kwasna | e-blogi.pl
KOLEJNE NASZE WARSTWY 2018-09-30

Kolejne słowa i piętra wieżowca,
Spoglądamy na siebie ukradkiem
I marzymy o pięknie koralowca,
Nie wiedząc, że miasto świadkiem
Naszych relacji, związek nasz jak góra
W szczyty obfita, w opadanie też,
Po niebie biała płynie chmura,
A we włosach lekki już mamy beż.

I uśmiechem się witamy, pocałunek
Nieśmiały, dotyk dłoni o dłoń drugą,
Niepoprawny z nas jest ten gatunek,
Po szybie serca płyną łzy swą smugą,
I idziemy sobie w słoneczną drogę,
Myśli mamy chyba podobne jak woda,
Chciałabym ciebie kochać, nie mogę,
To smętne jest, a tobie rośnie broda.

Kolejne słowa i chwile upływające,
Spoglądamy, czy czas nasz inny,
A kwiaty nadziei na łące pachnące,
Zbieramy je w sposób zwinny,
A potem kreślimy własne twory -
Do następnego razu - mówimy
I zbieramy w kosze swoje kolory,
Jakoś tak sobie dziś radzimy.


POKOCHAJ ZNÓW 2018-09-30

Wołam cię gardła siłą,
Byś przyszedł i był,
Wołam cię w chwilę miłą,
Byś przyszedł i śnił:

O nas, o lesie szumiącym,
O czasie bez rozstania,
O łące, polu kwitnącym,
W rzece jesteśmy pożądania.

Wołam cię wciąż z daleka
I tęsknię w połowie snów,
A wołania me jak rzeka,
Pokochaj od nowa, znów.


SPOTKANIE W OGRODZIE WILSONA 2018-09-30

W ogrodzie Wilsona
Spotkanie nastąpiło;
Chciał wziąć ją w ramiona,
Lecz coś ich rozdzieliło.

To była jej torebka,
Czarna, zgrabna,
Uczuć wielka kolebka,
A ona wciąż powabna.

Rozmowa trwała
Przeszło godzinę,
W oczy się mu wpatrywała,
Pożądał dziewczynę.

Lecz coś ich dzieli,
Daleko od razem,
Daleko od pościeli,
Byli miłym wyrazem.

W ogrodzie Wilsona
Spotkanie nastąpiło;
Za rękę schwycona,
Rozstanie wystąpiło.


DROGA PRZEZ MIASTO 2018-09-29

Zakamarki miasta, rowy w ulicach,
Płynie woda wrześniowa jeszcze,
Sfinks lubieżny w złocie, tablica
Z adresem właściwa, dreszcze
Z chłodu, podmuch istny jesieni,
A za wstęgą polskości kopce kreta,
Spojrzenie w dal, daleko od cieni,
A chodnikiem przechodzi kobieta,
O drogę pyta, o czas pyta, pech,
Czekać trzeba, różane ogrody -
Kierunek, cisza, uśmiech, dech
Zaparty na moment, małe głody
Dopadły rozochocone smutkiem
I już z półki towar dobry wzięty;
Rzeźbiarz chwili pracuje dłutkiem,
By posąg z drewna był przeklęty,
Lecz tylko raz, a następne cisze
Wytrwają w burzy i w szklance wody;
Statkiem chęci na morzu kołysze
Bezlitośnie, turbulencja też urody,
A przejażdżka - też miasto piękne,
Własne miasto, fontanna czysta
I nie zapomni serce, całusy namiętne
Po kątach, świadek i pora dżdżysta;
Na kamieniach liczone są łzy,
Wiara czyni cuda, wyjdzie raport
Mniejszości, to śnią się dobre sny,
A pies jak przyjaciel, robi też aport
I życie przepływa z deszczem, słońce
Wychodzi z kolei, tęcza kolorowa
I jesień złocista, dwa kija mam końce
I jestem, i idę miastem od nowa...


PRZESZŁOŚĆ LUBI WRACAĆ 2018-09-29

Przeszłość znów odezwała się w dali,
O spotkanie zapytała z grymasem
I stwierdziła, że ci dwoje są wytrwali,
Lecz kamienne bramy, walka z czasem.

Na chwilę zluzowano liny bytności,
Powrót do wspólnego czasu, uśmiech,
Potem serce zadrżało z zazdrości,
Spadł deszcz, spadł grad i grzech.

Przeszłość znów odezwała się w dali,
Trochę popisała o tęsknocie, marzeniu
I rzekła, że chce wciąż być na fali,
Roztopiły się ich serca w rozanieleniu.

Przez chwilę było tak cudownie,
Bez strzępów duszy, bez krzyków,
Aż pofrunęli do nieba dosłownie,
Potem wrócili do swych nawyków.


DO UWOLNIENIA 2018-09-29

Zapomnieć brzmienie słów przymusu,
Gdzieś po drodze zgubiona kropelka,
Nie pomoże nic... zapomnieć czas...
A na szyi nie korale, tylko pętelka.

Bez znaczenia, bez prawdy i kłamstwa
Idziemy teraz miasta obrzeżem,
Liczebność duża małych wśród poddaństwa,
A przecież nie jesteś przymierzem.

Szansy jeden procent - przypomnienie,
Niestabilność w myślach, złe czary,
Zbyt małe blaski, zbyt duże w nas cienie,
Jest nas zawsze nie do dobrej pary.

Twarzą w twarz staniemy w końcu jeszcze,
Lawina pretensji twoich, łza moja liczna,
Przejdą nas różnorodności wielkie dreszcze,
A w oczach zapłoną ognie, chwila magiczna.

A na koniec odwiesimy płaszcze niezgody,
Zatańczymy w deszczu, deszcz przeznaczenia,
Poczekamy na lepsze dni, na lepsze pogody
I dojdziemy do bram, do całkowitego uwolnienia.


TA ZŁA 2018-09-29

Ta zła, teraz powiesz,
Wredna, wstrętna,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż gorąca, namiętna.

Ta zła, teraz powiesz,
Okrutna, samolubna,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż ma powody ślubna.

Ta zła, teraz powiesz,
Niewdzięczna, głupia,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż jej głowa jest trupia.

Ta zła, teraz powiesz,
Nikczemna, nie warta,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż dusza jej obdarta.

Ta zła, teraz powiesz,
Niefajna, zazdrosna,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż ona ci jak wiosna.

Ta zła, teraz powiesz,
Nie chce niewolnicą być,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż tylko o niej będziesz śnić.

Ta zła, teraz powiesz,
Dziwna, jakaś chora,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż minęła właściwa pora.

Ta zła, teraz powiesz,
Bez sensu, nieważna,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż miłość była poważna.

Ta zła, teraz powiesz,
Nie rozumiejąca ciebie,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż to gwiazdka na niebie.

Ta zła, teraz powiesz,
Nie chcesz już jej znać,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż bez niej nudno trwać.

Ta zła, teraz powiesz,
Zraniła mnie sztyletem,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż to ty byłeś jej fioletem.

Ta zła, teraz powiesz,
Nie dająca rady, ciapa,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż bez niej jest klapa.

Ta zła, teraz powiesz,
Nijaka, cała byle jaka,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż swoista cała taka.

Ta zła, teraz powiesz,
Nie biegnie jak pies,
Lecz wnet się dowiesz,
Iż czeka w nieskończoność...


PRZYKRE PODZIĘKOWANIA 2018-09-29

Zadzwoniłeś, podziękowałeś,
Kiwnąłeś palcem, zawołałeś
Jak na pieska, bym do nogi
Przybiegła, bunt twój srogi.

Biczem okrasiłeś serce me,
Pociąłeś poczuciem winy,
Spoczywam jak wrak na dnie,
A ocean głęboki, to łzy.

Zadzwoniłeś, podziękowałeś,
Pokazałeś, że jestem nikim,
Z ziemią jak ruderę zrównałeś,
Teraz to już serca są zaniki.

Będziesz świętował, świętuj,
Twoje prawo, życie twoje,
Sercu mówię: nie rozpamiętuj,
A ono płacze, a ono swoje.


IDZIE NADZIEJA ZŁOTOWŁOSA 2018-09-29

Szklą się krople rosy,
Wzdychają drzewa cicho,
Człek idzie całkiem bosy,
Cóż to jest za licho?

Kawy łyk jeden i drugi,
Oczy jak okiennice,
Przebudzenia czas długi,
Wymarły dziewice.

I płaczą wierzby na skraju,
Cisza przeciągła, smutna,
I u źródeł błękitnego ruczaju
Chwila chrztu, chwila pokutna.

Szklą się krople rosy,
Uśmiechają się niebiosa,
Śpiewają też wrzosy,
Idzie nadzieja złotowłosa.


PRZERAŻAJĄCA E-POPRAWNOŚĆ 2018-09-29

Poprawność bytu przeraża wnet,
Gdy patrzysz z oddali, wołasz,
Słyszę melodię, to chwili gra flet,
Lecz czy przyjechać kiedyś zdołasz?

Na jedną stronę przekładane
Zapiski dotyczące składnicy,
Niczym puzzle kroki układane,
Znamię powstało na strzelnicy.

I jednym podmuchem wiatru
Słania się mur niestabilny,
Gra na deskach tegoż teatru,
A sukces w pętli dość pilny.

Poprawność bytu przeraża wnet,
Gdy odsłaniasz płaszcza połacie
I słyszę znów milczenia skrzek,
Aż spadają łzy po całej stracie.


PRZEGRÓDKI 2018-09-29

Cały sens w przegródkach,
Kilka życzliwych miłostek,
Zasypiają życia w ogródkach
Na zimę, w oddali mostek.

Majaki dobroci miastem
Suną jak Biała Dama,
Nienawiść jest balastem,
A w sercu żywa szrama.

Gwiazdy błyszczą nocą
Takie święte od snów,
Z wielkością, z mocą
Do przodu pierś i nów.

A kamyki samorodki
Są jak kryształy czyste,
W ruchu są kołowrotki,
Płyną chwile dżdżyste.

Cały sens w przegródkach,
Grymas twarzy jednorodny,
Zakwitają miłości w kłódkach,
A w ciszy człek samotny.


WODOSPADY SMUTKU 2018-09-29

Wodospady smutnych braw
Spadają deszczu tą ścianą,
Za zakrętem widzę staw,
A wirujące liście już plamą
Na dywanie tejże nocy
I widzę cały ten czas już
Pomiędzy, a w słabej mocy
Toną kwiaty smutnych róż...

Nakładające się warstwy,
Uprawa dorodnych cebuli,
Kolorem błękitu flamastry
Zapisują znaczki, rozczuli
Oko westchnieniem, łza
Skręciła w bok, zielenie
Jeszcze żywe, tętno w snach
Coraz szybsze, plemię...

Wodospady smutnych braw
Spadają płaszczem lśnienia,
Za oknem jest śpiewny staw,
Chwila jedna do uwolnienia
Strapionych myśli, trudność
Jeszcze większa na podwórzu,
A jedno kliknięcie - schludność
W dolinie i też na wzgórzu...


OCZY OTWORZYWSZY 2018-09-28

Oczy otworzywszy, świat w jesieni
Płonący, błyszczący brązem, złotem;
Nadzieja, że czas zły się odmieni,
Lecz ciągle brak wiedzy, co potem
Będzie wzdłuż płotów życia całego,
Bo sny nie pomagają w zaklinaniu
I sensu jakby nie było tu żadnego,
Na obietnicach znów byli złapani...

Kłódki ze stali tulą się do mostu,
A miłość wyparowała jak kamfora,
Było, minęło i to tak po prostu,
I przyszła jesień, chłodów pora,
I na nic wzdychać, i na nic łzami
Obmywać kamienne serca, czas
Sprzyja po drugiej stronie, łbami
Okraszone drogi, smutkiem las
Szeleści... śpiewa... jęczy...

Oczy otworzywszy, świat w jesieni
Cały skrzący się barwami tęczy,
Nadzieja, że czas zły się odmieni,
A pomiędzy stronami liść suchy;
I tańczą z wiatrem pejzaże dni,
Płyną krople wirujące w swym locie,
Jeszcze jedna burza w tle grzmi,
A potem będzie już po kłopocie...


ŁZY SMUTNE 2018-09-27

Łzy szare, tęskne płyną
Niczym łajba kapitana,
Łzy szare, tęskne zginą
Podczas sztormu z rana.

Morze nicości w tenże czas,
Śmierć przeszłości, ból,
Morze szarości, nie ma nas,
Śmierć obecności, mól.

Łzy szare, smutne płyną
Niczym rzeka rwąca tak,
Łzy szare, smutne zginą,
Choć ciebie wciąż jest brak.


GRUBA TECZKA ZE WSTĄŻKĄ 2018-09-27

Wstążką związane ścieżki migotliwe,
Fontanna nieczynna była w kącie,
Wskazówki na czas takie prawdziwe,
Lecz myśl skakała jak dwa zające.

I na dwa kroki tip top zwyczajny,
Słaniały się brzozy i inne lasy,
Przekonując ocean, żeś jest fajny,
Płakały rzeką za polityki czasy.

A włosy czesane grzebieniem wiatru
W piękno się układały jesieni,
Na deskach życia wielkiego teatru
Widziały ją motyle, ona się nie zmieni.

I na koniec drogi kolejna szansa,
Pakt zawarty z demonem, ucieczka,
A to już z dziesiąta była plansza,
Gruba na nią zebrana jest teczka.


GDY REMONTY 2018-09-27

Gdy remonty trwają,
Zmienia się dom,
Tynki stare odpadają,
Zapisu cały tom.

Gdy remonty trwają,
Bałagan sobie rośnie,
Pieniądze się zużywają,
A krzyki brzmią głośniej.

Gdy remonty trwają,
Okna na świat większe,
Ślady też tu zostają,
A słońce jakby gorętsze.

Gdy remonty trwają,
Coś się jednak zmienia,
Dłonie szybko sprzątają,
Blask zamiast cienia.


DRESZCZ DECYZYJNY 2018-09-27

Wszystkie tkanki chłoną krople,
Dreszcz z decyzji przejrzystej,
Zimno, zimno, wielkie sople,
A na dnie oceanu, ze szklistej
Perły wyłania się żalu smok
I zieje ogniem niepewności,
Znów spowolniony życia krok,
Zbyt dużo autentyczności.

I tylko księżyc wyje do siebie,
Zakaz mówienia, nakaz ciszy,
I już ponownie nie ma tu ciebie,
Twoje serce mojego nie słyszy
I choć woła oszalałe, stęsknione,
Cisza niczym grobowa, bez słowa
I trwają szare dni, ręce rozłożone,
A w koszyku grzybów połowa.

Wszystkie tkanki chłoną łzy,
Rozlewają się kałuże trudne,
Jak węże wiją się smutne sny,
Lecz ukąsić mogą usta brudne
Od pocałunków bez znaczenia
I nie wyliczamy już swych szans,
W oceanach bliskość utopienia,
Łza, zardzewienie duże plansz.

I chciałoby się być gwiazdą,
Migotać bez zmęczenia, żalu,
Lecz zbyt szybką tą jazdą
Los nakreślił szkic, koniec balu,
A wracając do tamtych chwil
Można zerwać kwiatek z nieba,
Zbyt szybki był z ciebie Bill,
Teraz walka o kawałek chleba.


I CO TERAZ BĘDZIE? 2018-09-26

Mędrzec popukał się w czoło,
Znów zgrzeszyła bezczynnością,
Zabrakło odwagi jej wkoło,
Stanęła pośrodku z bezradnością.

Laminacja w skoroszycie wielka,
Przekreślenie umiejętności,
Na duchu podtrzymuje muszelka
Znaleziona w fal bliskości.

Mędrzec machnął ręką całą,
Znów odwróciła się na pięcie,
W kotle życia nicością zawrzało,
Co teraz się wydarzy, będzie?


SZKIC ZŁOCISTY 2018-09-25

Na niebie tarcza złota,
Myśli jak te chmurki,
Ślad jeszcze z błota,
Przede mną pagórki.

Zarysem przytulenia
I pocałunku bywasz,
Księżyc ma zaćmienia,
Z odległością przegrywasz.

A rzeczywistość milczy,
Tylko wiatr oddechem,
Bilet dostałam wilczy,
Nazwano mnie grzechem.

Życie, życie moje jedno,
Nicość, oczekiwanie długie,
Życie jest chwilą biedną,
Lecz nadziei jadę pługiem.

Na niebie tarcza złota,
Myśli jak te chmurki,
Lęk, decyzji to głupota,
Przede mną pagórki.


PEWNE KŁOPOTY 2018-09-24

Turbulencje w locie ptaka,
Opuszczone dwa to dni,
Nieznana dalsza jest draka,
Najpierw początkowe sny.

Pozostałość też ta sama,
Bez odezwy, bez wysyłki,
Znów zamknięta ta brama,
Los w szarości ma odchyłki.

Zawirowanie liścia w locie,
Kolorem nie straszą dni,
Chętnie być już po kłopocie,
Nadzieją serce tu lśni.


DROGOWSKAZY 2018-09-24

Ulica wzdłuż rzeki ojczystej,
Twarze obcych drogowskazem,
Idziemy w chwili czystej,
Jedna pani niemym obrazem.

Za zakrętem most rodaka,
Pan rozgadał się o przeszłości,
Nie ma większego kozaka,
Za zakrętem hala w bliskości.

Ulica wzdłuż koron bujnych,
Przydrożni malarze pejzaży,
Z okiennic wzrok oczu czujnych,
Tęcza z katedralnych witraży.

Za zakrętem most ważny,
Twarze obcych drogowskazem,
Krok nasz żywy, krok raźny,
Uśmiech jest miłym wyrazem.


PEŁZNĄCE WĘŻE 2018-09-24

Pełznące węże wprost z nocy,
Niewyraźna postać nakłania
Na następne eskapady mocy,
Lecz pusty portfel zabrania.

Płacz anielski z oddechem,
Wiatr ma zabawę jesienią,
Okno, łzy odbijają się echem,
Szarości w złoto się zmienią?

Tego nie wie nikt, to czas
Przepływa ziarnem piasku,
Śpiewa arię zieloną las,
A odległość bliska trzasku.

Pełznące węże wprost z nocy,
Linia falista jak wstążka,
Kamykiem strzał w serce z procy,
Życie jest jak dobra książka.


PODRÓŻ PO WROCŁAWIU 2018-09-24

Promenada złocista, błyszczenie
Kłódek miłości, most zakochanych,
Przystanek, dalsze pędzenie
Ku katedrze pięknego miasta.

Zza krat wygląda cicho Więziennik,
Czapeczka Pożarków godna,
Już jadą niebieskie tramwaje, sennik
W zanadrzu, chwila szybka, głodna.

Za zakrętem pejzaże botaniczne,
Maski różnych postaci z drewna
I lilie kwitnące w zakolach magiczne;
Mina w pozie, suknia zwiewna.

W zoo zwierzęta prawdziwe, dzikie
I w oceanie raźne pingwiny, ryby,
Idziemy z wrażeń całym plikiem,
Blisko cienkiej przechodzimy szyby.

Hala Stulecia w okolicy, Panorama,
Wielkie szukanie, wielkie błądzenie,
Ratusz przegląda się w błękicie nieba,
Darmowy bilet, na twarzy rozanielenie.

Godziny mijają jak szalone, pędzą
I choć nogi bolą, i choć ręce bolą,
Nie marudzimy, krosty nas swędzą,
Lecz spacer jest wielką swawolą.

To Wrocław zwiedzamy, zdradzę,
Fontanna multimedialna wita,
To Wrocław zwiedzamy, o wadze
Czasu cisza, kędzierzawa kita.

Czas wracać, ogród japoński w tle,
Mała pamiątka za sześć zeta,
Wróciliśmy, wspomnienie piękne
Włożone do albumu z podróżami.


NIEPOPRAWNOŚĆ 2018-09-23

Niepoprawne określenie drgania,
Bandaż w balsamie, goi się rana
I dźwięk telefonu, nic do kochania,
A na dnie wieczoru duża plama.

Jeden kubek, jeden talerz, kęs
Też jeden, potem nawet kilka,
Spojrzenie smutne spod jej rzęs,
Nie ma zwierza, nie ma wilka.

I tak kwitną wodorosty życia,
Zielone kolory, kolory żółte,
Trochę czasu, krok przegnicia,
Odłożona książka na półkę.

Niepoprawne określenie stanu,
Trzy lata zawisły na rzemyku,
Labirynt wydłuża się wg planu,
A plan już w szarym szaliku.


WRACAJĄC 2018-09-23

Wracając z dalekich pól
Słyszę turbulencje słowa,
Na ranę dałeś mi sól,
Rozbolała wnet głowa.

Nieczyste serce, sekcja
Twoich pretensji, czas
We dwoje, chwil selekcja,
Ale nie ma już nas.

Złość nie wiadomo na co,
Pięć lat czekania w kącie,
Usta milczeniem płacą,
Życie w innym prostokącie.

Wracając z dalekich pól
Słyszę skowyt twych słów,
Nikczemność wśród ról,
Zagrałeś amanta, rów.


ZGASZONY PŁOMIEŃ 2018-09-23

Młot z kamienia, stół roztrzaskany,
Wołasz jak potępieniec, milkniesz
Jak powietrze przed burzą, pijany
Twój umysł od stanu, przylgniesz
Wnet do muru z cegieł, czerwienie
Ma on kamienne,  marmury
Budujesz w królestwie swoistości;
Nie ma, nie ma rzeczywistości
Wspólnej, dobre i te złe oddzielne
I na nic obietnice rozkołysane
Jak statek wichrem na oceanie;

Nie pytaj więc, co się stanie
Potem, a przedtem miłe chwile,
Szkoda, że sielanka na planie
Była bańką mydlaną, a motyle
Fruwały z kolorem nieprawdziwym;
W spojrzeniu twym krzywym
Ujrzałam symbole naszych faktów,
Teraz rozumiem twego ojca...
W rytm brzytwy i nieczułych taktów
Tańczysz taniec godowy, nic,
A ja nie umiejąc znikać, trwam
Niczym posąg przed wejściem
I całuję stopy serca wargami;

Zakreśliłeś pętlą między nami
Chwile i nikczemność zdarzeń,
Twa chęć słowami wciąż mami
I pretensje rozsiewa jak ziarno;
Pochylam czoło, prawdę daję,
Idę, wracam - idę, zostaję
I odpadam jak tynk ze ściany,
Butwieję, blaknę niczym farba
Ze starości i tęsknoty dużej;
Malunek na ścianie, kałuże
Wielkie jak jeziora, zapomnieć
Tejże nocy chcę o tobie...
Nadzieja na to nie pozwalała
Do tej pory, w ozdobie
Już niegramotna, samotna;

Odkażone rany balsamem,
Deszcz zmywa każdy brud,
Cichym jesteś teraz panem,
Myślisz: może stanie się cud
I młotem walisz w stół,
Dźwięk trudny, serce na pół
Złamane przez lenistwo;
Gaśnie już to palenisko
Od zimnego wiatru odległości,
Tylko pretensje i nicość;
Zgaszony płomień miłości.


JESIEŃ 2018-09-23

Krople tańczą starannie
Taniec przybyłej jesieni,
Wirują, spadają w dół
Tworząc kałuże z cieni,
Spoglądają nagannie
Łby obdarte, w pół
Przełamując ciszę strzałą
Fałszywego pocałunku...

Druga strona, trunku
Oblicze czyste jak łzy,
Z ciszą rozmowa o gatunku
Zagrożonym przez sny
Niepoprawne, nietrzeźwe,
Fabrycznie nałożone kolory
Na twarz, niczym rzeźbę
Wielkiej Nike, ciche walory...

Krople tańczą starannie
Taniec obecnej jesieni,
Wirują i są jak kryształy,
Ich światło się mieni
Czerpiąc siłę z latarni;
Wraz z kroplami zawirowały
Liście kruche, niezdarni
Ludzie pod parasolem...

Przemykają z oddechem
Jednej chwili, niemoc,
Wgląd na prawdę, grzechem
Opływa świat, pod koc
Wchodzą zimne istoty
I marzną przy kamieniu,
Truchleją, gdy gasną knoty
Od świec życia, w zapomnieniu...

Krople tańczą starannie
Taniec przejrzystości tej,
Liczą gardziele na mannę,
Lecz niebo nie daje jej
Ot tak, za czas obecności;
W ciszy słowa układane
W całość, wyboje ku radości,
Minuta, myśli są wyprane.


CZAS NA JESIEŃ 2018-09-21

To już czas, jesieni początek;
Ostatnie gorące promyki
Rzuca słońce na świat, porządek
Swój niesie, lata lśnią kamyki.

Na drzewach w czerwienie
Ubrana jarzębina dorodna,
Na drzewach liście kolory
Mają złociste, aura chłodna.

Wiatr niesie ochłodzenie
I zapach lasów, i fale lśniące
Błyszczą jak gwiazdy, cienie
Tylko od ptaków, lato gorące.

Ostatnie dnie swoje ma,
Ostatni uśmiech posyła,
Nadchodzi jesień, ziemia
Do snu sygnały już wysyła.

Zatem idziemy, kasztany
Pod nogami i żołędzie,
Zatem idziemy, kochany
Za ręce, jesień to będzie.


OKRASZENI MIŁOŚCIĄ NIEREALNĄ 2018-09-21

Okraszasz siebie miłością,
Miłością siebie nazywasz,
Lecz będąc podłością,
Serce jej brutalnie rozrywasz
Na kawałeczki małe,
Obietnice ślesz jak listy,
Serce ma już ogłupiałe,
Bo czas upływa i mglisty
Ten jej świat, a słońce
Przez chwilę świeci, żółć
Wezbrała jak rzeka, końce
To są ponowne, na pół
Złamana myśl i obietnica,
A ty przeżywasz w słowie
I czas przeminął, strzelnica,
Śrut tej miłości w jej głowie.


GOTOWI DO DROGI 2018-09-21

Zakręcone wiatry,
Taniec fali rzecznej,
Nieczułe teatry,
Widok drogi mlecznej.

Już plecak spakowany,
Nowa droga, nowy rejs,
Już plan naszkicowany,
Dreszczu wielki pejs.

Zakręcone słoiki,
Toast przy fali,
Niech dzwonią budziki,
By oni pojechali.

W dal ta podróż,
Jeden cały dzień,
Serce swe otwórz,
Przejdzie obok cień.


OD BUDZIKA DO SNU 2018-09-21

Budzik ciszą zadzwonił,
Chmury oddały plan,
Czas się przetrwonił,
Życia wielki to skan.

Pędem do przodu,
Torpedą absolutną,
Co nie co głodu,
Chwila ta rezolutną.

Chwała zakupom,
Uśmiech jeden taki,
Przyglądam się łupom
I liczę miedziaki.

I do gwiazd wołam,
Serce oddane wtedy,
Unieść nie zdołam
Wspomnień kosza...

I płynę wraz z dniem
Ku wieczoru i nocy,
Cisza staje się snem,
Początek nowej mocy.


RYTUAŁ ODMOWY 2018-09-19

Kamuflaż zaiste, bębnią bębny,
Na twarz zarzucasz zimna woalki
I spoglądasz, świat jest posępny,
I w odbiciu granatowej kalki
Zostawiasz swój ślad niechęci...

Karuzelą wiatr tutaj mocno kręci
I odmierza minuty rzeczywistością,
I ku słońcu droga, prosto z pamięci
Te szkice na płótnie, nową miłością
Trudno cię okrasić ot tak...

Lecz krwawiące serca na drzewach,
To jarzębina dorodna, dojrzała
I ten wróbel niczym słowik śpiewa
O dziewczynie, co mocno nieśmiała
W sprawach poczęcia nowości...

I okna zmieniane głęboko na świat,
I w kiełkujących polanach ziarno,
Czyste krople jak łzy, a łzy jak kwiat,
I jeszcze pejzaż po mgle, co marną
W jednej błędnej chwili...

I wszyscy podli, i wszyscy mili
Śpiewają wspólnym chórem,
A na zakręcie dnia cisza kwili
Niczym pisklę, dając purpurę
Od zachodzącego słońca...

Kamuflaż zaiste, bębnią bębny,
Grają hymny nieskalane słowem
I spoglądasz na świat, co piękny
Na swój sposób, niemą odmowę
Składają myśli pod wzgórze...


PIEŚŃ O CHAŁTURZE 2018-09-19

Oferta, praca, sprawa,
Sumienie zawieszono,
To życie, nie zabawa,
Cios już złagodzono.

Panie w garsonkach,
Panowie w garniturach,
O cichych dzwonkach
Pieśń o chałturach.

Oferta, praca, rozmowa,
Sumienie obudzone,
Już boli mocno głowa,
A serce jest zrażone.

Panie z uśmiechem,
Panowie od nowa,
Coś między grzechem
A mną, to słowa.

Oferta, praca, sztos,
Sumienie otwarte
Jak sklep, ciszy kłos,
Zdanie już zdarte.

Panie takie przemiłe,
Panowie ze skierowaniem,
Biznesy takie zawiłe,
A rękę trzeba z pocałowaniem.

Oferta, praca, zwrot,
Sumienie czyste,
Przygasa biały knot,
Dni są dżdżyste.

Panie są na tak,
A sumienie na nie,
Panów zero, brak,
Po nowe idę dnie.


JEST NA TAK 2018-09-19

Sprzedaż brązowej wody
Dla zysku, dla ochłody,
Zawirowanie matematyki,
Miło, w takt rytmiki
Dzieją się dzieje teraz,
Lecz odwrót jest nieraz
I bieg wsteczny włączony,
Etap pierwszy skończony.

Kierownik jest na tak,
Drugi to etap błyszczy,
Lecz serca nie jest brak
I talent do sprzedaży
Bardziej niż nikły,
Proces totalnie na pół,
Nic, chyba jednak dół
I w inną stronę marsz;
Nicość nadal, taki farsz.

Sprzedaż pralki automatu,
Nie taka noga z niej,
Lecz nie lubi tego aromatu
Wciskania ludziom kitu
I jeszcze chwila do namysłu,
Inna duchem, do zenitu,
Nie ma lepszego pomysłu?


NA SKRAJU RZEKI 2018-09-18

Dwie wierzby inaczej płaczące,
W tle katedra z gronostajem,
Wody nurtem rzeki płynące,
A chwila spacerem się wydaje.

Żarty i szturchańce przez los,
Cisza w milczeniu, parę słów,
Flesz w aparacie, długi nos,
A księżyc ma pełnię i nów.

Dwie wierzby inaczej płaczące,
W tle most i zielony pęd mknie
I niczym żaby dwie skaczące,
Pędzą te chwile, pędzą te dnie.


SPOTKANIE DLA POPRAWY JUTRA 2018-09-18

Spotkanie w miesiącach,
Dwa drogowskazy mniej,
Nadzieja w tysiącach,
A usta złote szeleszczą
Niczym liście suchutkie,
A ptaki w locie wrzeszczą
O szansach, co malutkie,
Lecz podjąć się wyzwania
Czas najwyższy, chwilka
Już zbliża do kochania
Na zawsze, uczucie motylka.

Spotkanie i spojrzenie w dal,
Palce na oczach i na ustach,
Lęk w sercu siedzi, lecz to bal
Czekający na rozpoczęcie, chusta
Biała, niewinna i czarna jak heban;
Przyszłość odpowie w skrypcie
Na pytanie, milczy cały pleban,
A przeszłość spoczywa w krypcie
Na cmentarzu pod miastem;
Błyszczy światło prądem jasnym
I modlitwa za powodzenie.


KARUZELA 2018-09-17

Na karuzeli rozpędzone minuty,
Lecą liście z drzew, wiatr się bawi,
Pod okiem smętnej pokuty
Chylą czoła chwile, gardziel żurawi
Mechanicznych niczym stal,
Kotwica zarzucona w morzu łez,
Rozproszona kropla w dal,
A na zakończenie pachnie bez.

Siedem to wołań s.o.s., tablica
Skrytych zapisów matematycznych,
Płótno, zwój, cyrylica,
A na zamszu szkic strategicznych
Decyzji, podążeń w ciąg dalszy,
Zaułek lekko skręcony, nikłość,
Przetrwa człek najwytrwalszy
I jeden szept przez ramię...

Pędzi karuzela wraz z minutami,
Pędzi cała szalona, to torpeda,
A wiatry popioły między mostami
Rozwiewają, bogactwo i bieda -
Różnica to spora, dość widoczna
Gołym okiem, westchnienia duże,
Nieznane, dzielnica to mroczna,
A łzy projektują jesienną kałużę.

Lecz nie ma co się łamać jak zapałka,
Truchleją opadające mgły sine;
Idzie pieszy, kiwa się, przechwałka
Z jego ust płynie, chwyta linę
Jak nadzieję, nadzieja nie umiera,
Jeśli już to na samym końcu
I choć samotność wielka doskwiera,
To już widać uśmiech w słońcu...


BAJKA NIE O KOPCIUSZKU 2018-09-17

Łzy z tęsknoty płyną w rejs
Po morzach i oceanach życia,
W oddali pustka ma pejs,
A ty linią podążasz, zwodnicza
Aura wyczekiwania na bal,
Lecz kadra twa kierownicza,
A serce patrzy smutne w dal...

Nie ma ciebie, nie ma ciebie,
Stoję na głowie, nie widzisz,
Słońce i księżyc świeci na niebie,
Raz po raz pocałujesz, zwodzisz
I płaczą te tęsknoty, w nadziei
Ubrane suknie, że się stanie cud,
Lecz wciąż marsz w zimnej zawiei,
Z twojej strony mur i wielki chłód...

Łzy z tęsknoty płyną w dal,
Są niczym wodospady rwące,
Nie odbywa się jeden bal,
A ta cisza ma obręcze palące
Na popiół serce, duszę, czas
I tylko latarnie nocą żarzące
Dają nieco światła, pobliski las
Śpiewa pieśń pierwszej miłości.

Nie ma ciebie, nie ma ciebie,
Trzeba zapomnieć o pragnieniu,
Słońce i księżyc świecą na niebie,
A ptaki lecą w odosobnieniu
Ponad wzgórza, ponad doliny;
A myśl niczym te piękne ptaki;
Pęka porcelana - serce dziewczyny...


ZEBRANE LISTY 2018-09-17

Zebrane listy w skoroszyt wielki,
Dwie szanse niezupełne w lot
Puszczone, dno widać też butelki,
A na płocie usiadł, grzeje się kot.

W klepsydrze przesypany piasek,
To dzień w noc się przemienia,
Rozpinamy guzik, rozpinamy pasek
I lecimy na skrzydłach snów...

Może odmieni się ten czas cichy,
W wolność wlecą wielkie strudzenia,
Może w pałac odmieni się dom lichy
I nastaną chwile bez zmartwienia.

Zebrane listy w skoroszyt wielki,
W szkatułę zamknięte momenty,
Zebrane liczne chwil muszelki
I złota tarcza na niebie już lśni...


SPACEREK PRZEDJESIENNY 2018-09-17

Krok za krokiem, szemranie wód
Lśniących niczym diamenty cudne,
Słońce kompanem, wiatr daje chłód,
A słowa wypowiadane miłe, schludne.

Krok za krokiem, usta jak bananowe,
Wyraz ostatnich chwil lata, liczba motyli;
Kręcą się karuzele niczym tęczowe,
A wokół sączy się miłość dwóch badyli.

Krok za krokiem, taniec z pląsów,
Błyszczą gwiazdy w oczach zakochanych;
Nie ma dziś tu żadnych dąsów,
A na zakręcie chlupot kropel pijanych.

Krok za krokiem, perełka na pamiątkę,
Jakaś fotografia na molo w mieście;
Z jesienią przybijamy już sobie piątkę
I wracamy do domu, śliwka w cieście.


SENNOŚĆ 2018-09-16

Senność już na powiekach,
A za oknem księżyc i gwiazdy,
Już sen w poduszkach czeka,
Początek kolorowej to jazdy.

Tylko we śnie odpoczynek
I tęcze lśniące jak diamenty,
Kolejny życia to jest odcinek,
Proste drogi i też zakręty.

Senność już na powiekach,
A za oknem czarna zasłona,
Już sen płynie jak rzeka,
Chwila wieczoru już oddalona.


NIECO BAJECZNIE 2018-09-16

Ponowny raz po przerwie,
Piłeczka wciąż odbijana,
Trochę myśli w rezerwie,
Świadkiem pocałunku ściana.

Nieco wierzba tu pijana,
Pochyły krok, krok krzywy,
Miłość gdzieś tam z rana,
A szeptem głos życzliwy.

Piwo i kakao niczym duet
Niesamowity, trochę rucoli,
Schwycone dłonie, piruet
Na chodniku, iść już powoli.

Ponowny raz po przerwie,
Gra w ping ponga wieczna,
Trochę marzeń w rezerwie,
A droga nieco bajeczna...


RAZEM Z JULIUSZEM 2018-09-15

I stało się, i było
Pocałunkiem w szyję,
I stało się, i śniło
O chwili, suknię szyje
Los umiarkowany,
Szept i śmiech - jedno,
Cały zabiegany,
Dziewczyna jest biedną.

Nie kochasz jej nic,
Nie oświadczysz się,
Nie dasz pierścionka;
Miłość twa to pic,
Nic nie obchodzi cię,
Na bycie razem nagonka.

I stało się, i było
Rozmową pierwszy raz,
I stało się, i śniło
O chwili, dobry to czas,
Potem już rozstanie
Jak zawsze, pustka,
Łez skapywanie,
Mokra cała chustka.


WESTCHNIENIE NAD MOMENTEM 2018-09-15

Westchnienie nad momentem,
Kamień w koszu od serca,
Prosta droga, a za zakrętem
Ty niczym kat morderca.

Boję się nas, boję się chwili,
Co krokami zbliża się,
Skowronek dla nas nie zakwili
Już melodią piękna...

Westchnienie nad momentem,
Głaz u szyi dynda, wisi,
Prosta droga, a za zakrętem
My dwoje, tacy już cisi.


SEN WYMOWNY 2018-09-14

Woalki ciemne, padają deszcze,
Kroplami racząc jak trunkiem,
Woalki jasne, przechodzą dreszcze,
Będąc swoistym tu gatunkiem...

Zapłacono miedziaka za chwilę,
Bez dopłat, bez warstw zbędnych,
Pofrunęły z szarości motyle,
Spotkanie drzew pokrętnych...

Zapytano o kierunek tej drogi,
W lewo i w prawo, gdzie bliżej?
Poplątały się wszystkie nogi,
A tu już niżej, a tu już wyżej...

Woalki ciemne na twarzy już,
Przejście w tunel ponowny,
Woalki jasne, bukiet cały róż,
Lecz to sen jest wymowny...


ZAKLĘTE KOŁO 2018-09-14

Zaklęte koło, kołowrotek życia,
List za listem, wachlarz rzęs,
Tak wiele jeszcze do odkrycia,
Lecz ostatni chleba to kęs.

I tak płynie czas, płynie życie,
Miłość i nie miłość, nic w jesieni,
Nadzieja króluje sobie skrycie
Na czas, co w tęczę się odmieni.

Zaklęte koło, labirynt życia,
Wieją wiatry chłodne, krok
Za krokiem, tyle do przeżycia
Chwil, miejski tu jest tłok.


KOCHASZ WIRTUALNIE 2018-09-14

Zeschły się płatki róż,
Tęsknoty zza wzgórz
Wychodzą, tętnią tu,
Liczę cicho do stu...

Wyłaniasz się południem,
Idziesz krokiem żmudnie
I tęsknisz, i wzdychasz,
Lecz to tylko wiadomości...

Pocałunki ślesz listem
Takim niewidzialnym,
Myśli ślesz ze świstem,
Lecz osoba niewidzialna...

Zeschły się płatki róż,
Tęsknoty zza wzgórz
Wychodzą, tętnią tu,
Wyczekuję już do snu...


CZY TO SPOTKANIE MA SENS? 2018-09-14

Kolejną szansę tobie daję,
Mówią: byś tylko nie zepsuł,
Kolejne słowo tobie daję,
Znam już twoje te zwyczaje.

I w sumie nie wiem po co
To spotkanie się odbędzie,
I w sumie nie wiem po co,
Skoro serce twe mego nie zdobędzie.

Daję tobie szansę kolejną,
Nową, tysięczną, niewdzięczną
I farbą na płótnach olejną
Maluję pejzaż, natura wdzięczną.

I w sumie nie wiem po co
To spotkanie się odbędzie,
I w sumie nie wiem po co,
Skoro miłość w sercu nie żyje.

Kolejną szansę tobie daję,
Może cudem mnie olśnisz
I wciąż pytanie sobie zadaję,
Czy to ma w ogóle sens?


ŁEZKI 2018-09-13

Łezka za łezką, gonitwa trwa,
Góry, w nich smutek jesieni,
Za chwilę uśmiech słońca, dwa
Serca oddają siebie, ulepieni
Z tęcz podwójnych, czystych
Łezek, kropelki niczym rosy,
Odnajduję cię w przejrzystych
Wodach, patrzę, idziesz bosy...

Łezka za łezką, gonitwa trwa,
Morze, w nich nadzieja żywa
Niczym rybka, rozsnuwa się mgła
Tych boleści, w prostą krzywa
Linia się odmienia, zatrzask
Zamku błyskawicznego, czas
Płynie łódką, sztorm, trzask,
Złamana kość, płacze tu las.

Łezka za łezką, gonitwa trwa,
Na bezludnej wyspie we dwoje,
Niebezpieczna jest nasza gra;
Mamy ze sobą pełne słoje,
Lecz wiatr pieśni wysyła w dal,
Pocałunki też wysyła liściem,
Mami szelestem, będzie bal
I unosimy się niczym motyl...


POSZUKIWACZKA 2018-09-13

Szukam, znów poszukuję
Kamyczków wśród piasku,
Jabłko jesienią smakuje,
Moja podróż już w kasku.

I patrzę na wydmy głodna,
Wzdycham do fal, to dal
Oplątuje mnie już chłodna,
Śni mi się złocisty jeden bal.

Szukam, znów poszukuję
Perełek wśród kamyczków,
Mam szkic, kolorem wyrysuję
Linię zastawionych stoliczków.

I patrzę na falochron cicha,
Wzdycham do fal, to życie
Oplątuje mnie, chatka licha,
Nadzieję mam w serca zenicie.


PODOŁAM... 2018-09-13

Na fali nicości liść jesienny,
Z odległości i głębin wołam,
A ty jesteś wciąż niezmienny,
Czy unieść głaz podołam?

Podołam, samotność tęga,
Patrzę na zawieruchę tą,
Podołam, życia wielka księga,
Zatrzymuję myśl tą mą...

Na fali nicości kiść winogrona,
W bliskości śpiewy trudne,
Lecę prosto w twoje ramiona,
Wyrzucam śmieci paskudne.

Podołam, samotność duża,
Patrzę na świat, wzdycham,
Z tęsknoty robi się kałuża,
Na czas wiosny tu czyham...


ERROR I RESET 2018-09-13

Błędy, to error jest,
Łzy niczym krople,
Złość, to chrzest,
A serca jak sople.

Reset tejże chwili,
Ciurkiem spływam,
Czasem są mili,
Kiedy to odpływam.

Błędy, to error jest,
Pocałunek z kamienia,
Ból, to wielki test,
Czas nic nie zmienia.

Reset tejże chwili,
Na wierzch wypływam,
Czasem są mili,
Kiedy to przegrywam.


NA ZAKOŃCZENIE LATA 2018-09-13

Na zakończenie lata
Słońce promieniem smyra,
Wrześniowa już data,
Lecz nie chce się do wyra.

Na zakończenie lata
Woda falą przygarnia,
Natura w piękno się zaplata,
Na ulicy lśni latarnia.

Na zakończenie lata
Biały motyl szczęśliwy,
Na sercu nowa łata,
A świat trochę ckliwy.

Na zakończenie lata
Ciepły gest księżyca,
To krańcowa już data,
Uśmiech się przemyca.

Na zakończenie lata
Trzepot skrzydeł i rzęs,
Jesieni cała klata,
Naprężenie, ostatni kęs.

Na zakończenie lata
Wiara uczyni cuda,
Kąpie się mama, tata,
Mokre ręce, mokre uda.

Na zakończenie lata
Ostatni wiatru szmer,
Wrześniowa już data,
Pełny miejski skwer.


WRÓCIŁAM W RZECZYWISTOŚĆ 2018-09-13

Wróciłam do rzeczywistości,
Droga wirtualna i kręta,
Znów gubię ziarna radości
I jestem znów pomięta
Jak papieru biała kartka...

Schematy nie zmieniły się,
Ta sama poezja trudna,
Nadal nie ma tutaj cię,
A poszukiwanie - praca żmudna.

Wróciłam do rzeczywistości,
Droga wyboista, ciernista,
Znów marzę o dobrej miłości
I jestem znów mglista
Jak opary nad łąką poranne...

Nadzieja nie zmieniła się,
Ta sama zieleń czysta,
Nadal nie ma tutaj cię,
A pogoda robi się dżdżysta.


SEN O MORZU, SEN O GÓRACH 2018-09-12

Już jest tak, jak dawniej było,
Cisza z krzykiem zaplecione,
Sen o morzu, to się przyśniło
I do modlitwy ręce złożone...

Drogą mleczną mknie chmura,
To mleko o błękitnej pianie,
W sercu jak czeluść wielka dziura
I nie ma ciebie, moje kochanie...

Już jest tak, jak dawniej było,
Myśl goni myśl, a wiatr tańczy,
Sen o górach, to się przyśniło
I podziw dla zachodzącej pomarańczy...


CZY BĘDĄ PRZEJŚCIA? 2018-09-10

Prawdy zespolenia, słoneczko i cień,
Wyglądam z okna, wyczekuję na cud,
Lecz zbyt długa jest ta cisza, sień,
A w sercu miłości nie zaspokojony głód.

I tak trwają światy, oddzielne to światy,
Lecz inaczej nie da się, złączenie słabe,
I tak zakwitają tu kwiaty, rzadkie kwiaty,
Lecz są one trujące, dąb wita się z grabem.

Prawdy zespolenia, słoneczko i cień,
Co nam przyniesie moment nadejścia?
Zbyt długa cisza, zbyt słaby już pień,
Czy będą przez szczęścia bramę przejścia?


W BOK JEDEN I DRUGI 2018-09-10

Chwiejne te filary, czar
Momentu, taniec slalomem,
Wiele tutaj jest par,
A pech wyczekuje poza domem.

Najpierw w jedną stronę,
Potem w stronę drugą,
Wrzasku okolica pełna, wronę
Przegoniono białą smugą.

I tak to było, po cichutku,
Na paluszkach wędrówka,
I tak to było, pomalutku,
Zapełniła się reklamówka.


POWRÓT ZIELONY 2018-09-10

Powracam zieloną łodzią w aleję
Mojego istnienia, głaszczę gałązkę,
Spoglądam na węża i się śmieję,
Bo wąż jest cały zielony, wstążkę
Nakładam na upominek, szkatułka
Życzeń, brylanty, diamenty, muszle,
Miła pani, to jest dobra przyjaciółka,
Kłaniam się z szacunku tu słusznie.

Zielony jest to powrót i nadzieja też
Cała zielona jak trawa, jak ten liść,
A wiosna uśmiecha się od nowa, beż
W chmurach kiełkuje, radzi już iść
Do przodu, w dal, w zieleń szczęśliwą
I bujać na hamaku nowych marzeń,
I odnajdywać wyjścia, łezką możliwą
Zakreślane są w kółka dobrych zdarzeń.

Powracam zieloną łodzią w aleję
Mojego istnienia, podziwiam centrum,
Spoglądam na węża i się śmieję,
Bo wąż jest cały zielony w epicentrum
Chaosu i lejącej się lawy wzgórzem,
I odpowiadam dobrocią na przywitanie,
Jestem u siebie, idę swoim podwórzem
I uśmiecham się, to już grzybobranie.


KOŁTUNY I WSPOMNIENIA 2018-09-10

Kołtuny widoczne, a wspomnienia
Falują jeszcze wraz z morzem,
Blisko gwiazd, księżyca zaćmienia
Widoczne minutę, jeleń z porożem.

Zakładane formuły w warstwy ciche,
Kołyszą się statki szczęśliwe,
Widzę liście na drzewach już liche,
A wzrok posyła spojrzenia krzywe.

Wcale jednak nie jest źle, strumień
Tylko rwący całe brzegi, skóra sina,
Na twarzy powstaje również rumień,
Los pokazał zęby, losu to jest ślina.

Kołtuny widoczne, a wspomnienia
Niczym zdjęcia do albumu wkładane,
Daleko od prawdy i zrozumienia,
Ale to już inne drogi są rozwijane.


WESTERPLATTE 2018-09-10

Tu wszystko się zaczęło,
Spadły bomby, trzask,
Tu ogniem smoka zionęło,
Przez siedem dni kask.

Obrona przez siedem dni,
Hitlerowcy jak diabły
Pokazali swoje wielkie kły,
Ofiary nagle zbladły.

I zaczęło się, i zaczęło się,
Zapłakały drzewa, kwiaty,
Krew ludzi płynie, leje się,
Do dziś trudne to tematy.

Tu wszystko się zaczęło,
Upadły mury, upadł człowiek,
Tu ogniem armat zionęło,
Życie uszło spod powiek.

Dziś wieńce pod pomnikiem
Składamy, czoło chylimy,
Nigdy więcej wojny -
Tak właśnie dziś głosimy.


SPACER PO MOLO 2018-09-10

Krok za krokiem raźnie
Stawiany, mewa wrzaśnie
Prosto nad uchem, leci
Wnet do jadła, do dzieci.

Wiatr tańczy cudne harce
I czesze włosy spacerowiczów,
Normę pokazują kwarce
I uśmiech na twarzy wczasowiczów.

Krok za krokiem raźnie
Stawiany, zdjęcia wyraźnie
Wychodzą lub trochę mniej,
Lecz ty zawsze się śmiej.

To jest spacer po molo,
Morze szemrze, a kolo
Jest uczynny, podziękowanie,
Takie oto spacerowanie.


WIESZ, O CO CHODZI? 2018-09-10

Myśli jak łodzie płynące
I serca płonące
Niczym pochodnie -
Wiesz, o co chodzi?

Oddechy przyspieszają,
Deszcze padają,
A cisza przepastna jest -
Wiesz, o co chodzi?

Błyszczą diamenty,
Pierścionek, talenty
I wrastanie w ziemię -
Wiesz, o co chodzi?

Falują wody słoneczne
I tańczą zające bajeczne,
I śmiech słychać -
Wiesz, o co chodzi?

O jednym ta gadka,
Kawa lub herbatka,
A cisza nadal swoje -
Wiesz, o co chodzi?


POCAŁUNEK MORZA 2018-09-09

Zaledwie muśnięcie, dotknięcie
Niczym jedwabiem, błękitna fala,
To pocałunek morza zniewala
I daje rozkosz, daje przesunięcie,
A ty płaczesz nad mokrą stopą,
Nie płaczę z tobą, całuję się tak
Namiętnie z każdym przypływem,
Zakochana w głębi żywiołu...

Mewa jest świadkiem zdarzenia,
Księżyc przechyla wtedy głowę,
Łódź rybacka środkiem marzenia;
Pocieszam ciepłym słowem
I pijana od morskiej miłości
Sunę niczym chmurka niewinna;
Uciekać być może powinnam,
Lecz zakochana jestem w głębi...

Zaledwie muśnięcie, dotknięcie
Niczym jęzorem z muślinu, cudo,
Lecz uciekasz, mokra łydka i udo,
A ja śmieję się, przemoknięcie
Od pocałunku morza, płynę cała,
Staję się meduzą przezroczystą
I z falą jedną, drugą już jedwabistą
Tonę w morzu, to moja miłość...


ZADZWONIŁEŚ WTEDY RAZ 2018-09-09

Zadzwoniłeś w porze lunchu,
A potem noc nastała ciemna,
Do tej pory jedna zmienna,
A w marzeniu trochę ponczu.

I usta spijały wino, oczy lśniły
Niczym gwiazdy na niebie,
Zatęskniłam ja do ciebie,
Nasze noce się wtedy złączyły.

I padło przyrzeczenie, przysięga,
Dwa słowa zapisane na literę K,
Lecz nie przyjeżdżasz, ta księga,
Czekam i czekam, to była mgła.

Zadzwoniłeś na chwilę, do rana,
Szepty gorące jak wulkany dwa;
Obudziłam się, znów była sama,
Namiętna odległość wciąż trwa.


GDAŃSKA NOCKA 2018-09-09

Pod dachem z gwiazd
Pulsowanie rytmiczne,
Falują niebiosa, zjazd
W prawo, błędy magiczne
I jedna mowa salwą,
A to śmiech na sali
I marudzą usta trudne,
I tańczy kropla potu
Z drugą kroplą, wiatr
Rozwiewa smutek stały,
Organy słynne zagrały
Hejnał i hymn także,
A romans to na potem.

Ulica pełna pradziejów,
Jeden sklep, skrzyżowanie
Bogaczy z biedakami,
Truchleją starsze osoby,
To mur, to też groby,
Lecz nie jest najgorzej,
Jedzie limuzyna ciasna,
To puszka sardynek,
A kaczka czeka na chleb.
To jeszcze nie kłopotem,
Lecz odległość duża
I pewna doza strumieni,
Fantazje się rodzą tu.

Pod dachem z księżyca
Mienią się słowa inne,
Ukraina i Polska - jedno,
Tęsknota się przemyca
W myśli i w piosence,
I ciasno jest w łazience,
Lecz nie jest nawet źle,
Już dobrze, a na dnie
Nie ma nawet mgły,
To gdańskie śnią się sny
I przebudzenie rychłe
O świcie i w południe,
Czas upływa chlubnie.

Psy merdają ogonami,
A koty miauczą pieśni,
Pustka między godzinami,
Trud tobołów, wieści
Szybszego odejścia,
Tym razem bez klucza
Uśmiech wyklucza
Na jedną chwilę, mewa
Wzbiła się do odlotu;
My razem z nią lecimy
Do własnego miasta -
Raz tak właśnie można -
Prawda  to jedenasta.


TRÓJMIASTO 2018-09-09

Plaże złociste całe i statków rodzina
W porcie mieszka, wybiła godzina
Pierwsza i ostatnia, wspomnień aleja
Już cała w drzewach, romanse w dziejach
Miasta jednego z trzech, tęsknota
I ta biała mewa niczym gołąb pokoju...

Piraci już w rejs zabierają, szanty głośne
Niosą się Długim Targiem jak piosnka,
Dwór Artusa zamiera, spojrzenia skośne
Spod głowy węża, ukąszenie pierwiosnka
W sam środek najczulszy, nie jest winą
Pradziejów, że obecni zło innym czynią,
Lecz w bramach toni, pod pokładem
Chronią się dzieje pierwszych handlowców.

Wzbogaceni o nowy jacht ruszamy dalej,
Chęć popełnienia grzechu śmiertelnego,
Mówisz, że wakacje, więc sobie zaszalej,
Podpowiada głowa, spacery na całego
I w falach słońca, co migocze jak zwierciadło,
Widzimy swoje twarze białe, szkaradne;
Czerwień w tramwajach widoczna, zbladło
Rzece się, zieleń zazdrości, tylko ładne
Są potem wszystkie dni...

I jedna plaża zawstydzona jak dziewica,
Zakryła się suknią z pełnej nocy,
Dar Pomorza z Błyskawicą, i kotwica;
A na molo stołówka dla mocy
I dla mew; śpiew niesie się na falach,
Wiatr niczym grzebień czesze włosy,
Serce samotne, lecz się zadowala
Widokiem morza, w dal idą głosy...


POWRÓT 2018-09-09

W domu już z powrotem,
Rzeczywistość u drzwi stoi,
W ręce kosz z kłopotem,
Serce szuka wnet ostoi.

Taniec mew, morza śpiew
Już miłym wspomnieniem,
Wolność, natury wielki zew
Już miłym wspomnieniem.

W domu już z powrotem,
Trzeba ogarnąć kamienność,
Nabrać do walki ochotę,
By stała się dobra zmienność.


BILET KUPIONY 2018-09-02

Bilet kupiony, walizka spakowana,
Ruszamy w drogę z samego rana,
A kolega jak informacja przydatny,
Wakacje, życiorys niezbyt łatwy.

Wakacje należą się całkowicie,
Więc jedziemy, ruszamy z kopyta,
Już o drogę cicho nie pytaj,
Zabawa będzie, będzie znakomicie.

Bilet kupiony, walizka spakowana,
Już zaraz w pociąg wsiadamy
I przed siebie raźnie ruszamy,
Będziemy zwiedzać, podróż z rana.


ŻADNE KOCHANIE 2018-09-02

Powodzenia mi życzysz,
Wyjazdu udanego,
Lecz obrażony na całego
Jesteś, nie słyszę, ale krzyczysz
Na mnie, na to, że jestem sobą,
Że nie byłam na zawołanie,
Że nie byłam ci głupawą ozdobą,
To nie było żadne kochanie.

Tylko cześć i pa, tylko tyle
I więcej już nic, wielki pic
Te nasze spotkania, w pyle
Pogrążasz naszą relację, nic
Więcej nie da się z nas
Wykrzesać, szumi sobie las.

Powodzenia mi życzysz,
Sukcesów nawet, obrażony
Cały ku mnie krzyczysz,
Ale to ty jesteś skażony
Egoistycznym parciem na szkło,
A mi samej już tak mdło
I opada moja szczęka,
Serce wszystko pamięta.


WOŁANIE MORZA A LĘK 2018-09-02

Morze głosem szumu woła
I mewa biała jak święta;
Smutek tańczy dookoła,
Bo dusza złe wciąż pamięta.

Słońce zaświeciło jak gwiazda,
Błyszczy do rytmu migania;
Jeszcze bilet i prędko, jazda,
Zapomnieć czas niekochania.

Morze ruchem fali przywołuje
I rybitwa niemalże jak mewa;
Wielki lęk tu dziś króluje
I melodię o mym życiu śpiewa.


LOT ZUCHWAŁY - ZAKUPIENIE 2018-09-02

Lecimy jak ptaki,
Wzdłuż półek lot,
Wrzesień już taki,
Mknie czarny kot.

Lecimy jak muchy
Wzdłuż nieznanego,
Biegniemy, zuchy,
Zgarniamy na całego.

Lecimy jak samoloty,
Wzdłuż półek lot,
Bierzemy ważne, głupoty,
Z kieszeni jest smok.


ZNÓW KOŃCZYMY SIĘ 2018-09-02

Ach, byłeś jak szansa druga,
Widziałam w tobie tęczę całą,
Trzymałeś mnie, łzy smuga,
Płaczę z osiką, z chwilą małą.

Dziś ślesz maila nieczułego,
Słowo za słowem, nic więcej,
Czekałam z serca swego,
Lecz słońce nie świeci goręcej.

Ach, jesteś, ale już cię nie ma
I smutno mi, i żal mi jest,
Lecz dalej kręci się ta Ziemia
I życie trwa dalej, to chrzest.

Dziś dobranoc mówię ci już,
Kolorowych snów życząc
I zachowam bukiet jeden róż,
Łodygi nas muszę przyciąć.

Ach, byłeś ciekawym teatrem
I wiosną, latem, i zimą, jesienią,
Lecz liście zatańczyły z wiatrem,
Nasze serca zimne się nie zmienią.


ZA CHWILĘ WYJEŻDŻAMY 2018-09-02

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Mewa do nas już kwili,
Smutki za sobą zostawiamy,
Jedziemy po kolor chwili.

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Trolejbusy i tramwaje inne,
Ból serca tutaj zostawiamy,
Będą się dziać rzeczy zwinne.

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Tyle do zwiedzenia, plaża,
Mgły i łzy tutaj zostawiamy,
To urlopu czas się wydarza.

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Pamiątki trzeba nam kupić,
Niepowodzenia tu zostawiamy,
Z morzem można się zaślubić.

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Walizka czeka spakowana,
Z bliskimi się żegnamy,
Wakacje, ruszamy z rana.

Już za chwilę wyjeżdżamy,
Zwiedzimy morski świat,
Rodakom dłonią machamy,
Wrócimy, wspomnień kwiat.


POWŁÓCZYSTOŚĆ Z CHMIELU 2018-09-01

Leżakując, płyną rzeki z chmielu,
Na bakier ta zabawa, już wirują
W rozmowach słowa, ich niewielu,
Słychać śmiech, ziarnka tańcują
Piasku złocistego jak słoneczko
I już błyszczą gwiazdy na wolność,
I miauczą koty hebanowe na mleczko,
Szczęście, radość, spokój, powolność.

Leżakując, płyną rzeki z chmielu,
Wymienione poglądy z ukosa,
W rozmowach dźwięczy chwila, ich wielu
I wirują statki pijane, brzęczy osa,
I nos się wydłuża jak u Pinokia,
A skracają się palce powłóczyste
I tęcza wielka, pomalowane paznokcie,
Jedna przechwałka, wody ogniste.


MIŁOŚĆ NIE WYKIEŁKOWAŁA 2018-09-01

Wróciliśmy do siebie, lecz nie tak,
Nic nie zmieniło się, nie zatęskniłeś,
Nic nie przemyślałeś, nie zmieniłeś,
A miłości wciąż mi jest tak brak.

Te same schematy, ta sama władza,
Śpiewka niezmieniona, nadgodziny,
Już trzęsę się z zimna, na śniegu sadza
I wyraz niewyraźny mojej smętnej miny.

Wróciliśmy do siebie, lecz nie tak,
Nic z nas nie będzie, nic z nas nie będzie,
Jak zawsze po swojemu, twe rytmy wszędzie,
A miłości wciąż mi jest tak brak.


PLĄTANINA 2018-09-01

Plątanina spraw, myśli, dni,
Teraz i przeszłość jak jedno,
W labiryncie chwila, sny
I spojrzenia na chatkę biedną.

Prawdy coraz bardziej zuchwałe,
Wystają z okien w człowieku,
Prawdy te smutne, lecz niemałe,
Bo nicość i w tym trzecim wieku.

A ty, a ty taki oziębły jak zawsze,
Aż drżą osiki, brak przyszłości,
Aż przygotowane już wiszą płaszcze,
A nas nie ma i nie ma miłości.

Plątanina spraw, myśli, nocy,
Teraz i przeszłość jak jedno,
W labiryncie chwila, część mocy
I spojrzenia na chatkę biedną.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]