kwasna | e-blogi.pl
MÓJ PORANKU 2016-09-30

Poranku, mój poranku,
Włożyłeś szatę szarą,
Świat ubierasz w nią,
Smucisz się wraz z duszą mą.

Poranku, mój poranku,
Ty i ja samotni jak drzewo
Na polu między miastami.
Chowamy się między wersami.

Poranku, mój poranku,
Jesteś mi jak kwiat
Na łące, którego nie chce zrywać,
Bo ty przecież życia nie chcesz się pozbywać.
Ja też tego nie chcę.

Poranku, mój poranku,
Tańczymy na ganku
Wraz z liściem i wiatrem -
Bawimy się, a nasze istnienia dość uparte
Są. Potem szatę swą
Przekażesz reszcie dnia.


OGÓŁEM 2016-09-30

Chwile nakładane garściami
Do gara pełnego wody,
Dla urody
Gotowana zupa cebulowa.

Komuna z kartkami stać gotowa
I zdobyć pomarańcze,
To nic, że marudności szarańcze
Dopadły pewną kobietę, jeszcze zdrową na umyśle.

Chwile nakładane garściami
Do gara pełnego wody,
Dla urody
Gotowana zupa szczawiowa.


MOTYLI POCAŁUNEK 2016-09-30

Muśnięcie policzka
Skrzydłem motyl dokonał.
Pocałował kolorem, nim skonał
Na dnie serca zachodzącego dnia.

Wspomnienie pod powiekami
Trzepocze się jak ten motyl,
Śle pocałunki kolorowe,
Jedwabiem ścielone łoże.

Na policzku ślad
Po motylim pocałunku,
Jeszcze czuć to spotkanie,
To ty byłeś tym motylem, kochanie.


PRZYWITAJMY RADOŚNIE PANIĄ JESIEŃ 2016-09-29

Nadeszła pani w kolorowej sukni,
Wiatr gra na lutni
Melodię o przemijaniu.

Raz deszczowa, raz słoneczna
Ta pani z kapeluszem liści na głowie
Dość zmienna, w końcu jest kobietą.

Ustroiła się w korale czerwone,
Nazbierała trochę kasztanów i żołędzi,
Aż wiewiórka, co siedzi na gałęzi,
Zazdrosną jest, bo ona tylko rude futerko ma -
Czas iść na bal.

Nadeszła pani w kolorowej sukni,
Zatem nie bądźmy smutni
My, ludzie w szarych garniturach codzienności.


ODSZEDŁ MOMENT 2016-09-28

Odszedł, odszedł moment
Zacnej nicości, przewiązany wstęgą
Samotności, a noc kroczy ku świtowi,
Jesienni, trochę mieniący się kolorem.

A z dzbanów rzeczywistości
Rozlewany trunek trudności,
A po trunku tym zawiłości
W labiryntach - szukanie wyjścia.

Odszedł, odszedł moment
Zacnej nicości, pomalowany farbą
Żywej nierealności -
Wiwat samodzielności!


UMĘCZONE PRZEMIJANIE 2016-09-28

Poranki, popołudnia i wieczory.
Dzień za dniem tak przemija.
A my przemijamy wraz z nimi.
Skąd brać siłę i energię?

Poranki, popołudnia i wieczory
Są zazwyczaj jak potwory
Z bajek kreskowanych.
Używam słów dość pijanych.

Poranki, popołudnia i wieczory.
Dzień za dniem tak przemija.
Za oknem kolejna już jesień
I żegna się z nami wrzesień.


PRZEPISY JAK MIECZE 2016-09-28

Przepis na przepisie,
Każdy rozporządza
Dobrem narodowym -
Żołnierz do wojny jest gotowym?

Jeszcze chwila, a może dwie,
Kiedy przyspieszą dni
I dogonią żołnierza -
On do wolności zmierza.

Przepis na przepisie,
W formie przymierza
Ukształtował się czas -
Toast za nas
Białych i czerwonych.


MIŚKI, KOTKI I PIESKI 2016-09-28

Czy możliwym jest,
By miśki, kotki i pieski
Żyły w zgodzie pod jednym dachem?
Obawy te wiążą się ze strachem
Cierpienia.

W kompromisie nauczyłyby się
Wspólnego życia,
Lecz nie pokonają uporu
Zwierzęcego upioru.

Więc uda się, czy się nie uda?
Potrzebne cuda
Tu są.


ROZMOWA DWÓCH SERC 2016-09-28

Tylko mnie kochaj,
A ja ukocham ciebie -
Mówi serce do serca.
Odnajdziemy się w niebie.

Tylko mnie kochaj,
A ja dam ci rozkosz kosmiczną -
Mówi serce do serca.
Zatańczymy chwilą magiczną.

Tylko mnie kochaj
Na zawsze, nie na chwilę -
Mówi serce do serca.
A pofruniemy do szczęścia jak motyle.


CIENIE I MILCZENIE 2016-09-28

Wspomnień cienie
Przemykają komnatą serca.
Milczenie.

Odległości cienie
Przemykają po polu,
Gdzie rdzewieje nasz pociąg.
Milczenie.

Pytań cienie
Przemykają komnatą umysłu.
Milczenie.

Rozstania cienie
Przemykają przez teraźniejszość.
Jesteśmy jak większość.
Milczenie.

A jednak się odezwałeś.


WYGAŚNIĘCIE 2016-09-26

Nic już z tego nie będzie.
Łzy w samotności spływają,
Szarość żyje wszędzie,
Nasze serca już siebie nie kochają.

Cisza w naszych ustach,
Wspomnienia to tylko wspomnienia.
Nowy krok, do przodu krok
Czas postawić już.

A płatki białych róż
Opadają nieuchronnie.
Chciałam, byś kochał nieprzytomnie,
Lecz mur różnic zaczyna dzielić nas.

Płacze zatem las,
Płacze wierzba,
Płacze przeznaczenie,
Nijak i jego cienie
Tu są. Cóż? Kolejny etap.


WSZYSCY JEJ MĘŻCZYŹNI 2016-09-26

Nie spotkała jeszcze właściwego
Mężczyzny, który by ją ukochał,
Który by ją uszanował
I uczynił szczęśliwą.

Tylu tych mężczyzn jest,
Każdy z nich funduje jej bojowy chrzest -
Nie liczą się z jej uczuciami -
Są dużymi dzieciakami.

Nie spotkała jeszcze właściwego
Mężczyzny, każdy z nich jest kolegą
Z opcją całowania,
Z opcją cielesnego miłowania -

Żaden nie jest gotowy
Na życie prawdziwe.


ZŁOŚĆ I NIENAWIŚĆ 2016-09-26

Zaciska się pięść jedna, pięść druga,
W zwierciadle serca smuga
Wyryta brzytwą nienawiści.
Zachłyśnięci łykiem podłości.

Ona i on -
Nigdy weselny dzwon,
Fałszywy każdy ton
W tych ich piosenkach życia.

Zaciskają się powieki,
By nie oglądać złego świata,
Wciąż zła data
Zapisywana w notesie dni.

Oddech się uspokaja,
Jaźń się scala i rozdwaja,
Czas upływa, upływa siła -
Za życia usypana mogiła.


KOŃCZYMY SIĘ... 2016-09-26

Burza między miastami,
Przeznaczenie każe milczeć,
Więc milczymy ciszą po burzy,
A łzy spływają lewą stroną wzgórz
I oczyszczają serca poranione...

Teraz czas zrobi swoje.
Zapiszą się zwoje
Po przecięciu emocjonalnej pępowiny -
Dobrze się stało, teraz upływają godziny,
Upływają minuty -
Słowa zadanej pokuty.

Czy będziemy szczęśliwi?
Będziemy szczęśliwi
W momencie prawdy i oprzytomnienia,
Pójdźmy zatem w ramiona nocy, w ramiona kojącego zapomnienia
O tym, co nie było nigdy realne.


PĘKAJĄCA GŁOWA 2016-09-25

Głowa pęka, puchnie
Od żądań twoich.
Nic nie znaczy pragnienie
Należące do moich.

Może jestem egoistką,
Że pragnę wsparcia, zrozumienia,
Ale ty też jesteś egoistą,
Skoro siłą wrzucasz mnie do cienia
Lochów czarnych.

Głowa pęka, puchnie
Od żądań twoich.
To nie miłość, to nie miłość -
Należymy do chwil jednak marnych.


RÓŻNICE ZDAŃ 2016-09-25

On woli koty, a ona psy,
On woli jawę, ona ma tylko sny,
On jest zwolennikiem gór,
A ona fal morskich - takie różnice zdań.

On woli basen w mieście, a ona jeziora aksamitne,
On woli towarzystwo bogate, a ona spokój i ciszę wybitne,
On lubi być z każdą dziewczyną na Ziemi,
A ona chce tego jednego, jedynego - czy on dla niej się zmieni?

On nie tęskni, ona bardzo,
On nie ma czasu, a ona usycha
Bez okazanego uczucia.
Różnice zdań nigdy nie mają wyczucia.


MYŚLAŁAM, ŻE MAMY SZANSĘ NA POGODZENIE 2016-09-25

Myślałam, że mamy jeszcze szansę
Na odrodzenie, na wznowienie
Naszej miłości przerwanej,
Lecz w duszy są zadry poszarpanej
Niewinności z młodzieńczych lat.

Myślałam, że jesteś mężczyzną mojego życia,
Tym do rany przyłóż.
Racja - karty wszystkie wyłóż
Na stół, na stół,
By niedomówień tu nie było.

Myślałam, że jesteś szczery w swym uczuciu,
Że zależy ci na mnie jak na osobie,
A ty po prostu chcesz ulżyć sobie
Po latach wielkiej suszy,
Chcesz się napoić nektarem życia -
A ja pragnę duchowości.

Połamane mamy teraz kości,
Serca...


NASZA WIECZNA MGŁA MIŁOSNA 2016-09-25

Otworzyłam oczy w dniu nowym,
A wczorajsza noc nieprzespana,
Różniliśmy się zdaniem do rana
Białego, czystego -
Wciąż pytasz mnie: dlaczego
Nie chcę z tobą robić niestosownych rzeczy.

Ja widzę tę odległość w tle,
Ona dzieli nas,
Dzieli nas też, że innym uczuciem darzysz mnie
I nie widzisz, że jednak jest mi źle,
Kiedy tak świrujesz, kiedy tak tańcujesz -
Konsekwencji nie przewidziawszy.

Otworzyłam oczy w dniu nowym,
Przez chwilę zdawało mi się, że jestem w świecie kolorowym,
Lecz to stary, zwykły świat.
Cóż mi więc począć? Świst i chrzęst
Mojego organizmu - rozluźniamy swoją pięść.


WESTCHNIENIE DO LOSU 2016-09-24

Od wielu lat mamy obciążoną duszę
Ciężarkami naszej miłości.
Siedzimy w pociągu donikąd -
Pamiętam cały kurs.

Od wielu lat mamy obciążoną duszę
Ciężarkami naszej miłości.
Chciałoby się wzbić wysoko,
Chciałoby się stać znów ptakiem,
Jak na samym początku relacji -
Czas na początek wakacji
Od wzdychań, od myśli natrętnych,
Co nie wskrzeszą tej miłości.

Od wielu lat mamy obciążoną duszę
Ciężarkami naszej miłości,
A są to ciężarki tejże odległości -
Jej motyle są martwe, zamieniają się w kokon
Jak skała twardy,
O, losie okrutny, o, losie hardy!


POWINNOŚĆ NA JESIEŃ 2016-09-24

W cieniu kropel deszczów,
Z szarości brutalnego chaosu
Wyłania się myśl jednolistna.
Nadzieja czysta, lecz falista.

W zakamarkach murów
Tajemnych, murów ciemnych
Przemyka myśl o skuteczności
Dążenia do upragnionej radości.

W ogrodzie wiecznej samotności
Spadły znowu deszcze.
Jesień serca wywołuje dreszcze -
Należałoby posprzątać martwe już liście.


JESTEŚMY JAK NICOŚĆ 2016-09-24

Namaszczona przez nicość
Zwija się pod skórą skulona dusza.
We wspomnieniu lata, co odeszło,
We wspomnieniu słońca, co wzeszło,
Nasza była jabłoń, nasza była grusza.

A teraz co? A teraz nic.
Cisza, co bawi się w głuchy telefon,
A telefon nie dzwoni i za drzwiami nie stoisz ty,
Więc kim jesteśmy my?
Nicością.

Namaszczona przez nicość
Zwija się pod skórą skulona dusza.
Już nie wspominam,
Już się nie zatrzymam,
W dalszą drogę wyruszam...
Bez ciebie?


WŁASNA DROGA DO CELU 2016-09-23

Własna droga do celu czysta,
Tylko liście opadają z drzew.
Raz usłyszany śpiew
Słowików rzeczywistości
Sprowadza do punktu poprzedniego.

Ale to już inny jednak punkt
Odniesienia - iskra czteromiesięczna
Może rozpalić ogień dość żywy,
Nie straszne będą wtedy już pokrzywy.

Własna droga do celu dżdżysta,
Także wyboista,
A po wybojach spływają czasem łzy
Strudzone ciszą i bezdechem.
Zatrzymać się w miejscu byłoby grzechem.


TREŚĆ SŁÓW 2016-09-23

Miłe słowa są jak bukiety
Świeżo zerwane na łące całości.
Ważne słowa są jak obrączki
Na właściwych palcach właściwych dłoni.

Tylko szkoda, że to telefon dzwoni
Od lat, od lat,
A twarz twoja tylko na zdjęciach
Spogląda w zakamarki mego życia
Tutaj.

Miłe słowa są jak gwiazdy błyszczące
W letnią, upojną noc.
Ważne słowa są jak moc,
Na którą czeka serce miłości pragnące.


DRZEWO SAMOTNOŚCI 2016-09-23

Wyrosło drzewo samotności
Na autostradzie chwil.
Na jesień traci liście, na wiosnę się zieleni,
Czy przyjdzie odważny drwal i to się zmieni?

Wyrosło drzewo samotności
Na autostradzie chwil.
Korzenie ma dość mocne, to jego DNA
Rozsiewa się w kwiatostanie.

Wyrosło drzewo samotności
Na autostradzie chwil.
To smutne drzewo, bo nie rodzi owoców.
Szukam odważnego drwala.


POSZUKIWANIE SZCZĘŚCIA 2016-09-23

Poszukiwanie szczęścia trwa -
Płynę na falach trudnych rozmów
Z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.
Zwichnięta przypadłością
Skazańca na Przeznaczenie.

Chciałoby się kochać tak jak wtedy,
Lecz serca przeczenie
Jest bezlitosne.
Czy znów uśmiechniemy się na nową wiosnę?

A księżyce takie zazdrosne
O tą nicość, o te zawirowania
Liści poruszanych wiatrem.
Poszukiwanie szczęścia trwa.


MĘŻCZYZNA - DINOZAUR 2016-09-22

Prawdziwy mężczyzna
Jest jak dinozaur.
Uderzony meteorytem
Zatruł się i wymarł.

Ewolucja od nowa -
Prawdziwy mężczyzna
Jest już innym gatunkiem.
Zalewa się trunkiem
Oprocentowanym.

Nie ma już czasu,
Chowa się do lasu
Przed kolejnym meteorytem
Prawdziwy mężczyzna.


KOLEJNY PIOTRUŚ PAN I JEGO WYMÓWKI 2016-09-22

Nieumiejętne twoje podchody,
Miałeś ochotę na gody,
A teraz mówisz mi: baj, baj -
To już nie nasz będzie raj.

Łza rozczarowania druga
Wysycha z dnia na dzień.
Ja już mam w poszanowaniu
Ten cień twój krzywy.

Nieumiejętne twoje podchody,
Miałeś ochotę na gody,
A teraz paluszek i główka
To twoja jest wymówka,
By się więcej nie spotkać...


WAŻNA BEZSENNOŚĆ 2016-09-22

Pośrodku nocy
Rozbudzona tak.
Bezsenność.
Taniec myśli ważnych.

Serce należy do odważnych,
Idzie w miłość
Nie pytając o nic.
Umysł ma tysiąc pytań.

Pośrodku nocy
Kliniczny przypadek.
Rodzina - to nie może być wypadek
Porywów serca.


PYTANIE O PRZYSZŁOŚĆ 2016-09-22

W jej myślach ty,
Projektują się sny
O przyszłości z tobą -
Jaka ona będzie?

Radość i szczęście
Zapanuje wszędzie?
Czy też razem a jednak osobno,
A ona będzie stanowiła tylko jagodę ozdobną?

W jej myślach ty,
Projektują się sny
O przyszłości z tobą -
Wypełnieniem czy przygodą
Ci będzie?


SCHWYCONA RADOŚĆ 2016-09-21

Schwycona radość w pomarańczach,
Ulatuje powietrze, flaczeje - uff...
Przekrzywiony tułów
Nad wodospadem tryskających igiełek.

Na rozstaju dróg dwa drogowskazy,
Oba szepczą wyrazy
Jakby miłosne, pragnące kochania.
Rozdarte serce jej nie może doznać pojednania
Samego ze sobą.

Schwycona radość w pomarańczach
Nie jest już taka sama, szarańcza
Myśli wciąż żywych
Atakuje bezpośrednio przed snem.


TYMCZASOWE WIĘZIENIE 2016-09-20

Dreszcz za dreszczem,
Rozmowa z deszczem
Oczyszcza myślenie,
Póki co - więzienie.

Ślini się serce na szczęście purpurowe i złote,
Lecz na drodze życia popełnia głupotę,
Jeśli próby zdobycia celu są głupotą.
Wiatr szeleści liściem, jesień idzie z kapturem.

Dreszcz za dreszczem,
Rozmowa z deszczem
Oczyszcza myślenie -
Póki co - więzienie.


SMUTNE NADEJŚCIE JESIENI 2016-09-20

Obumiera płatek po płatku,
Zgnilizna rozsiała się w kwiatku
Nadziei i szczęścia.
Jesień nadciąga drętwa.

Niesie ze sobą bukiet liści martwych,
Krople chorego deszczu
Wywołują mnóstwo dreszczu -
Głazy należą tylko do rodziny twardych.

Obumieram jak samotne drzewo.
W prawo, prosto czy w lewo
Skierować swoje kroki?
Odnaleziono zwłoki
Marzenia o jedynej miłości.

Nadciąga jesień, nadchodzi,
Smutkiem uwodzi
Serca i je przeklina.
Wykłóca się, że to nie jej wina -
Obumieranie żywych ludzi.


CHMURA SKAŻENIA 2016-09-19

Schwycona za gardło,
Ściśnięta. Kolce
Rozsiane w śluzie.
Wirus wykrzywia buzię.

Grymas jest jak uśmiech
Poprzez łzy.
Płyną sny
Koszmarne z nosa.

A w głowie bębny!
Wyraz twarzy posępny,
Dreszcz przechodzi wstrętny
Przez plecy, przez skórę.

Skażenia przeganiam chmurę!


TRZEŹWOŚĆ DNIA 2016-09-19

Trzeźwym świtem obudził się dzień,
Wlecze ze sobą cień
Odwołań i prychań.

Posmyrał po twarzy dźwiękiem telefonu,
Zaczyna się martwy sezon,
Dźwięk dzwonu
Na nadejście jesieni.

I choć świat kolorami się mieni,
Choć słońce oświetla błękit nieba,
Dobrej energii trzeba -
Trzeźwym świtem obudził się dzień.


PRZESZŁOŚĆ U BRAM 2016-09-19

Przeszłość stoi u bram,
Dobija się, woła o nową szansę,
Lecz teraźniejszość rozwija planszę
Do gry zwanej miłością.

Przeszłość stoi u bram,
Chce wejść tam,
Gdzie przemieni się w teraźniejszość,
Gdzie będzie stanowiła większość.

Przeszłość stoi u bram,
Dobija się ciągle, a dzwon bije: bim bam,
Lecz czy to dzwon przyszłości?
Wciąż czuję na plecach oddech przeszłości.


POCAŁUNEK PRZYSZŁOŚCI 2016-09-18

Wziął ją za rękę,
Tafla jeziora milczała
Jak niewzruszone lustro.
Trzcina była szeptem wiatru.

Wziął ją za rękę,
A łabędzie ubrały się w biel.
Pocałował ją przyszłością,
Rozpromieniała radością.

Wziął ją za rękę,
Tafla jeziora uśmiechała się.
Kończył się dzień,
A ona unosiła się na skrzydłach namiętności.

Wziął ją za rękę,
Pocałował ją raz jeszcze przyszłością,
Odprowadził ją na stację: Teraźniejszość.
Na pamiątkę złoty kwiatek w wazonie.


RANDKA Z NOCĄ 2016-09-16

Jestem tu z nocą,
Jej księżyce łopocą
Na wietrze z nieba.
Sen nadchodzi, snu teraz potrzeba.

Noc mnie otula,
Całuje i czuwa
Przed złem, przed koszmarem.

Kolejne nowości podsunie świt,
Trzeba dalej i dalej;
Nocy droga, wody mi nalej.


MKNĘLIŚMY 2016-09-16

Na przełaj, na wprost
Przez pola i przez most,
Drogą do celu, drogą rytmicznie
Mknęliśmy jakże magicznie!

Uśmiech zacny na twarzy,
W głowie pełno marzeń
I wspomnień niewinnych.
Chmurki także niewinne
Płynęły takie prędkie.

Słońce łapaliśmy na wędkę,
Chłonęliśmy powietrze,
A wiatr targał włosy,
Na koniec zakwitły wrzosy.

Ale nam było mało.
Bajoro chcieliśmy zmienić w jezioro
I w podskokach
Odnaleźliśmy motyla białego
W naturalnych lotach.

A potem już mknęliśmy
I mknęliśmy!
W tamtym samochodzie siedziała kostucha,
Ale wyskoczyła jak ropucha
I znów szczęście błyszczało.


KOCHAJ I NIC WIĘCEJ 2016-09-16

Zagarnij mnie w siebie,
Pokaż mi scenerię nie do opisania,
Przyłóż jak długopis do kartki podczas pisania
Wierszy miłosnych, wzniosłych.

Wskaż czas, zatrzymaj klepsydrę,
Co bezustannie bawi się piaskiem,
Ulecz mnie łzą wrażliwości, dobrym słowem,
Złóż w całość dwie misterne połowy.

Naucz mnie dobroci,
Pokaż, że człowiek potrafi być ludzki,
Że ty potrafisz taki być,
Zagarnij mnie w siebie -
Wspólne życie będziemy tkać.


WYJĄTKOWE MIESJCE 2016-09-16

W trzepocie rzęs trzciny
Sfrunęła ważka na taflę migoczącą.
Zachwyt nad kulą zachodzącą
I nad szelestem srebrzystym fal.

Spojrzenie w dal -
Lasu bal rozbrzmiewał na okolicę.
Zachwyt, oddech całą piersią
Skrywał się w zenicie.

I tak pięknie, i tak namiętnie
Obtulały fale srebrzyste,
Obmywały brudy rzeczywiste -
Muśliny, co kiedyś umarły zmarznięte, stały się czyste.

Trzcina jak dziewczyna
Rzęsami wachlowała zalotnie,
Wabiła turystów spragnionych kąpieli
W jeziornej gardzieli.

Ryby płetwą 
Pożegnały ich, pożegnały lato-
Zawsze będą już powiązani z tym miejscem, z tą datą.


ARCHIWALNA SCENERIA 2016-09-16

Ostatni dzień, w scenerii
Starych ksiąg, starych zwojów,
Spędziłam.
Ostatnie cappuccino wypiłam.

Ostatni dzień, w scenerii
Regałów z kurzem,
Spędziłam.
Koniec pewnego etapu.

Ostatni dzień, w scenerii
Dat i roczników,
Spędziłam.
Trochę dobrego uczyniłam.


NIEZROZUMIENIE 2016-09-15

Jedno słowo, o jedno słowo za dużo,
Już jesteśmy burzą,
Ale jakąś dziwną, bo jak nie burzą -
Cisza i łatwość odejścia...

A teraz tkwię we własnym kątku,
Zaczniemy od początku
Albo skończymy tym jednym słowem
Wypowiedzianym nie wprost -
Chcemy spalić ten nasz dopiero budowany most?

Jedno słowo, jedno zdanie, o jedno za dużo.
Jesteśmy niczym, jesteśmy kałużą
W słoneczny dzień,
Goni mnie ciągle jakiś cień.


ZAMYKAM DRZWI DO ARCHIWUM 2016-09-14

Zamykam powoli drzwi do archiwum,
Miłe wspomnienia pozostaną w jego korytarzach,
W uśmiechu pani sprzątającej wyraża się
Sympatia czterech miesięcy.

Chciałoby się zostać na dłużej,
Chciałoby się więcej,
Lecz brak miejsca na półkach
Z oczami i ustami mumii już zabalsamowanych.
I kilka łez na krzyż cętkowanych
Jak cętkowane są lamparty -
Czas ten jest wiele warty!

Zamykam powoli drzwi do archiwum,
Miłe wrażenie sobie pozostawiam
W szufladkach pamięci -
Życie toczy się dalej, dalej się kręci.


DEBILIZM SERCA 2016-09-14

Serce chce krzyczeć i krzyczy!
Prowadzisz je na smyczy
Jak psa, choć ty wolisz koty.
I już są kłopoty,
Bo serce pragnie, miłości łaknie
Coraz bardziej... bardzo.

Znów zakochana głupim nic nie robieniem,
Teraz jest twoim cieniem,
Choć ją goni cień przeszłości -
Serce w rozterce i w potrzasku!

Słychać dźwięk wrzasku
Serca budzącego się do kochania
W stu procentach -
A Wy, panowie tylko o dolarach i centach
Rozprawiacie.
(Usychają z tęsknoty gacie.)


ŁAPANIE MYŚLI 2016-09-14

Łapię myśl o tobie w locie!
W niej zapisane, że zaczęło zależeć
Ot tak, po prostu!
Nie masz czasu, więc rzucam się z mostu
W przepaść ogromną -
Budzę się rano bardzo przytomną!

Łapię myśl w locie o tobie!
Mówisz prawdę czy ściemniasz
Okna okrutnością cichą?
Miłość jaką może być płochą
Istotą lub wrażeniem -
Zamknięci w oddzielnych celach
Misternego planu.

Łapię myśl o tobie w locie!
Czuję, jak ucieka mi po krzywym płocie
Życia. Jak aksamit, jak muślin
Wspaniałe chwile nazwane randkowaniem -
Tylko dlaczego wszystko musi się tak nagle urywać?!


MILCZENIE TWOJE 2016-09-13

Wiatr zawiewa już od nocy,
Milczenie niesie ze sobą
Twoje.
Łzy w oczach, co moje,
Lecz zduszę je,
By cienie tęsknoty nie zabiły mnie!

Gwiazdy migotliwe,
Księżyce znoszone,
Jasności przytomne nadciągają -
To jeszcze nie my -
Tak chóry przeznaczenia śpiewają!

A na dnie, gdzie piasek z pustyni tworzy podłogę,
Kwitnie kwiat posępniały -
Wróbelek podlewa go mały
Swoimi łezkami -
Może szczęście wyrośnie kiedyś między nami?


MIŁOŚĆ W SMSACH 2016-09-13

Dajemy sobie bukiety czułych słówek,
Wkładamy je do wazonów naszych główek,
Pieścimy siebie wirtualnym nośnikiem danych
I idziemy w tany
W naszej wyobraźni.

A kiedy mamy szansę, by stać się realnymi,
By stać się namacalni i wyraźni
Dla siebie, to siebie zwodzimy -
I tak już od wielu lat pędzimy
W bezsens totalny.

Dajemy sobie bukiety kochań i skarbeńków,
Miło uśmiechamy się do klawiatury fona (czy ajfona) -
Wieki ze sobą jak mąż i żona,
Lecz to tylko relacja już nierzeczywista.


LIST DO ZŁODZIEJA 2016-09-12

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Z bukietem białych róż!
Och, jak pięknie do niej mówiłeś,
Jak się uśmiechałeś.

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Z apteczką pełną lekarstw na przeziębienie!
Och, wtedy pomyślała, że z tobą zostanie
Już na zawsze, na zawsze...

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Z miłym słowem, z miłym gestem.
Och, mówiłeś do niej: kochanie, przecież tu jestem
I przez chwilę byłeś.

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Z wachlarzem różnorodnych wycieczek po świecie.
Och, jak ją całowałeś namiętnie w południe i nocą,
Zastygłeś gdzieś pomiędzy szczytami gór...

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Z brakiem obietnic, z tajemnicą zamkniętą na klucz.
Och, niezdecydowany wciąż byłeś,
Ale jednak o niej śniłeś...

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie,
Nakarmiłeś jabłkiem niepryskanym,
Napoiłeś wodą z kranu -
Serce jeszcze cię rozpoznaje przez mgły
Upływających dni...

Wkradłeś się do jej życia niespodziewanie
Jak dżentelmen, jak pan z wyższej półki,
Nagle nadleciały jaskółki
I wskazały wielokąt nieodgadniony...

Odchodzisz z jej życia niespodziewanie,
Ukradłeś jej coś bardzo cennego:
Serce złote -
Swojego nie chcesz oddać w zamian.


OPADAJĄCY KURZ 2016-09-12

Opada powoli kurz po wyścigu.
Popada w ciszę, opada jak krople deszczu,
Trochę żal, trochę smutno -
Jednak to nowy etap życia nadchodzi,
Ten koniec nie jest chwilą pokutną.

I zabłyśnie nowe słońce,
Nowa chmura wskaże nową wiosnę
I dziewczyna się odnowi:
Zmieni mężczyzn, co pechowi
Na lepszy model - przeznaczenie?

I opadł już kurz po wyścigu.
A wraz z nim pozostają wspomnienia.
Trzeba iść dalej, trzeba okazać nieco zrozumienia -
Naszą metą spełnienie ziemskie.


KWITNĄCA CISZA 2016-09-12

A teraz cisza kwitnie wokół.
Myśli krążą, myśli się piętrzą,
A cisza staje się kwiatem dorodnym
Tejże samotności, tejże prawdy.

Dlaczego liczyłeś dla niej gwiazdy?
Dlaczego szeptałeś jej czułe słowa w ciemnościach?
Dlaczego przytulałeś i pieściłeś
Nieznajomą sobie kobietę?

A teraz cisza kwitnie wokół,
Zarasta serca przestrzeń -
Odejdzie lato i odejdzie jesień -
Czy będziesz szczęśliwy z nową znajomą?


DRUGA WAŻNA OBIETNICA 2016-09-11

Zabrałeś mnie na cmentarzysko blach,
Kazałeś patrzeć, jak zawala się dach
Naszego jeszcze nie powstałego domu -
Boję się, przy tobie czuję oddech niebezpieczny.

Zabrałeś mnie na biesiadę pomiędzy domami,
Sąsiedzi piją browara za zwycięstwo!
Chwała i męstwo,
Ale tylko te naprawdę prawdziwe!

Zabrałeś mnie do kościoła, każesz klęczeć,
A poza kościołem chcesz mnie poniżyć.
Choć jestem bez wykształcenia wyższego,
Nie dam ci się więcej poniżyć -
Nauczę cię, co znaczy szacunek do kobiety...

Zabrałeś mnie nad jezioro przypadkiem,
Fale ukochane są świadkiem,
Że łzy bolesnych czynów twych
Zamienię na radość pośród dni mych.


DOBRE PORWANIE 2016-09-11

Droga, a przy nim kamień
Wrzucony raz do jeziora zielonych łez...
Mówisz, że masz mały rozumek, ale doskonale wiesz,
Że twoje zachowanie nas niweczy...

Łąka, tutaj rośnie mnóstwo mleczy,
Które wysyłają swoich lotników w świat.
Czego pragniesz: ukochanej kobiety czy niewolnicy?
Dziś jestem jak szmata do wycierania podłogi,
A po ślubie zamkniesz w piwnicy
I będziesz jak brutalny kat?!

Pole pełne kukurydzy, ślady kosmiczne
Ujrzałam. Porwali cię, by cię zbadać,
By oduczyć cię egoizmu...


ZWODNICZE PRAGNIENIE 2016-09-11

Pragnienie, płoną źrenice,
W nich zagadka, w nich tajemnice.
Pragnienie, płoną nasze skóry -
Falując w jedności, zdobywamy góry.

Jesteśmy jednym ciałem przez chwilę,
Czujemy motyle unoszące się wokół,
A potem opadamy wyczerpani,
Nasze sny splatane przez łzy...

Pragnienie, płoną serca,
Ono rozpala od środka, rozwierca
Dusze nasze, które są samotnicze.
Nasze pragnienia takie zwodnicze!


JESTEM CI JAK RZECZ 2016-09-11

Jestem ci rzeczą we władaniu,
Wyrwałeś mnie z rodowitego kwiatostanu,
A teraz spływa bolesna łza
Po ścianach, gdzie rosną ciernie.

Jestem ci rzeczą, którą nabyłeś
I którą się znudzisz.
Nie wiem, czy się łudzisz,
Czy tylko ja się łudzę,
Że stare drzewo przyjmie się w nowym miejscu.

Jestem ci rzeczą, a chcę być dla ciebie człowiekiem,
Kobietą, którą kochasz i szanujesz -
Na dziś dzień jak rzecz mnie traktujesz,
Ja już nie mogę oddychać...


ZŁA MIŁOŚCI 2016-09-08

Miłości krzywa i odległa,
Chcesz, bym była uległa
Wielu mężczyznom.

Och, miłości zła i nieodpowiednia,
Nie mogę tego uczynić,
Nie możesz mnie za to winić.

Miłości zbutwiała i pogubiona
W codzienności, w kolejnych dniach,
Daj mi odpocząć choćby w snach.


MÓJ SKAFANDER 2016-09-08

Mam skafander idealny,
Noszę go w tańcu
Ziarenek pyłu.
Tam pieczątka, tu pieczątka -
Buzia w kagańcu.

Klikam rytmicznie, klikam,
Jak małpeczka fikam
I hulam wraz z wiatrem Basią
Po korytarzach zapomnienia.

Mam skafander idealny,
Noszę go w tańcu
Ziarenek pyłu.
Tam pieczątka, tu pieczątka -
Cisza na różańcu.


JA I TWOJA PRZYPADŁOŚĆ 2016-09-08

Jak ptak
Frunę na skrzydłach wolności,
Jak kamień
Spadam ciężko w dół
Dla twojej przypadłości.

Żądasz ode mnie niemożliwego,
Dziwisz się, że nie całuję cię całego,
Ale przecież nasz pociąg w polu stoi,
A to pole kukurydzy.

Jak ptak
Frunę na skrzydłach wolności,
Jak kamień
Spadam ciężko w dół
Dla twojej przypadłości.


SŁOWA PROSTE 2016-09-07

Słowa to proste,
Codzienną dają chłostę
Wszystkim chwilom,
Co czoła chylą
Przeznaczeniu.

W mgnieniu
Oka, być może
Otrząśniemy się z okruchów niezrozumienia,
Wydrzemy się mocy cichego cienia!

Słowa to proste,
Codzienną dają chłostę
Wszystkim chwilom,
Co czoła chylą
Przeznaczeniu.


OKRUTNA CAŁOŚĆ 2016-09-07

Kumulacja wszystkiego, kumulacja niczego.
Nie można zadawać pytania: dlaczego?
Rozterki życia nie są ważne, bo obcego człowieka,
Na samym końcu drogi opada zmęczona powieka.

Za zakrętem nikt nie czeka.
Nie ustaje, płynie rzeka.
Zaszumiały drzewa w lesie o jesieni,
Ale jeszcze słońce upałem się mieni.
Czy ktoś dobre serce dziś jeszcze ceni?

Jedynie małpka z zapasem sprytu
Obwieszcza, że można właśnie tak
Odmienić na lepsze świat.
W zapomnianym kącie kwitnie radości kwiat.


TRIUMF ZŁA 2016-09-07

Na włosach niesie szron,
Przychodzi z północy,
Obwieszcza swoją władzę:
Dobroci następuje zgon.

Bije dzwon
Na czarną godzinę,
Każdy wykrzywia minę
I rozgląda się w stronę, gdzie znajduje się schron.

Boże broń!
Dali w dłoń
Niebezpieczną broń!
Przestrzeloną mam skroń...


I CÓŻ MAM POWIEDZIEĆ? 2016-09-07

I cóż ci mam powiedzieć, mój drogi?
Życia naszego drogi
Skrzyżowały się, potem odbiły w bok,
Teraz to już nic więcej jak tłok
Wielkiego miasta.

I cóż ja mam ci powiedzieć?
Możesz wiedzieć lub nie wiedzieć,
Lecz nie jest już tak jak wtedy.
A wciąż należymy do biedy-
Bo brak nam miłości,
Zwykła sympatia jej nie zastąpi.

I cóż mam powiedzieć, mój drogi?
Pozwoliłeś czasom robić swoje,
Co innego mamy zapisane w zwojach
swych dni.
jesteśmy zwykłymi już znajomymi
(Razy dwa).


W POSZUKIWANIU NAJLEPSZEGO JABŁKA 2016-09-06

Między dwiema jabłoniami chodzę,
Szukam najlepszego jabłka w tym sadzie.
Są też inne jabłonie,
Lecz mam tylko dwie dłonie
Do trzymania kosza z wikliny.

Nie mogę się zdecydować,
Które jabłko zerwać dla siebie:
Mekintosza czy papierówkę?

Między dwiema jabłoniami chodzę,
Nadal szukam najlepszego jabłka.
Zbyt trudny wybór mam przed sobą.
A może znajdę odmianę janagold?


TAM NADAL ZALEGA KURZ... 2016-09-06

Tam nadal zalega kurz,
A oczy smutnym spojrzeniem chłoną
Krwiste oczekiwania tubylców rzeczywistości.

Tam nadal zalega kurz,
A wzgórze papierowych róż
Kwitnie zapachem wiekowej śmierci.

Tam nadal zalega kurz,
A pośród odległych gór, odległych mórz
Przysypia względność iluzoryczna.

Tam nadal zalega kurz,
A pamięć zapisuje się na murze w pleśni,
Nie będziemy zbyt ostatni, nie będziemy zbyt wcześni.

Tam nadal zalega kurz,
A w bezkresie dni i nocy maluje się ogrom cierpienia,
Nawet muchy nie mają sił fruwać już.

Tam nadal zalega kurz...
Prosi o modlitwę szczerą za tych, którym skończyło się życie.
A my go wdychamy.


ZAWARTOŚĆ PAZUCHY 2016-09-06

Samotność schowałam za pazuchę.
Z nią przez całe życie idę.
Czasami jakaś miłość zostaje nadziana na dzidę,
Ale potem znów nadchodzi głód... przeogromny głód.

Samotność schowałam za pazuchę.
Z nią przez całe życie idę,
Z nią walczę o ostatni okruszek,
To z nią spędzam noce i dnie,
Co w szare sukienki się przyodziewają,
Czasem złotą łatkę mają.

Samotność schowałam za pazuchę.
Z nią przez całe życie idę,
Samotnie walczę jak wojownicza księżniczka,
Sama dla siebie jestem jak ratowniczka
Ze słonecznego patrolu.


ZA SPRAWĄ FILIPA WYSKAKUJĄCEGO Z KONOPI 2016-09-04

Nagle Filip z konopi wyskoczył,
Jej struny tęczowe podrażnił:
Brat i siostra są ważni
Jednak dla siebie.

Nadzieja wciąż żyje,
Choć umarła już wiele razy.
Piękne wyrazy
Wypowiedziane w toku wakacji.

Nagle Filip z konopi wyskoczył,
Dodał dwa do dwóch -
Powstał zuch
Przeszłych dni nieco licealnych;
Rodzeństwo się odnowi?


DZIWNOŚĆ 2016-09-04

Przeszłość wciąż goni,
A goni jak chmura deszczowa,
Gradem, deszczem, wiatrem gotowa
Obdarować miłosnym lub tylko wrażeniem!

Przeszłość wciąż dzwoni,
A dzwoni jak dzwon kościelny w niedzielę,
Ja swego serca nie podzielę
Kunsztownym nożem niepewnego spotkania,
(Choć może już to zrobiłam -
Tak jakby ci uwierzyłam.)
Jest w stu sześćdziesięciu znakach miłosnym wyrażeniem -
Skłamanie głupiego czasu, co się nie zatrzymuje.

Przeszłość wciąż goni,
A goni jak chmura deszczowa:
I tak, i nie, i byle jak,
Stop: przed nami życia hak,
Stop, by przypadkiem nie zawisnąć
Jak wisielec sztywny!


W ZAGRODZIE WNĘTRZA 2016-09-04

Zaiste płoną teraz myśli,
A gaszą się w toni,
A gaszą się i ucichają
W zagrodzie wnętrza.

Miłość, przyjaźń i inne cnoty.
Dlaczegóż uciekł tak prędko,
Niesiony kroplą deszczu,
Wywoływacz dreszczy?!

Zaiste płoną teraz myśli
Jego i jej,
A gaszą się w toni,
A gaszą się i ucichają
W zagrodzie wnętrza.


CZERWONE JABŁKA 2016-09-04

Wybraliśmy się na czerwone jabłka,
Czerwone jak nasze serca.
Zrywaliśmy je wdzięczni, z uśmiechem,
Wspólny gryz naszym wielkim grzechem.

Wybraliśmy się na czerwone jabłka,
Czerwone jak nasze serca.
Zrywaliśmy je wdzięczni, namiętni,
Przez żołnierzy kukurydzianych,
Na iskrzeniu, bezwstydni, płonący, przyłapani!

Wybraliśmy się na czerwone jabłka,
Czerwone jak nasze serca.
Tajemnica skryła się wzdłuż szyn parowozu,
Między tobą a mną -
Soczyste te jabłka są!


WYZNANIA PRZYRODY 2016-09-04

Chór wróbli śpiewa pieśń
Miłości tych dwojga.
To jest wojna
Serca z rozumem,
A na dole, pod koronami drzew -
Cmentarzysko połamanych dusz
Blaszanych.

Chór świerszczy śpiewa pieśń
Nocnych pragnień tych dwojga.
To jest wojna
Serca z rozumem,
A gwiazdy tulą się do księżyca.

Chór głodnych ryb, wdzięcznych kaczek i mew
Brzmi jak jeden śpiew
Na falach zielonego jeziora -
Mlask jęzora myśli prawdziwych tych dwojga.
To jest wojna
Serca z rozumem,
A krople deszczu płoszą motyla
Ich miłości.

Chór trzech przyjaznych kuców
W zagrodzie bez wyjścia
Brzmi na sygnał przyjścia
Miłości tych dwojga.
To jest wieczna wojna
Serca z rozumem.

Każdy chór śpiewa
O ich miłości.


ROZBITKOWIE 2016-09-02

Rozlała się codzienność,
Wylała jak rzeka powodzią.
Choć tonę chwilami, choć płynę dziurawą łodzią,
Nie poddaję się, wiosłuję cierpieniem.

Nie obtulasz mnie swoim ramieniem,
Swoim sercem i rozumkiem,
Jesteś zbyt wielkim tłumkiem,
Bym dała radę przetrwać z tobą na jednej łodzi.

Rozlała się codzienność,
Wylała jak rzeka obfita.
Choć tonę, choć zanikam
Pod wodą, wypływam, by zaczerpnąć powietrza,
Nie poddaję się, wiosłuję cierpieniem.


SPADAM... 2016-09-02

Spadam,
A ty nie złapiesz mnie,
A kiedy łzy rozleją się na dnie
Oceanu twoich potrzeb i zachcianek,
Będzie za późno...

Spadam,
Wołać o pomoc jest na próżno,
Na próżno...
W tym związku nie ma miejsca dla nas dwojga,
Jest tylko dla ciebie i twoich współtowarzyszy.
Twoje serce mojego wołania nie słyszy!

Spadam
Bezbronna i naga,
Moja to wada,
Że pragnę szczęścia,
Ty nie masz pojęcia,
Jak bardzo zaczyna boleć twoja obecność...


JESZCZE TROCHĘ 2016-09-01

Jeszcze unosi się kurz nad regałami,
Jeszcze baza danych wypełnia się,
Jeszcze jest trochę pracy,
A potem nastanie cisza jak za dawnych lat.

Ale już niedługo trzeba będzie odejść,
Zatrzymać się na innej stacji,
Pomachać dłonią na pożegnanie.
Los ma stos swoich racji.

Jeszcze unosi się kurz nad regałami,
Jeszcze dni wypełniają się pracowitymi godzinami,
Jeszcze trochę doświadczenia nabytego,
A potem nadejdzie pustka dla przestrzeni.


CAŁE TRZY LATA 2016-09-01

Myślisz o niej od całych trzech lat,
Pozwoliłeś jej odejść, gdy zostać z tobą chciała bardzo tak.
Trzymała dla ciebie swój kwiat,
Lecz zbyt długo go nie podlewałeś.

Myśli ona o tobie od całych trzech lat,
Chce odejść, ty chcesz ją zatrzymać teraz bardzo tak.
Dla innego trzyma swój kwiat,
Karmi go nadzieją na wyjątkowość.

Myślicie o sobie oboje i wzajemnie,
Myślicie od całych trzech lat -
Czy zatem kochacie się naprawdę?
Przeproście z szacunkiem najjaśniejszą gwiazdę
Miłości.


MIŁOŚĆ JEST JAK ALKOHOL 2016-09-01

Wypełnia się kielich alkoholem
Miłości. Upijam się
Łyk po łyku.
Nad ranem razi mnie słońce
Trzymane na patyku.

Przez chwilę jest zabawnie,
Kiedy procenty rozluźniają umysł i ciało,
Lecz po wytrzeźwieniu będzie bolało
Ciało i dusza.

Powinnam wylać zawartość butelki do zlewu,
Lecz nie potrafię, chcę słuchać śpiewu,
Chociaż to bełkot bąbelków, jakże słodkich...
Najlepsza woda mineralna.


W KIESZENI SERCA 2016-09-01

Wstaje dzień, słońcem o poranku się uśmiecha,
Obtula ciepłem drzewa,
Cisza śpiewa, śpiewa
Pieśń samotności.

Wstaje dzień, już gotowy jest do drogi,
Już niosą nogi
Do przodu, do przodu.
Powitanie z ciszą od samego progu.

Wstaje dzień, też muszę iść,
Spada z drzewa rozśpiewany liść
I oznajmia nadchodzącą jesień,
Samotność zamieszkuje moją kieszeń
Serca.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]