kwasna | e-blogi.pl
PÓŁ ŻYWY CZAS 2018-08-31

Pół żywe powieki,
Alarmy jak syreny
Wyją, mijają wieki,
Wysokość tej ceny.

Samotność dookoła,
Kręci się karuzela
Życia, upływ dni woła,
By biec, już niedziela.

Cisza w potęgę rośnie,
Nic nie mówisz, koniec
I tylko nadzieja w sośnie,
Bo w niej zieleni barwa.

Pół żywe powieki,
Alarmy jak syreny
Wyją, bieg to rzeki
Zmienia się, sceny.


OBDARCI ZE ZŁUDZEŃ 2018-08-30

Życie obdarte ze złudzeń,
Słowem prawdę wykrzyczałeś,
Życie pełne jest strudzeń,
Uśmiech z twarzy zabrałeś.

Też jestem człowiekiem
I marzenia mam swoje,
I z kolejnym tym wiekiem
Czuję bardziej te znoje.

Krzyczysz prosto w twarz,
Niezadowolenie słyszę,
Lecz swój świat przecież masz,
A ja za przyjaciółkę myszę.

Zatem cóż rzec, cóż czynić?
Nie umiem być na zawołanie,
Zatem cóż? Nie będę się winić,
Skoro jak farsa to całe kochanie.

Życie obdarte ze złudzeń,
Słowem dajesz mi znaki,
Życie pełne jest strudzeń,
A ty obojętny, gdy krwawią maki.


NAJWYŻSZY CZAS NA WAKACJE 2018-08-30

Walizka spakowana w kącie,
Nocleg zarezerwowany, ruszać
To najwyższy czas, w trójkącie
Bermudzkim nie zginiemy...

Będzie zabawa, będzie fan,
Bez faceta, za to z koleżanką,
Ułożony wstępnie to plan,
Przed drogą kawa w filiżance.

Już coraz bliżej wakacje, bliżej
Gwiazd i syren, księżyca też,
Już coraz bliżej wakacje, niżej
Tylko to wspomnienie i beż.

Walizka spakowana w kącie,
Nocleg zarezerwowany, ruszać
To najwyższy czas, w trójkącie
Bermudzkim nie zginiemy...


SZTYLETY NASZE 2018-08-30

Znów przeszyłeś mnie sztyletem
Swych pretensji, znów jestem złą
Osobą, udowadniasz bagnetem,
Iż mam być niewolnicą twą...

Lecz na imię mam inaczej,
Nie jestem żadną Isaurą,
Nie dam rady już raczej,
Nie jestem żadną Laurą.

Znów pokazujesz doskonałość,
Wystawię ci posąg z kamienia,
Znów pokazujesz dojrzałość,
Bijąc w środek mego sumienia.

Gdybyś tylko kochał,
Gdybyś to okazał miło,
Gdybyś dał wsparcie,
Nie było by tak teraz.

I cóż ja mam teraz czynić,
Było bez obietnic, różni my,
Po cóż się mamy tak winić,
Inne życia, inne drogi i sny.


NO I POWRÓT 2018-08-29

Powrót do tych samych stron,
Rozdarta połać głowy i serca,
Koncert głośny, śpiew to wron,
Jesteś jak ten kat morderca.

I znów mnie bijesz, wiążesz,
Rozkazami strzelasz prędko,
I znów bijesz na kwaśne jabłko,
Chcesz na własność mnie mieć.

Wiem, powinnam być posłuszna -
Twoje zasady tak głoszą,
Że tylko taka droga jest słuszna,
Serca jak wróble się płoszą.

Ale nie mogę posłuszną ci być,
Mam swoje plany i problemy,
Gdy potrzebowałam ciebie, śnić
Kazałeś i liczyć na obce systemy.

Więc liczyłam na liczydle cicho,
Że będzie lepiej, że zrozumiesz,
Lecz porozumienie wzięło licho,
Ty jak zawsze bez skazy jesteś.

Płakać znów mi się chce, to powrót
Do rzeczywistości, do mglistości,
Wzrok spuszczam, a więc odwrót
I koniec pieśni, koniec miłości.


POZBYWANIE SIĘ BALASTU 2018-08-29

W duszy wielki lęk,
Okrutny jego smak,
W sercu zły dźwięk,
Że pójdzie nie tak.

A ma pójść jak trzeba
W świecie właściwym,
A ma być miska chleba
W świecie krzywym.

Krzywy domek i wieża,
Płyną cicho rzeczki,
Obdzierają kurę z pierza,
Woda prosto z beczki.

W duszy wielka nadzieja,
Zielony ma smak,
W sercu jeszcze zawieja,
Złych emocji już brak.


ZDRZENIE CZOŁOWE 2018-08-29

Spotkały się dwa świata w jednym,
Morze, plaża, życie, słońce jaskrawe
Z życiem w wegetacji, z biednym,
Zderzenie czołowe, strach ma zabawę.

I odhaczamy ptaszkiem z atramentu
Koleją pozycję na liście, jęki zawzięte
I do przodu pędzi pociąg, do zamętu,
Pamiętam jeszcze białe róże rozwinięte.

Dziś jednak jest już dziś, czas nowy
I nie ma powrotów, nie ma wirowania,
I płyną pieśni sromotne, płyną słowy,
Niczym krzyk te światów pocałowania.

Spotkały się dwa świata w jednym
I niczym posągi albo statuy wielkie,
Szczęście obfite z losem biednym,
A i sprawy, a i listy widać wszelkie.


DWORZEC 2018-08-29

Podróżnych cały bukiet kolorowy,
Przez peron pierwszy, peron drugi
Przechodzi wąż syczący, a jak długi -
Aż do samych drzwi obrotowych.

Czas płynie, klepsydra piasek liczy,
Denerwują się z lekka niektórzy,
Bo spieszno im w drogę, do podróży,
Tylko zawias rdzawy leniwie kwiczy.

Podróżnych całe morze błękitne,
Przez peron trzeci, peron czwarty
Przelewa się obszerne i aksamitne,
Pejzaż w tłoku, pejzaż setki warty.


PIÓROPUSZE MARZEŃ 2018-08-29

Pióropusze marzeń puszą się niesłychanie
Niczym paw w swej dumie ogon, oczy wielkie,
Nie ma czasu na lenistwo ani na zaspanie
I płyną już listy w butelkach przez wszelkie
Morza i oceany, rozgwiazdy cudowne całe
I płyną rybki, wypłynęły z akwarium tęczy,
I raduje się serce głupie, raduje oszalałe,
I już klucz, co metalową pieśnią dźwięczy
Nie straszny ani odrobinę, i już wspaniale
Jest tak, magicznie ze słońca zachodem,
A szata niczym złota błyszczy w karnawale
I na zakręcie tańczą ludzie korowodem;

Dobrym jest to momentem i powodem,
Że indiańskie czapki na głowach mamy,
I choć zmarznięci jesiennym chłodem
Idziemy bez poddawania się, trwamy
Jak skały i szczyty wysokie, w rękawie
Mamy błękity i szmaragdy, kryształy
Oddajemy potrzebującym, i już prawie
Widzimy przejrzyste ściany, obłupały
Chybcikiem się w minucie szczęścia
I lecą ku wyżynom jak ptaki na wolności,
Szybują, krążą marzenia, w objęciach
Pamięci ukazują świat ku potomności.


JESTEŚ NA NIE 2018-08-27

Nie przytulasz, ślesz te wiadomości
Z daleka i jeszcze dalej płyniesz,
Nie całujesz, daleko już od radości,
Inną chwilą już jesteś, inną słyniesz.

Nie odebrałam tego połączenia,
Bo cóż powiedzieć tobie teraz mam,
Gdy tak daleko do rozwidlenia
Dróg na przyszłość? Nie pisane nam.

Nie słuchasz, ślesz te wiadomości
Z daleka i jeszcze dalej podążasz,
Nie wspierasz, daleko od miłości,
Nie widzisz i już wcale nie nadążasz.

Może jutro odbiorę telefon twój,
Może jeszcze zadzwonisz jakoś,
Może jutro poznasz los ten mój,
Lecz dreszcz przeszywa na wskroś.


SERCE MIASTA 2018-08-27

W sercu miasta dźwięczą hymny,
Stoi kat bez drgnięcia jak posąg,
Krzywimy głowy, znak to dymny,
Spojrzeniem jednym mamy osąd.

Wróbel w gołębim stadzie jak swój,
Okruszkami karmione istoty,
W południe dziejów rozwija się zwój
I płyną chmury z białej ochoty.

A kat ni drgnie, stoi na baczność
I dzwoni niczym dzwonnik z wieży,
Strach budzi, lęk, jest opatrzność
Nad ludźmi, jak linijką cale mierzy.

W sercu miasta pieśni, melodie,
Kuglarze czynią świat mydlanym,
Tragedie, czekanie i też parodie,
A w oknie kamienicy duch zaspanym.

Super T niczym Superman,
Bohater dnia, triki okrągłe;
Super T niczym Spiderman,
Lecą brawa, dni przesądne.

I słońce takie jaskrawe całe,
Chłód wiatru jesień niesie,
Serce samotne w chwili ocalałe,
Drży oczekiwaniem w liściu.

Milkną hymny po zderzeniu,
To zderzenie kozłów w południe
I już życie dalej w rozpędzeniu,
To podąża ktoś znajomy żmudnie.


OGRÓD W SAMOTNOŚCI ŻYWY 2018-08-26

Ogród samotności, w nim kwiaty,
Życie jak pień drzewa, niknienie,
Samotne rozkwitają tu tematy,
Aż ciemno, aż jasno, głów skinienie,
A za płotem z metalowych prętów
Tętni miasto czyste w postaci czasu,
Dziesięć tysięcy - liczba zakrętów
I pieśni wielkie, trudne z hałasu.

Ogród samotności, w nim krzewy,
Chwila leniwa i niebo też błękitne,
Słyszę wszystkie razem te śpiewy
I odsłaniam kotary aksamitne,
Na scenie gra przeszłość znad wody,
Tabuny żywe mkną przez pola,
Coraz bliżej życia, blisko przygody,
Taka w przeznaczeniu jest wola.

Ogród samotności, w nim owady,
Bzyczenie jak piosenka festiwalowa,
Popijam lemoniadę z oranżady
I wykładam kolumny myślą, gotowa
Na czas właściwy, lecz czas swoisty
I tylko wzdychające serca cichną,
Deszcz kapie, deszcz to wodnisty,
To rytm po rytmie, oczy mają sen.


CZYSTE PIĘKNO 2018-08-26

Zachody słońca jak witraże z koloru,
Błękitne jęzory fal dosięgają duszy,
Złączone dłonie dodają sobie waloru
I to nie problem, że na pustyni suszy.

Jazda koniem żywym, sztucznym też
I ocean, i góry istnieją w jedności,
Z pomarańczy maluje się cały beż,
A droga wyboista do piękna i radości.

Też widzę te zachody, słońce jak malunek,
Dobijam w rumbie do westchnień życia,
Nalewam rum, nalewam wytrawny trunek
I piję, toast wznoszę, tyle do odkrycia.

I na końcu świata spoglądam w dal,
Zachwycam się chwilą możliwości,
Kubańskie cygara, kubański to bal,
A ja marzę o kraju z nowej miłości.


CZEKANIE NA DALEJ 2018-08-26

Osłupienie w chwili, lecą ptaki,
Dźwięczy wróbel, wrona na dachu,
Z głowy rwane są czarne kłaki
I coraz bliżej tegoż strachu.

Ale to tylko jest czekanie
Na jutro, na pojutrze, na zimę,
To tylko gra na pianinie
Melodii sennych, nuta płynie
Niczym rzeka i strumień,
To tylko jesień stawia kroki
I pojawia się na twarzy rumień,
Nie tak straszne to są mroki...

Osłupienie w chwili, lecą owady,
Dźwięczy motyl, osa i pszczoła,
A na kwiatach słowo, ciche grady
I wiatr tańczy raźnie dookoła.


TURBULENCJA MOCY 2018-08-26

Szarości turbulencją mocy,
Padają deszcze niczego,
Na polanie ostatniej nocy
Zatrzymały się cisze...

To wiatr tak ładnie kołysze
I układa włosy z liści jak fryzjer,
To wiatr pobudza tę ciszę
I tańczą razem walca tradycyjnego.

Szarości turbulencją mocy,
Lecimy przed siebie torpedą,
Na polanie ostatniej mocy
Zatrzymały się cisze...


SPACER ULICZKAMI KUBY 2018-08-26

Uliczkami Hawany wędruje dusza,
W oczy bieda patrzy, słońca blask,
Ni kropli, w sklepach też susza,
A nocą ocean dosięga falą gwiazd.

I idą tacy zakochani w stolicy Kuby,
Na schodkach siedzą mieszkańcy,
I idą tacy zakochani, idą aż do zguby,
A zatracają się w spojrzeniu na góry.

Uliczkami Trinidad wędruje serce,
Melodia wesoła zaprasza do radości,
Bieda straszna, w miłości goręcej,
A cygara wypalane na znak pokoju.


WIZJA ZE SNÓW 2018-08-25

Już morze cię wita z falą i wiatrem,
Już cię wabi do siebie syrena,
Już ciebie nie ma, scena z teatrem
I blisko gwiazd, to wizja ze snów.

Pocałunek potajemny, ucieczka twa,
Dla świata zmieniasz twarz, pustka,
Rozmowa potajemna, po tobie mgła,
Do oczu bielą przytula się chustka.

Już morze cię wita z siłą i głosem,
Już cię wabi dal, morska dal,
Już ciebie nie ma, sekunda z patosem
I blisko gwiazd, to wizja ze snów.


OBUDZONA 2018-08-25

Natrętny dźwięk telefonu,
Jeszcze sny na powiekach,
Melodię oddają ku dzwonu,
Budzą bezlitośnie człowieka.

To pan, co ma obszerności,
Miła niespodzianka - twierdzi
I śle natrętne wiadomości,
Spogląda zły na swej żerdzi.

To pani Bogu jest oddana,
Chce usłyszeć szept każdy,
Upada wnet na swe kolana,
A temat jest już nieważny.

I nikt to nie był dla ratunku,
Przez chwilę myśl ta jedna,
I nikt to nie był z gatunku,
Dziewczyna nadal biedna.

Telefon jak opętany cały,
Wibracje, sny rozgonione,
To dziwności wnet oszalały
I jak tabun koni rozbiegły się.


GALOP 2018-08-25

Biegną konie jak tornado,
Wściekłe kołtuny krzyczą
I sapią jak Hades, blado
Spoglądają, popłoch, ryczą
Woły w dolinach, a wyżyny
Sięgają niebios; złote słońce
Błyszczy, motyle jak muśliny,
A grobowce milczą, to końce
Prawdziwe, namalowane łzą
I grzeją się koty hebanowe,
I mruczą, grzbiety swe gną,
A w kropli drżenie gotowe...

I nagle cisza, nic, w bezruchu
Wszystkie dni i noce, ulice
Puste jak dzbany; w nasłuchu
Pieśni się zaczynają, tablice
Z nazwami pomylone teraz
I jaskrawieją blaszane uszy,
A pęd znów nabiera sił, wyraz
Z ust wyrywa się gromki, suszy
To czas, a rzeki nie płyną,
Fala bezruchu, sinice zakwitają
Na skrawku głazu, nie zginą
Syreny najwybitniejsze, wzywają
Słabych i zgubionych w istnieniu,
Coraz głębiej i głębiej schodzę...

Biegną konie jak huragan,
Wściekłe szerszenie atakują
I prycha czas, sekundy kłują
Niczym igiełki, wielki bałagan,
A podłoga mówić nie umie;
Płaczą z niewinności drzewa
I gubią ludzi w całym tłumie,
Melodia płynie, życie śpiewa
Hymny i pieśni strudzenia,
A los pisze scenariusz dalszy,
Zatrzymuję ten galop, do widzenia
Po drugiej stronie lustra...


W SŁOWACH 2018-08-24

W słowach mądrość zawarta
I kwiaty niczym tęczowe,
I drzewa, i choć suknia zdarta,
To w nich obrazy kolorowe.

W słowach kontynenty dalekie
I zwyczaje innych ludzi, podobnych,
I noce ciepłe, i życie kalekie,
To świat istot biednych i głodnych.

W słowach nadzieja cała
I wiara w jutro lepsze od dziś,
I iluzja od prawdy jakże doskonała,
I smutny, samotny ten liść.

W słowach miłość jak wulkan
I jego lawa pokątnie płynąca,
I czas, i cisza, to jedwab chwili,
To morze i góry, to łąka pachnąca.

W słowach marzenia ukryte
I gwiazdy tajemnicę skrywające,
I chwile szczęścia, znakomite,
To prawdy jedyne, łzy płynące.

W słowach potęga, siła, moc
I niepokonane serce z kruszywa,
I wiatr, i słońce, i dzień, i noc,
To wolność, co z więzienia się wydobywa.


IDŹ SWOJĄ DROGĄ 2018-08-24

Wdzierasz się siłą w ciszę moją,
Z oddali wyłaniasz się jak syrena
I wabisz śpiewem, melodią swoją,
I wodzisz na pokuszenie, cena.

Słoneczka gasną w polu oddali,
Widzę twój uśmiech, ale już inny,
Gramy swe role jak aktorzy doskonali
I maski na twarzach, świat zimny.

I każesz mi trwać, i każesz pisać,
A wiadomości zbyt spowite mgłą,
I każesz mi czekać, i każesz wzdychać,
A księżyc ma dość, idź drogą swą.


OSTATNI RAZ TŁUMACZĘ 2018-08-24

Jak feniks z popiołów wstajesz,
Dźwięk telefonu, nie zostajesz,
A ja nie mam sił na rozmowę,
Rozbite mam serce i głowę...

Miesiąc odpoczynku to za mało,
Już z nas nic nie pozostało,
Choć pamięć niemalże idealna,
Pamiętam, chwila tamta feralna.

I być może domyślasz się stanu,
Być może nie zrealizowałam planu,
Lecz to twój był plan, inne sprawy
I serce całe, w nim wszystkie obawy.

Jak feniks z popiołów wstajesz,
Dźwięk telefonu, nie oddajesz,
A czas wciąż upływa przez palce,
Nie dla nas dalsze te harce.

Dlatego idź przed siebie, lepiej
Będzie właśnie tak, a nie inaczej,
Swoje rany i twoje ciszą zasklepię
Jak niebo, dziś ostatni raz tłumaczę.


NA ZAKUPACH 2018-08-23

Tłoczy się masa jak w ulu u pszczół,
Każdy ogląda, przewraca, ogląda,
To znów górna półka i znów dół,
Klient na cenę taką, a nie inną spogląda.

Świeże bułeczki, chlebek świeży,
Patrzę, a tam twarz lśni znajoma,
Patrzę, a tam mój brat u wieży,
Wskazówki przez telefon daje żona.

Tylko cześć i cześć, zakupy nieprzerwane,
Idę dalej, z listy już wszystko jest,
Już w koszyku na kółkach towary poskładane,
A przy kasie kasę trzeba dać - taki test.


W STREFIE INTELIGENCJI 2018-08-23

Strefa inteligencji pod krawatem,
Na własność biorą sobie jeńców,
Ale tak inteligentnie, z tematem
I wybierają na dziesięć wieńców.

Milczenie trwa, odpowiedzi błędne,
Wzrok pojętnych, wzrok lepszych,
Milczenie trwa, odpowiedzi posępne
I już odwrót w tył, nie ma bezpiecznych.

A miejsca nadal kolorowe jak tęcza,
Choć dusza cała czarna, serce też,
Zamknięte bramy, los głowę zadręcza,
Cytrynowa twarz, pomarańczowy beż.

Strefa inteligencji pod krawatem,
Prawie doskonała, prawie idealna,
Lecz doba mija z jednym schematem,
Chwila kolejna, chwila ta feralna.


PRZYMIERZE ODNOWIENIA 2018-08-23

Przymierze w sennej godzinie, odnowa,
Mówimy do siebie, patrzymy do siebie,
Lecz nie mamy z tego nic, tylko słowa,
Mimo to, chcesz, bym mówiła do ciebie.

Nie wiem, co mam mówić, dziś sił brak,
Opadam na dno butelki wraz z nadzieją,
Nie wiem, co mam mówić, statku wrak;
Wiatry od nowa marzenia w polu sieją.

Nie wiem, co mam powiedzieć dziś tobie,
Jak uwiędły kwiat, podlej mnie, proszę,
Nie wiem, co mam powiedzieć w ozdobie,
Jak liść lecę, opadam, sny swe już niosę.

Przymierze w sennej godzinie, odnowa,
Mówimy do siebie, patrzymy do siebie,
Lecz nie słyszymy, nie widzimy, połowa,
A chmury już daleko, pamiętam ciebie.


ŁZĄ MICKIEWICZA 2018-08-23

Łzą Mickiewicza obraz namalowany,
To obraz niebieski taki, a błękitny,
Twór ten cały roznegliżowany
I kąpiel w morzu, co jest aksamitne.

I niczym kleks na czystej stronie,
Widnieje w czasie, z pochodnią płonie
I spalają się serca niczym śmieci,
Na wpół martwy ptak już leci...

I nie ma ratunku, żyją tylko nadludzie,
Bo zwyczajny człowiek ponosi śmierć,
I spływa łza Mickiewicza po grudzie,
I nawilża ją w całości lub jej ćwierć...

Łzą Mickiewicza obraz namalowany,
To obraz czarny taki, a hebanowy,
Twór ten cały jak dziecię wyskrobany
I w duszy dzbany puste, jęczą głowy.


JUŻ NIE CZEKAM... 2018-08-22

W skafander się ubieram
I patrzę w dal, tyś swoisty,
I okno na oścież otwieram,
I wciąż piszę te nieme listy.

Tyś taki cały znudzony,
Lecz wrócić nie mogę tu,
Tyś taki cały złożony,
Lecz inny świat w części snu.

Rękawiczki już zakładam
I liczę liście, tyś tęczowy
Już dla innej pani, składam
Słowa ciszą, los kolorowy.

Tyś taki zupełnie inny,
Więc wrócić nie mogę tu,
Tyś taki zupełnie powinny,
Lecz nie mamy jednego snu.

Szalik i czapkę też zakładam
I lepię bałwana z czystej bieli,
To kryształ widzę, myślą władam
I już nie czekam do niedzieli.


POMYŁKA KSIĘGOWEGO 2018-08-22

Jeden zapis w notesie, pomyłka,
Ale to księgowy jak śnięta ryba,
Pięć złotych policzył, mocna żyłka,
Lecz czyste sumienie ma szyba.

I takie tam ekscesy jak hymny,
Płyną rzeki, płyną morza, oceany,
Aż czas uchyla filary, głos płynny,
Coraz dalej jest każdy ukochany.

Jeden zapis w notesie, pomyłka,
Ale to księgowy zasad nie zna,
Pięć złotych policzył, mocna żyłka,
Rozejdzie się niejasności mgła.


POLSKA I POZNAŃ 2018-08-22

Dzień dobry i cześć, to Polska,
Biegiem każdy pędzi do celu,
Do widzenia i pa, ulica Wolska,
Do centrum dociera niewielu.

Może ziści się morze swą falą
I może wróci chęć do życia,
Może lampiony radości się zapalą,
I może jeszcze coś do odkrycia.

Witaj i na razie, to Poznań,
Każdy biegnie i biegnie, pęd,
A to miasto pełne jest doznań,
Do życia ciąg, daleko, hen...


SIEDZIMY SOBIE 2018-08-22

Siedzimy sobie we wzajemnym kręgu,
Patrzymy na siebie, z nas te posągi,
W sercu stos mamy smutku i lęku,
Lecz musimy żyć, choć pod nogami drągi,
Czyli kłody zwane potocznie, ładniej...

Dzień za dniem mija, mijają momenty,
Mijają te dobre, mijają te złe, gorsze,
Prosta droga, potem znów ostre zakręty,
Wszystko się modli o życie, o grosze,
A cisza jest potęgą, tylko ten ból w sercu...

Siedzimy sobie we wzajemnym kręgu,
Patrzymy na siebie, rozmawiamy znów,
W sercu stos mamy nadziei i lęku,
A strach niczym król powszechny, rów,
A potem znów wypełzamy jak płazy...


DEBATY POD NIEBEM 2018-08-22

Cisza, nagle młotem walnie
W beton albo w blachę złotą,
Przy stole siedzą, owalnie
Mówią do siebie pewną ochotą.

Marian zza krzewów wystaje
Głową szkarłatną, to bestia,
A piękna patrzy, to się jej zdaje,
To pomyłki jest raczej kwestia.

I mówią językiem pszczół i os,
Trochę mają porozumienia,
I mówią językiem swoim, a los
Ma dla nich swoje uzgodnienia.

Cisza, zakończone debaty
Na raz i dwa, pięć minut później
Idą do domu, inne tematy
Każdy ma, jakoś tak już luźniej.


TRZEBA WALCZYĆ DO KOŃCA 2018-08-22

Warstwy cebuli, w niej jedwabiu krople,
Sędziwość prószy się na włosach dnia,
Zamyślenie do nieba, loty os podobne
I bliźniacze godziny, koncert się tu gra.

Deszcze melancholijne płyną jak rzeki,
Cisza w oddali, zakroplenie oczu łzą,
Kamienne twarze, z ołowiu te powieki
I czas na zegarze ambitny, bliżej snom.

A na tamburynie emocjonujące melodie,
To serce je wygrywa dla ścian i dla drzwi,
To serce tęskne takie i wciąż głodne,
Lecz nie ma nic, pustka wokół grzmi.

To nie koniec jednak jeszcze historii,
Smutek przemieni się w uśmiech słońca,
To nie koniec drogi, przyjaźń kalorii
I trzeba iść, i trzeba walczyć do końca.


KNOWANIE KSIĘŻYCA 2018-08-20

Filuterne knowania księżyca,
Gwiazdy zazdrosne kątem,
Już migają światła, przemyca
Tajemnicę niemym wielokątem,
A ta próżnia między warstwą
I niebytem w blasku słońca,
Nakłada liczby na zasady te;
Już na płótnach linię malarską
Odsłaniają twarze, do końca
Jeszcze wiele kroków, jest snem.

A na dnie oceanów łzawych
I szczęśliwe milczenia trwają,
Już nie wskrzeszać wizji krwawych
Na jedwabiu chwili, dumają
Drzewa w świątyni dumania,
Kątem oka coraz dalej od niego,
Odpowiedź czysta, ale niechętna,
Już nie da wrócić się do kochania,
A bez kochania nie ma właściwego
Rytmu wszystkich dni, beznamiętna.

Oddechem malowane witraże
Dla tęsknoty, szyba cała w parze
I jeden krok, zdjęte bandaże,
Patelnia na widoku, ciemne twarze,
A granice skreślają się same
Od rytmów nowej nadziei, korale
Takie zielone jak rubiny, szara
Poświata znika, otwierają bramę
Złocistą od rdzy, zaczynają się bale
I znika smutek, znika wnet mara.


CZAS ZMAZAĆ PRZESZŁOŚĆ 2018-08-20

Czas zapomnieć o przeszłości,
Wymazać ją jak gumką ołówek,
Nie wskrzeszać umarłej miłości,
Zbyt mało mamy tu połówek.

Lat wiele upłynęło od ostatniego,
Nic się nie zmieniło, nie ziściło,
Widoków też nie ma na lepszego,
Nie wystarczy, by tylko się śniło.

Czas zapomnieć o przeszłości,
Wymazać ją jak gumką ołówek,
Nie wracać myślą w zupełności,
Zbyt mało mamy tu połówek.

Lat wiele upłynęło od ostatniego,
Nie ma co się łudzić, że nadjedziesz,
Że spełnisz obietnicę z dalekiego
Obiecania, już więcej nie zawiedziesz.


KOLOROWANKA 2018-08-20

Zacisze, pierwsze definicje,
Coś już więcej wiadomo,
Zacisze, doskonałe delicje,
Latarnie nocą już płoną.

Rośnie morale niczym kwiat,
Już jest lepiej odrobinę,
Już trochę uśmiecha się świat,
Rośnie radość o ociupinę.

Zacisze, pierwsze zasady,
Coś już więcej jest znane,
Zacisze, liczby do szuflady,
Dni kredką będą kolorowane.


SPOTKAŁO SIĘ RODZEŃSTWO 2018-08-18

Teściowie, rozterki, zdania,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
Tyle spraw jest do poskładania,
A tu znów relacje złe, chore,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
Wygadać się przychodzi w porę
I zanim jesień okryje się kolorem,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
I znów brakuje pieniędzy,
W Polsce, w kraju tym życie w nędzy,
Uczyć się języków i już uciekać,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
Z wycieczką nie ma co zwlekać,
Nie warto też się kłócić,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
Melodię czas wesołą zanucić,
Zagwizdać, zatańczyć, a z rana
Jeszcze złość i utrapienie,
Na zdrowie! Stuk szklanicami,
Spotkanie między braterskie.


NA KOŃCU ŚWIATA 2018-08-18

Koniec świata, wędrówka cicha,
Wspomnienie zza pazuchy,
Rozmowa ze słońcem licha,
Pomocne dopadły ją duchy.

I tak wędrowała sobie powoli,
Zapominała, co złe i głupie,
Zapominała o tym, co tak boli
I widziała nadzieję na słupie.

Koniec świata, wędrówka własna,
Wspomnienie zza pazuchy,
Rozmowa z lasem miła, jasna,
Sentymentów dopadły ją duchy.


CZŁAPANIE 2018-08-18

Kolejne przebudzenie, motyle, sny,
Znów nic nie jest możliwe, pustka,
Samotna tylko droga, płyną łzy,
Nie ma szans, to nie przepustka

Do szczęścia bram zardzewiałych,
Nie ma na kogo liczyć, na siebie,
W oddali skrzynie chwil nabrzmiałych,
Nie ma i nie będzie nigdy ciebie.

Bo łudzić nadzieją nie ma się co,
Bo nadzieja matką głupków,
Jak uwierzysz komuś, jest pstro,
Na sercu mnóstwo strupków.

I tak co dnia, i tak co noc każdą,
Wciąż tylko wzdychać pozostaje,
I tak od zawsze, z niejedną jazdą,
Trzeba żyć, wegetować, rozstaje.

Kolejne przebudzenie, motyle, sny,
Nie ma lekko, głazy przy drodze,
Zasnute pejzaże, gęste panują mgły
I tylko człapie się człek długo, srodze.


RYTM CZA CZA 2018-08-18

W rytmie cza cza
Tańczą lekarze,
Zakładają bandaże
W rytmie cza cza.

Zapisy dokonane,
Słowa zbłąkane,
Trochę śmiechu,
Trochę grzechu.

W rytmie cza cza
Wirują pielęgniarki,
Gotują kucharki
W rytmie cza cza.

Zapisy dokonane,
Chwile zbłąkane,
Trochę uśmiechu,
Trochę grzechu.

W rytmie cza cza
Biją zegary na ścianie,
Będzie śniadanie
W rytmie cza cza.

Zapisy dokonane,
Puzzle poskładane,
Trochę gniewu,
Trochę śpiewu.


DOBRE STRONY 2018-08-18

Nadal nic, źródła gorące
Wysychają, a na łące,
Gdzie dzień koi się w nocy,
Fruną anioły w swej mocy.

Są jednak dobre strony,
Świat pluszcze się z falą,
W szczęściu lecą wrony
I z ubocza życie chwalą.

Nadal nic, fontanny milczą
W przejrzystości, wilczą
Matką staje się rodzina,
Poprawia się nieco mina.

Są jednak dobre strony,
Świat pluszcze się z falą,
Trójząb szczęścia do obrony,
Zakochani się też migdalą.

Nadal nic, koryta wyschły,
A czas zwija się w rulonik,
Nagle myśli tutaj przyszły,
Ukłon, w ręku mam melonik.

Są jednak dobre strony,
Świat pluszcze się z falą,
Już prowiant kupiony,
A sny nadchodzą z dalą.


MĘTLIK W GŁOWIE 2018-08-17

Mętlik w głowie, burza w szklance,
Negocjacje trwają raz za razem,
Mętlik w głowie, burza w koleżance,
Wizja za wizją jednym wyrazem.

Mętlik w głowie, pioruny strzeliste,
Jeżą się pokrycia serc, co dalej?
Mętlik w głowie, drogi przejrzyste
I jak kryształy woda, jej mi nalej.

Mętlik w głowie, tak ani tak,
Ćwierć monety w dłoni, słońce,
Mętlik w głowie, decyzji brak,
Kij zawsze ma te same dwa końce.


STRACH PRZED ZŁOCZYŃCĄ 2018-08-17

Przyszłość łapie mnie za gardło,
Dusi niczym złoczyńca, duży strach,
Że będzie bolało, że nic się nie stało,
Że rozpadnie się nad głową dach.

Dokąd wtedy pójdę i po co pójdę?
Niezdecydowanie i niewiedza -
Najgorsza para, jak daleko ujdę,
Zanim wyschnie z łez miedza?

Przyszłość łapie mnie za gardło,
Bije po twarzy i w serce bije,
Aż puchnę cała, boję się więc bardzo,
Że upadnę, nie przeżyję...


SZARO-BURY LOT 2018-08-17

Szaro-bury lot mewy,
Gołębie ma skrzydła,
Szum jak białe śpiewy,
Nadzieja tu zbrzydła.

I znów tęczę ubrała
Jak sukienkę w wakacje,
I znów zawirowała
W locie, ona ma rację.

Szaro-bury lot kruka,
Wrony ma skrzydła,
Miłość do serca puka,
Smaczne te powidła.


PADAJĄ KAMIENIE 2018-08-17

Padają kamienie złociste jak deszcz,
Kałuże coraz większe, pełniejsze,
Kształt niewidoczny, silny ten dreszcz,
Spojrzenie na obrazy fajniejsze,
Lecz znów most podmyto łzami,
Ptaki wzleciały wrzeszcząc strasznie,
Gotuje się zupa między nami,
Tak ciężko, kamiennie jest właśnie.

Spotykają się dwie kumy na ulicy,
Czysty przypadek, losu zrządzenie,
Każda ma inne kształty spódnicy,
Jedna ma blask, inna w koszu cienie,
Rozmowę toczą żywą, ciekawą,
Rozstają się u ujścia chodników,
Minę pokazują teatralną, łaskawą,
Całość ich swoistych nawyków.

Padają kamienie cierniste jak deszcz,
Kałuże coraz większe, gęstnieją,
Ból w sercu rośnie, zakwita jego dreszcz,
Ludzie przechodzą, głośno śmieją,
Wytykając błędy paluchami
I płyną rzeki wartkie, rwące,
Zgliszcza już między nami,
A słońce na popiół spalające.


WYLECZ... 2018-08-17

Burza, pioruny Neptuna,
Na nic starania, na nic wysiłki,
Każdy wie lepiej, a słabe osiłki,
Burza, coraz więcej kołtuna.

Brak już sił, brak,
Ręce opadły tak,
Mosty runęły,
Sny utonęły
W nicości.

Burza, pioruny Zeusa,
Na nic to wszystko, nic,
Walą się domy i pic,
Wylecz, daj szybko całusa.


RÓŻNOŚĆ JĘZYKÓW 2018-08-16

Różne języki, różna mowa,
Za nic dogadać się nie da,
Różne miejsca, inna połowa,
Koniec, zero, bieda...

Miało być tak pięknie, wesoło,
Lecz różne języki plączą się,
Krzyk i niezgoda krąży wkoło,
Nie ma decyzji, smutek ślę

Listem w otchłań, przestrzeń,
Nic z tego, marzenie jak mur,
Runęło z hukiem, pusta kieszeń,
To różne pieśni oddał chór...


CZTERY ŚCIANY SAMOTNOŚCI 2018-08-16

Cztery ściany samotności,
Śpiew świadków tejże nocy,
W stronę idę daleką, lichą,
By ujrzeć promienie radości
I na ich morzu płynąć w mocy,
Aż do stuknięcia kielichów...

Przed oczami pejzaże, obrazy
Jak w kalejdoskopie się mienią,
Z ust płyną pełne żaru wyrazy
I jak ogień palą czas, seplenią
Drzewa, szepcząc liści szelestem,
Trzydzieści trzy - liczba z testem.

Cztery ściany samotności,
Milczenie niczym turbulencja,
A lot najdłuższy ze wszystkich;
Warstwa popiołów, szarości
Dość gruba w zespole, frekwencja,
A niebyt tylko dla czystych...


PO DRUGIEJ SZANSIE 2018-08-16

A tyś, co drugą szansą miałeś być,
Znikasz w przededniu sprawy,
Zapominasz o świecie, by sobie śnić,
Inne plany, mnóstwo zabawy.

Lecz łzy są zbyt potężne dla nas,
Pozostawiasz mnie w utrapieniu,
Jeden procent zmalał, nikły czas,
Pozostawiasz mnie w osamotnieniu.

A tyś, co drugą nadzieją mi byłeś,
Znikasz w swej przestrzeni, kamfora,
Szczęśliwy taki, cały tam ożyłeś,
Odchodzę, na mnie już jest pora.


ZARAŻONY MILCZENIEM 2018-08-16

Milczysz zarażony milczeniem,
Kolej rzeczy jest jasna, klarowna,
A ta cisza otoczona cieniem,
Samotność, chwila jakże umowna.

Nie zmuszę ciebie do rozmowy,
Twoje prawo na mnie się wypiąć,
Nie zmuszę ciebie, tyś nie gotowy,
Moje prawo na ciebie się wypiąć.

Ząb za ząb - nakazuje prawo,
Lecz ja idę daleko w bok,
Pierwsza zagadam, biję brawo,
Mój samotny zawsze krok.

Milczysz zarażony milczeniem,
Moja kolej, choć twoja kolejka,
Przekleństwem tyś i zbawieniem,
Idę, przede mną pusta alejka.


WALKA 2018-08-15

Gdy nie masz pieniędzy,
Przyjaciół duży brak,
Gdy żyjesz w nędzy,
Jesteś jak statku wrak.

Każdy dzień taki sam,
Nadzieja za nadzieją,
W każdym dniu cham,
Oni się tylko śmieją.

Gdy nie masz przebicia,
Sąsiedzi cię nie znają,
Gdy nie masz okrycia,
Oni z daleka omijają.

Każdy dzień taki sam,
Nadzieja za nadzieją,
Każdy dzień mija tam,
Gdzie walka z zawieją.


UMOCZONE 2018-08-15

W prawdzie maczane palce
Są wszystkie, wyją psy bure,
Płaczą bez rodziców malce,
W sercach widać dziurę...

Kapią łezki błękitne, kapią,
Kałuża w potęgę wzrosła,
Ludzie stoją, tylko się gapią,
Róża z cierniem wyrosła...

W prawdzie maczane myśli
Są wszystkie, czarna plama,
Nadzieja, iż dobro się ziści,
Lecz wciąż zamknięta brama...


MATKA ZIELNA 2018-08-15

Matka zielna, jej łzy
Płyną z nieba,
Matka zielna, jej sny
Płyną do chleba.

Nie ma prezentu
Wciąż, to święta,
Wśród zamętu,
Serce pamięta.

Matka zielna, jej słowa
Płyną z nieba,
Matka zielna, jej głowa
Głodna bez chleba.

Tutaj tak jest,
Cisza kołysze,
Tutaj chrzest,
Noc już dysze.


MYSZ I OSA 2018-08-15

Przebiegła mysz szara cicho,
Patrzę, biegnie znów ona,
Jakie niesie ją tu licho?
Zamknąć drzwi, zasłona
Rusza się filuternie,
Mysz przebiega miernie,
Tuż za nią frunie osa,
Bzyczy, frunie koło nosa,
Cała w paseczki barwne,
Skrzydła ma przezroczyste,
Duet nad duetem, larwę
Widać motyla, niebo czyste.


UŁOŻY SIĘ... 2018-08-15

Dowiedziałam się o praktykach,
Nowa wiedza w starych nawykach,
Wszystko darmo tutaj będzie,
A chwila rozwinie się wszędzie.

Takie tam, takie tu, zawód
Zdobędę nowy, następny
I w sposób najbardziej ponętny
Wiedzy zdobędę dowód.

Będę znaczyć coś więcej,
Słońce świeciło będzie goręcej,
Błękity będą się uśmiechać,
Nie mogę drogi tej zaniechać.

Nie ma odwrotu, dal widoczna,
Myśl płynie oceanem potoczna,
Wszystko się wreszcie ułoży,
Wolność bez nędzy obroży.


JEDNO KLIKNIĘCIE 2018-08-15

Jednym kliknięciem znam:
Ceny, kursy i trasy, czas;
Do podróży zachęca las,
Już niedługo w drogę nam
Będzie dane ruszyć,
Uśmiech zabrać i tęczę,
Na wygodę można się skusić,
Jest dobrze, nie klęczę.

Jednym kliknięciem wiem:
O cenach, kursach, trasach,
O widokach, o tarasach,
Już wiadomość do mózgu ślę,
Iż wakacje nadchodzą prędko,
Pojedziemy, zwiedzimy,
Ryby złowimy jedną wędką,
Morze polskie zobaczymy.


WYKRZYCZEĆ... 2018-08-14

Wykrzyczeć głosem ciszy słowa,
To hymny zwyczajności robotnika,
Wykrzyczeć, aż wzleci nocą sowa,
A dal będzie dalą, głazy spotyka,
Przy drodze twarz w masce, wojownik
I nadmierny brak jednej odmiany,
Lecz serce jak prawdziwy buntownik,
Nie poddaje się, walczy, ma szramy...

Wykrzyczeć niedolę i beznadzieję
W rzeczywistości zamieszkałe,
Przejść, przetrzymać silną zawieję,
Uratować istoty trudem omdlałe;
Wykrzyczeć prawdy najbardziej trudne,
Z mostu zrzucić kamień smutny,
Obmyć rany od krwi, wytrzeć brudne
Twarze i serca, zniszczyć świat obłudny.

Wykrzyczeć strach i łez strumienie
Zatrzymać u ujścia, zacząć żyć,
Iść do kraju światła z krainy, gdzie cienie
Królują i odbierają życie, śnić
Kolorowe sny jak motyle i tęcza,
Bo tam miłość jest i życzliwość,
Tam para zakochanych zaręcza
Pocałunkiem wzajemność, wrażliwość
Jak liść jesienny, złoty, brązowy...


SNY - MAJAKI 2018-08-14

Majaczą się sny o tobie, o mnie,
Krążą niczym sokoły nad doliną,
Szarości oblekają nieprzytomnie,
A nicość jest smutków przyczyną.

Nie przyjedziesz, jak to ustalone,
Nie zobaczysz łez tęsknienia,
Nie przyjedziesz, to skończone,
Nie zobaczysz rozanielenia.

Majaczą się sny o życiu, o chwili,
Krążą niczym sępy nad padliną,
Człowiek sam ze sobą, jak pisklę kwili,
A nicość jest beznadziei przyczyną.


PONAD STO 2018-08-14

Ponad sto, liczba osiągnięta,
Witryna lśni jak zwierciadło,
Porcelana na pół pęknięta,
A na końcu złoto też wypadło.

To nie koniec jest świata,
Bo myśl nowa, choć stara,
To rozkwit dopiero lata,
A już przemija zła chmara.

Ponad sto, liczba wybita,
Kamień w posąg zmieniony,
Nadzieja w sercu rodowita,
Chwytam ciszę, dąb pochylony.


NIC A NIC 2018-08-13

Żadnej odpowiedzi na pytanie,
Spoglądam w dal samotnie,
Samotne jem znów śniadanie,
A z oczu płynie deszcz markotnie.

Nic się nie zmieniło, nic a nic,
Wciąż te same ścieżki uczęszczane,
Nic a nic, wciąż próżna nadzieja, pic,
A za zakrętem nie czeka kochanie.

Żadnej odezwy na te listy liczne,
Wciąż nic a nic, smutek w kawie,
Nic a nic, chwile minęły magiczne,
A tylko rejs po wielkiej obawie...

Nic a nic, minął już czas, i mija,
Taka rzeczy kolej tutaj bywa,
Dywan życia wciąż się rozwija,
Lecz łza wiecznie z oczu wypływa...


PEWNA KACZUSZKA 2018-08-13

Przypłynęła z zielonych wód,
Przypłynęła sobie kaczuszka,
Błękitny miała cały swój spód,
Poprawiła fałd szarego fartuszka.

Dziobem pozdrowiła, spojrzała,
Ogonkiem machnęła rześka,
Na taflę szybko się dostała
Cała prężna, młoda, doskonała.

Popłynęła z powrotem na wody,
Z braćmi się spotkała i siostrami,
Tyle w niej piękna, tyle urody,
Schowam ją pomiędzy wspomnieniami.


ODKRYWASZ KARTY 2018-08-12

Odkrywasz karty, stół pusty,
Wołasz, zarządzasz, nic,
Czas mija, przemija tłusty,
Dalszy los jak ten wielki pic.

I nie mogę być grzeczna,
Nie mogę być ci posłuszna,
Ta miłość nie jest wieczna,
Znikam, decyzja słuszna.

Odkrywasz karty, stół pełny,
Wołasz w inną stronę świata,
Widzę, jesteś cały, zupełny,
A ja kocham się w kwiatach.


OBIETNIC DALSZY CIĄG 2018-08-12

Obietnica za obietnicą słane
Z daleka, lecz przesuwane
Spotkanie, ułudą kolorowane
Te obietnice, liście rozedrgane.

Prawdziwość łez nie wzrusza
Już ciebie ani mnie, drogi inne
Prowadzą nas, jabłoń, grusza,
A myśli niczym ptaki zwinne.

Szybują nadzieje pod niebem
I opadają wraz z pustki deszczem,
Biegnę w pogoni za chlebem,
Ile czekać mam na nas jeszcze?

Obietnica za obietnicą słane
Z daleka, choć pocztówkę dasz?
Tak samo, dni w nocy układane,
Lecz już wcale mnie nie znasz...


WYSPY 2018-08-12

Wyspy nabrzmiałe od samotności,
Dookoła tylko kaczek rodziny
Płyną gromadą ku wielkiej radości,
A myśl zawisła w głowie dziewczyny.

Ta myśl dotyczyła innego zarysu
Południowych dni, zachodów nocy,
Ta myśl dotyczyła ciszy kaprysu,
A minione chwile są już w niemocy.

Wyspy nabrzmiałe od miłości,
Tak powinno właśnie tutaj być,
Lecz w chmurach obraz nicości,
Na jawie też można bajki śnić.


W CISZĘ DZWONISZ 2018-08-12

Na boga, na Zeusa,
Cisza nocna, dzwonisz,
Dałabym ci całusa,
Lecz czas nasz trwonisz.

Tęcze takie samotne,
Deszcze jak kryształy,
Biedy takie okropne,
To serca nie zadrżały.

Na boga, na Neptuna,
Cisza nocna, piszesz,
Zabrałabym ci kołtuna,
Lecz daleko się kołyszesz.


WALKA Z PRZESZŁOŚCIĄ 2018-08-12

Przeszłość zamilkła pluskiem morza,
Nie powinnam do niej wracać,
Nie powinnam tęsknić, piękna zorza,
Więc ze szczęścia należy skakać.

Wciąż wzdycham, wciąż analizuję
Minione chwile, mogłam coś zrobić?
Wciąż tęsknię, wciąż siebie spisuję
Na złudzenia, czas przyszłość robić.

Lecz ta przeszłość oszukała mnie,
Na nosie zagrała, serce złamała,
Przez nią czuję się jak pył, nijak, źle -
Złudzeniem znamię mi narysowała.

Wciąż wzdycham, wciąż się łudzę,
Że nadejdzie czas i przeszłość zmaże
Jak gumką, że nagle się obudzę
I rzeczywistość zła snem się okaże.


W JAKOSIOWIE 2018-08-12

Jakaś tam odpowiedź rzucona,
Drugi wers jak milczenie tępe,
Sylwetka też jakoś pochylona,
Nie da się żyć torpedy tempem.

Ale hebanowe dzwony dzwonią,
Siłę mają Herkulesa i łez moc,
Minuty leniwe czas swój trwonią,
A dzień znów przemienia się w noc.

I jakoś to się kręci na karuzeli,
Sprawa za sprawą, nadzieja jest
I od poniedziałku tak do niedzieli
Życie urządza ludziom wielki test.

Jakaś tam odpowiedź rzucona,
Trzeci wers niczym stygmaty,
To już krzywa bardzo odchylona,
Trudno znieść życia te tematy.


NA POWAŻNIE 2018-08-12

Prawda trudna, nie ma przyszłości
Ten kraj, obywatel, jednostka;
Prawda trudna, błędy przeszłości,
A polityka swoje, nie błahostka...

Komu dobrze w ojczyźnie tej?
Kolory tęczy, bieda jak rozpacz;
Podatek liczny, w kieszeni mniej,
Wyjechali w dal, nie mogli zostać...

A dzieci się mnożą razy pięćset,
Wodospady alkoholu silniejsze,
Jeden dom, dzieci głodu dają tercet
I uczciwość szanse ma najmniejsze.

Prawda trudna, nie ma przyszłości
Ten kraj, obywatel, jednostka;
Prawda trudna, czas teraźniejszości,
A polityka swoje, nie drobnostka...


ZENIT STRACHU 2018-08-11

Na co dzień ciebie brak,
Próbowałam swoich sił,
Lecz czuję niepokój tak,
Bo kwiat miłości zgnił...

Boję się spotkania z tobą,
Bo nie potrafię trwać,
Nie chcę być tylko ozdobą,
A nie potrafię grać...

Na co dzień ciebie brak,
Próbowałam swoich sił,
Lecz drżę jak osika tak,
Bo inne sny będziesz śnił...

Boję się spotkania z tobą,
Bo nie potrafię śnić
Snów identycznych, sobą
Nie możemy tu być...

Na co dzień ciebie brak,
Próbowałam pokochać,
Lecz nie umiem już tak,
Bez ciebie nie będę gorsza...

Boję się spotkania z tobą,
Bo nie potrafię udawać,
Iż nie walczę z trwogą,
Nie chcę nam bólu dawać...

Na co dzień ciebie brak,
Próbowałam się uśmiechać,
Lecz łzy płynęły, szlag -
Trzeba będzie nam zaniechać...

Boję się spotkania z tobą,
Bo nie potrafię być już twoja,
Twe ręce skrzywdzić mogą,
Bo nie jesteś jak ostoja...

Na co dzień ciebie brak,
Tęskniłam, nadzieje miałam,
Rozbity sen w drobny mak,
U siebie w domu zostałam.


DROGA 2018-08-11

Katakumby prężne w oddali,
Jeszcze nic, ledwo jeden krok,
Idziemy do przodu powoli, ospali,
Uważaj na drogę zgubną w bok...

Zakres marszu taki sam od lat,
Badyle rozpaczy walą do okna,
Lecz nadzieja - może ten świat
Nie jest taki zły, łza cała mokra...

Promień słonecznego kwiatu
Nasze karki ogrzewa chwilą,
Trudny wybór nowego tematu,
A dawni czoła swe chylą...

Figury proroków, majaki,
Wielu tutaj mamy bogów,
Krwawią na wzgórzach maki
I ukazują niebieskie progi...


POD TĘCZĄ 2018-08-11

Pod tęczą rodziły się plany,
Wolny leciał wysoko ptak,
Kolorowe otwierały się krany
I nie doskwierał już brak...

Brak ciebie, brak nas...

Pod tęczą rodziła się życzliwość,
W ludziach uśmiech zakwitał,
Życie traciło swą uciążliwość
I każdy z każdym się witał...

Marzenia jak kwiaty, wiosna...

Pod tęczą rodziła się siła,
Ustawały wiatry złośliwe
I nie płakała już mogiła,
Miłość i wszystko możliwe...

Życie najdroższe, skarb jedyny...


CIĘŻKIE KROPLE 2018-08-11

Padają krople strudzenia
Na suche podłoże gniewu,
Padają dla oczyszczenia
Dusz, dźwięk ich śpiewu...

Kamienność posągu, tło
W całości szare, dal sina,
Rozmyte obrazy, jest mdło
Na żołądku, ugrzęzła ślina.

Padają krople zasmucenia
Na suche podłoże nadziei,
Padają dla oczyszczenia
Serc, dźwięk ich zawiei...


ŁZY 2018-08-10

Łzy nieba, łzy czasu,
Duże krople płyną...
Szum wiatru, śpiew lasu,
Te chwile też miną...

Telefonu dźwięk, pobudka,
Sen przerwany jak nić,
Kubek, w nim smutków łódka,
Pić, bardzo chce się pić.

Łzy nieba, łzy świata,
Duże krople, kryształy...
Brat nienawidzi brata,
Lecz człek jest wytrwały...


WAKACYJNIE 2018-08-09

Chmury leniwe jak statki płyną,
Dookoła lampy rozżarzone lśnią,
Tafla srebrzysta z figlarną miną
Zaprasza, by kąpać się beztrosko.

Brzęczą osy nad uchem, odrzutowce,
Pszczoły pracowite jak zawsze,
Zdjęte z basenów już pokrowce,
A w szafie śpią zimowe płaszcze.

Wiatr bawi się włosami dziewczyny,
W bikini już niczym murzynka,
Sielankowe mijają jej godziny,
Cieszy się wakacjami dziewczynka.


OCH, PRZESZŁOŚCI 2018-08-09

Och, przeszłości ma zdradliwa,
Na zaproszenie swe nie ujrzę cię,
Och, przeszłości ma fałszywa,
Za nos wciąż tylko wodzisz mnie.

Jak mam ci uwierzyć w spotkanie,
Gdy za każdym razem odsuwasz je?
Jak ma ci uwierzyć w kochanie,
Gdy samotnie upływają wciąż dnie?

Och, przeszłości ma wygodnicka,
Pracować nie chce ci się wcale,
Och, przeszłości ma niedokończona,
Gdzie indziej bywa ci wspaniale.


WŚRÓD WYSOKICH CEN 2018-08-08

Pierwiastki życia, tablica pełna
Drogich cen, najdroższych cen;
To trauma dziś wysoka, zupełna,
Aż oddech zatrzymał się, tren.

Cóż? Takie życie? Taki czas?
Jedynie świerszcze niestrudzone,
Wtóruje im szczęściem las,
Serce mam zaniepokojone.

Pierwiastki życia, tablica pełna
Drogich cen, najdroższych cen;
To przeznaczenie się wypełnia,
Aż siła wzrasta, nadchodzi sen.


TO PÓŁNOC 2018-08-08

To północ, Kopciuszek Kopciuszkiem,
Nie było czarów, nie było przemiany,
W makijażu, z ładnym na ciele ciuszkiem
Taka sama, nie inna, lecz dla odmiany
Rzeczywistość zaklina jak mistrzyni, znawca
Prawd i kłamstw, dzień minął, łaskawca.

To północ, koncerty za oknem grane,
Moc letnich miesięcy zebrane w obraz,
Z zachwytem melodie natury słuchane,
A na wydechu ostatnim, snu krajobraz
Maluje się jak oblana złotem chwila;
Złapie, złapie wreszcie z tęczy motyla.

To północ, Kopciuszek Kopciuszkiem,
Nie było czarów, nie było przemiany,
Z przeszłością i teraz, mocy łańcuszkiem
Związuje pomosty ciszą - wielkie plany
Na jesień, rysunek kredką z marzeń;
Wyleczą siebie z bolesnych obrażeń.


PÓŁNOC I POŁUDNIE 2018-08-08

Kamienność myśli mych północnych,
Widzę dookoła miasto posągów...
Przeczesywanie traw nieco owocnych
Nie dało rezultatów, dźwięk pociągów
Jadących z prędkością światła, strzały...
Ktoś nawołuje z oddali niczym mim,
Zaszumiały wierzby do sosen, ocalały
Świat, grozą obleka przyszłość jedną...

Ale nie będę wodospadem rwącym,
Nie będę koić się przed ołtarzem
Stracenia, nie będę krzewem gorejącym,
Lecz zaświecę jak słońce, witrażem
Pokoloruję szyby z dawnego domu
I pocałuję ciebie snem, rumieniec...

Kamienność myśli mych południowych,
Widzę dookoła miasto posągów...
W ramionach dni jak tęcza kolorowych
Zasypiam z uśmiechem, pociągów
Świst słyszę przejeżdżających niedaleko...
Już nie musimy udawać, trwamy
Jak te osiki przydrożne, jedną rzeką
Odgrodzeni, a wciąż się kochamy...


MILCZENIE WRÓŻY KONIEC 2018-08-07

Nie tulisz, nie pieścisz, nie szepczesz,
Jakbyś nigdy nie zaistniał, fotografia
Jedyna przypomina o tobie, zdepczesz
Prawdopodobnie moje serce jak robala.

I choć rozum na to ci nie pozwala,
To władasz moją myślą jak władca,
I choć serce z dystansem się spoufala,
To los jak ten z banku złoty doradca.

I czekam, i wypatruję, brak wiadomości,
Czy to już koniec końca i początku?
I czekam, i wypatruję, brak miłości -
Milczysz, czy u ciebie wszystko w porządku?

Nie tulisz, nie pieścisz, nie całujesz,
Jakbyś nigdy nie zaistniał, ale byłeś
Mą nadzieją, mą wiarą, odzyskujesz
Teraz wolność prawdopodobną dla nas.


GRUBA ZGUBA 2018-08-07

Takie ważne coś, wspomnienie
Jak kamień w wodę przepadło,
Takie ważne coś, rozjaśnienie,
A potem słońce znów wyblakło.

Kredka zbyt krótka na malunek,
Od nowa trzeba wszystko tkać,
Na twarzy jak freski mam frasunek,
Życie, jakim jest, trzeba brać.

Takie ważne coś, wspomnienie
Jak kamfora nagle wyparowało,
Takie ważne coś, zaciemnienie,
Zguba, to będzie kosztowało.


ROZŁOŻENIE RĄK 2018-08-07

Listy w butelkach słane,
W tysiącach liczone już,
Żadne nie poskładane,
Uwiędły bukiety tych róż.

Kartka papieru, zwoje,
Słowa pisane łzami,
Atramentem z łez, słoje,
Cisza między dniami.

Listy w butelkach słane,
W milionach już liczone,
Całe nie przeczytane,
Ręce bezradne, rozłożone.


SZCZĘŚLIWCY CZY PECHOWCY? 2018-08-07

Wszystkie prawdy w bukiet jeden zebrany
I tylko złote kłosy śmieją się wakacyjnie;
Wirtualny pocałunek, w nim ty, ukochany;
Pod powiekami poczułam się rewelacyjnie.

Fantazja ciszy, ptaki kolorowe i witraże,
Serce jak kryształ, łzą obmyte jak deszczem;
Rany niezagojone, na ranach bandaże,
Całujesz, dotykasz, przechodzisz dreszczem.

I mam ciebie w głowie, wciąż ciebie mam,
Nie stać mnie na wiadomość, na sms;
Rozłąka, upływ czasu, tęsknota dana nam,
Wołam do Nieba: S.O.S., S.O.S., S.O.S....

I usychają bukiety prawd, światła blakną,
A serca wciąż niczym samotni wędrowcy;
A dłonie i pozostałe części siebie łakną -
Szczęśliwcy z nas, czy jednak pechowcy?


NIE WIESZ... 2018-08-07

Milczysz, ciekaw nie jesteś wcale,
Co u mnie słychać, czy przeżyłam;
Milczysz, tańczysz w swym karnawale
I nie wiesz, co dziś zauważyłam...

Śniłam... o tobie sny swoje śniłam...
O wspólnym spotkaniu, o tańcu,
O pocałunkach i czułościach marzyłam,
O wspólnym byciu i o różańcu...

Milczysz, ciekaw nie jesteś wcale,
Co u mnie słychać, czy wyśniłam;
Milczysz, jesteś już na innym kanale
I nie wiesz, że za tobą dziś tęskniłam...


KSIĘŻYCOWA CÓRKA 2018-08-07

Spadła złocistością nagle
Z matki gwiazdy, księżyc ojcem,
Spadła, psy szczekają zajadle,
Strzegąc domostwa, kojcem
Obleczone jej pierwiastki
I na liczydle czas się odlicza...
Samotne są to gwiazdki,
Ojciec z upadłych decyzji ją rozlicza...

Jej czas, księżycowa córka,
Spojrzenia żywe od nadziei
Całe błyszczą w środku podwórka
I idąc po ziemi, wśród zawiei
Obleka się liściem jesiennym;
Liany myśli jak pajęczyna oplątują
Serca i marzenia, zmiennym
Torem, siostry ją w ciszy odnajdują...

I leży cała w złocistościach szara,
Przestała świecić od natłoku losu,
A w czerwieni krople, pełna czara;
Te łzy niczym turbulencje, chaosu
Smak, pieją koguty, pieją melodię
Przebudzenia, oddech głęboki już,
A pod wejściem na szczyt parodię
Niesie Syzyf, nadziei bukiet i róż...


KSIĄŻKA I KAWA 2018-08-05

Książka i kawa - duet wybitny,
A dookoła tańczące owady
I choć życie ma wielkie wady,
To czas upływa aksamitny.

Książka i kawa - duet wspaniały,
A dookoła wiatr taki radosny,
Aż pędrak staje się zazdrosny
O świat, co złoty jest cały.

Książka i kawa - duet the best,
A dookoła niebo błękitne
Goni chmury całkiem ambitne,
Nieważny jest oblany test.

Książka i kawa - duet jedyny,
A dookoła niebyt cudny
I znika ból, i chaos obłudny,
Lekarstwo dla poprawy miny.


CHCĘ, BY WRÓCIŁO... 2018-08-05

Wspomnieniem ciebie wywołałam,
Tęsknię za tobą - napisałam...
A wiatr otula mnie ramieniem,
Jesteś mym ułaskawieniem...

Ach, na skrzydłach marzenia
Ku tobie ślę, wróć, pokochaj...
Ach, w sercu mam pragnienia,
Całuj, ze szczęścia szlochaj...

A ja uniosę nas w górę
Na skrzydłach miłości...
Przegonię wstrętną chmurę
Przykrej samotności...

Wspomnieniem ciebie wołam,
Nikt opisać tęsknoty nie zdoła
Tej, w ramionach wzajemnie -
Było nam tak przyjemnie...


TĘSKNOTY 2018-08-05

W odległości gdzieś tam jesteś,
Niewidzialna postać i tęsknienie,
W sercu wspominam, w mieście,
Ku miłości rośnie to pragnienie.

Nie wiedzieliśmy się już dawno,
Inne zapuściłam już korzenie,
Nie jestem damą zbyt sławną
I wciąż widzę obraz, na nim cienie.

Wzdycham, tęsknię, za czym?
Łza potężna niczym wir, druga,
Wspomnienie w sercu mym,
A na szybie samotności smuga.

W odległości gdzieś tam jesteś,
Wiatr szepcze imię twoje pełne,
Tęsknię, spoglądając w mieście
Na księżyca złocistą pełnię...


NIETRAFIONY ADRES 2018-08-05

Tabliczka zmurszała, adres inny,
Ścieżka prowadząca prosto w las,
Spojrzenie na zegar, ucieka czas,
A miejsce to już porządek słynny.

I nie zmieniło się nic w momencie,
Nie poprawiło, nie pogorszyło;
I spotkanie nastąpiło na zakręcie,
Słowa miłe i coś też się zwiedziło.

Adres już zapomniany w minucie,
Powrót do domu susem kuternogi,
Taka tendencja, takie zepsucie,
Na ten moment za wysokie progi.


NOSTALGICZNOŚĆ I SENNOŚĆ 2018-08-05

Nostalgicznie się zrobiło
Pod słońcem złocistym,
Nostalgię się wyśniło,
Wędrówka szlakiem błotnistym.

A tęsknota wzbiera na sile,
Lecz za czym ta tęsknota?
Nie chcę spocząć w mogile,
Lecz za kark trzyma głupota.

Ani do przodu, ani do tyłu,
Wśród pejzaży ucichnięcia
Widzę resztkę nas, pyłu -
Żal echem jest ziewnięcia.

Sennie się zrobiło
Pod niebem białym,
Nas się wyśniło,
Szczęście w życiu całym.


UCIEKAJĄCY CZAS 2018-08-05

Pożółkły kartki papieru, czas ucieka
Przed nami, dziś nie mówimy sobie
Czułych słów, patrzę na nas, wycieka
Tęsknota z serc, śnię jeszcze o tobie.

Tak daleko jesteś, dalej jeszcze
Niż byłeś, nowe etapy i zakręty nowe,
Tak blisko jesteś, czuję dreszcze,
Pamiętam nasze tęcze całe kolorowe.

A dziś już jakby inaczej, coś minęło,
Po drugiej stronie jeziora oddycham;
Zapisane momenty, dane nam było
Zobaczyć siebie wtedy, wspomnień łycha.

Pożółkły kartki papieru, czas ucieka
Jakby bał się zatrzymać choć na chwilę,
Dziś tylko łza miniona z oczu wycieka
I jeszcze bardziej mienią się motyle...


ŻARZENIE 2018-08-05

Żarzą się słońca, spojrzenia błękitne,
Lecz nie dla mnie fale te aksamitne,
Nie dla mnie chłód błogosławiony,
Dla mnie człek sobie pozostawiony;

Tęsknoty na żaglówkach w oddali,
Czuję je, niesione ciepłym wiatrem
Wplątują się w moje smutne włosy,
A las szepcze o dawnych nas...

Żarzą się słońca, spojrzenia błękitne,
Lecz nie dla mnie krople te aksamitne,
Co spadają kaskadą radości innych;
Dla mnie potok soli jakże tu płynnych.


W CZASIE PUSTKI 2018-08-02

Opuchnięte głowy na słońca fali
Niczym boje na środku jeziora,
Jeszcze do niedawna trzymali
Za ręce siebie, rozstania pora
Wzeszła jak gwiazda północy,
Stąpają teraz bosą stopą w ciszy,
Bez wytchnienia, z resztek mocy
Tkają niczym pająki
Pobudzenia dali wzajemne...

Samotność taka sama, potężna,
W księdze drżymy namiętnością,
Lecz chwila rozstania  mosiężna,
Nie ma o czym myśleć, z miłością
Minęliśmy się na korytarzu fal
I odeszliśmy wtedy dość daleko,
Odeszliśmy w niebyt, w siną dal,
A dziś jesteś inny, pijesz mleko.

Na zakręcie myśli empatyczne,
Kaskada wspomnień i pragnień,
Lecz tutaj tylko chwile faktyczne,
Nie ma pomiędzy, bez łaknień
Nie nakarmimy swoich serc ciszą
I ostatnim okruchem przeszłości,
Okręty samotne siłą się kołyszą,
Zwracając wskazówkę ku przyszłości
Na zegarze z pustki pejzażem...


JAKAŚ SZANSA 2018-08-02

Permanentne nie wciąż słyszę
I jak liść na wietrze się kołyszę,
I wiruję na karuzeli swych dni,
Mała szansa, nikłe i te sny...

A w nich ty, cały jak wybawienie,
Jak wiosna i jak nadzieja żywa,
Trzasnął piorun prawdy, istnienia
Rozłączone, linia losu krzywa.

A w nich ty, cały jak możliwość,
Jak świeżość i nadzieja żywa,
Trzasnął piorun prawdy, dotkliwość
Władcza twoja, linia losu krzywa.

Zawezwano na rozmowę prędko,
Mała szansa, jakaś tam szansa...
Życie jak ryba, łapana wędką -
Może raz przychylną jego plansza...


MOŻE STANIE SIĘ CUD? 2018-08-01

Próżne nadzieje, próżne czekanie,
Lenistwo na skrzydłach muchy lśni,
Ostatnie wspomnienie i śniadanie,
Cień tajemnic życia, liczba tych dni.

Sięgając do pierwszego zdjęcia
W albumie, łezka kręci się wirem,
A wtedy było jeszcze mniej pojęcia
O świecie i ludziach, z każdym zbirem
Kształtowała się świadomość prosta
I krzywiła z każdym ciosem od noża;
Zawieja, szarości, samotność, chłosta,
A potem sarny i jelenie, wielkie poroża.

Liczba tych dni rośnie i rośnie w potęgę,
Próżne nadzieje, próżne czekanie,
Lecz wciąż wytrwale zapisujemy losu księgę,
Za zakrętem może cud jednak się stanie...


RAJ DLA NICOŚCI 2018-08-01

Nicość w potęgę rośnie rtęci,
Wirują wiatry tropikalne;
W głowie każda myśl nęci
Ku działaniu, lecz marginalne
To chęci, nicość największa
W punkcie jest czekania...

Czy stanie na głowie w cyrku
Coś pomoże? Błaznem być
W centralnej części miasta?
Czy inne sny mam zacząć śnić?
I kapać kroplą deszczową
Na próżno, wtedy za wcześnie,
Teraz już za późno...

Czy urodziny ponowne me
Coś pomogą? Będę młoda,
Nieskazitelna, ze zniżkami...
Czy zamienią się myśli mdłe
W drugim wcieleniu człeka?
Bo dziś tylko nicość tu czeka
Na mnie i do mnie podobnych...

Nicość ma wielkie oczy i ręce,
Chwyta nimi za kark, kręci
Życiem niczym lassem, więcej
Nie da mi z siebie, święci
Tylko patrzą z wysokich bram
Ku nizinom, ku dolinom...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]