kwasna | e-blogi.pl
PORANEK I JEGO SZAROŚĆ 2017-04-30

Poranek szary jak mysz polna,
Łyk za łykiem sączy się kawa,
Bukiet decyzji jak wielka obawa
Kwitnie w wazonie, aura smolna.

Zalegają kamienie na dnie w serca studni,
Echo wciąż dzwoni, wciąż dudni -
Echo tamtej miłości sprzed lat -
Zwiędł kwiat, lecz nie zatrzymał się świat.

Poranek szary jak kamień samotny,
Dźwięk przemyśleń głośny i wyraźny -
Człowiek budzi się jakiś inny, jakiś markotny -
W systemie życia jest jak wirus zakaźny.


SEN O CYFRACH 2017-04-30

Spełnia się sen o cyfrach w rzędzie,
Co to będzie? Co to będzie?
Jak to dziady wiejskie ujmują,
Czy te cyfry jej świat zaczarują?

Wzdycha ogromnie, wzdycha przytomnie
Obawami o sukces przedsięwzięcia,
Póki co, nic nie wie i nie ma pojęcia,
Jak ogarnąć cały chaos, cały kram.

Ale pójdzie wtedy, ale pójdzie tam,
Gdzie powoła ją osobistość - wielmożna cyfra
I chociaż nie zna wszystkich kombinacji szyfru,
Nadzieja pcha ją do przodu.

Spełnia się sen o cyfrach w rzędzie,
Co to będzie? Co to będzie?
Jak to dziady wiejskie ujmują,
Czy te cyfry jej świat zaczarują?


DOŚĆ BLISKO SIEBIE 2017-04-30

Blisko siebie wyraźnie i dokładnie,
Jednym tworem stają się ładnie
Te kształty niedopasowane i krzywe,
Przez chwilę wszystko jest możliwe.

Wzajemne to oceany, wzajemne to morza
Do pokonania, do przepłynięcia,
Głębokie zanurzenia i pchnięcia
Nożem rozkoszy, nożem rozpusty.

I płyną jak żaby, jak rekin, jak wieloryb tłusty
Przez łzy, smutki, tęsknoty, uniesienia,
Na nic innego nie zamienią ciepła ramienia,
Ani tych pocałunków gorzkich, ani dotyku.


PADA DESZCZ KAMIENNY 2017-04-28

Pada deszcz kamienny,
Szare niebo, szare myśli,
Wspólne życie się nie ziści,
Zbyt idealni, zbyt mgliści
Są ci dwoje.

Pada deszcz kamienny,
Płacze świat, płacze kwiat
Czerwienią krwi,
Umierają młode sny.

Pada deszcz kamienny,
Szanse maleją, blakną,
Choć serca uczucia łakną,
Nie da się być rzeczą
Długi czas.

Pada deszcz kamienny,
Na nic prezenty, na nic zwiedzanie
Ciekawych zakątków, gdy brak porozumienia,
Pan idealny, a ona zamglona.

Pada deszcz kamienny,
Poranione zmysły i dobra wola.
Nic z nich nie będzie, to już inna kwestia,
Skończyć mękę, przejrzeć na oczy, taka rozumu sugestia.


ZAPISANY ADRES 2017-04-27

Zapisała jego adres na soboty kopercie,
Wdziała sukienkę jasną w szare kropy,
Pomalowała słońcem paznokcie u stopy
I już się przegląda w luster stercie.

I tańczy, i unosi się pod sufity oświaty,
Czeka, nie może doczekać się najbliższej daty,
Tylko strach, że bańka prysnąć może,
A ona utknie w czeluści o czarnym jak heban kolorze.

Zapisała jego adres na kopercie niedzieli,
Już tylko fragment układanki ich dzieli
Od prawdy w czułościach, od prawdy w pocałunkach.
Wsiedli w górską kolejkę, miłość jak na karuzeli.


UMILKŁA MIŁOŚĆ Z DALEKA 2017-04-27

Szum ciszy w słuchawce telefonu,
Śpiew głuchy miłości dzwonu,
Przez nieodwzajemnienie zalotów
Zabrakło na niebie westchnień samolotów.

Już nie unoszą się serca jak na skrzydłach,
Już nie smakują fantazji powidła,
Już nie pachną wzajemności róże,
Już zaniechane wszystkie podróże.

Szum ciszy w słuchawce telefonu,
Śpiew ten głuchy prowadzi do zgonu
Relacji dalekiej - już tylko wspomnieniem
Zapisują się blaski dawne, dawne cienie.

Już wachlarz z rzęs nie zachwyca latem,
Już uroki jaskiń zwodniczych
Nie odkrywają piękna wysp dziewiczych,
Już nie płaczą oczy, smutny żal powoli blaknie.


POSĄGI PRZESTAŁY PŁAKAĆ 2017-04-27

Widziała posągi płaczące na rozstaju dróg,
Była jednym z nich, sztywnym pachołkiem
Jak to bywają strachy na wróble,
Teraz przemieszcza się na nadziei szczudle.

Matematyczne drogi prowadzą ją bezpośrednio
Do celu, gdzie lasy gramatyczne rosną,
Zdarza się to właśnie w centrum, świeżą wiosną
I nie pozostawia złudzeń, że warto walczyć.

Ekonomiczne prawdy prowadzą ją bezpośrednio
Do celu, gdzie kwiaty trudne zakwitają,
Lecz roślinność ta jest jak strach z wielkimi oczami,
Dużo obaw w sercach tylko wzbudzają.

Widziała posągi płaczące na rozstaju dróg,
Była jednym z nich, oświetlił ją Pan Bóg,
Wskazał kierunek właściwy -
Czas skosić smutków przydrożne pokrzywy.


WSTAJE NOWY DZIEŃ 2017-04-26

Dzień rozpoczyna się nowy,
Senne niesie głowy
Na kijach przeznaczenia.

Uśmiechnięta cyfra sześć
Z wczoraj, w łyku wspomnienia
Daje się napić, daje coś zjeść.

Dzień rozpoczyna się nowy,
Senne niesie głowy
Na kijach przeznaczenia.


ZNIKAJĄCE PARASOLE 2017-04-26

Matematyka na stole,
Niebieski deszcz tańczy za oknem,
Znikają parasole,
A ja moknę.

Jaka to magia?
Jaki to skrzat
Sprawił tak,
Że parasole znikają?

Rachunkowość na stole,
Złote słońce uśmiecha się za oknem,
Pojawiają się parasole,
A ja już nie moknę.


TULIPANY BOLESNOŚCI 2017-04-26

W wazonie tulipany bolesności
Rozkwitają dla rzeczywistości,
Czerwień mają krwi człowieka,
Od powiewów drży im powieka.

Patrzę na te tulipany
I płaczę, rozpaczy powstała kałuża -
Pręży się, rośnie i wydłuża
Jak obraz w krzywym zwierciadle.

Patrzę na te tulipany
I blaknę, blada smuga pozostała -
Przez chwilę tęczą się wydała
Na niebie. Tęsknię do właściwego ciebie.

W wazonie tulipany bolesności
Rozkwitają dla rzeczywistości,
Czerwień mają krwi człowieka,
Od powiewów drży im powieka.


DOJŚĆ DO SIEBIE PO WEEKENDZIE 2017-04-24

Ubrana w szarość i w mgłę,
Jak smuga zamazana mknie
Przez świat i jego tunele ciemne,
Życie wraca przyziemne.

Tutaj nic się nie zmienia,
Wciąż ta sama kręci się Ziemia,
Choć bez wiosny, choć bez kolorów,
Tylko z logicznym ciągiem wzorów
Do zaznaczenia, do ustalenia
W schemacie bieżących, starych spraw.

Tam czas płynie, zamazuje stertę
Minionego weekendu, ofertę
Daje bezpodstawną, bezprawną, bezbarwną,
Bo to tylko słowa, tylko słowa,
Wypełnia się nimi głowa
I puchnie jak bańka, jak arbuz czy dynia -
Analiza danych dane te rozkminia.

Ubrana w szarość i w mgłę,
Jak smuga zamazana mknie
Przez ciemności, przez światła -
Życie to hit, lecz pieśń nie łatwa.


SROMOTNE WIERSZE 2017-04-24

Sromotne wiersze pisane
Atramentem samotnych nocy,
Wrażliwością stają się oczy
I serca czerwienieją.

Lecz kamienie są martwe,
Nie płaczą i się nie śmieją,
A oceany smutków wciąż głębokie,
W mgłach topią się nadzieje szerokie.

Sromotne wiersze pisane
Atramentem tęsknień wezbranych,
Serca wypatrują punkt uwielbienia,
Niosąc ciężar wielkiego kamienia.


ŁĄCZENIE DWÓCH ŚWIATÓW 2017-04-24

Spoiwem jesteś dwóch światów:
Miłości i samotności,
Co przeplatają się w nabrzmieniu tematów
Do czerwoności.

Łódkami pocałunków
Rozbijasz mnie o skały czekania.
Łaknę czystego kochania,
Lecz nie znam przyszłości.

Spoiwem jestem dwóch światów:
Pragnienia i ucieczki od pragnienia,
Bytem pióra i bytem kamienia
Zwracam wolność strzelcom i pannom.


DZIELNA TRWAJĄCA 2017-04-24

Ciężkość życia w sobie czuje,
Jak cień w samotną noc się snuje,
Szuka smaków
Pośród myśli krzaków:

Znajduje jagody wspomnień,
Truskawki pocałunków,
Maliny grzechu.

Ciężkość życia w sobie czuje,
Jak cień samotną nocą się snuje,
Szuka kolorów
Wśród czeluści i przestrzeni:

Odnajduje złoto promieni,
Czerwień serc miliona
Oraz czerń znamiona.

Ciężkość życia w sobie czuje,
Jak cień samotną nocą się snuje
I idzie bez pośpiechu
Ku bramom wolności, ku bramom ukojenia.


ZDERZENIE Z PRZESZŁOŚCIĄ 2017-04-22

Twarzą w twarz z przeszłością zderzenie,
Kraksa hałaśliwa zdań, inaczej katastrofa,
Twarze z pikseli, ich myśli i wierzenie
W carpe diem. Obwisła nieco strofa.

A serce ciągle głupie, bo wierzy w powrót
Do miłości sprzed lat,
A przecież nie wróci tamta rzeczywistość,
Niezrozumienie, niepojednanie, mglistość.

Twarzą w twarz z przeszłością zderzenie
Na serca własnego życzenie -
Można duchów nie wywoływać, teraz tego skutki,
Litr butelka ma, a w niej topią się smutki.

A serce głupie, pamięć zaśmieca
Chwilami, które nie powrócą już takie same
I serca te głupie, nie są już takie same,
Pokuta od życia, przygaśnięta świeca.


POCAŁUNEK Z UKRADKA 2017-04-22

Pocałował ją ukradkiem
W policzek jak uczniak,
Aura kina tego świadkiem.

Nic nie powiedziała luba,
Zabłysnęła gwiazdą nadziei,
Że jednak jest szansa, że odnajdzie się zguba,
Że miłość przetrwa chwile zawiei.

Pocałował ją ukradkiem
W policzek jak uczniak,
Ich serca tego świadkiem.


SZTUKA KOCHANIA 2017-04-22

Dłoń z dłonią spleciona, splecione razem
W jedną całość jak warkocz, są ciepła wyrazem,
Delikatnością płatka róży, wiatru muśnięciem -
Zakwita kwiat miłości za dłoni tej dotknięciem.

Pocałunki ciche, pocałunki skradzione
Ukradkiem, z boczku, niespodziewane
Otwierają bramy do serc, co oddane
Zatraceniu, co oddane uniesieniu powyżej ziemi.

Czułe słowa, wrażliwość w łzie zawarta,
Tęcza, co kolorami się mieni
I wspólne chwile, co fruną jak motyle
Zachwycając cały świat.

Więź duchowa, kompromisy,
Przyjaźń, co prawdziwa świeci jak słońce
I kij mający dwa końce -
Sztuką kochania trudną - nie wystarczą święte podpisy.


ZAPOWIEDŹ KOLEJNEJ RANDKI 2017-04-20

Kolejna rozmowa telefoniczna,
Szybka, prędka, błyskawiczna,
Bo kłamstwo jest kłamstwem,
Serce martwe, serce kamienne.

A myśli wciąż krążą
Po łąkach samotności, błądzą
Po dżunglach tropikalnych miast,
Po kontynentach zmrożonych decyzji.

Krzyk świata we wnętrzu telewizji,
Każdy brud widoczny coraz bardziej,
A serce nasiąka jak gąbka czernią,
Empatia umiera, nicość ma się hardziej.

Kolejna rozmowa telefoniczna,
Prędka, szybka, strategiczna,
Bo wspomnienie jest chaosem,
Idzie ubrana w tajemnicę, jest patosem.


DROGI INDYWIDUALNE 2017-04-20

Drogi indywidualne prowadzą do bezpiecznych sylab,
Podąża nimi jak ćma, podąża nimi jak bąk,
Co wiosny wypatruje, a tu ni jeden pąk
Nie ma ochoty rozwinąć się, zakwitnąć.

Wypadkiem można się stać i zniknąć
Jak zjawa, wyparować jak kamfora
I choć młoda śpi pora,
To łyk herbaty, by w sen też przeniknąć.

Drogi indywidualne prowadzą do higienicznych słów,
Podąża nimi za księżycem, staje jak wryta, to księżyca nów
Oświetla serca przepaść, serca ciemny rów,
Zapadnia otwiera się, pochłania ból i cierpienie.


NIC, A JEDNAK COŚ 2017-04-20

Nic, a jednak coś
Przenika na wskroś
Serca i dusze,
Wywołuje ulewy, to znów susze.

Nic, a jednak coś
Wodzi za nos
Jak los, jak los
Zły, czasem dobry.

Nic, a jednak coś
Jest przyczyną i skutkiem
Zdarzeń, co wydarzają się
Codziennie, mknie.


WIOSNO-JESIEŃ I PITY 2017-04-20

Wiosna jak jesień,
Bukiet pitów niesie
Do skarbca państwa.

Wieją wiatry,
Padają deszcze i śniegi,
Słońce jak Pippi, ma piegi
Nad Trójmiastem i tam, gdzie Tatry.

Wiosna jak jesień,
Bukiet pitów niesie
Do skarbca państwa.


TO SPRAWIASZ 2017-04-19

Czuję każdy szept z przeszłości:
W niej łzy, marzenia i piękno miłości,
Przyszła teraźniejszość, zabrała nam czas,
Melodią tęsknoty szeleści las,
Tamten las z wakacji wspólnych,
Kiedy to nasze serca żyły tylko dla siebie.

Przepełnia mnie pustka teraźniejszości:
Wyznajesz mi uczucia, wyznajesz mi swe myśli,
Lecz jesteś daleko i ja jestem daleko,
I nawet jeśli uda się nam spotkać, to nie wiem, czy się ziści
Twoje pragnienie - bo moje martwe jest sumienie,
W sercu mam kamienie.

Czuję każdy dotyk z przeszłości:
Fruwałam jak motyl radosna,
Cieszyła mnie kolorami wiosna,
Słońca świeciły mniej od nas,
Wierzyłam we wspólne przeznaczenie,
A teraz towarzyszą mi cienie
Niewiedzy i tęsknoty.

Co mam uczynić?


SŁOŃCA PRZYDROŻNE 2017-04-18

Słońc przydrożnych tysiące, miliony
Jak świadków wydarzeń, jak świadków przestępstwa,
Lecz nic nie mówią, tylko świecą, nie znają męczeństwa
Dla człowieka, co pochylony...

Różne kolory: czerwone, żółte, różowe,
Nawet fiolet się wkrada.
Deszcz bezwładnie spada,
Barwy wskazuje matowe.

Słońc przydrożnych tysiące, miliardy
Jak mrówek w kopcu, jak komarów latem,
Lecz uśmiechem dzielą się z siostrą i z bratem,
A ile człowiek jest warty?


STRUMIENIE NADZIEI I ZWĄTPIENIA 2017-04-18

Płyną strumienie nadziei, przepływają serca środkiem,
Lecz życie mówi mi, że trzeba czekać, że trzeba się bić
O swoje marzenia, o swoje pragnienia, wbija w głowę młotkiem
Rozsądek, a serce jak wściekły pies, chce kochać i się wić
Jak bluszcz, jak pędy winogrona po płocie wysokim dni.

Upijam się winem świętym,
Przechadzam się jak nikczemnik lasem przeklętym,
Naznacza mnie czas i uparte dążenie
Do miejsca, gdzie nastąpi szczęścia spełnienie.

Płyną strumienie zwątpienia, przepływają serca środkiem,
Lecz siła zaklęta w słowach modlitwy, w słowach duszy
Każe trwać, nie poddać się, nie złamać, być jak dąb.
Staję na skraju dróg, spoglądam w każdą, nadal waham się,
Lecz czuję, że idąc bez pośpiechu, odnajdę cię.


WĄŻ PRAGNIENIA 2017-04-18

W myślach przepływa wąż pragnienia,
Skrywa się w trzcinie wspomnienia,
Wypływa na głębokie wody,
Karmi się istotą gorącej urody.

Wulkany drzemiące
Gotowe do pobudki,
Trochę wina, trochę wódki,
A ciała są jak liany pnące.

W myślach przepływa wąż pragnienia,
Płynie z prądem strumienia,
Syczy w blasku, syczy w cieniach,
Kusi ludzi do zaspokojenia.


LANY PONIEDZIAŁEK ROKU TEGO 2017-04-17

Polało się z nieba jak strumieniami,
Polało, zmoczyło każdego,
Nie oszczędziło nikogo -
Śmigus-dyngus roku tego.

Polał ksiądz wodą święconą wiernych,
Tych na piątkę i tych miernych,
Polał, pokropił,
Na drugi dzień świąt pozdrowił.

Polały się smutki, polały się radości
Z dzbana o kształcie serca,
Śmigus-dyngus roku tego
I byle do następnego!


REKSIO I ŚWIERSZCZ 2017-04-16

Piesek ze świata dzieciństwa
Reksio wabi się. Z desek ma budę,
A w niej wygodny dom.

Świerszcz grał mu latem,
A gdy jesień zaświstała batem,
Przestał grać.

Gdy zima nadeszła, Reksio chciał spać,
Lecz świerszcz wyszedł,
Koncert zagrał.

Piesek ze świata dzieciństwa
Reksio wabi się. Z desek ma budę,
A w niej wygodny dom.


PUSTKA 2017-04-16

Pustka. A oceany przepełnione łzą.
Tysiąc zmierzchów nad wzgórzami,
A pomiędzy odległymi kontynentami
Liść rozpoczyna podróż swą.

Pustka. A góry ubrane w chłód snów.
Oplotła się pajęczyną mgieł,
Jak niewidzialna zjawa tworzy listę dzieł
Do zagrania przy użyciu czułych słów.

Pustka. A miasta mają swoje kałuże,
Szare plamy, tęcz tarcze wykute
Na herbie z marzeń, gdzieniegdzie wysnute
Węże myśli, samotność. Miłość niesie róże.


ŚWIĘTOWANIE Z RODZINĄ 2017-04-16

Razem przy stole, uśmiecha się rodzina,
Mija godzina jedna, mija druga godzina,
Śmiechy i rozmowy, Zmartwychwstanie,
Po kościele śniadanie, świętowanie.

Modlitwa skierowana do Pana Boga,
By odeszło zło, by odeszła trwoga,
A wróciła nadzieja i wiara -
Świąt to główna miara.

Razem przy stole, uśmiecha się rodzina,
Już cieknie ślina
Na te ciasta, na te desery i na baby,
A potem jak objedzone owady padamy.


PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA 2017-04-15

Meble jak Mont Everest,
Wspiąć się nań, to jak chrzest
Bojowy - a kurz rezolutny,
Wytarty, nie jest już taki butny.

Okna wyczyścić, blasku nadać zwierciadłom
Domów, a dom to rodzina, bliscy.
Sprzątamy osobno, sprzątamy wszyscy -
Świąteczne, wielkanocne abecadło.

Zmienić firanki, wlać odrobinę świeżości
Do pomieszczenia, do serca.
Odkurzaczem odsłonić odrobinę radości,
Upiec babki i mazurki z miłości.

Jajka ubrać w kolorowe kożuszki,
W koszyczku zanieść do Boga,
Pozdrowić zajączki, baranki, kurczaczki i kaczuszki,
Pomodlić się szczerze, kończy się krzyżowa droga.

Alleluja!


POCAŁUNEK O ŚWICIE 2017-04-14

Pocałunek czysty
Jak rosa wiosenna z mgły,
Choć świt dżdżysty,
Kolorowe od pocałunku sny.

Gdzieś wdarła się smuga
Poróżnienia,
Wachlarzem oka złudzenia,
A tęsknota wieczna, długa.

Pocałunek ust w usta
Jak ratunek dla życia,
Choć świt jak dżdżownica
Młoda, to pozostała przestrzeń dnia pusta.


PRZEDŚWIĄTECZNA TĘSKNOTA 2017-04-14

Zmierzch, Pan Jezus ukrzyżowany,
Płaczę łzą, płaczę samotnością,
Właśnie teraz szukam gwiazd,
A one jak zamurowane straciły blask.

Spadają krople jak moje łzy,
Rozbijają się o podłoże wsiąkliwe,
Po głowie biegają myśli kąśliwe,
W labiryncie pragnień gubią się sny.

Świt, Pan Jezus zmartwychwstanie,
A ja tęsknotami wypatruję ciebie,
Gdzieś tam musisz być, czekać, żyć,
Moje upragnione kochanie.


PRZESZŁOŚCI 2017-04-14

Oj, przeszłości,
Wciąż krążysz jak krew w żyłach,
Szpikiem jesteś w kości
Niejednej, szarymi komórkami umysłu
Chcesz zawładnąć.

Oj, przeszłości,
Wciąż nabieram cię głębokim wdechem do płuc,
Tak bardzo chciałabym móc
Cofnąć czas, byś ty odejść mi nie pozwoliła,
Byś ty wspólnych chwil za mocno nie posoliła,
Byś wzięła mnie w ramiona, od samotności wyzwoliła.

Oj, przeszłości,
Wciąż karmię tobą żołądek
I gaszę tobą swoje pragnienie,
I choć jesteś jak ułuda rzeczywista,
To jak inaczej mam zachować porządek
W ogrodzie życia? Droga wciąż ślepa, mglista.


CZYSTE PRAGNIENIE 2017-04-14

Z każdym łykiem herbaty
Wypija samotność bezkresną
I choć pora jeszcze wczesną,
To usycha jak niepodlewane kwiaty.

Spija każdą kroplę z nieba,
To deszczu miłości jej trzeba,
Deszczu miłości...
Deszczu ciepłego.

Z każdym łykiem kawy
Wypija smutek wielki
I choć cieszy się podczas zabawy,
To chce zbierać w duecie nadmorskie muszelki.


KAMIENIE CHOROBY 2017-04-13

Worek z kamieniami niosę,
Uginam się jak gałązka pod naporem ciężaru,
Rozmawiam z umierającym kłosem,
Razem tracimy blask, razem gaśniemy jak resztka żaru.

Kaszlą drzewa, kichają kwiaty,
Wiatr złości się, oddaje baty
Przestworzom i serc jaskiniom -
Przyrodo, ratuj zdrowie dzieci swych, one giną.

Worek z kamieniami chętnie zrzucę
Z siebie, lecz się smucę,
Rozmawiam z szarością,
A w szarości choroba i lęk, lecz żywa powrócę.


SPOWIEDŹ OSTRA 2017-04-13

Kwiaty zła ścięte nożem spowiedzi,
Pytania i odpowiedzi,
Grzech zbyt głośny i jeden,
Nie dla tej dziewczyny Eden.

Pokuta z niebios stała się deszczem,
Wymienia wszystkie grzechy jeszcze
I żałuje, i żałuje,
Odrzuca szatana, stopy Boga całuje.

I idzie jak człowiek prawie bez skazy,
Szanuje życie, modlitwy drogowskazy
Zaprowadzą ją do Ojca;
Kwiaty zła ścięte nożem spowiedzi.


SZARA POGODA 2017-04-13

Szarości, szarości niebo pełne,
Płaczą chmury deszczu kroplą,
Drzewa smutkiem mokną
I rosną na potęgę zupełne.

Dylematów płynie rzeka,
Kryształkami wiosny się mieni.
Życie rzekę tę ceni,
A serce na rozwiązanie czeka.

Szarości, szarości Ziemia pełna,
Płaczą wrażliwe ludziki,
Miłości nie grzeje wełna
I bezlitosne są budziki.


MORZE SAMOTNOŚCI 2017-04-12

Morze samotności
Szumiące, wzburzone,
Płynę, tonę,
Wpadam w ciemności.

Wspomnienia pocałunków
I nocy pod gwiazdami,
Wspomnienie dotyku
Między drzewami.

Morze samotności
Szumiące, wzburzone,
Płynę, tonę,
Serce wciąż nieposkromione.


SARENKA PROBOSZCZA 2017-04-12

W zagrodzie u proboszcza
Gości sarna z lasu.

Trochę czasu
Gryzie wszystkie gałęzie cywilizacji.

Przystanęli przechodnie,
Zajrzeli do zagrody modnie.

Patrzyli i patrzyli,
Napatrzeć się nie mogli.

Nadszedł proboszcz - na co państwo tak patrzą,
A na sarenkę, a na sarenkę z lasu.

Pobłogosławił przechodniów, sarenkę,
Poszedł dalej, nie robiąc hałasu.

A sarna, piękna, dystyngowana,
Raciczki cztery ma, korę z gałązki obgryza.

Nie przejmuje się widownią,
Nie przejmuje się ludzkością.


PO EKSTAZY Z POWIETRZA 2017-04-12

Całość kształty ma nieco geometryczne,
To trójkąt, to kwadrat, to prostokąt.

A w oczach jak w zwierciadłach
Mucha na parapecie przysiadła,
Bzyczeniem człowieka zdenerwowała,
Na purpurowo zaświecił nos renifera.

Pomiędzy miastem a wsią bariera
Wykształcenia i majętności.
Pomiędzy wsią a miastem moskitiera
Nieistnienia i zwyczajności.

Całość kształty ma nieco geometryczne,
To sześcian, to koło, to owal.

Rączka dziecięca w rękę nastolatka się zmienia,
To sok z pomarańczy dla pragnienia
Ugaszenia w szale zakupów świątecznych,
Kilka rys na szkle w alei bajecznych.

Samotności z dwóch serc jedną pępowiną złączone,
To aniołowie skrzydła mają rozpostarte,
To myśli nagie, to myśli obdarte
Z największych tajemnic życia.

Całość kształty ma nieco geometryczne,
To linia prosta, to linia falista, to powierzchnia płaska.

Przysiadła z niepełnym rozumem
Nad taflą zdarzeń, nad płynącym tłumem,
Trzeźwiejąc, stawiała kroki w stronę bramy ze złota -
To co tutaj napisane, to po ekstazy lekka głupota.


STACJA PIECZĄTEK I PODPISÓW 2017-04-11

Pociąg jadący kursem bezpieczeństwa
Dojechał do stacji pieczątek i podpisów.

Sceneria malownicza,
Zagrożeń pola kwitną
Na wiosnę i w każdą porę,
Trzeba zneutralizować zmorę
Ryzyka zawodowego.

Pociąg jadący kursem bezpieczeństwa
Dojechał do stacji pieczątek i podpisów.


SPOTKANIE PRZEDŚWIĄTECZNE KOLEŻANEK 2017-04-11

Spotkały się raz koleżanki,
Chciały napić się kawy,
Lecz zabrakło pieniędzy na pełne filiżanki,
Nabrały trochę smutków, trochę obawy
Przed bankructwem.

Spotkały się raz koleżanki:
Obejrzały buty, sukienki, firanki
Z koronką i bez koronki,
Zajrzały do Wielkanocy patronki,
Zmyły makijaż banalności,
Upiły się dzieciństwem po całości.

Spotkały się raz koleżanki:
Frytki i pizzę zamówiły,
A gdy się już posiliły,
Mówiły i mówiły -
Tak o to się w najlepsze bawiły.

Spotkały się raz koleżanki:
Nie miały gumy, nie miały skakanki.
Obejrzały świat wzdłuż i wszerz,
Małych chłopców obgadały,
Zawitały na wolności krużganki.


WSZEDZIE NADCHODZI WIELKANOC 2017-04-11

Jaja wielkanocne, malowane,
Na łące jak z bajki zbierane
Przez malowane zające,
Aż pokolorowało się wiosną słońce.

Tu żółte tarcze, tam fioletowe dzwonki,
Trenują pieśni radości skowronki.
Tu czerwone łby tulipanów, tam złote łezki
Tworzą tęcz wspaniałe kreski.

Jaja wielkanocne, kolory zmieniające
Jak kameleony elektryczne,
W ciemnościach jak gwiazdki magiczne
Rosną nadzieje pachnące.


NA PIĘĆ I NA DZIESIĘĆ 2017-04-08

Na pięć, na dziesięć - pogaduszki,
Karmimy dzielne kaczuszki
Wartą płynące, Wartą płynące,
A młodzież jak kwiaty kwitnące.

Na pięć, na dziesięć - toast za wszystkich,
Łyk i dwa, i trzy, i cztery - łyk kolejny,
I już kołysanie, i już śpiewanie
Z nut zapisanych wiatrem chłodu.

Na pięć, na dziesięć - pod krzaczkiem
Nikt nie widzi natury,
A potem na jednej nodze hop, do góry,
Z wąsem, z baczkiem.

Na pięć, na dziesięć - na jedną, na drugą nóżkę,
Przejście przez wąską dróżkę,
Trochę śmiechów, trochę chichów
I już widać dno kielichów.

Na pięć, na dziesięć - już jesteśmy na mecie,
Ile masz lat? Zadano pytanie kobiecie,
Ona nie odpowiedziała, uśmiechem obdarzyła
I tak ta opowiastka się skończyła.


WIOSNA JEST KOBIETĄ 2017-04-08

Raz w zielonej sukience
Paraduje wesoła przez miasto,
Raz w szarej sukience
Idzie smutna jakby jesienią
Listopada była.

Pokazuje, co ma najlepsze:
Ślimaki dorodne, pełznące,
Pąki na drzewach białe i różowe,
Złociste, okrągłe słońce.

Pokazuje, co ma najlepsze:
Łzy czyste, łzy jak kryształy,
Przydrożne maleństwa, co wykiełkowały
Niedawno, pragnienie do miłości
I nadzieję rosnącą od ciepłej radości.

Raz w błękitnej sukience
Paraduje beztroska przez całą wieś,
Raz w białej sukience
Z chmur by nieskończenie tańczyła.

To wiosna, to wiosna
Jak kobieta prawdziwa, strojnisia.
To wiosna, to wiosna
Jak pani dystyngowana, modnisia.


SZKOLENIE BHP DLA SKRZATÓW 2017-04-08

Małe domki skrzatów
Są jak domki ludzi,
Czyhają upadki, zranienia,
Pan od bhp na miejscu, stan ten na bezpieczny zmienia.

Tu zaleci oświetlenie według norm,
Tu apteczka powinna być mobilna,
Wymiana sprzętu według form
Sprawności, ekipa przeszkolona, zwarta, silna.

Tu pokaże, jak ogień w zarodku okiełznać,
Jaki typ gaśnicy zastosować,
Hałas dyscypliną zastopować
I żeby dywan nie spruł się jak wełna.

Małe warsztaty skrzatów
Są jak warsztaty ludzi,
Czyhają siniaki i guzy, skaleczenia,
Ale pan od bhp na miejscu, stan ten na bezpieczny zmienia.


KOLORY KWIETNIA 2017-04-08

Spływa kroplą deszczu
Łza sina, łza samotna,
Wyznacza trasę innym łzom,
Niknie, mówiąc prawdę snom.

Szarości tańczą szalone,
Tańczą do upadłego, jak to one!
Mają ręce, mają nogi jak utkane z mgły,
A księżyc nie nadąża za mruganiem gwiazd, jest zły.

Nieśmiała zieleń wychodzi spod kamienia,
Ustawia twarze ludzi do złotego promienia,
By im dusze, by im serca poodmieniał
Z lodów, z czerni na medal dobra.

Spływa kroplą deszczu
Łza smutna, łza całkowita,
Wyznacza trasę innym łzom,
Niknie, mówiąc prawdę snom.


PODSUMA BIEŻĄCEJ RELACJI 2017-04-05

Dziś w jej myślach tkwisz,
Nawet się śnisz,
Lecz nie jak kolor piękna,
Lecz jak czerń, co bywa namiętna.

Wspomnienia z chwil
Układane w bukiet kolorowy;
Słońce, deszcz, podróże
I jedyne białe róże.

Podarunki na święta
Wszystkie pamięta;
Dobro i zło -
Lecz to jeszcze nie to.

Rozkazy, zakazy, podobno propozycje
Tylko i znikome,
Lecz widoczne są szczegóły:
Pan i władca, czasem czuły.

Po analizie plusów,
Być może by się udało,
Po analizie minusów,
Plusów zbyt mało.

Dziś w jej myślach tkwisz,
Nawet się śnisz,
Lecz nie jak ukochany i jedyny -
Serce myśli, jak się wyrwać z twojej pajęczyny.


OTRZYMANO INSTRUKTAŻ 2017-04-05

Podano instruktaż na tacy złotej,
Podpisano, zaklepano, a potem
Głos w słuchawce był szumem,
Wymieszanie serc z tłumem.

Świetlistość zabłysnęła rozumem
Przeżartym przez myślowe tasiemce,
Ukryła tę świetlistość w łazience,
Co niema jest ścianą ordynarną.

Mgły smutków jaskrawe
Przeniknęły do wnętrza jaskini wrażliwości,
Serca pragną radości,
Choćby dawnej i niecałkowitej.

A ona taka nieśmiała, nie chce zabitej
Deskami dziury dla życia,
Zatem szuka kryształów wśród poszycia
Warstwy twardości, warstwy skrytej.

Podano instruktaż na tacy złotej,
Podpisano, zaklepano, a potem
Uśmiech przemieszał się z łzą.
Gwiazdy, księżyc już śpią.


TRZEBA SZUKAĆ ZGODNIE ZE SŁOŃCEM 2017-04-05

Kiedy słońce wzeszło,
Zawezwała przeszłość
Pytaniem z rzeczywistości,
Odpowiedź godna codzienności.

Kiedy słońce wzeszło,
Wszystko w niej przeszło
Jak tornado, jak tsunami,
Nadal nie wie nic, walczy z potworami.

Kiedy słońce zaszło,
Wyciągnęła z lodówki masło
I posmarowała nim kromkę chleba;
Nadal odpowiedzi na pytanie szukać trzeba.


WIADOMOŚĆ ELEKTRONICZNA 2017-04-05

Wiadomość elektroniczna,
W niej treść botaniczna
Do chłopaka dziwnego
Jak ten świat.

Tu kwiat
Rozkwita,
Tam motyl
Skrzydłem śpiewa,
A karaczan
Sny swoje miewa.

Wiadomość elektroniczna,
W niej treść powściągliwa,
W niej łza, co strachliwa
Przed złym traktowaniem.


DZIAŁAJĄCE SYSTEMY ŻYCIA 2017-04-04

Systemy życia nadal działają
Jak robotnice z metalu.
Bukiety chwil, bukiety żalu
Trzymam w dłoniach, zadają
Pytania sobie nawzajem,
Stoją nad wspomnień ruczajem.

To już jest tradycja, to jest już zwyczajem
Jak czerwony barszcz na Wigilię.
Wiem, że lubisz wanilię,
Lecz ukochana dla ciebie jestem w nazwie.

Systemy życia nadal działają,
Czasem trochę rdzy najdzie,
A gdy słońce za horyzont zajdzie,
Gwiazdy cierpieniem migotają,
Chcą zjednoczenia serc, złączonych zgodą dłoni,
Tylko, że ukochany do ukochanej nie dzwoni.

Listonosz nie dostarczył listu - milczenie,
Potem wielkie oburzenie,
Rozmijanie, przysiąg składanie -
Chciałabym móc nazywać cię bezkarnie: moje jedyne kochanie.


POWINNAM ZNAĆ ODPOWIEDŹ 2017-04-04

Łza, która nie płynie widoczna,
Jest kryształem osamotnienia.
Jak ślimak chowam się do skorupy,
A wszystko winą ogórkowej zupy.

Leżą trzy trupy -
Ofiary miłości niebezpiecznej,
W odległości stoję bezpiecznej,
Lecz i tu lecą odłamki pocisków.

Łza, która nie płynie widoczna,
Zamienia się w harpun od nacisków
Stalowych, rdzenie pragnienia
Umierają w różnic cieniach.

Już tylko noc  jak piękna kobieta,
Przytula do serca i jak rakieta
Wysłana w kosmos, odnajduje kolejnego Marsa,
Ty i ja - próba. Ty i ja - farsa?


CO DALEJ? 2017-04-04

Wciąż mam w myśli kłótnię,
Co burzą z piorunami,
Zapytałeś, co będzie z nami?
A teraz siedzę w kącie smutnie.

Wyję jak wilczyca do księżyca,
W jego źrenicach znieczulica
Bardzo jasna, promieniejąca,
Początek bólu, początek miesiąca.

Wciąż mam w myśli twoją tyranię,
Głowa przypomina banię
Teraz od samotności i wniosków -
Nie będzie więcej miłosnych nosków?

Smutno tak, łzy jak rzeka rwąca,
W duszy prawda paląca
Jak na stosie palono wiedźmy,
Boję się, stójmy razem, siedźmy.

I cisza trwa naznaczona pytaniem:
Co będzie dalej z tym naszym kochaniem?
Czy wskażesz nam godzinę szacunku?
Czy wymrzemy w swoim własnym gatunku?

Wciąż mam w myśli twoją postawę,
Stanowię dla ciebie zabawę
Prawdopodobnie,
Dla ciebie tak jest wygodnie.

Krzyczę wiązką słów niemych,
Bolą mnie rzeczywistości systemy,
A ty u siebie tkwisz -
Czy może o mnie czasem śnisz?


STRASZNE MAJKAKI 2017-04-03

Senne majaki nad ranem,
Ze skaleczonym kolanem
Serca trzeba dalej iść,
Nic nie wskóra twój list jak liść.

Wiosna ubrała się w szarugę,
Niesie ku nam rozczarowania smugę
Podłużną, szeroką, długą -
Nic nie znaczę dla ciebie.

Zazwyczaj mówisz słodkie słowa,
Zazwyczaj jesteś dotykiem cudu,
Lecz uważasz się za króla dla zwykłego ludu,
Zraniona serca połowa.

Senne majaki z wczoraj,
Pobudka do poniedziałku,
Czuję w pamięci potwora
Z twoją twarzą - szkoda, że nie jesteś panem właściwym.


WTULENIE W NOC 2017-04-03

Gwiazdy migoczące
Znajdują mnie nagą na łące,
Nagą mam duszę i serce mam nagie,
Myśli przepływają lśniące.

Ta noc okrywa mnie peleryną
Czarną jak heban,
By ukoić mój ból, zatrzymać wodospady łez moich,
By nie czuć oddechu tyrana z ust twoich.

Chciałabym, by było inaczej, byś był  jak szczęście
I jak motywacja do odstawienia kawy,
Lecz targają mną konwulsji obawy -
Nie zdajesz sobie jasnej sprawy,
Że miłość to nie tylko pojęcie.

Jestem na zakręcie,
Jestem na wirażu
Twoich pomysłów,
Utracenie zmysłów -
Upadam jak anioł czarny.

Księżyc jest rogalem
I patrzy na mnie, na ciebie,
Puka się w czoło, widzi słabość
Moją i moją nagość...


POCAŁUNEK PRZESZŁOŚCI 2017-04-03

Pocałunek z odległej krainy,
Pocałunek dla dziewczyny
Jak z pokrzywy -
Pocałunek kłamstwa czy prawdziwy?

To przeszłość całuje prosto w duszę,
Ale ja już odwzajemniać go nie muszę.
To przeszłość całuje prosto w serce,
Ale ja już krwawić łzami nie chcę więcej.

Pocałunek z daleka,
Tam płynie srebrzysta rzeka,
Pocałunek ten nie czeka -
Jestem od niego jak smutna kaleka.


TROPIKI 2017-04-03

Tropikalna ręka chwyciła rękę umiarkowaną,
Tak było jeszcze rano,
A potem kaktusy twarde jak skały
Nawet nie zadrżały.

A łza spłynęła jak wilgotna rosa
Po jej ciele, udach, po jej biuście dzikim,
Zebrała w dłonie nieco omdlałe patyki
Wspólnych chwil we dwoje.

Zatrzepotały skrzydłami nastroje
Jak motyle jedwabniki.
Ich kokony jak małe koraliki
Wisiały bezbronne na widoku.

Papuga krzyczała ekstazą do papugi,
Gałąź jak kij długi
Ciągnęła się jak Amazonia,
Uśmiechnęła się przez chwilę nieoceniona pelargonia.

A potem deszcz tropikalny
Zatopił umiarkowane myśli,
We dwoje weszli, we dwoje wyszli -
Smok skamieniał, martwa meduza.

Tropikalny oddech poczuła na sobie,
Umiarkowanie miała w swej ozdobie,
Chciała oddać się miłości przyjemnej,
Lecz kałuża z łez przywołała do rzeczywistości przyziemnej.


RYBIE LOVE 2017-04-03

Jestem tą rybą z akwarium:
Piranią, całuśnikiem, sumem i głupikiem,
Tańczę i wiruję szybcikiem
W stronę twojego terrarium.

A ty, jak ten wąż zwany pytonem,
Zwijasz się i syczysz, straszysz ogonem,
I pełzniesz śliski, niebezpieczny,
Okręcasz się wokół moich płetw,
Rybiego serca.

Jestem tą rybą z akwarium:
Ślepcem skalnym, glonojadem,
Upijam się twoim jadem,
Padam martwa z miłości.


BO OGÓRKOWA I CHLEB NIE SZŁY W PARZE 2017-04-03

Ogórkowa i chleb,
Grymas na rzekomą ukochaną -
Za co? Że nie była zbyt poddaną
I dostała prosto w łeb,
I prosto w serce.

Nie chce ona więcej
Tak się czuć, tak się czuć.
Nie chce ona więcej
Krwią bolesną pluć.

Chleb i ogórkowa,
Grymas na rzekomą ukochaną -
Za co? Że nie była identyczna jak ty -
Zabiłeś kiełkujące sny
O miłości.


SPACER CIAŁ 2017-04-02

Dotykiem słońca
Odnajdywali swoje wyrazy.

Pocałunkiem wiatru
Spajali swoje usta.

Szeptem pragnienia
Tworzyli całość.

Spojrzeniem wiosny
Doznawali połączenia.

Splotem dłoni
Oddychali głęboko.

Grzebieniem czułości
Biły ich serca.

Aż zmierzch zastał ich,
Wrócili do domów swych.


LUSTRO WSPOMNIEŃ 2017-04-02

W lustrze wspomnień twarze nasze
Jak lśniąca tarcza wyznań.
Przeszłość to miłości przystań,
A teraz, kiedy wykonujemy wiraże
Niestosowne, niewidzialne,
Nie chcesz mnie stracić...

Ale ja jestem pogubiona
Jak mała dziewczynka.
Ale ja jestem strudzona
Jak sędziwy starzec.

Idziesz do mnie przez czwarty maj,
Idziesz do mnie przez czwarty marzec.
Niewidzialną dłonią dotykasz, raj
Na ziemi przez chwilę, a potem urywa się sen...

A ja nadal jestem pogubiona
Jak mała dziewczynka,
A ja nadal nie wiem, czy to ten
Jedyny i wyśniony to ty.

W lustrze wspomnień twarze nasze
Jak talia kart. Przeganiam mgły,
Lecz widoczność wciąż zbyt słaba -
Zdycham jak bez wody żaba.

Szczęście w następnym wcieleniu
Przyjdzie niespodziewane.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]