kwasna | e-blogi.pl
IDZIEMY SPAĆ 2019-08-19

Nocą głaskane serca jak koty,
Karaluchy spacerują jak pawie,
Poza gwiazdą zostają kłopoty,
To sny mają projekcję na jawie.

Idziemy spać równo i w rządku,
Jeden za drugim, ludzie razem,
Marzenie o wielkim to porządku,
Życie jest abstrakcyjnym obrazem.

Nocą tulenie się dusz do poduszki,
Chochoły skryte kątem tajemnicy,
Śnią chłopcy, śnią też dziewuszki,
Korona na głowie złotej kochanicy.

Idziemy spać nierówno, w nieładzie,
Śnimy o beczkach, śnimy o falach,
Burzą się mury berlińskie w składzie,
Jednych los cieszy, innych zniewala.


TRZYMAJĄCA FASON 2019-08-19

Trzyma fason, trzyma pion,
Martwić nie chce się już wcale,
Lecz bez chleba bliski zgon,
Samotne wiosło w tym kanale.

Stronica za stronicą przejrzane,
Żadnego zjawiska właściwego,
Czy to przeznaczenie zapisane?
Blisko punktu jest krytycznego.

Trzyma fason, trzyma pion,
Więcej nie naleje do dzbana,
Słowa są dla niej jak schron,
Byle do jutra, byle do rana.

Stronica za stronicą przejrzane,
Niedziela pusta jak kieszeń,
Nadzieje w sercu już są zapisane,
Kolej rzeczy - po lecie jesień.


PTASZYNA I WILK 2019-08-19

Słodka jak pączek ta ptaszyna,
Deszczem okrasiła, chmurą była,
Hebanowa dla niego dziewczyna,
Lecz czy serce jego już otworzyła?

Zbyt różni przy wodopojach są,
On jak kot, ona jak wiewiórka,
Raz miło, raz jak osiki drżą,
Ciepło, zimno, gęsia ich skórka.

Słodka jak eklerka ta ptaszyna,
Słowo dała, słowem zaśpiewała,
Inna jednak od niego dziewczyna,
Czy Bozia powodzenie im dała?

Zbyt niewidzialni jak te zjawy,
Zdanie tu, zdanie też i tam,
To jak dziecięce są im zabawy,
Ptaszyna i wilk - dziwny kram.


OSIEMNASTA DEKRETACJA 2019-08-19

Dekretacja czarno-białych snów,
Odnotowane na liście wzorów,
Wodą zapełniony głęboki rów,
Czas na paletę ciepłych kolorów.

A to już idzie ku nam jesień,
Winogrono dojrzewa do wina,
A to już idzie dumny wrzesień,
Żegna się z latem dziewczyna.

Dekretacja wirtualnych róż,
Odnotowane na liście przesyłek,
Serce zakwita pośrodku wzgórz,
Los posiada trochę odchyłek.

A to już idzie ku nam jesień,
Liście spadają będąc dojrzałe,
A to już idzie pewny wrzesień,
Serce żyje, marzy jak oszalałe.


TAKIE TAM NAD RANEM 2019-08-18

Sny jak majaki w tle rzeczywistości,
Kawy łyk syropem na przebudzenie,
Sięgnąć w głębię oceanu dawności
I oprzytomnieć zespołem przeżycia.

Wielkie wstawanie posągów do dnia,
Przywitania słowem jak podanie ręki,
Walcząc, by nie rozłożyła się mgła,
Koniec drgań, tylko dobre już dźwięki.

Wiadomość na ekranie migoczącym,
Iż gruszki skradzione zostały z drzewa,
Czas żyć w tunelu ból łagodzącym
I schwycić melodię nadziei, niech śpiewa.

Sny jak majaki w tle rzeczywistości,
Głęboki jak ocean oddech wzięty,
Nie analizować archiwum zawartości,
Bukiet z myśli w wazonie losu cięty.


DWUKROTNIE PO PÓŁNOCY 2019-08-18

Północ odeszła dwukrotnie,
Stukam w klawisze czujne,
Bez miłości bywa markotnie,
Lecz teraz synapsy spójne.

Blond włosy niczym warkocze,
Tańczę w duszy, to poprawiny,
Jak osika dziewczę nie dygocze,
Teraz już jagody, teraz maliny.

Północ odeszła dwukrotnie,
Układam zdania z różnych słów,
Zazwyczaj bywa mi samotnie,
Lecz pomaga król nocnych sów.

Bydło przeszłości już w zagrodzie,
Nie powinnam powracać więcej,
Opadałam jak głaz, będąc na spodzie,
Wraz ze słońcem uśmiecham się goręcej.

Północ odeszła dwukrotnie,
Stukam w klawisze rezolutne,
Bywało i bywa jeszcze okropnie,
Lecz wymazałam aleje smutne.

Będzie, jak przystoi przeznaczeniu,
Zabiję niedźwiedzia w przenośni,
Będę fantazją w jego długim milczeniu,
Życie rodzi się w pędach winorośli.


ODKURZONA DZIEDZINA 2019-08-18

Nie do końca przekonani,
Pomknęli wraz z pokoleniem,
Ratusz przywitał wieżą,
Zegar wskazał pijaną godzinę.

Zły początek, dalej zgrani,
Natrafili na festyn z jedzeniem,
Podnieśli głowy, oni wierzą,
Zdeptali nikczemności gadzinę.

Na zdjęciach w trójkę uwieczniani,
Rozsyłali uśmiech, precz z więzieniem,
Razem centymetry mierzą,
Wychodzącą za mąż spotkali dziewczynę.

Wycieczka ciekawa, ludzie rozbiegani,
To mrówki z lotu ptaka, chmura cieniem,
Ups - to rowery nagle się zderzą,
Smutku zlikwidowali jedną przyczynę.

Wspólnie razem jak w obrazie malowani,
Plac Wolności, nikt już nie jest leniem,
Po powrocie jak kłody drewna sobie leżą,
Rodzinną odkurzyli życia dziedzinę.


LEŻĄC NA HAMAKU 2019-08-18

Leżąc na hamaku
Liczyła gwiazdy Saturna;
Czując kroplę smaku
Zerwała jabłko z jabłoni.

Leżąc na hamaku
Liczyła słońca Wenus;
Upuszczając życie
Rodziła się od nowa.

Leżąc na hamaku
Liczyła księżyce Marsa;
Wychodząc z wraku
Odwróciła się ostatni raz.

Leżąc na hamaku
Liczyła błękity Plutona;
Nie otrzymawszy odpowiedzi
Poszła drogą mleczną.

Leżąc na hamaku
Liczyła krople Jowisza;
Ujmując serce w dłonie
Zawirowała jak liść jesienny.

Leżąc na hamaku
Liczyła znamiona Ziemi;
Zapominając o braku
Uśmiechnęła się do ludzi.


BAL NA KONIEC TYGODNIA 2019-08-17

Zwyczajnością przetarła oczy,
Czas przebudzić się do życia,
Na razie jak żółw sobie kroczy,
Tysiąc tajemnic do odkrycia.

Odbębnione klikanie w litery,
Nic nowego się nie dzieje,
Sobota ma leniwca maniery,
Kołyszą się jak fala miasta knieje.

Zwyczajnością przetarła oczy,
Czas biec przed siebie, w dal,
Na razie jak żółw sobie kroczy,
Na koniec tygodnia to jest bal.


CIĘŻKI MALUNEK 2019-08-17

Ostatnim malunkiem w nocy
Nakreślone pejzaże dnia deszczowe,
To było jak krytyczny spadek mocy,
Umarły na moment nadzieje kolorowe.

W kółko brane instrukcje, dwie strony
Medalu, a słońce świeciło z przerwami,
Naradę rozpoczęły kruki, też wrony
I poleciała myśl między chmurami.

Spadały łzy jak kryształy, to błoto,
Ciężki oddech, niczym kamienny,
Nadzieja i walka o srebro, złoto,
Czas taki sam, los taki niezmienny.

Ostatnim malunkiem w nocy
Rozrywam kawalątek duszy siny,
Nabrać w dłonie i serce trochę mocy,
Ze snów zebrać bukiet, to muśliny.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]