kwasna | e-blogi.pl
OD BUDZIKA DO SNU 2018-09-21

Budzik ciszą zadzwonił,
Chmury oddały plan,
Czas się przetrwonił,
Życia wielki to skan.

Pędem do przodu,
Torpedą absolutną,
Co nie co głodu,
Chwila ta rezolutną.

Chwała zakupom,
Uśmiech jeden taki,
Przyglądam się łupom
I liczę miedziaki.

I do gwiazd wołam,
Serce oddane wtedy,
Unieść nie zdołam
Wspomnień kosza...

I płynę wraz z dniem
Ku wieczoru i nocy,
Cisza staje się snem,
Początek nowej mocy.


RYTUAŁ ODMOWY 2018-09-19

Kamuflaż zaiste, bębnią bębny,
Na twarz zarzucasz zimna woalki
I spoglądasz, świat jest posępny,
I w odbiciu granatowej kalki
Zostawiasz swój ślad niechęci...

Karuzelą wiatr tutaj mocno kręci
I odmierza minuty rzeczywistością,
I ku słońcu droga, prosto z pamięci
Te szkice na płótnie, nową miłością
Trudno cię okrasić ot tak...

Lecz krwawiące serca na drzewach,
To jarzębina dorodna, dojrzała
I ten wróbel niczym słowik śpiewa
O dziewczynie, co mocno nieśmiała
W sprawach poczęcia nowości...

I okna zmieniane głęboko na świat,
I w kiełkujących polanach ziarno,
Czyste krople jak łzy, a łzy jak kwiat,
I jeszcze pejzaż po mgle, co marną
W jednej błędnej chwili...

I wszyscy podli, i wszyscy mili
Śpiewają wspólnym chórem,
A na zakręcie dnia cisza kwili
Niczym pisklę, dając purpurę
Od zachodzącego słońca...

Kamuflaż zaiste, bębnią bębny,
Grają hymny nieskalane słowem
I spoglądasz na świat, co piękny
Na swój sposób, niemą odmowę
Składają myśli pod wzgórze...


PIEŚŃ O CHAŁTURZE 2018-09-19

Oferta, praca, sprawa,
Sumienie zawieszono,
To życie, nie zabawa,
Cios już złagodzono.

Panie w garsonkach,
Panowie w garniturach,
O cichych dzwonkach
Pieśń o chałturach.

Oferta, praca, rozmowa,
Sumienie obudzone,
Już boli mocno głowa,
A serce jest zrażone.

Panie z uśmiechem,
Panowie od nowa,
Coś między grzechem
A mną, to słowa.

Oferta, praca, sztos,
Sumienie otwarte
Jak sklep, ciszy kłos,
Zdanie już zdarte.

Panie takie przemiłe,
Panowie ze skierowaniem,
Biznesy takie zawiłe,
A rękę trzeba z pocałowaniem.

Oferta, praca, zwrot,
Sumienie czyste,
Przygasa biały knot,
Dni są dżdżyste.

Panie są na tak,
A sumienie na nie,
Panów zero, brak,
Po nowe idę dnie.


JEST NA TAK 2018-09-19

Sprzedaż brązowej wody
Dla zysku, dla ochłody,
Zawirowanie matematyki,
Miło, w takt rytmiki
Dzieją się dzieje teraz,
Lecz odwrót jest nieraz
I bieg wsteczny włączony,
Etap pierwszy skończony.

Kierownik jest na tak,
Drugi to etap błyszczy,
Lecz serca nie jest brak
I talent do sprzedaży
Bardziej niż nikły,
Proces totalnie na pół,
Nic, chyba jednak dół
I w inną stronę marsz;
Nicość nadal, taki farsz.

Sprzedaż pralki automatu,
Nie taka noga z niej,
Lecz nie lubi tego aromatu
Wciskania ludziom kitu
I jeszcze chwila do namysłu,
Inna duchem, do zenitu,
Nie ma lepszego pomysłu?


NA SKRAJU RZEKI 2018-09-18

Dwie wierzby inaczej płaczące,
W tle katedra z gronostajem,
Wody nurtem rzeki płynące,
A chwila spacerem się wydaje.

Żarty i szturchańce przez los,
Cisza w milczeniu, parę słów,
Flesz w aparacie, długi nos,
A księżyc ma pełnię i nów.

Dwie wierzby inaczej płaczące,
W tle most i zielony pęd mknie
I niczym żaby dwie skaczące,
Pędzą te chwile, pędzą te dnie.


SPOTKANIE DLA POPRAWY JUTRA 2018-09-18

Spotkanie w miesiącach,
Dwa drogowskazy mniej,
Nadzieja w tysiącach,
A usta złote szeleszczą
Niczym liście suchutkie,
A ptaki w locie wrzeszczą
O szansach, co malutkie,
Lecz podjąć się wyzwania
Czas najwyższy, chwilka
Już zbliża do kochania
Na zawsze, uczucie motylka.

Spotkanie i spojrzenie w dal,
Palce na oczach i na ustach,
Lęk w sercu siedzi, lecz to bal
Czekający na rozpoczęcie, chusta
Biała, niewinna i czarna jak heban;
Przyszłość odpowie w skrypcie
Na pytanie, milczy cały pleban,
A przeszłość spoczywa w krypcie
Na cmentarzu pod miastem;
Błyszczy światło prądem jasnym
I modlitwa za powodzenie.


KARUZELA 2018-09-17

Na karuzeli rozpędzone minuty,
Lecą liście z drzew, wiatr się bawi,
Pod okiem smętnej pokuty
Chylą czoła chwile, gardziel żurawi
Mechanicznych niczym stal,
Kotwica zarzucona w morzu łez,
Rozproszona kropla w dal,
A na zakończenie pachnie bez.

Siedem to wołań s.o.s., tablica
Skrytych zapisów matematycznych,
Płótno, zwój, cyrylica,
A na zamszu szkic strategicznych
Decyzji, podążeń w ciąg dalszy,
Zaułek lekko skręcony, nikłość,
Przetrwa człek najwytrwalszy
I jeden szept przez ramię...

Pędzi karuzela wraz z minutami,
Pędzi cała szalona, to torpeda,
A wiatry popioły między mostami
Rozwiewają, bogactwo i bieda -
Różnica to spora, dość widoczna
Gołym okiem, westchnienia duże,
Nieznane, dzielnica to mroczna,
A łzy projektują jesienną kałużę.

Lecz nie ma co się łamać jak zapałka,
Truchleją opadające mgły sine;
Idzie pieszy, kiwa się, przechwałka
Z jego ust płynie, chwyta linę
Jak nadzieję, nadzieja nie umiera,
Jeśli już to na samym końcu
I choć samotność wielka doskwiera,
To już widać uśmiech w słońcu...


BAJKA NIE O KOPCIUSZKU 2018-09-17

Łzy z tęsknoty płyną w rejs
Po morzach i oceanach życia,
W oddali pustka ma pejs,
A ty linią podążasz, zwodnicza
Aura wyczekiwania na bal,
Lecz kadra twa kierownicza,
A serce patrzy smutne w dal...

Nie ma ciebie, nie ma ciebie,
Stoję na głowie, nie widzisz,
Słońce i księżyc świeci na niebie,
Raz po raz pocałujesz, zwodzisz
I płaczą te tęsknoty, w nadziei
Ubrane suknie, że się stanie cud,
Lecz wciąż marsz w zimnej zawiei,
Z twojej strony mur i wielki chłód...

Łzy z tęsknoty płyną w dal,
Są niczym wodospady rwące,
Nie odbywa się jeden bal,
A ta cisza ma obręcze palące
Na popiół serce, duszę, czas
I tylko latarnie nocą żarzące
Dają nieco światła, pobliski las
Śpiewa pieśń pierwszej miłości.

Nie ma ciebie, nie ma ciebie,
Trzeba zapomnieć o pragnieniu,
Słońce i księżyc świecą na niebie,
A ptaki lecą w odosobnieniu
Ponad wzgórza, ponad doliny;
A myśl niczym te piękne ptaki;
Pęka porcelana - serce dziewczyny...


ZEBRANE LISTY 2018-09-17

Zebrane listy w skoroszyt wielki,
Dwie szanse niezupełne w lot
Puszczone, dno widać też butelki,
A na płocie usiadł, grzeje się kot.

W klepsydrze przesypany piasek,
To dzień w noc się przemienia,
Rozpinamy guzik, rozpinamy pasek
I lecimy na skrzydłach snów...

Może odmieni się ten czas cichy,
W wolność wlecą wielkie strudzenia,
Może w pałac odmieni się dom lichy
I nastaną chwile bez zmartwienia.

Zebrane listy w skoroszyt wielki,
W szkatułę zamknięte momenty,
Zebrane liczne chwil muszelki
I złota tarcza na niebie już lśni...


SPACEREK PRZEDJESIENNY 2018-09-17

Krok za krokiem, szemranie wód
Lśniących niczym diamenty cudne,
Słońce kompanem, wiatr daje chłód,
A słowa wypowiadane miłe, schludne.

Krok za krokiem, usta jak bananowe,
Wyraz ostatnich chwil lata, liczba motyli;
Kręcą się karuzele niczym tęczowe,
A wokół sączy się miłość dwóch badyli.

Krok za krokiem, taniec z pląsów,
Błyszczą gwiazdy w oczach zakochanych;
Nie ma dziś tu żadnych dąsów,
A na zakręcie chlupot kropel pijanych.

Krok za krokiem, perełka na pamiątkę,
Jakaś fotografia na molo w mieście;
Z jesienią przybijamy już sobie piątkę
I wracamy do domu, śliwka w cieście.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]