kwasna | e-blogi.pl
POTRZEBA ODDYCHANIA 2019-09-23

Do snów układają się minuty,
Poduszka z kołdrą ciepłe takie,
Wersyfikacja życiowej tu pokuty,
Lecz koguty walczą drapakiem.

Nadzieja tańcuje wraz z liściem,
Jesień jak panna młoda się stroi,
Niebo kłania się tak przejrzyście
I nożem wspomnienia jak tort kroi.

Do snów układają się sekundy,
Cały rząd prawd i zniechęceń czyha;
To koniec dwudziestej drugiej rundy,
Nie ma co, trzeba śnić i oddychać.


OPOWIEŚĆ ROZLICZENIOWA 2019-09-23

Już księżyce krążą po niebie,
Współpraca wskazówek zegara,
Gdzieś w oddali widzę ciebie,
Może będzie z nas ładna para.

Opowiem teraz trochę o czarach,
O tańcach wśród krzewów,
Bo widziałam nimfę w moczarach,
Dodam nutę dobrych śpiewów.

Już gwiazdy policzyły siebie,
Współpraca myśli ze słowami,
Gdzieś, w oddali kocham ciebie,
Może będziemy nowymi rolami.

Opowiem teraz trochę o szczycie,
O nadziei, co jak Feniks z popiołów,
Skończyło się dywanów zgnicie,
Czas na taniec w górze sokołów.

Już planety standardowe w rzędzie,
Orangutany rozpaczy zamknięte,
Co ma być, to właśnie się odbędzie,
Czas wyprasować serca pomięte.

Opowiem teraz trochę o senności,
Jeszcze panika chce atakować,
Lecz by dojść do swej przyzwoitości,
Trzeba iść, w dobroci zasmakować.


CAŁY PLAN 2019-09-23

W tle adonis z przeszłością,
Ruchliwe ręce w dotykaniu,
Pretensja jak klaps w pośladek;

Zapachniało jakby nicością,
Jednostronność w poznawaniu,
Pochylił się wnet dziadek.

Wywołany kochanek wspomnieniem,
Aż zaszczebiotał seksualnie,
Koniec bytności z życzeniem pająka;

Łezka toczy się rozrzewnieniem,
Podniety poszły machinalnie,
Serce wirtualnością tylko przesiąka.

Adonisowe pasy jak dla startu,
Poemat życia zapisywany letnio,
A to fale rozbujane w oceanie;

Los gotuje się do dobrego żartu,
Lecz trzeba starcia bezpośrednio,
Dalej jazda w całym tkwi planie.


NIEDZIELA W OGRODZIE 2019-09-23

Taniec liści, kankan wiatru,
W tle paryskie apartamenty
I nitka uśmiechu w błękicie...

Sztuka na scenach teatru,
Od nowa stawiane fundamenty
I kolor życia w dnia zenicie...

Zabytek fontanną i pamiętniki,
W tle romanse jak malowane
I szczęśliwość zupełna jak nigdy...

Zebrane jarzębinowe koraliki,
Ustrojone nadzieje jak madame
I możliwość dalszej podróży...

Zamknięte puszki Pandory,
Rozmowa z wróblem i pszczółką,
Niewidzialna ręka z podpisem...

Jesień nabiera rumiane kolory,
Rodzinne fotografie na ławce
I spokój w myślach na chwilę...

Niedzieli wakacyjne to walory,
Wolność w przestworzach ptaka
I poszybowały szczęścia motyle...


RODZAJE WYPOWIEDZEŃ 2019-09-21

Wypowiedzenie kategoryczne,
A decyzja napuchnięta rozpaczą,
Smutki były jak strategiczne,
A to już do bram jutra myśli skaczą.

Adonisowe futerka i jak wstęgi kity,
Maska Stańczyka akurat na twarzy,
Puszyste ma futro, spore aksamity,
A jej tylko dach i chleb się tu marzy.

Wypowiedzenia nieistotne,
Bo postanowienie z kolan powstania,
Niech schną serca i dusze markotne,
Czas na życie, czas na umiłowania.


TYSIĄCE 2019-09-21

Tysiące listów w butelkach do świata,
Miliardy pytań i próśb na tęczy duszy,
Nie patrzę na bratobójstwo, zła data,
Wolę usiąść w cieniu jabłoni i gruszy...

Król sobotnich minut nie wie, co się kręci,
A kręci się Ziemia jak karuzela,
Pytaniem hebanowa zjawa go tu nęci,
Lecz on nie wie, czy aktualna niedziela.

Tysiące planów i myśli stężonych ćwiercią,
Kolejne łzy i smutki spływają jak rzeki,
Rozmowa o samotności z żywą śmiercią,
Wolę jak okiennice otworzyć powieki...

Nie mam miedziaków, by dać królom,
A wiem, że uwielbiają poddanych o złocie,
Mam jedynie zdrowe ręce, stop bólom
I jeszcze marsz kolorów w jednej sobocie.

Tysiące fikołków na trampolinie losu,
Czas policzyć gwiazdy i spaść do snów,
Pochodnia ze smutków i całego chaosu,
Żegnajcie i witajcie ponownie, i znów.


PLEWIENIE OGRÓDKA 2019-09-21

Bóle jak kwiaty zakwitają w pejzażu,
Wyciąć je wszystkie i do obornika;
Niech nie pada deszcz we witrażu,
Niech król nad króle głupio nie pyta.

Lęki jak melodie hejnałów grzmią,
Zagrać je ostatni raz i nigdy więcej;
Niech śpiewy zapomnienia tu brzmią
I niech słońce świeci jak najgoręcej.

Niepewność jutra zagrywki swe daje,
Zebrać je jak bukiet z liści i kasztanów;
Bo cóż innego pod mostem pozostaje?
Nauczyć się języka owiec i baranów.

Bóle jak kwiaty zakwitają w ogrodzie,
Wyplenić je jak chwasty i wyrzucić,
Bo ileż można trzymać strach na spodzie
I ileż można w życiu tak się smucić?


JESIENI JUŻ SEN 2019-09-21

Obudzić się ze snów,
Otrząsnąć swe pióra,
Okiełznać lęków nów,
Spojrzeć, tam góra...

Góra niczym potęga,
A światy niczym bracia,
Burzami zapisana księga,
Los niech kartę odwraca.

Obudzić się ze snów,
Otrząsnąć swe serca,
Oczyścić z bólu rów,
Stanąć u złotego kobierca...

Kobierzec z życiem,
A cała reszta nieważna,
Oddech jakby odkryciem,
Aura jesieni już poważna.


OBUDZENI KAWĄ 2019-09-20

Obudzeni kawą w południe,
Dylemat nad tą samą sprawą,
Spojrzenie czyste, żmudnie,
Życie ni bajką, życie ni zabawą.

Obudzeni kawą razy dwa,
Kolejne listy wysłane w świat,
Opuchliznę cywilizacja ma,
Obumarł samotny ten kwiat.

Obudzeni kawą w południe,
Drinki ze słów ledwo starczają,
Wyznają mowy, lecz obłudnie,
Jak głazy starania się staczają.

Obudzeni kawą razy dwa,
Na skrzydłach piątku leci ptak,
Pustkę w kieszeni człek ma
I niczym statku rozbity wrak.


PROSTOWANIE BADYLI 2019-09-20

Żałuje za grzechy, w pierś się bije,
Lecz czasu nie da się cofnąć ni trochę,
Jakoś jeszcze snuje się, jakoś żyje,
Lecz boli prawda, rozpaczy ma brochę.

To nie broszka, o jakiej pomyślą,
To ozdoba z kryształów żywicznych
I zanim skreślą, na śmietnik wyślą,
Odrobina pyłów została magicznych.

Żałuje za grzechy, w pierś się bije,
Lecz odrzuconych szans nie zwróci,
Więc niczym szwaczka los tu szyje,
Depresja z wolą życia mocno się kłóci.

Dobre chwile, kochani jej rodzice,
Choć tyle z życia i aż tyle w ten czas,
Dookoła kłaniają się latarniom ulice,
Przekreśliła sens, lecz dalej szumi las.

Żałuje za grzechy, w pierś się bije,
Lecz zrozumienie zbyt późno przychodzi,
Na dno butelki spojrzenie, dalej pije,
Lecz nie podda się, walka ją oswobodzi.

Minione spadają księżyce, moc kosmosu,
Spowiedź kata, a kat nie żałuje za grzechy,
Atak paniki wśród całego tego chaosu,
A dookoła cyniczne spojrzenia i też śmiechy.

Żałuje za grzechy, w pierś się bije,
Resztki sumienia jak rzeka w ściekach,
Spleśniały czas, serce jak owoc gnije,
Sen spływa jak strumień po powiekach.

Ale głowa do góry, nie jest źle tak wcale,
Są jeszcze dobre chwile i są motyle,
Może tonę jak wrak w oceanie i w banale,
Krzywe odradzają się jak Feniks badyle.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]