZWONIENIE I DZIĘKUJĘ 2018-11-29

Zadzwoniła jedna pani z rana,
Zapytała, czy mam skierowanie,
Nie mam - to padnij na kolana
I do widzenia, to dziękuję...

Cisza w eterze, znów dzwonią,
Tym razem chyba z góry,
Lecz chwile dziwne się trwonią,
Uderzam głową o chmury.

Zaczyna padać deszcz łzawy,
Słona kałuża się powiększa,
Przez chwilę jak człek niemrawy,
Może to szansa się zwiększa.

Zadzwoniła trzecia pani w południe,
Nie pytała o skierowanie,
Zobaczyłam adres na mapie żmudnie,
Takie moje dzisiejsze trwanie.


SPACER NIEDOKONANY 2018-11-28

Nie dokonał się ich spacer,
Zbyt wcześnie, zbyt późno
Odpowiedź udzielona...

Tu nie chodzi o miłość,
Ani też o przyjaźń,
To znajomych zawiłość
I zwykła jaźń...

Nie dokonał się ich spacer,
Przełożony na kiedyś,
Zdarzenia biegną galopem...


CZOCHRANIE 2018-11-28

Czochra włosy wiatr mroźny,
Drzewa ubrane w sukienkę szarą,
To świt nadchodzi groźny,
Powitanie z życiem, jego marą.

Już dzwonią dzwony skandalu,
Bez skierowania nic nie można,
Warszawskie dzwony biją bez żalu,
Nicości jest to wielka mnożna.

Wyjścia na miasto też uśpione,
Zima obejmuje swe królestwo,
Serce krwawi bólem tak skażone,
Takie oto tutaj jest jestestwo.

Czochra włosy wiatr mroźny,
Krzewy ubrane w sukienkę szarą,
To wieczór nadchodzi groźny,
Życie trwa z własną tylko gwarą.


WNĘTRZE KULI 2018-11-25

Wewnątrz kuli duszy zawartość,
Okiennice zapłakane szarą łzą,
Cisza w samotności ma wartość,
Suknia też jest szara, jest mgłą.

Milczą ściany jak zaklęte, mrok,
Przeszłość nie istnieje ani dziś,
Najtrudniejszy przez płot skok,
W dłoni oddechów kilka, ich kiść.

Wulkaniczne otwory jak ropienie,
Kapie nadzieja kropla za kroplą,
Minęło wszystko, teraz zawieszenie,
Wymazać rysunek kredką okropną.

A nazajutrz skrywa się w ramionach,
Cóż dalej począć w tej przestrzeni?
Co przyniesie życie w swych odsłonach?
Może ten mrok na jasność się zmieni.

Wewnątrz kuli serca zawartość,
Drzewa gną się od senności,
Cisza w samotności ma wartość,
Lecz już chcemy do radości...


LOS I JEGO PLAN DNIA 2018-11-25

Wieje wiatr szumem dnia,
Brat z bratową podwożą,
W pośpiechu znika mgła,
Nagle twarze pewne grożą
Potrzęsieniem pięści, stół
Łamie się boleśnie na pół.

Usta milczeć muszą też,
Zimno i zimniej jeszcze,
Pod liściem skrywa się jeż,
A po sercu dreszcze
Przechodzą z samotności,
Dookoła lśnią doskonałości.

To rozrywka uliczna gra,
Kolęda za kolędą, moc,
Listopad jeszcze sobie trwa,
A tu już nadchodzi noc
Kolejna i dzień kolejny,
Obraz tęczą, obraz olejny.

Zuchwałe też myśli i sny,
Gdzieś w oddali smutek,
Dwa razy - koniec i my,
Rząd pustych tu łódek
Czeka na swój rejs piękny,
Czas skończył się namiętny.

Tylko gwiazdy sztuczne,
Księżyce pokolorowane,
Weseliska trwają huczne,
A w sercu są skrywane
Tajemnice, ciche, pełne,
Spełnienie nadejdzie zupełne.

Wieje wiatr szumem dnia,
Rozlegają się smsy echem,
Jakaś tam szara skacze pchła,
A słowa lekkim są grzechem
Przy spowiedzi do wiernych ścian,
Los wypełnił swój ten plan.


WIRTUALNE ŻYCIE, ŚWIAT, KORYTARZE 2018-11-25

Te korytarze wirtualności,
Twarze z pikseli wymowne,
Nie ma nic z bliskości,
Wejścia do świata ponowne.

Uzależnieni od migania,
To ekrany migają szklane,
Szkoda, że bez uszanowania,
Niektóre twarze porysowane.

Własny interes uwzględniony,
Twarz dziewczyny - wielkie ble,
Człek nad ekranem pochylony,
Posadzone ziarna, to gniew.

Te korytarze wirtualności,
Twarzom o jedno chodzi,
Lecz z dala od miłości,
Wirtualny świat się rodzi.


ŻYWA REKLAMA 2018-11-25

Na piedestale mim złocistości,
Obok Charlie Chaplin stoi,
Pirat z Karaibów, kosztowności,
Marilyn Monroe już się stroi.

Nadjeżdżają wojownicy Jedi,
Schody truchleją spojrzeniem,
Elza tańczy krokiem, bez biedy,
Taniec młodych przedstawieniem.

Na piedestale mim srebrzystości,
Balony czerwone jak serca,
Zaproszenie widzów do oglądalności,
Popcorn dla wszystkich.




MOC MIKOŁAJÓW 2018-11-25

Wszędzie Mikołajów rząd,
Tańczą elfy wśród choinek,
W lampkach koloru prąd,
Dookoła świat ładnych minek.

Stragany rozstawione wnet,
Handlarze handlują świętami,
Tam też kolędę daje flet,
Gwiazdka lśni między drzewami.

Całe miasto tańczy kolorowe,
Już renifery ruszają w tan,
Serca otwierać, portfele gotowe?
Świąteczny to już jest plan.

Tylko dziewczyna patrzy w dal,
Tam stoi z kotem jeden pan,
Skończył się ich trzyletni bal,
Cen istny wzrokiem trwa skan.

Wszędzie Mikołajów rząd,
Tańczy również Mikołajowa,
Idą przyjaciele na kawę stąd,
Muzyka płynie nastrojowa.


ZASPAŁAM SNEM O TOBIE 2018-11-25

Sklejone oczy jakby klejem,
A to był sen o tobie długi,
Już południe się tu śmieje
I upływają czasu też strugi.

Niegrzeczny taki we śnie,
Gorący niczym wulkan,
Już nie byłam na dnie,
Rzeczywistość jak bulwa.

Sklejone oczy jakby klejem,
A to był sen o tobie wyraźny,
Już jesteśmy jak dawne dzieje,
Wybił zegar w trzynastą poważny.


UCIECZKA MIEDZIAKÓW 2018-11-24

Kolejny miedziak uciekł z portfela,
A w koszyku produktu tak niewiele,
Nie ma nowych w zanadrzu fotela,
Miedziak zniknie też w kościele.

I tak uciekają miedziaki kochane,
Mówią, że pieniądze to nie wszystko,
Lecz bez nich życie smutkiem usłane,
A z nimi w miasto zmienia się ściernisko.

Kolejny miedziak uciekł w oka mgnieniu,
Tak szybko, tak niepostrzeżenie,
Teraz liczenie ich w osamotnieniu,
Po miedziakach tylko wspomnienie.


PRZEKAZANIE NALEPKI 2018-11-23

Za nalepką jedno spotkanie,
Buziak w policzek lewy,
O niczym wspólne gadanie,
Zamknięte stare już śpiewy.

Świadomość jasna zupełnie,
Iż w sercu żywy panuje żal,
Trudno dostrzec dziś pełnię,
Łzy tańczą, mają swój bal.

Za nalepką jedno spotkanie,
Podanie dłoni oficjalne twe,
Takie nasze jest pożegnanie,
Odchodzę, zostawiam mgłę.

Widocznie tak być musiało,
Pies i kot różne języki mają,
Stało się i się też zadziało,
Wspomnienia tylko zostają.


BOLESNE ZAMIAST 2018-11-23

Zamiast faktur przyjmowanie,
Śmieci wielka to dekretacja,
Niewidzialne też śniadanie,
Z życia nagła to rezygnacja.

Popłynęły potoki rozżalenia,
Szczerość nie sprawdziła się,
Z miejsca słabego siedzenia,
Zobaczyłam jeszcze tu ciebie.

Zamiast obiegu pocztowego,
Porządkowanie konferencyjnej,
Człeka wzięto ogłupiałego,
Co w myśli utknął segregacyjnej.

Zawiały wiatry przyziemności,
Kolejny fałszywy to był trop,
Znów oddalił się człek od radości,
Kamieniem, gdy jest to chłop.

Zamiast segregacji właściwej,
Miotła i mop oraz ściera,
I znów droga w linii krzywej,
Tak los nadzieją poniewiera.


MILION NIE JEDEN 2018-11-22

Miliony twarzy, hibernacja sekundowa,
Odległy czas muśnięty, i bliższy czas,
Na nowe i trwałe jeszcze nie gotowa,
Lecz już dziś o łzach, o uśmiechu las;
Piękna melodia niesiona przez pola,
Myśli tłoczone niczym olej tylko raz,
A człowiek swój rozum ma, jego wola,
Przy drodze niewzruszony żyje głaz.

Westchnienia do nocy liczone wspak,
Sny o życiu, sny o miłości tu mkną,
A na jawie miłości dotkliwy jest brak,
Lecz już bez powrotów, noże tną
Skórę w poprzek marzeń, nadzieja,
Księżyc spogląda mroźnym okiem,
To zbliża się, to oddala się zawieja,
Marsz zawsze trzeźwym krokiem.

Miliony twarzy, hibernacja sekundowa,
Małe szczęścia nazbierane do wazonu,
Niczym kwiat zakwita tęcza kolorowa,
Nuty wymyślone specjalnie dla puzonu,
A regał trzeszczy od powieści grona,
To nicość i coś w jednym, dzień dobry,
Może nie spadnie z głowy złota korona,
To pokiwał głową Bolesław Chrobry.


KOŁYSANKA Z SERCA 2018-11-22

Sercem uśpione drzewa,
Noc niczym kołdra z pierza,
To myśl jedna śpiewa,
Z książęcego przymierza
Jednak to rezygnacja,
Życie, jego taka jest racja.

Prawdy obdarowane słowem,
Może lepsze milczenie,
Lecz już nie da się w połowie,
Udało się, czyste sumienie
Ma w sobie ona cała,
Tylko osika znów zadrżała.

Tym razem to nie wymówka,
To niepewność była od razu,
Tak czy nie - myślała główka,
Podjęta decyzja dla obrazu
Rzeczywistości bogatej w trud,
Może jednak nie zabije głód.

Sercem uśpione drzewa,
Biały puch okrywa noc w dzień,
To myśl jedna się miewa,
Na końcu drogi szczęścia pień,
Może trzeba klatki posprzątać?
Może tylko tak da się wyplątać?


PTASZYSKO 2018-11-21

Leci rzeczywistość niczym ptaszysko,
Amerykański żołnierz na obrazie,
Otwieram książkę twarzy, wszystko,
Tam dzieje się rzecz w wyrazie...

Wymiana poczty elektronicznej,
Rodo niewiele ma tu do gadania,
Nie ma relacji już tej magicznej,
Są tylko codzienności i zmagania.

Gdzieś przeszłość w tle się majaczy,
Nie odnawia się, jest niewidoczna,
Mówi coś, potem milczy i się tłumaczy,
A miłość nie potrafi być poboczna.

Drzewa tracą liście z powodu listopada,
Drugi jogurt kusi, niesamowity smak,
Z byłym się spotkać - wypada, nie wypada?
Samotność czuć, miłości jest zawsze brak.

Wirtualne światy wciąż takie żywe,
Chłody nieuniknione, łza jak sopel,
Myśli tęskne, nadzieje takie krzywe,
Zastyga czas, usiadł, jego to fotel.

Leci rzeczywistość niczym ptaszysko,
Sosnowieckie klimaty na obrazie,
Otwieram książkę twarzy, wszystko,
Tam dzieje się rzecz w wyrazie...


POTWIERDZENIE FAKTU 2018-11-21

Świadectwo niczym potwierdzenie,
Szybka wiadomość do dyrekcji,
Odpowiedzią serdeczne skinienie,
A głowa z mocą całej dyskrecji.

Zwolnienie jest możliwe z lekcji,
Przedsiębiorczość jest znana,
Wszystko teraz zależy od dyrekcji,
Decyzja będzie w piątek od rana.

Świadectwo niczym potwierdzenie,
Szybka myśl w przyszłość słana,
Odpowiedzią powinno być zwolnienie,
By sobota była cała wolna i od rana.


EKSKLUZYWNOŚĆ 2018-11-21

Kosmiczny ład, ekskluzywne banialuki,
Zwodnicze numery telefonów, dzwonek,
Zlatują się wrony, wróble, także kruki
I już widzę zwierzątko, co kuli ogonek.

Sromotne grzyby rosną przy drogach,
Płaczą wierzby i drżą z zimna osiki,
Idąc wciąż do przodu na własnych nogach,
Odrywam z drzew codzienności rysiki.

Być może to jakaś jest abstrakcja,
Nic specjalnego, tłum dookoła pospolity,
Jednak czasem zdarza się satysfakcja,
Iż na talerzu położony kotlet smakowity.

Kosmiczny ład, ekskluzywne banialuki,
Drżą zwierciadła w ogromnym pałacu,
W zapisach najwyższych władz są luki,
Więc stoję, cisza zasypia na placu.


WIRTUALNE AKTY 2018-11-19

Wirtualne wyżyny zmysłów,
Pocałunki we wzgórza,
Sto sprośnych pomysłów,
Obraz cycków się zaburza.

Pośladki pęcznieją sklepane,
Uda w drżeniu jak gęsina,
Całe ciało jest roznegliżowane,
Cudza też piękna wagina.

Wirtualne uniesienia z obcym,
Warkocze splatane lubieżnie,
Wszyscy wirtualni są ci chłopcy,
Akt uprawiany tu drapieżnie.


NIE UPADŁ ANIOŁ 2018-11-16

Nie było upadłości anioła,
Fontanna nie płynęła już,
Ukradkiem e-przestrzeni,
Wśród ciszy, wśród burz,
Lecz numeru nie poda,
Za szybko, za nachalnie,
Obecność w świecie ipoda,
Ból głowy jest namacalnie.

Bombardowanie bombami,
Raz za razem, zaliczenie,
Nie będzie między różami,
A potem nagłe milczenie,
Usta tępe, zaciśnięte wnet,
Zniknięcie niczym błysk,
Gra melodię chłodu flet,
Chwila rozmowy - taki zysk.

Przeszłość też zawołana,
Odepchnięcie w tył lubej,
Już nie padnie na kolana,
Czas odszukać zgubę,
Zapłodnić do życia marzenia,
Stać się ptakiem błękitu,
Bliskość czystego ramienia,
Ślad w sercu jednego dolomitu.

Nie było upadłości anioła,
Nie rozkleiło się też niebo,
Czas misterny, lecz szkoła,
Dotknięcie skóry białą kredą,
A potem splecione warkocze,
A potem splecione dłonie,
Już noc niecierpliwa turkocze
I latarnia jak pochodnia płonie.


PORANEK - MYSZ - ZŁOTO 2018-11-15

Poranek niczym mysz szary,
Nie płyną łzy, lecz kamienie,
Tylko kawa, na nos okulary,
Wspomnienie ma brzmienie.

Tęsknoty zostały wytrwałe,
Czas przeminął jak chwila,
Radości duże i też małe,
Wylot z brzucha motyla.

Poranek niczym mysz szary,
Serca, myśli zastygnięte,
To posągi przeszłości, czary,
Wspomnienia są jak przecięte.

Biją wiatry w turbulencjach,
Na krześle czekanie usiadło,
Cień w w doczesnych frekwencjach
I twarzy się nieco zbladło.

Poranek niczym mysz szary,
Kawy koniec, susza na pustyni,
Wolności wyrzucone tu flary,
Lecz cisza trwa i się tu ślini.

To jednak nie koniec rzeczy,
Chwila przestoju, też oddechu
I choć moment ten przeczy,
To zapomni się o bólu i grzechu.

Poranek niczym złoto jasny,
Kwitną kwiaty z tęczy rodem,
Obok ukochany tylko własny,
Życie jest dobrym powodem.


CIEMNOŚĆ TEMATU 2018-11-14

Czarna noc w potędze swej
Rozlała się jak kawa bez mleka,
W dłoni i w myśli mej
Od granatu życia została zawleka.

I wybuchło niczym bomba,
Popłynęły rzeki wezbrane,
Zawyła syrena, zawyła trąba
Hejnał rozpaczy, styrane
Twarze, styrane serca -
Drugi człowiek jak morderca.

Czarna noc w potędze swej
Rozlała się jak smoła gorąca,
Przerodziła się w poranek
Z bólem głowy potężnym.

Teraz pozbierać trzeba
Kawałeczki rozrzucone,
Ubywa już świeżego chleba,
A ręce bezradnie rozłożone;
Walka trwa, nikłość rezultatu,
Ciemność całego tematu.


TRZASNĘŁO O BRUK 2018-11-13

Trzasnęło jak gromem,
O ziemię walnęło, trzask,
Ekspedycja promem,
Na głowie z myśli kask.

Kadencje wdzięczne są,
Słońce ciemno-jasne,
Otulają się godziny mgłą,
Przejścia zbyt ciasne.

Do lepszego świata iść,
Nie rzucać kamieni,
Opada ostatni już liść,
Czy jutro coś zmieni?

Trzasnęło jak gromem,
O ziemię uderzyło, huk,
Otrzeźwienie szronem,
Zimny miejski ten bruk.


SAMOTNY CZAS NOCY 2018-11-12

Nocy czas, samotny czas,
Lecz bez łez, bez smutków,
Daleko szeleści las,
Poranek wśród ogródków.

Hebanowe sprawy wracają,
Góry i doliny na przemian,
Serca znów się nie kochają,
Kamienie dźwiga ziemia.

Nocy czas, samotny czas,
Lecz bez snów, bez snów...
Ostatnie wspomnienie nas,
Księżyc rodzi się w nów.

Odbudować dom z gruzów,
Taki jest życia jeden cel,
Nie wpuszczać intruzów,
Za oknem zima, biel....

Nocy czas, samotny czas,
Marzenia jeszcze w ziarnie,
Pełen but, pełen gaz,
Przyszłość - jest już fajnie.


ZAPALONY KONAR I DZIEWICA Z ODZYSKU 2018-11-12

Taki zapalony konar od zapałki,
Młody, jędrny, to nie przechwałki
I lica rumiane, i pierś mężna,
Gotowość jego duża, prężna.

Pierwsze e-spotkanie to jest,
A już ciało ma przed sobą test,
Dusza mniej ważna i serce,
Ważne, by ręce były sprawne
I też usta, czerwone, soczyste,
By konary mogły płonąć...

Taki zapalony konar od iskry,
Szybki, prędki, błyskawica,
Nagle wódka wjeżdża, magie prysły,
Ucieka z odzysku dziewica.


LIST ELEKTRONICZNY 2018-11-12

Napisałam list elektroniczny do chłopaka
Z dawnych lat, wspomnień nadszedł czar...

Dowiedziałam się, że byłam za gruba
I za bardzo sobą byłam, szalona taka.

Dziś spoglądam wstecz tylko na chwilę,
Wtedy niosły na skrzydłach mnie motyle...

Dziś natomiast codzienność wielka króluje
I to, co było dawniej, nie wróci ani razu...

Nie przyjedziesz nigdy do mnie, nigdy...
Obietnica rzucana zawsze na wiatr...

Wysłałam uśmiech elektroniczny do ciebie,
Lecz to nie zmieni już nic, opadły dłonie...

Miłość nie wskrzesza się, nie płonie
Jak pochodnia, która oświetlała drogę...

Dziś muszę iść do przodu, tylko do przodu,
To ostatni list, jaki wysłać chłopakowi mogę.


KLUCZ DO MIASTA NA IMIENINY 2018-11-12

Orszak konny, Marcin święty,
Ulica kolorowa niczym tęcza,
To idzie korowód rozwinięty,
Klucz do miasta już wręcza
Prezydent świętemu Marcinowi
I prezydent były całego kraju
Składa życzenia Poznaniowi:
Wspólnego świętowania w raju
Stu lat niepodległości, bez urazy,
Bez wojen i podziałów złych
I zdjęcia niczym historyczne obrazy
Uwiecznione, i choć kolor mgły
Mają chmury na całym niebie,
Każdy wiwatuje i radość z siebie
Wydobywa w ten dzień uroczysty,
Mowa w języku obcym i ojczystym,
I już orkiestry dęte dają czadu,
Serpentyny lecą biało-czerwone,
W porządku służb, dojść do łady,
Widzę ptaka wysoko, chyba wronę
Lub metalowego jastrzębia,
Już rogale są jedzone, smakowane,
Już naród w siebie się zazębia,
Serca bijące, tramwaje zapakowane
Po brzegi, w nich śledzie,
Macha dziecko, macha ojciec dłonią,
Bimba szalona jedzie,
Nie ma bratania się z monotonią,
Jest wiwat! Jeszcze raz wiwat!
A na koniec zdjęcie, pamiątkowy wywiad.


POLSKA NIEPODLEGŁA I DALEJ 2018-11-11

Przeszłości coraz bardziej odległa,
Północ już wybiła, Polska Niepodległa,
Więc wiwat! Wiwat! Krzyczą tłumy,
A ja samotnie wkraczam na tumy
I wołam: wiwat! Wiwat Ojczyzno!
Ty moja Ziemio, w sercu ojcowizno.

Przeszłości chętna robić mi masaże,
Bez urazy i bez polotu odpowiem,
Iż najwyższy czas sobie wybaczyć
Tą teraźniejszość nieczułą, skreśloną
I zadrżę wraz z osiką przy drodze,
Zamilknę, pozwolę tobie zobaczyć,
Jak to teraz się układa mieszkańcom,
I pozwolę zapomnieć o samotności...

Przeszłości coraz bardziej odległa,
Północ już wybiła, Polska Niepodległa,
Więc wiwat! Wiwat! Krzyczą tłumy,
A ja odnajduję zagubione rozumy
I wołam: wiwat! z całych sił, całą mocą,
Nie płaczmy - barwy życia się tu łopocą.


POWIĄZANIA RZĘDOWE 2018-11-11

Powiązania rzędów prostych z falistą linią
Rozbrzmiewają niczym hejnały władcze,
Organista bywa pijany, uczniowie przewinią,
Jakie podjąć decyzje tu zaradcze?

Wszystkie sposoby już są wykorzystane,
Wszystkie ścieżki są już w labiryncie
I liść aloesu kładziony na krwawiącą ranę,
I myśli liczone na liczydle złudzeń...

A może to właśnie nie złudzenia, tylko siła?
Może właśnie drogą ekonomii trzeba iść?
Może w ten sposób róża nie będzie przegniła,
A za zimą poczeka ten z drzewa ostatni liść?

Powiązania rzędów rozległych z linią prostą,
Nowa wiedza wkładana do szuflad mądrości,
Zapisane treści, zasady w dziale z chłostą,
Jedno jest pewne - trzeba walczyć po całości.


BOGACTWO KRAJU 2018-11-11

Znów mówią, że tak łatwo w kraju
Jest żyć, że wszyscy mają pracę,
Znów mówią, że jesteśmy w raju,
Na zielonej wyspie, walka o płacę
Jednak trwa, o chleba kawałek,
A bez pleców bardzo szerokich
Trzeba być jak tygrys, zapałek
Też nie uświadczysz, głębokich
Ran nikt nie chce już opatrzyć,
Tylko reklama goni reklamę,
Biznes się kręci, teraz patrzyć
Zza szyb należy, zamknąć bramę
Dobroci serc, wytknąć palcem
Słabszych i żebrzących, głodnych...
Rozstać się z nowo narodzonym malcem,
A potem płakać z bezsilności...

Ktoś podchodzi cicho doń,
Milczy, światło, jasna dłoń
Zabiera samotną duszę
Do czyśćców o liczbie dużej...


ESKAPADA ROZŁOŻYSTA 2018-11-10

Gałęzie rozłożyste ma drzewo,
Afrodyta posągowa, złocista,
Patrz na prawo, patrz na lewo,
Temida brązowa, czysta.

Szuflady administracji, szał,
Powiewają chorągwie nadziei,
Szuflady zespolenia, grał,
Grał trębacz melodię zawiei,
Która skończyła się o świcie
I zaświergotały ptaki szczęśliwe,
Nie dowierzając, iż w zenicie
Ujrzą cudy nad cudami, płaczliwe
Kobiety, dzieci skaczące wokoło,
Działo się, wiwat! Zbiorowisko
Zaśpiewało hymn gromko, wesoło!

I już w eskapadzie do przygody,
Nogi same się rwą, i tańczą dwie,
I choć brak tu losu złotej pogody,
To w wolności serce dziś mknie.


TAK MYŚLĘ SOBIE... 2018-11-10

Tak sobie na skraju myślę,
Co to było ten nasz czas?
Nie wiem, czy list wyślę,
By pogodzić głupich nas.

Choć wiem, że to nie tak,
Że powrotu nie będzie,
Choć wiem, że jest brak,
Lecz los panuje wszędzie.

Tak sobie myślę na skraju,
Czy szansy było więcej?
Nie wiem, czy na brzegu ruczaju
Kochać mogliśmy się goręcej?

Choć wiem, że każdy sobą,
Że powrotu nie chcemy,
Choć wiem, że tylko ozdobą
I dziś już nic o sobie nie wiemy.


ŚCIEŻKĄ ROZSTANIA 2018-11-07

Te same kamieniczki wzdłuż ulicy
Patrzą poprzez okiennice swe,
Zatrzymuję się przy tej samej tablicy
I widzę parę zakochaną, jak mknie
Niczym płatek śnieżny, bieluśki cały...

Dalej kino starodawne, styl retro,
Mural ku chwale bohaterom Polski,
W pobliżu wejście, w dole metro
I słyszę, pan się przedstawia: jestem Wolski,
Z kapeluszem w ukłonie...

I widzę, jak na panny twarzy płonie
Rumieniec niczym pochodnia,
I wiatr jesienny podnosi jej kosmyk,
Na pączki z nadzieniem idzie
Wraz z panem cudownym...

A przy zakręcie stoi dwoje ludzi,
Patrzą przenikliwie sobie w oczy,
Nagle niepokój w sercu się budzi,
Bo już na drugi dzień łza broczy
Z oczu po nagłym rozstaniu...


DWIE PÓŁECZKI 2018-11-07

Niby zwykła drewniana deseczka,
A tyle miejsca, a tyle otuchy daje,
Niby zwykła brązowa półeczka,
Książki położyć tylko pozostaje.

Jedna półeczka ma przyjaciółkę,
Półeczkę drewnianą taką drugą,
Można położyć też szkatułkę,
Taką na skarby, przez chwilę długą.

Niby zwykłe drewniane deseczki,
A tyle zabawy, a tyle radości dają,
Niby zwykłe brązowe to półeczki,
A już milej zrobiło się w pokoju.


OD MAJAKÓW PO NADZIEJĘ 2018-11-06

Bliskość majaczących jeszcze snów,
Błyszczy niebo złocistą tarczą,
Dzień rozpoczął się od początku znów,
Serca samotnością tutaj charczą.

W koszu jesieni najpiękniejszej
Kilka wspomnień, kilka westchnień,
W chwili już najmniejszej
Kilka myśli, kilka dawnych uniesień.

Kawa w filiżance potężnej jak dzban,
Napój bogów, mleczny smak,
Wraca siła i chęć do życia, dalszy plan,
Mimo wszystko, żyć trzeba tak
Wytrwale, nieustannie, bo to dar...

I piórem Szekspira znalezionym raz,
Napisać scenariusz szczęścia własny
I już nie być wierzbą płaczącą, czas
Zagoi i te rany, bo dzień dziś jasny
Wypełnia kosze jabłkami nadziei...


PÓŁNOC WYBIŁA 2018-11-06

Północ już wybiła
Na zegarze tym,
Tarcza zalśniła
We śnie złym.

Zagadka w twarzach,
Rysy strukturalne,
Serce w bandażach,
Myśli nachalne.

Złość nienaturalna,
Cisza jak wąż pełznie,
Pobudka machinalna,
Świat śpi już zupełnie.

Północ już wybiła
Na zegarze tym,
Tarcza zalśniła
We śnie dobrym.


AWARIA GRZEJNIKÓW 2018-11-06

Awaria grzejników, hydrologia,
Czy to zawór? Czy to rurka?
Głosów niezgody brzmi trylogia,
Nikt nie chce zmienić się w nurka.

Szczękanie zębami jak hejnał,
Ściany lśnią od zmarzliny,
Mrozi księżyca już pełnia,
Marzną dłonie i nogi dziewczyny.

Awaria grzejników, demagogia,
Czy to kaloryfer? Czy to ciśnienie?
Głosów niezgody brzmi trylogia,
Wypatrywane już całe naprawienie.


STRUKTURA DZIENNIKA 2018-11-05

Dziennik układ ma chronologiczny,
Najpierw poniedziałek, wtorek potem,
Całość zwięzła, szyk całkiem logiczny,
Treść jedna może nie być już kłopotem.

Tylko najpierw jeszcze kilka mostów
Do przejścia, kilka dróg do pokonania
I w świecie wszędobylskich postów
Kwestia życia kliknięciem do zapisania.

Dziennik układ ma zwięzły, numeracja,
Kolejne dni, kolejne noce, kolejny czas,
W zakładkach świeża zapisów filtracja,
Nie jeden poświadcza przy drodze głaz.


NA OBIAD 2018-11-05

Z milczeniem odpowiedź ślesz,
Informacja to jest twoja,
To koniec nad końce, wiesz,
A w słowach ma ostoja.

Już nie płaczę, odpowiadam,
Ciche słowa, to szepty,
Nogę na nogę tylko zakładam,
Inne czynią mnie aspekty.

Z milczeniem odpowiedź ślę,
Podziękowanie za informację,
To koniec nad końce, wiem,
Każde z nas ma swoją rację.

Już nie płaczę, dalej żyję,
Bo rzeki zaludnione trupem,
Już niczym wilk nie wyję,
Tylko szczęścia gotuję zupę.


OBRAZ 2018-11-05

Kamienność serca rośnie w potęgę,
Zamknięte okiennice o świcie jeszcze,
Otwieram nowego dnia księgę,
Czując, jak w oddali maszerują dreszcze.

Czas się obudzić, najwyższy czas,
Przeszłość powinna zostać w przeszłości,
Od nowa będzie szumiał las,
Droga już tylko ku czystej radości.

Sopel lodu topnieje na wiosnę kolejną,
Słońce w uśmiechu się rozrasta jak krzew,
Farbą kolorową, farbą olejną
Namalowany obraz - to niknie gniew.


DOBRE STRONY NIEDOBREGO 2018-11-03

Rzewną łzą płakała,
Odszedłeś w dal,
Wszystko przemyślała,
Teraz trwa bal.

Bo przecież pies i kot
Nie będą żyć w zgodzie,
Uciekłeś przez jej płot,
A teraz żyje w pogodzie.

Rzewną łzą płakała,
Pozbyłeś się jej jak śmieć,
Wszystko przeanalizowała,
Teraz dobre życie będzie mieć.


PODZIĘKOWANIE ZA WSPOMNIENIA 2018-11-02

Za wspomnienia gwiazdeczka różu
I serduszko kolorowe jak tęcza,
Mała kawka i babeczka, nieco kurzu,
A w wazonie bukiet, tęsknot naręcza.

Opowieść jeszcze dłuższa, historyczna,
Ostatnie to spotkanie było, biali łazarze,
Epoka życia ciężka jak kamień, logiczna
Kolej też rzeczy, za wcześnie zdjąć bandaże.

I dyskusja rozgorzała w autobusie
Na tematy wszędobylskie, krajowe,
Podróż palcem wskazującym po globusie,
Życzenia serdeczne, listopadowe.

Za wspomnienia gwiazdeczka różu
I teczuszka kolorowa jak tęcza,
Słowo do słowa, akceptacja tekstu
I już dzień z nocą się tu zaręcza.


DZIWNA SYTUACJA 2018-11-02

To już koniec, dziwna sprawa,
Liście spadają jak gdyby
Nigdy nic, naszła wnet obawa,
Że rosną myśli jak grzyby
W lesie trujące, te w kropki
Białe, te całe czerwone i inne,
A za zakrętem ślady szopki,
Którą budowałeś jak płynne
Substancje w produkcji żywej,
Opuchnięta szczęka cała,
Już nie wiem, co myśleć o tobie,
Już nie będę łzami płakała,
Nie pasujący do siebie w osobie.

I oddycham płucem głębokim,
Wspomnienia mam tak samo,
Już nie płaczę, że milkną kroki
I obudzę się wcześnie rano,
Wstanę jak zawsze z kolan swych
I czas zagoi rany, wysuszy łzy,
Nie będę szukać kontaktów mych
Z tobą już więcej, skończyły się sny
Wspólne, a wspólne nigdy nie były;
Kamień jeszcze ciąży, lepiej będzie,
Labirynt twojej osoby zbyt zawiły,
Więc spadają liście kolorowe wszędzie.


ZAKOŃCZENIE NAS... 2018-11-02

Pełna głowa, ołówek naostrzyć,
Policzyć gwiazdy i do szuflady,
Zapewnić światło, zmysły wyostrzyć
I serca na nowo pokolorować
Niczym kształt geometryczny...

Wspomnienia popełnione raz jeszcze,
Słońce w chmurę otulone, migotanie,
Przechodziły ją niebezpieczne dreszcze,
A były to dreszcze przez kochanie...
Nocą nalicza się pokuta razem z vatem.

Razem byliśmy wiosny cudnym kwiatem,
Zakochani pierwszy raz, a potem drugi;
Razem byliśmy szansy miłej tematem,
Lecz spadł deszcz nieufny, ożyły smugi,
A teraz milczymy w spowiedzi o prawdę.

Pełna głowa, serce też pełne, ale i puste
Jak dzban opróżniony z czystej wody,
Skończyły się dla nas dni i noce tłuste;
To zabrakło na miłość dalszą nam pogody,
A most spalony został bez powrotu...

Pozostaje iść dalej, bez zatrzymywania,
Bez żalu, bez warstw, bez westchnień,
Nie było szans do stałego kochania,
Jedynie wzgórza mają oczy oraz serca,
Zatem idziemy w swoje cztery strony świata.

Zastała nas ostatnia października data,
Nie przeczuwałam końca, nie czułam,
Lecz nagle, w minutę dostałam z bata,
Serce zaczęło krwawić, o słowa się ukłułam,
Biegnę więc przez łąkę marzeń dalej...


SEN WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH 2018-11-02

Wszyscy Święci śpią już
Modlitwą nakarmieni,
Aleja kwiatów mieni się wzdłuż,
Światłem ze znicza bawieni
Skłaniają się melodią
Jesieni nadzwyczajnej...

W zadumie tej fajnej
Mija czas, a pamięć trwa
W sercach najbliższych,
Opada zadumy już mgła
I biegną do wyścigu
Szczury inteligentne...

Wszyscy Święci już śpią
Modlitwą nakarmieni,
U Boga sobie żyją, tkwią,
Wieczne Królestwo Jego,
Bliżej Najjaśniejszego
W łańcuchu święta...


ZADANIE Z ŻYCIA 2018-11-02

Wywołana scena do tablicy,
A przeszłość znicze zapala,
Ślady tam ostatniej dziewicy,
Tęsknota ze snów zniewala...

Trzymali się za ręce, chodzili
Tacy w sobie zakochani,
Pragnienia nowe płodzili,
Prawie zostali aresztowani...

Dziś tylko wiadomości puste,
Dzbany bez miłości i radości,
Wyżymam białą swoją chustę
I pragnę do szczęśliwości...

Wywołana scena do tablicy,
A przeszłość dziwne ma imię,
Spowiedź trwa przy mównicy,
Zazwyczaj przełykam to jak ślinę.


TO JUŻ WSPOMNIENIE 2018-11-02

Spojrzeniem szczyty górskie
Oplecione niczym wikliną,
Byłeś tam zdobywcą świata,
Lecz życie figle tak płata,
Że dziś to już wspomnienie...

Otulałeś dziewczynę ramieniem,
Zdjęcia wasze przeglądam,
Dziś smutku stałeś się cieniem,
Wstecz trochę tu zaglądam,
A pająk w samochodzie zielony...

I niczym górnicy w kaskach
Szliście raźnie pod ziemią,
Nagle bomba spada, trzaska,
Czuło się wokół chemią,
A czas był niedowiarkiem...

Próbowałeś dziewczynę kochać,
Zdjęcia wasze oglądam,
Odszedłeś w dal, musiała szlochać,
Wstecz trochę tu zaglądam,
Dziś to już wszystko wspomnienie...


STAŁO SIĘ TO TERAZ 2018-11-01

I stało się to teraz,
W rozmowie przez telefon,
Wspomnienia nieraz
Dopadną nas, a salceson
Zupełnie inny smak
Będzie miał, jest brak
Uczucia stałego, na zawsze
I jeszcze pamiętne płaszcze
W odległym mieście,
Cały jesteś w geście
Czułym, wspominamy
Również przez telefon
Pierwszą miłość ciągle,
Złe zagranie, pył smutku,
A w niemym ogródku
Szeleszczą liście wrogie,
Chwile były też błogie,
A pejzażem morskich fal
Śnił się podwójny bal...

I stało się to teraz,
A wtedy łzy migotały
Jak gwiazdy, nieraz
Oczy me płakały
Żywą łzą bolesną,
A porą wczesną
Nie chciałam ranić,
Nie chciałam ganić,
Wyszłam na kłamczuchę,
Z jednym uchem
Usłyszałam szum,
Za dużo, dookoła tłum
Podpowiadał wyjście,
Skończone przyjściem...

I stało się to teraz,
W mieście tym samym,
Westchnienia nieraz
Będą jeszcze zagłuszać,
Lecz czas już ruszać
W dalszą drogę swoistą;
Jedynie krzyki o śmierci
Skręcają wnet jelita,
Smutek w rozpacz się wierci
Jak śruba w kopyta
Pegaza; zegar ma drugą
Już godzinę, pod smugą
Prawda się świeci jak lampa
O późnej porze świata;
To koniec, umysłu rampa,
Smutna nadeszła to data,
Ale przecież szansa od chwili
Pierwszej była przy zerze;
Przeznaczenie przy sterze.


PROŚBA DO PLUSZOWEGO MISIA 2018-11-01

Utul mnie misiu pluszowy,
Taka jedna rada byłego,
Tyś zawsze jest wzorowy,
Takie słowo od trudnego.

Nie kochał ani w sekundę,
Analiza teraz tu trwa,
Skończyliśmy ostatnią rundę,
Zejdzie wkrótce mgła.

Utul mnie misiu pluszowy,
Taka prośba ma samotna,
Tyś zawsze jest do połowy,
Niech chwila odejdzie markotna.

Trzymał gardę, mur wysoki,
Lały się łzy niczym rzeki,
Cichną na korytarzu jego kroki,
Trzy lata - minęły nam wieki.

Utul mnie misiu pluszowy,
Dziś o to ciebie proszę,
Czas smutny, czas niegotowy,
Zanim bólem się zaniosę.

Zawsze był na nie, prawda,
Prośba o miłość niespełniona,
Długa była to jedna jazda,
Zamknął przede mną ramiona.


OSTATNI NASZ WEEKEND 2018-11-01

Bez orgii, bez pocałunku
Ostatni weekend nasz,
Myśl topiona w trunku,
Wolność swoją już masz.

Idziemy przed siebie,
Ty z inną, ja z innym,
Było miło, lecz nie w niebie,
Koniec susem zwinnym.

Bez ogródek, splot dłoni
W ostatnim weekendzie,
Smak prosto z jabłoni,
A teraz zupełnie nowe będzie.

Idziemy przed siebie,
Ty tam, a ja tutaj,
Wspomnę nieraz ciebie,
W okno czasem zastukaj.

Bez dwóch złotych twych
W ostatnim weekendzie,
Spojrzeń dobrych i złych,
Spóźnienie w swoim rzędzie.

Idziemy przed siebie,
Każdy w swoją stronę,
Nie ma już nigdy ciebie,
Miłość oddaje koronę.

Z prawdą, z wyrzutami
Ostatni weekend nasz,
Koniec stał się między nami,
Smak pączka jej dasz.

Idziemy przed siebie,
Po swojemu każde,
Znajdziemy się w niebie
Lub nie, to jest ważne.

Pies z kotem na ekranie
W ostatnim weekendzie,
Łez jeszcze tu kapanie,
Lecz dobrze dalej będzie.


LEKCJA ŻYCIA 2018-11-01

Boli to rozstanie
Mimo rzeczy jasnej,
Niby tylko spotkanie
Od czasu do czasu się,
A serce łzawi jak rzeka
Kroplą bardzo czerwoną
I słowa są tylko obroną
Przed utratą tchu...

Gdzieś w zielonym mchu
Rosną borowiki prawdy,
A przez niebo mkną łabędzie
I już w inną stronę droga
Nas prowadzi, co to będzie?
Przemyka myśl taka jedna...

I dziewczyna stoi biedna,
I płacze razem z wierzbą,
To już koniec jest naprawdę,
Dopisać  pozostało tylko epilog
I już łzy kapią sobie, ustają,
To dwa serca tu się rozstają...

Zamknąć rozdział - trzy lata
Spotkań i uścisków, miłości,
Początkiem wakacyjna data,
Końcem październik w całości,
Warkocz wspomnień się zaplata,
Wspomnień mocno żywych...

Boli to rozstanie
Mimo rzeczy wiadomej,
Niby tylko randkowanie,
Lecz w podświadomej
Warstwie uczuć skaza,
To koniec nas się zdarza
Właśnie dziś, właśnie już,
Pierwszy bukiet białych róż...


ROZSTANIE Z KLASĄ 2018-11-01

Bez rzucania kamieniem,
Bez wyzwisk, za to z łzą
Pożegnanie z ramieniem,
Duszę noże mi tną...

Szczera rozmowa, cicha,
Kulturalna, z dużą klasą,
Miłość zakończona licha,
Wolność naszym czasom...

Bez rzucania błotem,
Bez rundy na ringu,
By móc sobie potem
W oczy spojrzeć...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]