kwasna | e-blogi.pl
Fragment 2 2015-09-28

Usiadła i wyjęła książkę z plecaka. Zaczęła czytać. Nagle usłyszała, że ktoś do niej woła.
- Dzień dobry, Alu!
Rozejrzała się dookoła, ale nikogo nie zauważyła. 
- Chyba mam omamy. - przemknęło jej przez myśl.
Wróciła do lektury, ale znów usłyszała ten sam męski głos.
- Dzień dobry, Alu.
Podniosła głowę i spojrzała w stronę drogi. Tym razem dostrzegła sylwetkę mężczyzny. Po chwili, gdy podszedł dość blisko, rozpoznała w nim sąsiada, pana Adama Midaja, ojca jej kolegi z klasy, Krzyśka. Mężczyzna dość wysportowany, średni wiek nie przeszkadzał mu w utrzymaniu zdrowia i sprawności fizycznej. Nawet przystojny, elegancko ubrany. W wiosce i w pobliskim miasteczku uważany za dobroczyńcę - wsparł finansowo remont szkoły, do której uczęszcza jego syn, Ala i inne dzieciaki, przyczynił się do budowy ośrodka sportowego, wspomógł fundację szpitalną "Ku zdrowiu". Szanowany człowiek, wzór wszelkich wartości.
- Witaj Alu - powtórzył przywitanie.
Dzień dobry panu - odpowiedziała uprzejmie.
- Co tutaj robisz? Nie powinnaś być w szkole?
- Powinnam, ale zwolniono nas wcześniej z powodu choroby pani Edwin.
- Ach, rozumiem. - stwierdził.
- Postanowiłam wykorzystać wolny czas i ładną pogodę. Przyszłam sobie poczytać. - wskazała na książkę, którą trzymała w dłoni.
- A co czytasz? - zainteresował się - o czym opowiada?
- To powieść romantyczna. Historia młodej pary, którą łączy miłość, ale rozdziela pochodzenie. On jest z biednej klasy robotniczej, ona z rodu szlacheckiego. Ich rodziny są przeciwne temu związkowi. Akcja dzieje się w 1510 roku w Hiszpanii.
- To musi być ciekawa historia. - stwierdził.
- Tak, zgadza się. - na jej twarzy pojawił się uśmiech.


KROPLA GORYCZY 2015-09-27

Czy to już ostatnie krople goryczy,
Które spadają z chorego, trudnego nieba?
Zadała sobie pytanie.
Przeżyć, zjeść w końcu bezbolesne śniadanie.

Przymknięte powieki dały zaświadczenie
Bolesnych brylantów z żyletek 
Stworzonych nowocześnie kroplami goryczy.
Od kilku dni prowadzona na losu smyczy.

Czy to już ostatnie krople goryczy?
Serce braku cierpienia sobie życzy.
Księżyc mroźnie zagląda coś do okien,
Zagląda mroźnie, groźnie...

Czy to już ostatnie krople goryczy?
Szept cichej ciemności...
Przyschły bukiet z róż przywołuje wspomnienie lata.
Zapadła w sen niepokonany... odzyska świadomość, pełnię przytomności?...


WALKA Z KATAREM 2015-09-27

Katar cieknie z nosa!
Jest wściekła niczym osa,
Jak lis czy wilk wściekły,
Kto zakręci ten kran wodą pociekły?!

Dogorywa, dogorywa!
Zdrowie ku sobie wzywa!
Prosi, błaga
I z katarem, z resztki sił, się zmaga!

Walka z katarem trwa zaciekle,
Na Ziemi, a jakby w piekle
Się znajdowała.
Oby z nim zwyciężyła!

Zastosuje silniejszą magiczną tabletkę
I będzie walczyć do wygranej, jak zawsze!
I wygra za kilka dni, odbezpieczy z granatu zdrowia zawleczkę!
Potem już będzie można jeść ciepłe lody i ubierać cieplejsze płaszcze.


PAŁAC Z CHUSTECZEK 2015-09-26

Warstwa po warstwie buduję ściany białe,
Białe jak dziewiczy śnieg w Boże Narodzenie.
Podłoga i dach - łączę z podłożem sklepienie.
Klej bardzo biologiczny skleja chusteczki w pałac.

Plac budowy tutaj jest, budowa trwa od rana,
Wstaję, padam na kolana,
By budowla była stabilna, wyłuskana
Z ziaren i niteczek felernych.

Buduję pałac, biały zamek.
Wieżyczkę, ganek
Buduję biały, z chusteczek frotto.
Taki zamek cenniejszy niż wygrana w Lotto! ;)


ŻYCIOWY CHAOS 2015-09-25

Szczypta radości, odrobina uniesień,
To znowu gorycz i schody do wzniesień,
Z których można spaść.
Chcąc być uczciwym, nie można kraść.

I miesza się wszystko: prosta słoma z poplątaną nicią,
Chodzimy jak roboty czy psy prowadzone na smyczy.
A gdy dostaniemy trochę wolności,
Odnajdujemy się i gubimy po całości...

Wielkie miłości, przyjaźnie, nie przyjaźnie,
Samotność i nieład wierci dziurę w jaźni.
Poprzez korale z deszczu nie widzi się wyraźnie
Tego, co jest prawdziwe: jesteśmy niczym Stańczyk.

Chaos stworzony przez tysiące wydarzeń,
Przez tysiące nie konkretnych wrażeń,
Trzeba zaprowadzić porządek w życiu, by uniknąć mocy kolejnych skażeń.
Pewnego dnia to się uda.


JAKIŚ SMUTEK 2015-09-21

Jakiś smutek wplątał się w jej włosy
Czesane przez wiatr.
Słyszy niezrozumiałe głosy,
Co każą jej wstać i trwać.

Jakiś smutek rozkrzewia się we wnętrzu.
Odgadnąć trzeba, co kryje się w tym pojęciu...
Przecierane oczy, przegonione sny,
Nie ukazały nic...

Jakiś smutek tu się plącze
Niczym podgniłe pnącze
Winorośli. Czyżby to była tęsknota?
Powinniśmy to wiedzieć, jesteśmy dorośli.


GDY SIĘ NIE CHCE... 2015-09-20

Pogoda kapryśna,
Bez słońca, szara, dżdżysta.
Tak się nie chce, tak się nie chce
Robić nic.

Wrzesień, wrzesień już w okazałości.
Trzeba wstać z kolan mimo swych słabości
I iść, i iść...

Skazało się na brak płaszcza,
W okolicznościach presji zwłaszcza.
Tak się nie chce nic, lecz trzeba iść -
Odnajdę martwy czy żywy liść?


SAMOTNOŚĆ POWRACA 2015-09-01

Rzeczywistość niesie nową chwilę,
Cisza w eterze, dziwnie jest, czoło chylę
Ku przyszłym dniom,
W których trzeba przeprosić samotność swą.

Rano, jak zawsze, niepewność i wątpliwość,
Wiem, że to losu nie jest złośliwość,
Lecz chciałoby się już codziennie,
A tu nic, nic tworzone pokrętnie...

Usta znów się wyprostowały w niemą minę,
Każdy, kto robi nadzieję, ponosi winę
Za tę ciszę, za ten wieczny nieuleczalny chyba ból...
W miasto, w miasto i na obrzeża nagich już pól.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]