kwasna | e-blogi.pl
LECZNICZY ODDECH 2016-04-30

Niedokończone korytarze bieli,
Wśród prawdy sennej jak noc
Błąkała się w celu spotkania zdrowia,
Maści eukaliptusowe i zapach przyjaciółki pościeli.

Zziębnięty wróbel, zziębnięty wiosną chłodów
Siedział na rozkwitającej gałęzi jabłonki,
A krople, co ugrzęzły gdzieś w przestrzeniach stronki
Wirtualnej, zawirowały, zapragnęły czystych godów.

Dokończone korytarze produktów
Kipiały okazałością chłodnych lodówek.
Do włosów spięcie naturalnych lokówek
Wyświetliło jeden grymas szczęścia na twarzy.

Snem spacer po gorącej plaży,
Co za dnia się marzy
Prawdziwy i malowniczy.
Jeszcze zielonej herbaty łyk i oddech jeden, lecz leczniczy.


ZAKLĘTY MUR 2016-04-27

Ciszą mury przemawiają,
Wciąż trwają,
Lecz czy oczy widzą, lecz czy oczy czytają
Wyraźne słowa, które odkładam w sercu?

Dlaczego odcięto linę łączącą z wielkim światem?
Pytanie takie maluje się na autostradzie rozumu.
Tutaj jednostka mała, pragnąca zatańczyć w środku tłumu
Miłych twarzy i czystych, rąk śmigających batem!

Ciszą mury przemawiają,
Wciąż trwają,
Lecz czy usta mają na tyle sił,
By milczeć także jak ten mur przede mną?


MORZEM, OCEANEM NOWEGO DNIA 2016-04-20

Wsiadam w łódkę nowego dnia
I płynę morzem wzburzonych spraw,
Łódka ma dziurę, płynę wpław,
Nie mogę pozwolić sobie na słabości.

Cienie rzucane przez słodką chorobę,
Gwoździe samotności wbijane w serce,
Zawirowania własnych planów -
Te zjawiska trzeba przezwyciężyć.

Wsiadam na motorówkę nowego dnia
I pędzę przez ocean zwyczajności,
Pędzę na spotkanie swojemu odbiciu w lustrze,
Po obu stronach powietrze jest nieco puste.


NA WZGÓRZACH 2016-04-20

Na kawowych wzgórzach stoi niemowa,
Rozgląda się dookoła siebie i świata,
Walkę myśli z codziennością przeżywa jej głowa,
Prawie katastrofa.

Na wzgórzach lśniących od siekier czerwonych
Rosną maki na łodygach naoliwionych,
Te maki skrywają tajemnicę szczerych wyznań boleści -
Zbyt wysoki poziom słodyczy.

Na wzgórzach licznych wierteł czasem normalne życie się toczy.
Spływają strumienie smutku, samotności i krew broczy
Jak lawa z wulkanu złości i nienawiści.
Tyle w obcym oku jest zawiści.

A na wzgórzach ostatnich tchnień
Pojawił się najpierw cień
Grozy, a potem blask oślepił przechodniów miasta -
Przez chwilę nadzieja na łąkach radości wyrasta!


TRWOGA O PRZYSZŁOŚĆ 2016-04-19

Nadszedł inny raz, niebo w cętkach szarości,
W żyłach płynie krew skażona niepokojem.
Nadszedł inny raz, pożegnanie ze spokojem,
Bolesne brzmienie melodii strasznych formalności.

Wczoraj ktoś wyszeptał moje imię
I rzekł, iż jeszcze wiele może się wydarzyć -
Miał rację, ale wiem, że nie zginę,
Choć los każe mi znów się parzyć
Ogniem życia.

Nadszedł inny raz, niebo w cętkach szarości,
Jedynie drzewa radosne zielenią wiosny
Śpiewają hymny sławiące Pana Boga.
Boleści w ciele, w sercu trwoga....

O przyszłość...


HURAGAN SPRAWCZY I NIEOKIEŁZNANY 2016-04-18

Księżyc taki wierny, taki jasny
Zagląda w okno i szuka przestrzeni,
By złożyć doń ziarenko snu o spokoju.
Ujrzał wygodne łóżko w pokoju.

Poduszka lekarstwem na chorobę dnia,
Rzeka gospodarczych czynności płynęła,
Zjawa nie odbieranych telefonów ziewnęła
Mi prosto w ucho, prosto w twarz.

Jutro, co nadejdzie, to będzie już inny raz,
Czysty albo zmącony piaskami trójcy.
Szepty wypowiadane przez chochlika jak zabójcy
Szaleni podpowiadają, by iść na przekór wszystkiemu
Do samego przodu - nie ma już odwrotu.


WALKA WEWNĘTRZNYCH DEMONÓW 2016-04-18

Opadają kurze wzburzone burzą
Słów cudownych i niepotrzebnych.
Ciało nie chce wracać z lotów podniebnych,
Choćby poiło się rosami czynów haniebnych!

Obdarował ją czerwoną różą,
Przyjęła różę, lecz chciała być szczera i uczciwa,
Ta dziewczyna prosta, poczciwa,
Lecz walka jest zbyt zacięta,
Walka pomiędzy sercem a rozumem!

Spowiadała się przed tłumem,
Lecz tłum każe postępować właściwie,
Więc idzie, robi minę do złej gry,
Dopadną ją śmierci sprawiedliwe ćmy!


WERSY PODSUMOWANIA 2016-04-18

Trzydzieści jeden dzbanów postawiono na stole,
Na powierzchni pływają łódki miłości każdej, a na dole
Biegają niezatapialne mrówki przygód.

Trzydzieści jeden słońc świeci na niebie
Błękitnym i szarym.
Mądrości dodają profesorskie okulary,
A wszystkie nieletnie lata zaplatam w bukiet dorastania.

Trzydzieści jeden kryształów powstałych w czasie deszczu
Kreśli szkic dzieciństwa,
Gdzieś w czasoprzestrzeni dręczy kat,
Co nie pozwala wymazać z siebie złych dat.

Trzydzieści jeden uśmiechów i grymasów,
Nadeszła najwyższa pora,
Aby przeszłość odeszła do lamusa;
To teraźniejszość daje mi całusa.


UBRANA CHWILA 2016-04-17

Chwila ubrana w senne nauczanie o ergonomicznych stylach,
Ani pół słowa o motylach
Wiosennych i kolorowych.
Tylko krople deszczowe spadały na głowy
Nie okryte parasolkami, na korony drzew
Stojących za oknem, chóralny był ich śpiew
O całokształcie życia ziemskiego.

Ktoś kiedyś powiedział dokładnie z rana,
Iż w życiu chodzi o podejmowanie mądrych decyzji -
Gdybym była mądra, uniknęłabym scysji
Serca z powinnością i zasadami.
Upadam na kolana
I wstaję, by dogonić sens, czymkolwiek on jest...

Chwila ubrana w stany chorobowe i w boleści,
Słowa powieści,
Jaką pisze rzeczywistość, odznaczają się niczym pieczątka urzędnika.
Co pozostaje? Ucieczka do własnego spowiednika.


WSZYSTKO CAŁKOWITE 2016-04-17

Wszystko zamknięte w jednej małej cząstce,
Złość pulsująca w jednej sporej piąstce
Na sprawy codzienne, co piętrzą się jak fale zburzonego morza!
Chciałam wolności, sama sobie jestem jak obroża
Dla biednego psa przywiązanego do budy.

Serce jest głupie jak zawsze, posiada rzeczywistość, a pragnie ułudy,
Co wynosi małe jednostki na wyżyny świata!
Och, ta cudowna przeszłość, z teraźniejszością się przeplata
I szepcze do ucha słowa: kochanie, byle do lata!
Lecz lato nadejdzie, bo co roku nadchodzi, a przeszłość dalej będzie tylko przeszłością...
Co zawodzi i prowadzi serce to głupie na pokuszenie pragnień nie osiągalnych już nigdy!

Wszystko ubrane w płaszcz plastikowych butelek,
Uśmiech zamocowana za pomocą szelek
Ucznia jeszcze dość młodego.
Oczywiście, nic mi do tego,
Lecz garście zapełnione barwami wszelkości
Tylko po to, by móc przymknąć powieki i przegonić mary nieosiągalnych zdarzeń;
Przed Stwórcą staniemy na koniec ziemskiego maratonu, oddamy bilans z naszych wrażeń.


NOC TEŻ MA PRAGNIENIA 2016-04-17

Pragnęła całą sobą, by on jej to robił -
Księżyc dorodny muskał jej ciemne lice
Od grzesznych łez, całował blaskiem swej tarczy
W usta i w nagie ramiona...

Noc, ciemna noc pragnęła pieszczot,
Bała się samotności, bała się zatonięcia w ramionach
Powietrza. Pragnęła przynależności do namacalnej istoty,
Lecz nastał ją świt biały, niestabilny jej stan.

Pragnęła całą sobą, by on jej to robił -
Dotykał ją po tajemnicach duszy,
Kroplami czystych wspomnień ją zdobił,
Rozbierał i ubierał na przemian w jej ciemne warstwy.


ZAMORDOWAĆ MOGĄ 2016-04-16

Zamordować mogą,
Gdy zobaczą, iż już nie ruszam nogą
W stronę słońca umarłego na krzyżu mgły,
Wczorajsze minuty to już sny,
Co rozprysły się o świcie.

Zamordować mogą,
Gdy staną w pomarańczowym zenicie,
A ja po prostu i pospolicie
Podejmuję drogę własną ścieżką.

Zamordować mogą,
Gdy ujrzą moje istnienie w zakamarkach ciepłego domu.
Będę uciekać w ciszę i w nieistnienie
W celu uniknięcia przedwczesnego zgonu...


JUŻ CISZA SIĘ KOŁYSZE... 2016-04-11

Już cisza się kołysze
I układa nocne anioły do snu.
Melodię szczęścia słyszę
W morzu serca, co głębiną jest.

Kanapki nasmarowane zdrowym uśmiechem,
Modlitwa i nauka trzymają się za ręce.
Jestem florystką, układam bukiet słów w podzięce
Dla wspaniałego mężczyzny, co jest mężczyzną.

Już cisza się kołysze
I układa nocne myśli do snu.
Pozdrawiam małą, domową mysz
I wyruszam w podróż wyczekiwaną.

Wszystko gotowe, miś wskoczył do plecaka,
Pojedziemy wszyscy na podbój świata!
Nocną porą północy draka -
Ćma tej chwili wspaniała taka!


NA KOLOROWO 2016-04-11

Kolorowe mgły minionego wczoraj i przedwczoraj z wolna opadają,
Aktorzy z teatru snów maski świetliste zakładają,
A potem zdejmują o świcie perlistym, jeszcze nieznanym.
Serce drży przy rozstaniu z sercem drugim, sercem kochanym.

Kolorowe ściany są takie same, lecz wzbogacone o kolejną tajemnicę
Kolorów życia. Samiec posiadł raz samicę
W zakamarku totalnego splotu wydarzeń:
Królestwo nad królestwami, uśmiechy magiczne, koszyk pełen wrażeń
Niesiony przez strasznego kapturka.

Kolorowe ścieżki pomiędzy bujnymi trawami szczypiora
Prowadziły wyboiście: raz dolina, raz górka.
Bez obawy witały się z nami leśne skrzaty, dla nich odpowiednia pora
Nadeszła na zakwitnięcie przepiękne.
W ruinach wojennych zamków wiatr posyłał szepty namiętne.

Kolorowe powroty do rzeczywistości cywilizacyjnej
Nastąpiły tuż przed północą, choć daleko jeszcze
Migotały gwiazdy w pelerynach z chmur.
Pocałunek ciepły wywołał tęsknoty dreszcze -
On musi wystarczyć, by nie pojawił się samotności twór.


DWA MOJE OSTY 2016-04-10

W dolinie, gdzie wojna wiecznie trwa,
Z ruin się wydobywa pyłem i mgłą
Historia zdobywcza twierdzy miejskiej.
Tam wyrasta oset pospolity wspaniały.

A w krainie bloków, wieżowców i marketów z blachy
Rośnie oset wspomnień i falstartu.
Zabrakło odrobinę fartu
I kwiat miłości spalił się w swoim wnętrzu.

Dwa moje osty, które posadziłam w ogródku życia.
Ogrodem tym jest serce, co się mieni
Raz w czerni, a raz w czerwieni.
Wiosna szarością się okryła.


CIĘŻAR ŻYCIA 2016-04-07

Ciężar życia niesiony niczym krzyż na plecach,
Zatonięcie w jego morzu, w jego licznych hecach!
Czarna kawa - brutalny smak.
Wszystko jest dobrze, ale ciągle coś nie tak...

Powieki zamykają się ołowiane,
Nowy dzień czas zacząć,
Lecz minuty toczą się jak słonie w stadzie,
Nie ogarnięcie umysłu, w miejscu można się zaciąć...

Ciężar życia niesiony niczym krzyż na plecach,
Wyścig snów i jawy trwa!
Raz i dwa -
Obudzić się trzeba, lecz sen nie chce odejść...


WIOSNA 2016-04-06

Wiosna w sercu, wiosna za oknem.
Wróbelek malutki, szary, pospolity
Skubie cosik, zadowolony, rodowity.
Sikorka oznajmia pieśnią o wiośnie,
Niedźwiedź budzi się zazdrośnie.

Wiosna za oknem, wiosna w sercu.
Strumyki o błękitnej wodzie
Szemrzą o urodzie
Przyrody; pan kaczor z panią kaczor
Całują się i tańczą taniec miłosny.
A w uścisku wiosny rozwijają się mlecze
I kwiaty inne, nowe, młode.

Wiosennie już jest, nie przeczę!


GOTOWOŚĆ DO BIEGU 2016-04-05

Pioruny przestrzeni nocnej jeszcze śmigają
W lewo i w prawo,
Iskrzą się senną zabawą,
Przenikając na wprost do pudła z nowym dniem.

Mary znikają za mgłą, są jeszcze przez chwilę snem
Trudzącym umysł, trudzącym serce.
Życie przenika boleściami chorobowymi goręcej,
Ale trzeba trwać i być silnym jak najwięcej!

Otrząsnąć się z koszmarów o poranku się chce,
Kropla goryczy kawowej smakuje czerstwo,
Niczym przyjaźnie z samym sobą
Kręcą się propozycje spotkań nierealnych na ten moment.

I cóż poradzić na dany stan rzeczy?
Trzeba czekać na rozsunięcie się mieczy
W sprawie klarownej i jasnej nieco z brzegu;
Gotowi, gotowi wciąż do biegu!


WZNIESIENIA RÓŻOWYCH CIERNI 2016-04-03

Wędrowali we dwoje po suchym lesie,
Słyszeli jak wiatr pieśń ptaków wokół niesie,
Widzieli oczami wyobraźni czaszki i kości,
Widzieli granaty i po nich wojenne pozostałości!

Wędrowali we dwoje po wzniesieniach, gdzie ciernie
Zakwitają na wiosnę duszom poległym wiernie.
Gdzieś pomiędzy trawami rosną kwiatuszki samodzielnie.
Wędrowali we dwoje po wzniesieniach cierni różowych dzielnie.

Wędrowali we dwoje, odnajdywali ruiny,
Słonecznie upływały tam godziny,
Jemioła radośnie zawładnęła sercem rozmarzonym,
A marzyła ona tam właśnie o nim.


PRZYJACIÓŁKA SAMOTNOŚĆ 2016-04-01

W przejściu podziemnym,
W pokoju ciemnym,
W nocy i za dnia
Samotność za nią podąża.
Chucha i dmucha
Jak wiatr filuterny.
Moment coś felerny.

Na spotkaniu ze znajomymi,
Na spotkaniu ze sprawami urzędowymi,
Na słońcu czy na księżycu
Samotność jej nie opuszcza.
Gdzie nie spojrzy, tam puszcza...
Oczy mają smutny blask...

W zakątku ciszy,
W domku szarych myszy,
Za zakrętem i na prostej drodze
Towarzyszy jej samotność srodze.
Jakby przyjaciółką już jej była,
Jakby wstęgę potężną dla niej szyła.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]