kwasna | e-blogi.pl
MIŁOŚĆ POMIMO WSZYSTKO 2018-06-30

Przyszedł do siostry brat,
Kilka zdań, a całe jak kwiat;
Siostra uśmiechnęła się -
Braciszku, kocham cię...

Dawno się nie widzieliśmy,
Co tam u ciebie i u ciebie?
Oboje się za sobą stęskniliśmy,
Inni obcy, mamy siebie.

Przyszedł do siostry brat,
Kilka chwil, piękny świat;
Siostra uśmiechnęła się -
Braciszku, kocham cię...


UCIEC... 2018-06-30

Uciec w najdalszy kąt,
Zostawić blask i cień,
Uciec na lepszy ląd,
Zostawić smutną sień.

Zagubić się w ogrodzie
Marzeń i szczęścia,
Drżeć jak liść na chłodzie
I paść w jej objęcia...

Miłość jedyna, wspaniała
W snach, świerszczy granie
Dookoła, ulgi doznała
Jej dusza, jedyne kochanie...

Uciec w najdalszy kąt,
Zostawić blask i cień,
Uciec jak najdalej stąd,
Zostawić bólu ten pień.


NIE CHCĘ TAK WIĘCEJ... 2018-06-30

Znów powracasz z batem boleści,
Cios za ciosem dajesz, potem ręką
Machasz, było, minęło... wieści
Podsyłasz ku mnie, lecz ze szczęką
Obolałą tkwię... za oknem słońce,
Płynie kropla deszczowa, to końce
Noży pocięły mnie na kawałeczki,
Rozbito porcelanę, dzbaneczki
Jak kwiatuszki na przeprosiny,
Zniszczyłeś radość swej dziewczyny...

Jak mam teraz zaufać tobie?
Jak nosić przy sercu w ozdobie?

Znów powracasz z niewinną minką,
Uśmiechy ślesz i obietnice dajesz,
Znów jesteś tęczą, czułą godzinką,
A potem gradem rany nowe zadajesz,
Katem jesteś, katem się stajesz,
Nikczemność masz w swojej krwi
I depczesz ledwo kiełkujące sny
Z każdym powrotem do ogrodu
Tej relacji; ani od góry, ani od spodu.


TO JEDNO ŻYCIE 2018-06-30

Boli to jedno życie, studnia
Marzeń bez dna, lecz południa
Godzina na zegarze wybija się,
Nie mam sił kochać już cię...

Nie mam sił na pretensje wieczne
Ani na uniesienia powietrzne,
Ani na lot ptaka w przestworzach,
Nie cieszy już piękna zorza...

Boli to jedno życie, krzyż wielki
Niczym głaz, szkło rozbitej butelki
Wbite w centrum duszy, ton
Głęboki jak ocean, to bije dzwon

Na alarm, na alarm, już drzewom
Lżej nieco, szeleszczenie śpiewom
Donośnym, zachody cudne słońca,
Trzeba wytrwać do sekundy końca...


ZATOCZKI SIWE 2018-06-30

Zatoczki siwe, prawdy lewobrzeżne
Zdradzają chwilę, spojrzenia drapieżne
Jak tygrysy i leopardy, na wyspie los
I te jesienne wichry, co tańczą w skos.

Nie wskrzeszajmy miłości umarłej,
Nie wskrzeszajmy... tyle marnej
Przestrzeni stworzyliśmy, że już dość,
Brak tchu i sił, złamane serce jak kość.

Zatoczki siwe, prawdy prawobrzeżne
Zdradzają chwilę, spojrzenia lubieżne
Jak wyuzdane habanery w zły czas,
To umarł, zabity złością, nasz niemy las.


GAŁĘZIE RZECZYWISTOŚCI 2018-06-27

W gałęziach rzeczywistości
Szeleszczenie zadań, spraw;
Cisza przed burzą, nikłości
W wodach czarnych ma staw.

Dawne herby, dawne flagi
O barwach przeróżnych;
Gdzieś na moście Pragi
Ludzie o twarzach podłużnych.

W gałęziach rzeczywistości
Szeleszczenie wspomnień;
Słońca promienie, radości
W snach, głos oprzytomnień.


STATKI NA OCEANIE 2018-06-27

Szare statki, ocean szary
Wzburzony taki, mijanie
Plaż kolejnych, złe mary,
W sercu bólu skrywanie...

Ta cała przeszłość i dziś
Jak jedna wielka kałuża,
W wazonie życia liści kiść,
A tęsknota wciąż tak duża...

Błękitne statki, ocean też
Uspokaja się po burz planszy,
Z lasu nadziei wychodzi jeż
Do miasta ostatniej szansy...


NA TEN DZIEŃ 2018-06-27

Wzrok skierowany na ten dzień
Pod ramieniem ciszy i zastoju,
Pośrodku polany życia samotny pień,
Pośrodku jej codziennego pokoju.

W myślach analiza uczuć i decyzji,
W sercu tęsknota, smutek, żal,
Wewnętrzne demony w środku scysji,
Za każdym razem kończy się bal.

Wzrok skierowany na ten dzień
Pod ramieniem marzeń i pragnień,
Pośrodku polany życia samotny pień,
Pośrodku korytarza jej łaknień.

W myślach analiza uczuć i decyzji,
W sercu chaos, niewiedza, czas,
Co upływa  w klepsydrze, scysji
Pole, słońce nad głową, milczy las.


CHODŹMY STĄD 2018-06-27

W pięć minut liczby dodawane,
Odjąć też łatwo, to nowy błąd,
Flirt z przeszłością, kochane
Serca, uśmiech, chodźmy stąd.

Ale nadal nie wiem, nie znam
Przyszłości, która nadchodzi,
Zostawiłam nas właśnie tam,
Za zakrętem, w oddali zawodzi
Jak zwierzę nocne do księżyca,
Głupie serce nadal się zachwyca.

W pięć minut liczby dodawane,
Odjąć też łatwo, to nowy błąd,
Flirt z przeszłością, malowane
Słońca, uśmiech, chodźmy stąd.


ICH MATKI MÓWIŁY 2018-06-26

Ich matki prawdę mówiły w oczy,
Że to nie jest właściwy człowiek;
Deszcz pada teraz spod powiek,
A z serca rzeka czerwieni broczy...

Ale był taki słodki, taki uroczy,
Czułe słowa szeptał do ucha wprost
I choć bał przejść się przez most
Na drugą stronę, w sercu kroczy
Dalej raźnie swoją drogą, daleką,
A dziewczyna stała się kaleką...
Słowo "przepraszam" sensu nabrało.

Ale był taki pociągający, patrzył
Z przygodą w dal, może to już ten?
Myślała ona, ją sobie wypatrzył
Na ofiarę swych zachcianek, tren
Został dokonany po zapisaniu
Na papierze, w cichym łkaniu
Ją ujrzał... i odpływającą nadzieję.

Ich matki prawdę mówiły w oczy,
Że to nie jest ten właściwy syn;
Spod powiek teraz cieknie płyn
Smutku i żalu, rzeka też broczy...


SPRAWA MOICH POWROTÓW 2018-06-26

Wciąż wracam do pierwszych chwil
Naszych, chwil z wiarą i nadzieją;
Jeden procent szansy, szybki Bill
Z ciebie, teraz zastojem się chwieją

Drzewa, filary dusz i serc... żywa
Powłoka marszczy się, kwiat i pokrzywa...

Wciąż wracam do drugich chwil
Naszych, chwil z dozą naiwności,
Że tym razem się uda, szybki Bill
Z ciebie, teraz smutek zamiast radości.

I już nie wiem, co dalej mam czynić,
Co mówić, nie ma szans, siebie winić

Już tylko można za decyzje własne,
Choć chciałoby się rzucić wszystko
I zacząć od nowa, pomieszczenie ciasne
Oddaje prawdę, nadziei tli się ognisko.


BŁĄD ZA BŁĘDEM 2018-06-26

Błąd za błędem
Słaniają się jak kwiaty,
Na baczność, rzędem
Stoją, trudne tematy.

Błąd za błędem
Słaniają się jak drzewa,
Na baczność, rzędem
Stoją, strach tu śpiewa.

Błąd za błędem
Słaniają się jak chwasty,
Na baczność, rzędem
Stoją, opuszczone maszty.

Błąd za błędem,
Słaniają się jak wspomnienia,
Na baczność, rzędem
Stoją, droga krainą cienia.

Błąd za błędem,
Słaniają się jak milczenie,
Na baczność, rzędem
Stoją, moment jak wiezienie.

Błąd za błędem,
Słaniają się jak chwile,
Na baczność, rzędem
Stoją, odleciały motyle.

Błąd za błędem,
Słaniają się jak życie,
Na baczność, rzędem
Stoją, bolesne odkrycie.

Błąd za błędem,
Słaniają się jak lilie,
Na baczność, rzędem
Stoją, czas wyciągnąć wnioski...


NIEUMIEJĘTNOŚĆ 2018-06-25

Już kart odkryć nie umiem,
Niewiedza łajbą na morzu łez,
Muszę, więc wszystko rozumiem,
Lecz i ja człowiekiem jestem też.

Nie robotem ze stali ani z żeliwa,
Ani posągiem z kamienia...

Już kart odkryć nie umiem,
Niewiedza okrętem na oceanie łez,
Muszę, więc gubię się w tłumie,
Lecz i ja człowiekiem jestem też.


BRAK NAZWY 2018-06-25

Nie ma nazwy dla tej chwili, plan
Inaczej się zrealizował, ucieczką...
Zdziwiona pani i zdziwiony pan
Dzwonili dzwonem hebanowym...

W przejrzystości kropel, spadających
Na podłoże, było widać już pałac...
Nadzieja w sercach cicho kochających
Potęgą stawała się, umiała dawać
Miłość i wiarę, miłość i cud...

Chwiejny zimnem był to chód,
Taki bezkresny, niepokorny...
Żal, niewykorzystana szansa, głód
Niesamowity o północy, toporny
Obraz pędzlem żniwiarza...

Nie ma nazwy dla tej chwili, skan
Wszystkich decyzji, filtracja...
Życie toczy się jednak dalej, plan
Nowy można ułożyć... racja?


BIG SORRY LOVE 2018-06-25

Przepraszam ciebie za tęsknotę i łzy,
Za to, że tak bardzo mi zależało...
Przepraszam ciebie za nadzieję i sny
O wielkiej miłości, aż serce zadrżało...

Lecz nie jak teraz ze strachu i smutku,
Tylko z rozkoszy jak tęcza i szczęścia...

Przepraszam ciebie za próby do skutku
I za prawdę, i za milczenie, i dobroć...
Przepraszam ciebie za to, że miotłą
Nie jestem ani szmatą, nie miałeś pojęcia...


BOLEŚĆ PONOWIONA 2018-06-24

Boleść malowana pędzlem
Okrutnego malarza,
Złym staje się on frędzlem,
Serce do lekarza...

Turbulencja lekceważenia,
Milczenie złośliwe jak rak,
Chwila głęboka zastanowienia,
Czy to ma sens, boli tak...

Nie ma kochania, nie będzie,
Inne prawdy, inne kłamstwa,
Nicość króluje znów wszędzie,
Przegrana wielka tegoż państwa...

Boleść niesamowita w oceanie,
Nie tak miało być, miało być lżej,
Boleść niepisana była w planie,
Kochać bardziej, teraz już mniej...


ZAMKNIĘTE BRAMY 2018-06-24

Bramy do ogrodu zamknięte,
Mosiężni strażnicy, spuchnięte
Powieki od wiecznych deszczy,
Cała chwila z tonacją dreszczy...

Zapadają ciemne strony dnia,
Tak bardzo, tak bardzo zła
Na milczenie błahe, lekceważące,
Wierzby znów są płaczące...

Bramy do ogrodu zamknięte,
Rdzawe posągi, aleje pominięte
Kwiatów, co więdną bez miłości,
Lecz ogrodnik nie da im radości...


LISTY O INNEJ TREŚCI 2018-06-24

Nocy droga, wspaniała, czarna
Jak smoła, uśmiechy posyłam,
Do tej pory droga wyboista, marna,
Dziś o innej treści listy wysyłam.

Do ciebie, do gwiazd, do snów
I do nich pomiędzy wierszami,
W lesie koncert mocnych sów,
A tutaj sukienki z wieszakami.

Nocy droga, jedyna, współczująca
Jak żywa istota, uśmiechy posyłam,
Do tej pory za sukcesy cisza gratulująca,
Dziś o innej treści listy wysyłam.


HEBANOWE ZASADY GRY 2018-06-24

Hebanowe zasady w zeszycie zapisane:
Dawny ty daleko stąd, trzysta będzie,
Umówione spotkania nagle odwołane
I tak już zawsze jest tutaj, i wszędzie.

Hebanowe zasady w zeszycie zapisane:
Nadzieje nadziejami, marzenia też są,
Lecz to, co było, nie wróci, akta oddane
Do archiwum, zbyte; nowe chwile rosną
Niczym róże i gerbery, fiołki i żonkile...

Hebanowe zasady w zeszycie zapisane:
Byłoby cieplej na plaży, razem byłoby milej,
Lecz inne ścieżki, inne priorytety, pokolorowane
Kontury innym kolorem, jest zawile
W tych labiryntach zielonych, zieleńszych...

Hebanowe zasady w zeszycie zapisane:
Obecny ty daleko stąd, piętnaście będzie,
Umówione spotkania nagle zarysowane
Kredką hebanową w równym kresek rzędzie.


KONIEC PŁACZU 2018-06-23

Głębokość oceanów, prawdziwe żywioły,
Padają deszcze, świecą słońca...
Zakwitanie kwiatów, spadające popioły
Na doliny i na góry, tak bez końca.

Księżyc też jest samotny, zza okna
Widać jego płacz... nie płacz księżycu.
Moja chwila też jest trochę pochopna
Albo też wcale, nie można płakać
Przez wieczność...

Głębokość oceanów, prawdziwe żywioły,
Upały i mrozy, lato i zima...
Zakwitanie chwastów, spadające popioły
Na doliny i góry, życie to wytrzyma.


SUCHAR 2018-06-23

Suchar na talerzyku
Położony z rana,
Koniec baliku
Odrętwiałych, na kolana
Każą klękać mizerni,
Egoizmowi wierni...

Miłość do matki
Owym sucharem,
Więdną kwiatki
Pod zegarem
Niewzruszonym,
Bal skończonym.

Suchar na talerzyku
Położony z rana,
Koniec baliku
Pokręconych jak bluszcz,
Krwawi świeża rana,
To koniec jeden już...


PIĄTKOWA DATA 2018-06-22

Na cztery wstają godziny świeże,
Łyk kawy i potem drugi łyk,
Niebo się rozchmurza, dwie wieże
Na górze w oddali, a tam smyk.

Gra wiolonczela hymny przemijania,
Lecą ptaki kołując nad głowami,
Coraz bliżej chwila nowego rozstania,
Co wydarzy się między nami?

Na pięć wstają godziny świeże,
Kolejna kawa, kolejna herbata,
Niebo całe szare, kwitną róże
W kolorach tęczy, piątkowa data.


POCZTÓWKA Z ŻAGLÓWKĄ 2018-06-21

Zawezwana myśl eksplodowała lawą
Pożądania pomiędzy wzgórkami,
Lecz pomiędzy snem a brutalną jawą
Odległość mierzona pocałunkami...

Są to pocałunki w marzeniach, snach,
A jedynie słowa pędzą jak żaglówki
Z wiatrem, tam, z tamtej strony Bach
Rozbrzmiewa i prowadzi na starówki
Sam środek... gdzie fontanna...

A ty, a ja własnymi ścieżkami idziemy
Tacy niestrudzeni, lecz samotni bardzo,
W podróż życia wciąż razem jedziemy,
Lecz na odrębnych płótnach gardzą
Nasze pejzaże... nasze mapy gwiazd...

Zawezwana myśl eksplodowała lawą
Pożądania, lecz jedna tylko to strona;
Pomiędzy snem a brutalną jawą
Mienią się już inne, silne ramiona...


OBLICZA NOWE I DALSZE 2018-06-21

Oblicza nowe, lustrzane twarze
Na płótnie czasu malowane
Nadziei pędzlem, słońca plaże
Dookoła, imiona ukochane...

Już jakiś zarys, już jakiś szkic,
Coś nowego i dalszy ciąg, tok,
Choć  dziś tylko słowa, ciche nic,
A już jutro potęgi wielki krok...

Oblicza nowe, jeszcze niewyraźne,
Nikłe, maleńkie, odległe...
Myśli coraz bardziej stają się odważne
I prawdy przychodzą zaległe...

Już jakiś kształt, już jakaś barwa
W oddali mieni się na horyzoncie;
Siwy włos, hebanowa na nim farba
I już wolność w przezroczystym kącie...


ZAWEZWANIE TEJ JEDNEJ MYŚLI 2018-06-21

Zawezwana myśl z otchłani dalekich
I rozsmarowana na kanapce chleba
Niczym masło, w rękach kalekich
Dzban z zawartością wody z nieba...

Jesteś kroplą deszczu o poranku
I księżycem, i gwiazdą, tęsknota
Niepokonana przez warstwy ganku,
A samotność czyni z nas robota...

Zawezwana myśl z otchłani głębokich
I rozesłana niczym koc na kanapie;
Szmaragdowe serca bicie w szerokich
Ramach życia, miłość już sapie...

Jesteś obłokiem na niebie, burzą
I ciszą, westchnieniem, wspomnieniem...
Jesteś pokrzywą, jednocześnie różą
Najpiękniejszą w ogrodzie, być połączeniem...


CHAOS I PORZĄDEK 2018-06-20

Chaotyczny czas, przeszłość odchodzi
W dal zasmucona, tęsknota na karku,
Blisko i jeszcze bliżej, wilk wyje, zawodzi
Do księżyca jednego, ich dwoje w parku
Widziano w tamtych latach czystych...

We wszystkim jest chaos, porządek niemy,
Zakładane kajdany, wolność odzyskana,
To teraźniejszość i jej elektroniczne systemy
Nakazują klucz do prawdy, sen z rana
Najbardziej się rozwija, niczym noworodek...

Chaotyczny czas, przyszłość nadchodzi
Wielkimi krokami, marzenie w duszy
Rozkwita niczym kwiat, już nie młodzi
Jak niegdyś bywali w cieniu gruszy,
A dziś marsz bez ustanku, twój smak...

We wszystkim jest chaos, porządek niemy,
Budowane ogrody i mosty z kryształów,
Lecz zbyt drogie są to dla nich diademy,
Zatem tylko marzenie, dwadzieścia cwałów,
A teraz już noc otula świat hebanową kołdrą...


NA DACHU 2018-06-20

Powzięta w ramiona chwili jak decyzja,
Na dachu odkrywał prawdę przed nią
Jak przestrzenie niezmierzone ciszą...

Wielki ekran, wielka telewizja,
Potęga w splocie dłoni, czas to ich,
Lecz dryfują statki nieświadomości...

Powzięta w ramiona chwili jak decyzja,
Na dachu całował ją ustami płonącymi
I nadszedł moment, rozstanie prędkie...


W NOWYM DNIU NOWE NADZIEJE 2018-06-20

W nowym dniu nowe nadzieje
Na przyszłość i na jutro, na życie
I choć wicher szary wciąż wieje,
To głowa w górze, znakomicie
Ma się to serce i ta dusza -
Najpierw deszcze, potem susza
I już wędrowiec w wędrówkę
Nową raźnie wyrusza...

W nowym dniu nowe nadzieje
Na dalszy czas, na kolejne dni
I choć wicher granatowy wieje,
To głowa w górze, jasne są sny
Na niebie życia, mapa wzruszeń,
Cichych westchnień, poruszeń
Listków drżeniem wrażliwym...
Płacząca ociera łzy...

W nowym dniu nowe nadzieje
Na losu uśmiech, na czasy dobre
I choć wicher zimny tutaj wieje,
To głowa w górze, chwile swobodne
Niczym statki złote w zatoce lśnią,
To gwiazdy - marzenia, kwiat swą
Łodygę wyciąga jak szyję żyrafa -
Fotografii kolorowych cała szafa.


ZGUBIONA I ODNALEZIONA 2018-06-19

Zygzakiem szlak pokonywany,
Ślimak porusza się do przodu,
W księdze jednej los zapisany
Nie jeden, roztopienie lodów.

Podobny punkt, punkcik, pyłek,
Liczenie oddechów, potrzeba;
Widok mapy pełnej pętli, żyłek,
A sensem kroki są do chleba.

Żyje małża, perła to nadziei
I piach pod stopami gorący,
Nagle zrywa się głos zawiei
Tej samej od lat, krzew płonący.

I tylko w ostatnim pluśnięciu
Faliste ostrzeżenia, zgubiona
W tych lustrach, przy zaśnięciu
Muśnięcie promyków, odnaleziona...


OD WIELU LAT... 2018-06-19

Powracamy ciągle do siebie w wiadomościach,
To prawie jak spotkania, to prawie jak randki.
Pozostajemy wciąż w pewnych sobie zażyłościach,
To historia komedianta i komediantki...

A może to tylko sen, nic więcej, nic poza tym...
Powroty nie istnieją, bo nie było nas w zasadzie,
Lecz coś majaczy w tle, czymś dobrym i złym,
Jednak byliśmy... wspomnienia ułożone w szufladzie.

I tak wciąż powracamy do siebie, w snach i niebycie,
Mijają dni i miesiące, i lata; mijamy my na Ziemi,
A potem pozostajemy na mapie westchnień, życie.
I już tylko niebo tęczą nieskazitelną mocno się mieni...


OTĘPIENIE NA ODWRÓT 2018-06-19

Otępienie wokoło istnieje odwrotnie,
Jak kolorowe wiatraki na jarmarku
Mienią się lizaki, idzie ona samotnie
Przez miasto, szansę ma w zegarku.

Przepływają statki pełne błękitu
I zielenią się trawy życia w słońcu,
Odgłos szerokiego w bólu skowytu,
A droga jedna jest tylko na końcu.

Dzban na stole kryształowy, łza
Jak ocean w nim, gromada żuków
Maszeruje pod stołem, żywy głaz
Na poboczu, stos prostych łuków.

Otępienie wokoło istnieje odwrotnie,
Jak kolorowe kredki w pudełku
Mienią się waty, idzie ona samotnie
Przez miasto, miłość ma w szkiełku.


ODMOWA W BŁYSZCZENIU 2018-06-19

Odmowne błyszczenie spojrzeń
Na te lasy po drugiej stronie fal,
Odmowne szemranie dojrzeń
Wśród plaż złotych , tęgi bal.

A między wydmami zapisany czas,
Turbulencje, frekwencje, marzenie,
A to już prawda wzdłuż cichych mas,
I wieloryby nadziei, istne zielenie.

Odmowne błyszczenie słońca
W lustrze prawdy, obecność dwóch,
Odmowne szemranie końca,
Lecz człowiek żyje, więc jest jak zuch.


PODCZAS KONCERTU 2018-06-18

Rozśpiewane koncertem gardziele
Niczym bal nad bale, rozkołysani
Muzyką ze skrzypiec, tak niewiele
Chwil wspólnych, już nie zakochani.

On ma swoje sny, ona swoją jawę -
Tak dzień w dzień, tak noc w noc;
Ona ma swoje plany, on swoją zabawę -
Siła i słabość, ciemność i nowa moc.

Rozśpiewane koncertem gardziele
Niczym bal nad bale, rozgniewani
Niczym burza, pejzaży wokół wiele,
Ich pejzaży, lecz już nie zakochani.


LICZNE ZAUŁKI 2018-06-16

W zaułkach licznych dróg
Gubią się przedmioty i ludzie,
Za rogiem stoi Bóg
I naprowadza cicho, grudzień
W myślach, całość smętna,
A w pamięci chwila pokrętna
Jak serpentyny górskie,
Niebezpieczne, zakochani
Już nie tacy zakochani, ból
Kwitnie jak kwiat wśród pól
Tejże samotności obszernej...

Panna kwiaty we włosach ma,
Cudna to pani, lecz smutna.


W zaułkach licznych dróg
Gubią się myśli i życie,
Za zakrętem stoi Bóg
I wskazuje zielone poszycie
Lasu, zawczasu ostrzega,
Gdy kot czarny przebiega
Nieostrożnie, by nie padł
Jak kłoda bez ruchu, smak
Inności, samotności tak
Wielce wszędzie pełno -
Zachwyt nad twoją pełnią...


PODCZAS PORZĄDKÓW 2018-06-16

Ścierając z szafek pył
Można zetrzeć krople,
Zdjęcie z tobą, żył
Człek szczęśliwy, sople
Teraz niczym zimowe,
A pomiędzy łąki kolorowe
Od kwiatów, od traw
Brzmiących cykadą;
Toast złotą lemoniadą.

Ścierając z szafek kurz
Można zetrzeć złe sny,
W wazonie bukiet róż
Wiecznych, dwie szare ćmy
Lecą do światła;
Droga się plącze, gmatwa
Jak w labiryncie, długi
Czas, wspomnienia; smugi
Z szyb trzeba zlikwidować.

Ścierając z szafek pył
Można zetrzeć wyrazy,
Zakładka do książki, tył
Widoczny powieści, skazy
W sercu niczym porcelana
Zadrapana przez upadek;
Stare zdjęcie, mały spadek
Po pradziadku, chwila cicha -
Miłość piękna, lecz licha...


WYJŚCIE Z PRZYJACIÓŁKĄ 2018-06-15

Dwie przyjaciółki, lód i kawa,
Ploteczki wplecione w warkocze,
Szał zakupów, jest zabawa
Na sto dwa, czas chwilę łaskocze.

Przecena, szansa na dżinsy nowe,
Już jest uśmiech, już jest lepiej;
Już smutek odległy, myśli kolorowe
Pląsają w tańcu po całym sklepie.

Dwie przyjaciółki, frytki bez ketchupu,
Lecz cukrem osłodzone momenty,
Radość zwykła z drobnego zakupu -
Zniknęły codzienności wielkie odmęty.


MALUJĄC... 2018-06-15

Jeszcze jedną warstwą pędzla
Pociągam rysy twojej twarzy,
Odwracam twarz, ruch frędzla
Od firany, sen, spacer po plaży...

Kilka wzorów, złocą się słońca
Na zielonym niebie, odwroty
I marsz ciągły, w stronę końca,
Lecz potem bywają powroty...

Jeszcze jedną warstwą pędzla
Maluję pejzaż, szansy dom;
Jestem tutaj, ruch frędzla
Od firany, księga życia - tom...

Kilka łez niczym kryształowe,
A potem oddech wzdłuż czasu,
Kredki wyciągam kolorowe
I maluję odsłonę swojego lasu...


TAK WŁAŚNIE DROGA PRZESZŁOŚCI 2018-06-15

Przeszłością zowią cię trybuny
Biało-czerwone, iskrzą iskry -
Powstaje ogień, pewne kołtuny
Jeszcze są, lecz wytwór ikry...

Nikt nikomu nic nie zabrania:
Ani późnego chodzenia spać,
Ani wzajemnego serc kochania;
Tak właśnie można razem trwać.

Przeszłością zowią cię trybuny
Biało-czerwone, do mistrza marsz;
Koło toczy się całe fortuny,
A na obiad czerwony barszcz...

Nikt nikomu nic nie zabrania:
Ani picia wina, ani słów, snów,
Ani cichego w kącie łkania...
Tak właśnie można wrócić tu.


CHWILA DOBRA 2018-06-15

Chwila, pewny czas, postój,
Zastanowienie niczym moc
Dla nowego dnia, rozstrój
Nerwów, cisza i już jest noc.

Nie płaczą już wierzby ciche,
Otarły łzy kolumny białe;
Nie płaczą już stajenki liche,
Otarły łzy serca wspaniałe.

Chwila, pewny czas, wolność,
Pójście po rozum do głowy
Uwalnia endorfiny, powolność
Atrybutem ślimaka, odnowy.


ISTOTA SAMOTNOŚCI 2018-06-15

Samotność jak potęga
Wylewa się ze ścian,
Samotność to księga
Gruba, pustostan.

Wszędzie ją widać,
Wszędzie ją czuć.

Samotność jak flegma
Klei się i pomnaża,
Samotność serce oblega
Czernią, potrzeba bandaża.


JEDYNKA Z ŻYCIA 2018-06-15

Zmęczone dłonie, stół zastawiony,
Krzesło zawsze tylko w pojedynkę
I tylko dzban z kryształu zapełniony
Kropelkami niczym rosy porannej...

Codzienność znów taka samotna,
Bez wsparcia, bez życzliwej twarzy;
Codzienność znów taka markotna,
Bez pociechy, trudno się już marzy...

Zmęczone serce, stół zastawiony,
Krzesło zawsze tylko w pojedynkę
I tylko cień, mężczyzna zamglony,
Życie teraz odbywa się na jedynkę.


CZAS UPŁYWA... 2018-06-14

Mijają dni, miesiące, lata,
Nie ma ciebie, nie ma mnie,
Ani mama, ani tata
Nie pomoże, gdy pustka w tle.

Szarości za okienne w potęgę
Ubierają sukienki, oczy smutne,
Jak napisać o szczęściu księgę,
Gdy dni wciąż trwają pokutne?

Obietnica za obietnicą słane,
Lecz to nie znaczy nic, słowa,
Lecz serce jest tutaj same
I nie zapełnia się jego połowa.

Mijają dni, miesiące, lata,
Nie ma ciebie, nie ma mnie,
Ani mama, ani tata
Nie pomoże, gdy pustka w tle.


KONIEC DROGI 2018-06-14

Koniec drogi, urwisko...
Kamienne już spojrzenia,
Inne zawsze nazwisko,
W szarych ubrana odcieniach...

Nie ma nic, znów nie ma nic,
Było, lecz się skończyło...
Cóż zrobić? Cóż uczynić?
Marzenie im się nie spełniło.

Koniec drogi, urwisko...
Spojrzeń już nie ma, brak,
Inne zawsze nazwisko,
Samotność ma silny smak.


SAMOTNOŚĆ BOLI 2018-06-13

Granica nadchodzi ostateczna,
Masz swoje życie, inne sprawy,
Kończy się historia ta bajeczna,
Koniec tego etapu, tej zabawy.

W tym podwórku nie ma piasku,
Wszystkie dzieci poszły do innej,
Teraz jazda tylko w kasku,
A na skraju dróg cząstka płynnej.

Wyznania już więcej nie pomogą,
Powieki opadają z wiosny, pustka;
Nie można ruszyć sercem ni nogą,
Na otarcie samotności biała chustka.


TEŚCIK 2018-06-13

Zasady równe od tabeli,
Test gonił test, próba;
Kręcą się dni jak na karuzeli,
Ratunek albo zguba.

Teraz w czekaniu myśl
Zawisa nad niebem,
Teraz w czekaniu chwila,
Poczęstunek chlebem.

I albo stanie się cud wielki,
Albo porażka w kolejności;
Coraz bliżej dno butelki;
Zamknięcie bram, zupełności.


MOŻE TO I LEPIEJ... 2018-06-12

Zapętleni we własnych istotach,
Już słania się dąb sędziwy,
W tysiącach niemoc, głupota
Serca, lecz parzą inności pokrzywy...

Nie mieliśmy szans, mój drogi,
Inne zasady, inne tematy,
Nic więcej dodać się nie da, progi
Wysokie, wyższe są te dramaty.

Może zatem lepiej, że milczysz,
W tle widzę twą frustrację,
I przeszłość milczy cała, ostatnia,
W tle widzę swą fiksację...

Zapętleni we własnych prawdach,
Nic nie ustalaliśmy, decyzja twoja;
Na nic te wszystkie zabiegi, jazda
Ostra i bez trzymanki, o zwojach

Już nic nie mówimy, nic... po prostu...
Idąc do przodu, zamknięte bramy,
Ale żadne z nas nie skoczy z mostu
I to dobrze, bardzo dobrze, mamy

Zatem swoje wspomnienia, swój byt,
Miłość, nie miłość, próba aksamitna,
Jeszcze tylko jeden wilczy skowyt
I zatańczy nowa godzina, sprytna...


NIEDOPASOWANI 2018-06-12

Rozjechana jak plama na drodze,
Już całkiem płaska, bez ruchu,
To zima nadchodzi cała, srodze,
Aż serce zastyga w białym puchu.

Nie tak miało być, taniec wzajemny
Miał być, lecz każde swoje ma drogi
I nawet ten romans cały potajemny
Nie zmienił przeznaczenia, niosą nogi.

Rozjechana niczym dużym walcem,
Już nie żyje, już nie ma sił własnych,
Zbyt różni by zaopiekować się malcem,
I stoimy pośrodku domków ciasnych.

I nie pisane jednak jest na ze sobą być,
Inne mamy marzenia, inne mamy sny,
Tak trudno jest nam tutaj dzisiaj żyć,
Tak bardzo niedopasowani jesteśmy my.


TRUDNO TAK ZNLEŹĆ DRUGĄ POŁOWĘ 2018-06-12

Poranek nadszedł znów wysoki,
Złoty jak słońce, błękitnooki,
Lecz w duszy chmury zalegają szare,
Pielęgnując samotności poczwarę.

Nie ma z kim dzielić sukcesów
Ani zjeść śniadania, kawa też jedna;
Miasto, a w nim miliony ekscesów
I już za późno, dziewczyna biedna.

Poranek nadszedł znów wysoki,
Złoty jak słońce, zielonooki,
Lecz w sercu chmury zbierają się bure,
Tak trudno załatać samotności dziurę.


NIEWIADOME 2018-06-12

Niewiadoma, powracać czy nie?
Gdzieś na serca samym dnie
Leżą łzy perłowe i westchnienia,
Spojrzenie na gwiazd zaćmienia.

Bo jakby wrócić i miłość przywrócić
Do życia, może by się udało,
Lecz wtedy i dziś wciąż bolało
Będzie pomiędzy lasem, wywrócić
Do góry nogami przeznaczenie,
Nadchodzi jednak przedawnienie...

A na chwilę obecną też nie ma rady,
Tylko łzy i uśmiechy do szuflady
Chowane zręcznie, wdzięczne głowy,
A jednak nie pasują do siebie połowy,
Te same pytanie, ta sama odpowiedź,
Do drzew samotnych cała ta spowiedź...

Niewiadoma, być jeszcze czy już nie?
Gdzieś na samym serca dnie
Leżą łzy kryształowe i westchnienia,
Spojrzenia na gwiazd rozjaśnienia.


CIEBIE MNIEJ 2018-06-11

Prawdziwość w milczeniu, dotknięcie
Dłoni poważnej struny, nie jest lżej
Widząc medal świeży, potknięcie
I powstanie po upadku, ciebie mniej.

Pierwszy i drugi raz całość z błędem,
Więc ustawiają się wspomnienia,
Są już linią długą, są już rzędem
Zwarte, wciąż krainą kroczę cienia.

Ale nie tak zupełnie, gwiazdy złote,
Srebro myśli, błękity kryształowe,
A na dnie szkiełka ubrane w głupotę
Kolorową jak jarmarki, tęcze, perły.

Prawdziwość w milczeniu, dotknięcie
Dłoni poważnej struny, nie jest lżej
Widząc hologram wiedzy, sapnięcie
I przeskok przez kłodę, ciebie mniej.


ZAMILKNIĘCIE PRAWD 2018-06-11

Zamilkły prawdy, w ciszę ubrane
Na dziś dzień, sukienka zwiewna,
Zgasły gwiazdy do skupu oddane,
A na piątym łuku nuta drży pewna.

Milczą też mury ceglane, potężne,
A wyspy pośrodku mórz szarości
Widnieją już na mapie, mosiężne
To prawdy, odległe, bliskie, o miłości.

Zamilkły prawdy, w niemoc ubrane
Na dziś dzień, spodnie z fioletu całe,
A słońce nie próżnuje, kości połamane
Na stosie teraz, oblicza w pamięci pozostałe.


KOCHANYMI PRAGNIEMY BYĆ NAPRAWDĘ 2018-06-11

Źle ulokowane uczucia
Za pierwszym i drugim razem
Spowodowały zakłucia
Na sercu, samotność wyrazem
Tejże rzeczywistości.

Każdy pragnie kochanym być
Naprawdę, nie na niby,
Lecz tak trudno jest nam żyć,
A i złote nie pływają ryby.

Źle ulokowane uczucia,
Cofnąć czasu się nie da,
Rany krwawiące, zatrucia
Na duszy, i to jest bieda -
Człowiek dla człowieka wilkiem.

Każdy pragnie kochanym być
Naprawdę, nie na niby,
Lecz tak trudno szczęście śnić
Na jawie, gdy nie rosną grzyby
Umiłowania w tymże lesie.


KRESKA NA PAPIERZE 2018-06-11

Lśnią kreski na kartce papieru,
Sztywne palce malarza, cisza,
Za płotem kot bez krwi, u steru
Śmierć, statkiem wiatr kołysał...

A wiatr potęgą jedyną, to omega
I alfa jednocześnie, głośny krzyk
W echo ubrał się i już leci, zalega
W gardle, płachta z maków, byk...

Za medal Ikar leciał taki dzielny,
Lecz spadł prosto do morza,
Cały ród jest też bardzo samodzielny,
Lecz to nie wystarczy, zorza...

Granatowe punkciki, błyszczą korale
I wirują  niczym kurz na polnej drodze,
Zaczynają się wściekłości wielkie bale,
Zatrzymują się kryzysy, stoją na nodze...

Dokąd dalej jechać? Dokąd dalej iść?
Ostatnia nadzieja, ostatni jej kwiat
W wazonie pije wodę, jej żywy kiść
W dłoniach, sen: serce chroni brat...


TROCHĘ ZŁOTA, TRZOCHĘ SZAROŚCI 2018-06-11

Złote drogi, drogowskaz mylący,
Morderstwa udowodnione wprost,
A w oddali las żarem zła płonący,
Nagle postój, wali się nasz most...

Świadek milczy, marmurowe serce,
Dłonie zrodzone z osiki zielonej,
Nagle zatrzymuje się czas, w kołderce
Żalu otulone wnętrza, szept ust...

Deszcze krążące jak sępy, głowa
Jak bania, krzyk i cisza nawzajem
Zaplatane w warkocze ze zbóż, słowa
Niczym broń, odwet zwyczajem...

A fale próbowały ukoić ból, nasz
Poemat graniczny, epika totalna,
Błąd kosztował, to już też znasz,
A to chwila jednak była fatalna...

Szare drogi, drogowskaz z kamienia
Wskazał prawdę prawd wszystkich,
Zatem trzeba nie mieć w sobie sumienia
Tak kłamać, wody rzek czystych...

I dziś ostatni zlepek oddechów, słów
Uwity w wiązankę na pożegnanie,
Księżyca w teraźniejszości złoty nów,
A my niedogadani, losu ciągłe badanie...


BUMERANG 2018-06-10

Wracam do ciebie jak bumerang
Rzucony niegdyś na polu miłości,
Wracam do ciebie jak bumerang,
Lecz coraz mniej mam radości...

Huśtawki magiczne, rozbujane
Wiatrem, twoje dłonie, skronie
Pieszczone delikatnie, kochane
Serce było, w oczach blask, płonie
Teraz pochodnia ogniem żywym,
Uśmiech jest już tylko grymasem...

Nadzieja i złudzenia jak jedna brać,
Lecz nadal kołki ciosane na głowie,
Przeklinam: ka... mać, daję ci znać,
Lecz ty kochasz pięknie w słowie,
A nawet nie kochasz, zachcianką byłam,
Spadłam wraz ze łzą i się stoczyłam...

Wracam do ciebie jak bumerang
Rzucony niegdyś na polu miłości,
Wracam do ciebie jak bumerang,
Tracę godności swej pozostałości...


WZDĘŁO BRZUCH 2018-06-10

Nie poszło, wzdęło brzuch,
Tolerancja bliska zeru,
Przewędrował biały duch
Korytarzem, stanął u steru.

Sen, to tylko sen, a jawa
Nie posiada duchów, żywe
Trupy tylko, to nie zabawa,
W rzędzie drzewa krzywe.

Nie poszło, wzdęło brzuch,
Tolerancja wzrosła nieco,
Człowiek czasem jak zuch
W młodości, ptaki już lecą.


DROGA DLA DUSZ 2018-06-10

Bąki odzywają się przeszłości, gryzą
W ciało i w drzewo, dawny kochanek
Zmyleniem, cielesną jest on bryzą,
A sprawy wewnętrznych wysp nieważne...

Tęczowe faliste granatowy kołtun mają,
Nagle zaczyna padać deszcz, dreszcze
Przechodzą z mroków, łzy to spadają,
A tu nie koniec wędrówki tej jeszcze...

Malinowe pocałunki ostu teraz mają smak,
A pola złociste od zbóż i od słońc zakochania
Zakrywają się pościelą z mgły, to brak
Tutejszych malin i jagód, czas rozstania...

I nie ma powrotów, nie może ich być,
Mosty płoną jak pochodnie, miasto złe
Mknie niewzruszone do przodu, żyć
I iść poprzez bólu tę i cierpienia mgłę...

Strzał w głowę nie wystarczy, żyły tracą krew,
Ale to na nic, dusza błąka się zgubiona,
Aż poderwało się do lotu stado głośnych mew
I już nie ma nic, sztywne zawisły ramiona...

A krzyż przy drodze wskazuje drogę do cierni,
Więc idą wszystkie dusze zgubione tam,
Gdzie słońce świeci inaczej niż tu, a mierni
Są zwycięzcami, wolność dano teraz nam...


DROGA DO BOLESNOŚCI 2018-06-10

Skręcone frędzle zboża, śmierć głośna
Kota pośrodku nikczemnej drogi,
Koniec nadszedł dlań bardzo srogi,
A w oddali las płonął nienawiścią, skośna
Brew zadrgała na myśl o morderstwie...

Dzban postawiono na stole, pełny goryczy
I łez, i bólu, i samotności, i braku chęci...
Człowiek jak pies prowadzony na smyczy
Sztywno, aż druty wbiły się w jego szyję,
Chrystus marmurowy rozkłada ręce...

I dalej drogą donikąd pędzi punkcik
Strudzony i owrzodzony narzekaniami,
Doczesność niczym bąk kąsający
Burzy wszelkie oazy spokoju, za nami
Już ta droga, a przed nami trwoga...

Obolałe ramiona od biczów z wiatru,
Gdzieś na polach zboże i czerwień maków,
Wszystko byłoby dobrze, lecz deski teatru
Próchnem od dawna, koniec tematów
I przyjaźni, która nigdy nie była przyjaźnią...

I między jawą a całą tą jaźnią
Wybroczyny postępowania tych ludzi,
I znów w tumanie kurzu nicość się budzi,
I nie ma szans na odzyskanie ciszy...
Znikam w niebyt, inną jestem wyobraźnią...


PO PROSTU CÓŻ? 2018-06-09

Zaorany byt, nie ma sił
Do powrotów bolesnych,
To w sumie wąż się wił
Samotny, wśród cielesnych
Uciech umarł krzywy kos,
Kamienny jest ten los.

Lecz nie jest aż tak źle,
Bo złocą się słońca trzy,
Mienią się jak tęcza sny
I oczy widzą nadzieję we mgle,
A za oknem nowa kraina,
Będzie szczęśliwa dziewczyna
Samotna, markotna, sama,
W końcu będzie kochana
Prawdziwie i z szacunkiem,
Będzie najlepszym trunkiem.

Zaorane pole, byt się podnosi
W stronę życia i dalszych dni,
Pieśń o przeszłości dziś głosi
Swe prawdy, a prawda jedna:
Gdyby była ona dlań odpowiednia,
Udałoby się za pierwszym razem,
Lecz zbyt różnym byli wyrazem
I malowidłem też innym zupełnie,
Dziś obserwują inną księżyca pełnię...


WCIĄŻ W GŁOWIE CIEBIE MAM 2018-06-05

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam
Być ze sobą razem, nieszczęśliwi,
Coraz bardziej niemożliwi...

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Aż zawroty mnie dopadają,
Nasze serca się nie dogadają.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Bo ty jak kot i ja jak kot,
Własne ścieżki, oddzielny krok.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Bo ty nie kochasz mnie
I traktujesz bardzo źle...

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Bo tylko zabawa ci w głowie,
Wszystko oddałeś w słowie.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam
I wyrzucić z niej ciebie muszę,
Inaczej się tutaj uduszę...

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Więc idź tam, gdzie chcesz -
To nasz koniec, to wiesz...

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Nie potrzebna tobie jestem,
Ślad słowem, ślad gestem.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam
I ciężar kamieni teraz czuję;
Rozczarowaniem smakujesz.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Znów się pomyliłam, znów -
Już brakuje sił, brakuje słów.

Wciąż w głowie ciebie mam,
Nie pisane jednak jest nam,
Znów porażkę wielką odniosłam,
Znów zima, a potem wiosna...


JEDEN PROCENT SZANSY 2018-06-05

Jeden procent szansy - tak mówiłeś,
Dziwiłam się na te słowa, dlaczego?
Jeden procent szansy - tak się śniłeś,
Dziwiłam się na te sny, dlaczego?

Dziś wiem dlaczego tak mówiłeś
I dlaczego tak mi się śniłeś:
Choć serce bardzo pragnie miłości,
Ty wiedziałeś, że połamią się kości
I połamały się wraz z sercem moim,
Co innego jest szczęściem twoim...

I teraz na przełomie tygodni czas
Pokazuje odpowiedzi, jak zbędne
Koło jestem dla ciebie, inny las
Daje koncerty nam, a usta ponętne
Już gorzki mają smak, nie ma nas,
W ogóle nie było, ułuda, smętne
Oczy spoglądają w dal, siną dal...

I teraz przechodzą burze trudne,
Wiatr złości targa drzewami losu,
Drogą wleczone nogi żmudne,
Coraz bliżej do ciemnego chaosu
I gwiazdy mają ból w migotaniu,
Miłością byłeś w przebraniu...

Jeden procent szansy - tak mówiłeś,
Dziwiłam się na te słowa, dlaczego?
Jeden procent szansy - tak się śniłeś,
Znam już te sny z jawy, dlatego...


SROMOTY MUCHOMORÓW 2018-06-05

Sromoty od muchomorów nocy
Lecą jak strzały złych bogów.
Daleko od celu, resztki mocy
W dłoniach, sto wysokich progów.

Wciąż trwają powroty i westchnienia,
I wciąż nie ma, i wciąż nie ma
Ostoi... z jednego blasku znów do cienia,
A potem już tylko samotna Ziemia.

Sromoty od muchomorów dnia
Lecą niczym pioruny przeznaczenia.
Nie ma już tego jednego pnia,
Co był drzewem nadziei, pogubienia.

Teraz pogubienia się wyczuwa w chwili,
Samotny bardzo ten marsz, samotny.
Płacze oko, a serce z rozpaczy kwili -
Nie ma już nas, punkt nowy, zwrotny.


MACHINA 2018-06-04

Pieśń zza płotu, piła sąsiada
Warczy jak pies ze wściekłości,
Pieśń zza płotu, nuta dopada
Ucho i budzi koszmary nicości.

Przemyśleń machina ruszyła,
Coraz szybciej i szybciej mknie,
Kolejna rada w serce trafiła
Jak strzała, mijają młode dnie.

I wiatr pieści szyję jak ty,
Oddechy głębokie, oceany,
Lecz to tylko są ciche sny,
Życie ma dla nas inne plany.

I tak sobie płyniemy powoli,
Po cichutku, boleśnie, inaczej,
Dziś już mniej rana ta boli,
Nie jesteśmy dla siebie raczej.

Pieśń zza płotu, rury sąsiada
Jak cymbałki dziecięce, dzyń,
Pieśń zza płotu, nuta dopada
Ucho, żelazny ton, dniu płyń!


WAKACYJNA PRAWDA O MOCARSTWACH 2018-06-03

Prawda o mocarstwach w wakacje,
To lot niezłomnych, silne wibracje,
Do kolumny podpięte agrafką,
Telefon dźwięczy, notka z parafką.

Jeszcze te westchnienia odwieczne,
Wypełniony dzban dnia, bajeczne
Perspektywy, nikłość, może przerwa
Na ten zator, na mur stalowy, rezerwa.

Zapowiedzi niczym jasnowidzów,
Koniec świata, na odwagę zebrać
Trzeba się sercu, większość widzów
Zmieszana siedzi, plew przebrać.

Prawda o mocarstwach w wakacje,
Znów nie wiadomo, kto ma rację,
Lecz życie toczy się dalej z wielką siłą,
A i my nie możemy stać się mogiłą.

Bezimienność jest straszną rzeczą,
Spode łba spoglądają ikony, przeczą
Temu stanu, tym łzom, tym prawdom,
Zatem modlitwa pod krzyżem jazdą.

Zaczesane zielone kosmyki igliwia,
Serce całe w skowronkach umarłych,
Nuta pieśni tej bardzo jest fałszywa;
Koniec i początek, bukiet podartych.

Prawda o mocarstwach w wakacje,
Wielce z młodości rodzą się wariacje
Umysłu i serca, wspomnienia dawne,
Ułaskawienie życia, chęci pradawne.

I chciałoby się rzec, że lepiej będzie,
Jednakże to brzmi - nic jest wszędzie:
Na drzewie, na kamieniu i w tęczy,
Jedynie nadzieja jak bąk cicho brzęczy.

I chciałoby się wymazać złe fragmenty,
Lecz utrwalają się betonem fundamenty,
By dom zbudować solidny, lecz z kim?
W tym życiu zadry, zadry w życiu tym.


JAK GDYBY NIGDY NIC 2018-06-03

I jak gdyby nigdy nic
Odpis na zapis mój,
To tylko niemy szkic,
Lecz w sercu cały zwój

Zapisanych chwil, cisza
Stuka do okna wiatrem,
Gdzieś w oddali mysza
Biegnie, myśli, jest teatrem

Zdarzeń tych okrutnych,
Spopielałe już dłonie;
Z oczu wielce smutnych
Płaczą nam jabłonie

Niczym wierzby płaczące
Na rozstaju dróg, stoją,
A w stawie żaby skaczące
I wybitne serca, lecz się boją

Dwie osoby być ze sobą,
Chcą i nie chcą, kamień
Ma swój ciężar, nie z tobą
Chwile upływają, zamień

Wspomnienia nasze na inne,
Tak radzą wszyscy dookoła,
Słyszę myśli mądre, powinny
Mnie nakierować, las woła

Do przeszłości znów mnie,
Wzdycham do lustra ścian
I wciąż idę, niosę swoje dnie,
W realizacji cały życia plan

Trwa, bohomazy rzeczywistości
Na płótnie perłowym, szklanym,
Tak daleko od czystej radości,
A droga kręta, o sercu kochanym

Sny śnią się środkiem nocy,
Niebo szare od mgieł i od chmur,
Aż boli brak zmian, brak mocy,
Tylko do życia skory jest szczur...


ŚWIAT PEŁEN KOCHANKÓW 2018-06-03

Kochanków pełny jest świat,
Oni kwitną jak kaktus i róża,
Ostrzega siostra, ostrzega brat,
A tu w sercu znów groźna burza.

I tak kręci się życie, karuzela
Uczuć: miłości i nienawiści,
Samotna teraz odbywa się niedziela,
A przeszłość w dłoni bukiet liści
Trzyma i uśmiecha się filuternie,
Lecz czas upływa, pochłania pazernie
Myśli, serce i duszę, ogród schnie;
Przemijają wiosny życia dnie...

Dinozaury wymarłym gatunkiem,
Ludzie zawsze tak mi powiadają,
A potem częstują słodkim trunkiem,
Bym nie myślała o życiu...  spadają
Już liście z drzew i śniegu białe płatki,
A mogliśmy być jak miłości bławatki,
Lecz nie było to nam dane, innyś ty,
Skończyły się właśnie wspólne sny...

Kochanków pełny jest świat,
Oni kwitną jak fiołek i pokrzywa,
Ostrzega siostra, ostrzega brat,
A tu w sercu znów ból się odbywa.


ZAMIAST BYĆ RAZEM 2018-06-03

Dziś zamiast tonąć w ramionach szczęścia,
Żyjecie oddzielnie, inne nasze ścieżki kręte,
Dziś zamiast otrzeć łzy, istniejesz bez pojęcia,
Iż omija ciebie ważna rzecz, serce masz zmięte.

Zatem pogniotłeś i jej serce, by cierpiała cała,
I nieważne jest dla ciebie to, że mogłoby udać się.
Masz to głęboko gdzieś, że tobie właśnie zaufała,
Jeszcze trochę i przestanie potrzebować cię.

Nie musisz się spieszyć, nie musisz już nic,
Możesz iść, być wolny niczym ptak, frunąć wysoko,
Nie musisz z nią tu być, wasza miłość to pic,
Nie zapłacze za tobą więcej żadne smutne oko.

Dziś zamiast tonąć w morzach czystego uczucia,
Żyjecie oddzielnie, kłamstwa wchodzą na ekran.
Dziś zamiast być podporą, dodajesz nowe ukłucia
Bolesne w sercu, wiesz to i znasz, taki jesteś drań.


KRYSZTAŁOWY PŁACZ 2018-06-03

Łzawią oczy kryształami,
Niczym nawałnica chwila,
Koniec między nami,
Schwytano z tęczy motyla.

Bez powietrza i wolności
Umiera, coraz bledszy,
Krwawi cały od miłości
Fałszywej... umarł...

Łzawią oczy kryształami,
Niczym burza przez miasto
Przeszedłeś, między wierszami
Zakalcem stało się ciasto.

To koniec, nadzieja
Umiera wraz z motylem,
Znów ułuda, zawieja
Czochra drzew badyle.

Łzawią oczy kryształami,
To by było na tyle,
Koniec między nami,
Jestem już pyłem.


WSZYSTKO JUŻ JASNE I PROSTE 2018-06-03

Wszystko jasne jak słońce,
Ból w sercu rośnie w potęgę,
Kolejne nadchodzą końce,
Czas zamknąć waszą księgę.

W pamięci twoje słowa tkwią,
Iż nie oświadczysz się nigdy;
Noże bezduszności boleśnie tną
Nadzieję w paseczki, śmierć...

Wszystko proste jak drut,
Ból w sercu rośnie w potęgę,
Miłość zdeptana przez but
Twój, egoizmu dano wstęgę.

W sercu rzeki mocno czerwone,
Krwawią zmysły i pragnienia;
Pnie na przyszłość powalone
Przez drwala, wysokie łzawienia.

Wszystko już jest wiadome,
Kochałeś ją fizycznie, zabawa,
Jej usta nieme, oczy niewidome
Odzyskały wyrazistość, sprawa.

Nie ma już szans, nie było szans,
W tangu tańczyła tylko ona...
Nikczemne rozdanie do gry plansz,
Leży martwa, jak pies przetrącona...


OSTATNI WYDECH 2018-06-03

Ostatnim wydechem z płuc czarna smoła
Wypluta, na podłodze kałuża prawdziwości,
Ona go pragnie i sercem całym swym woła,
Lecz on taki swoisty, gdzie indziej ma radości.

Nie ma szans na przyszłość, a przeszłość
Podobna jak dwie krople wody, pocałunki
Malinowe, a gwiazdy świadkami, weszło
Ze dwa razy i wyszło, trzy butelki, trunki.

Ostatnim wydechem z płuc czarna smoła
Wypluta, szczerości bramy otworzyły się,
Oni roznegliżowani tacy, chwila wesoła,
Już inaczej wszystko się składa, nie ma cię.


UPILIŚMY SIĘ 2018-06-02

Pijane słowa alkoholika, proste,
Skrzyżowanie ramion i dłoni,
Jeden procent szansy chłostę
Rodzi, odradza, dzwon nie dzwoni.

I wśród grusz, i wśród jabłoni
Nie będzie miłości, nie będzie słońca,
Idziemy strudzeni, pot na skroni,
A czas daje nam kij, on ma dwa końce.

I samotni wśród nocy, tylko księżyc
Jedyny i ukochany, gwiazdy lśnią bardzo,
I już mamy konflikt, ku linii przeżyć
Nas rwie jak prąd na rzece, serca gardzą.

Pijane słowa alkoholika, proste,
Skrzyżowanie ciał jedwabistych,
A potem krew spływa, chłostę
Niosą prawdy, dzban łez czystych.


SAMOTNY MIŚ 2018-06-02

Samotny miś siedzi w kącie,
Smutne oczy jego, w nich łza...
Chciał żyć wolny w trójkącie
Z kotem i z psem, naszła mgła...

Samotny miś siedzi w kącie,
Smutne jego serduszko, ból...
Zmalało dziś jego piękne prącie,
Zagubiony wśród miłości pól...

Samotny miś siedzi w kącie,
Smutne jego sny, pajęcza nić...
Prawdą ożywiony w prostokącie
Przeżyć, teraz chce mu się pić...


SZALEŃSTWEM JESTEŚMY 2018-06-02

Szaleństwem jesteśmy my dwoje,
Wchodzimy na szczyty górskie
Raz za razem, po czym zwoje
Naszych warg milczą sromotne...

Wzgórza prawdziwości nabrzmiałe
Od jedwabnych nici delikatności,
A oceany coraz głębsze, wytrzymałe
Słupy rozkoszy, droga do radości.

Szaleństwem jesteśmy my dwoje,
Wchodzimy na szczyty blokowisk
Raz za razem, po czym podboje
Oddajemy walkowerem, mrowisk

Tysiące widzimy spadając na dno,
Miłość, nie miłość, sprawa jasna
I już tylko przyjemność, złość -
Kacper z Julią i ich komnata ciasna.


PIEŚNI KOLOROWE 2018-06-01

Grzechoczą grzechotniki pod lasem, zieleń
Stuletnia, sędziwa jak mędrzec siwowłosy,
Nagle patrzę i widzę rogi, to spory jeleń
Jak na ten las betonowy, śpiew, ptasie głosy.

I wiatr niesie na swym grzbiecie kolory trudne,
Widzę i opisuję tęsknoty z serc powstałe...
Czynność powolna, zapisy powstają żmudne,
A Syzyf siedzi na wzgórzu, plecy ma obolałe...

Jaskrawią się dusze za sprawą twarzy złota,
Wyliczanie dokładne pensji za dzień opóźniony,
Nagle wstaje feniks z popiołów i z błota,
By otworzyć przejście podziemne, spóźniony.

I na końcu drogi zakręt myślenia, pytanie:
Co dalej? Co dalej? Lecz brak odpowiedzi,
To nie tak, to zupełnie inaczej, kochanie,
W przypływach romantyzmu żuk sobie siedzi.

Turbulencja niemała, odmowa, przeprosiny
Zbyt szaleńcze, wszystko na zdrowia brak
Zrzucone, fekalia brunatne z tej godziny
Niepomnej, zadzwonił brat, statku to wrak.

I na końcu grzechoczą grzechotniki, pod lasem
Zatrzymuje się czas, a potem pędzi szalony,
Już widzę zmysł dawnych przeżyć, z obcasem
Kobieta będąca niewinną, medal odwrócony.


SŁOWO WYZNANIA 2018-06-01

Stado upalnych koni biegnie przez głowę,
Nadal jesteś tylko i wyłącznie słowem,
A serce głupie i piękne niczym motyl
Trzepocze skrzydłami nadziei, na badyl
Siada przydrożny i czeka na człowieka,
By obdarzyć go kolorem niejednym
Szczęścia, lecz ten człek nie ma pojęcia,
Że to szczęście na niego czeka wspaniałe,
Stado upalnych koni biegnie za małe
U niego w mieszkaniu. I tylko w przebraniu
Samotności może dostrzec ją, łzy w oczach
Niczym diamenty, kryształy... oddały
Złocistość promienie słoneczne, zachodem
Okiełznały ból soczysty, zrodzony z milczenia...

Twojego milczenia, niewzruszenia, lecz serce
Narysowane na laurce - to wyznanie niemych ust
I wspomnienie, jak faluje jej jedwabny biust,
A falował jak fale cudne na jeziorze, w jęzorze
Zapisany wzór na bycie razem, zwątpienia znów
Rodzi się czas... nadal nie ma was... brak słów,
Zatem milczenie trwa całą dobę, nawet trzy,
Aż wzlatują w górę motyle z szarości, to ćmy
Bagienne i przezroczyste, a tęsknota kamieniem
U szyi... wciąż nic, wciąż słowa, wciąż wyznania
Bez pokrycia jak ruiny świetnych dawniej zamków,
Klucz do ogrodu, przyłapano świeżych kochanków;
Wciąż myśl okrutna dochodzi do bram rozstania
Któregoś już z kolei... Umyka czas jak drzewa,
Podróż bez stacji, bez peronu końcowego, cisza.


ABSOLUTY 2018-06-01

Złączeni absolutem, nieme spojrzenia
Głębokie jak oceany błękitne, jedność.
Słone krople jak deszcz w strumieniach
Miłości płynące, moment, odpowiedniość.

Wejścia na szczyt trzykrotne, cudowne,
A potem spojrzenia nieznane, skryte
Pod warstwą tajemnic, słowa odmowne
Z ust spragnionych, płomienie zmyte.

To prawdy rzeczywiste, uniesienia skalne,
A tęsknoty i samotności rosną w potęgę,
W dni zimne i w dni te mocno upalne
Los inaczej już zapisuje naszą księgę.


NIE MA NAS, KOCHANKU... 2 2018-06-01

Zamilkłeś znów kochanku z przeszłości,
Wiem, że minęły lata długie i dalekie,
Wiem, że w ramionach utonąć miłości
Chcemy oboje, lecz serca mamy kalekie...

Nie wzruszają cię wyznania dziewczyny,
Milczysz długo, milczysz z siłą żelaza,
Nie wzruszają cię jej łzy, tęskne miny,
To właśnie nam dzisiaj się wydarza...

Zamilkłeś znów kochanku z przeszłości,
Wiem, że już dawno nie jesteśmy razem,
Wiem, że w w ramionach utonąć miłości
Chcemy oboje, lecz jesteśmy nikłym wyrazem...

Nie ma ciebie, nie ma mnie, wspomnienia
Pozostały niczym rzeźby, posągi i marmury,
Nie ma ciebie, nie ma mnie, westchnienia
Na niebo przywołują z ołowiu chmury...


PRZEBUDZONA NA RZECZYWISTOŚĆ 2018-06-01

Przebudzona snem o samotności,
A jawą wolność i aksamity dotyku,
W pogoni ciągle drogą ku radości,
Lecz smutek zawarty w tym narkotyku...

Jedwabne niebo złotem oblane
Jak farbą żółtą w pracowni malarza,
Ciała dwa złączone, roznegliżowane
Na łące prawd i kłamstw, akt się wydarza.

Tak blisko i tak daleko jednocześnie,
Dwa światy, dwa kwiaty, puste tematy.
Jeszcze nie za późno, nie za wcześnie,
Lecz na miłość kończą się zniżki, rabaty.

Przebudzona snem o rzeczywistości,
A jawą wolność i aksamity spokojne,
W pogoni ciągle drogą ku radości,
Lecz spojrzenia nieme, niezbyt hojne...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]