kwasna | e-blogi.pl
DO BRATA 2017-02-28

Bracie, usłyszałam twoje "cześć",
Twarde czy harde - nie wiem,
Lęk miałam przed tobą,
Boś nieodgadnioną jest osobą.

Bracie, przyszedłeś do mnie,
Choć po kilku piwach,
Przytuliłeś mnie przyjemnie,
Czasem tak bywa.

Bracie, brakowało ci przytulenia siostry,
Opowiedziałeś historię kupidyna,
Zazdrosna była twa stała dziewczyna,
Przestałeś być ostry.

Bracie, ja ciebie znam,
Obojgu nam
Brakowało wspólnej chwili -
Powiedziałeś mi, że wystarczy być miłym.

Bracie, jestem ci siostrą, ty mi bratem,
Ze względu na dziś, spróbuję wymazać obraz z katem
Sprzed lat tysięcy -
Dziękuję za tę chwilę, cały czas kocham.


DO OJCA 2017-02-28

Ojcze, zadaliśmy sobie cios,
Krwawe łzy spłynęły ciurkiem,
Zaostrzył słowa los,
Byliśmy niezgody sznurkiem.

Ojcze, przez moment uniosła nas fala
Rozdrażnienia i beznadziejności,
W przeprosinach ocean fajności,
Wzajemnego zrozumienia.

Ojcze, już jest dobrze, spokojnie
Możemy położyć się spać,
A o świcie znów będziemy trwać
I płynąć w łódce naszej miłości.


DYGOTLIWOŚĆ 2017-02-28

Początek zbyt dygotliwy,
Przebudzenie ptaków o świcie,
Otworzono okiennice,
Szyby przetarto z pół mgieł.

Zwierza złego kieł
Zabłysnął jak klejnot deszczu,
Strach utkany w dreszczu
Krzywych dzieł.

Koniec zbyt dygotliwy,
Przebudzenie nietoperzy we fragmencie zmierzchu,
Wewnątrz galareta, kamienna twarz na wierzchu,
Człowiek mały w swym fraku człowieczeństwa.


BĘDZIE, CO BĘDZIE 2017-02-28

Będzie, co będzie.

Najwyżej zgubieni we mgle
Nie odnajdą się, złapią ćmę
I upieką ją na chrupko,
Zjedzą, popiją wódką.

Będzie, co będzie.

Najwyżej ciemność na zawsze pozostanie
W sercach i w oczach,
A świadkowie staną z daleka,
Ujrzą jedynie, jak łez cudzych płynie rzeka.

Będzie, co będzie.

Najwyżej nie spełnią się marzenia,
A tęcza będzie tylko tęczą,
Bo po cóż ma być czymś więcej?
Ludzie i tak sami się udręczą.

Będzie, co będzie.

Nadejdzie wiosna,
Potem jesień, co zazdrosna,
Nawet zima,
Wszystko to się jakoś przetrzyma.

Będzie, co będzie.


PROTOKÓŁ CHWILI 2017-02-27

Sporządzono protokół chwili:
Mocno kwili
Jak kurczę blade, złociste,
Myśli płoną ogniste.

Sporządzono protokół chwili:
Ludzie ledwo mili
Przysiedli w drugim i trzecim rzędzie,
Czekają, co to będzie.

Sporządzono protokół chwili:
Larwy i dorosłe godziny spoili
Płynem błękitu jak atramentem,
Czysta kreda wiedzy segmentem.

Sporządzono protokół chwili:
Bracia jak nie bracia pili
Słodki nektar wszystkich bogów,
Pozdrawiali swoich wrogów.

Sporządzono protokół chwili:
Całości fragmentem byli
Jak biało-czerwony symbol, tak wypadło,
A co podniosło się, to znów upadło.

Sporządzono protokół chwili:
Odcięte palce przyszyli
Poszkodowanym wielce,
Ujrzało światło dno w butelce.

Sporządzono protokół chwili:
Fajkę pokoju palili
Sąsiedzi skłóceni, ocaleni
Rytmem pulsowania - życie.

Sporządzono protokół chwili:
Zarys nakreślili
Ołówkiem rozmowy -
Nadejdzie poprawa, wypełnią się dwie połowy.


WNĘKA STRESU 2017-02-27

Cisza wpleciona w niemoc sytuacji,
Choć pomiędzy trawami
Świerszcze przeprowadzają debatę racji,
To coś istotnego nie gra między nami.

To odległość, to lęk, to pragnienie,
A nagle staje się ciemność - zaćmienie
Serca w nadziei. Uratuj nas,
Nieznany jeszcze wędrowcze.

Nadejdzie każdy czas
Na udzielenie odpowiedzi
Przed Najwyższym Egzaminatorem -
Do piekła czy do nieba ekspresu torem?

Bezpieczniej będzie schować się w skorupę
Jak ślimak, co małymi kroczkami sunie.
Bezpieczniej będzie uzyskać wolność
Jak ptak, co na linii przestworzy frunie.

I ta cisza, i to westchnienie
Już nie będzie melodią ciemności.
Na bal kolorowej radości
Zaprosi nas klaun z Nowej Ziemi.

I będziemy tańczyć, tańcować,
I będziemy kreować
Własne sztuki, własne scenariusze będziemy pisać -
Nie będzie straszna niepewność i ta cisza.


ZWIĄZEK Z NOCĄ 2017-02-27

Noc utula swe dziewczę do snu.
Szepcze jej jak mąż przysięgę miłości,
A jak kochanek wypełnia ją w całości,
Aż do utraty tchu.

A gdzieś pomiędzy wierszami
Schowany kwiat uschnięty.
A gdzieś pomiędzy stronami,
Kłos zboża letni wetknięty.

Nie mów nic, bo ciszą jesteś,
Kołyszesz wspomnieniami,
Kołyszesz obietnicami
Jak fala morska łajbą w czasie żeglugi.

A gdzieś pomiędzy słowami
Nie wypowiedzianymi nigdy,
Chowa się sedno życia i sens.
Wciąż mamy długi.

Noc utula swe dziewczę do snu.
Szepcze jej jak mąż przysięgę miłości,
A jak kochanek wypełnia ją w całości,
Aż do utraty tchu.


PIJANY TANIEC ZMYSŁÓW 2017-02-27

Zmysły tańczą jak krople deszczu
Rozbujane muzyką wiatru.
Nie ma ciebie i nie ma ciebie,
Dramat i komedia grana właśnie na deskach teatru.

Zblokowana miłości, niedokończona miłości,
Pijane kwiaty od rosy gniją i znów zakwitają,
Raz wychodzi słońce, a raz chmury ucztę mają
Nade mną, nad tobą, nad wami, nad światem.

Krew i pot, nadzieja z batem
Są hybrydą istnienia.
Chłosta za chłostą, zakwitną bzy latem
Na grobie urzeczywistnienia.

Zmysły tańczą jak krople deszczu
Rozbujane muzyką wiatru.
Na deskach teatru
Jeden aktor gra, powód: cięcia budżetowe.


UROCZYSTOŚĆ ZAŚLUBIN 2017-02-27

Noce liczne są świadkiem
Uroczystości zaślubin.
Samotność i ja, i rubin
Ślubujemy sobie miłość przypadkiem.

Tajemnica wszystkich gwiazd
Zawarta w słowach przysięgi,
Strach dookoła, żelazne obcęgi
Przeciąć nie mogą pępowiny, stuletni blask.

Blask jednak jest cieniem analizy -
Żeby nie popełnić błędu, by nie musieć pakować walizy,
By złączenia tego nie rozdzielać,
Ogłupienie dźwiękiem świętego dzwonu,
Nogi za pas.

Przygarnie las,
Cicho zaśpiewa kołysankę
Zagubienia w tłumie,
Szepty słyszę w szumie,
Spokoju czas.

Noce liczne są świadkiem
Uroczystości zaślubin.
Samotność i ja, i rubin
Ślubujemy sobie miłość przypadkiem.


OSOBLIWY DĄB 2017-02-26

Szeptane słowa
Przez usta nastoletnie
Pod dębem przyszłości.

Zawierane przyjaźnie,
Marzenia o miłości
Pod dębem przyszłości.

Lekkość naiwności
I wiary w ludzi
Pod dębem przyszłości.

Każdy dzień nowym przeżyciem,
Tętniąca krew w młodych żyłach
Pod dębem przyszłości.

Teraz wspominam
Wszystkie chwile
Pod dębem przeszłości.


KRES CIEMNOŚCI 2017-02-25

Kres ciemności
Nadszedł.
Kwiat nadziei
Znów zakwita.

Słońcem przywita
Serce drugie serce,
Balansowanie na fali
Czasów połączonych.

Nie będzie wypadku
Ani choroby ciężkiej,
Znów wolnością oddychać
Będą wszelkie istnienia.

Kres ciemności
Nadszedł.
Kwiat nadziei
Znów zakwita.


CHWILA NA TERAZ 2017-02-25

Chwila na teraz
Spogląda zastygłą łzą
W okna wieczornych istnień.

Chwila na teraz
Jest pocałunkiem zapoznawczym,
Dotykiem i słowem.

Chwila na teraz
Trzyma szklankę i jej połowę
Pełną, jej połowę pustą.

Chwila na teraz
Nie macha krwawą chustą,
A serce czuje ulgę.

Chwila na teraz
Prędka, gibka,
W snach aksamitna.

Chwila na teraz
Ujarzmi siebie w locie
I wreszcie będzie po kłopocie.


NA NIC... 2017-02-23

Na nic... tańczą myśli wokół ciebie,
Ty od niej wolisz siebie,
Wolisz własne ścieżki, jesteś jak kot,
A nocą pociąga cię mrok.

Na nic... pobudki serca głupiego,
Co kochać pragnie bez granic, na całego,
Ty od niej wolisz samotność,
Ty od niej wolisz wolność ptaka.

Na nic... spadają łzy czyste i niewinne,
Co skrywają najpiękniejsze marzenie na świecie,
Ty nie kochasz się w tej kobiecie,
Ty wolisz przelotny romans.

Na nic... żale oddelegowywane do przeszłości,
Ona sama dostaje już mdłości,
Ty wolisz do innego śpiewać akompaniamentu,
A ślub weźmiesz z nicością.

Na nic... wyznania, prośby, miłość.
Ty jesteś jak jedna wielka zawiłość,
Co nie chce stać się prostą drogą -
Nieważne, że serca cierpieć przez ciebie mogą.


BOLI... 2017-02-22

Łzy bolesne uderzają o szybę
Jak bębniarz wali w bębny,
Szarość samotności, świat posępny.

Zmierzch już zagląda przez ramię
Wierszoklety, cierpieniem robi znamię -
Tatuaż wspominanych dni.

A o świcie rozpocznie się dzień następny,
Ten kolejny, ten bez ciebie -
Któż wie - może jeszcze się pojawisz i będzie jak w niebie
Przez chwilę...

Spłoszone motyle
Wrzaskiem rzeczywistości
Odfruną ponownie -
Serce krzyczy rozpaczą wymownie!


CISZA 2017-02-22

Cisza, wszędzie ta cisza...
W ścianach, w lampie, we mnie.
Cisza trwa codziennie.
Ta twoja cisza absolutu.

Cisza, wszędzie ta cisza...
W myślach, we wspomnieniach.
Cisza trwa w cieniach,
Oblazły mnie jak rój mrówek.

Cisza, wszędzie ta cisza...
W łzach i w uśmiechu.
Cisza trwa - milczenie twoje -
A myślałam, że wart jesteś grzechu...


BEZROBOTNY 2017-02-22

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, często samotny,
Bez grosza przy duszy, bez grosza w kieszeni,
A jego życie szarościami się mieni.

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, często markotny,
Chlipiący po kątach -
Choćby stanął na głowie,
Rzadko kto na oferty mu odpowie.

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, często okropny
Jak jakiś wandal czy potwór, bo sfrustrowany
Rzeczywistością tego kraju.

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, często chłodny
Jak lód z zimy powstały -
Problem jego jest nie mały.

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, ze statusem urzędu,
Ale tam też ustawiony do pionu, z rzędu
Któryś daleki, odległy, czeka na ratunek.

Kim jest bezrobotny?
To człowiek bez pracy, gorszy jego gatunek
W zdaniu gatunku bogacza;
Ciągle sam, ciągle błotny.


NOCĄ NIE WIDAĆ... 2017-02-22

Nocą nie widać łez,
Jak płyną, jak spadają
I uderzają o podłoże.
Dni samotnych rozlewa się morze.

Nocą nie widać serca,
Jak rozmawia z rozsądkiem
I wyrywa sobie włosy nadziei.
Jak głaz niewzruszony nicość stoi.

Nocą nie widać strachu,
Jak człowiek boi się
Zwariować, żałować, całować
Myślami potrzebne powietrze.

Nocą nie widać prawdy,
Jak bardzo jej zależy
Na twej osobie, na tobie -
Samotność, co trzyma ją w żałobie.


PUSTOSTAN ŻYCIA 2017-02-22

Pustostan życia.
Ściany wypełnione samotnością
Przypominają o nim.
Płyną łzy strumieniem tęsknoty.

Pustostan życia.
Serce znów popełnia głupoty,
Co popełniało niegdyś,
Umiera teraz na suchoty...

Pustostan życia.
Cisza boli swą potęgą.
Połechtałeś ją miłości wstęgą,
A teraz skazujesz na samotność.

Pustostan życia.
Ciężko już oddychać,
Do wspomnień tylko wzdychać
Pozostało jej...


WYPEŁNIONA PRZEZ KRZYK 2017-02-21

Wypełniona przez krzyk,
Echem swojej ciszy
Odmierza nicość, wyraźnie ją słyszy;
Jak lew wydobywa z siebie ryk.

Ale świat jest niewzruszony,
Ma ją głęboko gdzieś.
Ale świat jest ususzony
Jak liść - miasto czy wieś.

Wypełniona przez krzyk,
Towarzystwo wspomnień miłości,
Towarzystwo samotności
Co dzień i co noc.

Ale świat jest skałą, głazem,
Ma dla siebie moc.
Ale świat jest tylko świadkiem,
A ona gadem, a ona płazem.

Wypełniona przez krzyk
Jak dzban wodą,
Idzie drogą,
Jak niedźwiedź wydobywa z siebie ryk.


JUŻ MIAŁO STAĆ SIĘ WSZYSTKO, ALE SIĘ NIE STAŁO 2017-02-21

Już miało się stać się wszystko,
Już miały zakwitnąć bzy,
Lecz w pożarze spłonęły sny,
Pogorzelisko.

Już miało stać się wszystko,
Już miały zakwitnąć konwalie,
Lecz kopnięto balię,
Wylana plama łez.

Już miało stać się wszystko,
Już miało zaświecić słońce,
Lecz kij ma dwa końce,
Obdukcja wydarzeń.

Już miało stać się wszystko,
Już gotowość do biegu,
Lecz spadły tony śniegu
I zamroziły ludzi w bałwany.

Już miało stać się wszystko,
Już miało być tak pięknie,
Lecz rzeczywistość jest czysta,
Przechadza się postać mglista.


ZAKOCHAŃCE 2017-02-21

Samotność w milczeniu,
Łza deszczu smugą
Na szybie serca, w cieniu
Drzewa wspomnień.

A pomiędzy odległościami
Trochę oprzytomnień,
Trochę pobudzenia.
Zawsze pomiędzy nami.

Samotność w milczeniu,
Łza deszczu chlubą
Na półce serca, lubą
Kwiatu wyrośniętego w cierpieniu.

A pomiędzy nami
Trochę miłych słów,
Trochę zachęcenia.
Zawsze pomiędzy odległościami.


UJARZMIĆ TEN STAN 2017-02-20

Ujarzmić ten stan,
Gdy z kielichów bliskości
Pijemy wino pocałunków.

Ujarzmić ten stan,
Gdy z różnych gatunków
Tworzy się jeden plan.

Ujarzmić ten stan,
Gdy ćmy są jak motyle,
A radość wypełnia chwile.

Ujarzmić ten stan,
Gdy przez moment sprawy doczesne
Nie mają znaczenia.

Ujarzmić ten stan,
Gdy ty, gdy ja jesteśmy młodzi
Jeszcze parę sekund.

Ujarzmić ten stan,
Gdy serca gorące
Biją w jeden rytm.


ACH, WSZYSTKIE OCEANY MIŁOŚCI 2017-02-19

Ach, wszystkie oceany miłości,
Piszę ten list, wypuszczam go w butelce,
By płynął do ostatniego portu.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Rozwodzę się nad waszym istnieniem -
Wasze wody rozbłyskują raz blaskiem, raz cieniem.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Wzdycham do waszej głębokości,
Pragnę się w niej zanurzyć.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Sama płynę w drugiej butelce ze szkła,
Przysłania mnie mgła.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Jesteście dla mnie sensem stukrotnym,
Serce przepełnia się jak kielich winem.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Głównie z nurtem płynę,
Lecz często walczę podczas sztormu.

Ach, wszystkie oceany miłości,
Wspominam was z westchnieniem -
Jednak mam z was wiele radości.


ICH JEDNOŚĆ 2017-02-19

Pocałunkiem wyszeptał tęsknienie,
Cisza w splocie dłoni, westchnienie.
Pocałunkiem wyszeptał pragnienie
Do ucha jej, czułość, pieszczenie.

Dotykiem wskazywał jej jasności
Wszystkich gwiazd na niebie,
Dotykiem scalał ją do siebie,
Płomień powstał z tej bliskości.

Jedność, jednością się stali,
Zgodnie z nakazami fali
Płynęli do siebie i od siebie,
By w splocie ciał nazwać kwiat różą.


PORANEK, LUSTRO I POŁUDNIE 2017-02-18

O poranku lustro.
Identyczna twarz, lecz inna
W nim się przygląda.
A szarość włada światem i żąda
Niemożliwego.

Nagle już południe
Chwyta za kark
Jak dzikie zwierzę,
Sama nie wierzę
W powodzenie.

O poranku lustro.
Identyczna twarz, lecz inna
W nim się przygląda.
A szarość włada światem i żąda
Niemożliwego.


NIEPRZYWOITY LAS 2017-02-17

Miasto, pęd jak na karuzeli,
Ludzie: jeden za drugim przechodzą,
Nagle las, drzewa obnażone
Zapraszają, kuszą, zwodzą.

Jak zahipnotyzowany pacjent psychiatryka
Podchodzisz bezsilny na moc,
Na pieśń piękną, lecz pieśń zgubną
Syren, na obraz pełni miłości, co ułudną.

Ale to nieważne, ale to nieistotne,
Bo oczy widoków rozkosznych głodne,
Głodne i ciało, oplecione korzeniami tych drzew,
Poddaje się prądowi wód życia.

I płynie jak ta łódka z listka, wiruje
Bezbronna, stara się przetrwać.
Wiatr w każdej chwili może się zerwać
I porwać, i porwać ten listek...

Miasto, pęd jak na karuzeli,
Ludzie: jeden za drugim przechodzą,
Nagle las, drzewa obnażone
Zapraszają, kuszą, zwodzą.


NAMIASTKI 2017-02-17

Namiastka dzisiaj w pamiętniku zawarta,
Liść geranium, kiełkowanie,
Ta myśl okrutna, ta myśl zwodnicza warta
Jest być może ciebie, kochanie.

Namiastka wczoraj w pamiętniku zawarta,
Liść miętowy, wzrastanie,
Ta chwila jeszcze żywa, lecz już obdarta
Z niewinności, z naiwności, wzdychanie.

Namiastka jutra w pamiętniku zawarta,
Liść róży, owocowanie,
Ten moment biały jak karta podarta
Na kawałeczki, jak stłuczone lusterko.

Płyną łzy, płyną pozornie
Suchotami z dreszczy powstałych.
Przyjdź, otul w miłości futerko,
A w pamiętniku zapiszesz się jako szczęście.


BYT W WEGETACJI 2017-02-17

Jestem bytem w wegetacji.
Nie wiem, ile w sensie słuszności,
Nie wiem, ile sensu w racji -
Noc zasnuła wyrazy świadomości.

Boję się, w każdym oddechu
Czuję niepewność, drżeniem
Osiki przebijam siebie -
Płoną moje łzy, nie ma wciąż ciebie.

A gwiazdy na niebie
Jak najlepsze przyjaciółki
Chichoczą radosne,
A serce, a serce wciąż bezbronne.

Jestem bytem w wegetacji.
Nie wiem, ile prawdy w fałszu,
Nie wiem, ile bliskości w oddaleniu -
Sny twoje i sny moje rzeczywistością w objawieniu.

Boję się, w każdym kroku
Czuję niepewność, czuję lęk,
Niesiony w silnych dłoniach dźwięk,
Kaleczy nadzieje plastrem mroku.

Jestem bytem w wegetacji.
Nie wiem, ile znaczenia w sytuacji,
Co za zakrętem czyha -
Spojrzenie w lustro, szkielet jeszcze oddycha...


GŁĘBOKOŚĆ OCEANÓW 2017-02-17

Głębokość oceanów,
Niezmierzonych statkami miłości,
Rozlewa się dookoła
I w rozpaczy wręcz woła:

Zabierz mnie stąd,
Zabierz mnie na ląd,
Osusz słone krople,
Przegoń strach.

Głębokość oceanów,
Niezmierzonych statkami miłości,
Rozlewa się dookoła
I w rozpaczy zatapia kapitanów.


*** 2017-02-17

Promień z tęczy spłynął
Jak kropla wyobraźni.

Dotarł do jaźni
Wehikułem świadomości.

Taniec tubylców niewrażliwych:
Myśli, słowa i czyny w kajdanach sędziwych.

Błysk bardzo jasny, chęć gotowa,
A karta pusta, niezapisana jeszcze, nowa.

Promień z tęczy spłynął
Jak kropla wieczności.

Jak bohater zasłynął
Przez chwilę czynem poprawy.

Pociągiem do zabawy
Jadą rozbawieni weselnicy.

Kamień spadł w przepaść,
Odnalazł krawędź podświadomości.

Wywołana lawina
Bulgotem ugotowała miasto.

Prawo do szczęścia -
Czy mogę skorzystać?


MÓJ OLEANDER 2017-02-17

Oleandrze, zakwitasz w ogrodzie
Wspomnień, uwodzisz mnie barwą
Czerwoną, białą, różową,
Choć jestem tylko larwą.

Oleandrze, chwytasz promienie
Światła, patrzę na ciebie i cenię
Twoje istnienie wrażliwe,
Podlewam cię jak ogrodnik wytrwały.

Oleandrze, gdy spadają łzy
Z dusz nieba,
Chowam cię pod dachem serca,
Bo tak trzeba, bo tak trzeba.

Oleandrze, jesteś pięknym kwiatem
Południowej Europy, jesteś uśmiechem,
Zakwitasz w ogrodzie wspomnień i wyobraźni -
Ile to już lat naszej przyjaźni?


PRZESTRZENIE 2017-02-16

Przestrzenie, a w nich my:
Motyle, komary, ćmy.
Fruniemy na skrzydłach życia,
By przysiąść na liściu wiosny.

Przestrzenie, słonecznik zazdrosny
Porywa złocistość słońca,
Nie wiadomo, ile czasu zostało do końca
Drogi tej, tutaj.

Przestrzenie, koty na drzewie
Wiją sobie gniazdo jak ptaki,
A na dole szepczą do siebie krzaki
Modlitwy straszliwe, do przyszłości.

Przestrzenie, efektem motyla
Przemierzane są przez początek,
Traumy, śmierć, wrzątek,
A nagle słodkie landrynki z witryn cukierni.

Przestrzenie, a w nich my:
Doskonali ludzie, ludzie mierni,
Nielojalni, niewierni,
Chyba, że własnym ideom, zasadom.

Przestrzenie, co nigdy się nie kończą
I nie zaczynają.
W ramionach karuzeli życia mijają
Kolorowe wspomnienia... bardziej kolorowe niż tęcza.


JAK RZUT BERETEM 2017-02-15

Jak rzut beretem.

Uciekinierka znad Bałtyku
Nosi słonia na rzemyku.

Jak rzut beretem.

Ulice utonęły w dymach,
Śmierć jednostki - przyczyna.

Jak rzut beretem.

Znów pozostawiona z niczym,
Przebita wybrzydzenia sztyletem.

Jak rzut beretem.

Przez las, na przełaj,
Pajęcze koronki, polana zniczy.


NICOŚĆ CZERWIEŃSZA 2017-02-14

Nicość czerwieńsza
Niż serca bijące
W przestrzeniach i czasach,
W których kobiety chodzą w obcasach.

Nicość czerwieńsza
Niż balony serc
Napęczniałe od helu,
A próżne jest marzenie: taniec na własnym weselu.

Nicość czerwieńsza
Od papryki na przekąskę,
Złapano gąskę
W pułapkę.

Nicość czerwieńsza
Niż pragnienia do miłości,
Wyrazy przytomności
W tęsknocie i w samotności.


WALENTYNKOWOŚĆ 2017-02-14

Rozwrzeszczane wróble
Na dachach, na drzewach.

Tony serduszek, tony słodkości
Niesie święty Walenty.

A gdzieś w samotni
Siedzi człowiek smutny.

Pień przeklęty
To kręgosłup wydumanych marzeń.

Nic poza wirtualnością,
Nic poza rozmową z samotnością.


FINEZYJNE ISTNIENIE NOCĄ 2017-02-13

Finezyjne istnienie nocą,
Poezja zapisana na kartach nieba,
Cisza, spokój, ciepło - cóż więcej potrzeba?
A ćmy do światła wachlarzem skrzydeł łopocą.

Nawet jeśli głupotą jest
Upór w zachowaniu, upór w dążeniu do celu,
To w zakamarkach chwil tak wielu,
Jednostka słaba też może zdać test.

I już znasz, i już wiesz,
Jak to ma być, jak to powinno być,
By efektywnie marzyć i śnić
O finezyjnym istnieniu nocą.


MAPY ZAGROŻEŃ PRACOWNICZYCH 2017-02-13

Struktury na mapach zagrożenia
Rozbudowane automatycznie prawie.
Oceniając ryzyko prawdopodobne na jawie,
Powstaje rachunek prostego sumienia.

Śliskość powierzchni niebezpieczna,
Ostre krawędzie mogące zranić mocno.
Ażeby Syzyf miał pracę bezpieczną i owocną,
Należy zminimalizować możliwość krzywdy.

Jednak krzywda może zaistnieć,
Pierwsza pomoc - ważna rzecz.
Trójkąty ostrzegawcze przegonią precz
Śmiertelność wypadkową, uszczerbki cielesne i duchowe.

Struktury na mapach zagrożenia
Rozbudowane solidnie i specjalistycznie.
Oceniając ryzyko wystąpienia czarności cienia,
Należy zapobiec pojawianiu się katastrof pracowniczych.


LIST NA POŻEGNANIE PRZESZŁOŚCI 2017-02-13

Zgrzytanie zębami,
Przeszłość pomiędzy nami
Naznacza obecne chwile.
Pogódź się - dawno już odleciały miłosne motyle.

Wsiadam do pociągu, odjeżdżam przed siebie,
Nie oglądam się już i już nie tęsknię,
Przeszłość chcę zostawić w tyle
Na zawsze, na wieczność,
Lecz ty mi nie ułatwiasz, wyznając uczucie,
Mówisz, że czujesz w sercu kłucie
I podniecenie nieziemskie -
Ja nie czuję już nic, prócz strąconej szansy
Na wygranie miłości, szczęścia na życia planszy.

Nie będzie westchnień, nie będzie uniesień
W namiętności ani w modlitwie na wzgórzu.
Nie będzie ciebie, nie będzie mnie, nie będzie nas,
Może czasem zaszeleści zielenią las
I przypomni miłość pierwszą, czystą,
Lecz w duszy melodię bystrą
Wyśpiewają wszystkie chóry wspomnień.

Nie będzie wspólnych planów, nie będzie wspólnych wyznań
Do miłości, co nie jest miłością, a tylko pragnieniem miłości.
Nie będzie beztroskich podskoków z radości
Ani rzucania się na szyję -
Po poznaniu prawdy do księżyca wyję
Jak wilk, jak wilk, jak wilk.
A tysiąc praw mojej świadomości
Każe trzymać się poręczy trzeźwości -
Dla przetrwania zdrowego.

Zgrzytanie zębami,
Przeszłość pomiędzy nami
Naznacza obecne chwile.
Pogódź się - dawno już odleciały miłosne motyle.


KRWOTOK W KRĘGU ZAUFANIA 2017-02-13

Krąg zaufania zalany krwią,
Noże rzeczywistości tną
Jak brzytwy zawartość myśli -
Coś chyba jest nie tak.

Na drzewie samotności
Rosną banknoty ułudy,
Czy chcesz je zerwać?
Możesz upaść i się przerwać.

Zgiełk miejski podpowiada
Tobie, że nie jest ci tęskno
W osobie, lecz do jej pieniędzy.
Lepsze przyjaźnie trwające w nędzy.

Krąg zaufania zalany krwią,
Noże rzeczywistości tną
Jak brzytwy zawartość myśli -
Coś chyba jest nie tak.


PRZYRZĄD CZŁECZY 2017-02-11

Przyrząd człeczy
Uczucie niweczy,
Spala, rozpala, przepala -
Pozostaje tylko popiół.

Przyrząd człeczy
Porozumienie dusz niweczy,
Zamienia w lód
Miłość - życia cud.

Przyrząd człeczy
Szczęściu przeczy,
Zmusza do seksu bez przyjemności,
Aż zgwałcone zostają odległości kości.

Przyrządem człeczym
Powinno być serce czyste,
Tym narządem powinno budować się uczucie wyraziste,
Lecz przyrządem człeczym dokonano śmierci przejrzyście.


MROZNY KRANIEC ŚWIATA 2017-02-11

Na krańcu świata,
Gdzie może zapłonąć data
Jak pochodnia sztuczna,
Ale uśmiech fortuny.

Na krańcu świata właśnie
Mroźne drogowskazy
Nieruchomieją, dziwaczeją,
Omal do wypadku nie doszło.

Na krańcu świata,
Lecz już nieco bliżej
Spadł głaz, zamieniwszy się w ptaka,
Wzniósł się wyżej
Absurdalnie.

Na krańcu świata
Trzęsą się osiki,
Czują zimna rysiki,
Tuli samotności mata -
Trochę jest marginalnie.

Na krańcu świata
Poszukiwania trwające
Skoczyły jak zające
Spłoszone - splecione dłonie.


WYKRESY POTĘŻNE 2017-02-11

Wykresy falistej,wypadkowej -
Szacunek elitarny dla bezpieczeństwa.
Wykresy falistej, szynowej -
Odrobinę krzyża dla męczeństwa.

Potem będziemy zbierać owoce
W sadzie roześmianych liczb,
Przynajmniej nadzieje są i nie umierają,
Choć mrozem gwiazdki z nieba uwierają.

Wykresy prostej, analitycznej -
Zasada przestrzegania stref dla życia.
Wykresy prostej, alfabetycznej -
Zasada tylko w liczbie dwa.

A teraz jesteśmy wzdrygnięciem chłodnym,
W oczach strumień łez samotnych
Szemrze o braku złudzeń -
Druga próba także tylko próbą.

Jesteś odnalezieniem, jesteś zgubą,
Urojeniem, ułudą,
Tęczą tęczom nie równą -
Myślą ostatnią, myślą poboczną.

Wykresy przerywanej, samoistnej -
Przestroga przed fazą znów mroczną.
Wykresy przerywanej, mglistej -
Blask niebytności i bytności jednocześnie.


TEMPERATURA ŚWIADOMOŚCI 2017-02-11

Podskoczyła temperatura świadomości,
Drżenie serc umyślne,
Tylko, że obietnice są zmyślne
I mamią nas mamoną powrotu miłości.

Lecz pomiędzy miastem a miastem
Szubienica sporządzona własnym
Wyrazem, gestem i myślą,
Czeka na winnych swego losu.

Lecz pomiędzy ziarnami patosu
Układanka puzzli - chaosu
Miesza się z puzzlami spokoju,
Jej samotnia w maleńkości pokoju.

Podskoczyła temperatura świadomości,
Iż baranieją zmysły oddalone
Od siebie za długo, za daleko -
Życie toczy się za innym lasem, za inną rzeką.


WIZYTA U FRYZJERA 2017-02-10

Do fryzjera na raz, na dwa
Dziewczyna idzie, dziewczyna gna,
Jest na czas, jest na czas,
W poczekalni siedzi.

A fryzjerka jak to fryzjerka
Kręci loki, obcina włosy,
Gadu gadu - koncert na trzy głosy,
A czas ucieka.

Tik tak, tik tak.

Do fryzjera na raz, na dwa
Dziewczyna idzie, dziewczyna gna,
Jest na czas, jest na czas - piękną fryzurę ma,
Aż z podziwu świszcze las.


CZELUŚĆ CZARNA I JEJ ZAWARTOŚĆ 2017-02-10

Czeluść czarna, a w niej nadzieja
Na odzyskanie tożsamości -
Każą czekać na zwiastun jasności,
Nadal szaleje chłód i zawieja.

Czeluść czarna, a w niej szansa,
A w niej możliwość straty
I tak toczy się życie, na raty -
Wciąż niepewność i jej plansza.

Czeluść czarna, a w niej marzenia i plany
Chcące zakwitnąć jak na wiosnę kwiaty,
Lecz codziennie poruszane są trudne tematy,
Lecz codziennie walka bez oddechu trwa.

Czeluść czarna, a w niej koniec i początek.
Poniedziałek, a potem nagle piątek -
Historia tworzy się dobitnie,
Może stanie się coś dobrego, może będzie wybitnie.


NA SKRZYDŁACH TERAŹNIEJSZOŚCI 2017-02-10

Na skrzydłach teraźniejszości
Frunie miłość z przeszłości,
Rozwleka się jak sweter stary,
Ale wciąż potrzebne są dolary!

Na skrzydłach teraźniejszości
Ryby wsiąkają w taśmy i kokardy,
Pomidor przyjaźni się z ogórkiem, co twardy,
Ciężko strawne motyle przyjemności.

Na skrzydłach teraźniejszości
Frunie miłość z przeszłości,
Nikt już jej nie chce, nikt jej nie prosi,
A ona frunie, a ona się unosi wciąż.

Na skrzydłach teraźniejszości
Frunie czas uległości
Tylko gwiazdom, żadnym innym prorokom -
Los jak sędzia oddaje nas swoim wyrokom.

Na skrzydłach teraźniejszości
Pędzę ja, wciąż nabieram sił,
Bita biczami cierpienia -
Do końca swego kruchego istnienia.


ISKIERKO NADZIEI 2017-02-10

Iskierko nadziei,
Stań się jak płomień duży,
Ogrzej serca strudzone, samotne,
Niech żywot im się nie dłuży.

Iskierko nadziei,
Stań się jak płomień potężny,
Oświeć drogę ociemniałym,
Daj bezpieczeństwo małym.

Iskierko nadziei,
Zamień się w przyjazne ognisko,
Gdzie z przyjaciółmi piecze się kiełbaski,
Niech będą tańce, radość, zabawa - wszystko!


TYLKO PROJEKCJE SNÓW 2017-02-08

Nie ma nic, projekcja snów.

Głowa, szyja, tułów -
Napięte części ciała -
A rozum rozumuje
Widocznie inaczej.

Nie ma nic, projekcja snów.

Przepadły marzenia z dawnych lat,
Liści martwych pełny rów,
Pełny rów zniekształconych dat,
Krzywo wyrósł młody kwiat.

Nie ma nic, projekcja snów.

Tylko, przeciągle, wciąż i znów,
Aż szkoda narzekań, aż szkoda słów,
To nie odmieni świata, to nie odmieni miasta -
Tak już jest, i nic, i cóż, i basta.


SPADZISTOŚĆ 2017-02-08

Spadzisty świt
Jak dach stromy,
A tutaj źdźbło słomy
Wystaje nagle z portfela.

I coś pęka, i coś się rozdziera
Między teraz a potem.
I nadal trzeba iść z kłopotem
Na plecach i w sercu głupim od nadziei.

I zimno, i zimno, i ciemno...
Pośrodku zawiei tkwi,
Potem pędzi przed siebie,
Straszydeł spod latarni jest pełno.

Spadzisty zmierzch
Jak dach stromy,
A tutaj źdźbło słomy
Wystaje nagle z portfela.


WIECZNOŚĆ POSĄGÓW 2017-02-08

Posągi zmrożenia
Jak z wosku odlane,
Ciszą połechtane
Myśli, w samotność przegnane.

Migotanie przedsionków nieba,
Umierają istnienia z głodu, brak im chleba,
Powietrze zatrute pyłami gniewu,
A wśród chórów sfałszowanie śpiewu.

Posągi zmrożenia
Jak ze szkła odlane,
Ciszą połechtane
Myśli, w nicość odegnane.


SPŁYW PRZEZ NOC 2017-02-08

Strumień myśli
Płynie środkiem nocy,
A ja na tratwie ze wspomnień
Płynę z jego nurtem.

Wychylam się za burtę,
Plusk, wpadam do wody,
A że pływać nie umiem,
Tonę w myśli tłumie.

Dobijam do brzegu wyspy Świt,
Będąc już jak mit
Rzymski czy grecki;
Trzeba posprzątać strzępki myśli.


W SUMIE TO SAMO 2017-02-07

Ta sama ścieżka,
Ten sam krajobraz,
Te same kierunki
Co dnia.

Ta sama nadzieja,
Te same smutki,
Inne radości
Co dnia.

Ta sama pustka,
To samo oczekiwanie,
Ta sama Polska
Co dnia.

Reszta jest milczeniem.


ZŁOTE SPAGHETTI 2017-02-07

Spaghetti mocno pomidorowe,
Uśmiechy na twarzach,
Pomruk brzuchów zadowolonych,
Złoto rodzinne i kolorowe.

Warto było je zrobić.


NIC INNEGO, JAK TYLKO NICOŚĆ 2017-02-07

Boli ta nicość wszechobecna.
Nic nie dzieje się.
Boli ta nicość wszechobecna.

Nie ma cię.
Nie ma nas.
Absurdem przemija czas.

Nie ma szans na zmiany,
Krwawiące rany
Od lat już tylu.

Boli ta nicość wszechobecna.
Nic nie dzieje się.
Boli ta nicość wszechobecna.


ZATRUCIE 2017-02-07

Zatrute jej ogrody
Kurzem i pyłem rzeczywistości,
Już widać jej kości
Białe, szare, martwe...

Zatrute jej pola i łąki
Stęchlizną niepowodzeń tysiąca,
Już jest zbyt sztywna, by dotknąć słońca
Ostatnich promieni...

Zatrute jej rzeki i oceany
Trucizną fabryk niemych, bezlitosnych,
Kilka kropel żałosnych
Spada na jej grób i wsiąka...

Zatrute jej przestrzenie
Doczesne. Myśl jak upiór błąka się
Dookoła i jak jeździec bez głowy
Niesie pomstę z frustracji za własną śmierć.

Zatrute jej góry
Ciszą i obojętnością maksymalną,
Ciszą i obojętnością bolesną,
Na ratunek ostatnie sekund pięć...


A DZISIAJ... 2017-02-05

A dzisiaj szarość ciszę malowała
Na swoje podobieństwo.

W kalejdoskopie pamięci
Przedwczoraj, wczoraj i dziś się kręci
Kolorami z tęczy, kolorami z pajęczyn.

A dzisiaj serce wyrywało się do młodości
Jak sokół, zamknięty w klatce, do wolności.

Na polu doczesności
Trwała bitwa między radością a smutkiem,
Nadal trwa...

A dzisiaj hebanowe warstwy pokryły
Przedwczesną starość.

I tak płynął czas, i płynął
Jak rzeka, jak strumień,
Aż na twarzy pojawił się rumień.

A dzisiaj nic się nie wydarzyło,
Jakieś tylko sylaby niewprawne wydukano.

I cóż? I nic.
Westchnienie nad światem jakimś.

A dzisiaj to już wszystko,
Koniec, zmierzch, obojętność.


ŻYCIE Z CZEKOLADY 2017-02-05

Młynarz w młynie
Wyrabia mąkę
Z czekolady.

Pociąg ze złotem
Torami lśniącymi
Wiezie czekoladę.

Pies zastygły
Czekoladą
W pozie czempiona.

I sokół rozwija skrzydła,
Frunie ku niebu
Z czekolady.

Drzewa uginają się od wiatru
Srogiego i spokojnego,
Wiatru czekoladowego.

Modelka prezentuje
Suknię - szyk mody
Z czekolady.

Kamienie spadają
Ku dolinie
Z czekolady.

Zalety i wady
Prawdziwe,
Z czekolady.

I złote rybki,
Co spełniają marzenia -
Kęs czekolady.


ZAPIEKANKA Z WARZYWAMI 2017-02-05

Wziął ją na zapiekankę z warzywami,
Najadła się do syta
I spoglądając w oczy jego, pyta:
Czy dostrzegłeś tę burzę nad nami?

Wziął ją na zapiekankę z warzywami,
Popiła herbatą za pięć zeta
I wtuliła się w ramię jego, jego właśnie kobieta.

Wziął ją na zapiekankę z warzywami,
A sam zjadł zapiekankę z leczo
I spytał ją wprost: dlaczego strzelałaś piorunami?

Wziął ją na zapiekankę z warzywami,
Najadła się do syta
I radośnie odpowiada chłopakowi:
Bo na spotkanie umawiałeś się, a potem nagle nie było cię.

Wziął ją na zapiekankę z warzywami,
Zajadali się nią oboje, choć za oknem szaruga,
Doszli do porozumienia, bo zapiekanka długa;
Pocałunek, dobranoc i senny pląs z gwiazdami.


KAMIENNE SERCA 2017-02-05

Kamienne serca
Ożyły.

Kamienne serca
Bój toczyły.

Kamienne serca
Prawdę ujawniły.

Kamienne serca
Łzą zalśniły.

Kamienne serca
Obudziły wieczór.

Kamienne serca
Będą czekać.

Kamienne serca
Są wzajemne.


GŁĘBOKO WTULENI 2017-02-05

Głęboko wtuleni.

Księżyca zaćmienie,
W prawdę spojrzenie,
Serc wzruszenie,
Dotyk na strudzenie.

Głęboko wtuleni.

Słońca zaćmienie,
Nadzieja i cienie
Toczyły bitwę zawziętą,
Miłość będzie wreszcie poczętą?

Głęboko wtuleni.


WYMIOTY SERCA 2017-02-04

Bezsens wypełnia kielich po brzegi
Nocą, kiedy myśli trenują biegi
Na przełaj. Znów serce zadrutowano,
Znów nadzieje, co kiełkowały, zdeptano.

Nie ma radości, nie ma miłości,
Tylko wieczne udręki, wieczne zawiłości,
Co udają, że nimi są.
Zamieniam się z motyla, jestem ćmą.

Prawdziwa przyjaźń, prawdziwa miłość
Tylko na seansie w kinie.
Wzruszenie bezcenne, damskie,
Nieobecności męskie, chamskie.

I tak co dnia, i tak co tydzień
Mija czas, w zegarze idzie,
Beznadzieję ze sobą wlecze,
A z oczu wypływają słone ciecze.

Ale dzień był udany, nie taki zły,
Tylko wojsko sztywnych pokazało kły
W ostatniej chwili, sflaczały sny -
Znowu totalni, oddzielni jesteśmy my.


KOBIECE MARZENIE 2017-02-03

Chciałoby się zbudować dom,
Lecz nie ma z kim, nie ma jak.

Dinozaury już dawno wyginęły,
Dinozaury już dawno zasnęły.

Pozostała na ziemi słabizna,
Pozostała w sercu po miłościach blizna.

Samotne noce piją ze mną drinka,
Smutna nasza minka.

Beznadzieja gości się nieproszona,
Prawda o niej w tajemnicy skrywana.

Chciałoby się zbudować dom,
Lecz nie ma z kim, nie ma jak.


ODA DO NOCY 2017-02-03

Och, moja nocy...

Widzisz mnie taką przezroczystą,
Na wylot przenikasz mój umysł,
Czujesz moje oddechy głębokie,
Migasz do mnie gwiazd okiem.

Och, moja nocy...

Dlaczegóż krew z serca mi broczy?
Ty wiesz, ty znasz moje bóle.
Dlaczegóż tak tęskno za przeszłością?
Ty wiesz, ty znasz, co jest miłością.

Och, moja nocy...

Wierna istoto fizyczna,
Jedyna i magiczna
Pocieszycielko pochodząca w wszechświata.
Samotność ukrywa moja data.

Och, moja nocy...

Westchnienia moje słyszysz w kilometrach,
Ukrywają się w duszy swetrach
Wszystkich: tych nowych i tych wyjedzonych przez mole.
A w snach prowadzisz mnie na kwieciste pole.

Och, moja nocy...

Ukołysz mnie, ukołysz,
Jak robi to matka jedyna.
Wymaż pamięć, wymaż wspomnienia,
Daj siłę i moc, niech ujdą ze mnie cierpienia.


SŁOICZEK WESTCHNIEŃ 2017-02-03

Wspominam westchnieniem.

Byłeś życia tchnieniem,
Blaskiem słońca,
Radością bez końca.

Byłeś wiatru powiewem,
Przylatywałeś z ptaków śpiewem
Latem o poranku, latem o zmierzchu.

Byłeś we wnętrzu i na wierzchu
Mego serca jak pan i król -
Plaster kojący wszelki ból.

Byłeś nadzieją wielką,
I szumiącą muszelką
Znad morza umiłowanego.

Byłeś szeptem, obietnicą
Tamtych dni niewinnych,
Dotykiem czułym miłości.

Wspominam westchnieniem.

Lecz czułam w sobie,
Iż popłyną łzy cierpienia,
Mówiło mi o tym wiele.

Teraz dzielę
Ziarenka wspólnych chwil -
Zamykam w słoiczku mych westchnień.


MASKI MGIELNE 2017-02-03

Mgła nicości szare maski nosi,
Zakłada je na ludzkie twarze,
Nie widać łez, nie słychać słów,
Mgła nicości wokół się unosi.

Krople żywicy w śpiącym drzewie,
Nadzieja zawiera się w śpiewie
Sopli jednorodnych, sopli zastygłych.
Zajaśniało igłami blasku słabego.

Odzyskano wolę, odzyskano motywację
Do kunsztownych działań,
Choć winą było odpuszczenie samorodne,
Choć winą było umieranie z bezsensu.

Mgła nicości zeszła, opadła,
Ubrana w maskę nocy, w maskę gwiazd
Wskazuje snów najwyższy czas;
Widać łzy, widać prawdziwe uczucia.


PO PROSTU NIC 2017-02-01

Nic. Po prostu nic.
Zapach martwych pierwiastków
Unosi się do teraz.

Nic. Po prostu nic.
Kielich osamotnienia pełny
Zbliżam do ust.

Nic. Po prostu nic.
Iskierki nadziei nadal żywe,
Ożywiają też pokrzywę.

Nic. Po prostu nic.
Miłosne chwile jak zdjęcia
W albumie przeglądam.

Nic. Po prostu nic.
Lekki zawrót głowy
Po zejściu z karuzeli.

Nic. Po prostu nic.
Już tylko cisza.
Już tylko westchnienie.

Nic. Po prostu nic.
Zmierzch opowiada historię czasu,
Co właśnie mija.


NOC ŚWIADKIEM MYŚLI 2017-02-01

I znów noc jest świadkiem
Moich myśli, moich planów
Na jutro, na za rok.
Styczeń do lutego stawia krok.

Anielskie warkocze cierpliwości
Złote i hebanowe.
Może rozleje się szans morze
I żeglarz stanie się rolnikiem, klęski na sukces zaorze.

Doczesność dzwoni z wieczora,
Przekazuje raport ze zdarzeń punkt po punkcie,
W trzynastej rundzie
Wzejdzie kwiat w tęczowych kolorach.

I znów noc jest świadkiem
Moich myśli, moich planów
Na jutro, na za rok.
Styczeń do lutego stawia krok.


MARZENIE O IDEALNYCH BUTACH 2017-02-01

Wszędzie obniżki, wyprzedaże,
A ja o jednych butach marzę.
Dookoła te, co mają obcasy,
Płaskie i te dla wyższej klasy.

Manekiny kłaniają się w pas,
Sklep za sklepem, mija czas.
Klient za klientem przechodzi,
Z portfela pieniądz wychodzi.

Neony migają kolorowe o promocjach,
A w środku but nie taki,
But drogi, but byle jaki.
Marzenie o tym idealnym już w lokomocjach.

Wszędzie obniżki, wyprzedaże,
A ja o jednych butach marzę.
Na płaskiej podeszwie, uniwersalne, zimowe -
Chcę znaleźć buty w sam raz, odlotowe.


ZASTANOWIENIE 2017-02-01

Zastanowienie nad czasem
Przeszłym i obecnym.

Łzą bolesną namalował dla niej kwiatek,
A potem rozdeptał go bezlitośnie.
Skomlą ich serca do siebie żałośnie
Jak bezpańskie psy.

Samotnością nasiąkają teraz sny,
W nich nadal przeciągają linę:
On nie kochał jej, ona nie kochała jego,
Choć pragnęli kochać na całego.

Teraz pozostają tylko wspomnienia
Nabrzmiałe od łez bolesnych.
Należeli do poranków wczesnych,
A pocałunki po północy - istna namiętność.

Zabiła ich zawziętość,
Honor, odległość, bieda.
Tak żyć się nie da -
Oboje rozstali się, jak umieli.

Zastanowienie nad czasem
Przeszłym i obecnym.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]