kwasna | e-blogi.pl
PRZEBUDZENIE PIEKIELNE 2018-05-31

Przebudzenie ze snów piekielne
Nada ranem i w południe;
Myśli chadzają ścieżkami samodzielne,
Ociężałe, powoli, żmudnie.

Jeszcze krzywa twarz w pamięci
Jak grymas nienawiści, zła...
Jeszcze trud na barkach spoczywa
Niczym krzyż, co rano jak mgła.

Jeszcze milczenie w duszy trwa
Samotne, smutne i jak pokuta
Grzesznika rozgrzesza z dna
Oceanu, dwóch miesięcy reduta.

Przebudzenie ze snów piekielne
Nad ranem i w południe;
Myśli chadzają ścieżkami samodzielne,
Ociężałe, powoli, żmudnie.


GRZYBOBRANIE 2018-05-30

Muchomory posadzone już i zerwane,
To już koniec, berło królom odebrane,
Już nie mogą niczego kazać zrobić,
Teraz los promieniem słońca ozdobić
Może serce skołatane od poniżania,
To już czas na lepsze maszerowania.

Jeszcze tylko rozmowa tajemnic pełna,
Szepty duszyczek przeszłych, kurz opada,
A teraz już wolność nadeszła zupełna,
To lato z wiosną o temperaturę się zakłada.

Jeszcze ostatnie krzywe maski widoczne,
Opadły i one, kurtyna dla przedstawienia,
To już koniec, oczy wyschły markotne,
To już koniec, odzyskanie własnego sumienia.

Prawdziwki posadzone już i zebrane,
To już koniec, berło królom odebrane,
Już nie będą wycierać jęzorów w ścierkę,
Już nie będą wysyłać na niemą poniewierkę,
Teraz los nadejdzie lepszy, bardziej życzliwy,
Teraz nadejdzie moment dla życia możliwy.


SZANUJ MAMĘ 2018-05-28

Szanuj synu mamę swą, masz jedną
I nie ważne, czy młodą, czy starszą,
I nie ważne, czy bogatą, czy biedną,
Szanuj synu mamę, masz ją jedną.

Nie kłóć się z mamą, nie wyzywaj,
Rozmawiaj, dojdź do porozumienia,
Nie kłóć się z mamą, nie wyżywaj
Na niej się, nawet jeśli macie zdanie
Zupełnie odmienne...

Szanuj córko mamę swą, masz jedną
I nie ważne, czy zna się na modzie,
Czy też nie, czy jest bogatą, czy biedną,
Szanuj córko mamę, masz ją jedną.


GOTOWOŚĆ 2018-05-28

Przeszłości źrenice jak teraźniejsze spojrzenia,
Lecz odległość wcale nie zmalała, zmysłowość.
Wyrastają z ziarna zimy gorące lata pragnienia
I już cisza, i już życie, już czas, zwykła gotowość.

Na podróże, na tęczy łapanie w locie, na kałuże
Deszczowe, romantyczne piosenki nad ranem,
Dolina samotności już za nami, miłości wzgórze
Na horyzoncie, szczęściem moment, serce kochane.

Na prawdy w samym sobie, i na piękno kwiatów,
Co wokół jak dywany najwspanialsze rosną dumnie,
Docieramy do sedna wszystkich zbolałych tematów
I idziemy z podniesioną głową, las mówi szumnie.

Przeszłości źrenice jak teraźniejsze spojrzenia,
Lecz odległość wcale nie mniejsza, doczesność
Niewiele jest odmienna, chwila dobrego wtulenia
I już wspomnienie, marzenie, cielesność...


OKSYMORONY 2018-05-28

Oksymorony w piwnicach z regałów
Wystają niczym skamieliny perfidne,
Całe zakurzone czystością kanałów,
A na ostatnim nadzieje żeliwne...

Spojrzenia nieme w perłach zamknięte,
A kryształy błyszczą na bal odejścia;
Serce sklejane jak dzban, pęknięte
Było dość mocno, chwila dla przejścia.

I już złocą się słońca całą swą siłą,
I błyszczą jak gwiazdy nocą, w księżycu
Odnajdują prawdy na przyszłość, miłą
Osobowością kochają się w drugim licu...

Oksymorony w pokojach z inwentarza
Wylewają się potem i łzą uniżenia,
Lecz to tylko pozory są, krok zbrodniarza
Cięty z ukosa, ostatek bólu, milczenia...

Krzywą linią szkice tworzone artystów
Na płótnie zlepionego z kawałeczków,
Prostą drogą rząd ustawił się statystów
I tylko jeszcze dwa kroki w tej stronie...

I płonie zegar sędziwy majem do końca,
Uśmiech bananowy na twarzy, koraliki
Rzeczywistości błyszczą jak wielkie słońca,
A na pożegnanie obojętne trwają baliki.


WCIĄŻ 2018-05-27

Wciąż wzdycham i idę pod wiatr
Tejże samotności, szukam ciebie
Pośród gwiazd, kawał drogi, szmat
To już wielki, odnajduję siebie...

Wciąż wzdycham i wierzę, i trwam
Pomiędzy nadziei drzewem
A wspomnienia krzewem
I żyję, i idę, swoją rolę tutaj mam...

Wciąż myślami wracam do naszych dni,
Tych pierwszych, tych niewinnych,
W sercu miłość jak pieśń samotna brzmi,
Wyczekuję na nas lepszych, innych...

Wciąż wierzę w istnienie przeznaczenia,
Tęcza jak życie kolorami się wymienia
Z doczesnością wielkiego tęsknienia,
Łza spłynęła... odmienne niebo i ziemia.


FILOZOFOWIE NIE ŚNILI 2018-05-27

Dzieją się rzeczy, filozofowie nie śnili
Tych snów na przełaj tworzonych,
Na szczycie samotności serce kwili
Jak wróbelek szary, pospolity, rozanielonych
Oczu zachwyt potęgą prawdziwą, oddech
Piersią całą, kołysane statki z listków
Do życia, zielonych jak trawa młoda,
Zatem cisza i cała jej wspaniała uroda...

Dzieją się rzeczy, filozofowie nie śnili
Tych wizji proroczych i wspomaganych siłą
Jednostek wiedzy, potęgą nauka, klucz,
A w oddali gdzieś nawraca się Ewenizer Skrucz
Albo jakoś tak, albo jakoś inaczej, wedle
Uznania przeszłość łzą jak mgłą skroploną
Nakreśla rysy twarzy dawnej, lecz wyrytej
W duszy marmurze, pięknej i diabelskiej,
Koło fortuny okrągłe, nieodzowne, lecz zbędne,
Szczyt szczęścia jak gwiazdę z nieba dosięgnę...

Dzieją się rzeczy, filozofowie nie śnili
Tych jaw odkrywanych nowym wzrokiem
Na szczęście, jedwabne węże syczą zajadle
Jak małe krasnale wszędobylskie,
Moi kochani, moi jedyni, moi mili,
Wersja według chaosu totalnego w kosmosie,
Władza gra nam na gitarze i na nosie,
Lecz złota szóstka w dłoni i w pamięci również...


OCZAMI CODZIENNOŚCI 2018-05-24

Oczami codzienności, relacja w tle
Jak ułuda czy mgła nad mgły,
A także być w jasnym świetle
Dla kogoś, spełniać z tęczy sny.

Pierwowzór śladem na mapie,
Wyboje i głazy przydrożne,
A na oknie i też na okapie
Dwie kropelki ze sobą mnożne.

Jak zatem czynić decyzje te?
Najgorzej mają chorągiewki,
Raz w lewo, raz w prawo swe
Lica odwracają, brak sakiewki.

Kolejna chwila wielkości, słaba
Gwiazdka na niebie nie migocze,
Ni kret, ni wilk, ale zieleni się żaba
W stawie, trzcina zaplata warkocze.

Oczami codzienności, relacja w tle
Jak majestaty nadziei i nikłości,
Być dla kogoś najpiękniejszym snem,
A tutaj krzyk niemej rzeczywistości.


W ZACISZU 2018-05-24

Ściany niczym świadkowie
Zajść i wyjść, także przejść,
Tajemnica, chłód, królowie
Zacnych pałaców, wejść
Również można z opóźnieniem.

W zapisanych zwojach
Strudzenia łez pełen dzban,
W sędziwych słojach
Ostatnie zdania, cały plan.

Ściany niczym świadkowie
Przejść, pełznięcia jak wąż,
Zanotowani wielcy królowie;
Jedynie na poddaszu mąż
Wyłania się z pięknych snów.


CZAROWANIE 2018-05-22

Krzywizna w kształtach księżycowych,
Niegdyś czarodziejka z gwiazd przybyła
Na tą ziemię jeszcze niewinną, nowych
Dróg znakiem uśmiechu wyznaczyła...

Terytorium to już inne, opieczętowane
Jak list gończy czy pisma prezydenta,
Jej imię było wysoko ukształtowane,
Lecz spadła w dół, maj to pamięta...

I drogami skręconymi niczym liany
Podąża lśniąca jak diament, szlif
Jeszcze trochę jej potrzebny, schowany
Życiorys w kieszeń, życia to klif...

I następnym razem będzie silniejsza,
Większa, piękniejsza, mądrzejsza,
I następnym razem będzie pewniejsza,
W dłonie schwyci słonecznego motyla...

A jeszcze tylko dziś tajemnice odkrywa
Jak zdobywca, badacz, naukowiec;
W oddechu oddaje zacność, wyrywa
Chwasty z ogrodu, już nie pechowiec.

I jeszcze tylko dziś, ten jeden raz
Staje się oceanem i okrętem na oceanie,
Bo już najwyższy nadchodzi czas
Na powrót do domu, na przycumowanie...


MYŚLI O A. I O M. 2018-05-22

O A. i o M. myśli takie
Figlarne, filuterne, smutne;
Między rzeczywistości trawą,
A przeszłości krzakiem
Westchnienia żyją pokutne.

Nic z myśli tych nie wynika,
Nie tworzy się żadna poezja,
Tylko tęskno tak, przenika
Samotność na wskroś, finezja
Na bakier ze zdrowym smakiem.

O A. i o M. myśli takie
Dziwne, tęskne, chaotyczne;
Zgodnie z rozstania schematem
Odeszły chwile magiczne
Jak niebo i jak gwiazdy,
Liczne dzieją się rozjazdy.

Nic z myśli tych nie wynika,
Nie powstają pejzaże w oddali,
Jeden razy jeden - matematyka
Samotności, cali obolali
Opadają jak łzy, jak deszcze
Na podłoże, zimno, dreszcze.


PO TEMACIE 2018-05-20

Już po wszystkim, już po temacie,
Zicherką spięte były świeże gacie
I dłonią dłoń muskana jak orzech,
Będą albo nie będą, wszystko może.

Już po wszystkim, już po temacie,
Nic o siostrze, nic o bracie
Słowa nie płynęły, usta złączone
I zmysły gorętsze, rozpromienione.

Już po wszystkim, już po temacie,
Kiedyś brzmi w każdej obecnej dacie
I tak zwodzą siebie nawzajem,
I piją z dziobów nad ruczajem.

Już po wszystkim, już po temacie,
Statki przyjemnie chciały płynąć po blacie,
Lecz rzeczywistość tylko wtulenia,
Daleka droga do wzajemnego zaślubienia.

Już po wszystkim, już po temacie,
Dzikość w akcji, włosy na klacie
I szał w myślach jak tornado,
Oni są jak Desperado... za ladą.


LENIE Z SĄSIEDZTWA 2018-05-20

Siedzieli sobie niczym lenie
Na tapczanie, rozanielenie
Dopadło ich z ukradka,
To sąsiad i sąsiadka.

Brało ich na romans, całusy
Słodkie jak maliny, raźne susy,
Lecz natura ich zapędy zatrzymała
I grzeczność wielką spowodowała.

Siedzieli sobie niczym lenie
Na tapczanie, rozanielenie
Dopadło ich znienacka,
Sąsiadowi sąsiadka dała klapsa.


HISTORYJKA O NASZEJ MIŁOŚCI 2018-05-19

Wszyscy nam mówią, że to za długo trwa,
A my jak koty własne ścieżki zawsze mamy,
Wszyscy nam doradzają, że to jest mgła,
A my po swojemu życie sobie układamy.

I jesteśmy jak te jedno ciało o dwóch rozsądkach,
Pielimy swoje ogródki, grabimy liście
I patrzymy jak truskawki, jagody kwitną w rządkach
Naszych serc, kochanie, nie kochanie oczywiście.

Wszyscy nam mówią, że mamy się już rozstać,
A my na przekór całemu światu spotykamy się,
Wszyscy wiedzą lepiej, że mamy już postać
Samotnie w kącie, ale ty mnie potrzebujesz, a ja cię...

I nie chcemy być samotni, chcemy chociaż namiastki
Drugiego człowieka, i tak trudno nam oddychać...
I pragniemy siebie, i migoczemy jak złote gwiazdki,
Nie chcemy na siebie jak koty prychać...

Wszyscy nam mówią, że nie jesteśmy dla siebie,
A my tkwimy dalej na polu niewiedzy, decyzji brak,
Wszyscy nam mówią, że nie znajdziemy się w niebie,
A my na przekór idziemy drogą swą, na rozstaju znak.

I tak mijają dni, i tak mijają miesiące oraz lata,
A my spoglądamy w inne zupełnie księżyce,
I tak każde z nas marzy, by spełniła się data
Miłości bezgraniczna, kiedyś jak motyla ciebie schwycę...


BLISKO W CHWILI 2018-05-19

Taka bliskość... taka bliskość...
Jak lawa gorąca płynie jedności rzeka.
Taka mglistość... taka mglistość...
Serce pragnie drugiego serca, czeka.

Taka grzeszność... taka grzeszność...
Jak jedno dwa ciała, pnącza dwa.
Taka doczesność... taka doczesność...
Głębia oceanów miłości, za jutrem mgła.

Taka przyjemność... taka przyjemność...
Jak całość bez granic, jak kosmos gwiazd.
Taka jasność.. taka ciemność...
Ludzie mówią nam, że to już najwyższy czas.

Taka radość... takie szczęście... tożsame,
Lekkość piórka, serce wreszcie wypełnione.
Taki smutek... taka nostalgia... bramę
Sobie uchylamy, tuż po piwo schłodzone.


RZEŻBY SZCZURKOWE 2018-05-18

Wystukiwani literami na klawiaturze
Jak dłutem rzeźbiarza mniej trzeźwego
I w dystyngowanym garniturze
Biegną szczury w wyścigu, nic mi do tego.

Na gzymsach budujący języki mieszają
Dla całości wzbogacenia innych stałych
I na haku lśniącym malućkich wieszają
Jak płaszcze czy kurtki, garstka ocalałych.

I tylko w czerwonej rzece prawdziwość
Zapisana jak w sztormie łajba licha,
Jeszcze nie odnaleziona sprawiedliwość
Świata, nagle: a, psik! Ktoś głośno kicha.

W odwróceniu tęcze, jedwabne nici pajęcze,
Samotność jak zawsze lojalna i wierna,
A na łące betonów kwiatów chemicznych naręcze
Spada i więdnie, umiera, chwila mierna...

I prawda w ostateczności opieczętowana
Stemplem urzędu. Zastój wartkich wód,
Upadkiem bolesna, upadkiem aż na kolana -
Czas posprzątać, by zniknął cały brud...


CAŁY CZAS Z NADZIEJĄ 2018-05-18

Ogłupiona marzeniem, lekka jak piórko
Unosi się w powietrzu, wiruje z uśmiechem,
Spogląda na gorące jeszcze biurko
Od waszych ciał, w jedności grzechem...

I wciąż żywi nadzieje, i wciąż czeka na ciebie,
Upływa czas jak rzeka i rzeki wszystkie razem,
Lecz tylko obietnice w tle, w piekle, nie w niebie
Ją widujesz, lecz to tylko sny, samotni wyrazem...

Ogłupiona westchnieniem, ciężka jak głaz
Przy drodze tkwiący, ni unieść się go da,
Smutków pełny porusza się w dziczy płaz
I patrząc napotyka wiatr, dziwna mgła...

I wciąż żywi nadzieje, i wciąż czeka wielokrotnie,
Nieustannie, wytrwale, choć nie zmienia się nic,
I wciąż wypatruje w zachodzie słońca, w oknie
Twoją postać, sylwetkę, twarz - nie ma, tylko pic...

Ogłupiona wspomnieniem, nieokreślona taka
Jej sytuacja w chwili, tęskni, płacze, rezygnuje,
To znów podnosi się z siłą wiecznego robaka
I od nowa czeka, w myślach tuli i z miłością całuje...

I wciąż żywi nadzieje, i wciąż czeka wytrwale,
Lecz ty nie nadchodzisz ani trochę, ułuda...
Znów wierzy, iż zatańczycie jeszcze w karnawale,
Czy więc tym razem spotkać się wam uda?


JAKOŚ WŁAŚNIE TAK... 2018-05-18

Zaszło za horyzont słońce,
Opadły maski szczęśliwe,
Medal jak kij ma dwa końce,
A noc jak zwierzę płochliwe.

Każdy krok, każdy oddech
Sprowadza do jednej sekundy,
Miłość dzisiaj jest jak grzech,
Przejść do kolejnej rundy...

Każde wspomnienie, każdy sen,
Jednak niewiedza silniejsza;
Że to jeszcze nie jest jedyny ten,
Myśl coraz poważniejsza.

Każdy spojrzenie, każdy dotyk
Jak aksamit i jak nóż ostry,
Doczesność, jakby jednak gotyk,
A na nosie widnieją krosty...

Zaszło za horyzont słońce,
Opadły maski szczęśliwe,
Medal jak kij ma dwa końce,
A noc jak zwierzę płochliwe.


WĘŻE 2018-05-18

Pełzające węże myśli
Po polach rzeczywistości,
Nadzieja żywa, że się ziści
Na życie plan, kropelka miłości.

W liniach labiryntu zawiłości
Aż do utraty tchu,
W ramionach wielkiej radości,
Lecz ciało pośród mchu.

Pełzające węże myśli
Po łąkach rzeczywistości,
Nadzieja żywa, że się ziści
Na życie plan, lecz jesieni mglistości.


OTYŁOŚĆ CZASU 2018-05-16

Otyła przeszłość, koniec przypomniany,
To było tak, a nie inaczej, była szansa,
Lecz żywioł samotnika rozprzestrzeniony
Na całości serca, bez sensu ta plansza.

A teraźniejszość milcząca według wzoru,
Własność zdania i czynu, czekanie na nic
Czas zakończyć, ułuda, bliskość pozoru,
Próby za każdym razem, wielki jeden pic.

Otyła przeszłość, charakter jednak ten sam,
Egoistyczne podejście i rezygnacja,
Szczęście odchodzi od zamkniętych bram,
Noc, samotność i ostateczna już fiksacja.


NAWET MĘDRCY... 2018-05-16

Dziś prawda taka, iż nawet mędrcy
Nie znają wszystkich zjawisk życia...

Stosy papierowe, morza i oceany
Wzburzone chwilą, zrzut do otchłani,
Eksperci tworzą nowe, ważne skany,
A na wyspie nudy szefowie widziani.

Niemieckie słowa i angielskie, oczy
Patrzące jak świdry, tu jest Polska.
To już obojętność wielka kroczy,
Tu jest jeszcze czas, tu Wielkopolska.

Skafander niewidzialności włożony,
Jak ulał pasujący, i wymowny dziś
Niezmiernie, dzień zakończony,
A za oknem z pomarańczy ptyś.

Dziś prawda taka, iż nawet mędrcy
Nie znają wszystkich zjawisk życia...


KASKADER 2018-05-16

Jechał raz kaskader jak szaleniec,
Uderzył go wąż długi, zielony -
Leży jak drzewo cały powalony,
Na sygnale wiozą mu wieniec...


TRZY MIMOZY 2018-05-16

Pierwsza, zwana dalej leniwą Danutą,
Przewraca pisma z kupki na kupkę
I milczącą pieśnią, milczącą redutą
Objaśnia zawiłe, córce gotuje zupkę.

Druga, zwana dalej Magdą nową,
Co w pejzażach ma świeże linie
I stanowi próbę dość kolorową
Na pokładzie rejsu, wiara w czynie.

Trzecia, ta ostatnia, najmniej ważna
Odgrywa rolę niczym w teatrze,
A rola nic nieznaczenia, jest odważna
I nadchodzi dzień, w którym do mety dotrze.


NIEWYPAŁ I PETARDA 2018-05-15

Wspomnienia jak obrazy w ramach,
Różne odcienie, różne barwy,
Westchnienia na rzeczywistych łamach
Tkają nić zieloną, nadziei harfy
Grają pieśni radosne, nieco smutne;
Zliczają się w sumę chwile pokutne...

Przeszłości dalekie, przeszłości bliższe
Prowadzą ze sobą rozmowy poważne
I echa rosną jak wieże, są coraz wyższe
Ku sercu, co zawsze takie odważne...
Świt i zmierzch jak bracia odmienieni,
Przeznaczeniem może będziemy połączeni...

A teraźniejszość jest jak milczenie stałe,
Zarysowane spojrzenia w dal odległą -
Wciąż nieznana droga, nogi obolałe
Od wędrówki w nieznane, przyległą
Cegiełką do muru mógłbyś tutaj być,
Lecz wolisz o innych gwiazdach śnić...

Wspomnienia jak obrazy w ramach,
Różne odcienie, różnorakie wzory
I myśli jak ołówki szkice tworzą, w planach
Aglomeracji na przyszłość nikłe spory,
I odpowiedź nie udzielona twarda;
Jednocześnie niewypał i petarda...


PRACUSIEM BYĆ 2018-05-15

Praca zaczyna się o poranku,
Nieme są wtedy drzewa i kwiaty,
Słońce rozlewa się na ganku
Jak mleko z dzbana, rabaty.

Zza kotary ze snów wyglądam,
Rześkie krople moczą twarz,
Szybko, szybko, domu doglądam
I pędzę na złamanie, już czas.

Korytarze przestrzenne witają
I okiem koordynatora widzą
Mnie zasapaną, spoglądają
I jak z niewolnika cicho szydzą.

Prędzej, prędzej, do pracy się bierz -
Krzyczą niewypowiedziane słowa,
Doskonale o tym dzisiaj wiesz -
Na twoje miejsce Polski jest połowa.

I biorę się prędzej do obowiązków,
To tylko umowa zlecenie,
Lecz żal nie otrzymać pieniążków -
Jeść trzeba coś, jelenie.

I jak na poczcie pieczęcie stawiam,
Pisma przeglądam jak książkę,
Chucham, dmucham, wystawiam
Rachunki na koniec, zawiązuję wstążkę.

I tak dzień po dniu, dzień po dniu,
Kończy się praca po południu,
To już siada motyl na samotnym pniu,
A ja szukam znów pracy w grudniu.


HALLO W NOCY, HALLO W DZIEŃ 2018-05-14

Powroty nocne, skrupulatne we wspomnieniach,
Granulki snu zbyt małe, serce tęskniące wielce
I cała paleta barw tęczy, i w szarych odcieniach
Składanie puzzli życia, jak słońce grzać goręcej -
Taka rada dla ludzkości, taka rada dla nas...

Pocałunki jak maliny, dżem, soczysty owoc
Tamtejszych chwil, na huśtawce jak na karuzeli,
Trochę barw i cieni, pochodnie mogły zapłonąć
W centrum miasta podobnego dla całej bieli...

Powroty dzienne, skrupulatne we wspomnieniach,
Szczęśliwe więzy jak liany zielone na przyszłość,
Liczone dni jak koraliki w liczydle, a w złocieniach
Ułudy, lecz to dobre ułudy, szydło z worka wyszło -
Serce wciąż pragnie miłości, czasu we dwoje...


DANTEJSKOŚĆ 2018-05-14

Klimaty dantejskie, filtracja spojrzenia,
Mijają się kruki sędziwe z młodością,
Korytarzem niosą się echa, krwawienia
Wewnątrz organizmu, ze skromnością.

Pieśni ciszy, być może przed burzą,
Niosą się echa fałszywych wyrażeń,
Gdzieś pomiędzy miłość z różą
I oddech całą piersią, bez skażeń.

Klimaty dantejskie, filtracja sumienia,
Mijają się wrony blaknące jak zdanie,
Korytarzem niosą się fale rozliczenia,
Czyny prawne i inne, późne śniadanie.

Pieśni fałszerzy jak hejnały z wieży
Niosą się jak echa wzburzonych mórz,
Sprawiedliwość prosto od papieży
Wśród skał, wśród dolin i wśród wzgórz.


BYLE DO URLOPU 2018-05-13

Linie różne, kolorowe i czarne jak hebany,
Nakreślony pędzlem pejzaż błazenady,
Pełne stoją na stołach kawy dzbany,
A na skraju światów zamykam szuflady.

Na urlop jeszcze nie czas, ekwiwalenty
Naliczane według zasad spadzistych
Niczym dachy w księgowości, instrumenty
Jak sztućce do obiadu, wśród srebrzystych.

I ciszą ozdabiane ściany, kolory nowe
Przeszłości się mienią, a tęcze nadal stare,
I tańce podniebne ptaków, co stalowe,
A na gzymsie snów stoją myśli szare...


WIELKIE JUŻ 2018-05-13

Już, skończyło się piękno momentu,
Trzeba wracać do jaskiń morderczych;
Już, znów serpentyna pełna zakrętów,
Trzeba znosić miliony spojrzeń szyderczych.

Już, słońce wchodzi w fazę pomarańczy,
Trzeba nabrać powietrza w płuca;
Już, czas niesie rój wstrętnych szarańczy,
Trzeba zacisnąć zęby, udać buca.

Już, minęła chwila błoga i spokojna,
Trzeba wracać na pole walki, strach
W oczach i w sercu, to już jest wojna
O chleb, o zdrowie, o życie, o dach.


MACIERZYŃSTWO I TACIERZYŃSTWO 2018-05-13

Zakamarki macierzyństwa, pogoń za rozumem
I walka ze snem, i walka z jawą
Trwająca zwyczajnie, wraz z pędzącym tłumem,
A całość chowana w kufrze pod ławą.

Wszelkie okręgi pomarańczowe, zabawki z plastiku
I walka z trudnościami, i walka z błędami
Trwająca ostatecznie, zgrzyt w nakręcanym trybiku,
A całość obmywana czystymi łzami.

Zakamarki tacierzyństwa, pogoń za rozumem
I walka z dzikością, i walka z turbulencją
Trwająca zwyczajnie, toast za polityków rumem,
A całość chowana w kieszeni z frekwencją.


BUDYNECZEK 2018-05-11

Przy alei ostatniej, z lampami w rzędzie
Spogląda na obecne czasy budyneczek,
Jeszcze nie wiadomo, co to będzie,
Lecz wokół tętni życiem cały ryneczek.

Zapisane zdania i daty w jego murach,
Oddani mieszkańcy miasta dawnego
Spoglądają z wysoka, są w chmurach,
Sercem powrót do miejsca tego...

Przy alei ostatniej, z halą z kłódkami
Spogląda na obecne czasy budyneczek,
Cieszy się majster i piekarz z nami,
A dalej starodawny mąki młyneczek.


KWIATEK, KWIATUSZEK 2018-05-11

Przy drodze samotny kwiat rośnie,
Wzdycha do ptaków, co wolne
I wzbija płatki fioletu ku sośnie,
I uwalnia poezje swe powolne.

Kwiatek, kwiatuszek.
Cudo natury jak potęga,
Nie zrywam go, łańcuszek
W rzędzie, zielona księga.

Przy drodze samotny kwiat rośnie,
Wystawia łodyżkę ku słońcu
I spogląda na przechodnia zazdrośnie,
I zachwyca go przy końcu.


OSIĄGNIĘCIE 2018-05-11

Z ołowiu ołtarze dzisiejszych zdarzeń,
Nieodkrywcze to prawdy, sztuczne
Odkrywanie twarzy, wzdłuż płotu marzeń
Wciąż idę, osiągnięcie huczne.

Wyłączyć myśli jak lampę nad ranem,
Pokrętło od radia, zgłosić nie trzeba,
Kanapka z pomidorem i z chrzanem,
Coraz bliżej błękitnego nieba.

Zawstydzone małpy w klatkach zoo,
Spoglądanie po sobie pokątne,
Bogactwo jest, lecz czarne serca dno
Od ropy i krwi, od zła już wątłe.

Zabarwić tęcze nowym kolorem,
Kolorem rozmowy życzliwej,
Zapomnieć chwilę będącą fetorem
Śmiertelnym, czas możliwej.

I tylko jeszcze powroty do ramion
Tamtejszych, niby zrozumienie,
Lecz ułuda wszystkich mamon
Oddaje czasowi temu swe cienie.

Z ołowiu ołtarze dzisiejszych zdarzeń,
Nieodkrywcze to prawdy, sztuczne
Odkrywanie twarzy, wzdłuż płotu marzeń
Wciąż idę, osiągnięcie huczne.


ISTOTA KRÓLÓW 2018-05-11

Królowie, krzywe byty, marmury
Aż kwiczą od przepychu i złości,
Królowie, krzywe byty, tortury,
Aż trzeszczą od łamania kości.

Skazana na głód i poniżenie,
Słowo "przepraszam" nie starcza,
Skazana na brud i cierpienie,
Kradzież winą królów obarcza.

Obietnice płyną strumieniem
Szerokim i głębokim, obietnice
To tylko, miasto stoi płomieniem,
Płoną zbrodniarze i dziewice.

Królowie, krzywe byty, marmury
Aż kwiczą od przepychu i złości,
Królowie, krzywe byty, tortury,
Aż trzeszczą od łamania kości.


JEDEN WNIOSEK 2018-05-10

Wszystko już nie ma znaczenia
I nic nie ma już żadnych słuszności,
Przegrana sprawa w złocieniach
Była ułudą, pierwiastek podłości
Człowieka i całej reszty ludzi,
Cóż? Budzik nadaremnie budził.

Kolejna nauczka od losu, by nie ufać,
By nie wierzyć, by szans nie dawać,
Do skroni przystawiona strzelby lufa -
To zbrodniarze, morderców udawać
Nie muszą, prawda na dłoni widoczna,
To już linia prosta, krwotoczna.

I żadna miłość nie pomoże, nic a nic,
Znów to samo, te same podłe płaszcze
Zawieszone na wieszaku, wielki pic
I już nienawiść całe miasto głaszcze
Po głowie, po ręce i po udach -
Płyną strumienie w łez smugach.

Wszystko już nie ma znaczenia
I nic nie ma już żadnych słuszności,
Przegrana sprawa w ubarwieniach
Hieny i sępów w stadzie, sprawiedliwości
Brak, a prawo nie istnieje, codzienność;
Brak słów, nie ma sił, ciemność...


TO NIE LUDZIE 2018-05-10

Zastrzelona jak sarna dzika
Dla poroża i dla jedwabiu,
Samych martwych napotyka
Na swej drodze, bez powabu.

Złe spojrzenia i wbijanie noży
W plecy i w duszę, bez serca
Są to ludzie, parapet się mnoży
Przez sygnaturę: kat i morderca.

Rozdziawione gardziele krzykaczy
Wydają pieśni krzywe, pieśni bolesne,
Jeszcze nadzieje, ofiara porywaczy,
Jeszcze nadzieje na ostatnie chwile wczesne.

Zastrzelona jak sarna dzika
Dla zabawy i dla sportu,
Z satanizmem się boryka,
Gówno wrzucone do raportu...


SPOD DESZCZU POD RYNNĘ 2018-05-10

Spod deszczu pod rynnę wpadłam
I rozbiłam się jak łza kryształowa.
Umarłam w tym momencie, spadłam
Na dno z powrotem, moja głowa.

Nadludzie pokazują swoją potęgę,
Mają się za bogów, za Zeusa i Odyna,
Otwieram na kradzieży życia księgę;
To już koniec, nikt poniżania nie wytrzyma.

Nadludzie pokazują swoją istotę
Potworną, a potwór to za mało powiedziane,
Niosłam nadzieję, zatem niosłam głupotę,
Tożsamość robotnicza - już zapisane.

Skrzywdzona potrójnie, poprzecinana
Nożem cwaniactwa, tysiąc krwawienia,
Za kopertę i nienawiść, brak śniadania,
Nie będzie więcej "do widzenia".

Spod deszczu pod rynnę wpadłam
I rozbiłam się jak dzbanek imbryku.
Umarłam w tym momencie, spadłam
Na dno z powrotem, zło w katoliku.


ODMĘTY I ZAMĘTY 2018-05-09

Odmęty snów, zmęczenie powiek, ołów
Zalewa świat, błyszczą się miedziaki,
A przez ramię zagląda samotność, rów
Do pokonania głęboki, obce wciąż dzieciaki.

Dawne dzieje łapane w locie, motyle
Też łapane w serca siatkę, ciche chwile
Przeszywają igłą przyuczenia, badyle
W wazonie suche jak wiór, stare bryle.

I rozmowy przepadziste jak dzbany,
A dzwony weselne są martwe, suknie
Białe bez panny młodej, świat pijany
Od łez alkoholu, spogląda smutnie.

Odmęty snów, dzikie żądze niestrawione
I nagle błysk, burza, gradobicie;
Ogrody dobra i ogrody zła odgrodzone
Od siebie żyłką tęsknienia, na szczycie.


KONIEC JEDNAK NASTĄPI 2018-05-09

I stało się jasne jak słońce,
Proste jak drut - to końce
Równe odejściu miesiąca,
Coraz bliżej tegoż końca.

Zrobione wszystkie czynności,
Przeszkoleni nowi zupełnie,
Płakać czy skakać mam z radości?
Czas wywołać księżyca pełnię.

I stało się jasne jak gwiazda,
Brak już złudzeń, odejść trzeba,
To już dalsza będzie inna jazda,
Gdzie indziej szukanie chleba.


WINNI I NIEWINNI 2018-05-08

Odnaleźli bladość w licach, krzyki potęgą
Stają się wymierną, gruźlica w spotkaniach,
Po sąsiedzku skrzywione myśli księgą
Plotek, udział w tychże zebraniach
Winnych i niewinnych...

Nagminność pochwał i skarg, fontanna
Jak gardziele, co plują śliną przezroczystą,
Już dawno utopiła się zimna Marzanna,
A dziś zastyganie w otchłani, wodą czystą
Obmywanie winnych i niewinnych...

Odnaleźli rumieniec na policzku biedaka,
Aż żal patrzeć, znieczulica jak muchomory
W lesie, taniec zdenerwowanego robaka
I śmierć ostatnim krokiem dla tej pory
Winnych i niewinnych...


ODZYSKIWANA PRZESZŁOŚĆ I DZIŚ 2018-05-08

Odzyskiwana przeszłość jak dane utracone
Pewnego dnia w jednym momencie,
Dawniej dłonie były jak jedność, serca złączone,
A dziś ostra jazda i poślizgi na zakręcie.

Obecny jegomość chciał dobrze i lepiej jeszcze,
Założenia były zielone jak nadzieja, nieudolność,
Kończy się piękno, beztroska też, wielkie dreszcze,
Obumiera coś cicho jak chory pies, bezwolność.

Odzyskiwana przeszłość słowem wirtualnym
I pocałunkiem w wyobraźni, dotykiem we śnie,
Wola bycia momentem prawdziwym, namacalnym,
Byś kochał wszystko, dobro i zło całe we mnie.


STERTY JAK WZGÓRZA 2018-05-08

Sterty zasad, wzgórza prawdziwe,
Kiełkują nadzieje na wolność,
W rzędzie tym posągi nieco krzywe
I marmurowe, długa powolność.

Zbliżają się daty wzbogaceń złocistości,
Marsz pośrodku pól trudnych, błotnych,
Wciąż brak nam całej przejrzystości,
A granulat na wszystko bez powrotnych.

Nowe twarze i jeszcze raz nowe, inne,
Zapamiętanie w tle, zachłanność pracy,
A na marmurze napisy czasu zwinne
Określają przeznaczenie, niskość płacy.

Sterty zasad, wzgórza przyzwoite,
Kiełkują nadzieje jak kwiaty tęczowe,
Wspomnienia ciszą przykryte
Niczym kocem w środku zimy, o połowę.

Drogi z prawdomównych kamieni, budowa,
Wciąż drętwienie palców i ból, stopą bosą
Szukanie stabilnego gruntu, szczera rozmowa,
A już za zakrętem kartony pełne oni niosą.

Ograniczenia w czasie, łyk kawy i kęs chleba,
To już czas na wolność, na swobodę,
Kolor bardzo niebieski zwykłego nieba -
Już można wyjść, od szefa jest zgoda...

Sterty zasad, wzgórza uczciwości,
Kiełkują ziarenka, krok mały w przód,
Wciąż droga bez ramienia, możliwości
Jednak są, ból schowany pod spód.


BIESIADY IMIENNE 2018-05-06

Biesiady imienne jak huczne wesela,
To już poniedziałek, wiązka światła,
Szczypta życzeń i ciszy, smak ziela
I cały padół na różowo się rozwesela.

Biesiady imienne jak torty karmelowe,
To już wtorek po kolei stąpa,
Marsze dwurzędowe, marsze nowe
I stare jednocześnie, dłoń skąpa.

Biesiady imienne jak fontanny szczęścia,
To już środa, czwartek, piątek
I banały w kanale siarczystego pojęcia
Ułożone w koniec, a także w początek.


TRUDNA PRZESTRZEŃ 2018-05-06

Między niewiedzą a przeszłością kilometry
Jak cała droga, zakręty ostre bywają
Niczym brzytwy, dziurawe zawsze są swetry,
Lecz serca takie wyrywne chęci mają...

Morza papierowymi falami sztormy tworzą,
(Dobrze, że brak morskiej choroby),
Znów nadzieje jak króliki się mnożą,
A na rozstaju dróg cisza, wierzba płacząca...

Otuleni skafandrem rzeczywistości
Idą stygmatycy do przyszłości, bujanie
Prawd w łupinie kłamstw, doskonałości
W wazonie po kwiatach, puzzli układanie...

Między niewiedzą a przeszłością mile
Jak cała droga, doliny i góry naprzemiennie;
Piękne i brzydkie chwile, ćmy, motyle,
A na horyzoncie chęć życia niezmiennie.


GRILLOWANIE 2018-05-06

Majowy czas, grilla smak,
Wzdłuż szemrzącej rzeki
Skwierczą kiełbaski tak,
Objedzonym senne powieki
Przymykają się błogo.

Majowy czas, grilla smak,
Wzdłuż pasa zieleni
I słońca czysty już blask
Łaskocze radością, mieni
Tęczą się cała okolica.

Majowy czas, grilla smak
Wzdłuż płotu przyjaźni,
Sera żółtego tylko tu brak,
A w reszcie procenty jaźni
Jak fontanna pełni życia.


POWROTY 2018-05-06

Powroty delikatne jak płatki róży,
Pocałunki i westchnienia, czas nocy,
Serce bije, w ciągłej jest podróży,
Lecz z samotności płaczą oczy...

Wzbiera tęsknota niczym burza,
Na kawałki dzielony zwykły czas,
Ciągła nadzieja, nadzieja duża
Na powroty - ponownie śpiewa las.

Powroty namiętne jak żywe wulkany,
Złączenia końcówek odrębnych dróg,
Już wyrusza w rejs statek pijany
I odwiedza każdą wyspę, jeden próg...


WE DWOJE 2018-05-06

We dwoje, rzeka jak strumień wartki
Pokazywała zakątki zielone jak nadzieja,
Pamiętnika szczęśliwe to kartki,
A potem znów burza, chłód, zawieja...

We dwoje, koncert żab, kumkanie
Przeciągłe i głośne niczym hejnał z wieży,
Złączone dłonie, obecność i kochanie,
A potem znów cisza, tylko modlitwa papieży...

We dwoje, piękno błękitne miało suknie,
Lśniło słońce jedwabne od złota
I kipiało jak mleko gorące, ślad na płótnie,
A potem znów pretensja, niechęć, głupota...

We dwoje, przeznaczenie i rozdanie kart,
Radość ze smutkiem przewlekana
I ciągła niewiedza - czy ten czas jest wart
Czerwonego na zawsze kankana...


KOSMOS 2018-05-05

Splątane warkocze, słomiane promienie,
Rozpościera się blask chaosu, westchnienie
Na przeszłość i na przyszłość, odcienie
Życia subtelne, pastelowe, czarne sienie.

Niedokończone miłości, przerwane węzły,
W labiryntach codzienności węże pełzły
Śliskie i sprawdzały prawdomówność ludzi,
Odmowy społeczne, słowik szary znów budzi.

Splątane strumienie, błękitne jęzory nieba,
Zawsze drugiej osoby nam potrzeba,
Lecz wartkość strumieni jak łzy perłowe
I dni upływające niczym statki kolorowe.

I tak to już bywa, że życie jest chaosem
Bezkresnym, wielką plamą na obrazie -
Istna to sztuka... życie jest kosmosem,
Nieograniczeniem, tylko zasady w wyrazie.

Dobrze, że jeszcze słońce świeci jak tarcza
Złocista, i dobrze, że błękity nie są porcelaną.
Jeszcze młodość w nas, choć już nieco starcza,
Ale żyjemy, dopóki na to dane...


PERCEPCJA 2018-05-02

Wszystko i nic, grymasy wywinięte
Jak wargi na drugą stronę, krzywizna
Bytu, zwoje stare, czule rozwinięte,
A w oddali stoisz ty, dorosły mężczyzna.

Naręcza zbieram kwiatów kwitnących
I podkreślam upływanie ciche czasu,
Wśród wspomnień wciąż wirujących
Słucham pieśni dawnej, śpiew to lasu.

Zapętlone gwiazdy na pereł sznurze
I myślę sobie, jakby to było powrócić...
Serce otwieram jak ogród, w górze
Ptaki biało-czerwone, medal chcę odwrócić.

Lecz to jest niemożliwe w doczesności,
Przykra prawda, sny jak mgły, to samo
Wciąż się kręci karuzelą, do miłości
Wzdychają tyrani, wieczorem i jeszcze rano.

Wszystko i nic, połączenie siecią chwili,
Betonowe łąki i strumienie, nocne ułudy;
Spoglądam na drzewo, tam pisklę kwili,
A pies i kot w jednym kątku lichej budy...


NOWA TWARZ 2018-05-02

Nowa twarz, inna już zupełnie, jazda
Po drodze z wybojami, nawoływania
Dawnych rzek gorących, jasna gwiazda
Wschodzi na niebie, daleko od spania.

Księżyce, przemiana w wilki samotne,
Spływają szanse, niepewność pełna,
A na zakręcie oczy w tej twarzy markotne
Wyglądają wytchnienia, tutaj tylko wełna.

W jednym zamęcie wszystkie fotografie
Zebrane w jeden bukiet, dzikie róże,
Wciąż pod wiatr, to najlepiej dziś potrafię,
A na zakończenie powroty i podróże.

Nowa twarz, inna już zupełnie, spacer
Trudny, pola betonowe; zapytana,
Jak to dalej ma być? Niczym krater
Wulkaniczny drzemiąca, rozedrgana.


BUDZENIE CIĄGŁE 2018-05-02

Potęga oceanów, wołanie do przeszłości,
By się zbudziła jak dawniej, przytuliła
Ramieniem miłości, kroki ku dojrzałości,
Lecz samotne to światy, chwilę uwolniła...

Słowa niczym statki rozbujane, odważne
Płyną po morzu pragnień największych,
Tematy coraz bardziej rozwinięte, poważne
Rozpoczynane wśród nocy najgorętszych...

Wywołane prawdy płyną z wodospadem,
Okraszają kroplą jak łzą niewinności,
Padają westchnienia wraz z gradem
Na pole przeszłości, ziarno kiełkuje radości...

Potęga oceanów, wołanie do przeszłości,
By się zbudziła jak dawniej, pocałowała
Ustami czułości, kroki ku dojrzałości,
Lecz samotne to światy, niech będzie kochała...


KALIGRAFIE MISTRZÓW 2018-05-01

Listy wiecznością pisane, ręczne
Kaligrafie mistrzów, śpiew życia,
Potęga płaszczy wiedzy, mosiężne
Zegary przeganiają czas, odkrycia
Małych kryształów we wnęce połowy.

Podatki i śmierć - rzeczy pewne,
A na końcu korytarza snów
Widzę ciebie dziwnego, zwiewne
Oddechy wiosny, cisza znów
W tle jak księżniczka w królestwie.

Piórem odnotowane liczby i zasady,
W równym rzędzie stoją flamingi
Pragnień i marzeń, w ręce dwie szpady
Do walki skrzyżowane, treningi
Serca i umysłu, cisza niesiona nocy.

Listy wiecznością pisane, ręczne
Kaligrafie mistrzów, kołysanka życia,
Oczy pochłaniają piękno wdzięczne
Całe i szczęśliwe, nieme odkrycia
Małych kryształów we wnęce połowy.


TOWARZYSTWO ODBIĆ 2018-05-01

Odbicia w lustrze, szklane spojrzenia,
Samotność w szklance na dnie,
Spływa łza jak wir słony, spływa po szkle,
A na skraju wzgórz wieczne tęsknienia.

Milczący zawzięcie element przeszłości,
Nie ma już powrotów, nie było szans;
Wieczna to gra, przeznaczenie plansz
Życia i kart, nie ma już tejże miłości.

Odbicia w lustrze, inny, lecz świat ten sam,
Stoisz po drugiej stronie kraju, powolne
Zapominanie, drżenia serca mimowolne,
A westchnieniem koniec, bliskość plam.


MILCZĄCY, LECZ ŻYWY 2018-05-01

Milczysz przeciągle tak, niejednokrotnie
Zwodzisz wspomnieniem, myślą i nadzieją.
Serce tęskni bezsensownie wielokrotnie,
A ty tam, ona tu - walka z samotności zawieją.

Choć już upłynęło wiele lat od tamtego momentu,
To do dziś w głowie smak miłości wyraźny,
Choć wywołałeś w życiu mnóstwo chaosu i zamętu,
To serce nadal bije i pragnie, czyn odważny.

Milczysz przeciągle tak, niejednokrotnie
Zwodzisz pięknym słowem, gestem, spojrzeniem.
Serce tęskni bezskutecznie wielokrotnie,
A ty tam, ona tu - zawsze między blaskiem a cieniem.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]