kwasna | e-blogi.pl
PRZED SNEM 2018-07-31

Cykady rozgrzane koncerty dają,
Płyną krople szkliste jak fale,
Wezbrane myśli wulkany otwierają,
Takie tu są teraz gorące bale.

Zasznurowane usta w ciszy tej
Nic nie powiedzą ani razu,
Czas trwania, lecz nie jest lżej,
W boleści widok, pastel obrazu.

I wczoraj, i dziś tylko nadzieja
Żyje nieustraszona, głowa pełna
Planów, cykady tu jak zawieja,
Lecz pieśń ich naturalna, czysta.

Zatem do snów składane dłonie,
Błyszczą paprocie ciepłej nocy,
Zakwitają szczęściem te jabłonie,
A grusze częstują owocem mocy.


SPOTKANIE Z URZĘDNIKIEM 2018-07-31

W cztery oczy to spotkanie,
Czarno na białym zupełnie,
Numeru wielkie to nadanie,
Lot w księżyca jasną pełnię.

Nic nowego, żadnej odmiany,
Brak niepełnosprawności
Ani studenckiej tutaj wymiany,
Lecz wciąż w gotowości.

W gotowości do biegu w dal,
Samotność z upału się rodzi,
Trwa zawzięcie nadziei bal,
Czy wrzesień serce oswobodzi?

W cztery oczy to spotkanie,
Czarno na białym właściwie,
Numeru wielkie to nadanie,
Lot do gwiazd wprost leniwie.


CHWILA TAKA JEDNA 2018-07-31

Chwila jedna w swym zakresie,
Noc oddycha płucami księżyca,
Cztery linie na mym wykresie,
Serce jak towar myśli przemyca.

Wczoraj dyktatura cała wodza,
Usta milczały, dłonie drżały
Na myśl o miłości, lecz jej brak
W tych odmętach naszej wody.

Chwila jedna w swym zakresie,
Dzień już niedaleko, blisko tak,
Śpiew miasta lasem się niesie,
To róży zapach, lecz potu smak.


NIECO W OGRODZIE 2018-07-31

W zakamarkach małych różyczek
Rosną potęgi największych dni,
Płyną statki i jak statki płyną sny
W rejony dalsze, potrzebny słowniczek.

I tylko na dnie szuflady pejzaże
Ostatnie zmieniają się jak w kalejdoskopie,
I tylko w sercu kolorowe witraże
Jak tęcze i jak marzenia, realizacja w galopie.

W zakamarkach małych słoneczników
Rosną potęgi największych nocy,
W nich zakwitają paprocie mocy
Zieloną barwą, stan zużycia liczników.


ŻAR 2018-07-31

Spływają strumienie, kropli warkocze,
Ten jasny punkt na niebie niczym neon
Świeci wytrwale, wóz życia turkocze
Po łbach miejskich kotów, jeden Leon.

Wziąć oddech pełen, przyspiesza tętno,
Kawa jedna i druga tuż zaraz, droga
Ku rozjaśnieniom umysłu, chwilą pamiętną
Jest miniony dzień, przeszłość to sroga.

Spływają potoki, kropli wazon szklany,
Ten jasny punkt na niebie niczym świetlik
Rozjaśnia fragment ogrodu, świat skąpany
W wodach morza głębokiego, dla nocy sen.


SZANSY PROCENT 2018-07-30

Wdzięcznością jak pędzlem malowane obrazy,
Dzierżę w dłoni uśmiech chwilowy, brak słów
W tych naszych rozmowach, mylą się wyrazy,
Nie widziałeś zaciemnienia, jestem jak rów
Dla ciebie, głęboki, bez szans na zasypanie
I choćbym chciała, nie potrafię tak z tobą żyć,
I choćbym chciała, nie potrafię twym kochaniem
Być, mam inne sny, mam inne ścieżki, czy tkwić
Nam tak warto?...


BIAŁA CHUSTA 2018-07-30

Prawdy zapomniały, że są kłamstwem
I zdziwione takie spoglądają w lustra;
Taniec rozpoczęty z wysokim państwem,
A na płocie wywieszona już biała chusta.

Krwawią oczy niemożnością, zbyt wysoko
Sięgasz chmur, daleko i dalej jeszcze,
Wyciągam cierń, utknął w sercu głęboko,
Nocą z samotności przechodzą dreszcze.

I jedyne, co dziś mogę tobie wyszeptać,
Iż utraciłam soki jędrne, wdzięczność ma
Wulkaniczna, nie pozwolę się zdeptać,
Bo gorsza od ciebie nie jestem, spływa łza.

I posłałam ci równanie tak proste jak drut,
Słońca świecą niczym żarówki po zmroku,
Dziś nie mam już sił, wypastuję swój but
I pójdę powoli do przodu, krok po kroku.

Taka moja motywacja i mój list prosty,
Dziękuję za pomoc, wmuszoną rzeczą
Pokazujesz mi się, dość tej mam chłosty,
Nasze serca inną melodię tu skrzeczą.

Prawdy zapomniały, że są kłamstwem
I zdziwione takie spoglądają w lustra;
Taniec rozpoczęty z wysokim państwem,
A na płocie wywieszona biała chusta.


WYSZŁO SZYDŁO Z WORKA 2018-07-29

Miałeś być miłością, czułością,
Jesteś gburem w kapturze,
Darzysz nerwami zamiast radością,
Nie pomogą już żadne róże.

Choć róż tylko jeden bukiet
Dałeś mi na początku drogi,
Dawno zwiądł, uschnięte płatki
Płaczą rozczarowaniem...

Miałeś być miłością, czułością,
Jesteś draniem zimnym jak lód,
Darzysz smutkiem zamiast radością,
Czuję ten gorzki relacji smród.


SŁONECZNY PLĄS 2018-07-28

Słonecznym pląsem,
Tanecznym krokiem
Szła do celu, z wąsem
Pan, a pani bez, bokiem
Szła nadzieja wielka,
Chęć na odpłynięcie,
Lecz promocja wszelka
Zniknęła, przegięcie.

Za chwilę gonitwa taka,
Iż dla pań słodkości,
A panie na diecie, paka
Duża dla ich radości
I tylko bułki w koszyku
Uśmiechnięte, pachnące,
Pan odchodzi w nawyku,
A za chwilę już na łące.

Słonecznym pląsem,
Pędem kosmicznym
Szła do celu, z wąsem
Pan, a pani bez, magicznym
Momentem wiedza ta,
Do decyzji coraz bliżej,
Wyschnie wkrótce łza,
Serce z ran się wyliże.


RANDKA Z KSIĘŻYCEM 2018-07-28

Przyszłam na umówioną godzinę
Wystrojona jak jedyny cud świata,
W sercu przyniosłam radosną minę
I już pieszczotą dłoni szłam do kwiatu

Nocy, tejże nocy magicznej, sto lat -
Krzyknęłam szepcząc w jego pełnię...
Zarumienił się cały od tysiąca dat,
Wiedział, że to jedno marzenie spełnię

Niczym dobra wróżka z pięknej bajki
I już był w zenicie, już maskę włożył
Na swą twarz, zaćmienia palił fajki
I usta do pocałunku swe złożył...

A ja najszczęśliwszą kobietą byłam,
Gwiazdką z nieba mnie uczynił...
Za sto lat dopiero kolejny raz, śniła
Będę o nim, jedyny mi nie zawinił...


ZAMYKAM OCZY 2018-07-28

Zamykam oczy, widzę blizny
Wśród pól i łąk, szum drzewa
Niczym śpiew do ojczyzny
Niesiony, leci biała mewa.

Co bym zrobiła bez słów?
Umarła niezauważona...
Wpadła w najgłębszy rów;
Trochę jestem rozgrzeszona.

Zamykam oczy, lęk pokonać
Chcę, póki młodość we mnie,
Nie chcę jeszcze tutaj skonać,
Choć w życiu jest przyziemnie.


W GORĄCYCH KLIMATACH 2018-07-28

W tak gorących klimatach
Milczysz do mnie w odwecie,
Wystarczy jedynie karimata,
Gdy miłość dasz swej kobiecie.

Lecz milczysz urażony wielce,
A cóż ja powiedzieć mam?
Noszę spodnie na jednej szelce,
Pisane nie było jednak nam...

I sama już nie wiem, czy da
Coś szansa ta kolejna...
Znów widzę, jak nadchodzi mgła
Malowana farbą olejną...

I aż w gardle kłak niesamowity,
Nadzieja z wiarą szły za ręce,
Byłeś taki świeży, smakowity,
A teraz cisza pstra, nic więcej...

W tak gorących klimatach
Milczysz do mnie w odwecie,
Wystarczy jedynie karimata,
Gdy miłość dasz swej kobiecie.


PRAWDY W LUSTRACH 2018-07-26

Prawdy lustrzane, odbicia światła,
Leżąc na kocu i licząc chmury
Białe jak śnieg, chwila się gmatwa
Przez te w życiorysie luki, dziury.

Pozostawiona światu bez istnienia,
Wytrwale wciąż musi biec, ale dokąd?
Z każdym krokiem bliżej zaćmienia,
Wzbiera wartkość, spływ pod prąd.

Prawdy świetliste, odbicia spojrzeń,
Nie widzimy już siebie w przyszłości,
Zabrakło sił, by dorosnąć nam teraz,
Nie ma już nas i tej suchej miłości.


SAMOTNOŚĆ W WOJAŻACH 2018-07-26

Samotne wojaże, samotne wędrówki
Wokół fal jedwabnych, kaczki i łabędzie
Niczym świadkowie lata, brak wymówki
Na brak radości, lecz myśl jest w pędzie.

I tak myśl pędzącą złapać trudno w locie,
To nostalgia przez miłość nieudaną,
To nostalgia przez niemajętność w kłopocie,
A na końcu pada myśl zaspaną.

Zakamarki świata zwiedzane i kraju,
Wokół słońca blask i powiew wiatru czuły,
Fajnie, lecz będąc na samotności haju,
Nie ma szans na zmianę, minuty się zepsuły.

To nie koniec jednak jeszcze, grymas
Pulpitu, gwiazdy ledwo błyszczą, czas
Taki a nie inny, z natury ten wymaz,
A potem śpiewa jeszcze w oddali las.


ZRANIENIE 2018-07-25

Samotne drogi plączą się ze sobą,
Labirynty tworząc, tworząc liany,
Nawet nie wiem, czy tęsknię za tobą,
Mój świat jak statek i człek pijany.

Wzdycham do obrazu na ścianie,
A pejzaż to wprost wymarzony,
Lecz znów samotne jem śniadanie,
A mój świat jak starzec pochylony.

Samotne drogi plączą się ze sobą,
Warkocze plotąc, plotąc całość,
Nawet nie wiem, jaką jestem osobą,
Mój świat jest ranny, krwawi wytrwałość.


PINEZKA 2018-07-25

Bębny twarde biją alarmy złowieszcze,
Zastygają dłonie niczym posągi szare,
Padają w burzach wściekłe jak psy deszcze,
Brak tchu, z myśli tworzą wielką chmarę.

Boli zastój i niemożliwość zaradzenia,
Tak blisko, a tak daleko realizacji planu,
Nie ma już szans na urlop, ni krzty fanu,
Topią się, nie umieją pływać, marzenia.

W krzykach wzburzonych jak pyły marne,
Wiją się robaczliwe struny, kamień szary,
Powietrze duszne, coraz bardziej parne -
Nic nie wychodzi, choć życie wzięte za bary.

I nie wiem, czy magia, czy istne czary
Pomogą zakląć rzeczywistość, jest łezka,
Brak także bratniej duszy do pary,
Siadam otępiała, au! - życia pinezka.


SPOTKANIE Z KRÓLAMI 2018-07-25

Pod górę stromą wzbiera rzeka,
Ból jak cichy zabójca, nieme łzy,
Nadzieja w ogrodzie człowieka,
Lecz człowiek tak zwykły, nikłe sny.

Królów nakazy, nieskończoność,
W udziwnieniach oczu przewrót,
Kiwała głową królowa, jej jegomość,
A czas stanął w miejscu, odwrót.

Odwrót jest niepewny, i powrót,
W morzu giną statki, bujanie;
I nie ma mocnych na ten chłód,
Wieczność, w niej oczekiwanie.


BUJAJĄCY KŁOS 2018-07-24

Bujający kłos z przeszłości,
Droga cała w samotności,
Nieznane pola, dmuchawiec,
Wiadomość, latawiec,
A wiatr niczym śpiewak,
Jak się dziś miewasz?

Doczesność nawołująca,
Zapomnienie, falująca
Iskierka wielkiej nadziei,
Twarz wygląda z kniei,
A facet fajny zniknął,
W przestrzeń przeniknął,
Nie ma już go prawie...

Bujający kłos z przeszłości,
Wspomnienia ku radości,
Szczuplejsze ręce i twarze,
Złociste całe plaże,
Wrażenia, czas odpływa,
Życie tak sobie tu bywa...


ZASZCZYT I CZEKANIE 2018-07-24

Zaszczyt to wielki, królowie
Skłaniający się głowami,
Czytanie między literami,
Niepewność, będą po słowie.

Cisza i oczekiwanie na znak,
Inne horyzonty, nadzieje,
Cisza i droga cała na wspak,
Droga przez wieczną zawieję.

Jeden błysk słońca, stres,
Zbudzone myśli wulkaniczne,
Błędy mogą być strategiczne,
Zbyt luźny ten ubiór, dres.

Zaszczyt to wielki, królowie
Skłaniający się głowami,
Werdykt między czasami,
Nieznana to odpowiedź.


ZAWIJAS BEZ NAZWY 2018-07-23

Prawdy gorące jak słońca dwa,
Słońce w nocy i w dzień słońce,
Tyle blasku jeszcze nie było...

Pomiędzy doczesnościami mgła,
Z kijem przez centrum, kija końce
Przepraszam, tylko mi się śniło...

A ty, będący alfą i omegą,
Dajesz mi pokarm, nie trawię;
Siedzę bez ufności na trawie.

A ty, będący kochankiem - kolegą,
Dajesz mi niepewność rozkoszną,
Zabawa głęboka mężczyzny moszną.

Prawdy mroźne jak zła chłód,
Naprawić trudno rozbity dzbanek,
Tyle rozterek jeszcze nie było...

Pomiędzy przestrzeniami głód,
Bez serca i z sercem, cichy poranek,
Przepraszam, tylko mi się śniło...

A ty, będący fantazją dzikości,
Dajesz mi wspomnienia, sny,
A potem pokazujesz swe kły.

A ty, będący bez nazwy, imienia,
Dajesz mi moment dziwny;
A serce - organ dalej wyrywny.


MIŁOŚĆ DLA BLIŹNIEGO 2018-07-22

Tempo zawrotne, zakręt śmierci,
Cisza w płucach i cisza w głowie,
Kłócą się lalki, a śpiew posłowie
Niosą wezbraną rzeką, ćwierci
Część i sto listków koniczyny,
Tęsknoty tejże płyną dziewczyny.

Tak trudno zmieścić w koszyku
Kwiatki czasu i chwasty momentów,
Tu kogut nie woła: "kukuryku",
Jak najdalej od mrocznych zakrętów
Śmierci i życia, jaskinia samotna
W swej samotności, czas pokaże?

Płoną pochodnie, mienią się witraże
W kolorach nie tylko tęczy, ufność
Ospała, nie da się tak sobie być
Bez marzeń, pragnień, tylko śnić
O czystości kryształów nad brzegiem,
Kochajmy bliźniego, jest Boga ściegiem.


GORĄCA WYSPA 2018-07-22

Warkocze plecione zgrozą,
Zjednoczenie ciał zakazane,
Śmierć kazirodcza.

Pejzaże tańczących ludzi,
Za każdym rogiem moment,
Śmierć zazdrosna.

Kwilące z głodu młokosy,
Ledwie wyczuwalny puls,
Śmierć głodowa.

Sny składane po kawałku,
Wybuchające wulkany,
Śmierć estetyczna.

Powroty do szarych domów,
Smutki w butelkach,
Śmierć psychiczna.

Jednym świadkiem oczy,
Majętność mądrości,
Ocalałe to kości.


DZIWNA SPRAWA 2018-07-22

Dziwna sprawa zdarzyła się tu,
Koncerty z gardzieli wysokiej,
Nie wystarczy policzyć do stu,
Nie było chwili błękitnookiej...

Niebem płynęły okręty jak śnieg,
Coś huknęło, coś trzasnęło,
To rozpoczął się po prawdę bieg,
Aż słowo spojrzało i ziewnęło.

Dziwna sprawa zdarzyła się tu,
Koncerty z gardzieli sławnej,
Nie wystarczy policzyć do stu,
Nie było myśli tej odważnej...


POWRÓT JEGOMOŚCIA 2018-07-22

Jabłko w dłoni, słońca blask
Jak flesza błysk, wiadomość
Z daleka, coraz bliżej gwiazd,
Wraca do serca ten jegomość.

Uwielbiasz, mój drogi, czas,
Wtedy zatrzymał się dla zakochanych.
Uwielbiasz, mój drogi, las,
Wtedy zdradzał sens słów szeptanych.

Gruszka w dłoni, słońca blask
Jak fali odbicie, wiadomość
Od ciebie, myśli słychać trzask,
Wraca w sierpniu ten jegomość.




WEZBRANE ŻYCIE 2018-07-22

Wezbrane pragnienia na przyszłość
Niczym potoki, lecz samotność siedzi
We mnie i ze mną, znów nie wyszło
Porozumienie bez granic, patrzą sąsiedzi
Na ten ogród niedokończony wciąż,
Pustki w sercu, pustki w duszy i w myśli...

Znów wzbiera w siłę fontanna łez,
Kolejna serpentyna gwiazd, co upadły...
Na tacy nie podają nic, lecz też
Egoizm wszechobecny, szepty spadły
Księżycowe na ziemię, kałuża srebrzy się
Niczym diamenty, jednak potrzebuję cię...

Wezbrane pragnienia na przyszłość
Niczym rzeki, lecz samotność wszędzie
Podrywa brzegi do dalszej drogi, wyszło
Inaczej niż miało wyjść, los pisał będzie
Scenariusz do serialu - tasiemca...
Życie niczym wyzwolenie i przestępca.


NOC NASZA NA NIBY 2018-07-22

Ta noc była nasza, lecz na niby...
Pocałunki rozgrzewające jak lawa
I dotyk tak stanowczy, to skiby
Marmurowe, lot w przestrzeń, zabawa
W słowa i nie w słowa, gesty słodkie,
Lecz ciała jak gałązki, liche, wiotkie.

Ta noc była nasza, lecz na niby...
Tak byś mnie brał i tak, lecz brak
Bliskości w postaci fizycznej, szyby
Odległości takie zamazane, szlak
Nasz zupełnie samotniczy, bzdura,
Jej stek, przestrzeń nas dzieli...

Ta noc była nasza, lecz na niby...
Los rozmowę przerywa baterią słabą;
Tygrysem, misiem, chłopakiem, żabą
Jesteś dla mnie, emocje przy zenicie,
Szał ciał, cudnie, wspaniale, wyśmienicie,
Lecz to noc na niby, takie me odkrycie...


KAMIENNOŚĆ MIĘDZY JAWĄ A SNEM 2018-07-22

Kamienne łzy w zastojach wody
Wskazują czas teraźniejszy,
Kamienne przede mną schody,
A płomień chwili jakby mniejszy.

Senne majaki, a jakby rzeczywistość
Przebijała się w promieniach,
Do blasku droga, lecz jakaś mglistość
Atakuje w sercu, w czerni odcieniach.

Kamienne twarze w zastojach suszy
Wskazują czas teraźniejszy,
Kamienne przede mną drzewo gruszy,
A płomień chwili jakby mniejszy.


Z RZECZYWISTOŚCIĄ 2018-07-21

Poplątane ścieżki, zakręt śmierci,
Nagle trzask, nagle potężny huk,
To rzeczywistość w brzuchu wierci
Dziurę ozonową, telefonu stuk.

Przepytywanie, zarządzanie złe,
Liście odradzają pójść na spotkanie,
W oddali widać już szarość, mgłę,
I tym razem to nie jest to kochanie.

Poplątane ścieżki, zakręt śmierci,
Nagle trzask, nagle potężny huk,
To rzeczywistość w brzuchu wierci
Dziurę czarną, ostry będzie łuk.


DROGI CYTADELI 2018-07-21

Liczność dróg, słoneczny czas,
Rozmowa wesoła, nowożytna,
Wolność niczym ptasia, las
Śpiewający dookoła, sprytna
Osóbka ze sprytną osóbką
Na spacerze sobie były,
A obie o miłości by śniły...

Dzwon wolności, silnik nikły,
Czołgi i tarany, pszczoła
Latająca, bzycząca, zniknęły
Problemy w rzece słów, goła
Poezja w tatuażu na mężczyźnie
I w psie radosnym jak szczenię,
Dziś tęczą, blaskiem się mienię...

Liczność dróg, słoneczny czas,
Rozmowa szczera, od serca taka,
Dookoła o wakacjach woła las,
Lot biedronki, taniec robaka,
A w oddali spacerowicze różni,
Kanciaści, owalni, też podłużni
Z uśmiechami na twarzy...


MUZYKOWANIE 2018-07-21

Boleści gong, śpiew liry,
Zakręcone słoje, mus,
Zawieje, deszcze, wiry,
Dziwne zero, minus i plus.

Szum w słuchawce, głos,
Przerwana cisza wieczoru,
To ze zdarzeń ułożony stos,
Przytaknięcie bez sporu.

Boleści gong, śpiew cichy,
Nowa droga do przejścia,
Patrzę, domek stoi lichy,
A w nim uśmiech i ciepło.


NUMEREK W URZĘDZIE 2018-07-20

Bez nazwiska, bez imienia,
Numerek statystyczny jest,
Młoda twarz do zrozumienia,
Proszę wejść, będzie test.

Wyświetlony na ekranie,
Rumienią się czekający,
Proszę wejść, coś się stanie,
A czas taki wciąż upływający.

Tu umowa, a tu zaświadczenie,
Komputer głosi, że będzie strajk,
Na twarzy już inne zrozumienie,
Na facebooku niebieski lajk.

Bez nazwiska, bez imienia,
Numerek statystyczny jest,
Dziękuję, już do widzenia,
A młodzi też mają chrzest.


NOWA SZKOŁA 2018-07-20

Nowa szkoła, kierunek nowy,
Nieoczekiwana chwila, życie,
Świat już inny, znów kolorowy -
Nowe kart rozdanie, odkrycie.

I idzie sobie uczennica w przód,
Nikczemnicy próbują powstrzymać,
Lecz nie da się jej zatrzymać,
Może nie dogoni jej duży głód.

Nowa szkoła, kierunek nowy,
Chwila nieoczekiwana, życie,
Świat już inny, znów kolorowy,
Nowe czasy, ma się znakomicie.


MIECZE 2018-07-20

Mieczem milczenia cięte zasłony,
A potem harmider stulecia, czar
Przyzwoitości, wiedza czyni pokłony,
A królowie nietrzeźwi, droga, park.

Zaświeciło słońce z siłą jaskrawości,
To nadzieja rodzi się z ziarna,
Drogą piękna ku przejrzystości,
A ziemia rodzi trawę, już nie marna.

Zbytki spadają ostatnią kropelką,
A kałuża wysycha, brunatnieje,
Zgrywają się prawdy w całość wszelką,
A zza drzewa dziecko do nas się śmieje.

Mieczem rozmowy cięte zasłony,
A potem obolałe kark i dłonie,
Lecą, lecą rozkrzyczane wrony,
Pochodnia miłości już nie płonie.


ZNOWU W SZAROŚCIACH 2018-07-19

Kolejne chwil nieme zastoje,
Smutek i bezsilność jak para,
Jesienne też panują nastroje,
Rzeczywistość jest to szara.

Deszcz za deszczem, blizny,
Stuka rytmicznie, ciągiem,
Nie można oddać ojcowizny,
Odjazd najbliższym pociągiem.

Deszcz za deszczem, smutek,
Za oknem łzawe życia, kształty,
Nie można oddychać, gęstość
Chwil, bolą mnie już te ryczałty.

Kolejne chwil nieme zastoje,
Bezsilność i nadzieja jak para,
Chaotyczne panują nastroje,
Rzeczywistość niczym mara.


WIADOMOŚĆ PO ANGIELSKU 2018-07-19

Napisałam po angielsku wiadomość,
Zrozumiesz mnie lub też właśnie nie,
Napisałam, iż boli mnie świadomość,
Bo tonę w samotności, w szarości mgle.

Tobie to bez różnicy, tyś tylko dla siebie,
A ja nie mam już łez, by płakać cicho,
A ja nie mam już czasu, by tęsknić do ciebie,
Cztery ściany, a w nich egoizmu licho.

Napisałam po angielsku wiadomość,
Zrozumiesz mnie lub też właśnie nie,
Napisałam, że zbyt duży z ciebie jegomość,
A ja nie dosięgam, drabina za krótka.

Tobie to bez różnicy, własny masz świat
I nie potrzebujesz nikogo w nim więcej,
Mógł zakwitnąć przy tobie róży kwiat,
Lecz ty siebie kochasz najgoręcej.


JEDNAK PIOTRUŚ PAN 2018-07-19

Wbity nóż w serce tamtym razem
Jeszcze krwawi z rany na czerwono,
A tu już dziś Piotruś Pan obrazem
Zdania żądające podkreśla na zielono.

I żąda wiedzy, i żąda władzy, i ciała,
A jej przestrzeń pochylona posępnie,
Aż tafla na jeziorze falą cała zadrżała,
Bez spotkania na razie i tak wstępnie.

Jeszcze rana nie zabliźniona, łza,
A tu już żądania płyną kajakiem,
Aż kamień u szyi ściąga do dna,
Serce otrząsa się z niesmakiem.


TANIEC SENNOŚCI 2018-07-19

Senność wokół tańcząca,
A poranek cały falujący.
Myśl za myślą skacząca,
A krzew nadzieją płonący.

Zaspane miasto i wieś,
Ulice, chodniki, lasy,
Deszczowe nadeszły czasy,
Nicości niesie się wieść.

Senność wokół tańcząca,
A poranek cały w chmurach.
Chwila za chwilą grasująca,
A w sercu ciemna dziura.


DŁUŻSZY POSTÓJ 2018-07-18

Postój dłuższy niż powinien
I tylko człowiek jest winien
W tym momencie, sytuacji,
Przemijanie ciche wakacji.

Ciągłe przebudzenia, sen,
Dzień za dniem, noc za nocą,
To jeszcze moment nie ten,
A i ciężko z siłą, i mocą.

Za oknem sztandary łopocą
Jak liście na wietrze,
W starym swetrze
Trzeba wrażenie robić, z procą

Na przełaj dróg i pól, czas,
To śpiewa szumnie las,
Zielono jak w nadziei -
Iść wprost przez ramię zawiei.


ZASTANAWIAMY SIĘ 2018-07-18

W tęsknotę ubrane listy
Słane nawzajem w locie,
W oku obraz cały szklisty,
Co będzie po powrocie?

Zastanawiamy się tak
Po prostu, w domach,
Nas jest tutaj wciąż brak,
A powieść w tomach.

W tęsknotę ubrane słowa
Słane z wiatrem przez pole,
W ustach trunek, głowa
Ma rozum, a serce swoją wolę.

Zastanawiamy się tak
Z drugiej lustra strony,
Nas jest tutaj wciąż brak,
A niebem lecą wrony.


DRUGI DZIEŃ W DOMU 2018-07-18

W domu drugi to już dzień;
Raporty, protokoły, wzory,
Na chmur skrzydłach cień,
Jeszcze moment, kolory.

Krople niczym łzy srebrne,
Smutne głowy, samotne serca,
Loty ptasie całkiem podniebne,
A czas wspomnienia rozwierca.

W domu drugi to już dzień;
Zapisy, zasady, telefony,
Na chmur skrzydłach cień,
Jeszcze moment, dzwony.


SAMOOCENA 2018-07-18

Zakamarki, cisza, wiadomości
W tle ogromne, niby pomocne,
Lecz wiele bólu, mało radości,
A drzewa w jabłka wielce owocne.

Kolejne zapisy już w zeszycie,
Zakręty i proste dróżki tu,
Kolejne zapisy już w skoroszycie,
Doliczę jeszcze tylko do stu.

I zamknę się jak szafa na klucz,
I zamilknę spojrzeniem na bok,
Niezbyt ze mnie dobra sucz,
Indywidualny ten mój ciągły krok.


WZÓR DO PRZYŁAPANIA 2018-07-17

We wzorze uśmiechniętej twarzy
Kamienne zarysy, kwadraty też,
Czas niezgodny spaceruje po plaży,
A drogą przechadza się ciszy jeż.

W tym wzorze matematyka
I język polski, i sztuka taka,
Zegar o trzynastej dziwnie tyka,
Aż myśl goni myśl, i draka.

We wzorze uśmiechniętej twarzy
Kamienne kreski, kolumny też,
Czas niezgodny tutaj źle marzy,
A drogą przechadza się winy jeż.


MGŁA Z FILMU 2018-07-17

Świetliste spojrzenia, mgła zimna,
Obumieranie prawideł, morze zła,
Nadejść sprawiedliwość tu powinna
I nadchodzi, jej postacią ta mgła.

Grobowce złota, świątynia dumna,
Dzwonią syreny na alarm, zimno,
Nadchodzi sprawiedliwość tłumna,
Z dna oceanu nadchodzi, powinno

Wystarczyć, by rozgrzeszyć ich,
Lecz nie wystarczy, mogiły żyją,
Krzyż ze złota zabija ich złych,
Mgła zniknęła, ocaleni historię szyją.


RAZY TRZY 2018-07-17

Jeszcze jedna lista, razy trzy,
Nadzieja żyje wieczna, sny;
Ku spełnieniu księżyce patrzą,
Chwila triumfu będzie władczą.

Zapisy na zwojach, dane są,
To już nowe chwile tutaj mkną;
Będą nowe prawdy, słońca
Świetliste, coraz bliżej łez końca.

Jeszcze jedna lista, razy trzy,
Wiara żyje z nadzieją, sny;
Ku spełnieniu patrzą gwiazdy
I lśnią, tylko ta mgła podczas jazdy.

Rękodzieła na płótnach białe,
Śnieg to spadł na tenże świat;
Oczy piękne, inne i wspaniałe
Patrzą ku przyszłości, to kwiat.


TRZY PORADY 2018-07-17

Porada złota, porada jedna,
Nie przejmuj się, nie przejmuj się.
Jednocześnie bogata i biedna,
Jeszcze ktoś pokocha całą ciebie.

Porada brązowa, porada druga,
Nie przejmuj się, nie przejmuj się.
Nie taka straszna jest ta smuga,
Deszcz zmyje ją i serce będzie czyste.

Porada srebrna, porada trzecia,
Nie przejmuj się, nie przejmuj się.
Bez użycia noża, bez użycia miecza
Bitwa zostanie wygrana, kwiat zakwitnie.


PYCHA MAKARONIK 2018-07-16

Makaronik pyszny, niebiański smak,
Pieczarka, kurczak i zielony koperek
Jak jedna drużyna, brzuszek mówi: tak,
Jeszcze biały sos, pomidor i selerek.

Makaronik zapiekany, kiełbasa, bekon,
Aż jęzory oblizują usta, to już rozpusta
Smaków, patrzy się z piedestału gekon,
Sztuczny ten gekon; uczta wielka, tłusta.

Makaronik pyszny, niebiański smak,
Kęs za kęsem, uszy jak galaretki całe,
Składniki jak jedność, brzuszek mówi: tak,
Jeszcze ser złoty, ciągnący - danie wspaniałe.


DUPECZKA I PRZESZŁOŚĆ 2018-07-16

Cześć dupeczko - przeszłość bełkocząca,
Naleję szklaneczkę miłości, wypij ze mną...
A dupeczka jak wierzba na rozstaju płacząca
Nie pije i nie klęka, naturę ma tylko swą.

Cześć przeszłości - dupeczka jak półksiężyce,
Nalej szklaneczkę miłości, wypij beze mnie...
A przeszłość jak lawa - za chwilę cię schwycę
W dłonie i zjem; cisza nadchodzi tu sennie.

Cześć dupeczko - przeszłość jak zjawa,
Naleję szklaneczkę miłości, wypij ze mną...
A dupeczka jak Inowrocław i jak Mława,
Życie własne ma, bączki szybują, już mkną.


POWRÓT DO POCZĄTKU 2018-07-16

Z tęczami za pazuchą szliśmy,
Wspomnienia, powrót do początku,
Ciszą jak pędzlem malowaliśmy
Obrazy, pejzaże i było w porządku.

Lecz coś się stało,pękło
Zwierciadło zaznajomienia,
Na kolano serce me uklękło,
I jak rysa na szkle tęsknienia.

I nie wiem, co dalej się zdarzy,
"Olej drania" - szeptem powtarzają,
Lecz nadzieja nadal marzy,
Iż serca dwa razem jeszcze zagrają.

Z chmurami za pazuchą szliśmy,
Wspomnienia, powrót do początku,
Ciszą jak pędzlem malowaliśmy
Przejaśnienia i było w porządku.


SPIĄCY TY, ROMEO 2018-07-16

Wspominając ciebie z wczoraj,
Drogi Romeo, widzę twój sen,
A dziś dopada mnie bólu zmora
Tak wielka i głęboka jak morze.

Czy coś nam jeszcze pomoże,
By spleść warkocze miłosne?
Widzę ciebie dzisiaj w otworze
Wyobraźni, serce mam zazdrosne.

Czy jeszcze jest nadzieja
Na lepszy czas dla nas?
Czuję, jak zbliża się zawieja
I niespokojnie szumi las.

Wspominając ciebie z wczoraj,
Drogi Romeo, widzę, jak śpisz,
A dziś w oddechu późna pora -
Nie nasz bal, o innej chyba już śnisz.


MORDERCA SNÓW I MARZEŃ 2018-07-16

Porzuciłeś mnie ot tak
I po prostu, teraz jak wrak
Statku się mam, łza
Spływa z oczu, mgła...

Idziesz w swoją stronę dumny,
Lecz nie widzisz trumny,
Którą dla mnie szykujesz,
Nie mam sił, ty triumfujesz...

Porzuciłeś mnie jak psa,
Okrutnie, nie jestem zła
Już nawet, tylko przykro mi,
Zabiłeś moje ostatnie sny...


SEN O KOŃCU ŚWIATA 2018-07-14

Nagle spadły gwiazdy, pochodnie
Z miast i wsi, ostatnie spodnie
I deszcze ostatnie spadły inaczej,
To świat zaczął się kończyć raczej.

Płaczące anioły zeszły na ziemię,
Pędzące ludziki, zakręcona rzeka,
Wrzask i bełkot, to okrutne plemię
Biegnie przez most, drgnęła powieka.

Oszczędzać każą księżyce, blade
Całe takie, pogromca wilkołaków
Wchodzi pomiędzy czas, dać radę
Powinniśmy, by nie wyrywać kłaków.

Nagle spadły gwiazdy, pochodnie
Z miast i wsi, ostatnie gradobicie,
Nagle ucichły lasy, umierają swobodnie-
Czy uratujemy naszemu światu życie?


JEJ MGLISTOŚĆ 2018-07-14

Zamazana linia zmysłów,
Brak już pomysłów
Na bogactwo zwyczajności,
Nie ma jeszcze miłości.

A pod płotem wartownik
Stoi, grają wiatry na bębnach,
Przeszłość szumi grymasem,
Skończyło się, innym czasem
Wtedy byli oni, telefon dzwoni
Nocą bezwstydny, ślina cieknie,
Głupia dziewczyna sama biegnie.

Tak powiedzą inni i przytakną,
Iż ona to samo zło, lecz tak
Nie jest, niczym statku wrak
Na wybrzeżu zalega, i nie zgadną
Jakie pieśni śpiewają syreny;
Niemoc, rzeczywistości systemy
I wciąż do przodu, choć sens spadł
Jak gwiazda, pochodnie płoną.

Zamazana linia zmysłów,
Brak już pomysłów
Na tę rzeczywistość,
To jej tylko mglistość.


DORADZAJĄ, ODRADZAJĄ, A SAMOTNOŚĆ BOLI 2018-07-14

Lecą nuty jak krople deszczowe,
Patrzę w dal, posępne drzewa,
Nuty lata jak tęcza kolorowe,
Lecz w duszy samotność śpiewa.

I tak co dnia, i tak co noc każdą,
Bez wytchnienia, bez wsparcia,
Dla nikogo nikim, zupełnie nie ważną,
A serce coraz większe ma otarcia.

I na nic wzywać tę przeszłość chorą,
I na nic wzdychać, i marzyć, bez celu,
Bez szans na przyszłość, późną porą
Odnajduję jaskinię, tam trafia niewielu.

Odradzają wszyscy zapędy ku nauce,
Prostują kręte me ścieżki i odchodzą,
I znów samotność odradza się, smucę
Jako jedyna tutaj się, a oni zawodzą.

I tak co dnia, i tak w noc każdą,
Cisza z deszczem się jednoczy,
Bez znaczenia, zupełnie jest nieważną
I tak sobie przez życie kroczy.


WYCIECZKA, NIE WYCIECZKA 2018-07-14

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Numer domu zwodniczy,
A na posterunku liczy
Ziarenka wartownik ten,
Aż nadszedł błogi sen.

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Szarość chodnika, uśmiech
Kamienny, cisza i grzech
Do odkupienia sromotny,
Potok popłynął markotny.

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Pomylone strony świata,
Nie ma mocnych ani bata
Na te stygmaty całości,
Trochę łez, trochę radości.

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Nie odnaleziony domek,
Nie istnieje jeszcze potomek
I samotność wskazuje na czas,
Nie ma, nie ma już nas.

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Lecz czy to źle, że walka
O niebycie głodnym trwa,
I że kobieta to nie lalka,
I że czas, by wyschła łza?

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Lecz czy to źle być sobą,
Oryginalną taką osobą?
Czy to źle, że dalej żyję
I że z ust twych nie piję?

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Tak musi być, tak musi być,
Dalej będziemy sobie żyć
W swoich miastach, na skraju
Czasu, widząc się przy ruczaju.

Wycieczka, nie wycieczka,
Dokumentów cała teczka,
Potrzeba kupna jest chleba,
Więc nie da wzlecieć się do nieba
Jak niegdyś, jak niegdyś...
Cicho nadszedł błogi sen.


TAK MUSI BYĆ 2018-07-14

Spadają deszcze perłowe, diamentowe
Na pola i na łąki, na wsie, na miasta;
Spadają deszcze z tęczy, całe hebanowe
Na ulice, na chodniki; tylko kawałek ciasta

Wspaniały ma smak, w nim ciepło, dom,
Patrzą wróble na swe pióra, takie mokre;
A serce zardzewiałe, w ciele tkwi niczym złom
Na placu manewrowym, chwile to okropne.

Obdrapałeś brzozę z jej kory, ciche łkanie
Pomiędzy przestrzenią P a przestrzenią P;
Dałam ci lekcję w delikatnych słowach, zadanie
Zbyt ciężkie na barki, skończyło się źle...

Nie mam nic przeciwko, lecz lodów nie robię,
Lodziarką nie jestem, nawet nie umiem;
Nie mam nic przeciwko, lecz już nie ozdobię
Życia twoim niebytem, niewidzialna w tłumie

Jestem, widoczna tylko dla deszczu i słońca,
Już czas, by podziękować sobie wzajemnie
I iść dalej, do przodu, nigdy do tyłu, do końca
Swoich snów... i kochać niemą łzę potajemnie.


TYLKO NA WPROST 2018-07-14

Przeszłość każe skręcać w lewo,
Lody jeść ze smakiem, odpuścić,
Lecz teraźniejszość chce wytłuścić
Obecny czas, zjednoczenie z mewą.

Nie mogę skręcić w bok, nie mogę,
Droga usłana łbami samotności,
Nie mogę skręcić w bok, trwogę
W sercu mam, czas ma odległości.

Przeszłość każe skręcać w prawo,
Słać pocałunki całkiem bez wstydu,
Lecz teraźniejszość nie zwalnia
I chce, by tylko jej bić teraz brawo.


NIBY JEST, ALE GO NIE MA 2018-07-13

Niby jest, ale go nie ma,
Samotnością piękna Ziemia
Na co dzień, a od święta
On o niej ledwo co pamięta.

I tak mijają sobie dni, noce,
Inne drogi, myśli, inne moce,
A już za rogiem nowa kraksa,
Przeszłość ma ochotę na klapsa.

Niby jest, ale go nie ma,
Samotnością smutna Ziemia
Na co dzień, a od święta
On o niej ledwo co pamięta.

I tak mijają sobie dni, noce,
Inne drogi, myśli, inne moce,
A już za rogiem nowa szansa,
Przyszłość i jej nieznana plansza.


DAWNA KRAINA ROZKOSZOWANIA SIĘ 2018-07-13

Muślinowym szalem ją otulasz,
Dotykasz myślą, wspomnieniem,
Jaśminową łzą ją rozczulasz
I dotykasz wargą, ramieniem...

Cichnie westchnieniem księżyca,
A serce drży jak liść na wietrze;
Cichnie myślą, tęsknotę przemyca
W kropli błękitnej, wizja w metrze...

Uśmiechem malujesz pejzaże,
Tęczą ścielisz polanę i czas,
Rumienią się arcydzieła - witraże,
A świadkiem jest zielony las...

Wiatrem przeszłości podrzucasz
Jej spódniczkę, powiewem ekstazy
Do ognia smoczego dorzucasz
Drwa pragnienia, sklejasz wyrazy...

Deszczem zmywasz wstyd jej morza
I niczym Neptun z trójzębem, siłą
Jesteś dla niej, finezyjna to zorza
Na mapie waszych ciał, ona ci miłą...


NIBY PO KŁOPOCIE 2018-07-13

Prosto do przodu, nicość w ciszy,
Nagle huk i krzyk, mewa w locie,
Modlitwę aż księżyc tę słyszy
I odpowiedź, niby po kłopocie.

Lecz inne to zdania, inne relacje,
Przejścia do następnych działów,
Nadzieja tam czeka, przyznaje rację
Do pędu, do biegu, do cwałów.

Prosto do przodu, nicość w ciszy,
Nagle wrzask i wrzawa, kruk w locie,
Modlitwę aż księżyc tę słyszy
I odpowiedź, niby po kłopocie.



ALEJA CYWILIZACJI 2018-07-12

Zamiast traw wstęgi silikonowe
Powiewają na wietrze, kolorowe
Kapsle zamiast pąków kwiatów
I tona papieru wśród rabatów.

Aleją cywilizacji pędzą ludzie
Do przodu, za pieniądzem pędzą,
Aleją cywilizacji pędzą po grudzie,
Są bogatsi i bogatsi, a zrzędzą.

Nawet śmietniki przy ścieżkach
To nic, tak ciężko wyrzucić śmieć,
Nawet wzór w niejednych koleżkach
To nic, czysta planeta - tylko chcieć.


SENNA KRÓLEWNA 2018-07-12

Senna królewna, jęki poranku,
To nowy nadchodzi już dzień,
To wróbel śpiewa pieśń na ganku,
Lecz w krainie snów jest nadal
Ta królewna, senna królewna.

Plan na życie przełożyć trzeba
Na inny termin, dziś już późno,
Barwy smętne mają bramy nieba,
A i ciało senne zwisa dość luźno.

Senna królewna, jęki poranku,
To nowy nadszedł już dzień,
To spojrzenie na świat, na ganku
Tańczą liście, jesieni jeden cień
Dla królewny, sennej królewny.


DRZWI ZAMKNIĘTE 2018-07-11

Pęd na jeden i na dwa,
To już niczym świst gna
Do przodu, to torpeda,
Taki dzień, taka bieda.

Drzwi zamknięte, brak
Odpowiedzi, wolny czas,
Na brzegu dnia wrak,
Zaśpiewał cicho las.

I ożyło, i umarło w nas,
Inność naszych klas,
A mamić myśli nadzieją,
Póki są, póki nie zwieją.

Drzwi zamknięte, hop
Przez tory w rozdroża
Ujęte, powrót, nowy trop,
A kogut ma już poroża.

Pęd na trzy i na cztery,
Na urlopie są maniery
Dobre i szlachetne,
Twarze niczym szpetne.


ZGODZIĆ BY SIĘ MOŻNA, ALE... 2018-07-11

Zgodzić by się można, iż nie jest źle,
Gdyby nie ten cały brud i głód w tle,
Gdyby nie padające deszcze w duszy
I gdyby nie ta cała samotność gruszy.

Zgodzić by się można, iż nie jest źle,
Gdyby nie wandale na ulicy jak dziki,
Gdyby nie morderstwa we mgle
I gdyby nie te dla bogaczy baliki.

Zgodzić by się można, iż nie jest źle,
Gdyby nie bezrobocie i brak pieniędzy,
Gdyby nie ronienie łez wśród nędzy
I gdyby nie nienawiść na każdym kroku.


KOLEJNY SAMOTNY KROK 2018-07-10

Spadające krople, godność osobna,
W ramionach plik wszystkich danych
I już swobodna myśl, lecz głodna
Ta myśl, już grają hebanowe organy.

Na stole drink jak tęcza, wzrok pijany
Od tych listów niedokończonych,
Spadają krople, świat wciąż zabiegany,
A my cicho patrzymy, obraz zamglony.

A potem kolejny krok w stronę słońca,
Lecz samotny to krok, miasto głośne,
Coraz bliżej celu, coraz bliżej końca
Jesteśmy tej drogi, godziny są znośne.

Zatem jakoś to będzie, zapisany zwój
Przeczytają następne pokolenia ludzi,
Nagle stoję, patrzę, wściekłych os rój,
A nad ranem dzień do życia się budzi.


BYŁO I MINĘŁO 2018-07-10

Było i minęło,
Słońce rozbłysnęło
Niczym gwiazda
Wśród hebanowych
Nici nocy, jazda
Bez trzymanki,
Rola żony czy kochanki?

Było i minęło,
Z wiatrem przeminęło
Zimnym, północnym,
Byłeś pomocnym
Hydraulikiem,
A ogrodnikiem
Słabym, kwiat usycha,
Co za rogiem czyha?

Było i minęło,
Głośno ziewnęło
Znudzone wzgórze
Zielenią, podwórze
Rozkrzyczane od wron;
Ze wszystkich stron
Zwyczajność wygląda.


WASZA TO TAJEMNICA 2018-07-10

W ścianach ukryta tajemnica,
Szepty i głośne śpiewy
Niosą się echem, dziewica
Była z niej niegdyś, lewy
Potok cały błękitny jest,
Życie - najtrudniejszy test.

I wspominając z westchnieniem
Oddajesz jej robaki czarne,
I dotykając ją snem, pragnieniem
Oddajesz jej chwile marne -
Te tęskne, te samotne, bez ciebie.

W ścianach ukryta tajemnica,
Bicia serc ciche, myśli głośne
Niosą się echem, dziewica
Była z niej niegdyś, znośne
Bywają dni, lecz szklanka pusta
I tęsknią odbicia w życia lustrach.


PODRÓŻ ZA PRACĄ 2018-07-10

W podróż ruszyła
Cała promienna,
Zmianę wyśniła,
Lecz niezmienna
Chwila nastała,
Pracy nie dostała.

Nie jest studentką,
Nie jest młoda,
Przegoniona, prędko
Odchodzi, woda
Z oczu płynie długo,
Smutku jest smugą.

W podróż rusza
Cała z nadzieją,
Powódź, teraz susza,
Z kolejną zawieją
Rozprawić się przyjdzie -
Tym razem jej wyjdzie.


NOWY DZIEŃ I STARE TEMATY 2018-07-09

Nowy dzień, stare problemy,
Znów trzeba szukać chleba,
Nowy dzień, stare systemy,
Znów ptak leci środkiem nieba.

Samotnie, w pojedynkę walka,
Walka trwa trudna, żmudna,
Człowiek czuje, to nie lalka
I twarz następna jest smutna.

Nowy dzień, stare rozterki,
Znów trzeba iść przed siebie,
Nowy dzień, stare gierki,
Znów tęsknota dziwna do ciebie.


CO DALEJ Z TĄ MIŁOŚCIĄ? 2018-07-08

Za ręce idą razem, pomiędzy ściany,
Pocałunek soczysty jak z jabłka sok
I już spojrzeniem się widzą, zaspany
Nagle staje się świat, inny ich krok.

I mowa w milczenie się zmienia,
A gwiazdy nie migoczą, błysk
Księżyca tylko jeden, znów cienia
To kraina, lecz jak finezja trysk
Z fontanny na ryneczku, foch -
Z armaty miłości pył i proch...

Za ręce idą razem, pomiędzy pola,
Pocałunek soczysty jak malina
I już dotykiem siebie chcą, inna wola
Jednak jest, nie wie nic dziewczyna.


STAŃCZYK I RÓG 2018-07-08

Wielość światów, huczą armaty,
Za przelaną krew toasty!
I ogień, i pył, i cisza, schematy
Zarysowane ostrzem, a maszty
Stawiane równo w rzędzie -
Dnieje nocą niebo - co to będzie?

I już Stańczyk tańczy w kółko,
A panna niczym Maria z Nazaretu,
To już Mieszko staje się I, czółko
Zamacza do chrztu; i błysk sztyletu
Zasmuca Stańczyka, upadanie
I powstawanie z kolan, wolność nastanie.

Z taką nadzieją polski naród żyje
I trwa, i idzie wciąż do przodu,
To już kozioł tryka się, i duch snuje
Święty po moczarach, głodu
Era, potem cztery pory roku jak jedna
I kraina ta bogata, choć biedna.

I święty Wojciech, i Popiel, co myszy
Go zjadły; huk z nieba, cios w serce,
Zniewolenie, rozebranie, słyszy
Mieszkaniec Warszawy świsty, więcej
Nie chce ich słyszeć, jak ser szwajcarski
Mury i domy, płoną ulice, ślad mocarza.

I smuci się Stańczyk, i płacze łzą
Rzewną niczym wierzba płacząca;
Już na polach powstaje kurz, mgła,
A popiół zalega na zegarach, skamląca
Psina pod murem, strzał w głowę,
Trup gęsty, niemiecką słychać mowę.

Trwają walki, uciemiężenie ludzi,
Nagle nadchodzi wyzwolenie, słońce
Wstaje na niebie boleści, trudzi
Lud się, odbudową, takie są końce
I początki, Jezus także się rodzi,
I gonią się radośnie tamci młodzi.

I cieszą się wieśniacy, i miastowi
Na jarmarkach, cudni, weseli,
Wszyscy piękni, wszyscy kolorowi
I dmie w róg Stańczyk; jak umieli
Najlepiej, ugościli po staropolsku -
Jak mowa, to już tylko po polsku.

I nasz święty, Jan Paweł II
Z nieba spogląda, ziemię polską
Błogosławi słowami życia, smugi
Znieczulicy pragnie zmazać z serc;
I Jadwiga, i Dobrawa, i święci
W jedności tam; kolejny już wiek.

Wielość światów, huczą armaty,
Za przelaną krew toasty!
I zapraszają sercem do swej chaty,
By opadły kajdany, balasty
Tamte i te dzisiejsze, obecne -
Bądźmy sobie braćmi jak niegdyś...


WYSYCHANIE WODY 2018-07-06

Wysychają wodospady z łez płynące,
Cisza, spokój, życie jakby nowe
Pomiędzy wtedy a teraz, płaczące
Wierzby cichną, księżyc taki miły...

Koncerty najcudowniejsze milczenia,
Aż rozpływają się lizaki słoneczne
I już tylko jeden krok do uwolnienia
Pierwiastków od depresji, są bezpieczne.

Wysychają rzeki z łez zawsze płynące,
Cisza, niebyt, życie jakby nowe
Pomiędzy wczoraj a jutrem, mieniące
Fale niczym kryształy jedwabne...

I już tak dobrze, tak cudownie,
Pojedynczy zdarza się tu strach,
Ale już dobrze, tak wymownie
Milczą usta, jest dobrze - dach.


CHWILA RELAKSU 2018-07-06

Patrząc na motyle i osy
Oaza spokoju, złote kłosy
Jeszcze we włosach, myśl
Jedna: jest tak dobrze...

I nie potrzeba więcej niczego:
Przyroda, książka i kawa...
Najlepszy czas, najlepsza zabawa
I nikt nie rani serca twego...

Słuchając śpiewu drzew, ptaków
Oaza spokoju, przyjaźń robaków
Oraz rejs statkami z chmur,
Myśl jedna: jest tak dobrze...


PAC IMIENINOWE 2018-07-06

Pac, spadło ciasto na podłogę,
Nerwowość wśród gości wielka,
Szampana otwiera się butelka,
Lecz czas zabandażować nogę

Już powoli, skaleczona wzrokiem
Tnącym niczym nóż, płatki róż
Usłane na drodze, smętnym krokiem
Czas iść dalej, wśród niemych wzgórz

Spoczywa miłość w ogóle nie zaczęta,
Inne znaki, inne drogi i priorytety,
W rulon jak liść chwila jest zwinięta,
Ludzie, doniczki, słońca i parapety.

Pac, spadło ciasto na podłogę,
Huk wydało zły, huk wydało mdły
I już śmierć wesoła na stonogę,
Lecz nagle świat obeszły mgły...


NIESTETY... 2018-07-06

Zachłanne serca biją oszalałe
Rytmem otępienia, ta noc
Znów bez pojednania, zbolałe
Serca płaczą, łza duża, koc.

Nowe rany powstają przez
Szacunku brak, bez niego
Ani rusz, zbyt wiele wylano łez
I nie ma sensu pytać: dlaczego.

Bo już na początku wyznanie,
Iż tylko jeden procent szansy,
By związek się udał, kochanie
To to nie jest, nicość planszy.

Zatem serc ta zachłanność
Na nic nam, na nic nam,
Zatem rąk ta staranność,
Odchodzę sobie już tam.

Tak lepiej będzie dla nas,
Dla ciebie i dla mnie,
Mieliśmy swój piękny czas,
Lecz teraz jest nagannie.

I gdybyś tylko uszanował
Serce jej gorące, płonące
Żarem nadziei, zwariował
Rozsądek jej i powrócił...


KU SPEŁNIENIU 2018-07-05

Pędząc za złotem jak głupiec
I ślepiec jednocześnie, słońce
Zazdrosne o dziecko, to chłopiec
Bawiący się kijem, dwa końce

Posiada ten kij, a gałąź drzewa
Jakaś powyginana i krzywa;
Przysiadł słowik, teraz śpiewa
O święcie życia, zielona pokrzywa

Jest nadzieją dla szczęścia, uśmiechu,
A gdzieś przy jednym z płotów
Słychać szelest ust... namawiają do grzechu,
A sumienie wystrzega się kłopotów

Nagromadzonych za murem z cegły,
Zasłuchanie na przystani, bąk
Rozjuszony niczym byk, a uległy
Człowiek zakwita niczym róży pąk

I już nie pędzi, zwalnia kroki,
Patrzy z zachwytem i całą wiarą
W niebo, po nim płyną obłoki
Białe, niewinne; a z szarą

Jeszcze woalką, sporadycznie
Odgrywa teatry... westchnienie
Nad chwilą, a w chwili magicznie,
Różdżką wyśnione, spełnienie.


MARZENIA JEGO 2018-07-05

Ślad szminki na szyi jego,
Wspomniał tę chwilę ładną,
Westchnął, pośród niczego
Obudził się, poczuł, że słabną

Więzy piekielne, więzy anielskie,
A przecież to życie zwyczajne,
Choć miało być całe sielskie,
To i te zwykłe może być fajne.

Ślad pudru na koszuli jego,
Wspomniał tę chwilę jedną,
Westchnął, pośród ciemnego
Pola obudził się, poczuł biedną

Chwilę, samotności chwilę...
W ogrodzie oddzielności
Dziś razem tańczą motyle -
To powrót pięknej miłości.


MYŚLI REJS 2018-07-03

Płyną myśli jak parostatki
Po błękitnych krainach;
Uśmiechają się bławatki
W ogrodach, w muślinach.

Wciąż walka trwająca,
Jedno okno, zdania dwa,
Wciąż myśl trująca,
Jedno okno, niema gra.

Płaszcze odwieszone tak
Po prostu, bez zatruwania
Przyszłości, łodzi wrak
Na wyspie, czas układania.

Płyną myśli jak parostatki
Po zszarzałych krainach;
Uśmiechają się bławatki
W ogrodach, w muślinach.


KOLEJNA NUTA 2018-07-03

Kolejna nuta w melodii brzmiąca
Jak hejnał na do widzenia;
Kredka falistą linią podkreślająca
Zdania najważniejsze, błyszczenia
Gwiazd trudne w ciemnościach,
A głowa pełna w możliwościach
Odkrywa połacie płaszczy dziś;
Smutne to odkrycia, zaległości
W kątach mienią się przeszłości
Spojrzeniem już zastygającym,
Tynk ze ścian powoli odpadającym
Na do widzenia, na dobranoc;
Samotna kolejna jest ta noc...

Kolejna nuta w melodii brzmiąca
Jak hejnał na pożegnanie;
Kredka falistą linią podkreślająca
Zdania najważniejsze, kochanie
W dalekich chwilach i czasach,
Dźwięk kroków w obcasach
Niesiony niczym echo pełne
I tylko łzy w oczach są zupełne
Od wyczekiwania, od wyczekiwania
Do północy rzeczywistych zdarzeń,
A pomiędzy drzewami polana wyrażeń
Sędziwych i jeszcze trochę młodych;
Miasto dzikie, czas już dla urody.


DZISIAJ A JUTRO 2018-07-03

Dzisiaj dom
Jak oaza spokojny,
Jutro tom,
Moment bogobojny.

Pomiędzy ścianami
Lot mew zaspanych,
Pomiędzy skałami
Ślad miast zasypanych.

Dzisiaj dom
Jak oaza jedyny,
Jutro tom,
Wiatr, wicher, rymy.


SZUKAJĄC PRZYJACIELA 2018-07-01

Szukając przyjaciela szuflady
Dni otwierane z dużą dokładnością,
Losu trudno dać samemu rady,
Walka z czasem, walka z samotnością.

Szukając przyjaciela, to niedziela
Bez zakamarków kolorowych jak tęcza,
Już nabiera prędkości karuzela,
Lecz niewidzialne przyjaźni są naręcza.

Szukając przyjaciela nadzieja trwa
Na lepszy czas, na lepszy też świat,
Znajdując przyjaciela, opada mgła,
A na wzgórzu zakwita życia kwiat.


PRZEPROSINY 2018-07-01

Przepraszasz, znów jestem skarbem,
Już się nie gniewam, lecz ten czas
Biegnący straszliwie do przodu, z garbem
Niczym wielbłąd po pustyni, dla nas
Chyba nie ma powrotu...

Trudno przewidzieć przyszłość w kuli,
Nie znam dalszej drogi, tkwię pomiędzy
Dawnym tobą, dawną sobą, rozczuli
Tylko jedno spojrzenie, lecz brak pieniędzy
Na życie poważniejsze...

Przepraszasz, znów jestem kochaniem,
Już się nie gniewam, przebaczam,
Lecz innym zawsze będę od twego zdaniem
I trendy ciszy dziś nam wyznaczam,
Śluby milczenia składam...


PO STROMYCH SCHODACH 2018-07-01

Powroty, promienne zachody
Słońc zbytecznych, potrzebnych
W wędrówce, strome schody
Do celu, loty myśli haniebnych;

Historia na stronicach kryminalna,
Rumieńce na twarzy, słów moc
I już granica kreską jest marginalna,
A na podwórzu ciemno, to noc.

Powroty, promienne wschody
Słońc bladych od zaspania,
Wędrówka, strome schody
Do celu: do przyjaźni i kochania.


ZWYCZAJNOŚCI 2018-07-01

Zwyczajny dzień, pospolity taki,
Bez uniesień i bez szaleństw,
Brak nowej szansy, jeżą się kłaki
Wprost do masztów, maleństw

Stumilowych kosz wypełniony,
Wiklina jak włosy splecione,
A serca nieczynne, splamiony
Honor i gest, oczy załzawione

Od czekania wieczystego,
Jakiś krzyk mewy jeden
Rozległ się nad morzem
Czasu całkiem zwyczajnego

I ostatnim zapisem w kajecie
Odnotowane chwile doczesne,
Ogrody stoją całe w kwiecie
I czekają na powroty wczesne.


PRZEZ OGRÓD SAMOTNOŚCI DROGA 2018-07-01

Ogród samotności, magnolie kwitną
Ukradkiem, nieśmiałe, wytęsknione,
A po szybie spływają krople, nikną
Gdzieś w tej otchłani, są odrodzone.

Spogląda na zegarek dziewczyna,
Słoneczny czas przez szarość dzielony,
Wzrasta nadziei nowa roślina,
Przy końcu ścieżki chłopak rozbawiony.

Ogród samotności, róże kwitną
Jawne, odważne i prężne kolorem,
A po szybie spływają krople, nikną
Gdzieś w tej otchłani, są wzorem.


JEDYNI ŚWIADKOWIE 2018-07-01

Cztery ściany, niemi to świadkowie
Tysiąca dziejów, czystych nadziei
Zebranych w kryształach czasu...

Spojrzeń zakochanych pierwszy raz
I łez płynących, zimny był głaz
Ten przydrożny, zawsze wyczekujący...

Na to, by ktoś ogrzał i pokochał,
Lecz każdy człek zabiegany taki
Niczym chomiczek w kołowrotku...

Tych wszystkich modlitw do księżyca,
Zazdrości gwiazd w noce pochmurne
I snów jak filmy kolorowe...

Tych tęcz na niebie rzeczywistości
I słów pełnych wiary, i nicości...
Pustostanów, wyczekiwania, tęsknot...

Kaskad wartkich wodą przezroczystą,
Każdego momentu prawdy i kłamstwa,
Przyłapani kochankowie na gorąco...

Wielkich sukcesów na świadectwach
I porażek nie z winy jednostki...
Zakamarków w szufladzie duszy...

Spadających owoców z dzikiej gruszy,
Wzniesień pod niebo niczym ptak
To czynił i czyni... pocałunków następnych;

Pierwszego papierosa i też ostatniego,
Mglistych wizji, choroby długiej,
A dróg labiryntu niekończących się...

Przemocy doznanej namacalnie
I przebaczenia, ono niezbędne
I chwil, co nadchodzą następne...

Cztery ściany, niemi to świadkowie
Tysiąca dziejów, czystych nadziei
Zebranych w kryształy czasu...


SPOTKANIE DWÓCH KOBIET 2018-07-01

Spotkanie o świcie, prawdą otulone,
Prawdą bolesną, zimną, trudną...
Kobiety dwie: młoda i stara, pochylone
Nad rzeczywistością, co jest brudną...

Za wszystkie dotychczasowe czyny,
Za decyzje, za choroby, za tęsknoty
Płaczą teraz ojcowie, córy i syny,
A jedyna droga wprost do Golgoty...

Spotkanie o świcie, prawdą otulone
Jak szalem, jak apaszką we wzory;
Kobiety dwie: młoda i stara, pochylone
Nad rzeczywistością, co ma otwory...

Zakląć trzeba by ją było, tą rzeczywistość,
By na lepszą się odmieniła, lecz jak?
Bez różdżki władzy widać tylko mglistość,
A i w sercu miłości, przyjaźni już brak...

Spotkanie o świcie, prawdą otulone,
To przeznaczenie niesie przyszłość
Jakąś tam z kolei, kobiety pochylone
Nad rzeczywistością, wyszło jak wyszło...


KAMIENNOŚĆ ŚWIATA 2018-07-01

Kamienność stołów i twarzy wokół,
Przelatuje stado ptaków swobodnych,
Spoglądam, krąży nad głową sokół,
A w rządzie mnóstwo osób głodnych.

Spotkanie z prorokiem przyszłości,
Płyną łzy jak wodospady i rzeki,
W sercu chór śpiewa cały o przeszłości,
Zapomnieć trudno, opadają powieki.

Szarości za oknem silne i wytrwałe,
Warkocze myśli plecione w wiry...
Spojrzenia oschłe i już niedbałe,
Za zakrętem posągi, dźwięk liry.

Kamienność krzeseł i twarzy wokół,
Przelatuje stado ptaków swobodnych,
Spoglądam, krąży nad głową sokół,
A w rządzie mnóstwo osób chłodnych.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]