kwasna | e-blogi.pl
DO CHAMSKIEGO AWANTURNIKA 2017-01-30

Nowy świt, przebudzenie,
Jasność w umyśle,
Nowy obraz ciebie - jesteś awanturnikiem
O wszystko i o nic.

Twoja dobroć i miłość rzekoma
To nic innego, jak ściema.
Dlatego teraz już nas nie ma,
Dlatego w oczach smutek mam.

Myślałam, że ciebie znam,
Że jesteś inny od wszystkich awanturników,
Lecz tamto zakochanie przysłoniło mi oczy,
A teraz będzie lepiej, jak moje serce samotnie będzie kroczyć.

Chciałabym, by inaczej się wydarzyło,
Brak aż słów,
Żal tylko tych kilkuletnich snów
I marzeń - wyjątkowy ktoś to nie ty.

Smutna łza spływa jedna i druga
Po moich policzkach -
Widzę jasno, dlaczego nam nie wyszło.
Zapada zmierzch dla tego uczucia.

Nowy świt, przebudzenie,
Jasność w umyśle,
Nowy obraz ciebie - jesteś złym człowiekiem
Za dnia i w nocy.

Spadaj na drzewo.


BURZA Z PIORUNAMI 2017-01-30

Burza z piorunami,
Tornado podwójne
Powstało między nami.

Popękały szyby w oknach
Od trzasków, od wrzasków
I od ciszy oprawców.

Popękały serca w ludziach
Od przykrych pocisków,
Od turbulencji niegodziwości.

Popękały nadzieje zawarte w duszach,
Po ulewie łez nadeszła susza
Emocjonalna. Obojętność.

Burza z piorunami,
Przeszło tornado między nami,
Czekam na tęczę...


NOCNE WYSPY BEZLUDNE 2017-01-30

Nocne wyspy bezludne.

Przeganiam słowa fałszywe,
Czyny obłudne,
Obietnice maksymalnie krzywe.

Nocne wyspy bezludne.

Przeganiam chwile paskudne,
Strząsam szlam krytycznego zachowania,
Tą drogą nie dojdziesz do kochania.

Nocne wyspy bezludne.

Niebo ubrane w gwiazdy,
Odpływam na statku błękitów,
Nikomu nie daję kwitów.

Nocne wyspy bezludne.

Tutaj mam ciszę, tutaj mam oazę,
A każdą twoją obrazę
Topię w oceanie suchych już łez.

Nocne wyspy bezludne.

Teraz moje myśli stają się schludne,
Oczywiste i świadome,
Bez ciebie już nie utonę.

Nocne wyspy bezludne.


POGRZEB NASZEGO UCZUCIA 2017-01-30

To już nie miłość.
Przeszłość ukazuje swą zawiłość,
Swoje zakamarki zlepionych ropni -
Dziś wiem, że byliśmy głupi i pochopni.

To już nie miłość.
Chciałoby się wierzyć, że tamte chwile
Były czyste i piękne jak motyle,
Lecz przypomniałeś mi znów, dlaczego nie wyszło nam...

To już nie miłość.
W sercu coś upadło, coś zgniło -
Łza w oku się kręci smutna,
Że chwila nadeszła ostateczna, ta pokutna.

To już nie miłość.
Twoje krzyki i brak szacunku,
Pomiędzy nami butelka pełna trunku,
Rozlewa się krew, scena drastyczna.

To już nie miłość.
Odległość w tym momencie
Ratuje nam życia, na firmamencie
Prawdy zmieszanej z prawdą.

To już nie miłość.
Staliśmy się znów znielubieniem wyczuwalnym,
Prawie wrogami na śmierć i życie.
Dziś mam myśl - nigdy nie kochałeś mnie...

To już nie miłość.
Zbędne są tęsknoty za ideą tamtych westchnień,
Na nowo analizuję fałszywe obietnice,
A ostrzegali przed tobą rodzice.

To już nie miłość.
Nie dano jej szansy, nie dano,
Tylko wymuszenia i haracze,
Dziś sobie tak to tłumaczę.

To już nie miłość.
Spada łza zwątpienia na podłogę,
Nic już zrobić nie mogę -
Nie do odratowania jest ten stan.

Kładę kwiatek na trumnie
Naszej wspólnej przeszłości.


INNE MAMY PRAGNIENIA 2017-01-29

Spadamy jak gwiazdy ogniste,
Spalamy się w tym locie do popiołu,
Już mamy dziury w swych sercach,
Jesteśmy zupełnie czymś innym.

Tak boli straszna wiedza o nas:
Gdy pójdziemy do lasu, spłonie las.
Gdy pójdziemy w góry, one zamienią się w doliny.
Gdy spróbujemy złapać słońce, ono zgaśnie.

Tak boli straszna wiedza o nas:
Pragnąc miłości, niszczymy szansę na nią.
Pragnąc spokoju, wywołujemy lawinę chaosu.
Pragnąc szczęścia, stajemy się tragiczną łzą.

Spadamy jak gwiazdy ogniste,
Spalamy się w tym locie do popiołu,
A gdy już spadniemy, co z nas zostanie?
Dlaczego nie możemy pragnąć tego samego, kochanie?


POZORNIE ŻYWY LAS 2017-01-28

Muchomor zmęczenia
Wyrasta w lesie zdziczenia,
W polu widzenia
Kwiaty jękliwe.

Wilki wyją nocą do księżyca,
Miłości zgubne, miłości fałszywe
Tną ściany duszy jak noże -
Zrastają się blizny krzywe.

Muchomor zmęczenia
Wyrasta w lesie zdziczenia,
W polu widzenia
Kwiaty jękliwe.


TRUDY DROGI I SŁOŃCA PIĄTE 2017-01-28

Trudy drogi pokonujemy wciąż,
Dziś, kiedy zebrano miąższ
Z owocu sukcesu, można na chwilę siąść,
Odetchnąć pełnią płuc.

Lecz delikatnie trzeba
Obchodzić się z myślami,
Zrobione ze szkła nadziei sprzed roku,
Mogą się stłuc.

Worek kamieni na plecach niesiony,
Obraz miłości mgłą się obtula,
Serce umiera, umęczony wiatr hula
Dookoła, plaster na świeże rany naklejony.

Trudy drogi pokonujemy wciąż,
Dziś, kiedy zaświeciły słońca piąte,
Splątały się włosy z drutami,
Dyktator i ofiara? Tak to ma być między nami?


MALEJĄCA SZANSA 2017-01-28

Szansa jak kryształ łzy
Spadła, rozbiła się o bruk.
A z tą szansą spadłam ja,
Strącił mnie prawie wróg.

Rozlałam się kałużą
Krwawą i przezroczystą jednocześnie,
Próbowałam pokochać ciebie,
Lecz widocznie jest za wcześnie
i już za późno...

Serce, które rozbito jak wazonik z porcelany,
Chciałam posklejać,
Kierowała mną nadzieja,
Lecz zamieniasz się w dyktatora, kochany.

Szansa o wartości jednego procentu
Roztrzaskała pragnienia wspólnoty,
Co teraz będzie? Co teraz będzie?
Przestrzeń każe głęboko zastanowić się.


PĘDZĄCA Z MIEJSCA NA MIEJSCE 2017-01-24

Z miejsca na miejsce,
Jak struś pędziwiatr, czy jakoś tak
Przemieszczała się wrażeniem,
Była sobie światłem, była sobie cieniem.

Popłynęło strudzenie strumieniem
Zimnych chłodnych wiatrów.
Poszukiwanie szczęścia wśród teatrów
I nie teatrów całodniowych.

Tylko Bóg zna odpowiedź dla gotowych
Do zadania kluczowego pytania,
A ona gotowa nie jest jeszcze,
Spadają wysiłków deszcze.

Zapisane słowa potraktowano zwyczajnością,
Przeskoczyły na papier liściasty,
Ukazały wiedzę w sposób nieco kanciasty,
A będzie to zwycięstwem na pewno!

Z miejsca na miejsce,
Jak struś pędziwiatr, czy jakoś tak
Przemieszczała się wytrwałością,
Była sobie fragmentem, była sobie całością.


PRZECIEŻ NIE BYŁO TAK ŹLE 2017-01-24

Nie było tak źle.

Na ratunek słowom przyszła
Biała zjawa, cała jak jeden kędzior
Splątana, niecierpliwa, lecz empatyczna -
Rzadkość jaka miła, jaka sympatyczna.

Nie było tak źle.

Zacność planu spełniła się w połowie,
Tylko potem pokłócili się posłowie
O ordynację wyborczą i takie tam -
Czy to wszystko potrzebne jest naprawdę nam?

Nie było tak źle.

Słońce głaskało nas po maskach
Jak niegdyś po niewinnych twarzach,
Dawało nadzieję świeżą na realność czystą,
Lecz za bardzo jesteśmy jak mgła.

Nie było tak źle.

Nowy prezydent USA
Już rządzi berłem dzielnie,
Berłem wywija i grzmi,
Bo dziennikarze to jest zło.

Nie było tak źle.

Duch Bożego Narodzenia nie umarł jeszcze.
Nagle przeszły niepokoju dreszcze,
Trzeba było podjąć decyzję ważną:
Być sztuczną jak lalka, choć odważną.

Nie było tak źle.

Blisko spowite były życia dwa,
Choć o sobie nie wiedziały w tamtym momencie,
Oddzielone cienką warstwą sufitu -
Nie dopuszczono do wybuchu granitu.

Nie było tak źle.

Warstwa przeszłości złączyła się z warstwą teraźniejszości.
Ktoś umarł, już nie ożyje - przykre, smutne,
Brak pieniędzy to zawsze problem, myśli pokutne,
Słabną genitalia i rozum.

Nie było tak źle.

Ktoś miał wrócić za pięć minut,
Spóźnia się już lat wiele,
Modlitwy składane gorliwie w kościele -
A może zdarzy się cud - żywy ten ktoś?

Nie było tak źle.

Spotkałam kasztana, co zgubił swoją ukochaną - jesień,
Schwyciłam go w dłonie, schowałam w serca kieszeń,
Zamknęłam go w zdjęciu cyfrowym,
Zabrałam mu samotność.


BÓL MOSTU ZWODZONEGO 2017-01-24

Most zwodzony,
Na nim kochanek szalony
Spogląda w stronę Wisły -
Trup płynie połamany.

Most zwodzony,
Na nim kochanek szalony
Krzyczy: chcę byś wróciła moja sikso!
Lecz ona go nie słyszy.

Most zwodzony,
Na nim kochanek szalony
Zamiera w bezruchu,
Cały skamieniały, przemieniony.

A przecież to romantyczna miłość była...
Dlaczego więc się skończyła?

Most zwodzony,
Na nim oblubienica z kochankiem,
Kwiatuszek z wiankiem -
Ona wydoroślała.

Most zwodzony,
Na nim znów kochanek szalony,
Bez namiętności jej słów, jej dotyku
Zamienia się w obumieranie po narkotyku.

Most zwodzony,
Na nim kochanek szalony
Stoi jak posąg od lat -
Jak zakochać się drugi raz tym samym pierwszym spojrzeniem?

Most zwodzony,
Na nim już tylko cienie
Tamtej miłości czystej, pełnej szczęścia -
Choćby chciała bardzo, nie umie serca zmusić...


KAPITULACJA DNIA 2017-01-24

Dzień ogłosił kapitulację właśnie.
Pustka władająca siłą mocy nocy,
Nagle rozdarto wnętrze, jak trzaśnie
Liściem koralowym samotność kasztana.

Nie ma już odwrotu, znów dobijamy się do rana,
Tylko ja, nędzny pyłek smogu, nie wiem, jaki w tym sens tkwi...
Ludzie marszczą swoje brwi
Jak surowe marakuje, chcą rewolucji,
Choć nie zagojona jeszcze z przeszłości rana.

Och, nuta moja pijana
Czerwienią wina z malin.
Och, motyle wśród spalin
Opadają zamroczone dwutlenkiem węgla -
Zgon harmonii słów -
Sklonowano podzespół ciem -
Czy nie na próżno szukać szczęścia w krainie snów?

Dzień ogłosił kapitulację właśnie,
Czerń nasunęła na oczy swoją woalkę...
Nagle nietoperz wrzaśnie -
Jego jest to zew krwi.


PRAWDA NIECO MIŁOSNA 2017-01-22

Zapada zmierzch, ropieje dnia wybroczyną,
Stacza się głaz zimny ze wzgórza muchomorów,
W ciemności nie widać wszystkich kolorów,
Splątani surową jeszcze pajęczyną.

Spadła gwiazda, przecięła jak miecz
Kołtun wszystkich snów.
Wypadły z wazonu życia wiązki słów
Z łacińskiej kultury.

Spadł księżyc, wbił się jak sztylet
W serce i w duszę,
Uśmiercił jabłoń, uśmiercił gruszę
Ze wspomnień i marzeń sennych.

Zapadł zmierzch, zaropiał cały,
Szczęśliwy ten, kto ocalały
Ostał się w zawierusze za oknem,
Tu nawet ciepło, tam całkiem okropnie.

Łza spływa z oka, jej życie moknie
Podczas deszczu smutków, deszczu bólu.
Dłoń pomocną wyciąga senny kochanek -
Tym kochankiem budzący się poranek.


HISTORIA ODCIĘTEGO JĘZYKA 2017-01-22

Spadły zasłony skrupulatnie zakładane
Przez lata, spadły z hukiem milczenia,
Nagle nic, pocałunek, nic.

W szczęce dnia wyrósł kieł
O ostrzu brzytwy,
Chciała powiedzieć swoją rację,
Język został ucięty na amen.

Czy już ma spisywać testament?
Zabija ją depresja, zabija ją depresja,
Choć to jeszcze nie nadeszła recesja,
Ale bez języka jest się niemową.

Pokiwała jedynie głową
Przecząco na rzeczywistość bez zasłon,
Nagle nic, upadek, nic.


DROGA ŚLEPEJ POSTACI 2017-01-21

Ciemną ścieżką podąża ślepa postać,
Potyka się o codzienności kamyki,
Wstaje, idzie dalej, ma swoje nawyki
Na tę ciemność, na tę ciemność.

Przytomność świtu określi parametry postępowania,
Nie będzie wspólnego śniadania,
Nie będzie wspólnej kolacji,
Stan rzeczy wymaga szczerej narracji.

Mądrzejsi mędrcy tych czasów
Po szkodzie, choć jeszcze jest chwila,
By czystą łzą odkupienia zapłakał las,
Lecz tylko przez moment krótki.

Spowiedź po kroplach wódki
Może nasiąknąć żyły do szpiku kości,
Rozproszenie nastąpi gości
W przestrzeniach i czasach równowagi.

Potrzebny jest litr odwagi
I szczypta przypraw właściwych,
By organy zagrały dla miłości jedynej,
Lecz nuty czytane w śpiewniku są krzywe.

Ciemną ścieżką podąża ślepa postać,
Potyka się o codzienności kamienie,
Wstaje, idzie dalej, ma swoje nawyki
Na tę ciemność, na tę ciemność.


ZWIEDZANIE 2017-01-21

Buty, buciki,
Ozdóbki i fleciki -
Małe wydobycia, a takie wielkie
Odkrycia.

Rzemyki, talary,
Dzianiny, okulary,
Pierwsze bicykle,
Upływać czas zawsze będzie.

Butle do piwa
Ogromne, faraonowie
Gdzieś w Egipcie,a w Afryce
Kolorowo dzięki historii i muzyce.

Matka Boska w cyrylicy
Składa błogosławieństwo
W Bogurodzicy.
Koniec wycieczki archeologicznej.


MUZEUM MUZYCZNE I ZATRUTE SERCE 2017-01-21

Wiolonczele, ukulele
Grają melodię poznawania dziejów,
A w kącie płacze serce,
Bo jest zatrute.

Gitary, skrzypce, fortepiany
Wydobywają z siebie muzykę dawnych czasów,
A po schodach wchodzi serce
Zapłakane, zatrute.

Flety, szałamaje, pozytywki
Grają melodię do tańca,
A na skraju muzeum spotykamy serce
Zapłakane, z dłoni wymyka się koralik różańca.

Lutnie, cytary, arcylutnie
Grają muzykę blisko kwiecistą,
A serce zatrute wodą ognistą
Podśpiewuje pieśń niezgody smutnie.

Nagle grajek zagrał na harmonijce,
Zagrał slalomem, zagrał jak po linijce,
Odrysowana nut linia by była -
Mina serca się wielce rozweseliła.


ZŁY SEN O ŚREDNIOWIECZU 2017-01-20

Nagle zgasła elektryczność,
Zgasły laptopy i tablety,
Nastała ciemność totalna,
Spadły gwiazdy z nieba.

Nagle przestały grzać grzejniki i piece,
Nastała epoka zimna,
Nawet polna mysz zastygła,
Spadł ptak, zamarzły mu skrzydła.

Nagle stanęły samochody i tramwaje,
Rycerz w zbroi przemknął na koniu
Nie mechanicznym. Cesarstwa żyją.
Na polu rośnie kwiat wyłącznie naturalny.

Nagle zamknęłam oczy, średniowiecze.
Jak mają się odnaleźć w niej goście z nowożytności?
Czarna śmierć, czarne kości -
Na szczęście obudzę się rano i będzie elektryczność.


PODRÓŻ JEDNA 2017-01-20

W tej podróży jednej
Nie odnaleziono poszukiwaczy
Czerni idealnej, nie z zamszu.

Cisza nie będąca ciszą
Zachłysnęła się zachwytem i miłością
Do miasta jedynego.

Spadły dwa kamienie z wysoka,
Zatrute serce nieprawdą,
Wypłynęły łzy cierpienia z oka.

W tej podróży jednej
Odnaleziono wytrwałych wojowników
Na polach bitwy z codziennością.


DOROSŁEGO ODA DO MŁODOŚCI 2017-01-19

Moja młodości,
Oddałam cię innym,
Tym wesołym, tym zwinnym;
Schowałam się jak ślimak w skorupce.

Moja młodości,
Po kilkunastu latach wychylam nieśmiało różki,
Chcę cię odzyskać w pełni, nie tkniętą,
Lecz dusza tamtej dziewczyny jest pociętą
Przez nożownika wielokrotnie.

Moja młodości,
Utonęłaś w morzu samotności,
W morzu rezygnacji i załamania,
Aż padłaś na kolana
I błagałaś o siłę...
Błagałaś mnie o życie,
A ja wepchnęłam cię w mogiłę.

Moja młodości,
Stoję nad twoim grobem usypanym z nieodpowiednich decyzji,
Teraz składam modlitwy,
Teraz ronię łzy szczere,
Ty już nigdy nie będziesz taką, jaką mogłabyś być.

Moja młodości,
Pozwolę tobie i sobie o ułaskawieniu śnić...


ILUZORYCZNE BIAŁE FLAGI 2017-01-18

Białe flagi powiewają za oknem,
Tam rzeczywistość przyjmuje wisielców,
Po czym odkrywa karty tarota,
By otworzyć czeluści wrota.

Nie można poddać się tym iluzjom,
One sprowadzają z jedynej drogi
I choć prowadzą nogi
Do okna, trzeba zaufać plastikowym żaluzjom.

Nie można poddać się tym iluzjom,
One zakłócają równowagi wibracje
I choć serce chciałoby zwariować, to umysł ma rację
Nad potęgą fałszu, nad potęgą imaginacji.

Nie można poddać się tym iluzjom,
One zakładają klamry na otwory nienasycone,
A po kątach płaczą dzieci wygłodzone,
Nie ma kto ich nakarmić i ochronić.

Białe flagi powiewają za oknem,
Tam rzeczywistość wchłania jak gąbka
Każdy pyłek iloczynu wszelkiego ryzyka,
Potem chłodem prawdziwej zimy nas przenika.


USMIECH MAMY 2017-01-18

Uśmiech mamy -
Skarb bardzo cenny,
Wart więcej od wszystkich pieniędzy świata.

Uśmiech mamy -
Perełka z dna oceanu,
W koralach wspomnień ją mam.

Uśmiech mamy -
Tęcza na niebie i słońce wspaniałe,
Co rozjaśniają pokoje całe.

Uśmiech mamy -
Super sprawa, super rzecz,
Smutki poszły wreszcie precz!


OKAZAŁOŚĆ NASZEJ BYTNOŚCI 2017-01-18

Nadeszło rozjaśnienie nocą ciemną,
Obdarowujemy się ciszą wzajemną,
A w myśli, co jest potajemną
Bronimy pazurami swoich stanowisk.

Torturowani drążeniem prawdy
Chcemy uciekać przed siebie,
A gdy już znajdujemy się tam,
Chcemy wracać tu,
Skąd wyruszyliśmy...

To taka nasza klątwa,
Co mota nami, co nas pląta
Z marzeniami trudno spełniającymi się,
Choć jutro też wzejdzie poranek...

Nadeszło rozjaśnienie nocą ciemną,
Obdarowujemy się ciszą wzajemną,
A pod latarnią tańczą rozpustne płatki śnieżne,
Zamieniają się w bestie drapieżne...

Odjeżdżają pociągi pospieszne...


OBRAZ 2017-01-17

Czarne chmury
Padają bólem.

Wróble śpiewne całym chórem
O styczniu, o lutym, o marcu.

Drzewa dostojne
Trwają spokojne,
Sędziwe, sprawiedliwe.

Trumna niesiona przez tłum,
Niepokojący powstaje szum
Wokół obumierających.

Wszyscy są widomi
Na rytm zdarzeń nadchodzących.

Błękitne chmury
Padają nadzieją.


PROBLEM SYZYFA 2017-01-17

Wtacza Syzyf głaz na górę,
Zahacza nim o chmurę
Bogów, głaz się stacza.

Boli już głowa,
Wszystko zaczyna się od nowa,
Cały trud i cały znój.

Przywilejów zwój
Rozwinięto i zwinięto,
Na chwilę winę jego pominięto.

Wtacza Syzyf głaz na górę,
Zahacza nim o chmurę
Bogów, głaz się stacza.


ŚWIATEŁKO DO NIEBA 2017-01-15

Leci jak balon w powietrze,
Wysoko jaśnieje blaskiem miliardów serc,
Nie da się obojętnie przejść,
Kto dobry i szczodry.

Dwadzieścia pięć takich światełek
Już zabłysnęło na Ziemi,
Zabłysnęło jasno i wyraźnie,
Zły kawaler ze złym kotem
Nie będzie dla nich żadnym stopem.

Leci jak balon w powietrze,
Jaśnieje, czerwienieje miłością całej planety,
Zakupią potrzebny sprzęt,
Zapalona fajka liczenia, wyników skręt
Jest już spalany - orkiestra wielka gra.


ŻYWOT MYŚLI I CZYNÓW 2017-01-15

Zbutwienie myśli
Napełnia głowę rdzą.

Diabeł zrobił egzamin,
Przelał ludzkie łzy.

Połowa całości spadła
Na podłoże, od emocyj zbladła.

Zawrót głowy
Uruchomił karuzelę świata.

Medale zwycięstwa
Oddano poczciwcom.

W odwrocie cyfra dwa
Nie zmienia się w cyfrę pięć.

Otwarta pięść
Białą flagą dnia.

Zasypano morza i oceany
Tańcem śliskich płatków.

Zapach bławatków na łące ciszy,
Cisza trwała zbyt krótko.

Popłynęliśmy łódką,
Ty i ja, i ty.

Czas na oddech siarczysty,
Kawał skały oderwał się od serca.

Chwila słabej ćmy,
Zaplątane miłosne wizje.

Coraz bliżej szczęścia,
Zbieranie sił do ciągu dalszego.

Myśli odżywają jak pąki na wiosnę,
Nawet słońce będzie zazdrosne.


WYDAJNOŚĆ ORGANIZMU I PEWNA CHWILA 2017-01-13

Wydajność organizmu mniejsza,
Gdy myśli hulają oszalałe.
Czuć obciążenie zimna, serce zbolałe
Jest teraz, co zrobić, by chwila była weselsza?

Mroźno, krople szare strząsają z siebie wróble,
Co przycupnęły na gałęziach w negliżu.
Parę kroków do wiosny, jej prestiżu,
A za oknem posągi jak detektywi czuwający.

Wydajność organizmu mniejsza,
Gdy myśli hulają oszalałe.
Czuć obciążenie rzeczywistością, serce zbolałe
Jest teraz, co zrobić, by chwila była spokojniejsza?


ERGONOMICZNIE 2017-01-13

Zamykam oczy:
Motyl zostawił pieczątkę
W postaci pocałunku -
Ergonomiczny był.

Ergonomiczny był
Wspomnień pył,
Zostawił ślad na sercu -
Rysę ozdrowienia.

Ergonomiczny dzban
Trzymałam w dłoniach,
Nalałam do szklanki
Herbatę życzeń.

Zamykam oczy:
Wygodna pozycja ciała,
Codzienności szybki skan -
Pochylenie właściwe, ergonomiczne.


ŁĄKI ZWYCZAJNOŚCI 2017-01-13

Łąki zwyczajności,
Tam mroźne kwiaty zakwitają,
Tajemnicę przeznaczenia skrywają
W białych sercach.

Łąki zwyczajności,
Tam mgła jak maska
Zakryła odwróconą myśl,
Wstydliwą myśl.

Łąki zwyczajności,
Tam skrzyżowano pokolenia
Ludzkości,
Stworzono nową pod rasę człowieczeństwa.

Łąki zwyczajności,
Tam mroźne kwiaty zakwitają,
Tajemnicę przeznaczenia skrywają
W białych sercach.


PTAKI POŚPIECHU 2017-01-11

Ptaki pośpiechu szybują na wprost,
Sfrunęły na chwilę na most,
Spojrzały w dól na nurty rzeki,
Nagle się zerwały, wydały z siebie skrzeki.

Ptaki pośpiechu szybują prędko,
Nie bacząc na rybaka z wędką
Ani na ruch w mieście, ani na przechodniów
Zmarzniętych.

Ptaki pośpiechu szybują w zbłądzeniu,
Ich kleksami jest tysiąc albo milion dotkniętych,
Wracam do domu, zrobię obławę
Na te ptaki, ze spokojem wypiję gorącą kawę.


MARZEŃ CICHOŚĆ 2017-01-11

Marzeń cichość
Głośno wrzasnęła o świcie:
Przestać istnieć mam tak, jak gdyby nic?!
Beze mnie życie stanie się jak pic.

Marzeń cichość
Przetestowała noc porodem snów,
Więc szukam, szukam ciągle i znów
Przystani spokojnej, przystani jedynej.

Marzeń cichość
Zupełnie nie jest cicha,
Czai się i czyha,
By wybuchnąć szczęściem spełnienia.


PTAKI PAŃSTWOWE I PTAKI PRYWATNE 2017-01-10

Rozwijają skrzydła ptaki państwowe
I lecą w przestworza,
Dla nich nabiera barw zorza
I mieni się w cieniach, co wciąż te same są.

Barwy czerwieni i bieli oraz czerni
Wszyte w lekki materiał dnia.
Zapłonęła przemyśleń pochodnia -
Nie do końca jesteśmy wierni.

Rozwijają skrzydła ptaki prywatne
I lecą w przestworza,
Dla nich noc ubrała kagańce z gwiazd,
Przeszywają trudności matnię.

Blask.


KAŻĄ PRZESTAĆ SZUKAĆ SZCZĘŚCIA 2017-01-10

Każą przestać szukać...
Szczęścia.

Każą zatrzymać się na chwilę.
Czy ja więc szukając, mylę się?

Każą przestać szukać...
Szczęścia.

Mogłabym zatrzymać się na chwilę,
Ale boję się, że stracę cenny czas.


UŚMIECH SŁOŃCA SUKCESU 2017-01-10

Uśmiechnęło się słońce sukcesu
Przez chmury zaciemnione od porażek.

Teraz już mogę iść korytarzami bezpieczna,
Mogę trwać delikatnie jak płatek róży,
Mogę być jak Xena - księżniczka waleczna,
To początek szczęśliwej podróży.

Teraz już mogę iść drogami spokojna,
Mogę kwitnąć jak kwiat trzeciej szansy,
Mogę fruwać jak motylek dopiero narodzony,
To początek szczęśliwej podróży.

Uśmiechnęło się słońce sukcesu
Przez chmury zaciemnione od porażek.


OBECNE ROZMOWY Z PRZESZŁOŚCIĄ 2017-01-09

Rozmowa z przeszłością -
Bo ciągle rozmawiamy -
Jednak to nie są te same rozmowy,
Co wtedy.

Przeszłość przenika w teraźniejszość
Nieśmiało, ciągle nie dowierzając
W to, co się stało -
Przecież tak dobrze się zapowiadało.

Rozmowa z przeszłością -
Bo ciągle rozmawiamy -
Jednak to nie są te same rozmowy,
Co wtedy.


PRZEMIJANIE MIŁOŚCI 2017-01-09

Tylko cisza pozostała
Po pięknych chwilach,
Po burzliwych chwilach,
Odleci, nie schwycę motyla.

Tylko noc pozostała
Ciemna,
Tylko ona w swej obecności
Jest wzajemna.

Tylko wspomnienia pozostają
W pamięci i w sercu, co pragnie
Przeciągle stałej, prawdziwej miłości...

Ta miłość nie nadchodzi,
Choć któryś z kolei dzień słońcem zachodzi
Za horyzont kolorowy.

Tylko czas zakłada mgliste woalki,
Z dnia na dzień wzywa do walki,
Lecz kolejna miłość przemija...


OŁOWIANY ŚWIT 2017-01-09

Ciężki nadszedł świt
Jak ołowiany,
Po ciężkiej nocy
Jak łza.

Czapa za śniegu
Okrywa głowy domów,
W sercu miliardy tomów
Zapisanych czcionką feralnych miłości.

Przy herbacie, co zdążyła ostygnąć,
Osuszam łzy, lecz zbolałe oczy
Widzą szarość niezrozumiałą -
Myśl pośrodku pola rzeczywistości jest oniemiałą.

A łzy nieususzone
Chwytam w dłonie,
Ogrzewam je
Chronię przed zimnem zza okna.

Ciężko oddychać gęstym powietrzem,
Twoje wyznania są ciężkie jak kamienie,
Chciałabym być szczęśliwa z tobą,
Lecz nasze charaktery zabić się mogą.

Ciężki nadszedł świt
Jak ołowiany,
Po ciężkiej nocy
Jak łza.


I NASZA MIŁOŚĆ TEŻ UMIERA 2017-01-09

Oceany łzawe,
Dryfuję, rozbijam się o skały pragnienia,
Umieram na wyspie samotności,
Rozkłada się nasza miłość jak zwłoki.

Płaczą oczy nocą,
Gdy nie widzi ich świat.
Płacze serce, ponownie skaleczone,
Ty wszystko już w równaniach oszczędności masz przeliczone.

Oceany łzawe,
Dryfuję, rozbijam się o skały pragnienia,
Nie ma, na czole kamienia
Wysycha nasza miłość na wiór.

A tam, w Górze śpiewa chór
Żałobny - to umiera miłość prawdziwa,
A może właśnie zrzuca z siebie skórę fałszu;
Spadł do oceanu sandał boży...


LICHO BURZLIWE 2017-01-08

Już było tak pięknie,
Już było namiętnie,
Spokojnie i cicho,
Aż nadeszło licho
Burzliwe.

Rozpętało licho burzę,
Zabito pierwszą białą różę,
Spadła jedna z masek,
Krwawi dogłębnie marzeń lasek.

Spadła łza zmrożona na podłoże,
Tylko miłość prawdziwa roztopić ją może,
Lecz takowa miłość nie istnieje -
Wiatr życia hula, wywołując katastroficzną zawieję.

Już było tak pięknie,
Już było namiętnie,
Spokojnie i cicho,
Aż nadeszło licho
Burzliwe.

Spokojnych snów już oczekiwanie.


KALKULATOR NOCY 2017-01-08

Licząc kalkulatorem nocy
Gwiazdy na niebie,
Zauważam ciebie
Chłodnego, zimowego -
Wirujesz jak płatek śniegu.

Zgubiłeś drogi w swym biegu,
W pędzie indywidualności
Zakręciło ci się w głowie.
Serce wydało rozkaz.

Teraz szukasz mnie
W realistycznym śnie,
A mnie w nim nie ma,
Spłakane niebo, spłakana ziemia.

Licząc kalkulatorem nocy
Gwiazdy na niebie,
Zauważam ciebie
Gorącego, wiosennego -
Zakwitasz jak przebiśnieg.


BUKIET POCAŁUNKÓW 2017-01-08

Bukiet pocałunków na stole,
Świecą słońca zimowe,
Świecą słońca neonowe,
Nadzieja jaśnieje w padole.

Bukiet pocałunków świeżo zerwany,
Szaleją potężne oceany,
Zalewają rozsądek -
Rozmowa, miłości przylądek.

Bukiet pocałunków na stole,
Świecą słońca mroźne,
Świecą słońca groźne,
Nadzieja jaśnieje w padole.


BALET TRZECH KRÓLI 2017-01-07

Cytrynowe zapytania o stan finansowy,
Nie przyszłoby nigdy do głowy,
Że koktajl Mołotowa dostanę do ręki.

Odrąbało mi kawałek szczęki,
Bo opadła aż do ziemi,
Oczy wyleciały z orbit - patrzę - tęcza
Uwita przez Czarną Wdowę.

Ciemność zakłada maskę na połowę
Twarzy: jego i mojej,
A potem przeinacza się w namiętność
Do zamrożonej klasyki.

Warta płynie, zawracają ją patyki
Moczone w eliksirach greckich, czeskich i polskich.
Na zdrowie! Na zdrowie! Dzyń -
Warto, płyń wesoło, płyń!

Pomarańczowe zapytanie o stan finansowy,
Nie przyszłoby nigdy do głowy,
Że koktajl Mołotowa dostanę do ręki.


POWRÓT DO DOMU 2017-01-07

Szum i szelest miasta nocą
Pobudza wyobraźnię sopli.

Ostatnie kursy do domów,
Pląsy radosne dymów,
Zatrute myśli, ciche słowa,
Usta całować się chcą tak,
By rozpuścić sople.

Splecione dłonie,
Pobudzone wulkany
Gorącą lawą,
Ciemność idzie ze zjawą,
Podszepty szatana
Słychać w oddali...

Będą spać do rana
Wtuleni we własną poduszkę.

Szum i szelest miasta nocą
Pobudza wyobraźnię sopli.


PAJĘCZYNA MIŁOŚCI 2017-01-07

Nić pajęcza, nić niebezpieczna,
Wpadła w nią nieświadomie,
Już się nie wyplącze, tonie
W pocałunkach, w dotyku...

Ciemną nocą szepcze księżyc mroźny,
Jak zazdrosny kochanek
Rzuca spojrzenie pogardliwe
Im dwoje.

Nić pajęcza, nić niebezpieczna,
Wpadła w nią nieświadomie,
Już się nie wyplącze, tonie
W pocałunkach, w dotyku...


ZAWIŁOŚĆI MIŁOŚCI 2017-01-06

Miłość. Daleka, cała w obietnicach,
Zwiewna jak damska spódnica
I jak wachlarz niezbędny w upały.
Miłość, lecz daleka, cała w obietnicach.

Miłość. Bilska, jednak jak nie miłość,
Zwiewna i niezupełna,
Tajemnic różnych pełna
Jak księżyc nocą -
Nieosiągalna w stu procentach.

Miłość. Daleka i bliska, ogłupiona
Obietnicami i marzeniami,
Co się kłóci z rzeczywistością, z realiami.
Miłość zatracona w samotności.


W RAMIONACH WSZELKICH PRZEPISÓW 2017-01-06

W ramionach wszelkich przepisów:
Czy człowiek jest już Bogiem?

W ramionach wszelkich przepisów:
Cóż czyha tuż za rogiem?

W ramionach wszelkich przepisów:
Z codziennością - z przyjacielem czy wrogiem?

W ramionach wszelkich przepisów:
Utoniemy czy dopłyniemy do lądu?


OBEZWŁADNIENIE 2017-01-06

Obezwładniona lianą z mgły,
Splątane myśli, splątane sny
Rozrywają duszę z głośnym świtem.
Jak wystraszone ptaki z kwiecistym przekwitnięciem
Zrywa się do lotu.

Chce biec szybciej, chce biec sprawniej,
Lecz nie może, ma skrępowane ruchy.
Patrzy zatem na świat, tam larwy i muchy
Bzyczące, obietnice składające bez pokrycia.

Chce tańczyć, chce cieszyć się, chce uśmiechem
Pozdrawiać świat, lecz nie może,
Wrosła w ziemię jak korzenie drzew,
Cichy niesie się niewiedzy śpiew...

Obezwładniona lianą z mgły,
Splątane myśli, splątane sny
Rozrywają duszę z głośnym świtem.
Jak wystraszone ptaki z kwiecistym przekwitnięciem
Zrywa się do lotu.


ROZBIEGANE MYŚLI 2017-01-05

Rozbiegane myśli
Po łąkach marzeń i niepewności.
Cisza drzemie w ciemności,
Migotanie gwiazdek zdradliwe.

Słowa wyszeptane na ucho
Mogą być nadal fałszywe,
Mogą być prawdziwe,
Słowa wyszeptane krucho.

Czas na złapanie myśli,
Na ubranie ich w garniturki,
Czas na kontrolę właściwą,
W stanie bezpieczeństwa miłość będzie możliwą.

Rozbiegane myśli
Po łąkach marzeń i niepewności.
Cisza drzemie w ciemności,
Migotanie gwiazdek zdradliwe.


JESIEŃ Z ZIMĄ 2017-01-04

Zawitała jesień w środku zimy,
Pluszcze i pluje deszczem,
Wiatr okrasza zimnym dreszczem.

Bałwan nie ma jak się urodzić,
Dzieci na sanki nie mogą wychodzić,
Magia płatków nie istnieje.

Zawitała jesień w środku zimy,
Hula kankana z gałęźmi drzew,
Zimnem w twarz wszystkim się śmieje.

To zła jest jesień,
Niegodziwa, podstępna.
Zima struchlała,
W towarzystwie jesieni wielce posępna.


WSKAŹNIKI I ICH ŚWIAT 2017-01-04

Wskaźniki, ich świat.
Tam rośnie kwiat
Wartości rzeczywistej,
Wartości zawyżonej.

Wskaźniki, ich świat,
Mikroklimatu świat,
Funkcja M do W -
Wymierność Fangera.

Wskaźniki, ich świat,
Tam czeluść wiedzy się otwiera,
Uwalnia szare komórki zza krat -
Frunę mądrzejsza nieco.


WYZNANIE PRZESZŁOŚCI 2017-01-04

Przeszłość, toast z nocą,
Wyznanie prawdy do miłości,
Wyznanie prawdy nieco pijanej.
Chorągwie rzeczywistości na wietrze łopocą.

Płyną łzy anielskie i wirują,
Na szybie niepewności wygrywają melodię.
Zamrażają siebie dotykiem
I odmrażają, płyną jak kry na przedwiosennej rzece.

Przeszłość, toast z nocą,
Wyznanie prawdy do kochania,
Od teraz wspólne kolacje i śniadania?
Chorągwie rzeczywistości na wietrze łopocą.


MAGICZNA SUKIENKA 2017-01-02

Mam sukieneczkę uszytą z radości,
Chodzę w niej szczęśliwa,
Uśmiecham się do gości.

Mam sukieneczkę uszytą z miłości,
Chodzę w niej szczęśliwa,
Głowa skryła się w chmurach.

Mam sukieneczkę uszytą z nadziei,
Chodzę w niej szczęśliwa,
Bo wyjdę cała z ciemnej zawiei.

Mam sukieneczkę uszytą z marzeń,
Chodzę w niej szczęśliwa,
Zakładam naszyjnik wrażeń.

Mam sukieneczkę uszytą z planów,
Chodzę w niej dumnie dla ciebie, dla fanu,
Blaskiem słońca aż emanuję.

Mam sukieneczkę uszytą z zachwytu,
Chodzę w niej szczęśliwa -
To magiczna jest sukienka.


POWTARZALNOŚĆ 2017-01-02

Powtarzają się noce i dnie,
Choć nie są takie same.

Powtarzają się miesiące i lata,
Choć nie są takie same.

Powtarzalnie kochasz mnie
Z daleka, z ukradka.

Powtarza plotki sąsiadka -
To nie lada gratka!

Powtarzają się chwile,
Choć są jak różne motyle.

Powtarza się świat,
A ja niepowtarzalnie dam Ci kwiat.


ŚWIATEŁKO NADZIEI 2017-01-02

Dziś zaświeciło światełko
Nadziei, nadziei na marzeń spełnienie.

Dziś padał śnieg,
Dziś padał śnieg.

Kontynuuję swój bieg
Do mety szczęśliwości.

Kwiaty kwitną zimą z tej radości,
Nie straszne mi dziś mgły.

Kolorowe sny
Przepływają przeze mnie.

Dziś zaświeciło światełko
Nadziei, nadziei na marzeń spełnienie.


ZMIANA WART 16 NA 17 2017-01-01

Już go nie ma, odszedł
Rok stary,
Co przyniósł klęski,
Co przyniósł i dary.

Już go nie ma, odszedł
Rok stary,
Co w końcówce daty
Zawierał liczbę szesnaście.

Już go nie ma, odszedł
Rok stary,
Nadszedł nowy, z liczbą w dacie siedemnaście -
Czy na życie będzie patrzył przez różowe okulary?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]