kwasna | e-blogi.pl
BAL SYLWESTROWY ZACZNIE SIĘ 2016-12-31

Zmierzch roku coraz bliżej:
Co zrobiliśmy dobrego?
Co zrobiliśmy złego?
Postanowienie noworoczne
Spełni się w przyszłym roku najwyżej.

Jeszcze chwila lub dwie
I bal sylwestrowy zacznie się!

Będzie hulanie, będzie swawola,
Będą bąbelki uwalniane.
Będą fajerwerki strzelać wysoko w niebo,
A my będziemy życzyć sobie wszystkiego najlepszego!

Zmierzch roku coraz bliżej:
Czy spełniliśmy wszystkie swoje założenia?
Czy sprawdziły się hipotezy?
Postanowienie noworoczne
Spełni się w przyszłym roku najwyżej.

Jeszcze chwila lub dwie
I bal sylwestrowy zacznie się!


GRANICZNE NORMY 2016-12-31

Natężenie świtu
W dopuszczalnych jeszcze normach,
Na dzielnicy pustka w formach
Nabrała kształt cudowny.

Stężenie zmierzchu
Jeszcze dopuszczalne.
Słowa wypływają marginalne -
Czynnik fizyczny, czynnik chemiczny
To jednocześnie.

Przepisy stoją jak strażnicy
Przy bramie z szyldem: WIEDZA.
Patrzaj tam, gdzie miedza
Ruda, właściwa, twoja,
Zamykam się, wchodzę do słoja.

Cichnę skażona
Przeznaczeniem.


KOSMOS MOICH MYŚLI 2016-12-30

Kosmos moich myśli,
A w nim wirujesz ty,
Ten odległy, ten zaległy,
Ten z przeszłości,
Przenikający do teraźniejszości -
Dziwne miewam sny.

Kosmos moich myśli,
A w nim wirujesz ty,
Ten z pobliska, ten rzeczywisty,
Ten barwny i ten mglisty,
Różnorodny ode mnie -
Miewam sny przyjemne.

Kosmos moich myśli,
A w nim wirujesz ty,
Ten, co powinien się ziścić,
Ten jedyny, ostateczny -
Sen mam bardzo waleczny.

Kosmos moich myśli,
A w nim wirujesz ty,
Ten właściwy, ten na zawsze,
Ten, co przyjacielem mimo wszystko,
Ten, co postawi dom, choć teraz gruzowisko -
O szczęściu miewam sny.


NASZE SPOTKANIE 2016-12-30

Na skraju wszystkich świtów
Nasze spotkanie.

Rozżarzamy się jak żarówki:
Pocałunki sensu,
Niewinne muśnięcia,
Rozmowy prowadzone odpowiednio.

Rozżarzamy się jak żarówki:
Splecione dłonie,
Pieszczone skronie,
Czas upływa, a ja z nim.

Na skraju wszystkich świtów
Nasze spotkanie.


STATUS ZWIĄZKU 2016-12-29

Trzymał ją mocno w ramionach, nie puszczał.
Tonęła w jego źrenicach, nie umiała dostrzec ich barwy.
Pocałunkiem rozmasował zmysły,
Czyżby to była kolejna trudna miłość?

Spłynęły łzy smutku, spłynęły łzy wzruszenia,
Wiedziała, iż nie ujrzy ich w tej ciemności -
Dla niego wciąż dzielna, samodzielna,
Lecz słaba upada po raz kolejny na kolana.

Samotność przychodzi nocą wielokrotną.
Co z tego, że serce płonie ochoczo
Jak pochodnia dla uczczenia wydarzeń -
To prowadzi jedynie do poparzeń.

Trzymał ją mocno w ramionach, nie puszczał.
Tonęła w dotyku jego dłoni, dłoń aksamitem.
Tylko inność charakterów zgrzytem
Określiła status ich nieoficjalnego związku.


NOCY, PRZYJACIÓŁKO 2016-12-28

Nocy, jedyna przyjaciółko:
Widziałaś moje łzy z wieczora,
Widziałaś mnie w ramionach Shreka,
Widziałaś, jak drżała powieka
Dręczona jawą, dręczona snem
O pragnieniu miłości i spełnienia.

Nocy, jedyna przyjaciółko:
Gasiłaś pożar ust spragnionych
Życiodajnej wody z rzeki miłości,
Gasiłaś pożar ciał uciśnionych,
Nie mogących eksplodować w jedności.
Gasiłaś pożar różnic temperamentów,
By ułożyć coś ważnego z niekształtnych elementów.

Nocy, jedyna przyjaciółko:
Widzisz mnie tęskniącą za pełnym oddechem,
Widzisz mnie pomiędzy czystością a grzechem,
Pocieszasz jak matka małe dziecko, ocierasz łzy,
Bo wiesz, jaki ten świat potrafi być zły.
Dobrze, że cię mam.


MIŁOŚĆ KONTRA CHWAST RÓŻNIC 2016-12-28

Pośrodku pola miłości
Wyrasta chwast różnic.

Pocałunki jak kolorowe skrzydła
Unoszą nas lekkich jak piórko.
A dotyk ciepłych dłoni
Otwiera nasze serca do czułości.

Jesteśmy razem, wtuleni w ramiona niebytu,
Cichniemy w ciemnościach strudzenia,
Tak bardzo pragniemy kochać i być kochanymi,
Lecz los przedstawia własny scenariusz.

Pośrodku pola miłości
Wyrasta chwast różnic.


NIEWIEDZA ROMANTYCZNA 2016-12-27

Ubrany we wspomnienia pierwszych razy
Przychodzisz do mnie nocą, czasem dniem,
Choć świadoma jestem umysłem, iż jesteś snem
Coraz bardziej odległym, to stawiam zapytania wyrazy.

Może mam już złudzenia,
Które jednak nie są złudzeniami
I nadal miłość tli się między nami?
Ubieram się w sukienkę ze wspomnień.

Ubrany we wspomnienia czystych chwil
Przychodzisz do mnie nocą, czasem w środku miasta
Odnajdujesz moje myśli - wiesz, że nadal tęsknię.
A teraz spoglądasz przez swoje okna na mroźną pełnię
Latarni ulicznych.

Może mam już złudzenia,
Które jednak nie są złudzeniami
I nadal miłość tli się między nami?
Wysyłam do ciebie tę niewiedzę
Na skrzydłach motyli magicznych.


ŚLADAMI WIELKOPOLSKICH POWSTAŃCÓW 2016-12-27

Śladami Wielkopolskich Powstańców
Wyruszyło dziś miasto.

Nagle zrobiło się ciasno,
Nagle zrobiło się uroczyście:
Na koniach ułani
Jechali,
Żołnierze salutowali
Na znak generała centralnego.

Nagle złożono hołd
Poległym,
Nagle zaroiło się od wieńców,
Spadły kajdany niewoli.
Orszak ludzi - cywilów
Przemknął do ogrodu zwycięstwa.

Śladami Wielkopolskich Powstańców
Wyruszyło dziś miasto.


KRÓLEWSTWO PRZEMYSŁA II 2016-12-27

Przemysł II
Świadkiem bytu doczesności.

Zamek królewski -
Do świetności,
Do dojrzałości,
Do wysokości.

Przestraszone diabły
Koguta pianiem
Uciekły do Belzebuba -
Ocalenie miasta, czarta zguba.

Zamek królewski -
Na górze,
Na wysokości,
Ku chwale przeszłości.

Przemysł II
Świadkiem bytu doczesności.


WZAJEMNI 2016-12-27

Spojrzeniem oczu
Wzajemnym
Do głębi bytu
Spletli siebie w jeden los.

Myślą jednorodną,
Wzajemną
Nakarmili głód palący
W swoich sercach.

Pocałunkiem niezwykłym,
Wzajemnym
Ugasili pożar pragnienia
Swoich ciał.

Obecnością wyczuwalną
Przez oddech przyspieszony,
Przez skórę i jej dreszcz,
Złapali tą samą kroplę deszczu.

A dotykiem swoich tęcz
Namalowali scenę ekstazy,
Poezja ich jedności
Napisała szczęścia wyrazy.


Z NARODZINAMI PANA JEZUSA 2016-12-27

Z narodzinami Pana Jezusa
Miłość do świata wyrusza,
Przedziera się przez przeszłość,
Przedziera się przez rzeczywistość,
By rozgonić zimną mglistość.

Z narodzinami Pana Jezusa
Miłość do świata wyrusza,
Przedziera się przez oceany samotności,
Przedziera się przez morza wzburzone,
Płynie wpław.

Z narodzinami Pana Jezusa
Miłość do świata wyrusza,
Przedziera się przez łąki wspomnień,
Przedziera się przez lasy przypomnień,
Otwiera oczy tuż o świcie.

Z narodzinami Pana Jezusa
Miłość do świata wyrusza,
Przedziera się przez gąszcz niezgody,
Przedziera się przez jesienno-zimowe pogody,
Otrząsa się z sopli zesztywniałych mrozem życia.

Z narodzinami Pana Jezusa
Miłość do świata wyrusza,
Przedziera się z kolędami na ustach,
Przedziera się przez bajora bagniste,
By oczyścić duszę przez te łzy dżdżyste.


ŚWIĄTECZNA NIEZGODA 2016-12-25

Oślepiający blask,
Przerażający trzask,
To spadła pierwsza gwiazda,
Rozbiła się o podłoże.

Dziś urodziłeś się Boże,
Ludzkość przywitała Cię w kościele,
Ludzkość przywitała Cię w niedzielę;
Powrót do domu i walka na noże!

Oślepiający blask,
Przerażający trzask,
To spadła pierwsza gwiazda,
Rozbiła się o podłoże.


MAŁA CHOINECZKO 2016-12-24

Mała choineczko,
Coś wystrojona jak panna zgrabna,
Jesteś taka piękna, jesteś taka ładna.

Mała choineczko,
Co jesteś świadkiem Bożego Narodzenia,
Zachwycasz mizerne ludzi spojrzenia.

Mała choineczko,
Co błyszczysz kolorami tęczy,
Słyszysz, jak chory z bólu jęczy.

Mała choineczko,
Co widzisz płaczących aniołów
Kroplami jesieni.

Mała choineczko,
Coś jest wyjątkowa, coś jest moja,
Choć niedoskonała.

Mała choineczko,
Zielona panieneczko,
Składam życzenia tobie wszystkiego najlepszego.

Mała choineczko,
Co wyganiasz cienie samotności,
Dajesz nam wiele radości.


WIGILIJNY CZAS 2016-12-24

Pierwsza gwiazda,
Wigilijna wieczerza,
Odmówiono słowa pacierza,
Życzenia zostały złożone.

Choć niebo zachmurzone
Krople deszczu rosi,
To pierwsza gwiazda prosi
Wszystkich do stołu, do świętowania.

Życzliwość i serdeczność wystają spod obrusa,
Córka matce, córka ojcu daje całusa -
Razem słuchają kolędowania melodię,
Są ze sobą w zrozumieniu, zgodnie.

Pierwsza gwiazda,
Wigilijna wieczerza,
Przełamanie się opłatkiem,
Na pasterkę każdy teraz zmierza.


JUŻ ŚWIĘTA 2016-12-23

Wyczekiwane dość długo,
Bo cały rok,
Nadchodzą, stawiają krok
Raźny jak chętnie zaproszony gość.

Pachną grzyby, pachnie kapusta gotowana,
Mama z córką w kuchni krząta się od rana,
A i syn, a i tata chętnie pomaga
W przygotowaniach do świąt.

Świerki, sosny świąteczne
Już przyozdobione,
Jak panny z dobrego domu strojne,
Jak damy prezentują się dostojne.

Już święty Mikołaj po mieście śmiga
Na saniach, w mikołajowym aucie czy busie,
Spieszy się z produkcją prezentów, musi być wszędzie na globusie -
Ma już rozdwojenie jaźni przynajmniej.

Gwiazdy migają tu i tam w iluminacjach,
Migają, by było fajniej.
Neony zapraszają na promocje bożonarodzeniowe,
Co na to zamordowany karp powie?

Już koleżanki dają sobie upominki,
Robią wesołe minki,
Do alpejskiej wioski świętego Mikołaja zaglądają,
Rudolfa radośnie pozdrawiają.

Cieszą się dzieci, cieszą się dorośli,
Wszyscy dostojni, zabiegani, wzniośli
Chcą zdążyć na porodówkę do Boga -
Oto jest, narodził się Zbawiciel świata,
Niech zapanuje dobro, a odejdzie wszelka trwoga.


OSTATNIE NIEBIESKIE CHWILE 2016-12-23

Ostatnie szumne melodie
Grane do obolałych uszu.
Wśród maszynowego buszu
Postawiliśmy ostatnie kroki.

Już nie będzie więcej pośpiechu
I przeciętych palców wskazujących.
Nie będzie więcej sygnałów ponaglających
Do rąbania drwa obolałymi toporami.

Już nie będą świeciły słońca niebieskie,
Ani niebieskie mgły nie nadejdą.
Już o świcie trudności nie wzejdą,
Napisy nie będą się myliły: polskie i czeskie.

Ostatnie potoki krzyków
Popłynęły.
Ostatni raz sowy ziewnęły,
Siedząc na gałęzi przemysłowej.

Czas przejść do części nowej,
Innej, nieznanej, upragnionej.
Tylko wspomnienia pozostaną,
Będą pisać księgę kolejności poukładaną.


W RAMIONACH CZASU 2016-12-23

W ramionach czasu
Trzymam pocałunki leśne,
Noce były wczesne,
Miłości pełne, a i poranki nie gorsze.

W ramionach czasu
Trzymam galerie handlowe,
Gdzie wszystko było takie pierwsze, takie nowe,
A nasze serca żyły dla siebie.

W ramionach czasu
Trzymam wszystkie wspólne horrory i komedie,
Naszą walkę bokserską z komentarzem,
Naszą wędrówkę krótkim korytarzem,
Wszelkie obrane strategie.

W ramionach czasu
Trzymam balkon zazdrosny o bliskość,
Cztery ściany twego pokoju, czystość
I te rybki w akwarium głodne.

W ramionach czasu
Trzymam zakłady sportowe i nic nie robienie,
To nasze wspólne na tapczanie siedzenie
I wspólne skromne posiłki -
Magię zwykłych chwil...

W ramionach czasu
Trzymam niesforny dżem,
Co rozweselił, co poróżnił nas
I huśtawkę, i świerki trzy już nie samotne,
I tę, płaczącą po moim odjeździe, smugę na twym oknie.

W ramionach czasu
Trzymam gołąbki złociste,
Zachwyty na łąkach, co kwieciste
I ten szum fal nad jeziorem,
Szum fal miłosnych.

W ramionach czasu
Trzymam tęczę po burzy,
Czułe słowa szeptane na ucho
I ten deszcz, który bawił się z nami
Letni, niegroźny.

W ramionach czasu
Trzymam nasze zimy białe,
Nasze rozmowy długo-nocne
I dłonie młode, splecione razem, mocne.

W ramionach czasu
Trzymam każdą wiosnę, każdą jesień
I przeznaczenie, co te wspomnienia niesie.
Całego ciebie, całych nas.

Tyle spojrzeń wokół było zazdrosnych
Wtedy. Zazdrosnych,
Iż mieliśmy szczęście, iż mieliśmy siebie.

W ramionach czasu
Trzymam wszystkie tęsknoty i łzy,
Wszystkie marzenia i sny
O nas wtedy prawdziwych.

W ramionach czasu
Trzymam listy od ciebie,
Są zroszone łzami wzruszenia -
Jak ja wtedy unosiłam się na skrzydłach:
Jak anioł, jak motyl, jak ptak.

W ramionach czasu
Trzymam twoją prawdziwą naturę
I te niedoskonałości,
Uczyłam się ich dotykiem na pamięć.

W ramionach czasu
Trzymam naszą miłość
Przerwaną, zerwaną
Jak pajęcza nić -
Nikomu innemu nie umiem być już tak oddaną.

W ramionach czasu
Trzymam skamieliny
Tęsknot, łez, uśmiechów i żali -
Co by się stało, gdybyśmy szczerze drugą szansę sobie dali?


ŚWIĄTECZNA WIZYTA 2016-12-21

Żona świętego Mikołaja
Wyprowadziła Rudolfa z garażu
I pomknęła z prędkością torpedy,
Odwiedziła strudzonych parobków.

Wyhamowała przed fabryką pachnącą,
Na chodniku zrobiła rysy,
Zaczarowała krzak łysy,
Uśmiechnęła się do tych ludzi.

To w nich nadzieję i ciepło rozbudzi
Na te święta, na te święta.
Jak miło, że żona Mikołaja
O nas pamięta.


W PARZE 2016-12-21

Obok strudzenia
Idą wspomnienia
Nas, ciebie.
Teraz już nie znam siebie.

Obok westchnienia
Idą złudzenia,
Czasem tak wyraźne jak rzeczywistość,
Zazwyczaj są jak mglistość.

Obok codziennego istnienia
Idzie samotność z miłością
Za rękę. Wrzucam kamyk do rzeki,
Nadchodzi sen na powieki.

Obok snu
Idzie wytchnienie.
Odrzucam już majaki
Całego tchnienia ciężkiego.


NATURA CYWILIZOWANYCH LUDZI 2016-12-21

Kłamstwa, intrygi,
Gniewu podrygi,
Podrygi zamętu -
Doszliśmy do zakrętu.

Fałszerstwa, przekręty,
Znieczulica i egoizm -
Naszła mgła niezgody -
Aury nie naprawią nawet najlepsze śrubokręty.

Jak świat jest podły, ten świat ludzi,
Chrystus wkrótce się urodzi, się obudzi,
Jego serce dalej będzie się trudzić
Na ten świat poróżniony - aniołowie płaczą brakiem śniegu.

Nadzieja ma złamany nos,
Nadzieja na czysty los,
Na lepszych nas,
Wszystkich bez wyjątku.

Prawda, dobroć,
Serdeczności paproć,
Szacunek, empatia -
Tak zacznijmy od początku.


BAL WSZYSTKICH MECHANICZNYCH 2016-12-21

Tańczą mechaniczni,
Poruszani tłoczeniami,
Melodią szumnych śpiewów,
Nie zważając na układ gniewów.

Tańczą mechaniczni, to ich bal
Coroczny. Formuje się stal
Jak plastik stopiony, jak plastik sztywny.
Każdy z nich jest bardzo aktywny.

Tańczą mechaniczni,
Tańczą na rozkaz włączenia,
Zastygają w bezruchu na stop.
Ruch w lewo, ruch w prawo, do góry hop!

Tańczą mechaniczni,
Tańczą wśród szumu,
Tańczą, mając płytki zamiast rozumu,
Tańczą wśród ludzi tłumu.

Tańczą mechaniczni, tańczą.
Ich to jest bal, ich to jest koncert.
Będą tańczyć do określonej wieczności -
Dopóki się nie popsują.


RZEKI ZIMOWE I ROBOCIKI 2016-12-19

Płyną rzeki zimowe,
Płyną i rwą brzegi,
To nadchodzi fala powodziowa,
Ratujemy się, o ile to możliwe.

Gałęzie krzywe
Są jak deski ratunku
Dla naszego gatunku:
Robociki.

Płyną rzeki zimowe,
Płyną i rwą brzegi,
Zalewane są pałace prezydenckie
Z cegieł białych jak śniegi.

A my, robociki
Uczymy się pływać
W głębokich wodach -
Wygramy w tych zawodach.


GWIAZDA NIEBIESKA 2016-12-19

Gwiazda niebieska
Zamigotała na firmamencie,
Jej blask dał światło
Przy zakręcie
Strachu.

To znak dla motywacji,
Dla nadziei, dla racji
Wszelkiego bytu
Rodzącego się z chaosu
Codzienności.

Gwiazda niebieska
Zamigotała na firmamencie,
Jej blask dał światło
Przy zakręcie
Niepokoju.


PRAWIE BUDOWLE 2016-12-18

Powstają wieże
Babel.

Fundamenty solidne
Mają.

Powstają wieże
Eiffla.

Z cegieł
Wyrastają ściany.

Powstają piramidy
Heopsa.

Tak przez cztery
Umierające księżyce.


OD MIŁOŚCI DO MIŁOŚCI 2016-12-18

Od miłości do miłości
Pulsuje serce po nitce dni,
Wśród mgieł szuka latarni,
By odnaleźć dobre sny.

Od miłości do miłości
Pulsuje serce samotnością,
Jest wytrwałe i twarde jak stal,
Lecz pragnie już wreszcie rozpocząć biały bal.

Od miłości do miłości
Serce pulsuje po nitce dni,
Wśród drzew wspomnień przechadzasz się ty...
Łapię rzeczywistość w dłonie, jej ćmy.

Od miłości do miłości
Serce pulsuje nadzieją zaciętą,
Wśród złudnych schematów
Odnajduję prawdę pustych ścian.

Od miłości do miłości
Serce pulsuje po nitce dni,
Na polach przyszłości
Przystanek w jedynej miłości.


PERŁY KOTŁOWNI 2016-12-18

Perły kotłowni,
Pereł pięć,
Otwarta pięść
I ozdoba z uśmiechu.

Zło namawiające do grzechu,
To szepczący diabeł był.
Krople deszczu - krew żył
Pulsujących wiatrem wiedzy.

Perły kotłowni,
Pereł cztery,
Dobre maniery
I przykład zaświecił.


DESZCZE KARTONOWE 2016-12-15

Ludzie jak roboty
Śmigają, biegają
Tam i z powrotem -
Są jednym wielkim dygotem.

Płaczą czerwienią pokaleczone ręce,
Szybciej i więcej
Trzeba dawać z siebie
Za pensję niewidzialną.

Słychać zgrzyt i tłoczenie:
Puszki, pudełka, aerozole.
Ja już wszystko chromolę -
To padają deszcze kartonowe.


BUTELECZKI BIAŁE 2016-12-14

Buteleczki białe
Pędzą na taśmie
Jak oszalałe,
Jak nie huknie, jak nie trzaśnie
O podłogę hali cały ich karton.

Cóż? Chwila przestoju,
A potem znów
Mkną te buteleczki białe,
Mkną jak oszalałe,
Płynem wypełnia je maszyna.

Buteleczki białe,
W nich metalowe serduszka,
Metalowe kuleczki.
Buteleczki białe
Mkną na taśmie jak oszalałe,
Mkną w ręce dzieweczki.

Buteleczki białe
Pędzą na taśmie
Jak oszalałe
Przez cały dzień.


WULKAN ZŁOŚCI 2016-12-13

Wulkan obudził się trzynasty.
Tryska lawą gorącą, lawą wrzącą
Jak wszystkie fontanny Neptuna,
Coś się wylało, to pękła wrażliwa struna.

Wulkan zalewa środowisko trzynasty,
Uciekła bohaterka nędzna,
Wystraszyła się lawowego frędzla,
Co smyra ogniem piekielnym.

Wulkan obudził się trzynasty,
Nie warto być dzielnym
Harcerzem, bo nawet harcerz
Przemieni się w kości.

Wulkan obudził się trzynasty,
Wulkan pełen złości
Na nieuczciwych, na oszustów -
Płonie od lawy cały nędzny świat!


JESTEM KAMIENIEM 2016-12-12

Samotność bywa tak blisko,
Upadam, od łez ślisko
Zrobiło się, od żalu, od tęsknoty;
Nieznajomy wyciągnął dłoń.

Wstaję, spoglądam w jego twarz,
Uśmiechem maluje nową nadzieję,
Lecz jestem jak kamień,
Co pragnie przetrwać chaosu zawieję.

I trwam zastygła jak lawa czerwona,
Emituję chłód, promieniuję nim.
Nieznajomy podszedł, ukląkł obok,
Pocałunkiem rozgrzewa moje kamienne wnętrze.

Pachnie mi ten nieznajomy jak kwiatów polnych naręcze,
Pachnie jak malina, pachnie jak jagoda,
Świeci jak słońce, pada jak deszcz,
Stara się wprawić kamień w dreszcz.

Samotność bywa tak blisko,
Upadam, od łez ślisko
Zrobiło się, od strzaskanych marzeń, od żalu,
Iż pierwszy dżentelmen, co miał być też ostatnim,
Nie wytrwał do końca tego balu.


WYTWÓRNIA 2016-12-11

Znów się zaczyna gonitwa
Po polu robotów i maszyn,
Tworzą się produkty,
Jadą ciężarówek kondukty
Wgłąb kraju, wgłąb świata.

Tłoki wygrywają melodię
Ogłuszenia.
Skłon i wyprost
Krokami do wyuczenia
Zawodu zwykłego.

Chwilami pot leje się z czoła wysokiego,
Skrapla się na podłogę, na paletę,
A dzikość bezuczuciowej stali
Po głowie jak w bęben wali -
Słychać chrzęst już z oddali.

Znów zaczyna się gonitwa
Po polu robotów i maszyn,
Tworzą się produkty,
Jadą ciężarówek kondukty
Wgłąb kraju, wgłąb świata.


TWÓJ GRZEBIEŃ 2016-12-08

Czeszesz ją grzebieniem przeszłości,
Chcesz upleść warkocz miłości
Z nitek serca,
Lecz przegoniłeś ją z dala od siebie.

Teraz nie chce ci ulec,
Teraz nie chce czuć pocałunków twych,
Teraz nie chce oglądać księżyców twych,
Jej serce zarośnięte przez mgły
Samotności.

Czeszesz ją grzebieniem przyszłości,
Chcesz upleść warkocz miłości
Z nitek serca,
Lecz nie ma ciebie tu.


PASTERECZKA 2016-12-08

Zagania poranki
Jak owieczki do zagrody,
Taka z niej pastereczka.

A maszyny hałaśliwe
Rosną na łące produkcji,
A oczy metalowej konstrukcji
Zapisują fakty istotne.

Deszcze padają kremowe, psotne.
Klimat już prawie tropikalny.
Na razie to jeszcze nic nie znaczy,
A później się zobaczy -
Może to właściwość ważna?

Zagania wieczory
Jak owieczki do zagrody,
Taka z niej pastereczka.


WSIĄKAJĄCA W MIASTO JESTEM 2016-12-07

Ciemną nocą, ciemnym dniem,
Jeszcze między jawą a snem
Sama właśnie mknę,
A mknę i przenikam w miasto.

Nie otrze nikt mi łzy,
Nikt nie pocieszy dobrem słowem,
Nikt nie wskrzesi szczęścia,
Sama muszę zawalczyć o jego błysk.

Pozostanę tu na chwilę,
Utulę do snu nocne motyle,
Zostawię po sobie ten mały ślad,
A potem polecę w nowe, nieznane.

Ciemną nocą, ciemnym dniem,
Już między jawą a snem
Sama właśnie mknę,
A mknę i przenikam w miasto.


DZIEŃ MIKOŁAJÓW 2016-12-06

Dzień mikołajów nadszedł
W prostej linii.

Chodzą mikołaje
W centrum miasta,
Na ich obrzeżach.

Częstują cukierkami,
Rozdają pracę.

Wiwat mikołajom -
Odpalam racę!

Dzień mikołajów odchodzi
W prostej linii.


SZAROŚCI, SAMOTNOŚCI, CZERŃ 2016-12-06

Szarości, samotności
Panują wokół, okręcają się wokół drzew,
Wróbel niesie śpiew
Ćwierkotliwy,
Ton dnia dość krzywy.

Dopadł ją zły cień,
Ciągle za nią podąża,
Ciągle ją śledzi i tłamsi,
Ona ma już dość.

A tu kolejny dzień,
Trzeba się starać,
Trzeba być ideałem dla wszystkich innych,
Jawa jak zły sen.
Zupełna czerń.


NOCNA TURBULENCJA MYŚLI 2016-12-06

Noc, turbulencja myśli.
Samotność tuli w swych ramionach
Drżące listki wiary, drżące listki nadziei
Na chwilę, kiedy miłość się ziści.

Iluzoryczna cisza trwa.
Gwiazdka z zimna miga.
Promieniuje słońce w snach,
Co za moment nadejdą.

A na wiosnę kwiaty szczęścia wzejdą
I zachwycą większość serc.
Ptaki wrócą z dalekich swych podróży,
Cyganka z dłoni potrafi to wywróżyć.

Noc, turbulencja myśli,
Samotność prowadzi rozmowę
Szczerą, dogłębną.
Poranek nadchodzi, poranek się ziści.


DROGA DONIKĄD 2016-12-06

Droga donikąd,
Okazało się później.

Zmarzły kocie łby,
Wydały jęk.

Spadła łza zmarznięta,
Wydała dźwięk.

Zmarzło też serce,
Schowało się w zieleni
Nadziei.

Podczas zawiei
Zgubiono sens.

Droga donikąd,
Okazało się później.


MYŚLI, WSPOMNIENIA 2016-12-04

Myśli, wspomnienia.
Dzień za dniem
Upływa, z jawy staje się snem.

Myśli, wspomnienia.
Noce bezsenne, noce kryształowe
Już od łez zapomnienia.

Myśli, wspomnienia.
Serca gnuśne, serca wrażliwe,
Chciałoby się w pierwszą linię uwierzyć
I oddać się miłości, tej pierwszej.

Myśli, wspomnienia.
Trwanie w systemie Matrixa,
Spożywanie Masmixa.
Dokąd zbiec,
By schować się przed przeznaczeniem?


JASNY WAMPIR 2016-12-04

Przyleciał niespodziewanie,
Przyleciał nocą niewinną,
Nietoperzem był, zwinną
Istotą jasną w ciemnej poświacie.

Przyleciał niespodziewanie,
"Witaj kochanie" -
Wysyczał, wymówił
I swe pocałunki w jej szyję zanurzył.
Poddała się odpływom na morzu.

Przyleciał niespodziewanie,
Ukąsił ją w zbożu,
Ukąsił ją na sianie.
Jasny wampir był to dla niej.


TECHNICZNE WZGÓRZA 2016-12-04

Techniczne wzgórza.
Tam robią odlewy
Świeczników na sprzedaż.
A w padole trwa wyprzedaż
Produktów z certyfikacją.

Techniczne wzgórza.
Tam trwa szaleństwo głupoty,
Tam łączą się zespawani
Z ludzkim sukcesem, z ludzką porażką,
A bohaterka dnia stała się wyżarzoną ważką.

Techniczne wzgórza.
Na nich wyrasta róża
O łodydze nitu,
To po części warstwa mitu
Bytności doczesnej.

Techniczne wzgórza.
Tam odlatują jaskółki żelazne
We frakach, co już ciasne,
Odlatują do Katowic.
Zarzucenie na morzu pozostałych kotwic.

Techniczne wzgórza.
Tam system się zaburza
Niejednorodnością, koksem, węglem,
Namalowanie uśmiechu pędzlem
Na płótnie z mosiądzu.

Techniczne wzgórza.
Nadchodzi semestralna burza
I zrywa sznurki wiedzy.
Czy zwyciężą koledzy
Z innych technicznych wzgórz?


ŚMIERDZĄCY SER 2016-12-02

Plaster jeden, plaster drugi na kanapkę,
A kanapka w łapkę -
Kęs jeden albo kęsa pół,
Nagle nos opadł w dół.

Zajechało nieświeżością,
Zajechało rybią łuską,
Mówią, że pycha,
Lecz na wymioty się zbiera
Od śmierdzącego sera.

Plaster jeden, plaster drugi na kanapkę,
A kanapka w łapkę -
Ani jednego kęsa więcej,
Smród ścierki doskwiera
(Jakie składniki w sobie zawiera?)


TRZEPOCZĄCE SIĘ SERCE 2016-12-02

Serce trzepocze się jak uwięziony ptak
W klatce żelaznej. Wyrywa się tak
Do przodu, do miłości wielkiej,
Budzącej się jak wulkan od dawna uśpiony.

A w nim samotność zalega jak flegma
Na gardle gruźlika.
Nikt nie pyta, co jest najważniejsze naprawdę,
A serce wie... i walczy o tę wartość.

I tylko spowiada się księżycom,
I tylko spowiada się gwiazdom
W kolorach czerni.
Pogubieni są ludzie na tej ziemi.

I tylko ono wie, co sensem życia jest,
Lecz smutne i samotne pisze test,
Ciągle oceniane... aż sponiewierane
Niedobrą krytyką.

Serce już nie trzepocze się jak uwięziony ptak
W klatce żelaznej. Wyrwało się tak
I poleciało w dal, w poszukiwaniu miłości -
Gdzieś tam znajdzie źródło radości!


TANIEC WŚRDÓ DYMÓW GRUDNIA 2016-12-02

Około południa
Taniec wśród dymów grudnia.
Taniec skośny dla przyszłości
Trwał jak szalony wir.

Porwani ludzie
Tańcem wśród dymów grudnia,
Wytrwale tańczyli,
Tolerancji i szacunku się uczyli.

Szkoda jedyna,
Iż dymy to trujące,
Iż dymy te zasłoniły słońce,
Umrze kiedyś świat, a to jest przyczyna.

Około południa
Taniec wśród dymów grudnia.
Taniec prosty dla przyszłości
Trwał jak szalony wir.


ŁZY I DESZCZE 2016-12-01

Łzy proste, łzy krzywe,
Serca zlęknione,
Serca osamotnione
W walce o życie.

Odczuwamy ból
Z rzuconych kamieni
Wydobywający się.
Kamienie też żyją.

Łzy proste, łzy krzywe,
Tak ciężko iść,
Już martwy każdy liść
Rozkłada się.

Wciąż padają deszcze
Zimne, złe.
Wciąż padają deszcze
Proste, krzywe.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]